Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

sobota, 27 lipca 2019

Muffiny z rabarbarem, imbirem i białą czekoladą

Znudziły Wam się klasyczne połączenia smaków? Czas na coś nowego. Muffiny z rabarbarem, kandyzowanym imbirem i białą czekoladą, to prawdziwie nowe połączenie ( dla mnie) smaków. Kwaskowaty rabarbar, orzeźwiający imbir i rozkosznie słodka biała czekolada. A to wszystko w jednej babeczce! Na jednej ciężko poprzestać. To słodkie, to kwaskowate, to wręcz pikantne, a zaraz potem atakuje nas słodycz białej czekolady. Po prostu muffinowy raj. Musicie koniecznie ich spróbować. Ja zrobiłam je na podróż. Tak, jeszcze niezwykłe chwile na Męskim Graniu, pakowanie się, próbowanie niczego nie zapomnieć, i w drogę. Będzie leniwie, książkowo, w otoczeniu przyrody i wolności. Bo podczas najbliższych 7 dni nic nie będę musiała. Chcę się wyspać za ostatnie miesiące, jeść leniwe śniadania, opalać się, czytać książki, słuchać muzyki w parku i spacerować. Ale bez przesady.


Składniki:
2 duże jajka
80 ml oleju
200 ml mleka
1/3 szklanki cukru
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
250 gramów mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
1 laska rabarbaru
50 gramów białej czekolady
3 garście kandyzowanego imbiru
Ekstrakt waniliowy


Rabarbar obieram, kroję w kostkę, zasypuję cukrem waniliowym, odstawiam na bok. Siekam drobno białą czekoladę, oraz kawałki kandyzowanego imbiru.
Łącze mokre składniki-mleko, ojej, jajka i wanilię. Dodaję cukier i ubijam składniki trzepaczką. Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję do płynnej masy, łączę składniki, niezbyt dokładnie. Do masy dodaję 2 garście imbiru i posiekaną czekoladę.
Foremki do babeczek wypełniam do połowy ciastem, na wierzchu układam kawałki rabarbaru i resztę imbiru.
Muffiny piekę 25-30 minut w 190 stopniach.






piątek, 26 lipca 2019

Tosty francuskie z ricottą i truskawkami

Już za moment, już za momencik mój urlop. Ale zanim on nastąpi, trzeba pomęczyć się  w pracy. A, żeby sobie to poranne zamieszanie uprzyjemnić, przygotowałam sobie szybkie tosty francuskie z miodową ricottą i truskawkami. Tak, ciągle kaszubskie. I wiecie co? Po ostatnich deszczach są tak słodkie, tak pyszne, tak cudownie truskawkowe, że biją na głowę te czerwcowe! Nie mogę przestać ich podjadać, mam nadzieję, że jeszcze uda mi się kupić choć z 30 deko. A na razie wracam do pracy, czekam na obiecane upały i słońce i odliczam godziny do urlopu:)


Składniki:
4 kromki czerstwego pieczywa
1 jajko
4 łyżki mleka
4 łyżki serka ricotta
2 łyżki miodu lipowego
Kilkanaście truskawek
Szczypta cynamonu
Masło klarowane
Ricottę ucieram z miodem, wstawiam na kilka minut do lodówki. Truskawki kroję na połówki. 
Jajko roztrzepuję z mlekiem i cynamonem, zanurzam pieczywo w mlecznej mieszance na kilka sekund z każdej strony.
Kromki chleba smażę na maśle klarowanym po 2 minuty z każdej strony. 
Tosty podaję z ricottą i truskawkami. 

wtorek, 23 lipca 2019

Tajskie mielone

Mielone to taka tradycja w polskiej kuchni. Kotlet, ziemniaki i buraczki, a w letnim sezonie mizeria. I mamy obiad jak u babci. Ja sama bardzo lubię mielone. Ale czasem mam po prostu ochotę na małą odmianę. I przygotowałam takie oto mielone, intensywnie doprawione, na azjatycką nutę! Imbir, sos sojowy i dużo szczypiorku. Ten zestaw przypraw dodał kotletom charakteru i nowego wymiaru. Zdecydowanie polecam na szybki i smaczny obiad.
Czy tylko mi zawsze przed urlopem przybywa obowiązków, tak,że nie wiem w co włożyć ręce? Najbliższe dni będą bardzo intensywne, więc z przyjemnością czekam na ten urlop. Oby do piątku:)


Składniki:
500 gramów mięsa mielonego z łopatki
1 duże jajko
3 garście bardzo drobno posiekanego szczypiorku 
2 duże ząbki czosnku
3 cm kawałek imbiru
2 łyżki bułki tartej
3 łyżki sosu sojowego
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy
2 łyżki zimnej wody

Do podania - puree, surówka

Siekam drobno czosnek, dodaję do mięsa. Roztrzepuję jajko z wodą, dodaję do masy, doprawiam, wyrabiam gładką masę. Na końcu dosypuję bułkę tartą i szczypiorek, łączę z resztą składników.
Z masy formuję średniej wielkości kotlety, rozgrzewam olej, smażę kotlety na rumiano - po 6 minut  z każdej strony na średnim ogniu.
Podaję z puree ziemniaczanym i surówką.

niedziela, 21 lipca 2019

Jogurtowe ciasto z czekoladą i truskawkami

Wczoraj to był dobry dzień. W końcu dopisała pogoda. W końcu nie padało, świeciło słońce i nie było wiatru. W końcu mogłam wyjść z domu bez kurtki, szala i parasola. Co prawda dziś pada i szaleje burza, ale co tam. Piekę ciasto! Po wczorajszym dniu, spędzonym niemal w całości na świeżym powietrzu, relaks w domowych pieleszach, z domowym ciastem i dużą ilością książek, będzie z pewnością bardzo przyjemny. Przepis znalazłam na blogu Kasi Tusk. Mówiąc szczerze, ciasta jogurtowe robię bardzo często, ale pierwszy raz dodałam do niego białą czekoladę. Efekt? Wspaniały. Ciasto jest lekkie, słodkie, wyjątkowo aromatyczne. Dodałam do niego truskawki, ale z pewnością spróbuję z innymi owocami. Zróbcie je koniecznie i miejcie miłe popołudnie.


Składniki:
250 gramów jogurtu naturalnego
100 gramów białej czekolady
100 ml oleju rzepakowego
3 średnie jajka
250 gramów mąki orkiszowej tortowej
3 łyżki cukru pudru
1 łyżka proszku do pieczenia
2 łyżki mleka
sok i skórka z połowy cytryny
Pół łyżeczki ekstraktu z prawdziwej wanilii


Rozgrzewam piekarnik do 190 stopni. Truskawki myję, kroję na połówki.
Jogurt i jajka wyjmujemy z lodówki na 20 minut przed pieczeniem.
W garnuszku z grubym dnem  kładę podzieloną na rządki czekoladę, roztapiam ją z łyżką oleju i mlekiem. Ja trzymam mieszankę na płycie, około minuty, a potem ciągle mieszając czekam aż czekolada się roztopi. Studzę masę.
Ucieram jajka z cukrem i dokładnie ucieram na jasny krem, dolewam olej, jogurt i wanilię. Dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, a na końcu dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia. Mieszam wszystkie składniki- nie trzeba tego robić bardzo dokładnie i zbyt długo. Na końcu czas na czekoladową masę, łączę ją z ciastem.
Ciasto wylewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Z wierzchu układam owoce, placek piekę 45 minut w 190 stopniach.
Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.




czwartek, 18 lipca 2019

Firewood, Ryga. 96% Dark

Ryga jest przepięknym miastem i zawsze chciałam je zobaczyć. Trochę bałam się zderzenia swoich wyobrażeń o tym miejscu ( jakie stworzyłam sobie na podstawie zdjęć i programów podróżniczych) z rzeczywistością. Zderzenie było całkiem bezkolizyjne.  Ryga okazała się miastem przepięknym, pocztówkowym, dosłownie jak z obrazka. Długi spacer, jak wiadomo wzmaga apetyt. Trzeba było szukać czegoś do zjedzenia. Najpierw zajrzeliśmy do miłej kawiarni 96 % Dark, która przeniosła nas do Belgii, a to za sprawą pysznej czekolady. Co prawda było nieco za ciepło, na czekoladę na gorąco, i trochę tego żałuję.  Ale za to mogłam spróbować czekoladek i sernika. A do tego kawa i herbata. Wnętrze jest bardzo przyjemne i naprawdę można tam odpocząć po pierwszych trudach zwiedzania. Jeżeli chodzi o zamówione desery, to sernik był jednym z lepszych jakie w życiu jadłam. Ale akurat kraje Bałtyckie słynną z wyśmienitego nabiału, więc nie zaskakuje mnie to aż tak bardzo. A czekoladki? Były idealne, przede wszystkim mocno czekoladowe, a nie przesłodzone. A smak tej z nadzieniem mango, pamiętam do dziś!

Posileni udaliśmy się na długi spacer. I niespodziewanie dopadła nas pora obiadowa. Swoje kroki skierowaliśmy ku jednej restauracji na rynku. Wybraliśmy lokal o nazwie Firewood. Wnętrze jest bardzo przyjemne i zdecydowanie sprzyja relaksowi, jak i temu, że po prostu chce się już tam zostać i zjeść.  Karta nie jest zbyt duża. Ale to akurat jest plusem, łatwiej coś wybrać. W tej knajpie możemy wybrać dań typowych dla kuchni łotewskiej. Jest dużo ziemniaków, klusek i śmietany. My wybraliśmy barszcz, baranie pielmieni , typowy łotewski kociołek i ceppeliny.

Po 20 minutach wszystkie dania były na stole. Przy czym mówiąc wszystkie mam na myśli też to, że zupy podano razem z drugim daniem. Dość oryginalnie, nie powiem. Zacznę do tej zupy, barszcz przypomina nasz barszcz ukraiński, smaczny, pełen kawałków warzyw. Porcja w sam raz. Chociaż domowy, wiadomo najlepszy. Czas na pielmieni. I tutaj ciekawostka, kiedy myślę o pielmieni widzę gotowane pierożki z mięsnym nadzieniem, do tego obowiązkowo kwaśna śmietana. Tamtejsze pielmieni były z kruchego ciasta, do tego upieczone na twardo. Zdecydowanie nie były to znane mi pielmieni. Nie było to ani niedobre ani dobre. Najlepiej pasuje do tego określenie-maksymalnie dziwne. Kociołek był potrawą na duży głód. Kawałki schabu, ziemniaki, warzywa i dużo sera. Całość bardzo gorąca i dość smaczna. Na naprawdę duży głód. Latem to danie będzie zbyt ciężkie. Ceppeliny jak pielmieni, były wariacją na temat znanych mi klusek z mięsem. Po konsultacji z ceppelinowym masterchefem, muszę powiedzieć, że to były żmudzkie bliny. Po pierwsze były płaskie, mięso w środku było wcześniej przesmażone, a całe "ceppeliny" były opanierowane i po prostu przesmażone. Nie było to złe, wręcz przeciwnie, całość była smaczna, ale z pewnością nie było to to, czego bym oczekiwała zamawiając ceppeliny. Kuchnia łotewska jest bardzo sycącą i taka swojska. Mocno mięsna i treściwa, zaskoczył mnie sos do ceppelinów-śmietana ze skwarkami! Nie wiedziałam czy przeżyję po takiej kumulacji tłuszczu, więc sos tylko podziwiałam. Dania w tej restauracji nie były złe, poza pielmieni, które jak się okazało, nie są robione w restauracji,a  jest to garmaż. Radziłabym go zmienić. Ale ogólnie, to dość miła knajpa, nie będę ukrywać, że Ryga jest droga, więc obiad nie wychodzi za tanio w przeliczeniu na złotówki. Trzeba się nastawić, że kuchnia łotewska jest osobliwa, i albo się to kupuje w całości, albo idzie do włoskiej i chińskiej knajpy, których w okolicy nie brakuje!








niedziela, 14 lipca 2019

Sernik na zimno z mascarpone

Smak prawdziwego lata. Truskawki, galaretka i sernikowa masa. Co prawda pogoda zrobiła się nieco mniej letnia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by przywołać lato takim sernikiem. Robi się go bardzo szybko, no może odrobinę czasu trzeba na sernik poczekać, ale to dobre ćwiczenie dla cierpliwości! Takie lekkie, delikatne, owoce, pyszne ciasto. Kwintesencja lata na deserowym talerzyku! Ten weekend płynie mi wspaniale, mam ochotę zatrzymać go na zawsze. Ale nie ma lekko, poniedziałek jak przyjść ma, tak przyjdzie, więc spędźmy miło niedzielę i osłódźmy ją sobie ile się da.



Składniki:
1 galaretka truskawkowa
2 łyżki żelatyny
100 ml mleka
500 gramów serka sernikowego
250 gramów serka mascarpone
3 łyżki miodu
Ekstrakt waniliowy-pół łyżeczki
Szklanka truskawek
Kilkanaście biszkoptów

Galaretkę zalewam wrzątkiem( połową ilości podanej na opakowaniu), odstawiam do przestudzenia.
Żelatynę zalewam 50 ml wody. Odstawiam do napęcznienia.
Podgrzewam mleko z miodem i wanilią. Dodaję żelatynę, mieszam aż się rozpuści i połączy z mlekiem, chwile studzę.
Ucieram twaróg sernikowy z serkiem mascarpone, dodaję mleko z żelatyną. Masę odstawiam na kwadrans do lodówki.
Dno foremki ( najlepiej z odpinanym rantem) wykładam folią spożywczą, na niej układam biszkopty. Wylewam na nie masę serową. Z wierzchu układam truskawki, owoce smaruję galaretką ( najlepiej przy pomocy pędzelka). Sernik chłodzę minimum dwie godziny w lodówce.

czwartek, 11 lipca 2019

Letnie naleśniki

Ten tydzień testuje moją cierpliwość na wielu polach. Najgorzej wypada pogoda. Zdecydowanie za mała lipca w lipcu, a za dużo listopadowej aury. Od soboty tak naprawdę non stop padało. Non stop. Temperatura ledwo urosła do 14 stopni. W zasadzie nie powinno mnie to dziwić, wszystkie wielkie gdańskie ulewy miały miejsce w 1 połowie lipca. Widać taki urok tego miesiąca, musi swoje popadać. W każdym razie spadło tyle deszczu, że chyba przez miesiąc nie musi już padać. Oczywiście miało to mały plus, moje parapetowe pelargonie tak rozkwitły, że widać je chyba już na zdjęciach satelitarnych. Ale do rzeczy, żeby przywołać nieco letniej atmosfery, przygotowałam bardzo letnie naleśniki. Z truskawkami ( które ponoć się kończą, ale staram się odsuwać bolesną prawdę w czasie) i jeżynami. Naleśniki na mące orkiszowej są zdrowsze i mają ciekawszy smak niż te tradycyjne. A twarożkowo-owocowe wypełnienie przynosi przejaśnienie w ponury dzień!



Naleśniki.
2 jajka
100 ml mleka
100 wody mineralnej
200 gramów mąki orkiszowej
3 łyżki oleju rzepakowego
150 gramów twarożku śmietankowego
Jeżyny, truskawki
1 łyżka miodu
Ekstrakt waniliowy

W wysokim naczyniu roztrzepuję jajka z mlekiem, wanilią i wodą. Dodaję powoli mąkę, łączę składniki, na końcu dolewam olej. Odtawiam ciasto na kwadrans.
Z ciasta smażę naleśniki.
Twarożek ucieram z miodem i wanilią. Owoce myję i kroję na kawałki, część dodaję do twarożku, nadziewam nim naleśniki, składam na pół. Resztę owoców podaję do naleśników.


niedziela, 7 lipca 2019

Ciasto jogurtowe z owocami lata i kruszonką

Bardzo lubię takie proste ciasta. Kilka składników, sezonowe owoce, kilka chwil w piekarniku i ciasto ląduje na stole. Ciasta jogurtowe są wspaniałe. Lekkie, puszyste, lekko kwaskowate, odświeżające. Idealnie podkreślają naturalną słodycz owoców. To ciasto idealne na podwieczorek każdego dnia, robi się je raz, i dwa, więc można je przygotować w każdej chwili. Do tego pasuje z dodatkiem każdych owoców. Ja wybrałam borówki i truskawki. Ciasto wyszło pyszne. Kiedyś bardzo się bałam ciast jogurtowych, często wychodził mi zakalec. Teraz wiem, że kluczem do sukcesu jest odpowiednia ilość owoców. Nie wolno przesadzić, lepiej dać nieco mniej, niż więcej. Ciasto  jest lekkie, puszyste. Robiłam je dziesiątki razy, z różnymi owocami. Ale teraz najbardziej pasuje mi ta wersja. Z truskawkami i borówkami. Wspaniały duet!


Składniki:
300 gramów jogurtu naturalnego
1/3 szklanki cukru
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
3 jajka
300 gramów mąki pszennej
1/3 szklanki oleju rzepakowego
1 łyżka proszku do pieczenia
2 małe garście borówek
10 truskawek

Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do formy
Cukier puder



Jogurt i jajka wyjmuję z lodówki na kwadrans przed pieczeniem.
Owoce myję, zostawiam do odcieknięcia.
Jajka ucieram z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaję olej, mieszam, a następnie jogurt. Całość bardzo dokładnie łączę.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję do ciasta jogurtowego i ucieram na jednolitą masę.
Tortownicę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą, wylewam ciasto.
Truskawki kroję na połówki. Na wierzchu ciasta układam owoce. Placek piekę 45-50 minut w 190 stopniach. Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.







czwartek, 4 lipca 2019

Pudding ryżowy z mango


Słoneczne śniadanie. Mango  i do tego ryż na mleku kokosowym. Wyjątkowo egzotycznie, wyjątkowo pysznie. Smak lata, prawie jak smak raju. Jestem wielką fanką mango. Mogłabym go jeść codziennie.  I pewnie miałabym i tak spore poczucie niedosytu. Takie śniadanie to moja porcja słońca. Niestety, w naturze występuje idealna równowaga, i po upalnych dniach, przychodzą te zimne, szare i wietrzne. A do tego te dni są bardzo intensywne, wypełnione pracą i innymi aktywnościami. Na szczęście zaraz weekend!


Składniki:
1 mango
1 szklanka ryżu jaśminowego
1,5 szklanki wody
Szklanka  mleczka kokosowego
Łyżeczka masła
Ekstrakt waniliowy
Szczypta soli
Ryż zalewam wodą, dodaję szczyptę soli, masło i kilka kropel ekstraktu waniliowego. Gotuję 12 minut, dodaję połowę mleka kokosowego i gotuję aż ryż wchłonie płyn. Dodaję resztę mleczka, odstawiam masę na 5 minut. 
Mango obieram i kroję w dużą kostkę, układam na wierzchu ryżowego puddingu. Można jeść na ciepło, lub po przestudzeniu. 








poniedziałek, 1 lipca 2019

Folwark Łukajno

Mazury, las, jezioro Łukajno, głusza, cisza, leśna droga, która zamienia podróż w prawdziwą przygodę! Ale osobom o słabych nerwach, albo bardzo kochającym swój samochód, polecam przebyć ten leśny odcinek spacerem, albo rowerem. Ale nie ważne jak, ważne by być na miejscu. By nacieszyć się cisza, spokojem i zielenią. Folwark jest przepięknie położony i z pewnością sprzyja relaksowi. Zazdroszczę ludziom, którzy zdecydowali zostać tam na dłużej niż na jeden obiad. Ale do rzeczy, w końcu ma być o jedzeniu!


Folwark wygląda naprawdę pięknie. Wnętrze utrzymane w typowo wiejskim stylu, zdecydowanie ma swój urok, i sprawia, że od razu po wejściu chce się zostać na dłużej. Mogę śmiało powiedzieć, że idealnie oddaje charakter okolicy. Na ścianach wiszą liczne dyplomy, podkreślające doskonałość tego miejsca. Czas sprawdzić to na żywo.
Karta nie jest długa, ale za to kusi sezonowością i lokalnością. Decydujemy się na rosół z domowym makaronem, oraz lokalnymi kołdunami,  babkę ziemniaczaną, oraz kotlet schabowy z mazurskimi ziemniaczkami. Na zdrowy deser jagodowy koktajl. Poza tym w karcie można znaleźć różne pierogi.
Po kilku minutach na stole pojawił się rosół, smakował jak domowy. Babka ziemniaczana była naprawdę smaczna, zawierała odpowiednią ilość mięsnych dodatków,  miała chrupiącą skórkę i była pięknie podana. Jedynym minusem, było to, że była nieco za sucha, a ilość śmietanki była zdecydowanie za mała. Ale generalnie duży plus. Mazurskie ziemniaczki okazały się podsmażonymi na patelni kawałkami ziemniaków z serem, boczkiem i ziołami. Jeżeli dodamy do tego solidnego schabowego, to wyjdzie obiad jak dla drwala! Było to naprawdę smaczne, schabowy świeży i idealnie usmażony. Ziemniaki pyszne, bardzo sycące i mogące robić za cały posiłek. Na deser bardzo smaczny i w ogóle nie słodki koktajl.


Po zapłacie rachunku można wejść na wieżę widokową, by podziwiać jezioro Łukajno. Widoki są przepiękne.
Folwark Łukajno to prawdziwie pyszne  i piękne miejsce. Warte zjechania z głównej drogi....
Folwark Łukajno, Łukajno 1



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...