Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 30 grudnia 2022

Na Nowy Rok

Szczęścia, co radość daje, miłość, co niesie pokój,
zdrowia, co rodzi wytrwałość, wiary,
co nadzieje prowadzi, dni wypełnionych do końca,
nowych wschodów słońca i niech więcej takich rzeczy Nowy Rok Ci użyczy. 

środa, 28 grudnia 2022

Klasyczna pieczeń rzymska

 I jak co roku, były Święta, chwila i moment i już po nich. Teraz tkwimy w dziwnym czasie, kiedy to nie wiemy jaki mamy dzień tygodnia, czy dziś idziemy do pracy i jakie mamy zadania na dziś. U mnie pracy, aż nadto. Nie tylko nie mam wolnego, co jeszcze poza pracą mam zadań bez liku. Ale mimo wszystko bardzo lubię ten czas. Ciągle czuję świąteczną atmosferę i wyjątkowo czekam na piątek, który choć bardzo intensywny, będzie na pewno piękny i na długo zapamiętany. No dobrze, czas przejść do przepisu. Wiem, wiem. Wiele z Was ma pełne lodówki i pewnie ostatnie o czym myśli to gotowanie. Ale nie każdy, na szczęście, robi za dużo jedzenia i zjada potem resztki do Trzech Króli. Przyznaję, u mojej mamy dość często to się zdarzało. Jedzenia zawsze było za dużo. Po Świętach, nadchodził ten czas, kiedy trzeba było dojadać. Wędliny, sałatki i pieczyste. Lodówka i balkon,  wprost pękały w szwach. A nam odechciewało się zaglądać do lodówki,bo ciągle witały nas pieczyste. Ja jestem inna, moja lodówka jest pusta i musiałam przygotować obiad. Tym razem padło na klasyczną pieczeń rzymską. Po prostu przepyszną. Bardzo aromatyczną, chociaż tak prostą. Wspaniale smakuje zarówno jako danie obiadowe, u mnie z kopytkami i domową surówką z selera. Ale również na zimno, jako dodatek do kanapek. To bardzo uniwersalny i klasyczny przepis. Najważniejsze w nim, to wysokiej jakości mięso i tylko kilka niezbędnych przypraw. Pieczeń wychodzi po prostu genialna i zapewniam, że będziecie ją często robić w Waszych domach!





Składniki na 6 dużych porcji obiadowych.

1 kg mięsa mielonego wieprzowo-wołowego

1 duża cebula

4 ząbki czosnku

1 jajko

1  duża kajzerka

Suszony majeranek-łyżka

100 ml mleka

Słodka papryka-łyżeczka

Ostra papryka-pół łyżeczki

Pół łyżeczka soli

Płaska łyżeczka  mielonego pieprzu

Pół łyżeczki suszonego tymianku

1 łyżka masła klarowanego

Dodatkowo:

Masło i bułka tarta do formy


Czosnek i cebulkę bardzo drobno siekam, rozgrzewam masło i podsmażam warzywa do zezłocenia, około 7-8 minut. 

W międzyczasie kajzerkę rwę na mniejsze kawałki i zalewam mlekiem, odcedzam. 

W dużej misce łączę mięso z cebulką, dodaję bułkę, jako i wszystkie przyprawy. Dokładnie wyrabiam całość, masa nie będzie mocno zwarta i twarda. 

Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni. Keksówkę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą, wykładam masę mięsną. Wierzch posypuję tymiankiem. Pieczeń piekę 55-60 minut. 

Ja podałam ją z podsmażonymi kopytkami i surówką z selera.


czwartek, 22 grudnia 2022

Wesołych Świąt

 

Kochani!

Niech nadchodzące Święta, będą prawdziwie świąteczne. Zimowe na zewnątrz i gorące w sercu. Niech świąteczne potrawy, stworzą najpiękniejsze rodzinne kolędy. Niech szczęście Was nie opuszcza i niech spełniają się Wasze najskrytsze sny!


poniedziałek, 19 grudnia 2022

Piernik marchewkowy z bakaliami

 A ja wciąż w świątecznym klimacie. Mam dla Was prosty przepis na pyszny i niesamowicie prosty piernik marchewkowy. Dlaczego taki piernik? W weekend odbierałam wylicytowane fanty z kociego bazarku, w Kociej Kawiarni. Korzystając z okazji, postanowiliśmy zatrzymać się w tym pędzie. Zamówiliśmy kawę, zimową herbatę i właśnie marchewkowy piernik. Był tak pyszny, że musiałam go zrobić w domu. Oczywiście pomagały mi moje kochane kociaki, czyli Frania i Filemon. Frania uwielbia asystować w kuchni. Ale zdradzę Wam, że kiedy trzeba sprzątać, to Frania zawsze pójdzie spać! Ale kochana, pilnuje mnie i dba by ciasto było idealnie wymieszane. Filemon zaś, zawsze czuwa czy aby w przepisie nie ma albo jogurtu, albo śmietanki. Bo to pierwszy chętny na łyżeczkę przysmaku. Tym razem Filemon nie był zachwycony, bo w składnikach nie było jego ulubionych produktów. Była za to marchewka, czyli dość nietypowy składnik piernika. Ale tutaj sprawdza się rewelacyjnie. Dzięki niej ciasto jest mięciutkie i można go zrobić w ostatniej chwili. Piernik jest wyjątkowo aromatyczny, ma piękny kolor, wypełniony bakaliami, zrobi na każdym wrażenie. Ja się w nim zakochałam od pierwszego kęsa, musicie go zrobić i Wy. Sami zobaczcie, jakie to proste i przyjemne ciasto. Raz, dwa i piernik będzie gotowy. To co, kto go upiecze na świąteczny stół?



Składniki:

3 duże jajka

4 średnie marchewki

80 ml oleju rzepakowego

1,5 szklanki mąki pszennej

1,5 łyżeczki przyprawy do piernika

2 łyżki  łagodnego miodu

80 gramów cukru trzcinowego

1 łyżeczka proszku do pieczenia

0,5 łyżeczki sody

3 garście posiekanych orzechów laskowych

1 garść posiekanych migdałów

3 garście  suszonej żurawiny


Dodatkowo:

50 gramów gorzkiej czekolady

3-4 łyżki mleka


Marchewkę ścieram na tarce, na dużych oczkach. 

Żurawinę zalewam wrzątkiem, odstawiam na kwadrans, odcedzam. 

Piekarnik rozgrzewam do 185 stopni.

Jajka miksuję z cukrem na puszysty krem, dolewam olej i miód. Miksuję. Przesiewam mąkę, dodaję proszek do pieczenia, przyprawę do piernika i sodę, miksuję. Na sam koniec dodaję posiekane bakalie, żurawinę i marchewkę. Mieszam łyżką składniki. 

Keksówkę wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto i wkładam je do piekarnika. Piernik piekę 55-60 minut, do suchego patyczka. Studzę piernik. 

Roztapiam czekoladę z mlekiem, polewam ciasto. Piernik można dowolnie udekorować, ja użyłam do tego żurawiny i wiórek kokosowych. Piernik bardzo długo zachowuje świeżość i miękkość. 

piątek, 16 grudnia 2022

Świąteczne ciasto korzenne

 Dziś będę Was kusić przedświątecznym ciastem, który może znajdzie się na Waszym stole? To ciasto, które pachnie orzechami, przyprawami korzennymi i rumem. To prawdziwa feeria smaków i aromatów, która potrafi rozkochać w sobie każdego. Myślę, że to ciasto będzie świetną i ciekawą alternatywą dla tradycyjnego piernika. Wielkim plusem jego wykonania jest prostota, a także to, że od razu jego gotowe do jedzenia. No i zapach, który nie pozwala spokojnie doczekać tego momentu kiedy ciasto będzie gotowe. Pachnie po prostu świątecznie, korzennie, słodko, niesamowicie apetycznie. To gratka dla każdego łasucha, naprawdę ciężko obok niego przejść obojętnie. Ba, nie da się. Najważniejsze w tym cieście jest to, żeby masło, mleko i jajka, były w temperaturze pokojowej. Dzięki temu na pewno się uda. Warto też poczekać z krojeniem i jedzeniem, aż całkowicie wystygnie. Tak, dobrze wiem, że to naprawdę ciężkie, ale poczekajcie. A potem? A potem niczym się nie martwcie, zjedźcie jeden kawałek, a potem kolejny. Do tego kubek zimowej herbaty i zapewniam Was, że będziecie w korzennym niebie.



 


Składniki:

300 gramów mąki pszennej

200 gramów masła

4 jajka

150 ml mleka

100 gramów cukru albo erytrytolu

100 gramów mieszanki migdałów i orzechów laskowych

1 kieliszek rumu

1,5 łyżki przyprawy korzennej

Ekstrakt waniliowy

2 łyżki kakao

1 łyżeczka proszku do pieczenia


Dodatkowo:

masło i kasza manna do formy, cukier puder

Masło, jajka i mleko, wyjmuję z lodówki na pół godziny przed pieczeniem. 

Orzechy rozdrabniam w blenderze, nie musi być to pył, można zostawić większe kawałki. 

Piekarnik rozgrzewam do 190 stopni - bez termoobiegu.

Ucieram masło z cukrem i wanilią na jasny krem. Następnie dodaję jajka, i dokładnie miksuję, aż składniki się połączą. Teraz czas na dodanie suchych składników- orzechów, kakao, przyprawy korzennej, mąki i proszku do pieczenia. Miksuję, dolewając mleko i rum. Ciasto będzie dość gęste. 

Tortownicę wykładam papierem po dnie, ścianki smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Wylewam ciasto i piekę 45-50 minut, do suchego patyczka. 

Ostudzone ciasto wystarczy posypać cukrem pudrem.


wtorek, 13 grudnia 2022

Jogurtowa owsianka z owocami. Na zdrowy poranek.

 W nowy tydzień wchodzę z owsianką! Zdrową, kolorową, pełną owoców. To miks witamin, który świetnie nastroi na nowy tydzień. Co ciekawe, owsianka nie jest gotowana, a maksymalnie wręcz kremowa i delikatna. Zdrowa i taka pyszna. Od samego rana, dodaje energii i to na długi, długi czas. A mi ta energia, bardzo, ale to bardzo się przyda. To będzie kolejny zabiegany i szalony tydzień. Poza pracą i zamieszaniem po niej, czeka mnie dużo nauki i solidna porcja wykładów i ćwiczeń, w kolejny weekend. Mam też już jedno zaliczenie, więc czas odświeżyć wiedzę i umiejętności. Ach, coś czuję, że to będzie wymagający dla mnie czas. Dlatego też, muszę szukać wsparcia w jedzeniu. Czyli solidnej porcji witamin i składników odżywczych. Owsianka to król poranka. Tę możecie przygotować  w słoiczkach i bez problemu zabrać ją z sobą do pracy. Przygotowanie tego śniadania, to ledwie kilka chwil, nie macie więc wymówek. Niech zdrowa porcja mocy, będzie z nami!






Składniki na dwie duże porcje:

160 gramów płatków owsianych

300 gramów jogurtu naturalnego

Dużą szczypta cynamonu

1 łyżka miodu

1 kiwi

1 mandarynka

1 banan

4 kostki gorzkiej czekolady


Do jogurtu dodaję miód i cynamon, dosypuję płatki owsiane, kilka razy mieszam. Odkładam na noc do lodówki.

Rano myję, obieram i kroję owoce. Czekoladę ścieram na tarce. Owsiankę przekładam do dwóch miseczek, układam na wierzchu owoce, posypuję czekoladą. 

piątek, 9 grudnia 2022

Kojące ciasto czekoladowe.

Ależ ten tydzień mnie wyczołgał. I psychicznie i fizycznie. Sama nie wiem co bardziej mnie dotknęło? Z wielką nadzieją wypatrywałam weekendu, i tak się cieszę, że w końcu nadszedł. Brak planów na niedzielę, jest dla mnie niczym błogosławieństwo. Będę leniuchować do południa, a potem? Może w końcu jakiś spacer? Może  w końcu nadrobię zaległości serialowe? W każdym razie to będzie jedyna wolna niedziela, poza świętami, aż do lutego. Aby odpowiednio celebrować ten dzień, zamierzam upiec ciasto. Obowiązkowo czekoladowe. Ostatnio upiekłam błyskawiczne ciasto, które podbiło moje/nasze serca. Prościej  już nie można! Nie będę udawać, to ciasto jest najlepsze na ciepło, genialnie smakuje z gałką lodów. Chociaż ja pokazuję Wam prostą wersję, po prostu z cukrem pudrem. Dużą, solidną porcją białego puszku. No dobrze, jakie jest to ciasto? Bardzo wilgotne, z solidną porcją kakaowego smaku. Genialnie smakuje z filiżanką kawy. Lekko chrupiąca skórka i bardzo aksamitny środek, nieco jak Brownie, ale jednak inaczej. Nie będę ukrywać, pieczcie i cieszcie się tym kojącym smakiem. 



Składniki:

1 duże jajko

1/2 szklanki kefiru w temperaturze pokojowej

4 łyżki gorzkiego kakao

1 szklanka mąki pszennej

3/4 szklanki erytrytolu (albo cukru)

1/2 szklanki oleju

1/2 szklanki wrzątku

Pół łyżeczki esencji waniliowej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Szczypta soli

Dodatkowo cukier puder



Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni.

W dużej misce łączę wszystkie suche składniki- mąkę, erytrytol, kakao, sól i proszek do pieczenia. Dodaję jajko, olej, esencję waniliową i kefir, dokładnie mieszam. Teraz czas na dolania wrzątku, dolewam ją ciągle mieszając masę. 

Tortownicę wykładam papierem, wylewam ciasto, piekę je 35 minut- patyczek nie powinien być oblepiony surowym ciastem. Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem. Najlepiej smakuje jeszcze ciepłe. 

środa, 7 grudnia 2022

Makaron z kurczakiem i pieczarkami. Szybki obiad.

 Kiedy ostatnimi dniami patrzę na mój kalendarz, mam ochotę się po prostu rozpłakać. Jak to jest możliwe, że doba nie trwa z 30 godzin? Może wtedy, z jakimś bólem serca, udałoby mi się podołać wszystkim obowiązkom. Z jednej strony czuję ogromną ekscytację, że tyle się dzieje. Ale presja czasu i życie w tym pędzie, powodują u mnie stres i jednak ciężko znaleźć mi w tym wszystkim czas dla siebie. Wszystko przyśpieszyło i nie zamierza zwolnić. Staram się jakoś w tym odnaleźć, a przede wszystkim odnaleźć czas na domowe i wartościowe posiłki. Po zeszłym tygodniu i niezbyt zdrowej diecie, wracam na dobre tory. Jednak nie ma to co domowy makaron w pysznym, kremowym sosie. Zaskakujące proste danie, błyskawiczne, robi się nieco dłużej, niż trwa ugotowanie makaronu. Smak jest po prostu wspaniały, mój mąż zażyczył sobie dokładki i ogłosił, że chce widzieć to danie na naszym stole częściej. Czytajcie, bardzo często. Ja sama byłam zachwycona tym obiadem, kilka składników, kilka minut i pyszny obiad gotowy. Ten makaron po ciężkim dniu, genialnie regeneruje siły, pozwala spędzić wieczór przy książkach i pozytywnie nasyci. To, co ze mną gotuje?





Składniki na 2 duże porcje:

200 gramów makaronu kokardki

400 gramów piersi z kurczaka

6-8 dużych pieczarek

200 ml śmietanki kremówki

1 średnia czerwona cebula

2 ząbki czosnku

2 pełne łyżki tartego sera -Parmezan, albo Gran Padano

Płaska łyżeczka suszonego tymianku

Duża garść posiekanej natki pietruszki

Sól 

Świeżo zmielony pieprz

1 łyżka masła

1 łyżka oleju rzepakowego


Makaron gotuję al dente. 

Pieczarki opłukuję, kroję w plastry. Cebulę i czosnek drobno siekam. Rozgrzewam masło na patelni, podsmażam cebulę i czosnek przez 2-3 minuty, dodaję pieczarki i smażę 5 minut. Zdejmuję je z patelni. 

Mięso kroję w kostkę, rozgrzewam olej i podsmażam na rumiano, około 6-7 minut. Doprawiam mięso solą, pieprzem i tymiankiem. Do mięsa dodaję pieczarki, chwilę podsmażam razem, a następnie zalewam śmietanką. Dodaję natkę pietruszki, zmniejszam moc palnika i podgrzewam 3-4 minuty, aż śmietanka zgęstnieje. 

Na patelnie wrzucam makaron, chwilę podgrzewam, do połączenia się składników. Gotowe danie przekładam na talerze, posypuję tartym serem. 



poniedziałek, 5 grudnia 2022

Prezentownik 2022

 Czas na prezentownik, wersja świąteczna, prezenty z gatunku kulinarnych, które na pewno sprawią radość domowym kucharzom. 

Zaczynam od książki kucharskiej, tym razem najbardziej zafascynował mnie tytuł- Wilno. Rodzinna historia smaków. To dla mnie naprawdę osobista pozycja, bo moi dziadkowie, pochodzą właśnie z Litwy. Tam mam większą część rodziny i kuchnia litewska, pojawiała się w moim domu, odkąd pamiętam. Jako, że ludzka pamięć bywa zawodna, to nie mam zapisanego każdego przepisu, dlatego chętnie sięgam do takich książek. Myślę, że ta książka ucieszy każdego fana dobrej kuchni, pięknie wydanych książek i ciekawych opowieści. Kuchnia litewska, podobna do naszej, a jednak umyka nam  w zderzeniu, z kuchnią włoską czy chińską. Sięgnijcie po ten tytuł. To świetny prezent dla babci czy mamy!



W tym roku, mój mąż poprosił mnie o konkretny prezent, chciał kubek termiczny. Najlepiej z uchem, taki na poranną kawę, którą zabierze ze sobą do auta. Mówisz i masz. Zaczęłam szukać i nie mogłam się zdecydować jaki model wybrać. Ostatecznie uznałam, że najlepszy będzie taki z uchem, wydawał się bowiem najbardziej stabilny i praktyczny. I taki zamówiłam. Ale, ale. Nawet nie zdążył dojść, a ja już zamówiłam taki kubek dla samej siebie, na rozgrzewającą herbatkę. Zimową porą, to gadżet niemal obowiązkowy. I podczas drogi do pracy i podczas spacerów. Ja używam go też w domu, kiedy siadam do nauki i mam gorącą herbatkę, na długi czas. 


Często wpadają do nas znajomi, oglądamy razem filmy, czy mecze, gramy w gry, albo plotkujemy. Zawsze mamy zdrowe przekąski, a wiadomo, trzeba je jakoś podać. W Homli, znalazłam świetny zestaw do serwowania orzeszków, bakalii, czy oliwek. Klasyczny i ponadczasowy, sprawdzi się w każdym wnętrzu i ucieszy każdą panią i każdego pana domu!


Prezent dla pary? Zestaw fartuchów kuchennych! To świetny, praktyczny prezent, który z pewnością ucieszy domowych kucharzy i zachęci do wspólnego gotowania, tych, którzy nie czują się w kuchni najpewniej.  Nie tylko ucieszy swoją praktycznością, ale i wyglądem. Zresztą sprawdźcie sami i zobaczcie jakie piękne mogą być kuchenne fartuszki. Na Pakamerze, warto robić niebanalne zakupy, tworzone przez ludzi z pasją. 



sobota, 3 grudnia 2022

Piernikowa owsianka. Wersja 2022.

 I pożegnaliśmy listopad, zaczął się grudzień. Magiczny i cudowny miesiąc. Ten czas, kiedy każdego poranka, czekoladka z kalendarza odlicza czas do Świąt. Tych najpiękniejszych w całym roku. I ja na nie czekam, uwielbiam ten czas oczekiwania i szykowania się do Świąt. A szykuję się na różne sposoby. Nie tylko polega to na dekoracji domu i ogrodu. Ale i również na przemycaniu świątecznych smaków do codziennych posiłków. I tak, na weekend, proponuję piernikową owsianką. Pachnącą cynamonem i pomarańczami. Niesamowicie wręcz prostą i niezwykle apetyczną. Gęstą, kremową, jeżeli zaś dodacie odrobinę gorzkiej czekolady, to zrobi się niemal deserowa. Po prostu owsiankowa przyjemność dla każdego i to od samego rana. A dzisiaj, chociaż z założenia, to dzień wolny, to nie dla mnie. Kalendarz mam wypełniony zadaniami i spotkaniami. Nie wiem kiedy dziś wrócę do domu, kiedy uda mi się wszystko ogarnąć i kiedy uda mi się odpocząć. Czasu ciągle brakuje, zadań przybywa, a katar wciąż nie przechodzi. A raczej przechodzi w stan permanentny. Na taki poranek, jak nic, pomóc może tylko piernikowa owsianka!




Składniki na 2 porcje:

8 łyżek płatków owsianych

2/3 mleka , albo napoju roślinnego

1/2 łyżeczki przyprawy do piernika bez mąki

1/2 łyżeczki cynamonu

1 łyżeczka kakao

1 łyżeczka miodu

2 łyżki wiśniowej konfitury

1 pomarańcza

1 łyżka suszonych bananów

Szczypta soli


W garnuszku podgrzewam mleko, dodaję wszystkie przyprawy i kakao, dodaję płatki owsiane, podgrzewam i gotuję 5-6 minut, aż płatki zgęstnieją. Odstawiam na 2-3 minuty, dodaję miód. 

Sparzoną pomarańczę kroję w plastry. Do owsianki dodaję po łyżce konfitury, po 2-3 plastry pomarańczy i suszone banany. 

Smacznego!


środa, 30 listopada 2022

Babeczki brzoskwiniowo-makowe

 Czy można zjeść muffinki na drugie śniadanie? Można! I to dzięki temu przepisowi. Babeczki robi się błyskawicznie, wieczorem możecie je przygotować, a rano wziąć na drugie śniadanie. Z jogurtem i świeżym owocem, będą wspaniałym posiłkiem, który na długo doda energii. Co ważne, babeczki są mięciutkie i długo trzymają świeżość, bez problemu zróbcie je na dwa dni. Wszyscy będą zachwyceni miłą odmianą od standardowych kanapek. Mi i mojemu mężowi, bardzo smakowały o poranku. Ostatnie poranki, jak i dnie, były, są i będą, szalone, pokręcone i w dzikim pędzie. Ale nie zapominamy o pożywnym śniadaniu. Szczególnie podczas choroby, a to przeziębienie męczy mnie i męczy. Teraz również męczy męża, cierpimy razem. Jak było powiedziane, w zdrowiu i chorobie. I jak widać dzielnie się tego trzymamy. Po cichu liczę, że choroba nam szybko minie, bo nie mamy za bardzo czasu by chorować. Terminy gonią, a chwilę spowolnienia zapewnia nam dobre jedzenie. Staram się celebrować posiłki, bo to jedyna okazja by choć na moment złapać dystans i zatrzymać pędzący świat....




Składniki:

300 gramów mąki orkiszowej

200 gramów marmolady brzoskwiniowej bez cukru

150 gramów masła

2 małe jajka

150 gramów jogurtu naturalnego

5 łyżek maku

Skórka starta z 1 pomarańczy

2-3 łyżki miodu

Ekstrakt waniliowy

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Szczypta soli


Jogurt i jajka wyjmuję z lodówki na pół godziny przed pieczeniem. 

Masło i marmoladę podgrzewam w garnuszku do stopienia masła, następnie studzę przez 20 minut- co jakiś czas warto przemieszać mieszankę. 

W dużej misce łączę jajka, z maślaną masą, dodaję jogurt i mieszam. Łączę wszystkie suche składniki i dodaję do mokrych. Mieszam kilka razy, tylko do połączenia się składników. 

Piekarnik rozgrzewam do 185 stopni. Foremki do muffinek wypełniam ciastem, do 3/4 wysokości. Babeczki piekę 25 minut. 

poniedziałek, 28 listopada 2022

Meksykańska potrawka z kaszą jaglaną

No i jak mówiłam, ten weekend naznaczony był kolejnym przeziębieniem. Dlatego też przygotowałam solidne i rozgrzewające danie. Pełne przypraw, które poradzą sobie z katarem i zatkanymi zatokami. No bo znów jestem chora. Już nawet nie chce mi się liczyć ile razy tej jesieni, walczę z kolejną infekcją. Odkąd we wrześniu dopadł mnie covid, nie mogę dojść do siebie, ciągle coś łapię. Na ten weekend miałam bogate, naukowe plany. Nic z nich nie wyszło, bo boląca głowa nie dawała mi spokoju. A ogromny katar, nie pozwolił spać. A kiedy się nie wyśpię, to głowa boli jeszcze bardziej. I tak w kółko. Ten tydzień zapowiada się niesamowicie męcząco, jeżeli więc znacie błyskawiczne sposoby na pozbycie się kataru i przeziębienia, to dzielcie się swoją wiedzą. Ja mam wrażenie, że wypróbowałam już wszystkiego. Wiem, że bardzo pomaga kasza jaglana na katar, więc połączyłam ją z pikantnym daniem, rodem z Meksyku. Dużo, dużo przypraw, moc warzyw i dodatek kaszy jaglanej, sprawiają, że to nie tylko zdrowe, ale i bardzo sycące danie. Dodatkowo bardzo proste, szybkie w przygotowaniu i co najważniejsze, od razu zróbcie je na dwa, trzy dni. Z każdym dniem, smaki przenikają się coraz  bardziej i danie jest lepsze i lepsze! Polecam je podać z dużą porcją natki pietruszki i jeść póki gorące. Smacznego!




Składniki:

250 gramów kaszy jaglanej

400 gramów mielonego indyka

1 puszka pomidorów bez skórki

1 puszka czerwonej fasoli

1 puszka kukurydzy

1 czerwona papryka

1 duża cebula

4 ząbki czosnku

200 ml bulionu drobiowego

1 łyżeczka słodkiej papryki

Pół łyżeczki ostrej papryczki

1 łyżeczka mielonego kuminu

1 łyżeczka suszonych ziół prowansalskich

1 płaska łyżeczka soli

Pieprz do smaku

1 łyżka oliwy z oliwek




Kaszę prażę w suchym garnku, następnie zalewam 450 ml wody, solę ją. Kaszę gotuję 20 minut, zdejmuję z kuchenki. 

Rozgrzewam oliwę, w garnku z grubym dnem. Siekam drobno czosnek i cebulkę. Wrzucam do garnka, podsmażam 2 minuty, dodaję mięso, często mieszając smażę 5-6 minut, mięso musi przestać być surowe. 

W międzyczasie kroję paprykę w kostkę, dodaję do garnka, chwilę smażę. Teraz dodaję fasolę i kukurydzę, dodaję pomidory i bulion. Doprawiam wszystkimi przyprawami, duszę potrawkę 25-30 minut. 

Do potrawki dodaję kaszę, podgrzewam razem 2-3 minuty. Gotowe danie przekładam do talerzy, warto posypać potrawkę solidną porcją natki pietruszki.



sobota, 26 listopada 2022

Rozgrzewająca jaglanka. Gruszka i cynamon.

 A mi dziś śniadaniowo! Będzie mocno rozgrzewająco, i to od samego rana. Zapraszam na pyszną i pełną smaku jaglankę. Kto z Was nie lubi kaszy jaglanej, albo nieco boi się jej smaku, obowiązkowo musi spróbować tej właśnie wersji. Wspaniały miks, kaszy, gruszek i czekolady. Wszystko otulone solidną dawką rozgrzewających przypraw. Takie śniadanie nie tylko rozgrzeje, ale i wspaniale wprowadzi w weekend. Mój tydzień był męczący i muszę przyznać, z braku czasu, kilka razy, musiałam używać gotowców, albo jeść na mieście. Wszystko przez totalny brak czasu, nawał obowiązków i solidną porcję stresów. Właśnie ta kiepska dieta i stres, spowodowało to, że znów jestem przeziębiona. Także ten weekend, poświęcę na pisanie pracy i czytanie naukowych książek. Poza tym będę piła morze całe, herbatki z miodem i imbirem. Będę też zużywać tysiące chusteczek, do walki z katarem. Niech zdrowie będzie z nami. Życzę Wam pysznego weekendu i dużo radości. 




Składniki:

200 gramów kaszy jaglanej

1 duża gruszka

200 ml mleka 

200 ml wody

1 łyżka masła

1 łyżka miodu

Garść orzechów włoskich

4 kostki gorzkiej czekolady

Łyżeczka cynamonu

Duża szczypta mielonego imbiru

Duża szczypta mielonego kardamonu


Kaszę jaglaną prażę przez kilka minut w suchym garnku, dzięki temu kasza straci całą goryczkę. Kaszę zalewam wodą, dodaję odrobinę cynamonu i gotuję na małym ogniu, aż kasza wchłonie całą wodę, wtedy dolewam mleko. Kaszę gotuję 20 minut, następnie zdejmuję ją z kuchenki, przykrywam kocem i trzymam w cieple przez 10 minut. Dzięki temu kasza będzie idealna. 

Na suchej patelni podprażam posiekane orzechy włoskie. Siekam czekoladę. 

Gruszkę obieram i kroję w kostkę. Rozgrzewam masło na patelni, wrzucam gruszkę, dodaję wszystkie przyprawy, smażę 2 minut, następnie dodaję miód i podsmażam kolejne 2-3 minuty.

Kaszę przekładam do miseczek, na wierzchu układam ciepłe gruszki, posypuję kaszę orzechami i czekoladą. 

środa, 23 listopada 2022

Butter Chicken. Wersja najlepsza.

 Kiedy za oknem zimno i śnieżnie, idealnie sprawdzają się mocno rozgrzewające dania. Co prawda w wielu rejonach, już mamy po śniegu i mocnym zimnie. Ale co z tego, nadeszła ta mocno chłodna część roku. Niesamowicie miło jest wrócić do domu, i zjeść coś co natychmiast rozgrzeje. A swoimi aromatami, przeniesie w egzotyczne i ciepłe rejony świata. Takie jest właśnie Butter Chicken. Danie niesamowicie proste, a przy okazji przepyszne. A o tej porze roku, smakuje po prostu wybitnie. Im zimniej, tym ja mam większą ochotę na takie mocno doprawione i bardzo aromatyczne dania. Takie, które wprowadzą moją duszę w błogi stan relaksu. Bo w końcu nie tylko deser musi relaksować. Może to też być maślany kurczak,w  pysznym sosie. Mięso, które marynuje się w jogurcie, jest niesamowicie wręcz delikatne i soczyste. Sos jest pełen smaków i aromatów. Danie świetnie łączy się z ryżem czy bagietką. Powiem Wam, że oczarowałam nim moich przyjaciół. Musiałam podzielić się przepisem, a mąż zażyczył sobie, byśmy jedli go co tydzień. Jeżeli więc chcecie zrobić wrażenie na rodzinie czy znajomych, a jednocześnie nie napracować się zbytnio. Mięso możecie śmiało zamarynować dzień wcześniej. To co, czujecie się skuszeni moją propozycją?




Składniki:

500 gramów piersi z kurczaka

1 puszka pomidorów bez skóry

1 duża cebula

2 ząbki czosnku

150 ml śmietanki 36 %

200 gramów jogurtu naturalnego

250 ml bulionu warzywnego

2 czubate łyżki masła

1 łyżeczka ostrej papryki

1 łyżeczka słodkiej papryki

1 łyżeczka kminu rzymskiego

Pół łyżeczki mielonej kolendry

Pół łyżeczki cynamonu

Sól

Świeżo zmielony pieprz


Mięso kroję w kostkę, marynuję w jogurcie z dodatkiem soli i pieprzu, oraz cynamonu i słodkiej papryki. Odstawiam, można na całą noc. 

Siekam czosnek i cebulę, podsmażam na łyżce masła, dodaję resztę przypraw, smażę 5 minut. Dodaję pomidory z puszki-wraz z zalewą, zmniejszam moc palnika i duszę 10 minut. Miksuję na gładki sos. 

Mięso podsmażam  na drugiej łyżce masła 7-8 minut. Dodaję do sosu, dolewam bulion i duszę 10 minut. Hartuję śmietankę w 3-4 łyżkach ciepłego sosu, dolewam do całość, ciągle mieszając. Podgrzewam danie 5 minut. 

Podaję z ryżem, albo bagietką. 



poniedziałek, 21 listopada 2022

Sernik Keto. Lekki sernik z nutą pomarańczy

W piątkowy wieczór mieliśmy gości, naszych cudownych sąsiadów. Lubimy sobie organizować wspólne wieczory. Gramy w planszówki, oglądamy jakiś dobry film, albo po prostu dużo rozmawiamy. A musicie wiedzieć, że tematy do rozmowy, w ogóle nam się nie kończą. Zawsze staramy się, żeby te nasze wieczorki były po prostu pyszne. Tym razem podałam dużo przekąsek, danie na ciepło, ale i chciałam mieć w zapasie coś słodkiego. No dobrze, ale co podać kiedy Twoja sąsiadka i jednocześnie przyjaciółka, właśnie jest na nowej diecie. Tym razem padło na dietę keto. Bardzo chciałam tak przygotować menu, by nasza przyjaciółka mogła zjeść wszystko i czuła się wykluczona. No dobrze, ale jaki deser można przygotować dla osoby na takiej diecie? Moja pierwsza myśl- domowy sernik! Kremowy, konkretny, oczywiście bez spodu. Sama sernikowa radość. Aby urozmaicić i podkręcić smak sernika, dodałam skórkę z pomarańczy. Sernik wyszedł cudownie, gładki, kremowy, a jednocześnie aksamitnie delikatny. Pomarańcza dodała egzotycznego posmaku tradycyjnemu wypiekowi. Cóż dodać, ciasto zniknęło po prostu błyskawicznie, wszystkim smakowało, i nie obyło się bez dokładek. Akurat temu w ogóle się nie dziwię. Z sernikiem, życie jest dużo pyszniejsze. Zgadzacie się?



Składniki:

1 kg twarogu na sernik ( polecam śmietankowy ze Strzałkowa)

5 dużych jajek

100 gramów erytrytolu

1 pomarańcza

2 budynie bez cukru o smaku waniliowym

Szczypta soli

Masło do formy i wiórki kokosowe


Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ubijam z erytrytolem na krem, masa powinna być jasna i zwiększyć trzykrotnie swoją objętość. 

Do ubitych żółtek dodaję partiami twaróg, dokładnie miksuję, teraz czas na dodanie proszku budyniowego. Ścieram skórkę z wyparzonej pomarańczy i dodaję do masy sernikowej, miksuję dwa-trzy razy. 

Białka ubijam na sztywną pianę z odrobiną soli. Dodaję pianę do masy sernikowej, delikatnie mieszam łyżką, by nie naruszyć struktury piany. 

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Tortownicę smaruję masłem, wysypuje wiórkami kokosowymi, wylewam masę  serową. Piekę sernik 10 minut i zmniejszam temperaturę do 160 stopni, piekę ciasto 55 minut. Wyłączam piekarnik, i studzę ciasto przy uchylonych drzwiczkach piekarnika, dopiero kiedy ciasto całkiem wystygnie, wyjmuję je z piekarnika. 

Najlepszy jest po nocy spędzonej w lodówce. 

piątek, 18 listopada 2022

Lekki strogonow

 Moja mama mianem Strogonowa określała każdą duszoną wołowinę, czyli po prostu bitki. Długo myślałam, że to właśnie jest ten słynny Strogonow. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Strogonow to zupełnie inne danie, niż te bitki. To danie ma w sobie sporo warzyw, które decydują o finalnym smaku. Najbardziej o smaku decydują ogórki, u mnie domowe, od teściowej, czyli najlepsze. Moja wersja jest lekka. Mogłabym powiedzieć, że lekka zarówno dla ciała, bo drobiowa, i dla portfela, bo wołowina bardziej drenuje kieszeń. Co prawda drób nie jest tani, ale jednak dużo tańszy niż wołowina. To taki oszczędny Strogonow. Gotuje się również dużo szybciej, w końcu to kurczak. Ale nie ujmuje to smaku naszemu daniu, wręcz przeciwnie. Mój mąż zajadał się nim z olbrzymią przyjemnością, przygotowałam porcję na dwa dni, a tymczasem plan nie wypalił, bo małżonek zażądał kategorycznie dokładek! I cóż było robić. On jadł, a ja dokładałam. Proces ten pewnie by się nie kończył, gdyby nie koniec. Po prostu skończył się Strogonow! Jak on mógł, zrobił to całkiem niespodziewanie. No cóż, nie zostaje nic innego, jak ponowić przepis i przygotować to danie w większej ilości. Zróbcie to danie, świetnie rozgrzewa i pasuje na ten chłodny  weekend. 



500 gramów mięsa z uda kurczaka

2 średnie papryki

5 ogórków kiszonych

10 pieczarek

1 duża cebula

2 ząbki czosnku

2 łyżki koncentratu pomidorowego

2 łyżki sosu sojowego

1 płaska łyżeczka słodkiej papryki

Duża szczypta ostrej papryki

3 listki laurowe

200 ml bulionu 

1 łyżka mąki pszennej

1 pełna łyżka oleju rzepakowego

Świeżo mielony pieprz

Sól do smaku

Do podania: pieczywo, kasza gryczana, ryż, makaron


Mięso kroję w kostkę. Rozgrzewam olej, wrzucam mięso z kurczaka, podsmażam 6 minut, często mieszając. W międzyczasie kroję w kostkę cebulę i czosnek, dorzucam do mięsa, smażę dodatkowe 2 minuty. Kroję w kostkę paprykę, tak samo drobno kroję pieczarki i ogórki. 

Mięso zdejmuję  z patelni do garnka, pieczarki podsmażam 2 minuty, dodaję paprykę i smażę razem 5 minut, dodaję do mięsa. 

Zawartość garnka zalewam bulionem, dodaję przyprawy, razem z sosem sojowym, podduszam 20 minut. Po tym czasie dodaję koncentrat i pokrojone ogórki, duszę 5 minut. Teraz czas na rozrobienie mąki z 4 łyżkami wody, dodaję do strogonowa. Duszę kilka minut. 

Gotowe danie podaję z wybranym dodatkiem.

wtorek, 15 listopada 2022

Kultowy Styropian

 Styropian, ciasto, które zna większość z nas. Styropian, czyli sernik, bez twarogu. Nigdy go jeszcze nie robiłam, chociaż często jadłam. Mój mąż zaś w ogóle nie znał tego ciasta, jest w tej mniejszości. Kiedy powiedziałam co robię i powiedziałam, że na masę składa się jogurt z białkami, nieźle się uśmiał. No bo jak to, jak ma to działać? Jak się uda zapiec jogurt? Co z tego wyjdzie! Tak mnie nastraszył, że sama miałam sporo wątpliwości. Czy coś z tego wyjdzie? Czy to ciasto się uda? Ale jednak okazało się, że jego obawy są bezpodstawne. Ciasto wyszło wspaniale! Bardzo sernikowe, chociaż nie zawiera ani grama twarogu. Lekkie, rozpływające się w ustach i maksymalnie delikatne. Nie jest też trudne, czy też skomplikowane, wręcz przeciwnie. Kruchy spód nie wymaga wałkowania, a masa jest naprawdę bardzo prosta. Z mojej obserwacji wynika, że ciasto najlepiej smakuje, po nocy spędzonej w lodówce. Ale to chyba działa w przypadku każdego sernika. Wiem,wiem, czas oczekiwania nie jest łatwy. Ba, każda chwila się dłuży, ale naprawdę warto poczekać. Ciasto odwdzięczy się wyjątkowym smakiem. Upieczcie je i Wy! Niesamowite ciasto, które z gracją udaje sernik. A do tego, bajecznie wręcz proste. Czy można chcieć więcej?



Ciasto:

200 gramów masła 

5 żółtek

2,5 szklanki mąki pszennej

1/2 szklanki cukru 

Ekstrakt waniliowy

Szczypta soli

Masa:

1 litr jogurtu brzoskwiniowego

5 dużych białek

3/4 szklanki wiórek kokosowych

1 duży budyń waniliowy

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo: masło, kasza manna, cukier puder


Wszystkie składniki kruchego ciasta, szybko zagniatam w kruszonkę. Odkładam do lodówki. 

Białka ubijam na sztywną pianę. W dużej misce łączę jogurt z proszkiem do pieczenia i budyniem, najlepiej ubić składniki trzepaczką. Dodaję pianę z białek i wiórki kokosowe, delikatnie mieszam, by nie naruszyć piany. 

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni, opcja góra/dół.

Kruszonkę dzielę na dwie nierówne części. Blachę do pieczenia smaruję masłem i wysypuję kaszą manną. Większą część kruszonki wsypuję na dno blachy,  wylewam masę jogurtową. Na wierzch ścieram pozostałą część ciasta. Placek piekę 50 minut, po upieczeniu zostawiam w piekarniku do wystudzenia. Najlepszy jest po nocy spędzonej w lodówce. Wierzch warto posypać cukrem pudrem.

sobota, 12 listopada 2022

Skrzydełka, lepsze jak z KFC.

 No dobrze, każdy z nas ma na sumieniu jakieś drobne grzeszki. Owszem, zdrowie zdrowiem, odpowiednie żywienie, eko jedzenie, ale czasem człowiek po prostu musi posilić swój organizm porcją tłuszczu i smaku. Jak wiadomo, tłuszcz to najlepszy przekaźnik smaku, więc rzeczy smażone w głębokim tłuszczu, po prostu nam smakują. I to jak! Jako dziecko, kochałam  wręcz smak skrzydełek z KFC. Mogłabym jeść je codziennie, dobrze, że rodzice czuwali i zabierali mnie tam naprawdę rzadko. Potem dorosłam i przyznaję, w tej knajpie nie byłam wiele, wiele lat. Ostatni raz, chyba z 10 lat temu. Byłam świadkiem na ślubie mojej przyjaciółki i wracając z sesji zdjęciowej, wszyscy ubrani w ślubne stroje, wybraliśmy się do knajpy na kubełek. Był to poniedziałek, godziny przedpołudniowe, w środku było kilka osób, i robiliśmy sensację. Na szczęście nikt się nie wybrudził, bo sensacja byłaby tym większa. Wiecie, panna młoda, w tłustej sukience? Brzmi śmiesznie! No dobrze, wracamy na ziemię,a  raczej tu i teraz. A tutaj dzieją się same pyszne rzeczy. Smażymy skrzydełka, lepsze niż te, które możemy zamówić w knajpie. Panierka jest cudowna, niesamowicie wręcz chrupiąca i apetyczna. A mięso jest delikatne i wyjątkowo soczyste. Obiecuję, że to będą Wasze ulubione skrzydełka. Zróbcie je w ten weekend, zaskoczcie nimi rodzinkę. Świetnie się bawcie przy panierowaniu i smażeniu, a potem zajadajcie te smakowite kąski. Nie pozostaje mi nic więcej jak tylko życzyć Wam smacznego!

P.S. Po smażeniu koniecznie zapalcie świece zapachowe!  Zapach smażeniny, to jedyny malutki minusik!





Składniki:

1 kg skrzydełek z kurczaka

1 łyżka słodkiej papryki

1 pełna łyżeczka ostrej papryki

1 płaska łyżeczka soli

Panierka:

1 szklanka mąki pszennej

2 duże jajka

150 ml mleka

1 czubata łyżeczka ostrej papryki

1 czubata łyżeczka słodkiej papryki

Druga panierka:

3/4 szklanki mąki pszennej

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:

1 litr oleju rzepakowego


Skrzydełka dzielę na 3 części, lotkę bez mięsa odrzucam. Mięso dokładnie [posypuję solą i obiema paprykami, odstawiam mięso na godzinę do lodówki. 

Do wysokiego naczynia wbijam jajka, dodaję mleko, mąkę i przyprawy. Trzepaczkę dokładnie mieszam ciasto,  jest gotowe kiedy pojawią się bąbelki powietrza. Kawałki skrzydełek wkładam do panierki i zostawiam na 2-3 godziny w lodówce. 

Przed smażeniem wyjmuję mięso  w panierce z lodówki, powinno postać na blacie około 15 minut. Rozgrzewam olej, musi być bardzo gorący. Temperaturę najlepiej sprawdzić sypiąc odrobinę mąki na gorący tłuszcz. Smażyć można albo w garnku z grubym dnem, albo we frytkownicy. 

Obie mąki, z drugiej panierki, przekładam do miski. Wrzucam do niej kawałki mięsa, bezpośrednio przed smażeniem, rękoma obtaczam je w mące i wrzucam na gorący olej. Kawałki skrzydełek powinny się smażyć 12-15 minut. 

Kawałki w panierce przekładam na ręcznik papierowy do odsączenia z tłuszczu. 

Najlepiej smakują z porcją surówki, u mnie był to coleslaw z czerwonej kapusty. 

Smacznego!


środa, 9 listopada 2022

Proste ciasto jabłkowe. Z kakao.

Są takie dni, kiedy chce się słodkiego. I to nie takiego gotowca ze sklepu, czy z awaryjnej półeczki na dni, kiedy czekolada nie pyta, a rozumie. Musi być domowo. Bo kojąco działa już proces produkcji ciasta. Mieszanie, krojenie, przekładanie do formy, czekanie aż się upiecze, posypanie cukrem pudrem, i w końcu jest. Ciasta jako tako się wystudziło, można zajadać! Ja mam tak często, uwielbiam ten moment, kiedy ciasto rośnie w piecu. Uwielbiam zarówno pieczenie, jak i jedzenie ciast. A już najbardziej lubię proste wypieki. Takie, które robią się raz i dwa. Takie kiedy składniki mam w kuchennych szafkach i lodówce. Dziś podzielę się z Wami przepisem, na prościutkie ciasto, takie błyskawiczne, tanie i dziecinnie łatwe. W sam raz na środek tygodnia. Do kawy, herbaty, albo kakao. Weźcie kawałek do pracy, albo siądźcie z kawałkiem ciasta przy kuchennym stole i oddajcie się chwili przyjemności. Ten wypiek jest  pyszny, codzienny, ale z twistem. Kusi zapachami kakao i upieczonych jabłek. Zapewniam, że na jednym kawałku się nie skończy. To co, kto piecze ze mną?




Składniki:
5 dużych jajek
3 duże, kwaśne jabłka
320 gramów mąki pszennej
200  gramów masła
150 gramów erytrytolu ( albo cukru)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki gorzkiego kakao
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
Masło i kasza manna do formy

Jajka i masło wyjmujemy z lodówki na pół godziny przed pieczeniem. 
Masło ucieram z erytrytolem ( albo cukrem) na jasny krem. Oddzielam białka od żółtek, żółtka dodaję pojedynczo do masy maślanej i dokładnie ucieram.  Teraz czas dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, miksuję do połączenia składników. Białka ubijam na sztywną pianę, delikatnie łączę z ciastem. 
Ciasto dzielę na dwie części, do jednej dodaję cukier waniliowy, do drugiej kakao, delikatnie mieszam. 

Jabłka myję,obieram i kroję w kosteczkę. Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Keksówkę smaruję masłem, wysypuję kaszą manną. Wylewam jasne ciasto, na nie ciemne. Wierzch posypuję jabłkami. Babkę piekę 50-55 minut, do suchego patyczka. Zostawiam do przestudzenia. 
Gotowe ciasto można posypać cukrem pudrem.

poniedziałek, 7 listopada 2022

Risotto na słodko. Z borówkami

 Czym dobrze zacząć poniedziałek i nowy tydzień? Ja proponuję risotto borówkowe. Wszyscy dobrze znamy risotto, ale nie każdy je zna na słodko. A to świetna opcja na pyszne śniadanie. Takie jesienne, czyli na ciepło. Z dużą dawką aromatycznego cynamonu, rozgrzewające i tak bardzo kojące! Ostatnio jestem ciągle zmęczona i niewyspana, to efekt tych okropnych tabletek, czyli antybiotyków. Ale nic mnie tak, nie wyrzuca z łóżka, jak zapach cynamonu. Albo i sama myśl o nim. To działa na mnie w jesienne poranki, chyba nawet nieco lepiej niż zapach kawy. Cynamon, to zapowiedź śniadania na słodko. Czegoś co da mi energię, i pozwoli miło przetrwać ponury dzień. O tej porze roku, staram się jeść ciepłe śniadania jak najczęściej, bo to one najbardziej mi smakują, ale i wzmacniają moją odporność. A ona zdecydowanie nie jest moją mocną stroną. Borówki to porcja witamin, latem nałogowo mrożę te owoce i zawsze mam je w zamrażarce, a potem dodaję do porannych owsianek, kaszek i ryżanek. W tym przepisie, najlepszy jest dodatek śmietanki, to ona daje niesamowitą kremowość i smak. Musicie zrobić sobie takie risotto. I to obowiązkowo!




Składniki:

250 gramów ryżu, najlepszy będzie ten do risotto

2 łyżki masła

1,5  szklanki mleka

Pół szklanki słodkiej śmietanki 36 %

1 łyżka cynamonu

3 garście mrożonych borówek

1 łyżeczka pasty waniliowej

Szczypta soli

Odrobina erytrytolu, może być cukier, albo miód


Rozgrzewam masło na patelni, albo w garnku z grubym dnem. Wsypuje ryż i podsmażam go 3-4 minuty, często mieszając. Następnie zalewam ryż połową porcji mleka, dodaję sól, erytrytol i wanilię, całość gotuję na małej mocy kuchenki. Co jakiś czas mieszam zawartością patelni, kiedy ryż wchłonie całe mleko, dolewam pozostałą część. Gotuję do miękkości ryżu - około 20 minut. 

Gorący ryż zalewam śmietanką, zostawiam na chwilę, aby ryż wchłonął śmietankę. Na wierzchu układam borówki, posypuję danie dużą porcją cynamonu. 


sobota, 5 listopada 2022

Sałatka makaronowa na ciepło. Boczek, mozzarella i pomidor

Ten tydzień był bardzo dziwny. Kiedy myślałam, że w końcu moja angina mija, okazało się, że dopadło mnie zapalenie oskrzeli. Dostałam więc kolejny antybiotyk i zwolnienie. Listopad potrafi obfitować w długie weekendy, ale sama się nie spodziewałam, że ten mój weekend potrwa od 28 października, aż do 14 listopada. Jak widać nie interesują mnie półśrodki, jak długi weekend, to długi weekend! Posiadanie zapalenia oskrzeli, jest dla mnie jednak dużo przyjemniejsze. Owszem, mam kaszel i silne osłabienie, ale mogę jeść normalnie. Wczoraj snułam się po domu, przez pierwszą część dnia. A następnie skupiłam się maksymalnie, by zasiąść na wykładach online. Jakie to szczęście, że wciąż są online, inaczej musiałabym sobie je odpuścić. A to przecież ważne tematy, związane z zarządzaniem projektami. Ale do brzegu. Otóż siedziałam sobie, czytałam książki, trochę posprzątałam i nagle się zorientowałam, że lada moment wykłady do późnego wieczora, a ja wciąż bez obiadu. Dlatego powstała sałatka, na ciepło Bardzo prosta, ale jaka pyszna. I co najważniejsze, błyskawiczna. Mamy tutaj makaron, warzywa i cudownie chrupiące kawałeczki boczku. Sałatka, chociaż lekka, jest sycąca. Mi smakowała na ciepło, mąż zjadł po powrocie z pracy, na zimno, i jemu również smakowało. Więc chyba jest wyjątkowo uniwersalna. A Wy? Zjedlibyście ją na ciepło, czy na zimno?


Czy macie już swój kalendarz adwentowy? Czas o taki zadbać. Mój mąż, wielki łasuch, wybrał sobie taki żelkowy! Dla niego jest ważne, że nie ma w składzie cukru, świetny dla dzieci, a w sumie mój mąż to takie duże dziecko. W kwestii żelek! Dla siebie wybrałam coś bardziej tradycyjnego, czyli kalendarz herbaciany. I już nie mogę doczekać się Adwentu, magicznego czasu oczekiwania!

Po więcej kalendarzy, dla małych i dużych, zapraszam Tutaj




Składniki:

150 gramów ulubionego makaronu- najlepiej kokardki, świderki, czy rurki

100 gramów mozzarelli w kulkach

2 pomidory

Garść liści sałaty

6 plasterków boczku

Sos:

1 pełna łyżka ostrej musztardy

1 łyżeczka soku z cytryny

1 łyżeczka miodu

2 łyżki oliwy z oliwek

1 łyżeczka suszonych ziół prowansalskich

Sól

Świeżo mielony pieprz


Makaron gotuję al dente, odcedzam. 

Boczek kroję w kostkę, wrzucam na rozgrzaną patelnię i podsmażam na rumiano. 

Sałatę i pomidory myję, sałatę rwę na małe kawałki, a pomidory w kostkę. 

Wszystkie składniki sosu przekładam do małego słoiczka, dokładnie mieszam. 

Do talerzyków przekładam makaron, posypuję go warzywami i boczkiem, wykładam kulki sera, całość polewam sosem. Delikatnie mieszam składniki sałatki. 


środa, 2 listopada 2022

Jaglane ciasto marchewkowe. Z kremem.

 Dziś przychodzę z przepisem na wyjątkowe ciasto. Wyjątkowe, bo chociaż marchewkowe, to powstało z kaszy jaglanej. Bez grama mąki! Zrobiłam to ciasto dla mojej teściowej, która choruje na celiakię i nie może jeść niczego co zawiera mąkę pszenną i generalnie gluten. Moją pierwszą myślą, był sernik, ale cóż, teściowa nie przepada za tym wypiekiem, szukałam więc dalej. Jakie ciasto byłoby idealne ? Miałam na myśli coś jesiennego, niezwykle aromatycznego i korzennego. Na piernik nieco za wcześniej, ale przecież ciasto marchewkowe pasuje idealnie. Ale jak to? Marchewkowiec bez mąki? Ano tak! Zamiast mąki użyłam kaszy jaglanej, najpierw bałam się czy to ciasto wyrośnie, ba, czy w ogóle się upiecze! Tak naprawdę to pierwszy raz szykowałam ciasto z kaszy jaglanej. Owszem, wcześniej robiłam ciasta  z kremem z kaszy manny, ale to jednak zupełnie co innego! Teraz miałam upiec jaglane ciasto, które nie powinno zdradzać tego, że jest z kaszy. Powinno smakować po prostu jak najlepsze ciasto marchewkowe. I wiecie co? Tak właśnie było. Ciasto, owszem jest dość wilgotne, ale w smaku w ogóle nie jest wyczuwalna kasza jaglana. Krem robi zaś cudowną robotę, jest lekki, delikatny i podbija smak ciasta. Na pierwszym razie mamy cynamon i imbir. Ciasto jest korzenne i bardzo, ale to bardzo jesienne. Do tego jest tak proste, że bez wymówek, czas je piec!




Składniki:

200 gramów kaszy jaglanej

300 ml mleka ( dowolne, owsiane, albo zwykłe)

70 ml oleju

120 gramów erytrytolu 

3 duże jajko

3 spore marchewki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżka cynamonu

Pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej

Pół łyżeczki mielonego imbiru

Łyżka świeżo startej skórki pomarańczowej

Krem:

250 gramów serka śmietankowego

200 ml śmietanki kremówki

2 łyżki cukru pudru

1 łyżka usztywniacza do śmietany

Łyżeczka cynamonu


Kaszę jaglaną  przelewam wrzątkiem. Następnie gotuję na mleku razem z cynamonem, kasza będzie się gotować około 20 minut, chwilę studzę i blenduję jeszcze ciepłą kaszę na gładką masę. Zostawiam do ostudzenia. W międzyczasie ścieram marchewkę na tarce-małe oczka.

Do kaszy wbijam jajka, dodaję olej, marchewkę, erytrytol, proszek do pieczenia i wszystkie przyprawy, dokładnie miksuję składniki.

Formę do pieczenia wykładam papierem, wylewam ciasto.

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni i piekę ciasto 55 minut, do suchego patyczka. Ciasto studzę. 

Szykuję krem, śmietanka i serek muszą być mocno schłodzone. Ubijam serek ze śmietanką z cukrem pudrem, dodaję usztywniacz. Gęstym kremem smaruję wierzch. Posypuję cynamonem. 

poniedziałek, 31 października 2022

Owsianka na ciężki dzień!

 Dziś proponuję Wam owsiankę, która stawia na nogi i idealnie podkręca energię. To owsianka pełna dobra! Wszystko w niej jest pyszne i takie zdrowe. Moim zdaniem, a testowałam to na sobie, błyskawicznie dodaje sił w chorobie i poprawia humor. To oczywiście zasługa gorzkiej czekolady, masła orzechowego i bananów. Dodatkowo mamy jeszcze jogurt i truskawki, które wyjęłam z zamrażarki. Ma wrażenie, że muszę uzupełnić chyba wszystkie możliwe witaminy i składniki odżywcze. Te ostatnie dni były dla mnie ciężkie i wymagające. Po trzech dniach solidnej diety, wracam do normalniejszej diety. Dalej bez smażonego jedzenia, pikantnych przypraw i większości surowych warzyw i owoców. Ale miałam ogromną ochotę na pożywną owsiankę. A z organizmem się nie dyskutuje, jeżeli mówi, że należy mu się zdrowe śniadanie, to po prostu trzeba je zrobić. Owsianka jest bardzo prosta do zrobienia, skoro podołałam ja, a walczę wciąż z anginą, to zrobi ją każdy. Jesienią, ciepłe, rozgrzewające i sycące śniadanie to podstawa. Bardzo je polecam, naprawdę bardzo szybko dodaje sił, i zdrową dawkę energii. 




Składniki:

50 gramów płatków owsianych górskich

200 ml mleka ( u mnie migdałowe)

3 kostki gorzkiej czekolady 70%

1 banan

1 łyżka masła orzechowego

2 łyżki jogurtu greckiego

3 łyżeczki musu z mrożonych truskawek

1 łyżeczka gorzkiego kakao

Duża szczypta cynamonu

Szczypta soli


Płatki zalewam połową porcji mleka ( ja dodatkowo dodaję 2-3 łyżki ciepłej wody), dodaję sól i cynamon. Zostawiam płatki na kwadrans, ale można na całą noc w lodówce. 
Płatki przekładam do garnuszka, zalewam pozostałym mlekiem, dodaję kakao i delikatnie podgrzewam, często mieszając. Kroję banana w plasterki, połowę dodaję do owsianki, razem z 2 kostkami gorzkiej czekolady. Gotuję około 2 minuty, następnie odstawiam na 5 minut, by zgęstniała. 
Owsiankę przekładam do miseczki, układam na wierzchu pozostałe plasterki banana, polewam wierzch jogurtem i musem z truskawek. Dodaję masło orzechowe i pozostałą kostkę czekolady.

sobota, 29 października 2022

Chińczyk z brukselką

Wczorajszy dzień miał być inny. Dzisiejszy zresztą też. No cóż, człowiek planuje, a Bozia te plany weryfikuje. W czwartek obudził mnie paskudny ból gardła i brzucha. Po chwili doszła gorączka i wiedziałam co to znaczy, przecież tak zaczyna się u mnie angina! I się zaczęła. Antybiotyk bardzo szybko popsuł mi żołądek, więc ostatnie dwa dni były dla mnie koszmarne. Dopiero dziś wstałam z nastawieniem - chyba jednak będę żyć! Oczywiście wieczorne "dynia party" odwołane. Zamiast tego będę leżeć pod kocykiem, popijać ciepłą herbatkę z sokiem malinowym, przekąszać biszkopty i może w końcu poczytam jakąś książkę? Długi weekend spędzę w domowym zaciszu. Dobrze chociaż, że wróciła mi chęć do jedzenia i apetyt na coś więcej niż jałowy kisiel. Co prawda dziś na obiad jem mięso z indyka gotowane na parze, z marchewką, ale mam dla Was przepis, który przygotowałam w zeszły weekend. Przed Wami super miks, chińczyk z brukselką. Mój mąż miał ochotę na coś o nieco azjatyckim smaku. Dlatego też przygotowałam kurczaka w sosie Teryiaki, a ciekawym dodatkiem jest podsmażona brukselka. To naprawdę smakowity miks. Musicie spróbować podsmażonej brukselki, smakuje zupełnie inaczej niż ta dobrze znana z dzieciństwa, gotowana, najczęściej w zupie. Spróbujcie koniecznie. A ja wracam do łóżeczka!



Składniki na 4 porcje:

400 gramów filetu z piersi kurczaka

3 ząbki czosnku

5 cm kawałek imbiru

20 brukselek

6 łyżek sosu sojowego

2 łyżki miodu

Szczypta chilli

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

2 łyżki oliwy z oliwek

Sól

Świeżo mielony pieprz

200 gramów makaronu ( u mnie spaghetti)


Brukselkę opłukuję pod ciepłą wodę, obieram wierzchnie warstwy liści, kroję na połówki. Gotuję na parze przez 7 minut. 

Mięso kroję w paski, posypuję solą i pieprzem. Rozgrzewam oliwę -jedną łyżkę i podsmażam przez 5 minut, często mieszając. 

Szykuję sos. W garnuszku łączę zmiażdżony czosnek, i imbir - najlepiej przecisnąć oba składniki przez praskę. Dodaję miód, sos sojowy, chilli i 7 łyżek wody. Podgrzewam, ale nie doprowadzam do zagotowania.  W jednej łyżce wody rozprowadzam mąkę, dodaję do sosu, dokładnie mieszam, sosem polewam mięso na patelni, zmniejszam moc palnika i podgrzewam przez 7 minut. 

W tym samym czasie rozgrzewam oliwę na  drugiej patelni. Wrzucam połówki brukselki i podsmażam przez 5 minut. 

Do miseczek przekładam makaron, dodaję mięso z sosem i brukselkę. Podaję od razu. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...