Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 28 marca 2019

Dyniowa owsianka z bananem

Jak byłam dzieckiem, dynię w moim domu jadło się tylko w formie kosteczki, którą moja babcia zalewała octową zalewą i podawała do obiadu. Powiem szczerze, że cierpiałam, kiedy do obiadu podawano te słodko-kwaśne kawałeczki. Niestety,marynowana dynia była przysmakiem mojej siostry i babcia produkowała to w ilościach hurtowych. A potem na każdym niedzielnym obiedzie stawiała miseczkę z dynią na stole i czekała aż zniknie. A ja cierpiałam, dłubałam te kosteczki i marzyłam by te wszystkie słoiki,trafił szlag. Dynia kojarzyła mi się z takim właśnie octowym smakiem. Ocet i słodkość. Z dyni lubiłam tylko pestki. Dopiero jak sama zaczęłam gotować poznałam inne oblicze dyni. Ciasta dyniowe, zupa dyniowa, frytki z dyni. A może by tak dynia na śniadanie? Tak pomyślałam i tak zrobiłam. Dyniowa owsianka. Dyniowe puree wyjęłam z zamrażarki i szybko przygotowałam owsiankę.  Na pyszny i słoneczny poranek.



Składniki:
4 czubate łyżki płatków owsianych
200 ml mleka
Pół szklanki puree z dyni
1 łyżeczka cynamonu
Szczypta imbiru
1 łyżka miodu
1 banan
Ekstrakt waniliowy
Odrobina soli

Płatki owsiane zalewam wodą-tak by była równo z płatkami, dodaję miód, cynamon, imbir, sól i wanilię, odstawiam na 5 minut.
W garnuszku podgrzewam mleko, dodaję namoczone płatki, puree z dyni i banana, pokrojonego w plasterki. Gotuję całość około 5 minut, aż masa wyraźnie zgęstnieje. Podaję z kilkoma plasterkami banana.

wtorek, 26 marca 2019

Kokosowy omlet cesarski z mango

Omlety i wszelkiego rodzaju placki, placuszki i racuszki, to moja weekendowa tradycja. Odskocznia od kanapek do pracy. Jak jest weekend, to wiadomo, są i placki. Najczęściej improwizuję i korzystam z tego, co znajdę w kuchni. Tym razem mój wzrok przykuło dorodne mango, paczka kokosowych wiórek i słoik miodu. Bardzo szybko przygotowałam omlet. Ale nie taki zwykły, acz cesarski, karmelizowany przy pomocy miodu i masła. Niezwykle apetyczny. I banalnie prosty. Zdecydowanie cesarski I taki słoneczny, w sam raz na szary początek tygodnia. U mnie ciągle pada.... Oby to minęło.


Składniki:
2 jajka
2 łyżki mleka
2 łyżki wiórków kokosowych
Olejek śmietankowy
1 łyżka miodu
1 łyżka masła klarowanego


Oddzielam biała od żółtek. Białka ubijam na pianę, żółtka ucieram z mlekiem, mąką i olejkiem. Dodaję pianę z białek i wiórki kokosowe, delikatnie mieszam.
Rozgrzewam masło klarowane, wylewam masę jajeczną na patelnię i smażę omlet 2 minuty, przewracam na drugą stronę i widelcem dzielę go na kawałeczki. Polewam omlet miodem i smażę minutę.
Omlet podaję z pokrojonym w kostkę mango i odrobiną wiórków kokosowych.


sobota, 23 marca 2019

Korzenny tort z ananasem

Fanką tortów nie jestem. I chyba nie będę. Ale są takie chwile, są takie okazje, które wymagają odpowiedniej oprawy. Również tej deserowej. Są takie okazje, kiedy proste ucierane ciasto, jest zbyt banalne. I mimo mojej niechęci, musi być tort. Tym razem okazją była rocznica ślubu moich rodziców. Moja mama miała bardzo konkretne zamówienie. Korzenny biszkopt, krem na bazie serka mascarpone z dużą ilością ananasa. Ponoć w jakiejś kawiarni, jadła coś podobnego i skradło to jej serce. Jako,że mama kazała, córka podjęła się wyzwania. Nie jestem  fanką tortów, nie jestem. Powtarzam się, ale ten mi smakował. Nie był przesłodzony, ciekawie kontrastował smak piernikowego ciasta z ananasowym kremem. Zjadłam dwa kawałki i na pół roku jestem tortowo nasycona. A Wam polecam to ciasto. Sama zaś udaję się skorzystać z pogody, ponoć wieczorem ta ładniejsza strona wiosny robi sobie na kilka dni wolne...


Składniki:
Ciasto:
4 duże jajka
100 gramów roztopionego masła
1/2 szklanki cukru
1 szklanka mąki pszennej
3 łyżki gorzkiego kakao
3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka esencji waniliowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 ml ciepłej wody
2 łyżki przyprawy do piernika



Krem:
500 ml śmietanki 36 %
300 gramów serka mascarpone
2 łyżki cukru pudru
10 plastrów ananasa

Do nasączenia:
4 łyżki wody
4 łyżki soku ananasowego




Jajka ucieram z cukrem na jasny krem, delikatnie dolewam masło, a następnie wodę-cały czas dokładnie mieszam. Woda nie powinna być wrząca, ale zdecydowanie bardzo ciepła.
Do jajecznej masy dodaję wanilię. Mąkę przesiewam z kakao i proszkiem do pieczenia, łączę z resztą składników. Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, przelewam ciasto i piekę je 35 minut w 185 stopniach. Studzę i kroję na dwa placki.


Czas na krem. Ubijam śmietankę z cukrem pudrem na sztywno. Dodaję serek mascarpone i delikatnie mieszam go z kremem śmietankowym. Wkładam na kwadrans do lodówki.
Ananasy kroję w kostkę.

Ciasto nasączam ananasowym sokiem. Smaruję placek kremem, posypuję 3/4 ilości ananasa, przykrywam drugim plackiem, nasączam sokiem, smaruję kremem i dekoruję pozostałymi owocami. Tort chłodzę minimum dwie godziny przed podaniem.











środa, 20 marca 2019

Kurczak curry na ryżu kokosowym

Obiad. To ten moment w ciągu dnia, na który bardzo czekam. Lubię w pracy zacząć myśleć co tym razem przygotuję. Lubię szukać nowych smaków, ale przy tym za bardzo się nie napracować i nie przemęczyć. W końcu mam za sobą kilka godzin w pracy. Lubię z kilku prostych składników, przygotować coś nowego i ciekawego. Nie lubię zbytniej nudy. Dlatego z wielką przyjemnością przygotowałam dobrze znane udka z kurczaka, w nowy dla mnie sposób. Tym razem upiekłam je na kokosowym ryżu. A samo mięso solidnie doprawiłam. Danie robi się naprawdę szybko. A jak pachnie! Ten aromat przyprawia o dreszcz radości. Tak przyrządzone mięso jest wyjątkowo soczyste i delikatne. A ryż miękki i rozpływający się w ustach. W ostatnim czasie robiłam to danie 3 razy. Tak wszystkim posmakowało, że rodzina domagała się powtórki. Co czyniłam z ogromną przyjemnością. Może zabrzmi to nieskromnie w ustach autora, ale to danie, jest po prostu wspaniałe. Spróbujcie koniecznie. 

Składniki:
4 filety z udek kurczaka ( bez kości)
2 szklanki ryżu basmati
Puszka mleka kokosowego
4 ząbki czosnku
1 czerwona cebula
2 łyżki curry w proszku
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżka słodkiej papryki
Duża szczypta chilli
2 łyżki oliwy z oliwek
Sól
Pieprz
Natka pietruszki


Udka z kurczaka przepłukuję, nacieram solą, pieprzem i całą porcją curry. Rozgrzewam oliwę, podsmażam udka po 3 minuty z każdej strony, aż delikatnie się zezłocą. Zdejmuję mięso z patelni. 
Siekam drobno czerwoną cebulę oraz czosnek, wrzucam na patelnię, podsmażam przez 2 minuty. Dodaję koncentrat pomidorowy, słodką paprykę i dokładanie łącze go z warzywami. Teraz czas by wsypać ryż, podsmażam go przez minutę i zalewam mlekiem kokosowym. Dolewam 2,5 szklanki wody. 
Na ryżu układam kawałki kurczaka, przykrywam naczynie pokrywką. Piekę ryż z mięsem przez 35-40 minut w 190 stopniach. 
Gotowe danie posypuję natką pietruszki.

Moje rady
Podczas pieczenie należy regularnie zaglądać do piekarnika i sprawdzać ile płynu wchłonął ryż, ewentualnie należy podlać ryż dodatkową porcją wody. 


poniedziałek, 18 marca 2019

Crumpet z sosem borówkowym

Pisałam już kiedyś, że przepadłam. Przepadłam i cóż, co jakiś czas muszę przygotować sobie na śniadanie te pyszne angielskie placuszki . Są bezproblemowe, robią się wyjątkowo prosto i zawsze wychodzą. Tym razem przygotowałam wersję z sosem borówkowym. Gorący sos, lekko wytrawne placuszki, i mamy przepis na idealne weekendowe śniadanie. W tym zimowym czasie potrzebuję porannego rozpieszczenia, nie zawsze udaje się na co dzień, ale dbam by w weekendy jadać coś więcej niż kanapki. A te placki zawsze wywołują u mnie miłe skojarzenia. A zapach borówkowego sosu przywołuje letnie wspomnienia. I od razu robi się milej. Weekendy przedwiosenne mają to do siebie, że są bardzo pracowite i w zasadzie to nie wiadomo gdzie włożyć ręce. Ale nawet w tym gorącym czasie nie zapominam o odpowiednim śniadaniu. w końcu po dobrym śniadaniu, żadne porządki i nie są takie straszne.


Składniki:
1 łyżka suszonych drożdży
150 ml mleka
100 gramów mąki pszennej
1 łyżka sody
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
Szczypta soli

Sos:
3 garście borówek
1 łyżka miodu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Szczypta imbiru
2 łyżki wody

Dodatkowo:
Masło klarowane


Lekko podgrzewam mleko, dodaję do niego drożdże i cukier. Zostawiam na 10 minut.
W misce mieszam mąkę z solą i sodą, dolewam płynne składniki, dokładnie mieszam. Teraz zostawiam ciasto na minimum 30 minut aby wyrosło.
Rozgrzewam masło na patelni, formuję średniej wielkości placki i smażę 3 minuty. Następnie przewracam je na drugą stronę i smażę kolejną minutę.

Borówki dokładnie przepłukuję, przekładam do garnuszka, dodaję wodę, miód, wanilię i cynamon. Duszę owoce około 5 minut. Borówkowym sosem polewam placki.



sobota, 16 marca 2019

Resztkowa zapiekanka makaronowa

Co jak co, ale wszystko co z makaronem uwielbiam. A jeszcze większą radość mam wtedy, kiedy mój obiad z makaronem w roli głównej, a do tego proces przygotowania posiłku nie zabiera więcej niż kwadrans. A tak właśnie jest tutaj. Nie tylko zapiekankę można przygotować błyskawicznie, ale również wyczyścić lodówkę z resztek wędlin i serów. Taki kryzysowy obiad, na kryzysowy dzień. Albo i na bardzo zabiegany dzień. A taki miałam wczoraj. Połączenie kryzysu w pracy, takiego dnia, kiedy nawet nie mam kiedy zjeść śniadania. A po pracy pędziłam do kina. Człowiek jest zmienny. Jako dziecko w kinie bywałam co niedziela, z tatą na porankach dla dzieci, co ciekawe było to kino w wojskowym garnizonie. Potem przestałam kino lubić, bo pojawiły się wielkie multipleksy. A mnie mierziły zapachy popcornu, stopionego sera, siorbanie coli i rozmowy. Na szczęście od kilku lat znów wracają małe kina. Takie małe kino mam pod domem, repertuar jest tak cudowny, że bywam ostatnio co tydzień. Ale wracając do kina, główny bohater Green Booka bardzo, ale to bardzo dużo je. Jako, że jest Włochem, głównie to makaron i pizza. Myślę,że ta zapiekanka bardzo by mu smakowała. A film polecam. Tak jak i zapiekankę.



Składniki:
150 gramów suchego makaronu rurki
6 plastrów drobiowej wędliny ( może być dowolna)
3-4 plastry sera
4 pomidory z puszki
2 ząbki czosnku
Połówka cebulki
Sól
Pieprz
Zioła prowansalskie
3-4 łyżki bulionu warzywnego
Oliwa z oliwek
Natka pietruszki

Makaron przekładam do naczynia do zapiekania.
Siekam czosnek i cebulkę, podsmażam na oliwie. Dodaję pomidory z puszki, podduszam 5 minut, rozgniatając pomidory. Doprawiam solą, pieprzem i ziołami, podlewam bulionem, gotuję jeszcze dwie minuty.
Wędlinę i ser kroję na mniejsze kawałki, może też je porwać w ręku.
Suchy makaron zalewam gorącym sosem, posypuję wędliną i serem, lekko mieszam. Piekę zapiekankę 30-35 minut w 185 stopniach.
Podaję z natką pietruszki.

piątek, 15 marca 2019

Migdałowa ryżanka

Moja kolejna śniadaniowa propozycja. Migdałowa owsianka. Zarówno na te codzienne, bardzo zabiegane poranki, jak i na te weekendowe, gdy można się lenić, oglądać z samego rana dwa odcinku ulubionego serialu i zajadać w łóżku śniadanie. Taką migdałowo-kokosową ryżankę, która w smaku przypomina słynne pralinki. Takie prawdziwie królewskie śniadanie to coś co zdecydowanie nastraja mnie pozytywnie na cały dzień. A kiedy patrzę na tę pogodę za oknem, to zdecydowanie potrzebuje dawki pozytywnej energii! Leje, i pada, i szato, i wieje....


Składniki:
5-6 łyżek płatków ryżowych
250 ml mleka migdałowego
Ekstrakt waniliowy
2 łyżki płatków migdałowych
1 łyżka pasty kokosowej
2 kosteczki czekolady z kokosowym nadzieniem


Płatki zalewam 3 łyżkami ciepłej wody, dodaję wanilię i odstawiam na kilka minut. Przekładam na kuchenkę, dodaję mleko, płatki migdałowe i pastę kokosową. Ryżankę gotuję około 5-6 minut. Podaję z płatkami migdałowymi i posiekaną czekoladą.

wtorek, 12 marca 2019

Waniliowe babeczki z Nutellą

To są najlepsze babeczki, jakie kiedykolwiek zrobiłam. I mówię to z całą stanowczością. Są idealne, wspaniałe, po prostu najlepsze! Z wierzchu bardzo chrupiące, a w środku mięciutkie. Nie są jednak z tych muffinek lekkich jak chmurka. Nie, one są bardziej zbite, konkretne, pyszne. Zdecydowanie uzależniają. Poprawiają humor jak żadne inne babeczki. Słodzone syropem klonowym, nabierają niesamowitego smaku, a dodatek Nutelli, to prawdziwa wisienka na torcie. Moja muffinkowa blacha była wyrywana sobie z rąk, a babeczki zostały ocenione, jako idealne. I zmuszona byłam dnia następnego wypiek powtórzyć. Zrobiłam to z wielka przyjemnością. Te babeczki są nie tylko przepyszne, ale ich przygotowanie jest bajecznie proste. Wspaniale robić je z małymi pomocnikami w kuchni.


Składniki:
125 gramów masła
4 łyżki syropu klonowego
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
2 duże jajka
300 gramów mąki pszennej
1 łyżka proszku do pieczenia
Kilka łyżek mleka
4 łyżki Nutelli


Masło ucieram razem z cukrem waniliowym i syropem klonowym. Następnie dodaję jajka i bardzo dokładnie łączę składniki.
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dosypuję do masy maślanej. Jeżeli masa jest bardzo gęsta, dodaję mleko- to ciasto powinno być jednak gość gęste,  o konsystencji nieco gęstszej niż ugotowanego budyniu.
Formę do muffinek wykładam papilotkami, wypełniam je ciastem do 3/4 wysokości. Na wierzchu układam po 1/3 łyżki Nutelli.
Babeczki piekę około 18-20 minut w 185 stopniach z termoobiegiem.

Moje rady:
Polecam lekko podgrzać krem czekoladowy, dzięki temu będzie można z wierzchu zrobić esy floresy i krem będzie równomierniej rozłożony.

piątek, 8 marca 2019

Placuszki z awokado i czekoladą

Placki z awokado? I do tego na słodko? Na pewno jest to dość oryginalna propozycja na śniadanie. Ale wierzcie mi, powody powstania tego przepisu, są banalne. Zrobiłam zapas awokado, i po tym kiedy nasyciłam się quacamole i tostami z awokado, szukałam odmiany. Bo jednak ilość awokado dziwnie się nie zmniejszała. Postanowiłam więc zaszaleć. Skoro można jeść awokado  z bananem i kakao, to można też zrobić z nich z placki. I jak pomyślałam, tak i zrobiłam. Placki zrobiłam błyskawicznie, co prawda spotkałam się z opinią, że awokado na słodko jakoś nie pasuje, ale ja wiedziałam swoje. Podczas smażenia zaatakował mnie zapach.... pączków. I nie tylko zapach. Smak również. Te placuszki smakują jak mini pączki z awokado! Kto nie jest fanem tego zielonego owocu, koniecznie powinien spróbować tych placków. Uzależniają!


Składniki na 10 placuszków:
1 awokado
1 jajko
6 łyżek mąki orkiszowej tortowej ( może być zwykła pszenna)
3 łyżki mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 garście posiekanej czekolady
Skórka z połowy cytryny
Aromat cytrynowy
Olej rzepakowy
Cukier puder do podania i dowolne owoce

Rozgniatam awokado-można to zrobić widelcem, albo w blenderze. Do awokado dodaję jajko i mleko, mieszam składniki. Teraz czas na mąkę, proszek do pieczenia, gorzką czekoladę, skórkę cytrynową i aromat. Delikatnie łączę składniki.
Rozgrzewam olej, łyżką formuję z ciasta małe placuszki, smażę je po 1,5 minuty z każdej strony. Posypuję cukrem pudrem, podaję z dowolnymi owocami.









środa, 6 marca 2019

Smażalnia Okoń w Pasłęku

Mieszkanie nad morzem ma sporo plusów. Nie tylko czyste powietrze (vivat sztormy), spacery po plaży i piękne wschody słońca, ale i świeżą rybę. I to nie tylko w nadmorskich knajpkach, ale i tych położonych bliżej Warmii i Mazur.  Dziś zapraszam do Okonia, restauracji rybnej położonej bardzo blisko Pasłęka. Z racji tego, że newralgiczny fragment trasy Gdańsk - Warszawa, odcinek do Elbląga, został jakiś czas temu oddany do użytku, droga jest błyskawiczna i można ją pokonać naprawdę szybko i komfortowo. Wypad na obiad, nie jest więc wyprawą na pół dnia, a po prostu wypadem na obiad.  O tej knajpce słyszałam już od dawna i to same dobre rzeczy. A kiedy poleciła ją sama Magda Gessler to uznałam,że powinnam ją jak najszybciej odwiedzić. Zapraszam więc na małą kulinarną wycieczkę.

Restauracja Okoń mieści się niemal przy głównej drodze, drewniany budynek w stylu góralskim otoczony przez oczka wodne, gdzie pływają złote rybki. W środku kolejka, wystrój przyjemny, taki dość swojski, fanów nowoczesnych i eleganckich miejsc z pewnością nie uwiedzie. Ale kusi swojskością i czystością.
Do wyboru, a to niespodzianka, ryby. Do wyboru w chrupiących panierkach, albo bez panierki. Filety, w całości, albo faszerowane. Do tego zupy i naleśniki, które można zjeść na deser, albo i zamówić dla dzieci, które może niekoniecznie lubią ryby. My zdecydowaliśmy się na sandacza, specjalność zakładu- okonki jak frytki i flądrę. Wszystko w wersji filetowanej. Do tego żurek i zupa rybna.

Zupy bardzo szybko pojawiły się na stole i zebrały dobre recenzje.Ciepłe, konkretne i pełne dodatków. Po 10 minutach były też i ryby. Wszystkie podane z domowymi surówkami z pora i pieczonymi ziemniaczkami-robiły wrażenie domowych i pewnie takie były. Sandacz posiadał sporo ości, chociaż miał być filetem. Był jednak pyszny, ale cieszę się, że go nie zamówiłam, bo ości się boję  i staram się ich unikać. Flądra okazała się idealna, mięso było tylko posolone i doprawione szczyptą pieprzu, zanurzone w chrupiące panierce, której było jednak bardzo dość mało, nie dominowała w smaku i nie ukrywała odrobinki ryby. W smaku dominowała świeża i uczciwa ryba. Hitem okazały się okonki, chrupiące niczym frytki, delikatne, rozpływały się w ustach. Zdecydowanie gwiazda wieczoru. Jak widać porcje są bardzo solidne. Ma to swoje plusy - można się spokojnie najeść i nie jeść kolacji, ale i minus. Ceny są podane za 100 gramów, więc dopiero przy płaceniu dowiadujemy się ile to nam tej ryby policzono. A, że nie oszczędzają na porcji, to wychodzi tego sporo. Ale zdecydowanie warto, ryby są świeżutkie, bardzo dobrze przyrządzone i z pewnością nie będziecie żałować wizyty w Okoniu. Ja z pewnością tam wrócę.



Smażalnia Okoń, Zielony Grąd koło Pasłęka

poniedziałek, 4 marca 2019

Blok czekoladowy z aronią i migdałami

Jestem gapą do kwadratu. Albo i sześcianu. Zdarza się, że moje gapiostwo rozlewa się w kształt ośmiokąta. Tak było tym razem. Zaplanowałam przygotowanie ciasta, popularnej mlecznej kanapki w domowej wersji. Nie powiem, chodziła za mną od kilku dni. I skutecznie weszła mi w głowę. Postanowiłam więc - robię mleczną kanapkę. Kupiłam wszystkie składniki, i pełna porannego zapału ruszyłam do kuchni. Tam miała dziać się kulinarna magia. Niestety coś nie zadziałało. I mogłabym tutaj opowiedzieć jakąś niesamowitą historię, ale nie będę ściemniać. Zagapiłam się. Po prostu się zagapiłam. Miałam zagotować mleko z cukrem, ostudzić, utrzeć masło na puch i połączyć z zimnym mlekiem. Ja zaś kierowaną nieznaną mi siłą ( w skrócie nazywam to umysłowym zaćmieniem) dodałam masło do ciepłego mleka. Efekt można było łatwo przewidzieć, masło się roztopiło, i z kremu wyszło wielkie nic. Albo raczej garnek mleka z masłem w formie płynnej. Coś jak zupa. Zdecydowanie nie miało to nic wspólnego z kremem. Jako, że nie chciałam marnować zawartości garnka i po prostu ratować swój honor, przerobiłam masło z mlekiem na czekoladowy blok. Dodałam mleko w proszku, pokruszyłam herbatniki,a  dla przełamania słodyczy, dodałam kandyzowaną aronię, oraz płatki migdałów. Blok wyszedł pyszny. Słodki, to fakt, ale kwaśna aronia łagodziła  słodkie odczucia. Ten blok jest po prostu słodką bombą poprawiającą humor. Obecnie czytam mądrą książkę o żywności i podali tam, że słodkie potrawy łagodzą stres, są w stanie nawet usunąć lęk. A jako, że miałam ciężki dzień, to porcja tej słodkości, ukoiła moje zmęczenie i zdenerwowanie. Z większym optymizmem zaczynam ten tydzień.




Składniki:
150 ml mleka
150 gramów masła
2,5 szklanki mleka w proszku
3 łyżki kakao
4 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
15 pokruszonych herbatników
3 garście aronii kandyzowanej
3 garście płatków migdałowych

Mleko podgrzewam z cukrem i masłem, dodaję kakao. Masa nie może się zagotować.. Dosypuję mleko w proszku, cały czas mieszając. Gdy wszystkie składniki są połączone, dodaję pokruszone herbatniki, aronię i migdały.
Keksówkę wykładam papierem do pieczenia, wylewam masę i chłodzę, najlepiej przez całą noc.

piątek, 1 marca 2019

Kawowy murzynek z wiśniami

Moja mama jadła ostatnio jakieś kruche ciastko. I tak wspomniała głośno, że zjadłaby coś z czekoladą. Jakieś miękkie czekoladowe ciasto z wiśniami. I jeszcze większą ilością czekolady. Mówisz i masz. 15 minut później, bardzo czekoladowe ciasto z wyraźną nutą kawy i wiśniami wylądował w piekarniku. Pachniało obłędnie! A ile przyjemności było podczas jedzenia? Mięciutkie,czekoladowe, z wiśniami.... Niebo na talerzu. Szczególnie polecam na chwilowy spadek nastroju i energii. Kawałek potrafi zdziałać istne cuda. Przetestowałam wczoraj, kiedy zapowiedział się niespodziewany gość, a ja miałam zdecydowanie nie swój dzień. Chwila pracy, ciasto w piecu, a jego smak i aromat, uprzyjemnił cały wieczór.



Składniki:
150 gramów masła
80 gramów czekolady gorzkiej 70 % kakao
1/2 szklanki cukru
2 czubate łyżki kakao
3 jajka
350 gramów mąki pszennej
2 łyżki kawy mielonej
1 łyżka proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy
Szczypta soli
100 ml kompotu wiśniowego
około 20 wiśni z kompotu

Polewa:
50 gramów gorzkiej czekolady 70 % kakao
5 łyżek mleka



W garnuszku roztapiam masło z czekoladą. Dodaję cukier, kompot wiśniowy, kawę i wanilię. Podgrzewam masę przez  2-3 minuty, tak aby wszystkie składniki się połączyły. Odstawiam na parę minut do wystudzenia.
Oddzielam białka od żółtek. Z białek ubijam razem z solą sztywną pianę. Żółtka dodaję do masy czekoladowej.
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia i kakao, dodaję do reszty składników i dokładnie łączę.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Z wierzchu układam wiśnie, delikatnie je wciskam w ciasto. Placek piekę 45 minut w 190 stopniach.
Kiedy murzynek się studzi, szykuję polewę. Roztapiam czekoladę z mlekiem- powinna być dość gęsta. Smaruję nią wierzch placka.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...