Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Haos. Gdynia.

Dziś zapraszam na małą kulinarną wycieczkę. Jedziemy do Gdyni. Tego dnia nie miałam sprecyzowanych planów co do kuchni jakiej chcę spróbować. Burza za oknem, sprawiła jednak, że mieliśmy ochotę na rozgrzewające smaki i wyraziste aromaty. A. zaproponował więc HAOS, czyli mekkę azjatyckiego street foodu.Uwaga,  wchodzimy!





Wnętrze jest nowoczesne, wystrój przyjemny, dużo kwiatów, zieleni, proste stoły, zdecydowanie chce się zostać dłużej. Aczkolwiek po chwili pojawia się zgrzyt, otwarta kuchnia, ostre przyprawy, jest gorąco i drapie w gardle. Co wrażliwsze jednostki muszą wybrać stoliki na zewnątrz. Zdecydowanie miejsce dla tych, co lubią kiedy aromat chilli wypełnia wnętrze. 
Zostaliśmy skierowani do jedynego wolnego stolika. Karta jest spora i kusi, oj kusi! Chce się spróbować po prostu wszystkiego! Wybór zadowoli każdego i mięsożercę, i tego co woli wege.  Wszystkie dania wypadły zachęcająco, ostatecznie zamówiliśmy butter chicken i pad thai z krewetkami. Oraz lemoniadę. I słowo o niej, w życiu nie piłam tak kwaśnej lemoniady, przyznaję, nie dałam rady jej dopić. Miałam wrażenie, że piję skoncentrowany sok z cytryny. Aż się prosiło o łyżkę miodu! Po kwadransie pojawiły się dania obiadowe. Miałam ochotę na pad thai z tofu, ale wybrałam kurczaka. Dostałam idealnie ugotowany ryż, oraz miseczkę pełną łagodnego, pomidorowego sosu z kurczakiem. Cóż, danie były pyszne, lekkie, delikatne, dla niektórych może za słabo doprawione, ale w menu jest informacja, że to łagodne danie. Chyba najłagodniejsze z całej karty! 
Pad thai był dobry, na talerzu leżały dodatki i można było dozować ilość chilli i orzeszków. Danie było ostre i bardzo wyraziste. Choć nie była to duża porcja, można było się najeść. 
Ceny są w stosunku do jakości w sam raz. Za obiad dla dwóch osób z napojami wyszło trochę ponad 80 złotych. 
W kwestii pandemii, muszę wspomnieć, że kelnerzy noszą maseczki, część stolików jest wyłączona z użycia, a same stoły są dezynfekowane po każdym gościu. 
Haos, Gdynia, ul. Starowiejska 14


czwartek, 30 lipca 2020

Pierogi z jagodami

Kto chce poczuć ze mną odrobinę lata? Zapraszam na pierogi z tymi wspaniałymi owocami. Letnie, delikatne i po prostu przepyszne! I pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam pierogów z owocami! Teraz bardzo, ale to bardzo lubię. Chociaż nie jestem wielką fanką lepienia pierogów. Ale tym razem zabrałam się za lepienie z olbrzymią przyjemnością. Pomagał mi brat. Razem idzie nam szybciej, weselej i sprawniej. On wałkuje, ja nadziewam i zlepiam. A potem tylko gotowanie i pyszne, letnie pierożki lądują na talerzu. Smakują jak lato. Pyszne i owocowo! Przepis na ciasto jest tradycyjny, dokładnie taki jak robiła moja babcia. Pierożki wychodzą naprawdę idealnie! 




Składniki:
500 gramów mąki pszennej
300 ml gorącej wody
4 łyżki oleju
Szczypta soli

Nadzienie:
500 gramów jagód
5 łyżek cukru z prawdziwą wanilią

Do Podania:
Jogurt naturalny


Zaczynam od dokładnego umycia jagód, zasypuję je cukrem i odstawiam na bok. 
Na stolnicę przesiewam mąkę, zaparzam ją wrzącą wodą. Dodaję olej i sól, zagniatam gładkie i elastyczne ciasto. Przykrywam ściereczką i odstawiam na kwadrans. 
Po tym czasie odrywam kawałek ciasta i go wałkuję. Szklanką wycinam kółka, na środek kładę po łyżeczce jagód. Dokładnie zlepiam brzegi. Gotowe pierogi przykrywam ściereczką. 
Wrzucam pierożki na wrzącą i osoloną wodę. Gotuję je 4 minut od wypłynięcia. Pierogi podaję z jogurtem naturalnym. 

poniedziałek, 27 lipca 2020

Deserowy pudding jaglany


Nie zawsze można upiec ciasto. Nie zawsze można przygotować skomplikowany deser. Czas dopada nas ochota na słodkość, i bach, musimy bazować na tym co mamy w kuchni. Ja zrobiłam sobie deserowy pudding jaglany. W sam raz na słodką i sycącą kolację w zimny dzień. Dużo czekolady, kojących nerwy migdałów i kaszy jaglanej. Do tego wyjątkowo letni akcent, czyli wspaniała malinowa warstwa. Słodka, kusząca, owocowa i taka wakacyjna.W skrócie, deser praktycznie idealny. Po prostu wspaniały. Najlepiej smakuje w ogródku w letnie popołudnie. Przy porcji takiej kaszki można zapomnieć o całym świecie. Gwarantuję to!  To, co, kto chce ze mną odciąć się od codzienności?




Składniki:
250 ml mleka migdałowego
5 łyżek kaszy jaglanej
4 kostki  posiekanej gorzkiej czekolady
1 łyżeczka miodu
Dwie garście  płatków migdałowych
4 garście malin
Szczypta soli
Dodatkowo:
Maliny, czekolada, wiórki kokosowe

Kaszę płuczę pod wrzątkiem, przekładam do garnka, zalewam 100 ml wody i 200 ml mleka. Dodaję sól,  gotuję 15 minut. Masę dzielę na dwie części. Do jednej dodaję płatki migdałowe, miksuję na gładki krem. Przekładam do wysokiej szklanki, posypuję czekoladą.  Do drugiej części dodaję maliny, dokładnie miksuję. Wykładam na jasny krem. Wierzch dekoruję malinami, czekoladą i wiórkami kokosowymi.

sobota, 25 lipca 2020

Kwadraty z truskawkami

Banalny przepis na pyszny deser, który warto zabrać z sobą na letni piknik.Robi się w kilka minut, a smakuje naprawdę super! Bardzo lubię takie błyskawiczne przepisy, które można z sobą na drogę. Ja zrobiłam je przed wyjazdem na wakacje, super sprawdziły się w podróży, dodały energii i osłodziły trasę. Ale można je zabrać do najbliższego parku, nad wodę, na plażę, na rowerową wycieczkę. Gdzie tylko macie ochotę! 
Mnie czeka intensywny weekend, jutro mamine imieniny, święto każdej Anny. Składam więc życzenia wszystkim Annom, i mojej mamie oczywiście. Jutro będę piec ciasto, a na sobotę polecam te oto truskawkowe kwadraty. Mam jedno marzenie, niech sezon na truskawki nigdy się nie kończy! Kto jest za?




Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
Kilkanaście sporych truskawek
3 łyżki mleka
3 łyżki cukru waniliowego
Skórka z połowy cytryny

Piekarnik rozgrzewam do 190 stopni.
Ciasto francuskie kroję na 6 kwadratów-mrożone należy wcześniej rozmrozić. 
Owoce dokładnie myję, kroję na połówki, posypuję skórką startą z cytryny, nakładam porcję owoców na ciasto francuskie, składam je na pół, zlepiam brzegi. 
Mleko łączę z cukrem waniliowym, smaruję wierzch ciastek. 
Ciasteczka przekładam na blachę do pieczenia, piekę je 20 minut. 








wtorek, 21 lipca 2020

Placek na 10 z rabarbarem i orzechami

Rabarbarowo mi... I spokojnie.  Lubię wyjechać, ale fajnie też wrócić z urlopu do domu. Jedyne czego dalej nie znoszę, to rozpakowywania się. O ile pakowanie się na wyjazd, nie sprawia mi żadnych problemów, to rozpakowywania się nie toleruję! Jakbym była na nie uczulona. Staram się więc zrobić to jak tylko wrócę do domu. Nieważne, o której wrócę, wracam, i od razu zabieram się za wyładowanie wszystkiego, co towarzyszyło mi podczas urlopu. Mój ostatni, tygodniowy wyjazd był bardzo udany. Cisza, spokój, las dookoła. Malutko ludzi, dużo książek i relaksu. A jak tylko wróciłam, to upiekłam takie oto prościutkie i pyszne ciasto z rabarbarem i orzechami!






Składniki:
4 duże jajka
10 łyżek oleju
10 łyżek mąki pszennej
10 łyżek cukru
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 laski rabarbaru
2 garście orzechów nerkowców

Lukier:
1 limonka
5 łyżek cukru pudru

Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do formy





Rabarbar obieram, kroję w kostkę.Odkładam na bok. Orzechy drobno siekam.
Miksuję jajka z cukrem i wanilią, dodaję olej. Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dokładnie miksuję. 
Tortownicę smaruję masłem, wysypuję bułką. Wylewam ciasto, na wierzchu układam kawałki rabarbaru, posypuję całość orzechami. 
Placek wkładam do rozgrzanego piekarnika do 180 stopni i piekę 45-50. 
Z limonki i cukru kręcę lukier. Polewam nim wystudzone ciasto. 








czwartek, 16 lipca 2020

Matcha latte z borówkami

Kocham herbatę Matcha. Czy to w deserach, czy do picia. Dziś mam dla Was letnią propozycję. Prostą i przepyszną. Orzeźwiającą. Zamiast kawy, zdrowa i smakowita matcha latte. Fajnym dodatkiem są mrożone borówki, dodają one zarówno smaku, ale i zimna! A latem , musicie przyznać, to wielka przyjemność, móc wypić chłodny napój na balkonie, w otoczeniu kwiatów... Takie chwile w środku tygodnia są wyjątkowo cenne. Nawet na wakacjach czasem dopada mnie praca i telefon od architekta. Obiecałam sobie  jednak by mniej się denerwować rzeczami, na które nie mam wpływu. Dziś więc motywem przewodnim jest kojący kolor zielony. W szklance i dookoła. Dziś będę dużo spacerować wśród lipcowej zieleni!



Składniki:
1,5 łyżeczki herbaty Matcha dobrej jakości
150 ml mleka migdałowego
100 ml  gorącej wody
Kilkanaście borówek
Łyżeczka miodu


Borówki dokładnie myję i przekładam na pół godziny do zamrażarki.
W szklance zalewam matchę gorącą, ale nie wrząca wodą. Odstawiam na kwadrans. Słodzę napój miodem i wlewam mleko. Dodaję borówki, po kilku chwilach będą widoczne warstwy latte. Od razu wypijam.

poniedziałek, 13 lipca 2020

Wegańskie pesto z rukoli z orzechami

Dziś zapraszam na wegański obiad. Nie jestem weganką, i raczej nie będę. Ale ostatnio częściej jem dania bez mięsa. Kiedy spotykam się z Panem Fotografem, wybieram dania wege, bo tak jest łatwiej. Przy okazji odkrywam zupełnie inne smaki, od tych, do których jestem przyzwyczajona na co dzień, więcej eksperymentuję i testuję nowe, naprawdę pyszne przepisy. W ramach improwizowanego obiadu powstało pesto z rukoli. W wegańskiej wersji konieczne są płatki drożdżowe, w tej mniej radykalnej, polecam Parmezan. Prażone orzechy nadały wyjątkowego głębokiego smaku, rukola sprawiła, że całość była pikantna, a płatki drożdżowe udawały serowy smak. Całość wyszła po prostu rewelacyjna, do tego powstała w kwadrans! Polecam to danie każdemu! 


Składniki:
200 gramów rukoli
50 gramów płatków migdałowych
50 gramów orzechów nerkowca
5 łyżek oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
Sól
Pieprz
1 duży pomidor malinowy
1 łyżka płatków drożdżowych
Makaron spaghetti


Na suchej patelni podrażam na złoto migdały i nerkowce. Do kielicha blendera przekładam listki rukoli, prażone orzechy, zmiażdżone ząbki czosnku, doprawiam solą i pieprzem, dodaję oliwę oraz płatki drożdżowe. Dokładnie miksuję na gładką pastę. 
Gotuję makaron al dente, odcedzam i zostawiam łyżkę wody z gotowania. Pomidora kroję na kawałki, przekładam do makaronu, dodaję pesto i wodę. Dokładnie mieszam. 
Danie wykładam na talerz, można posypać je prażonymi orzechami i płatkami drożdżowymi.

piątek, 10 lipca 2020

Roladki z indyka z czosnkowym serkiem

Czosnek to mój wielki,. ale to wielki przyjaciel. Uwielbiam jego smakiem ubarwiać swoje dania. Na szczęście mam hamulce, i słodkościom nie podaję czosnku. Ale kto tam mnie wie? Wracajmy do roladek, przepis jest prosty, a roladki wychodzą pyszne. Delikatne, soczyste i aromatyczne. Bardzo apetyczne, w sam raz na rodzinny obiad. Bardzo je lubię i serdecznie polecam. Na rodzinny obiad te roladki pasują idealnie. Zróbcie je na weekend. 




Składniki na 4 porcje:
60 dkg filetu z indyka
4 łyżki serka kremowego
3 ząbki czosnku
Sól
Pieprz
1 jajko
2 łyżki mąki
2 łyżki bułki tartej
Masło klarowane






Mięso dzielę na 4 części, lekko je rozbijam.
Czosnek przeciskam przez praskę. Serek ucieram z czosnkiem,solą i pieprzem. Kotleciki posypuję pieprzem i odrobiną soli, na środku smaruję czosnkowy serek, zawijam roladki. Roladki panieruję w mące, jajku i bułce tartej. Podsmażam je po 3 minuty z każdej strony,a  następnie przekładam do żaroodpornego naczynia i dopiekam 20 minut w 180 stopniach. Roladki podaję z ziemniakami i ulubioną surówką.

środa, 8 lipca 2020

Cytrynowy omlet z makiem i porzeczkami

Dziś zapraszam na pyszny omlet.Delikatnie cytrynowy, z dodatkiem maku i kwaskowatych porzeczek. Miks różnych smaków, ale miks idealny. Ani za słodko, ani za kwaśno. Bardzo zaś ciekawie. Lubię takie poranne zaskoczenia kuchenne, kiedy nie mam szczegółowo opracowanej koncepcji, po prostu biorę z kuchennych półek i szuflad, to co mi wpadnie w ręce i bach, gotowe.Tym razem wyszło naprawdę smaczne szaleństwo! Jestem uradowana pojawieniem się porzeczek na ryneczku, uwielbiam te kwaskowate owoce. Myślę,że wyszło mi pyszne śniadanie. 


Składniki:
2 jajka
4 łyżki mleka
3 płaskie łyżki mąki
1 łyżka maku
Łyżeczka skórki z cytryny
2 gałązki porzeczek
Masło klarowane do smażenia

Dodatkowo:
Cukier puder, surowe kakao, porzeczki

Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ukręcam z mlekiem i mąką, dodaję mak i skórkę z cytryny. Pianę ubijam na sztywno, dodaję do masy omletowej. Na sam koniec dodaję przepłukane porzeczki.Na rozgrzanym maśle smażę omlet z obu stron na rumiano. 
Podaję go z  cukrem pudrem, kakao i porzeczkami.


niedziela, 5 lipca 2020

Sernik chałwowy

Ochotę na sernik chałwowy miałam od dawna. Połączenie chałwy i sernika wręcz śniło mi się po nocy. To musiało być pyszne! Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Albo raczej jak wyśniłam, tak i zrobiłam. I upiekłam wspaniały sernik chałwowy! Jest to sernik po prostu idealny. Wyjątkowo kremowy, aksamitny, bardzo serowy z ciekawą chałwową nutą. Taki sernik umili każde popołudnie i każdy weekend. Ja od miesiąca mogłam spędzić weekend w domu. Ciekawe to doświadczenie. Nie miałam okazji się ponudzić, ale zapomniałam jak bardzo lubię po prostu posiedzieć w ukochanym fotelu z książką na kolanach, filiżanką dobrej herbaty i pysznym ciastem  u boku.To był leniwy weekend, no dobrze, może poza smażeniem konfitur z truskawek. Ale nie powiem, całkiem miłe było po prostu odpocząć. Za tydzień nie będzie mi to dane, znów będzie się działo. A na razie doceniam resztki weekendu i resztki ciasta!



Składniki:
Spód:
100 gramów masła
150 gramów ciastek kakaowych

Masa serowa:

1200 gramów twarogu 
6 dużych jajek
400 gramów chałwy waniliowej
1/3 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
Szczypta soli

Dodatkowo:
50 gramów chałwy
30 gramów gorzkiej czekolady

Masło i bułka tarta do formy



Zaczynam od przygotowania blaszki, smaruję ją masłem i wysypuję bułką tartą. Piekarnik nagrzewam do 190 stopni,  na dnie piekarnika kładę żaroodporne naczynie wypełnione wodą. 
Ciastka kruszę. Topię masło, dodaję do ciastek, mieszam. Ciasteczkową masą wylepiam spód blaszki i podpiekam przez 10 minut, wyjmuję z piekarnika,a  na jego dnie kładę naczynie z gorącą wodą. 
Zajmuję się masą sernikową. Mielę twaróg co najmniej dwa razy-do drugiego mielenia, dodaję chałwę., do tego sernika nie polecam sera w wiaderku. Oddzielam żółtka od białek. Ubijam je z solą na sztywną pianę. Żółtka ubijam z cukrem na jasny krem. Następnie dodaję partiami twaróg  z chałwą, bardzo delikatnie miksuję składniki. Teraz czas na dodanie budyniu, zmniejszam obroty na najmniejsze i łączę proszek budyniowy z masą. Na samym końcu dodaję pianę, delikatnie mieszam ją z masą, ale już łyżką. 
Na ciasteczkowy spód wylewam masę sernikową. Ciasto wkładam do piekarnika i piekę 10 minut w 190 stopniach,a  następnie zmniejszam grzanie do 170 stopni i piekę 55 minut. 
Sernik studzę przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 2-3 godzin, następnie wkładam do lodówki. 
Przed podaniem wierzch dekoruję posiekaną gorzką czekoladą i chałwą. 









środa, 1 lipca 2020

Kluski śląskie

Kluski, uwielbiam! Kiedyś kluski śląskie robiłam co tydzień. Naprawdę był taki wrzesień, kiedy mój tata co tydzień jeździł z bratem na grzyby, więc oni jechali, ja kleiłam kluski, a potem szykowało się do nich sos grzybowy. I tak kilka bitych tygodni z rzędu. Nie miałam dość! Kluski śląskie uwielbiam do dziś. Są takie proste, no fakt, samo lepienie klusek nie jest jakoś wyjątkowo błyskawiczną czynnością, ale generalnie przygotowanie klusek jest bardzo proste! Wyjdą każdemu. Są wspaniałym daniem do mięsa i sosu. Ja podałam swoje kluski z duszoną cielęciną i surówką z kapusty pekińskiej. Wyszedł obiad pierwsza klasa!


Składniki na 5 porcji obiadowych:
1 kg ziemniaków
2 jajka
Sól
Mąka ziemniaczana


Ziemniaki obieramy i przekładamy do garnka, gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Ziemniaki studzimy, a potem ugniatamy na jednolitą masę. 
Z garnka z ziemniaczaną masą, usuwamy 1/4 część masy i wypełniamy ją mąką, dodajemy jajko, i odłożoną część masy. Dokładnie zagniatamy wszystkie składniki. Z ciasta odrywamy małe kawałki, formujemy kulki, w środku palcem robimy dziurkę. Gotowe kluski układamy na czystej ściereczce. 
W garnku gotujemy wodę, solimy. Partiami wrzucamy kluski na wrzątek, zmniejszamy ogień i gotujemy 10 minut. 
Podajemy z ulubionymi dodatkami.


sobota, 27 czerwca 2020

Tort bezowy z owocami lata

Dziś będzie tort. Wyjątkowy bo urodzinowy. Dla samej siebie. Już wiele razy mówiłam,że ja i torty to nie jest udany związek. Nie przepadam za tortami, ani jeść, ani robić. Nie potrafię dekorować i sprawiać by torty wyglądały apetycznie. Ale uznałam,że co jak co, ale na urodziny powinien być tort. Postanowiłam zrobić tort bezowy. Bo bezy uwielbia moja mama i od dawna mówiła,że zjadłaby chętnie taki tort. W dniu, w którym go robiłam wstałam o 6 rano i zabrałam się do pracy. I wiecie co? Efekt pozytywnie mnie zaskoczył. Nawet z dekoracji byłam dość zadowolona. Całą robotę zrobiły tu owoce. Tort wszystkim smakował, proszono o dokładki, co dziwne, mi też bardzo smakował! Był po prostu rewelacyjny. Myślę,że warto zrobić taki tort, nie tylko na swoje urodziny!



Składniki:
Bezowe blaty:
9 średnich jajek
400 gramów cukru
Szczypta soli
1 łyżka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka octu


Krem:
500 ml śmietanki kremówki 36%
300 gramów serka mascarpone
Skórka z 1 cytryny
3 łyżki cukru pudru
4  pełne garście borówek
Kilkanaście dużych truskawek



Jajka należy wyjąć z lodówki na godzinę przed przygotowaniem bezy. Bardzo dokładnie oddzielamy białka od żółtek, przekładam je do czystej i suchej, wysokiej miski. 
Do białek dodaję sól i zaczynam ubijanie piany. Po 3 minutach partiami -ja dawałam po dwie łyżki, dodaję cukier, cały czas miksując. Na sam koniec dodaję skrobię i ocet, ubijam pianę jeszcze minutę. 
Blachę do pieczenia wyłożyłam papierem, ołówkiem odrysowałam talerz i nałożyłam trzy takie same porcje piany, formując trzy blaty. 
Piekarnik nagrzewam do 150 stopni i bezy suszę 5 minut. Następnie zmniejszam temperaturę do 100 stopni i suszę placki przez 4 godziny w tej temperaturze. Z blachy zdejmuję je dopiero przed samym składaniem tortu.


W wysokim naczyniu ubijam śmietankę z cukrem pudrem. Gdy masa jest sztywna, dodaję serek mascarpone i skórkę z cytryny. Delikatnie ubijam, aż masa będzie gładka. 
Owoce dokładnie myję, większość truskawek kroję na plasterki. 
Na paterze układam pierwszy krążek bezowy, smaruję go 1/3 porcji kremu, układam pokrojone na plasterki truskawki. Przykrywam drugim krążkiem, lekko dociskam, smaruję drugą częścią kremu, posypuję wierzch borówkami i truskawkami. Na krem układam ostatni krążek, smaruję go kremem, dekoruję owocami i skórką z cytryny. Tort chłodzę przed podaniem minimum dwie godziny. 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Knedle z białym serem

Knedle, moja wielka miłość. Te tradycyjne ze śliwkami czy truskawkami. Ale trzeba też próbować nowości i eksperymentować, i tak właśnie zrobiłam. Przygotowałam knedle z białym serem, na słodko w pysznej otoczce z masła, bułki tartej i cynamonu. I ten środek, prawie sernikowy, waniliowy, delikatny. Co to była za uczta! Obiadowa rozpusta! Bardzo je polecam, polubią je i dzieci i dorośli. Proste, pyszne i zaskakujące proste. Osobiście bardzo lubię słodkie obiady, nie jadam ich codziennie, ale lubię. I Wam polecam je sobie przygotować, jestem pewna, że będą Wam smakować!

Składniki:
1 kg ugotowanych ziemniaków
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
Szczypta soli


Nadzienie:
600 gramów twarogu sernikowego mielonego
2 żółtka
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią


Dodatkowo:
masło-4 łyżki, bułka tarta - 6 łyżek i cynamon- łyżeczka





Przestudzone ziemniaki ugniatam tłuczkiem do ziemniaków-można też przepuścić przez praskę. Dodaję sól, jajko i obie mąki. Ugniatam gładkie ciasto-nie może kleić się do rąk. Przykrywam ściereczką na czas szykowania nadzienia. 
Twaróg ucieram z cukrem waniliowym i żółtkiem ja jednolitą masę. 
Gotuje wodę z solą. 
Z ziemniaczanego ciasta odrywam po kawałku, spłaszczam w dłoni, nakładam pełna łyżkę nadzienia, formuje kulę- ręce najlepiej oprószyć odrobiną mąki.
Gotowe knedle gotuję około 5 minut od wypłynięcia na wierzch. Podaję z kruszonką, którą szykuje podczas gotowania się knedli. Roztapiam na patelni masło, dodaję bułkę tartą i cynamon, masa ma mieć konsystencję mokrego piasku. Knedle przed podaniem obtaczam w kruszonce. 

czwartek, 18 czerwca 2020

Drożdżówka z gruszkami


Co jak co, ale ciasto drożdżowe uwielbiam od małego. Brat mojej babci prawie pluł innym ciastem, na każdej rodzinnej uroczystości musiała więc pojawić się drożdżówka.  Tak zwykła, wystarczyła drożdżówka, odrobina kruszonki i cukier puder. I wujek Zygmunt był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. A ja razem z nim. Być może dzięki niemu aż tak lubię drożdżowe wypieki? Ostatnio całą noc śniła mi się drożdżówka, więc cóż robić, trzeba upiec. Przepis jest banalny, idealny by upiec ciasto w środku tygodnia. Robiła go już moja przyjaciółka, to jej pierwsze drożdżowe, wyszło perfekcyjnie! Polecam każdemu!



:

Składniki:

2 szklanki mąki pszennej
1 paczka  drożdży instant
2 jajka
150 gramów masła plus 25 gramów
150 ml mleka
Pół szklanki cukru plus 5 łyżeczek
2 -3 gruszki
Cynamon
Ekstrakt waniliowy-łyżeczka

Dodatkowo:
Masło i bułka do formy
Cukier puder



W garnuszku podgrzewam 150 gramów  masła, powinno się roztopić,  dodaję zimne mleko i chwilę mieszam. Kiedy mieszanka jest letnia, dodaję drożdże, mieszam-można użyć miksera. Następnie do masy dodaję jajka, mąkę, cukier i wanilię. Dokładnie zagniatam ciasto, powinno zacząć formować się w kulę, ale będzie lekko kleić się do rąk. Przykrywam ściereczką, i odstawiam na godzinę do podwojenia objętości.
W międzyczasie obieram gruszki, kroję w półplasterki.




Formę smaruję masłem i wysypuję bułką, wykładam do niej wyrośnięte ciasto. Z wierzchu układam gruszki, posypuję cukrem, cynamonem i resztą masła, które kroję w plasterki. Rozgrzewam piekarnik do 185 stopni. Wkładam ciasto, i piekę drożdżówkę 40-45 minut. 
Po upieczeniu posypuję cukrem pudrem.










poniedziałek, 15 czerwca 2020

Orkiszanka poranna


Ach co to był za weekend! Weekend pełen dobrych chwil, spacerów po plaży, słuchania szumu fal, zbierania muszelek. Kompletna beztroska. Same pyszności i zero obowiązków. Piękne widoki i leniwe chwile z książką. Gofry, smażona rybka i grill. Czysta przyjemność. Naprawdę potrzebowałam tych czterech dni poza domem, z rodziną, oderwania się od codzienności.Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, ale i wracać tam gdzie mi dobrze. A nasze Wybrzeże obfituje w przepiękne miasteczka! Bardzo, ale to bardzo ciężko było mi wrócić do domu. A już wyjątkowo ciężko było mi dziś wstać rano i pomaszerować do pracy... Zdecydowanie potrzebowałam takiego kolorowego śniadania! W sam raz na odpoczynek po gofrach! 





Składniki:
Płatki orkiszowe- 6 łyżek
250 ml mleka migdałowego
1 łyżka pasty kokosowej
Szczypta cynamonu
4 truskawki
Kiwi
Wiórki kokosowe


Płatki zalewam 4 łyżkami wody, odstawiam na kwadrans. 
W garnuszku podgrzewam mleko migdałowe, dodaję namoczone płatki i pastę kokosową. Gotuję orkiszankę 3 minuty, doprawiam cynamonem. Owoce myję, kiwi obieram, kroję na kawałki. Płatki przekładam do miseczki, podaję z owocami i wiórkami kokosa. 






czwartek, 11 czerwca 2020

Pierogarnia Pruszcz

Kto lubi pierogi ręka w górę? Widzę las rąk. No dobrze, może i widzę to oczyma mojej wyobraźni, ale nie oszukujmy się. Lubimy te nasze pierogi! Na słodko, na ostro, tradycyjnie i lekko zwariowanie. Pierogi rządzą. Ja osobiście je kocham. Mogłabym jeść codziennie. W końcu mamy do wyboru tyle rodzajów nadzienia, że z pewnością by mi się nie znudziły. Ta pierogarnia istnieje już od kilku dobrych lat i moja pierwsza wizyta nie była zbyt udana. Sam farsz pierogowy był naprawdę smaczny, ale co z tego, skoro pierogi były niesamowicie rozgotowane. Zraziłam się i przez rok nie odwiedzałam tego miejsca. I co z tego, że znajomi je polecali, mi kojarzyło się z rozgotowanym do granic możliwości ciastem pierogowym. Ale dałam drugą szansę.



Pierogarnia jest prosto i skromnie urządzona. Jest kącik dla dzieci. To takie miejsce żeby po prostu zjeść. Ciekawe wrażenie robi otwarta kuchnia, widać cały proces produkcji pierogowych pyszności.
Zamówienie było spore. Pierogi ruskie, meksykańskie, pielmieni, z truskawkami oraz  z twarogiem i brzoskwiniami. Do tych na wytrawnie w cenie jest surówka i okrasa. Do słodkich podają śmietankę. Możecie też zamówić zupę czy wybrać naleśniki. Generalnie karta nie jest zbyt rozbudowana, co akurat jest dużym plusem, łatwiej o świeżość produktów.


Jak wypadły testy? Pierogi ruskie były idealne,wspaniałe mięciutkie i delikatne ciasto, ugotowane w punkt! Do tego świetny farsz. Pielmieni smaczne, świeże, dobrze doprawione. Meksykańskie były nieco zbyt pikantne, farsz był fasolowo-kurczakowy. Generalnie smaczny, ale zbyt pikantny. Truskawkowe przyniosły letnie wspomnienia! A hitem okazały się te z twarożkiem cynamonowym i brzoskwinią. Po prostu genialne połączenie smaków! I co ciekawe, ja nie jestem fanką pierogów na słodko, ale te były po prostu fantastyczne. Najlepsze było w nich ciasto. Chyba nigdy nie jadłam tak delikatnego ciasta! Naprawdę ciasto jest genialne. Ciekawe smaki nadzienia, dużo nadzienia, świeżość i ręczna robota. Naprawdę warto wpaść do Pierogarni! Albo zamówić na wynos! W każdym razie, polecam. A ja wybywam na nieco dłuższy, dziwny weekend w cieniu pandemii. 
Pierogarnia Pruszcz, ul. Grunwaldzka 26



wtorek, 9 czerwca 2020

Cynamonowa owsianka z rodzynkami i chia

Porcja porannej inspiracji na śniadanie! Owsianka o aromacie cynamonu z rodzynkami i nasionkami Chia. Wspaniały poranek! I jak zdrowy! Naturalnie słodka owsianka, bez dodatku cukru, lekka, bardzo sycąca, dodająca na długo solidnej porcji energii. Mnie czekał bardzo intensywny dzień w pracy i po pracy. Dlatego też ta owsianka spisała się idealnie. Po bardzo deszczowym poniedziałkowym przedpołudniu, przyszedł piękny i wiosenny wieczór. Zdecydowanie prosi się o więcej takich dni. Może tylko bez takiego deszczu! 

Składniki:

5 łyżek płatków owsianych
250 ml mleka (roślinne lub tradycyjne)
Garść rodzynek
2 daktyle
Łyżeczka nasion chia
Łyżeczka cynamonu

Płatki zalewam 100 ml wody, dodaję cynamon, zostawiam na kwadrans. Po tym czasie przekładam płatki do garnuszka, zalewam mlekiem, dodaję rodzynki i posiekane daktyle, gotuję 6 minut. Na końcu dodaję nasiona chia. 

piątek, 5 czerwca 2020

Chińska patelnia

I jakoś udało nam się przetrwać ten tydzień. Intensywny to był czas. I całkiem udany. A przede mną jeszcze całkiem ciekawy weekend. Ale o tym na razie cicho sza, bo większa część weekendu jest wielką niespodzianką. Blogować lubię, nie tylko ze względu na samo pisanie, ale i ze względu na możliwość nawiązania relacji. I uwielbiam kiedy znajomość wirtualna przeradza się w znajomość realną. Już dziś tak się stanie. Nie mogę się doczekać! I w tym oczekiwaniu zostawiam Wam przepis na pyszne i szybkie danie na obiad. Makaron, kurczak i warzywa. Chińskie smaki, które błyskawicznie trafią na Wasz stół. I sprawią prawdziwą kulinarną przyjemność!



Składniki:

200 gramów jajecznego makaronu tagliatelle
1 czerwona papryka
1 czerwona cebula
1 pojedyncza pierś z kurczaka
2 łyżki oleju rzepakowego
Pędy bambuda
1 łyżka przyprawy chińskiej 5 smaków
Sól
Pieprz
5-6 łyżek bulionu



Gotuję makaron minutę krócej, niż podano na opakowaniu, odcedzam. 
Mięso osuszam, kroję w kostkę, posypuję solą i pieprzem, wrzucam na rozgrzaną patelnię z olejem. 
Cebulę kroję  w paski, tak jak paprykę. Kiedy mięso lekko się zarumieni, dodaję przyprawę chińską i warzywa. Podsmażam 3-4 minut, następnie zalewam całość bulionem, dodaję pędy bambusa. Duszę całość 2-3 minuty. Na koniec dodaję makaron na patelnię, chwilę podgrzewam całość. Przed podaniem posypuję kolendrą. 

wtorek, 2 czerwca 2020

Kaszka kukurydziana i borówki

I znów  zapraszam na pyszne śniadanie. Tym razem będzie to kaszka kukurydziana z dodatkiem sosu z borówek. Zdrowo, kolorowo i oczywiście bardzo smacznie! Borówki to bardzo zdrowe owoce, a do tego przepyszne. No i ten kolor ! W połączeniu z naturalnie żółtą kaszką ten miks kolorów zachęca do zjedzenia solidnego śniadania. W sam raz na taki dzień jak dziś. Kiedy tyle się dzieje, że nie w co włożyć ręce. Myślałam,że ten tydzień będzie nieco lżejszy, ale cóż, marzyć to ja mogę. Na szczęście jest pogoda, to i jest energia. Dam radę!




Składniki:
5 łyżek kaszy kukurydzianej
250 ml mleka
3 garście borówek
Łyżka miodu
Szczypta cynamonu
1 łyżeczka cukru waniliowego




 W garnuszku podgrzewam mleko razem z wanilią, na gotujące się mleko wsypuję kaszkę. Gotuję aż kasza wchłonie cały płyn- trwa to około 8 minut. 
W osobnym garnuszku umyte borówki zalewam 3 łyżkami wody, dodaję cynamon, duszę 5 minut. Dodaję miód. 
Kaszę przekładam do miseczki, na wierzchu układa borówki, polewam sosem. 

sobota, 30 maja 2020

Ciasto z rabarbarem, kruszonką i białą czekoladą

Rabarbar. Jako posiadaczka rabarbarowego bloga w sezonie wiosennym, nie mogę nie podzielić się przepisem na rabarbarowe ciacho. Tym razem to ciasto wyjątkowo delikatne, o pysznej kombinacji słodkiej białej czekolady i kwaśnego rabarbaru. Ciasto dosłownie rozpływa się w ustach. Jest bardzo weekendowe, czas przy nim wolno płynie, cudownie czyta się z jego dodatkiem książki i relaksuje przy herbacie z owocami mango. Po takim szalonym tygodniu, takie rozkoszne ciasto było mi po prostu potrzebne. Zróbcie je koniecznie, to ciasto to czysta przyjemność i kwintesencja wiosennej radości. Wam zostawiam przepis,a  sama wracam do ciasta i książki!

środa, 27 maja 2020

Dorsz pod kruszonką

Kto z nas nie lubi chrupiącej ryby? Ryby w pysznej panierce? Chyba każdy. Do tego frytki, i można oszaleć ze szczęścia.Ja bardzo lubię zestawienie. Przyznaję, że chociaż lubię ryby w panierce, to ich smażenie zawsze było dla mnie swoistym wyzwaniem. Panierka odpadała od ryby i jadłam ją osobno,  a rybę osobno. No cóż, postanowiłam dostosować się do swoich możliwości i zrobić chrupiącą rybę na miarę swoich możliwości. Nie jestem niestety moim wujkiem Januszem. Wujek Janusz miał stawy rybne i hodował pstrągi. I w swojej smażalni potrafił z ryby zrobić cudowne danie! Jego pstrąg w magiczny sposób nie miał ości, za to świeży smak ryby uzupełniała niezwykle chrupiąca panierka. Wujek robił najlepsze ryby pod słońcem! Ja chcąc zjeść chrupiącą rybkę,zrobiłam dorsza z pyszną chrupiącą, ziołową kruszonką. Spróbujcie i Wy! Wystarczy mieć rybę, pasuje tutaj każdy rodzaj ryby, a resztę składników z pewnością macie w w kuchennych szafkach.





Składniki:
4 polędwiczki z dorsza ( świeże, bądź mrożone)
4 łyżki bułki tartej
3 łyżki masła
Łyżka suszonej pietruszki i koperku
Połówka cytryny
Świeżo mielony pieprz
Świeżo mielona sól himalajska


Polędwiczki myję ( mrożone wcześniej rozmrażam).
Ścieram skórkę z cytryny, rybę nacieram solą i pieprzem, oraz posypuję skórką z cytryny.
Topię 2 łyżki masła, dodaję zioła i bułkę tartą, mieszam. Masa powinna mieć konsystencję mokrego piasku.
Rybę przekładam do naczynia żaroodpornego, na każdym kawałku polędwiczki równomiernie rozkładam po łyżce kruszonki. Resztę masło drobno siekam  i posypuję kruszonkę. Rybę zapiekam  25 minut w 185 stopniach.
Podaję na gorąco, najlepiej smakuje z frytkami i sałatą. 

poniedziałek, 25 maja 2020

Czekoladowiec z suszonymi śliwkami

Już jutro Dzień Matki. Piękne święto, naszych kochanych mam. Wiadomo, w taki dzień pędzimy do niej z kwiatami, upominkami, uściskami i oczywiście dobrym ciastem. Ja proponuję pyszne czekoladę ciasto z suszonymi śliwkami. Ciasto jest bardzo czekoladowe i bardzo pyszne. Puchate, apetyczne, i bardzo proste do przygotowania. Smakuje nieco jak słynne śliwki w czekoladzie, jest to więc efektowna forma bombonierki! Myślę,że to ciasto posmakuje każdej mamie i każdemu dziecku swojej mamy. Generalnie połączenie gorzkiej i białej czekolady,z dodatkiem śliwek nie może nie smakować. Kto się skusi na kawałek ciacha?



Składniki:
4 duże jajka
350 gramów mąki pszennej
100 ml oleju rzepakowego
50 gramów startej na tarce gorzkiej czekolady
4 łyżki gorzkiego kakao
80 gramów cukru
100 ml mleka
Ekstrakt waniliowy
100 gramów suszonych śliwek
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Polewa:
50 gramów białej czekolady
4 łyżki śmietanki kremówki
Kilka suszonych śliwek

Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do formy






Suszone śliwki kroję na paseczki. Rozgrzewam piekarnik do 180 stopni, bez termoobiegu.
Ubijam mikserem jajka z cukrem na jasny krem, dodaję wanilię i olej, dalej miksuję. Do miski z masą jajeczną, przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Mieszam. Na sam koniec dodaję startą gorzką czekoladę oraz śliwki. Delikatnie mieszam.
Formę smaruję masłem, posypuję bułką tartą, wylewam ciasto. Piekę 45 minut do suchego patyczka, studzę.
Czekoladę roztapiam razem ze śmietanką, polewam ciasto, dekoruję kawałkami suszonych śliwek.

czwartek, 21 maja 2020

Krem z manny i banana

I znów moja ukochana kaszka! Tym razem w bardzo delikatnej wersji bananowej. Lekko i smacznie.Tę kaszkę zjadłam na kolację. Wspaniale relaksuje przed snem! To zasługa bananowego musu i oczywiście porcji mleka. Odrobina miodu i mamy naturalną miksturę na smaczną kolację i dobry sen przy okazji. To bardzo delikatne, kojące danie. Dobre i dla maluchów, i tych dużych dzieci, które miały ciężki dzień i potrzebują posiłku, które relaksuje i koi duszę. Taka kaszka mi bardzo pomaga w nerwowe dni. A raczej w trudne wieczory! Uwierzcie mi, wczoraj miałam koszmarny dzień w pracy, taka wieczorna kaszka, była naprawdę miłym zakończeniem nieciekawego dnia!



Składniki:
1     banan
6 łyżek kaszy manny
200 ml mleka
Łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka miodu

Banana kroję w plasterki, kilka zostawiam do dekoracji. 
W garnuszku podgrzewam mleko, wsypuję kaszę, gdy kasza robi się gęsta dodaję banana i gotuję 2 minuty. Do kaszy dodaję miód i odrobinę cynamonu, miksuję na jednolity krem. Przekładam go do miseczki, dekoruję bananem i cynamonem. 

poniedziałek, 18 maja 2020

Tarta z matchą i czekoladą


Tarta. Ach jakie to banalne określenie. To najlepsza tarta na świecie i wcale nie przesadzam w zachwycie nad nią. Sekretem jest cudowny krem. Ani zbyt słodki, ani kwaśny. Po prostu idealny. Uroczo zielony i bardzo prosty! Krem marzenie! Mi posmakował do tego stopnia, że chociaż nie przepadam za kremami, to ten wylizałam z garnka podczas przygotowania do cna! Lekki, intrygujący, o przyjemnym, wiosennym kolorze. Inspirację na tę wyjątkową tartę znalazłam u Kasi Tusk. I cóż, jak tylko ją zobaczyłam, od razu zamarzyłam by ją zrobić. I bach, poczekałam do weekendu i pojawiła się tarta. Zrobiła furorę w domowym zaciszu. Zniknęła błyskawicznie i to jej jedyna wada. Ten deszczowy weekend, dzięki niej był pyszny! Wniosek jest prosty? Róbcie ją jak najszybciej. 



                                           

czwartek, 14 maja 2020

Murzynek z bananami

Za oknem pochmurno, brzydko. Wiem, że deszcz jest na wagę złota, jest potrzebny naturze i z tym nie dyskutuję. Ale też tak już mam, że kiedy pada, to czuję się trochę gorzej. No i humor jakby trochę słabszy.... Wtedy na pomoc wzywam moc czekolady. Dziś polecam więc pyszne ciacho, murzynek z bananami. Czekolada, banan, taki miks dodaje energii i poprawia humor! Dodatkowo ciasto robi się szybko. To taki wypiek idealny na okres przejściowy. Czekam na truskawki, a to oczekiwania umilam sobie ciastem. Dziś po pracy idę kraść bez, o ile przestanie padać! Trzymanie kciuków wskazane!



Składniki:
3 jajka
150 gramów masła
2 szklanki mąki pszennej
5 łyżek mleka
3 łyżki gorzkiego kakao
10 kostek gorzkiej czekolady
80 gramów cukru
2 duże, dojrzałe banany
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżka proszku do pieczenia
Szczypta soli

Polewa:
6 kostek gorzkiej czekolady
1 łyżka kakao
3 łyżki mleka

Dodatkowo:
masło i bułka tarta do formy


W garnuszku podgrzewam razem masło, kakao, cukier i cukier waniliowy, oraz mleko i pół szklanki wody. Gdy masło się roztopi, odstawiam masę do wystudzenia. Siekam czekoladę.
Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam z mąką na sztywną pianę, a żółtka dodaję do masy kakaowej, dokładnie mieszam. Do masy dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, posiekaną czekoladę, a na samym końcu pianę z białek, delikatne łączę wszystkie składniki.
Formę do pieczenia smaruję masłem, wysypuję bułką tartą, wylewam ciasto. Banany kroję wzdłuż na pół, a połówki wzdłuż na 3 części. Układam kawałki banana na wierzchu. Placek piekę 45 minut w 190 stopniach.
Rozpuszczam czekoladę z mlekiem, dodaję kakao. Dokładnie mieszam, polewą dekoruję ciasto. 

poniedziałek, 11 maja 2020

Najlepsze kopytka

Mączna i glutenowa ze mnie osóbka. No i jeszcze ziemniaczana! Kluski, kluchy czy kluseczki, nie ma to większego znaczenia, zjem prawie wszystko.I zawsze mam na nie ochotę. I nie żartuję kiedy to mówię. Uwielbiam kopytka, z sosem, albo solo, z okrasą z cebulki i słoniny. Kopytka to takie danie, które pozwala się w kuchni nieco wyżyć, tłuczenie czy ugniatanie  ziemniaków jak żadna inna czynność redukuje stres. Także polecam to danie wszystkim zestresowanym osóbkom, jeżeli mieliście ciężki dzień i nie wiecie co zrobić ze złością, to zróbcie kopytka! Mi pomogło, a stresów w pracy mam ostatnio po same łokcie. Kopytka, nie tylko dobrze wpływają na duszę, ale i zadowalają kubki smakowe. Kto ma ochotę na pyszny obiad?


Składniki:
1 kg kartofli
1 duże jajko
200 gramów mąki pszennej
Sól

Do podania:
Okrasa, pomidory

Kartofle obieram , gotuję do miękkości w osolonej wodzie, odcedzam. Kiedy kartofle będą już zimne, przeciskam je przez praskę do kartofli. Dodaję do nich jajko i mąkę, dokładnie wyrabiam jednolite i gładkie ciasto. Formuję z niego wałeczki i kroję ostrym nożem lekko po skosie kopytka. 
Gotuję wodę z solą, gdy zacznie wrzeć wrzucam kopytka, gotuję je 2 minuty od wypłynięcia. 
Kopytka podaję z okrasą ze słoninki, oraz pomidorami z zieleniną. 


piątek, 8 maja 2020

Bulgur, kurczak i warzywa. Obiad z piekarnika


Dziś będzie obiadowo. Kasza bulgur, do tego masa warzyw i mięso z piersi z kurczaka. Szybko i naprawdę smacznie. Wszystko robi się błyskawicznie, kilka minut i obiad ląduje w piecu. Kiedy w środku tygodnia nie mamy czasu albo ochoty na długie gotowanie, to ten przepis będzie po prostu idealny. Ostatnio jem bardzo dużo kasz, wiadomo, człowiek w czasach pandemii zrobił zapasy, teraz trzeba to zjeść. Żeby nie było nudno, zamiast zwykłego gulaszu, powstało takie właśnie danie. Zużyłam też kolejną zachowaną puszkę pomidorów, tak jakby w zamknięciu jeść tylko pomidorową z makaronem, albo kaszę z olejem. Co ciekawe, to proste danie zachwyciło wszystkich domowników, nawet tych, którzy nie przepadają za kaszą. Pełnowartościowy posiłek, który nie wymaga za wiele zachodu? Ja jestem na tak. Mam nadzieję, że i Wy również. Pogoda nam sprzyja, zróbmy więc szybki obiad i ruszajmy na spacery, albo i na rowery. 


Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
250 gramów kaszy bulgur ( waga suchej kaszy)
1 puszka pomidorów bez skóry
1 mała cukinia
1 pełna łyżka oleju rzepakowego
Słodka papryka-łyżeczka
Szczypta ostrej papryki
Suszony koperek
Czosnek granulowany-łyżczeka
Sól
Pieprz
Dodatkowo:
200 ml wody, woreczek do pieczenia

Mięso kroję w kostkę. Cukinię obieraj, kroję w grubsze plastry. 
Mięso wkładam do woreczka do pieczenia, posypuję przyprawami, dodaję olej, kilka razy potrząsam,. tak by mięso obtoczyło się w mieszance przypraw. Następnie dodaję cukinię, kaszę bulgur oraz puszkę posiekanych pomidorów wraz z zalewą. Dolewam wodę, dokładnie zamykam woreczek. Wkładam woreczek z obiadem do żaroodpornej brytfanki i piekę 45-50 minut w 190 stopniach. Podaję zaraz po przygotowaniu na ciepło.








wtorek, 5 maja 2020

Keks z bakaliami cioci Klary


Keks od zawsze kojarzył mi się z  ciocią Klarcią. A raczej z Heleną Klarą, która nie lubiła imienia Helena i kazała sobie mówić drugim imieniem. Przyznam szczerze, że faktycznie imię Klara pasowało do cioci idealnie. Ciocia była mistrzynią keksów. Piekła je hurtowo. Uczyła mnie jak robić keks idealny, pamiętam jak babcia wracała od cioci z Giżycka z siatkami pełnymi keksu. Dokładnie 5 lat temu byłam w Giżycku, ciocia niedługo potem zachorowała i nic już nie piekła. A ja miałam okazję zjeść jeden z ostatnich cioci wypieków. Keks idealny. Z bakaliami, polany dużą porcją czekolady. To najbardziej tradycyjny przepis cioci Klarci. Keks wychodzi idealny, smakuje wszystkim, jest prosty, tradycyjny i smakuje wyjątkowymi, rodzinnymi chwilami! Spróbujcie sami. 

Składniki:
4 jajka
150 gramów masła
300 gramów mąki pszennej
100 gramów cukru
Pół szklanki rodzynek 
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżka skórki cytrynowej
3 łyżki spirytusu
Ekstrakt waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 gramów deserowej czekolady
5 łyżek mleka
1 łyżka oleju rzepakowego
Wiórki kokosowe
Dodatkowo:
Bułka tarta i masła do formy


Bakalie zalewam wrzątkiem, odcedzam. Następnie dodaję do nich spirytus, odstawiam. 
Rozgrzewam piekarnik do 190 stopni. 
Białka oddzielam od żółtek, ubijam je na sztywną pianę. 
Masło ucieram razem z cukrem i wanilią na jasny krem, partiami dodaję żółtka, nie przerywając ucierania. Do jajecznej masy delikatnie dodaję mąkę z proszkiem do pieczenia, miksuję. Na koniec dodaję ubitą pianę, oraz namoczone bakalie. Bardzo delikatnie mieszam. 
Keksówkę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą, wylewam ciasto, przecinam z wierzchu nożem=dzięki temu nie popęka. 
Keks piekę 45-50 minut w 190 stopniach z termobiegiem. 
Rozpuszczam czekoladę z razem z mlekiem i olejem, smaruję nią wystudzone ciasto. Posypuję wierzch wiórkami. 







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...