Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 31 października 2019

Jesienny placek z jabłkami

Ciasto z jabłkami i cynamonem to kwintesencja jesieni. Na ten najbliższy dłuższy i rodzinny weekend, polecam proste, jesienne ciasto z jabłkami. Jego wielką zaletą, jest to, że ciasto jest niezwykle wilgotne i delikatne. Charakteru dodają mu cynamonowe kleksy, masło, cukier i cynamon podczas pieczenia zamieniają się w coś na kształt cynamonowego karmelu. Dodają ciastu wyrazistości i dodatkowo nawilżają wypiek. To ciasto dosłownie rozpływa się w ustach. Jest w sam raz na powitanie listopada. Nie lubię tego miasta, muszę go sobie osłodzić, ciastem i aromatem cynamonu. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowo intensywny, jutro będzie tak samo. Fajnie będzie więc znaleźć kilka chwil dla siebie. Ja, ciasto i zielona herbata z wanilią...


Składniki:
3 jabłka - najlepsze będą Koksy
200 ml maślanki
100 gramów cukru
3 jajka
300 gramów mąki pszennej
100 ml oleju rzepakowego
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1 łyżka proszku do pieczenia

Masa cynamonowa:
1 łyżka cynamonu
3 łyżki masła
2 łyżki cukru

Dodatkowo:
Cukier puder

Jabłka myję, obieram i kroję w kostkę.
Jajka ucieram z cukrem i wanilią na krem. Dodaję maślankę oraz olej i łączę składniki.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję do mokrych składników, mieszam. Na końcu do ciasta dodaję jabłka, i łączę je z ciastem. Formę do pieczenia wykładam papierem, wylewam ciasto.
Szykuję masę cynamonową. Roztapiam masło w garnuszku, dodaję cukier i cynamon, podgrzewam przez 3 minuty. Chwilę studzę. Z masy cynamonowej robię kleksy na wierzchu ciasta. Placek piekę 50 minut w 190 stopniach.
Po przestudzeniu posypuję cukrem pudrem.






poniedziałek, 28 października 2019

Zacisze. Najlepsze schabowe w Trójmieście

Przyznaję, schabowy to jedno z moich ulubionych dań kuchni polskiej. Tradycyjny, dobrze wysmażony- na smalcu, tak, tak, na smalcu, a nie na żadnym zdrowym i egzotycznym tłuszczu, z odpowiednią ilością chrupiącej panierki. Znam parę miejsc, gdzie schabowy jest naprawdę dobry, ale jedno miejsce, jest nie dość, że blisko mnie, to jeszcze oferuje najlepsze schabowe w Trójmieście. Naprawdę!



Lokal ma status kultowego. Ma swój klimat i stałych gości. Panowie wpadają, popijają piwo i żywo komentują rzeczywistość. To co mnie tutaj zaskakuje, to z pewnością to, że przychodzą na obiad całe rodziny,a  z drugiej strony starsi panowie popiją złociste trunki i każdy czuje się tu dobrze. Z pewnością jest to miejsce specyficzne i nie dla każdego. Ale przyznam szczerze, warto się odważyć!
Na miejscu menu nie jest za bogate, ale to i dobrze. Codziennie danie dania, zupa i drugie, w niedzielę dodatkowo deser. Oczywiście są schabowe, do tego pierożki, które ponoć są najlepsze na świecie. Kilka zup ( są nawet opcje dla wegan). Babka ziemniaczana, mielone kotleciki, czy też naleśniki. Generalnie rządzi tradycyjna kuchnia.
W Zaciszu bywałam wiele razy. Próbowałam wielu rzeczy, ale zdecydowanie najbardziej smakował mi schabowy. Świeżo smażony i świeżo rozbity. O idealnych proporcjach mięsa w stosunku do panierki. Leciutko tylko doprawiony solą i pieprzem, z chrupiącą panierką. Do zestawu dostaniecie ziemniaki i zestaw surówek, domowych i pysznych. I faktycznie, schabowego jadłam tam wielokrotnie i naprawdę zawsze był idealny. Smaczne są pierogi, domowe, zupełnie jak u babci. A porcja jest naprawdę pokaźna! Co jeszcze polecam? Babka ziemniaczana wszystkim smakowała, i nawet ja skusiłam na mały kawałek. Pyszna jest "banalna" pierś po parysku. Delikatna i maślana. Generalnie jedzenie w Zaciszu jest domowe, tradycyjne, pełne smaku, jakbyście wpadli z wizytą do ukochanej babci czy cioci. Szczere, smaczne, do tego czekają spore porcje.
Do Zacisza zdecydowanie warto wpadać. I to nie tylko na schabowe, ale i po specyficzną, jedyną w swoim rodzaju atmosferę.



Bar Zacisze: Pruszcz Gdański, Powstańców Warszawy, 5

piątek, 25 października 2019

Sałatka z fetą i kuskusem

Na obiad czy na kolację? Wybór należy od Was. Ja to proste danie przygotowałam na szybki obiad. Szybki i lekki. Jechałam do przyjaciółki, a jak wiadomo nasze spotkania nie mogą odbyć się bez towarzystwa dużej porcji czekolady i karmelowej latte. Wolałam więc nie najadać się na zapas, ale musiałam zregenerować siły po pracy. Sałatka robi się błyskawicznie, można ją jeść zarówno na ciepło, zaraz po przygotowaniu, jak i na zimno. W wersji na zimno świetnie sprawdzi się jako drugie śniadanie w pracy. Ale już mniej ważne na ciepło, czy na zimno, na kolację, czy na śniadanie, ważne, że smacznie, szybko i zdrowo. To kto szykuje sobie taką sałatkę?


Składniki:
100 gramów kaszy kuskus
0,5 opakowania sera Feta
Pół dużego ogórka
1 pomidor malinowy
Sól
Pieprz
Słodka papryka
Łyżka oleju lnianego

Kaszę kuskus łączę z papryką i odrobiną soli, zalewam wrzątkiem, odstawiam na 10 minut, co jakiś czas mieszając by nie było grudek.
Pomidor i ogórek myję, obieram ze skórki, kroję w małe kawałki. Fetę kroję w kostkę. Kaszę łączę z resztą składników. Do oleju dodaję sól i pieprz, polewam sałatkę. Sałatkę warto odstawić na kwadrans, by smaki się przegryzły.

wtorek, 22 października 2019

Migdałowy kruszonkowiec z brzoskwiniami

Brzoskwinie bardzo, ale to bardzo lubię. I bardzo lubię wszystkie wypieki z tymi owocami, a im prostsze są to ciasta, tym lepiej. Wiadomo, czas nie jest z gumy! Taki kruszonkowiec to świetna opcja, jeżeli ma się ochotę na kruche ciasto, ale nie ma się ochoty na wałkowanie i zagniatanie. Robimy po prostu kruszonkę, dociskamy dół i gotowe. Mamy ciasto. Wyjątkowo owocowe i maksymalnie brzoskwiniowe. Z idealnie pasującymi płatkami migdałów. Ot, taka mocno rozbudowana wersja crumble. Zrobi wrażenie, poprawi humor i bardzo przyjemnie osłodzi popołudnie, albo wieczór z książką. Po chorobie potrzebowałam słodkości, domowej, pysznego wypieku. Więc musiałam zrobić to ciasto. I Wam też je polecam, jest naprawdę wspaniałe.


Składniki:
4 duże brzoskwinie
150 gramów masła
200 gramów mąki krupczatki
Pół szklanki płatków migdałowych
1 duże jajko
80 gramów cukru
Ekstrakt waniliowy
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki budyniu waniliowego


Brzoskwinie myję, obieram ze skórki. Owoce kroję w średniej wielkości kostkę, posypuję budyniem i polewam sokiem z cytryny, mieszam i odstawiam na bok.
Rozcieram masło z cukrem, dodaję mąkę, 3/4 płatków migdałowych i ekstrakt waniliowy. Kiedy masa przypomina kruszonkę, wbijam jajko, ciasto ucieram łyżką, ale niezbyt dokładnie, powinno być grudkowate.
Formę do pieczenia wykładam papierem, na nim kładę 3/4 porcji ciasta, ugniatam je palcami na jednolity spód, wykładam brzoskwinie. Wierzch posypuję resztą ciasta, tak jak kruszonką, posypuję resztą migdałów. Ciasto piekę 45 minut w 185 stopniach.








sobota, 19 października 2019

Karkówka w sosie paprykowym

Dziś będzie solidny, domowy obiad. Kotlety z karkówki, ale nieco inaczej. Bo kotlety będą duszone, w pysznym, mocno paprykowym sosie. Bardzo kremowym, bardzo aromatycznym, bardzo domowym. Duszone mięso jest bardzo delikatne i rozpada się w ustach. Dawno nie jadłam tak miękkiej karkówki! Do tego z tak smacznym sosem, paprykowy, ale delikatny, bardzo kremowy. Taka obiadowa odmiana, zwykłe kotlety zamieniłam na kotlety z ciekawym sosem. Minimum pracy i maksimum smaku. Łatwo się je zrobi nawet po męczącym dniu w pracy, albo po zmęczeniu spowodowanym chorobą. W ten weekend odpoczywam po trudach całego tygodnia. Oby zdrowie wróciło i katar przestał mnie dręczyć. A Was zostawiam z przepisem na szybką i prostą karkówkę.


Składniki:
4 plastry karkówki bez kości
2 papryki
1  cebula cukrowa
2 ząbki czosnku
100 ml bulionu
2 łyżki mąki
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy


Do podania:
puree, pomidory

Mięso oprószam solą i pieprzem, oraz mąką. Rozgrzewam olej i smażę kotlety po 3 minuty z każdej strony. Zdejmuję kotlety z patelni.
Kroję cebulę oraz papryki w paski, drobno siekam czosnek. Podsmażam na złoto cebulę z czosnkiem, wrzucam paprykę i duszę 5 minut. Do warzyw wlewam bulion, redukuję sos, powinien zgęstnieć, doprawiam solą i solidną porcją pieprzu. Na patelnię wkładam z powrotem kotlety, danie duszę przez 25 minut.
Kotlety podaję z puree ziemniaczanym, pomidorami i porcją sosu.




środa, 16 października 2019

Ciasto pomarańczowe z białą czekoladą. Najlepsze.


Zapraszam na najlepsze ciasto na świecie. Naprawdę, takie słowa usłyszałam po zaserwowaniu tego wypieku. Mówiąc szczerze byłam taką opinią szczerze zaskoczona. Ot, taki to zwykły pomarańczowy placek z białą czekoladą. Ale wiecie co? Te pochwalne peamy nie były na wyrost. Ciasto jest niesamowite. Mięciutkie, puchate, pięknie wyrośnięte, a do tego maksymalnie pomarańczowe w swojej pomarańczowości.  Po prostu genialne  i idealne. I sami musicie przyznać, wyjątkowo wręcz proste.  Można je zrobić w środku tygodnia, albo na i na weekend. Wystarczą tylko chęci i kilka pomarańczy. Muszę przyznać, że dawno nie jadłam tak intensywnie pomarańczowego ciasta. Jestem pewna, że posmakuje każdemu. Wydaje mi się, że ten słoneczny kolor bardzo pasuje do aury za oknem. 
To kto wypróbuje ten przepis?


Składniki:
2 duże pomarańcze
3 jajka
125 gramów masła
80 gramów cukru
300 gramów mąki pszennej
1 łyżka proszku do pieczenia
Polewa:
50 ml soku pomarańczowego świeżo wyciśniętego
100 gramów posiekanej białej czekolady

Z pomarańczy ścieram skórkę i wyciskam sok. 
Masło ucieram z cukrem i skórką pomarańczową na jasny krem. Mąkę łączę z proszkiem do pieczenia, dodaję do masła, na końcu wlewam sok pomarańczowy, dokładnie ucieram. 
Ciasto przelewam do tortownicy, piekę je przez 50 minut w 190 stopniach-ja użyłam termoobiegu. 
W garnuszku podgrzewam sok, dodaję posiekaną czekoladę, roztapiam na jednolitą masę. Polewą smaruję wierzch, przestudzonego ciasta.



poniedziałek, 14 października 2019

Budyń cynamonowy z białą czekoladą

Czekolada, cynamon i budyń. To wszystko zapewnia mi poczucie komfortu i spokoju. Wewnętrznej harmonii. Chyba każdy z nas raz na jakiś czas ma taki dzień, kiedy najlepiej schować się pod kocem i udawać, że nas nie ma. Mnie taki spotkał ledwo wczoraj. Bywa, trzeba swoje przeżyć. I otoczyć umilaczami. Dla mnie takim umilaczem-otulaczem, jest z pewnością domowy budyń. Dziś w wersji z cynamonem i białą czekoladą. Po sobie mogę powiedzieć, że poprawia nie tylko nastrój, ale i samopoczucie, które jest takie sobie. Bo ja nie potrafię z godnością przetrwać kataru. Nie potrafię i już. Bo u mnie każdy katar, od razu siada na zatoki. A ból zatok, to jedna z najgorszych rzeczy w życiu. Więc szukam  pocieszenia. W takim budyniu. Bo w budyniu moc!


Składniki:
2 szklanki mleka
4 kostki białej czekolady
1 żółtko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
Łyżeczka cynamonu
Kaki do podania

Kaki myję, obieram, kroję na plasterki.
Czekoladę siekam na małe kawałki. 1,5 szklanki mleka podgrzewam z cynamonem. W kubeczku mieszam żółtko, z resztą mleka i mąką ziemniaczaną. Bardzo powoli wlewam do gorącego mleka, dodaję czekoladę, podgrzewam mieszankę przez 3 minuty.
Budyń podaję z owocami kaki. Pyszny na ciepło i na zimno.






sobota, 12 października 2019

Granatowa galaretka

Granaty byłyby moją wielką, jeżeli nie największą miłością, gdyby nie jestem drobny szczegół- nie potrafię wydobyć nasion jak w reklamie. Ot, postukam w owoc, a one zgrabnie wyskoczą do miseczki. O nie. U mnie sok kapie na wszystkie strony, a, że mam białe meble i kafelki, to moja kuchnia wygląda jak plan horroru klasy B. Ale nie zważam na okoliczności i ulegam granatowej magii. I bawię się z pestkami. Tym razem padło na granatową galaretkę. Wyjątkowo prostą i niezwykle wręcz zdrową. Pyszną, i wystrzałową, dzięki chrupiącym pestkom. Prawdziwa gratka dla miłośników galaretek. Ta, jest podwójnie granatowa, bez cukru, ale przepyszna. W sam raz na zdrowy i lekki deser. W takie jesienne dni, to przyjemne przypomnienie lata. I do tego porcja zdrowia! A mi się to w ten weekend bardzo przyda, dopadło mnie jesiennie przeziębienie, więc weekend spędzam pod kocem.

Składniki:
1 granat
200 ml soku z granatu
1 listek żelatyny
1 łyżka miodu

Żelatynę zalewam 100 ml zimnej wody. Odstawiam na bok.
Granat myję, i kroję na pół. Wybieram pestki z środka, łączę z sokiem. Podgrzewam sok z pestkami przez 3-4 minuty, zdejmuję z kuchenki, dodaję żelatynę, dokładnie mieszam trzepaczką. Galaretkę przelewam do wybranego naczynia i odstawiam do wystudzenia, następnie chłodzę przez minimum godzinę.

czwartek, 10 października 2019

Sałatka jajeczna z szynką

Prosta śniadaniowa sałatka, to jest to! Robię ją wtedy kiedy nie mam ochoty na słodkie śniadanie. Rzadko bo rzadko, ale zdarza się! Jako, że czekał mnie intensywny dzień, musiałam mieć solidne śniadanie. Jajeczna sałatka to naprawdę dobry wybór. Latem, wiosną, wczesną jesienią, na poranny posiłek  najczęściej starczy mi zwykły jogurt. Ale nie tym razem, teraz chciałam zjeść coś konkretnego. Taka sałatka nasyci aż po obiadową porę. Ostatnie dni mam wyjątkowo intensywne w pracy, i po pracy. Za dużo obowiązków, mam nadzieję,że weekend będzie dużo spokojniejszy. Albo, nie, niech będzie bogaty w ciekawe wydarzenia. Ale coś innego niż klienci, wyceny i niekończące się porządki.


Składniki:
2 jajka
2 plastry gotowanej szynki
2 garście szczypiorku
Ćwierć dużego ogórka
1 łyżeczka majonezu
1 łyżka jogurtu
1 łyżka  ostrej musztardy
Szczypta słodkiej papryki
Sól
Pieprz

Jajka gotuję na twardo, obieram i drobno kroję. Szynkę kroję w kostkę, ogórka  w półplasterki, siekam drobno szczypiorek. Łączę składniki.
Mieszam majonez z jogurtem, dodaję musztardę i przyprawy, łączę ze składnikami sałatki. Chłodzę przez 10 minut, aby smaki się przegryzły.Podaję z pieczywem.




wtorek, 8 października 2019

Gulasz z indyka z papryką

Gulasz to najlepsze chyba danie na jesień. Aromatyczne, wyraziste w smaku i bardzo rozgrzewające. Dziś proponuję prosty gulasz z łopatki. |W sam raz na te ostatnie chłodne dni. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię spacerować do pracy, na początku października dodajmy, w zimowej kurtce. Jak ja wczoraj marzyłam o rękawiczkach! Zdecydowanie muszę je zakupić. Z moim gapiostwem, od razu ze trzy pary. No dobrze wróćmy do gulaszu. Na takie przedwcześnie listopadowe dni, taki gulasz, zdecydowanie poprawia humor, rozgrzewa i wspaniale syci. Ja wracam do pracy. I znów, niby wtorek, a jestem zmęczona tak, jakby był już piątek. Jesień...


Składniki:
75 dg mięsa na gulasz z udźca indyka
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 czerwona papryka
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki mąki pszennej
200 ml bulionu
Sól
Pieprz

Do podania: kuskus perłowy i ogórki

Mięso oprószam solą, pieprzem i mąką. Podsmażam na rozgrzanym oleju 7 minut, zdejmuję z patelni. Siekam drobno czosnek z cebulką, wrzucam na patelnię. Myję paprykę, kroję w drobną kostkę, dodaję do podsmażonych warzyw, smażę razem 5 minut. Z powrotem wkładam mięso, doprawiam, zalewam bulionem, duszę gulasz 40 minut na małym ogniu.
Gotowe danie podaję z kuskusem perłowym i ogórkami.



piątek, 4 października 2019

Zapiekanka makaronowa z łososiem i brokułem w serowym sosie

Zapiekanki makaronowe to zawsze, albo prawie zawsze, pomysł na szybki i oryginalny obiad. Kilka minut poświęcamy na szykowanie składników, i to tyle. Resztę załatwia gotowanie i pieczenie. Minimum pracy, maksimum smaku i przyjemności. Czyli coś na zabiegany dzień. A taki miałam właśnie wczoraj. Praca, dużo pracy, po pracy bieganie w deszczu, poczta, zakupy, urząd. A potem domowe obowiązki. Obiad musiał być szybki i kojący. A kojąco działa na mnie zawsze porcja makaronu, tym razem w formie tej pysznej zapiekanki. Jeszcze trochę i kolejny weekend, marzy mi się całkowity odpoczynek. Chociaż w sobotę, bo niedziela znów zapowiada się poza domem....




Składniki:

200 gramów łososia wędzonego na zimno
300 gramów makaronu ( u mnie penne)
1 brokuł
200 ml mleka
50 gramów sera mozzarella
50 gramów sera Cheddar
Sól
Biały pieprz
Gałka muszkatołowa

Brokuła myję, dzielę na różyczki.
Gotuję makaron  razem z różyczkami brokuła, o 2 minuty krócej, niż jest to wskazane na opakowaniu.
Łososia rwę na kawałki. Odcedzam makaron z brokułami, dodaję łososia., przekładam do naczynia żaroodpornego.
Ser cheddar ścieram na tarce, mozzarellę rwę na kawałki. W garnuszku podgrzewam mleko z pieprzem i gałką muszkatołową, dodaję ser. mieszam aż sery się rozpuszczą, doprawiam solą. Sosem polewam zapiekankę. Danie piekę 25 minut w 190 stopniach.




wtorek, 1 października 2019

Śniadanie na dobry nastrój

Grr, nadszedł ten nieprzyjemny czas, kiedy bez parasola nie można nawet iść wyrzucić śmieci. Od dwóch dni ciągle pada, mam już tego nieco dość. A przecież to dopiero początek jesieni! Wczoraj wyjątkowo wręcz przemokłam. Jako, ze zbliża się ten czas, że codziennie będę nosić czapkę i szalik, kupiłam nowy komplet. Beret i szal, w kolorze pudrowego różu. Jako, że mam dość czerni, postanowiłam rozjaśnić sobie jesień. A jako, że dziś miałam olbrzymi problem, by wstać z łóżka, musiałam obiecać samej sobie pyszne śniadanie, by się zmobilizować do porzucenia ciepłej kołdry. Przygotowałam śniadanie  na dobry humor, kasza jaglana na rozgrzanie i porcję witamin z grupy B na przyjemny dzień w pracy , gorzka czekolada na dobry humor, borówki dla pysznego smaku i moringa na odporność oraz witalność. I po takim śniadaniu dzień będzie wspaniały!


Składniki:
4 łyżki kaszy jaglanej
250 ml mleka ( u mnie sojowe bez cukru)
Ekstrakt waniliowy
2 garście borówek
2 kostki gorzkiej czekolady
1 łyżka sproszkowanej Moringi

Kaszę przepłukuję na sitku wrzątkiem, przekładam do garnuszka, dodaję 100 ml wody. Zalewam 150 ml mleka, dodaję wanilię i gotuję 15 minut. Następnie miksuję  z pozostałym mlekiem na krem.
Kaszę podaję z posiekaną czekoladą, borówkami i moringą. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...