Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Pierniczkowa owsianka

Pierniczki nadziewane powidłami śliwkowymi w czekoladzie.... Uwielbiam ten smak. Nic na to nie poradzę. To dla mnie nie tylko kwintesencja świąt, co w ogóle kwintesencja przyjemności. I to nie tylko na deser! W tym zimowym, okołoświątecznym czasie, szczególnie polecam wyjątkową owsiankę. Poranną porcję pierniczkowej przyjemności. Jest tutaj wszystko to co powinno znaleźć się w pierniczku idealnym. Jest czekolada, dużo korzennych przypraw i oczywiście powidła śliwkowe. Całość smakuje rewelacyjnie, rozgrzewa, jakoś tak otula  i wprowadza magiczny, świąteczny nastrój. I to od samego rana. Koniecznie wypróbujcie i już zaproście święta do śniadania.


Składniki:
4 łyżki płatków owsianych
150 ml mleka
1 czubata łyżka kakao
2 kostki gorzkiej czekolady
1 czubata łyżka powideł śliwkowych
Pół łyżeczki cynamonu
Szczypta imbiru
Szczypta kardamonu
Szczypta chilli
Szczypta mielonych gożdzików
Ekstrakt waniliowy


Płatki owsiane przekładam do garnuszka, zalewam wodą - około 100 ml, zostawiam na kilka minut. Dodaję kakao, wszystkie przyprawy i mleko, gotuję płatki około 5 minut. Dodaję czekoladę i śliwkowe powidła, podgrzewam aż wszystkie składniki idealnie się połączą- około minuty.
Podaję na gorąco.

Jeszcze lubicie słodkie śniadania, dodajcie mlecznej czekolady, a całość delikatnie polejcie miodem, najlepiej gryczanym.

piątek, 7 grudnia 2018

Mielone z kuskusu

Czasem tak jest, że w ostatniej chwili trzeba zmienić plany. I zamiast obiadu na mieście zostaje domowy posiłek. Ale w deszczowy, kiedy w lodówce obiadowa pustka bywa ciężko. Ale od czego od zapasy. Co prawda nie popieram chomikowania tysiąca produktów, ale zapas kasz, makaronu i ryżu, potrafi uratować życie. Tym razem dzięki niepozornemu kuskusowi, jajkom i ziołom, przygotowałam kotleciki. Prawie jak mielone. Pyszne, chrupiące i bardzo sycące. Aż za dobre! Świetnie smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno. Do tego idealnie pasują do różnych sosów, pieczarkowy, z leśnych grzybów, albo pomidorowy? A może coś na zimno? Sos tatarski, majonezowo-musztardowy? Nie ma sprawy, będzie świetnym dodatkiem. Nie muszę wspominać, że przygotowanie kotlecików jest dziecinnie wręcz proste. Te kotleciki uratowały życie mi i mojej siostrze, kiedy to po długim  spacerze wpadłyśmy głodne do domu. Z teoretycznie pustą lodówką.


Składniki:
100 gramów kaszy kuskus
2 jajka
3 łyżki bułki tartej
200 ml bulionu
Po dwie garście natki pietruszki i szczypiorku
Łyżeczka curry
Łyżeczka czosnku granulowanego
Łyżeczka słodkiej papryki
Szczypta chilli
Sól
Pieprz
Oliwa do smażenia

Kaszę zalewam bulionem, odstawiam na 10 minut, kilka razy mieszam ją widelcem.
Siekam szczypiorek i pietruszkę, dodaję do kuskusu, wbijam jajka, doprawiam. Dokładnie mieszam wszystkie składniki, dodaję 2 łyżki bułki tartej i raz jeszcze mieszam. Zwilżam dłonie, formuję okrągłe kotleciki, panieruję je w bułce tartej. Kotleciki dobrze jest schłodzić 10 minut w lodówce przed smażeniem.
Rozgrzewam oliwę, smażę kotleciki przez 3 minuty z każdej strony na rumiano.

środa, 5 grudnia 2018

Łatwa drożdżówka z jabłkami i kruszonką

Marzyła mi się drożdżówka. Bardzo mi się marzyła. Ale pomalowałam paznokcie, na taki piękny ciemny granat łamany na fioletowy. Ciężko mi konkretnie stwierdzić. W każdym razie pomalowałam te paznokcie, i jakoś tak uznałam, że nie pasuje mi teraz wyrabianie drożdżowego ciasta. Bo to jednak może nadwyrężyć moje wysiłki jakie poniosłam przy malowaniu paznokci. A musicie wiedzieć, że ja nie mam talentu za grosz. I malowanie paznokci to wyzwanie, coś jak walka. Człowiek kontra pędzelek. Cierpliwość kontra lakier. Rzadko kiedy wychodzę z tego starcia na tarczy. Ciągle coś upaćkam po drodze, albo i zapomnę pomalować połowy paznokcia. No cóż, tym razem po godzinie udało mi się osiągnąć jako taki efekt. I akurat jak skończyłam, to zaczęłam marzyć o drożdżówce. Owszem mogłabym skorzystać z pomocy robota, który by mi zgrabnie to ciasto wyrobił, ale niestety musiałabym wziąć taboret, zdjąć karton, wyjąć sprzęt, złożyć, a potem najgorsze, musiałabym go umyć. Nie, nie, to ja podziękuję. Ale ochota na drożdżowe nie przechodziła, postanowiłam więc zrobić leniwą wersję drożdżówki, bez wyrabiania. Coś podobnego robiła moja babcia. Nie znałam tamtego przepisu krok po kroku, więc poszłam lekko na żywioł, dodałam jabłka, rodzynki i górę pysznej kruszonki. I wyszło ciasto idealne. Miękkie, odpowiednio drożdżowe, mocno pachnące jesienią. Do tego w ogóle się przy nim nie napracowałam. Placek zniknął w jeden wieczór. Polecam, szczególnie tym, którzy boją się piec drożdżowych ciast. To wyjdzie każdemu!

Składniki:
1/2 paczki świeżych drożdży
250 ml mleka
7  pełnych łyżek cukru
120 gramów masła
2 szklanki mąki
3 duże jajka
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
2 duże jabłka
2 garście rodzynek
1 łyżka cynamonu
Kruszonka:
80 gramów masła
4 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
150 gramów mąki

Dodatkowo:
Cukier puder


W garnuszku podgrzewam mleko z cukrem i masłem. Nie powinno się zagotować, a jedynie lekko podgrzać, tak by masło zaczęło się topić. Dokładnie zamieszać i odstawić na parę minut.
Do dużej miski wbijam jajka, wkruszam drożdże, dodaję cukier waniliowy i mleczno-maślaną mieszankę. Dosypuję 2 łyżki mąki, mieszam i odstawiam na pół godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie dodaję resztę mąki, mieszam składniki drewnianą łyżką, przykrywam ściereczką i odstawiam na kolejne pół godziny.
W międzyczasie przepłukuję rodzynki we wrzątku. Jabłka obieram, kroję w kostkę średniej wielkości, do jabłek dodaję rodzynki, posypuję cynamonem, dokładnie mieszam.
Z podanych składników zagniatam kruszonkę. Chwilę chłodzę w lodówce.


Nagrzewam piekarnik do 190 stopni.
Ciasto przekładam do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu układam jabłka, lekko je wciskam w ciasto. Posypuję ciasto kruszonką.
Placek piekę około 40-45 minut w 190 stopniach. Po upieczeniu posypuję cukrem pudrem.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...