Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

środa, 3 marca 2021

Zdrowe ciasteczka Amarantuski

Ciasteczka spacerowe. Idealne na drugie śniadanie. Szybko dodają energii. Szczególnie na leśnym spacerze. Powiem szczerze, że coraz chętniej sięgam po zdrowsze "słodycze". Te ciasteczka są duże lepsze niż ze sklepu. Po pierwsze, robią się szybciej niż robisz zakupy.  A po drugie są pełne zdrowia i smaku. Lekkie, naturalnie słodkie, wciągające. Przyznaję, sama nie wierzyłam, że wyjdą aż tak smaczne. Delikatne, lekko bananowe, miękkie, wyjątkowo apetyczne. Po takim mroźnym spacerze, kiedy to wiatr nieźle szalał i rozbijał się o fale, z herbatą z termosu, były jak prawdziwa ambrozja. Koniecznie je zróbcie. Taki zdrowy deser, bardzo prosty, na pewno skradnie Wasze kubki smakowe! Ja co prawda nigdzie dzisiaj się nie wybieram, wiadomo, praca i domowe obowiązki, ale kto wie, może znów je zrobię i zjem na śniadanie z jogurtem?



Składniki:

2 duże, mocno dojrzałe banany

2 łyżki mąki owsianej

1 małe jajko

3 łyżki miodu gryczanego

150 gramów ekspandowanego ziarna amarantusa

1 łyżeczka cynamonu

4 garście mieszanki studenckiej

1 łyżka oleju




Banany myję i obieram, kroję w kawałki, dodaję miód i olej, blenduję na jednolitą masę. Dodaję jajko, mąkę, cynamon, amarantus i bakalie, dokładnie mieszam. Masa będzie dość rzadka. 

Piekarnik rozgrzewam do 185 stopni. Blachę do pieczenia wykładam papierem, łyżką formuję ciasteczka. Piekę je 18-20 minut. 


poniedziałek, 1 marca 2021

Łatwa lazania

 Lazania. O jejku, jak ja to uwielbiam! Naprawdę, wszem i wobec ogłaszam, że makaron, ser i beszamel to moje comfort food. To jedzenie poprawia mi nastrój i koi umysł. Owszem, jest to bomba kaloryczna, ale nie oszukujmy się, czasem trzeba zapomnieć o kaloriach i niekorzystnych aspektach tłuszczu i po prostu ponieść się magii smaku!  To danie na kiepski dzień, na taki dzień, kiedy pomóc może jedynie dobre jedzenie. I ten ser, i ten sos, i ten beszamel i oczywiście makaron. Taki miks jest rozkoszny, obłędny i po prostu cudowny. Najbardziej lubię tę skorupkę, lekko przypieczony ser. Taka lazania jest magiczna. Mi ostatnio zdarzyły się dwa gorsze dni, jakieś przesilenie, albo zmęczenie tym wszystkim co dookoła. I zdecydowanie pomogło mi jedzenie! Kojące, rozkoszne, apetyczne. To lazania terapeutyczna. Na dobry początek tygodnia. 



Składniki:

12 płatów lazanii

500 gramów mięsa wołowego

1 puszka pomidorów

1 mała cebula

3 ząbki czosnku

Kawałek papryczki chilli

Szklanka mleka

Pół szklanki tartego sera

2 łyżki masła

2 łyżki mąki pszennej

Oliwa z oliwek 

Sól

Pieprz

Bazylia suszona

Oregano

Słodka papryka w proszku

Duża szczypta mielonej gałki muszkatałowej




Siekam drobno czosnek i cebulkę. Podsmażam na oleju, gdy się zezłocą  dodaję mięso mielone i smażę 5 minut. Następnie dodaję posiekaną ostrą papryczkę i pomidory z puszki, doprawiam solą, pieprzem, papryką i ziołami. Sos duszę 10 minut. 

W garnuszku z grubym dnem rozpuszczam masło, dodaję mąkę i ciągle mieszając tworzę zasmażkę. Następnie dodaję mleko, ser i gałkę. Mieszam kilka minut, aż całość zacznie gęstnieć. 

W naczyniu żaroodpornym na dnie rozprowadzam trochę beszamelu, układam obok siebie 3 plastry makaronu, wylewam 1/4 sosu pomidorowego, przykrywam makaronem, wylewam trochę beszamelu i na to sos pomidorowy. Tak robię trzy warstwy. Na końcu układam makaron i polewam go resztą beszamelu. Danie wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekę 35 minut. 


czwartek, 25 lutego 2021

Pizza domowa

Będzie wielkie wyznanie. Nigdy nie lubiłam nadmiernie pizzy. To znaczy bardzo ją lubiłam jako dziecko.Ale potem zjadłam trefny okaz, trefna musiała być szynka. W każdym razem na ponad 25 lat zapomniałam o istnieniu pizzy. Po prostu nie mogłam na nią patrzeć. Do tego stopnia, że nie mogłam siedzieć w pizzerii, bo sam zapach wywoływał we mnie nieprzyjemne odczucia. Ale czasu się zmieniły. Powstało wiele, wspaniałych miejsc z prawdziwie włoską pizzą. I jakoś powoli zaczęłam odzyskiwać do niej zaufanie. Bardzo polubiłam pizzę z pastą truflową i mascarpone. Obecnie ta pizzeria jest zamknięta, a na wynos mam zdecydowanie za daleko. Pizzę robię więc sama. Moja ostatnia produkcja, to pizza w stylu vege. Pieczarki, suszone pomidory i papryka. I wspaniały domowy sos. Pizza wyszłą prawdziwie królewska, sama nie wiem, czy nie lepsza niż z pizzerii!




Składniki:

Ciasto:
25 gramów świeżych drożdży
1 szklanka mąki pszennej- najlepiej specjalnej do pizzy
150 ml wody
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżka dobrej oliwy


Dodatki:
5 pieczarek pokrojonych na plasterki
8 suszonych pomidorów pokrojonych na pół
1 kulka mozzarelli
Ćwierć papryki pokrojonej w paski
`10 łyżek passatty
2 ząbki czosnku
Pół małej cebuli czosnkowej
Sól
Pieprz
1 łyżeczka suszonej bazylii
1 łyżeczka suszonego oregano
Ostra papryka
1 łyżka oliwy




Szykuję zaczyn. Do drożdży dodaję wodę, cukier i 2 łyżki  mąki. Dokładnie mieszam, i odstawiam na kwadrans. 
Do dużej miski wsypuję mąkę, dodaję sól, wlewam pracujący rozczyn, na koniec dodaję oliwę. Zagniatam jednolite ciasto  .Odstawiam je na godzinę w ciepłym miejscu. 
Wyrośnięte ciasto przekładam na stolnicę, zagniatam i raz jeszcze wyrabiam, następnie dzielę ciasto na pół, formuję dwa placki, odstawiam na 5 minut. 
W międzyczasie robię sos. Siekam drobno czosnek i cebulę, podsmażam na oliwie. Dolewam passatę, doprawiam, gotuję kwadrans. 
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 250 stopni. Placki smaruję sosem. Na wierzchu układam pokrojone w plastry pieczarki, pomidorki i paprykę. Dodaję mozzarellę, pokrojoną  w plastry. 
Pizzę piekę 10 minut. Wierzch można polać oliwą. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...