Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

środa, 30 marca 2022

Śniadaniowe gofry pełnoziarniste

 Ileż ja czekałam na te słoneczne poranki! Ileż ja czekałam na to, by budziło mnie słońce, a nie szarość poranka. Uwielbiam ten wiosenny czas.  Od razu mam ochotę do życia i mam ochotę z tego życia czerpać garściami od samego rana. W końcu nie chce mi się spać po 16 godzin na dobę. A jak poranek, zaczynam od pysznego śniadania, to w ogóle, czuję, że to będzie mój dzień. I wiecie co? Rano znów mam ochotę na gotowanie. Nie tylko na złapanie w locie jogurtu i już, jestem w drodze do pracy. Nie, wstaję przed budzikiem i szykuję pyszne śniadanie. Dawno nie robiłam gofrów, więc z wielką radością usmażyłam je na pierwszy posiłek. Jako,że to gofry śniadaniowe, więc zamieniłam zwykłą mąkę, na zdrową, pełnoziarnistą. Same zaś gofry podałam z pysznym miodowym jogurtem i masą owoców. To śniadanie idealne, nawet kiedy chwilowo zrobiło się znów nieco zimniej. Ale mam nadzieję,że do najcieplejszej zimowej kurtki już nie wrócę. Aby zaczarować pogodę, uprałam ją i schowałam na najwyższą półkę w garderobie. Niech to słoneczne śniadanie, przywoła same pogodne chwile!




Składniki na 6 gofrów:

1 duże jajko

350 gramów mąki pełnoziarnistej

250 ml mleka 

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4-5 łyżek oleju rzepakowego

Szczypta soli

Ekstrakt waniliowy 

2 banany

1 duża gruszka

4 łyżki jogurtu naturalnego

Łyżka miodu


Banany kroję w plasterki, gruszki obieram i kroję w kostkę. Jogurt mieszam z miodem, odkładam na bok. 

Rozgrzewam gofrownicę z odrobiną oleju. 

Miksuję jajko z mlekiem, olejem, solą i wanilią. Delikatnie dodaję mąkę z proszkiem do pieczenia, miksuję na ciasto konsystencji gęstej śmietany. 

Na rozgrzaną gofrownicę wylewam porcje ciasta. Smażę gofry do zarumienienia, studzę przez chwilę na kratce kuchennej. Gofry podaję z jogurtem i owocami.


poniedziałek, 28 marca 2022

Barszczyk z gałeczkami Babci Stasi

 Wracam dziś do smaków dzieciństwa. Kiedy byłam mała, i był sezon na buraczki, te z babcinej działeczki, często na stole gościł barszczyk z gałeczkami. Była to naprawdę dziwna rzecz. Bo barszcz był gęsty od buraków, lekko słodki, do tego pełen mięsnych gałeczek. babcia podawała go z ziemniaczkami, które okraszała podsmażoną słoninką. To był typowy obiad jednogarnkowy. Uwielbiałam go. I wiecie co? Nie jadłam go od ponad 20 lat. Nie zapomniałam jednak tego smaku, postanowiłam zrobić go u siebie w domu. Trochę się bałam, czy mój mąż zje taki barszczyk. Z początku był dość zdystansowany, ale szybko zakochał się tym smaku. Po przepis zadzwoniłam do babci. Po drodze znalazłam informację, że taki rodzaj barszczu, nazywany jest barszczem łotewskim. A jako, że babcia była blisko z kuzynkami, które uczyły się w Rydze, więc ten przepis musiał do niej trafić przez ciocię Klarę i ciocię Ninę. Ta zupa jest naprawdę genialna. Bardzo prosta, dziś wystarczy kupić gotowane buraczki i je zetrzeć, albo po prostu kupić buraczane wiórki. Idealne danie jednogarnkowe, tanie, bardzo pożywne i przepyszne. Nasz rodzinny przepis, specjalnie dla Was. Jestem pewna, że Wam posmakuje i na stałe wpisze się do repertuaru zup na pożywny obiad. I mówię to ja, osoba, która nie znosi buraczków. Poza tą zupą oczywiście.







Składniki:

800 gramów buraczków startych na wiórki ( mogą być gotowe ze słoika, albo ugotowane i starte buraczki)

2 średnie marchewki

1 duża cebula

2 litry bulionu warzywnego

4 liście laurowe

2 łyżki masła klarowanego

5-6 ziaren ziela angielskiego

Sól

Świeżo mielony pieprz-1 łyżka

1 pełna  łyżka octu jabłkowego

Szczypta cukru


Gałeczki:

500 gramów mięsa mielonego z indyka

1 duże jajko

2 łyżki bułki tartej

Sól-do smaku

Świeżo mielony pieprz-łyżeczka

1 łyżeczka słodkiej papryki


Ścieram na tarce marchewkę ( można również pokroić ją w półplasterki), siekam drobno cebulę. W garnku z dużym dnem rozgrzewam olej, dodaję warzywa, oraz liście laurowe, podsmażam 5 minut, często mieszając. Zalewam warzywa bulionem, dodaję ziele angielskie, sól i pieprz. Gotuję 10 minut. 

W międzyczasie łączę wszystkie składniki gałeczek, formuję  z nich drobne kuleczki i wrzucam do bulionu= mi wyszło z tej porcji mięsa 30 gałeczek, naprawdę powinny być drobne. 

Gałeczki wrzucam na gotujący się bulion, gotuję 8-10 minut. Następnie dodaję buraczane wiórki, gotuję 5-7 minut. Teraz czas doprawić zupę solą, pieprzem, octem i cukrem. Warto próbować zupy i doprawić pod swój smak. Gotuję kolejne 5 minut. 

Zupę podaję z tłuczonymi ziemniakami, albo z pieczywem. Najlepsza jest następnego dnia po przegotowaniu, gdy smaki się przegryzą. 



piątek, 25 marca 2022

Babka z dżemem i kruszonką

 No dobrze, pokonam wrodzoną skromność i powiem to głośno - ta babka jest najlepszą babką na świecie! Jest mięciutka, delikatna, niczym chmurka. Rozpływa się w ustach. Cudownie kontrastuje z  nią chrupiąca do granic możliwości kruszonka. A dodatkowo mamy tutaj akcent w postaci konfitury brzoskwiniowej, która podkręca smak tej babki. Gwarantuję, nigdy nie jedliście tak delikatnej babki. Tak lekkiej i tak banalnej w przygotowaniu.  Cały sekret tkwi w dodaniu śmietany do ciasta. Podkręca ona świeżość i wilgotność ciasta. Następnego dnia jest tak samo pyszna. Ale bądźmy szczerzy, następnego dnia, niewiele z niej zostanie. Z dodatkiem ziołowej herbatki jest cudownym podwieczorkiem, leniwą chwilą przyjemności. Pozwólcie się rozpieścić tym ciastem, zróbcie je na ten weekend i cieszcie tym niesamowitym smakiem. Ja zrobię ją ponownie jutro rano, część zawiozę do mamy, a drugą część na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Z tą babką, każda chwila będzie wyjątkowa. 





Składniki:

250 gramów śmietany 18%

3 jajka

150 gramów masła

1,5 szklanki mąki pszennej  ( moja ma standardową pojemność 250 ml)

80 gramów cukru ( u mnie erytrytol)

1 paczka cukru z prawdziwą wanilią

1 łyżka proszku do pieczenia

4 łyżki konfitury brzoskwiniowej 

Szczypta soli


Kruszonka:

5 łyżek mąki

2,5 łyżki masła

3 łyżki brązowego cukru

1 łyżka cynamonu


Dodatkowo:

masło i kasza manna do formy


Składniki kruszonki zagniatam, chłodzę kwadrans w zamrażarce.

Jajka, masło śmietana muszą być w temperaturze pokojowej, wyjmuję je z lodówki na 25 minut przed pieczeniem ciasta.

Masło ucieram z cukrami na jasny krem. Pojedynczo dodaję jajka, ciągle miksuję, następnie dodaję śmietanę i miksuję. Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, chwilę miksuję. 

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni.

Keksówkę smaruję masłem, wysypuję kaszą, wylewam ciasto. Na wierzchu łyżką kładę dżem, trzonkiem noża rozprowadzam dżem po wierzchu ciasta, robiąc "maziaje". Wierzch posypuję kruszonką. Babkę piekę 40 minut-do suchego patyczka.



środa, 23 marca 2022

Szybka sałatka z Tortellini

 Dziś będzie bardzo prosto, bardzo pysznie i wyjątkowo ekspresowo. Coś co jest idealne, zarówno na zimno, jak i na ciepło. Sałatka z tortellini będzie idealna, zarówno na obiad, kolację, czy lunch w pracy. Ostatnie, bardzo słoneczne dni, sprawiły, że mam ochotę na długie spacery. Co prawda wciąż noszę czapkę, traperki i zimową kurtkę, ale coraz dłuższe dni i ta ilość słońca mówi jasno- jest wiosna. Najpiękniejsza pora roku. Prace ogrodowe już ruszyły pełną parą. Nie mogę się doczekać, aż wszystko będzie pełne kolorów. Wkręciłam się w ogrodowe rewolucje. Zamówiłam nowe lampki, dla klimatu wieczorami. I dwa nowe krzewy. Ileż radości daje mi to całe ogrodowanie! Nie podejrzewałam siebie o to. W każdym razie, kiedy czas zajmują mi inne zajęcia, gotowanie codziennego obiadu, musi być szybkie. A jednocześnie ten obiad musi być bardzo sycący. Jako, że mamy już wiosnę, przygotowałam sałatkę na ciepło. Co tu mamy? Pyszne pierożki nadziane serem, sałatę, suszone pomidorki i ser pleśniowy. Wspaniałe połączenie, bardzo proste, i naprawdę smaczne. Po takim obiedzie, aż chce się znów iść do ogródka i dzielnie pracować. 



Składniki:

200 gramów pierożków Tortellini ( najlepiej z nadzieniem serowym)

150 gramów miksu sałat

7 suszonych pomidorów plus 3 łyżki oleju z pomidorów

125 gramów sera Brie

Sól

Pieprz

Suszone oregano


Tortellini gotuję według instrukcji na opakowaniu. 

Pomidory kroję w paski, do dużej miski przekładam sałatę i pomidorki. Ser brie kroję w kostkę, dodaję do warzyw. Odcedzam pierożki, dodaję do miski. Doprawiam, polewam olejem z pomidorów. Dokładnie mieszam. 

Można zajadać na ciepło, bądź na zimno. 

poniedziałek, 21 marca 2022

Kotleciki ziemniaczane z mozzarellą

 Witajcie w pierwszy dzień Wiosny! Wiosno, jak długo na ciebie czekałam! W zasadzie czas od listopada, do teraz, zlał mi się w jedną, szarą plamę. Czy wiosna będzie dla nas łaskawa? Liczę na to. Nie chodzi jedynie o pogodę. Chciałabym by ten czas był czasem pokoju. Ach, jak ja marzę za nudą! W sobotę zajęliśmy się ogródkiem, posadziłam bratki w pięknym, różowym kolorze. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu. I na duszy chyba też. Kilka godzin w ogrodzie, i w końcu poczułam się jakoś tak milej. Wystarczy, że spojrzę za okno i znów jest kolorowo, jakoś tak radośniej, sympatyczniej. Po ogrodowych pracach, czas na solidny obiad. Co byście powiedzieli na ziemniaczane kotleciki z serem? Pyszne i naprawdę proste do zrobienia. Bardzo sycące, niby dobrze znane, bo w moim domu często gościły na stole, obowiązkowo z sosem grzybowym. Ale tym razem dodałam do masy dużo ziół, i ser mozzarella. Dzięki temu dobrze znane kotleciki, zmieniły się nie do poznania. To kto jest chętny do spróbowania takich kotlecików?




Składniki:

07, kg ziemniaków

1 duże jajko

1 kula sera Mozzarella

1 garść posiekanej pietruszki

1 garść posiekanej bazylii

6 łyżek mąki pszennej ( u mnie pełnoziarnista)

Sól

Świeżo zmielony pieprz-mała łyżeczka

2 łyżki bułki tartej

Olej rzepakowy


Ziemniaki obieram, kroję w kostkę i gotuję w lekko osolonej wodzie do miękkości. Po tym czasie odcedzam ziemniaki, i jeszcze ciepłe ugniatam, bądź przeciskam przez praskę. Zostawiam do ostudzenia. 

Ser mozzarella kroję w kostkę. Dodaję do ziemniaków, dodaję zioła, jajko i mąkę. Dokładnie mieszam wszystkie składniki. 

Rozgrzewam olej. Z masy formuję płaskie, dość cienkie kotleciki. Panieruję je w bułce tartej, smażę na patelni, przez około 3 minuty z każdej strony. 

Placki podaję z sałatą i dowolną surówką. 


piątek, 18 marca 2022

Mokka Brownie

 No dobra, znów ciasto czekoladowe. Czy to mi się nudzi? Oczywiście, że nie. To brownie przygotowałam specjalnie na krótką wycieczkę za miasto. Naszym celem była Jastrzębia Góra. Wybieraliśmy się tam od miesiąca, i w końcu dojechaliśmy, udało się. Był długi, bardzo długi spacer plażą. Było słonecznie, ale dość zimno. W termosie herbata z imbirem i goździkami, a na drugie śniadanie takie oto ciasto. Mokka brownie, ciasto o kawowej nucie. Lekkie, delikatne, o idealnej konsystencji. To prawdziwa bomba smaku i energii. Kawa i czekolada, czego można chcieć więcej? Brownie kocham za prostotę przygotowania i czas, w jakim ciasto jest gotowe. Raz, dwa, pieczemy i jemy. O tej porze roku, łatwo przetransportować to ciasto, zabrać na plażę, do lasu, na długi spacer i po prostu zajadać się nim po drodze. Uzupełnić zapasy energii i rozkoszować się tym smakiem. To taka filiżanka Mokki w kawałku ciasta. Już je pokochałam. Ciekawi mnie czy wypróbujecie je w ten weekend i zabierzecie z sobą na małe i duże wycieczki? 




Składniki:

2 duże jajka

150 gramów masła

350 gramów mąki

80 gramów mlecznej czekolady

3 łyżki  Espresso

1 łyżka kakao

6 łyżek cukru trzcinowego

Szczypta soli

Odrobina ekstraktu waniliowego


Polewa:

2 łyżki Espresso

4 łyżki cukru pudru

1 łyżeczka mleka


Dodatkowo:

starta mleczna czekolada- łyżka







Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni.

W garnuszku z grubym dnem roztapiam masło z czekoladą, dodaję kawę, kakao i studzę. 

Do mieszanki dodaję jajka, mąkę, cukier, sól i ekstrakt waniliowy. Mieszam szpatułką- ciasto będzie dość gęste. 

Formę do pieczenia wykładam papierem. Wylewa ciasto, piekę brownie 30 minut. 

Kawę łączę z cukrem i mlekiem, dokładnie ucieram na płynny lukier, polewam nim brownie. Ciasto posypuję startą czekoladą. 

środa, 16 marca 2022

Schabowy w azjatyckim sosie

 Kiedy kupuję schab, w mojej głowie od razu widzę pyszne, smakujące domem kotlety w panierce. Do tego obowiązkowa mizeria i tłuczone ziemniaczki. Ale czasami mam ochotę na coś innego. Ostatnio coraz częściej. Może to wpływ pogody i rychłej wiosny? Może dlatego mam ochotę na coś nieco lżejszego, bez panierki? Te schabowe, które zaraz Wam zaproponuję, kuszą smakiem. Są nieco egzotyczne. bardzo aromatyczne. Słodkie od miodu, a jednocześnie przyjemnie czosnkowe. Do tego przygotowałam miks pieczonych warzyw, wystarczyło połączyć ziemniaki, bakłażan, cebulę i paprykę. I już. To jeden z tych obiadów, który na dłużej zostanie w moim menu. Jest tak prosty, a daje wspaniały efekt. I nawet wierni fani, schabowych w panierce, chętnie zrobią sobie od nich przerwę i spróbują tych pysznych kotletów.  Mam nadzieję,że polubicie je tak jak i ja. A ja tymczasem zmykam, czas pisać faktury. Intensywny to tydzień!




Składniki:
4 kotlety schabowe bez kości
2 ząbki czosnku ( posiekane)
3 łyżki miodu
1 pełna łyżka sosu sojowego
1/3 szklanki wody
1 łyżka masła
Sól
Pieprz
Czosnek granulowany

Dodatek:
4 duże ziemniaki
1 bakłażan
Pół papryki
Pół czerwonej cebuli
1 łyżka oliwy
Sól
Pieprz
Słodka papryka
Ostra papryka




Ziemniaki obieram, kroję w ćwiartki, gotuję 6-7 minut w osolonej wodzie, odcedzam. 
Bakłażan myję, kroję w półplasterki, posypuję solą, odkładam na 10 minut, następnie przepłukuję. Kroję paprykę w kostkę, a cebulę w piórka. Wszystkie warzywa przekładam na blachę do pieczenia, polewam oliwą, dodaję przyprawy, kilka razy mieszam. Warzywa podpiekam 25-30 minut. 
W międzyczasie szykuję kotlety. Mięso lekko rozbijam. Posypuję solą, pieprzem i czosnkiem. Rozgrzewam olej, mięso podsmażam po 2,5 minuty z każdej strony. Zdejmuję z patelni. Na niej zaś roztapiam masło, dodaję posiekany czosnek, smażę chwilkę, dodaję wodę, sos sojowy i miód. Redukuję sos przez 2-3 minuty, doprawiam dużą porcją pieprzu i soli do smaku, wkładam z powrotem mięso na patelnię, i na małym ogniu podgrzewam je około 8 minut. 
Kotlety podaję z pieczonymi warzywami. 




poniedziałek, 14 marca 2022

Makaron z sosem serowym

 Coś na bardzo szybki obiad. Na dzień pełen zadań, kiedy długie stanie przy kuchennym blacie, nie wchodzi w grę. Tak miałam w ostatnią sobotę, to był bardzo pracowity dzień. Postanowiliśmy odnowić szafę garderobianą. Najpierw mieliśmy w planie ją wyrzucić i zamówić nową. Ale potem doszliśmy do wniosku, że w zasadzie jest fajnie rozplanowana, i poza kolorem frontów nic jej nie dolega. Poprzedni właściciele naszego mieszkanka lubili pomieszanie stylów i szał kolorów. Nic do siebie nie pasowało. Całkowicie wyremontowaliśmy kuchnię, łazienkę i sypialnię. Do zrobienia została nam tylko ta nieszczęsna szafa, która nie pasowała do niczego. I wtedy, kiedy już mieliśmy zamawiać nową, uznaliśmy- a może by ją tak przemalować? Od pomysłu, do realizacji minęło 48 godzin. Sobota była więc dniem malowania-to zadanie męża. Ja pilnowałam kotów, które koniecznie chciały pomóc w malowaniu, robiłam selekcję rzeczy do wyrzucenia, zrobiłam chyba z 20 kursów na śmietnik i dbałam o siły malującego. Zrobiłam na szybko, bardzo szybko, sycący makaron z sosem serowym. To takie proste, bardzo fajne danie. Dla urozmaicenia dodałam papryki. Wyszło pysznie, a całość była gotowa w kwadrans.




Składniki:

200 gramów makaronu ( rurki albo kolanka)

1 czerwona papryka

100 gramów tartego  sera Cheddar

200 ml mleka

2 łyżki mąki pszennej

50 gramów masła

Duża szczypta gałki muszkatołowej

Duża szczypta czosnku granulowanego

Sól

Świeżo mielony pieprz


Gotuję makaron al dente. 

Paprykę myję, kroję w paski, podsmażam na suchej patelni przez 3-4 minuty.

W garnku z grubym dnem roztapiam masło, dodaję mąkę i smażę aż powstanie jasna zasmażka. Następnie-ciągle mieszając, dolewam mleko, sos należy podgrzewać do lekkiego zagotowania, ciągle mieszając go trzepaczką, by nie było grudek. Na koniec dodaję ser Cheddar, i wszystkie przyprawy. Mieszam kilka razy i zdejmuję z palnika.

Do sosu dodaję makaron i paprykę, dokładnie mieszam i podaję danie.

piątek, 11 marca 2022

Ciasto czekoladowe z jabłkami

Nadchodzi weekend, a wraz z nim dylemat- jakie ciacho upiec tym razem? Ja dylematu nie mam, mąż wymusił powtórkę tego ciasta. Tak prostego, a tak pysznego! Po prostu, jabłka i kakao. Kilka innych składników i prosty placek gotowy. Leciutki jak chmurka, mocno jabłkowym, intensywnie kakaowy. A co najważniejsze, jest banalnie wręcz prosty. Całe przygotowanie trwa tyle czasu, ile nagrzanie piekarnika. Dlatego też, umilicie nim sobie weekend, bez zbędnej pracy i bez zbędnego zamieszania. Wystarczy jedna miska, kilka podstawowych składników i wspaniałe ciasto do sobotniej kawy już gotowe. Bardziej prosto być nie może.  Ostatnio mam wielką ochotę na takie proste, prawdziwie domowe wypieki. Jak najprostsze, tak by się nie zmęczyć, ale by móc popołudniem cieszyć się wyjątkowym smakiem. Zapach podczas pieczenia koi nerwy, koi duszę i mam wrażenie uspokaja. Nie wiem czy to cynamon, czy to może zasługa kakao, a może to ta szczypta miłości, którą dodaję do każdego wypieku?



 


Składniki:

3 jabłka ( najlepiej Szara Reneta)

3 jajka

1,5 szklanki mąki

Pół szklanki cukru trzcinowego

2 pełne łyżki kakao

3/4 szklanki oleju rzepakowego

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka proszku do pieczenia


Polewa:

3 łyżki masła

2 łyżki wody

2 łyżki erytrytolu

2 łyżki kakao



Piekarnik rozgrzewam do 185 stopni.

Jabłka myję, obieram, kroję w drobną kostkę. 

Ubijam jajka z cukrem na jasny krem. Dodaję olej i dalej miksuję. Teraz czas przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao, dodaję do masy jajecznej, miksuję do połączenia składników.  Do masy dodaję jabłka i cynamon, mieszam z ciastem.

Formę do pieczenia wykładam papierem, wylewam ciasto, wyrównuję. Placek piekę 40 minut, do suchego patyczka. Studzę. 

W małym garnuszku podgrzewam masło  z wodą i cukrem, dodaję kakao, ciągle mieszam. Kiedy polewa się zagotuję, polewam nią ciasto. Dodatkowo można posypać wypiek cukrem pudrem.


środa, 9 marca 2022

Manna z mango i kurkumą

No cóż, z początkiem marca, liczyłam, że pogoda zrobi się nieco bardziej wiosenna. Liczyłam na większą ilość słońca i kilka kresek więcej na termometrze. Ba, w porywie szaleństwa, zamówiłam już typowo wiosenny trencz. Nawiasem mówiąc, muszę go odesłać, bo jest zdecydowanie za duży. W każdym razie, u mnie jest dość mroźno i próżno szukać jakichś większych oznak wiosny. Ba, trzeba nakładać najcieplejsze skarpety i solidne rękawiczki. Poranki są bardzo mroźne i oznaczają skrobanie szyb. W takie dni przyda się coś rozgrzewające na śniadanie. A dodatkowo słonecznego. Tu już nawet nie chodzi o tęsknotę za wakacjami, ale takie kolorowe śniadanie, które doda mi odrobinę nadziei, że ten nowy dzień, będzie ciut lepszy. Wszyscy potrzebujemy teraz nadziei, a ja dodatkowo szukam ją i na talerzu. Polecam więc ten pyszny, rozgrzewający krem z kaszy manny. Smakuje wyjątkowo. 




Składniki:

1 mango

600 ml mleka

10 łyżek kaszy manny

1 łyżeczka kurkumy

1 łyżeczka cynamonu

Ekstrakt waniliowy

Pół łyżeczki masła


Mango myję, obieram i kroję w kostkę. 3/4 owoców miksuję z masłem i 100 ml mleka. 

Resztę mleka doprawiam kurkumą i cynamonem, podgrzewam, a następnie dosypuję kaszę mannę. Gotuję 2 minuty, ciągle mieszając, dodaję zmiksowane mango. Dokładnie mieszam i gotuję kolejne 3-4 minuty. 

Gotową kaszę przekładam do miseczek, na wierzchu układam pozostałe owoce, posypuję odrobiną cynamonu. 

poniedziałek, 7 marca 2022

Krem ziemniaczany

 W moim rodzinnym domu tradycyjna kartoflanka pojawiała się bardzo często. Była to naprawdę, prosta i smaczna zupa. Ale jednak nie do końca lubię zupy, gdzie pływa coś więcej niż makaron. Kawałki warzyw i ziemniaków? Jakoś nie jestem fanką. Dlatego w swoim domu zachowałam smak tradycyjnej kartoflanki, ale ja robię ją w wersji zupy krem. Podaję ją z podsmażonymi plasterkami kiełbaski, takiej domowo wędzonej, od teściowej. Zupa jest bardzo kremowa, delikatna, i pyszna. Jest też bardzo prosta, i nie ukrywajmy, nie jest to drogie danie. Wystarczy dodać bułeczkę, najlepiej świeżo upieczoną i pełny obiad gotowy. Mój mąż zakochał się w tej zupie, i ja mu się wcale nie dziwię. Na te chłodne wciąż, późnozimowe dni, taka zupa po dniu pełnym pracy, trosk i zmartwień jest po prostu idealna. Osobiście niezbyt często robię zupy, ale coś czuję, że mój mąż będzie często o nią prosił. A ja chętnie będą ją robić. Takie domowe, znane mi smaki, są mi teraz wyjątkowo potrzebne. 





Składniki:

6 ziemniaków ( około 500 gramów)

2 marchewki

Pół selera

2 pietruszki

Jasna część pora

2 łyżki oliwy z oliwek

1,5 litra bulionu ( u mnie ugotowany na 2 skrzydełkach z wiejskiej kury)

3 liście laurowe

4 ziela angielskie

Duża szczypta majeranku

2 łyżki posiekanego koperku

Sól

Świeżo mielony pieprz

Kawałek dobrej jakości kiełbasy



Obieram marchewkę, selera i pietruszkę, dokładnie myję. Warzywa kroję w drobną kostkę-można zetrzeć na tarce. Por dokładnie myję, siekam w drobne krążki.

W dużym garnku rozgrzewam oliwę. Wrzucam przygotowane warzywa, dodaję liście laurowe i ziele angielskie. Smażę 5-6 minut, często mieszając. Następnie warzywa zalewam bulionem, zmniejszam moc palnika, gotuję kwadrans. 

Ziemniaki obieram, myję i kroję w kostkę. Dodaję do zupy, razem z koperkiem, majerankiem , solą i pieprzem. Gotuję do miękkości ziemniaków- około 20 minut. Zupę miksuję blenderem na krem. Chwilę gotuję. 

Kiełbasę kroję w cienkie plasterki. Podsmażam na suchej patelni, do mocnego przyrumienienia. Zupę rozlewam do miseczek, podaję z plasterkami kiełbasy i natką pietruszki. 


piątek, 4 marca 2022

Drożdżówki i kokosowy twarożek

Niesamowite, jak uwielbiam pracować z ciastem drożdżowym. Uwielbiam zagniatanie, oczywiście ręcznie i to co najmniej kwadrans. W radiu 357, w psychologicznej audycji usłyszałam, że w chwili stresu należy czymś zająć ręce. Albo zagniatać pierogi, albo zabrać za ciasto drożdżowe. Jako, że kocham domowe słodkości, wybrałam domowe drożdżówki. Takie swojskie, prawdziwe domowe, nierówne. Wypełniłam je nie tylko miłością i spokojem, ale i kokosowym twarożkiem. Zrobiłam 14 solidnych drożdżówek, którymi podzieliłam się z sąsiadami. Drożdżówki z lekkim twarożkowym nadzieniem, są wspaniałą opcją na drugie śniadanie, albo podwieczorek. Obsypane kruszonką. Bardzo aromatyczne, i naprawdę niezbyt trudne do przygotowania. Jeżeli odejmiemy czas wyrastania, to okaże się, że drożdżówki są proste do zrobienia, a radość z jedzenia niweczy zagniatanie ciasta. I co najważniejsze, produkcja takich drożdżówek to prawdziwy balsam dla ducha. Zrzucamy z siebie zbędne napięcie. A kojący zapach ciasta drożdżowego, sprawia, że czujemy dziecięcą radość i spokój. Polecam je serdecznie. 




Składniki:

30 dg świeżych drożdży

2 duże jajka

400 gramów mąki pszennej

80 gramów cukru

150 ml mleka

80 gramów masła

Ekstrakt waniliowy

Szczypta soli


Nadzienie:

3 łyżki wiórków kokosowych

150 gramów twarożku sernikowego

2 łyżki cukru trzcinowego


Kruszonka :

2 łyżki masła

4 łyżki mąki pszennej

2 łyżki cukru trzcinowego







Szykuję zaczyn z drożdży, dwóch łyżek mleka, łyżki mąki i łyżki cukru. Rozcieram, zostawiam na kwadrans.
W międzyczasie szykuję nadzienie. Do twarożku dodaję wiórki i cukier trzcinowy, dokładnie mieszam, i odkładam do lodówki.
Z podanych składników na kruszonkę robię kulkę ciasta, wkładam do zamrażarki.
W garnuszku roztapiam masło, dolewam mleko, chwilę studzę. 
Do zaczynu dodaję resztę mąki, cukru, jajka, wanilię, sól i mieszankę mleczną. Dokładnie wyrabiam jednolite ciasto. Formuję kulę, przykrywam ściereczką i zostawiam na mniej więcej godzinę, do podwojenia objętości. 




Z ciasta odrywam 14 kulek, rozpłaszczam je, robię lekkie wgłębienie w środku. Drożdżówki układam na blaszkach do pieczenia, wyłożonych papierem. Nakładam po łyżce nadzienia, ścieram na wierzch kruszonkę. 
Rozgrzewam piekarnik do 185 stopni. Drożdżówki piekę 25-28 minut. 











wtorek, 1 marca 2022

Klopsiki w sosie pomidorowym z cukinią

 Jeszcze w środę miałam zupełnie inne plany na weekend. Zachęcona optymistycznymi prognozami, chciałam spędzić większość czasu na świeżym powietrzu. Zamiast tego siedziałam głównie przed telewizorem i śledziłam doniesienia. Jedynie w niedzielę pozwoliłam sobie na mały spacer nad morzem, by dotlenić mózg i przygotować się na nowy tydzień. Nie miałam też głowy by gotować jakoś szczególnie dużo. Zrobiłam za to raz, a porządnie. Przygotowałam cały gar klopsików w sosie pomidorowym z cukinią. Do tego jednego dnia ryż, a  drugiego makaron. I obiad gotowy. Bardzo prosto, ale jak pysznie. Sos naprawdę mnie zachwycił, lekki, śmietankowy, z cukinią. Do tego mięciutkie klopsiki, które na drugi dzień były jeszcze lepsze. Zdecydowanie danie, które od razu polecam zrobić na 2-3 dni, tak aby ograniczyć gotowanie, ale też by każdego kolejnego dnia cieszyć się jeszcze lepszym smakiem. Klopsiki z tym sosem, zaskoczą Was pozytywnie swoim smakiem. 






Składniki na klopsiki:

05, kg mięsa mielonego z szynki

Mała cebula

2 ząbki czosnku

1 jajko

1 łyżka słodkiej papryki

3 łyżki bułki tartej

Duża szczypta ostrej papryki

Sól

Pieprz

1 łyżka oleju

1 czubata łyżka mąki


Sos:

1 cukinia

1 mała cebula

2 ząbki czosnku

1 puszka pomidorów bez skóry

1 łyżka masła 

Garść posiekanego koperku

Sól

Pieprz

3 łyżki śmietanki 18 %




Cebulę siekam drobno, czosnek wyciskam przez praskę. Wszystkie składniki na klopsiki łączę w dużej misce, dokładnie wyrabiam. Rozgrzewam olej, z masy formuję niewielkie kuleczki, panieruję je w mące, obsmażam na oleju po 1,5 minuty z każdej strony. Zdejmuję je z patelni. 

Siekam cebulę na sos, podsmażam na maśle, przekładam do garnka, dodaję pomidory oraz koperek. Cukinię obieram i kroję w plastry, chwilę podsmażam, również dodaję do garnka, doprawiam do smaku solą i pieprzem, podgrzewam 10 minut, a następnie miksuję blenderem na gładki sos. Odlewam 2 łyżki ciepłego sosu, łączę ze śmietanką, dokładnie mieszam. Do sosu dokładam klopsiki, podgrzewam na małym ogniu przez pół godziny.

Gotowe danie podaję z makaronem lub ryżem. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...