Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

niedziela, 21 lipca 2019

Jogurtowe ciasto z czekoladą i truskawkami

Wczoraj to był dobry dzień. W końcu dopisała pogoda. W końcu nie padało, świeciło słońce i nie było wiatru. W końcu mogłam wyjść z domu bez kurtki, szala i parasola. Co prawda dziś pada i szaleje burza, ale co tam. Piekę ciasto! Po wczorajszym dniu, spędzonym niemal w całości na świeżym powietrzu, relaks w domowych pieleszach, z domowym ciastem i dużą ilością książek, będzie z pewnością bardzo przyjemny. Przepis znalazłam na blogu Kasi Tusk. Mówiąc szczerze, ciasta jogurtowe robię bardzo często, ale pierwszy raz dodałam do niego białą czekoladę. Efekt? Wspaniały. Ciasto jest lekkie, słodkie, wyjątkowo aromatyczne. Dodałam do niego truskawki, ale z pewnością spróbuję z innymi owocami. Zróbcie je koniecznie i miejcie miłe popołudnie.


Składniki:
250 gramów jogurtu naturalnego
100 gramów białej czekolady
100 ml oleju rzepakowego
3 średnie jajka
250 gramów mąki orkiszowej tortowej
3 łyżki cukru pudru
1 łyżka proszku do pieczenia
2 łyżki mleka
sok i skórka z połowy cytryny
Pół łyżeczki ekstraktu z prawdziwej wanilii


Rozgrzewam piekarnik do 190 stopni. Truskawki myję, kroję na połówki.
Jogurt i jajka wyjmujemy z lodówki na 20 minut przed pieczeniem.
W garnuszku z grubym dnem  kładę podzieloną na rządki czekoladę, roztapiam ją z łyżką oleju i mlekiem. Ja trzymam mieszankę na płycie, około minuty, a potem ciągle mieszając czekam aż czekolada się roztopi. Studzę masę.
Ucieram jajka z cukrem i dokładnie ucieram na jasny krem, dolewam olej, jogurt i wanilię. Dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, a na końcu dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia. Mieszam wszystkie składniki- nie trzeba tego robić bardzo dokładnie i zbyt długo. Na końcu czas na czekoladową masę, łączę ją z ciastem.
Ciasto wylewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Z wierzchu układam owoce, placek piekę 45 minut w 190 stopniach.
Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.




czwartek, 18 lipca 2019

Firewood, Ryga. 96% Dark

Ryga jest przepięknym miastem i zawsze chciałam je zobaczyć. Trochę bałam się zderzenia swoich wyobrażeń o tym miejscu ( jakie stworzyłam sobie na podstawie zdjęć i programów podróżniczych) z rzeczywistością. Zderzenie było całkiem bezkolizyjne.  Ryga okazała się miastem przepięknym, pocztówkowym, dosłownie jak z obrazka. Długi spacer, jak wiadomo wzmaga apetyt. Trzeba było szukać czegoś do zjedzenia. Najpierw zajrzeliśmy do miłej kawiarni 96 % Dark, która przeniosła nas do Belgii, a to za sprawą pysznej czekolady. Co prawda było nieco za ciepło, na czekoladę na gorąco, i trochę tego żałuję.  Ale za to mogłam spróbować czekoladek i sernika. A do tego kawa i herbata. Wnętrze jest bardzo przyjemne i naprawdę można tam odpocząć po pierwszych trudach zwiedzania. Jeżeli chodzi o zamówione desery, to sernik był jednym z lepszych jakie w życiu jadłam. Ale akurat kraje Bałtyckie słynną z wyśmienitego nabiału, więc nie zaskakuje mnie to aż tak bardzo. A czekoladki? Były idealne, przede wszystkim mocno czekoladowe, a nie przesłodzone. A smak tej z nadzieniem mango, pamiętam do dziś!

Posileni udaliśmy się na długi spacer. I niespodziewanie dopadła nas pora obiadowa. Swoje kroki skierowaliśmy ku jednej restauracji na rynku. Wybraliśmy lokal o nazwie Firewood. Wnętrze jest bardzo przyjemne i zdecydowanie sprzyja relaksowi, jak i temu, że po prostu chce się już tam zostać i zjeść.  Karta nie jest zbyt duża. Ale to akurat jest plusem, łatwiej coś wybrać. W tej knajpie możemy wybrać dań typowych dla kuchni łotewskiej. Jest dużo ziemniaków, klusek i śmietany. My wybraliśmy barszcz, baranie pielmieni , typowy łotewski kociołek i ceppeliny.

Po 20 minutach wszystkie dania były na stole. Przy czym mówiąc wszystkie mam na myśli też to, że zupy podano razem z drugim daniem. Dość oryginalnie, nie powiem. Zacznę do tej zupy, barszcz przypomina nasz barszcz ukraiński, smaczny, pełen kawałków warzyw. Porcja w sam raz. Chociaż domowy, wiadomo najlepszy. Czas na pielmieni. I tutaj ciekawostka, kiedy myślę o pielmieni widzę gotowane pierożki z mięsnym nadzieniem, do tego obowiązkowo kwaśna śmietana. Tamtejsze pielmieni były z kruchego ciasta, do tego upieczone na twardo. Zdecydowanie nie były to znane mi pielmieni. Nie było to ani niedobre ani dobre. Najlepiej pasuje do tego określenie-maksymalnie dziwne. Kociołek był potrawą na duży głód. Kawałki schabu, ziemniaki, warzywa i dużo sera. Całość bardzo gorąca i dość smaczna. Na naprawdę duży głód. Latem to danie będzie zbyt ciężkie. Ceppeliny jak pielmieni, były wariacją na temat znanych mi klusek z mięsem. Po konsultacji z ceppelinowym masterchefem, muszę powiedzieć, że to były żmudzkie bliny. Po pierwsze były płaskie, mięso w środku było wcześniej przesmażone, a całe "ceppeliny" były opanierowane i po prostu przesmażone. Nie było to złe, wręcz przeciwnie, całość była smaczna, ale z pewnością nie było to to, czego bym oczekiwała zamawiając ceppeliny. Kuchnia łotewska jest bardzo sycącą i taka swojska. Mocno mięsna i treściwa, zaskoczył mnie sos do ceppelinów-śmietana ze skwarkami! Nie wiedziałam czy przeżyję po takiej kumulacji tłuszczu, więc sos tylko podziwiałam. Dania w tej restauracji nie były złe, poza pielmieni, które jak się okazało, nie są robione w restauracji,a  jest to garmaż. Radziłabym go zmienić. Ale ogólnie, to dość miła knajpa, nie będę ukrywać, że Ryga jest droga, więc obiad nie wychodzi za tanio w przeliczeniu na złotówki. Trzeba się nastawić, że kuchnia łotewska jest osobliwa, i albo się to kupuje w całości, albo idzie do włoskiej i chińskiej knajpy, których w okolicy nie brakuje!








niedziela, 14 lipca 2019

Sernik na zimno z mascarpone

Smak prawdziwego lata. Truskawki, galaretka i sernikowa masa. Co prawda pogoda zrobiła się nieco mniej letnia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by przywołać lato takim sernikiem. Robi się go bardzo szybko, no może odrobinę czasu trzeba na sernik poczekać, ale to dobre ćwiczenie dla cierpliwości! Takie lekkie, delikatne, owoce, pyszne ciasto. Kwintesencja lata na deserowym talerzyku! Ten weekend płynie mi wspaniale, mam ochotę zatrzymać go na zawsze. Ale nie ma lekko, poniedziałek jak przyjść ma, tak przyjdzie, więc spędźmy miło niedzielę i osłódźmy ją sobie ile się da.



Składniki:
1 galaretka truskawkowa
2 łyżki żelatyny
100 ml mleka
500 gramów serka sernikowego
250 gramów serka mascarpone
3 łyżki miodu
Ekstrakt waniliowy-pół łyżeczki
Szklanka truskawek
Kilkanaście biszkoptów

Galaretkę zalewam wrzątkiem( połową ilości podanej na opakowaniu), odstawiam do przestudzenia.
Żelatynę zalewam 50 ml wody. Odstawiam do napęcznienia.
Podgrzewam mleko z miodem i wanilią. Dodaję żelatynę, mieszam aż się rozpuści i połączy z mlekiem, chwile studzę.
Ucieram twaróg sernikowy z serkiem mascarpone, dodaję mleko z żelatyną. Masę odstawiam na kwadrans do lodówki.
Dno foremki ( najlepiej z odpinanym rantem) wykładam folią spożywczą, na niej układam biszkopty. Wylewam na nie masę serową. Z wierzchu układam truskawki, owoce smaruję galaretką ( najlepiej przy pomocy pędzelka). Sernik chłodzę minimum dwie godziny w lodówce.

czwartek, 11 lipca 2019

Letnie naleśniki

Ten tydzień testuje moją cierpliwość na wielu polach. Najgorzej wypada pogoda. Zdecydowanie za mała lipca w lipcu, a za dużo listopadowej aury. Od soboty tak naprawdę non stop padało. Non stop. Temperatura ledwo urosła do 14 stopni. W zasadzie nie powinno mnie to dziwić, wszystkie wielkie gdańskie ulewy miały miejsce w 1 połowie lipca. Widać taki urok tego miesiąca, musi swoje popadać. W każdym razie spadło tyle deszczu, że chyba przez miesiąc nie musi już padać. Oczywiście miało to mały plus, moje parapetowe pelargonie tak rozkwitły, że widać je chyba już na zdjęciach satelitarnych. Ale do rzeczy, żeby przywołać nieco letniej atmosfery, przygotowałam bardzo letnie naleśniki. Z truskawkami ( które ponoć się kończą, ale staram się odsuwać bolesną prawdę w czasie) i jeżynami. Naleśniki na mące orkiszowej są zdrowsze i mają ciekawszy smak niż te tradycyjne. A twarożkowo-owocowe wypełnienie przynosi przejaśnienie w ponury dzień!



Naleśniki.
2 jajka
100 ml mleka
100 wody mineralnej
200 gramów mąki orkiszowej
3 łyżki oleju rzepakowego
150 gramów twarożku śmietankowego
Jeżyny, truskawki
1 łyżka miodu
Ekstrakt waniliowy

W wysokim naczyniu roztrzepuję jajka z mlekiem, wanilią i wodą. Dodaję powoli mąkę, łączę składniki, na końcu dolewam olej. Odtawiam ciasto na kwadrans.
Z ciasta smażę naleśniki.
Twarożek ucieram z miodem i wanilią. Owoce myję i kroję na kawałki, część dodaję do twarożku, nadziewam nim naleśniki, składam na pół. Resztę owoców podaję do naleśników.


niedziela, 7 lipca 2019

Ciasto jogurtowe z owocami lata i kruszonką

Bardzo lubię takie proste ciasta. Kilka składników, sezonowe owoce, kilka chwil w piekarniku i ciasto ląduje na stole. Ciasta jogurtowe są wspaniałe. Lekkie, puszyste, lekko kwaskowate, odświeżające. Idealnie podkreślają naturalną słodycz owoców. To ciasto idealne na podwieczorek każdego dnia, robi się je raz, i dwa, więc można je przygotować w każdej chwili. Do tego pasuje z dodatkiem każdych owoców. Ja wybrałam borówki i truskawki. Ciasto wyszło pyszne. Kiedyś bardzo się bałam ciast jogurtowych, często wychodził mi zakalec. Teraz wiem, że kluczem do sukcesu jest odpowiednia ilość owoców. Nie wolno przesadzić, lepiej dać nieco mniej, niż więcej. Ciasto  jest lekkie, puszyste. Robiłam je dziesiątki razy, z różnymi owocami. Ale teraz najbardziej pasuje mi ta wersja. Z truskawkami i borówkami. Wspaniały duet!


Składniki:
300 gramów jogurtu naturalnego
1/3 szklanki cukru
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
3 jajka
300 gramów mąki pszennej
1/3 szklanki oleju rzepakowego
1 łyżka proszku do pieczenia
2 małe garście borówek
10 truskawek

Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do formy
Cukier puder



Jogurt i jajka wyjmuję z lodówki na kwadrans przed pieczeniem.
Owoce myję, zostawiam do odcieknięcia.
Jajka ucieram z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaję olej, mieszam, a następnie jogurt. Całość bardzo dokładnie łączę.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję do ciasta jogurtowego i ucieram na jednolitą masę.
Tortownicę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą, wylewam ciasto.
Truskawki kroję na połówki. Na wierzchu ciasta układam owoce. Placek piekę 45-50 minut w 190 stopniach. Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.







czwartek, 4 lipca 2019

Pudding ryżowy z mango


Słoneczne śniadanie. Mango  i do tego ryż na mleku kokosowym. Wyjątkowo egzotycznie, wyjątkowo pysznie. Smak lata, prawie jak smak raju. Jestem wielką fanką mango. Mogłabym go jeść codziennie.  I pewnie miałabym i tak spore poczucie niedosytu. Takie śniadanie to moja porcja słońca. Niestety, w naturze występuje idealna równowaga, i po upalnych dniach, przychodzą te zimne, szare i wietrzne. A do tego te dni są bardzo intensywne, wypełnione pracą i innymi aktywnościami. Na szczęście zaraz weekend!


Składniki:
1 mango
1 szklanka ryżu jaśminowego
1,5 szklanki wody
Szklanka  mleczka kokosowego
Łyżeczka masła
Ekstrakt waniliowy
Szczypta soli
Ryż zalewam wodą, dodaję szczyptę soli, masło i kilka kropel ekstraktu waniliowego. Gotuję 12 minut, dodaję połowę mleka kokosowego i gotuję aż ryż wchłonie płyn. Dodaję resztę mleczka, odstawiam masę na 5 minut. 
Mango obieram i kroję w dużą kostkę, układam na wierzchu ryżowego puddingu. Można jeść na ciepło, lub po przestudzeniu. 








poniedziałek, 1 lipca 2019

Folwark Łukajno

Mazury, las, jezioro Łukajno, głusza, cisza, leśna droga, która zamienia podróż w prawdziwą przygodę! Ale osobom o słabych nerwach, albo bardzo kochającym swój samochód, polecam przebyć ten leśny odcinek spacerem, albo rowerem. Ale nie ważne jak, ważne by być na miejscu. By nacieszyć się cisza, spokojem i zielenią. Folwark jest przepięknie położony i z pewnością sprzyja relaksowi. Zazdroszczę ludziom, którzy zdecydowali zostać tam na dłużej niż na jeden obiad. Ale do rzeczy, w końcu ma być o jedzeniu!


Folwark wygląda naprawdę pięknie. Wnętrze utrzymane w typowo wiejskim stylu, zdecydowanie ma swój urok, i sprawia, że od razu po wejściu chce się zostać na dłużej. Mogę śmiało powiedzieć, że idealnie oddaje charakter okolicy. Na ścianach wiszą liczne dyplomy, podkreślające doskonałość tego miejsca. Czas sprawdzić to na żywo.
Karta nie jest długa, ale za to kusi sezonowością i lokalnością. Decydujemy się na rosół z domowym makaronem, oraz lokalnymi kołdunami,  babkę ziemniaczaną, oraz kotlet schabowy z mazurskimi ziemniaczkami. Na zdrowy deser jagodowy koktajl. Poza tym w karcie można znaleźć różne pierogi.
Po kilku minutach na stole pojawił się rosół, smakował jak domowy. Babka ziemniaczana była naprawdę smaczna, zawierała odpowiednią ilość mięsnych dodatków,  miała chrupiącą skórkę i była pięknie podana. Jedynym minusem, było to, że była nieco za sucha, a ilość śmietanki była zdecydowanie za mała. Ale generalnie duży plus. Mazurskie ziemniaczki okazały się podsmażonymi na patelni kawałkami ziemniaków z serem, boczkiem i ziołami. Jeżeli dodamy do tego solidnego schabowego, to wyjdzie obiad jak dla drwala! Było to naprawdę smaczne, schabowy świeży i idealnie usmażony. Ziemniaki pyszne, bardzo sycące i mogące robić za cały posiłek. Na deser bardzo smaczny i w ogóle nie słodki koktajl.


Po zapłacie rachunku można wejść na wieżę widokową, by podziwiać jezioro Łukajno. Widoki są przepiękne.
Folwark Łukajno to prawdziwie pyszne  i piękne miejsce. Warte zjechania z głównej drogi....
Folwark Łukajno, Łukajno 1



czwartek, 27 czerwca 2019

Pomarańczowe racuchy z truskawkami

Na racuchy nie trzeba mnie dwa razy namawiać. Jestem ich wielką fanką. W ogóle placuchowa ze mnie dziewczyna. Racuchy, placki, i inne omlety. To mój sposób na weekendowe śniadanie. Dziś przygotowałam drożdżowe racuchy o pomarańczowym smaku, z  dodatkiem truskawek.Lekkie, delikatne w smaku, wspaniale pasują do letnich poranków, podwieczorków, albo na obiad. Taki typowo letni, na słodko. W końcu po kilku dniach bez apetytu (ach te antybiotyki), z wielką przyjemnością przygotowałam takie oto placki.
Takie moje szczęście, upalne dni przesiedziałam pod kołdrą w domu. Jak z niego wyszłam, to zrobiło się deszczowo. Pech jak nic.

Składniki:
1 duże jajko
50 ml mleka
150 gramów mąki orkiszowej
15 dg drożdży
100 ml soku z pomarańczy ( świeżo wyciskany)
Kilkanaście truskawek
1 łyżeczka cukru pudru
Masło klarowane


Szykuję rozczyn. Rozcieram drożdże z cukrem, mlekiem i łyżką mąki. Odstawiam na kwadrans.
Połowę truskawek kroję w  plasterki. Do rozczynu dodaję sok pomarańczowy, mąkę i jajko. Mieszam wszystkie składniki, na koniec dodaję truskawki, odstawiam ciasto na 20 minut.
Rozgrzewam masło na patelni, smażę średniej wielkości racuszki. Podaję z resztą owoców.



wtorek, 25 czerwca 2019

Fistaszkowe sandwiche

Ciasteczka, które prawie same się robią. I do tego są maksymalnie fistaszkowe? To nie sen . To rzeczywistość. Takie są właśnie fistaszkowe sandwiche, które proponuję jako słodką przekąskę. Proste, błyskawiczne i pyszne. Świetnie sprawdzają się w podróży. Szybko dodają sił. Ja zrobiłam je na wycieczkę rowerową. Jedzone nad jeziorem, po 10 kilometrach jazdy, smakowały wybornie! Koniecznie spróbujcie tych ciasteczek, jedna wada- potrafią nieźle wciągnąć.


Składniki:
2 małe jajka
3 łyżki masła orzechowego
3/4 szklanki mąki
125 gramów masła
4 łyżki cukru pudru
1 paczka cukru waniliowego
Szczypta cynamonu
Odrobina soli

Krem:
3 łyżki masła orzechowego
2 czubate łyżka cukru pudru


W misce ucieram masło z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, dodaję cynamon. Gdy masa jest jednolita wbijam jajka, oraz dodaję masło orzechowe. Na końcu mąkę i sól, łączę wszystkie składniki w jednolite ciasto. Łyżką formuję w miarę równe ciasteczka, piekę je 12 minut w 185 stopniach.
Cukier puder łączę z masłem orzechowym, kremem przekładam ciasteczka.


sobota, 22 czerwca 2019

Muszle makaronowe z sosem bolońskim

Makaron rządzi i basta. U mnie to oczywista oczywistość. Nie ma nic lepszego niż makaron w obiadowej porze. Tym razem zamiast przygotować proste i klasyczne spaghetii, przygotowałam zapiekane muszle. Danie wydawać by się mogło dość podobne, ale jednak zupełnie inne. Dobra wiadomość jest taka, że nie robi się go dłużej niż spaghetti a z pewnością wprowadzi rodzinę i znajomych, albo samych siebie w zachwyt. Przyznam szczerze, że te muszle robiłam ostatnimi czasy, już kilka razy, i jestem zachwycona. Mam nadzieję,że i Wam ten przepis się spodoba i z chęcią go przygotujecie.


Składniki:
300 gramów muszli makaronowym
40 dg mięsa mielonego z łopatki
2 ząbki czosnku
1 mała cebulka
1 puszka pomidorów bez skórki
1 kulka mozzarelli
Czosnek granulowany
Słodka papryka
Ostra papryka
Suszona bazylia
1 łyżeczka cukru
1 łyżka oleju rzepakowego
Do podania:
Sałata

Muszle makaronowe gotuję 3 minuty krócej niż podano na opakowaniu. Odcedzam.
Drobno siekam  czosnek z cebulką, podsmażam  na oleju na rumiano. Dodaję mięso mielone i smażę 5 minut. Mięso doprawiam wszystkimi przyprawami, dodaję puszkę pomidorów, duszę sos 10 minut.
Muszle nadziewam sosem, posypuję poszarpaną mozzarellą. Makaron przekładam do naczynia do zapiekania ( na spód wylałam sos, który mi został) i zapiekam około 20 minut.
Podaję z sałatą.








środa, 19 czerwca 2019

Serniko-brownie z pieczonym rabarbarem

Uff, tydzień chyli się ku końcowi. Jak wspaniale mówić to już w środę! W piękną, słoneczną środę. Ale i zakatarzoną. Niestety, kolejny atak alergii, wiwat wiosno. Ale nie ważne, jutro mam wolny dzień. A przy okazji urodziny. Pełnia szczęścia. Nie jestem fanką tortów, więc zamiast tego przygotuję sobie brownie. Być może to powtórka brownie, które robiłam kilka dni temu. Serniko-brownie z pieczonym rabarbarem. Przepis znalazłam na blogu Moje wypieki i się w nim zakochałam. To jest wspaniałe ciasto, maksymalnie czekoladowe, z fajnym serowym kontrastem. I tym pysznym rabarbarem. Tak, to jest właśnie pełnia szczęścia!


Składniki:
Brownie:
150 gramów gorzkiej czekolady min 70 %
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
4 łyżki cukru
2 jajka
100 gramów masła
150 gramów mąki
Szczypta soli

Masa serowa:
250 gramów twarogu
1 duże jajko
1 paczka cukru z wanilią

Pieczony rabarbar:
2 laski rabarbaru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią

Rabarbar myję i obieram. Kroję na małe kawałki, przekłam do naczynia do zapiekania, posypuję cukrem i piekę około 20 minut w 180 stopniach-rabarbar powinien lekko zmięknąć.
Siekam drobno 30 gramów czekolady.
Masło roztapiam razem ze 120 gramami czekolady. Dodaję oba cukry i szczyptę soli. Chwilę studzę.
Do czekoladowej masy dodaję jajka i mąkę, mieszam szybko składniki, dosypuję posiekaną czekoladę. Mieszam składniki, tylko do połączenia się.
Twaróg dokładnie rozgniatam widelcem, dodaję cukier i roztrzepane jajko. Mieszam na jednolitą masę.
Foremkę wykładam papierem do pieczenia. Przelewam ciasto czekoladowe. Na wierzchu kładę porcjami ciasto serowe. Równomiernie wykładam kawałki pieczonego rabarbaru.
Ciasto piekę 30 minut w 190 stopniach.

niedziela, 16 czerwca 2019

Krem marchewkowy z batatem


Delikatna i lekka zupa. Do tego naprawdę szybka do zrobienia. To było coś co chodziło za mną od kilku dobrych dni. Porcja domowej zupy. Tym razem zrobiłam bardzo słoneczny krem marchewkowy z dodatkiem batata. W sam raz pasuje do słonecznej pogody. Zupa jest lekka i naprawdę pyszna. Mi starczyła za cały obiad, dzięki solidnej porcji grzanek. O tej porze roku, w tych upałach więcej mi trzeba. Bardzo cieszę się na ten weekend. W porównaniu z poprzednim nic nie planuję. Przyda mi się trochę leniwych chwil! Sobota poza wykonaniem niezbędnych domowych czynności, była więc dniem leniwym. I dziś planuję dokładnie tak samo spędzić niedzielę. Jak najbardziej leniwie.


Składniki:
4 duże marchewki
2 średnie bataty
3 skrzydełka z kurczaka
1 cebula
3 ząbki czosnku
Czubata łyżka przyprawy curry
Łyżka masła
Sól
Pieprz
Grzanki

Skrzydełka myję, zalewam 2 litrami wody, zagotowuję, usuwając szumowiny.
W międzyczasie obieram marchewki i bataty, kroję  w kostkę. Siekam drobno cebulę i czosnek. Rozgrzewam masło na patelni, podsmażam czosnek z cebulką około 2 minut, następnie dodaję marchewkę i bataty, doprawiam curry, smażę całość 3-4 minuty, a następnie warzywa dodaję do wywaru.Gotuję warzywa w bulionie około 30 minut, doprawiam, wyjmuję mięso z zupy i blenduję na krem.
Zupę podaję z grzankami i mięsem ze skrzydełek.

środa, 12 czerwca 2019

Delikatne ciasto z brzoskwiniami

Ciasto z brzoskwiniami. I już pachnie latem, słońcem i beztroską... Nie wiem jak Wam, ale mi brzoskwinie nieodłącznie kojarzą się z wakacjami. Niestety wakacje nie mogą trwać cały rok, ale w kuchni możemy je przywołać każdego dnia.A ja w tych temperaturach bardzo tęsknię o chwili odpoczynku, kilku dniach nad jeziorem, albo na plaży!  Zapraszam więc na ciasto z brzoskwiniami. Lekkie jak puch, prawie kremowe, delikatne i słodkie. Rozpływa się w ustach. Smakuje jak chmurka. To takie ciasto, które idealnie pasuje do długiego nic nie robienia. Do popołudniowego leniwego czas.....
Jak znosicie upały? Ja z pewnością znosiłabym je lepiej, gdybym nie musiała chodzić do pracy....


Składniki:
4 brzoskwinie ( świeże, bądź z puszki)
2 jajka
1 żółtko
3/4 szklanki mąki
100 gramów roztopionego masła
6 łyżek mleka
6 łyżek cukru pudru
Ekstrakt waniliowy
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka brązowego cukru

Dodatkowo:
Cukier puder



Brzoskwinie kroję w plastry, posypuję cukrem i cynamonem.
Jajka ucieram na jasną masę z cukrem pudrem i wanilią. Dodaję masło, i przesianą mąkę, delikatnie mieszam ciasto-będzie dość rzadkie.


Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Na wierzchu układam plastry brzoskwiń. Placek piekę 40 minut w 185 stopniach.








niedziela, 9 czerwca 2019

Francuskie ciasto czekoladowe

Najlepsze ciasto czekoladowe świata. Takie słowa usłyszałam po zjedzeniu pierwszego kawałka tego wypieku. Nie powiem zrobiło mi się miło. Ale nie mogłam zaprzeczyć. To zdecydowanie najlepsze czekoladowe ciasto na świecie. Nieco podobne do uwielbianego przeze mnie Brownie, ale lepsze! Choć może wydawać się to dziwne, ale tak, to ciasto jest jeszcze lepsze niż klasyczne Brownie. Jest wilgotne, niesamowicie wręcz czekoladowe, ale delikatnie puszyste i fantastycznie lekkie. Gdybym była poetą to pewnie użyłabym tu słów i porównań do czekoladowej chmurki, zawieszonej w aksamitnym niebie z gorzkiej czekolady, ale zostanę bliżej ziemi. Po prostu musicie je upiec, bo pracy przy nim niewiele, a smak jest rewelacyjny. Za mną intensywna sobota, po intensywnym piątku, nie miałam czasu na odpoczynek. Ale mam nadzieję, że jutro trochę poleniuchuję. I może znów upiekę to ciacho?

:

Składniki:
3 duże jajka
150 gramów gorzkiej czekolady 70 %
100 gramów masła
50 ml mleka
180 gramów mąki pszennej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
80 gramów brązowego cukru
Ekstrakt waniliowy
Szczypta soli


Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam z solą na sztywną pianę. 
W rondelku z grubym dnem rozpuszczam masło  z mlekiem, dodaję czekoladę, ciągle mieszając podgrzewam składniki. Studzę. 
Ucieram żółtka z cukrem i wanilią, dodaję letnią czekoladową mieszankę, oraz mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Dokładnie łączę składniki. Na końcu dodaję pianę z białek, bardzo delikatnie mieszam wszystkie składniki. 
Ciasto przelewam do tortownicy i piekę 35 minut w 190 stopniach. 
Po przestudzeniu można posypać wypiek cukrem pudrem.



środa, 5 czerwca 2019

Babka z rabarbarem

Rabarbar. Mój kochany rabarbar. Dla jednych po prostu łodyga, dla mniej smak maja. Niezbędny atrybut wiosny. Kiedy pojawia się w warzywniaku, wszystko nagle się jakby prostsze, bardziej kolorowe i wszystkie złe myśli przykrywa wizja rabarbarowego ciasta i szklanki pysznego kompotu. Takie proste ciasto, wiosenne popołudnie, książka, i piwonie w wazonie.... Mam taki plan na dziś. Wczorajszy wieczór spędziłam bowiem na wielkim koncercie, z okazji 30 lecia wolnych wyborów. Było głośno, tłoczno, duszno, ale cudownie. Chociaż nie powiem, bo prawie 3 godzinnej nocnej, uczcie muzycznej, dziś z pełną premedytacją oddam się domowemu relaksowi. I spędzę popołudnie  z tym pysznym ciastem. Delikatna babka, pełna rabarbarowego smaku. Smaku późnej wiosny....


                                                                           Składniki:

4 jajka
2 laski rabarbaru
150 gramów masła
50 gramów mąki ziemniaczanej
200 gramów mąki orkiszowej tortowej
1/3 szklanki cukru
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:
 Masło, bułka tarta do formy i cukier puder



Rabarbar myję, obieram, kroję na kawałki i posypuję cukrem.
Ucieram masło z cukrem waniliowym i cukrem, dodaję jajka i ukręcam na jasny krem.
Przesiewam obie mąki z proszkiem do pieczenia i dodaję do maślanej masy, dokładnie łączę wszystkie składniki. Rabarbar odsączam z nadmiaru płynu, dodaję do ciasta.
Keksówkę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Babkę piekę 50-55 minut w 190 stopniach, do suchego patyczka.
Po przestudzeniu posypuję cukrem pudrem.


niedziela, 2 czerwca 2019

Roladki schabowe z serem

Czas na konkretny obiad. Kupiłam schabowe kotlety, ale nie miałam ochoty na zwykłego schaboszczaka, zrobiłam więc naprawdę szybkie i niekłopotliwe roladki z serem. Pyszne, sycące, bardzo proste w przygotowaniu. W sam raz na rodzinny obiad. Wczoraj właśnie taki obiad miałam. Rodzinny, domowy dzień. Dużo porządków, zakupów, rodzinnej krzątaniny. Dziś będę zaś w pełni cieszyć się weekendem, pięknym weekendem dodajmy. Przede mną rowerowa wycieczka. Nie wiem gdzie mnie nogi, a raczej koła poniosą, ale nie zamierzam stracić ani minuty z tego pięknego dnia!




Składniki:
4 kotlety schabowe bez kości
4 plastry ostrego żółtego sera ( polecam Cheddar)
1 duże jajko
3 łyżki mleka
3 łyżki bułki tartej
1 łyżka słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy

Dodatkowo:
Ziemniaki, ogórki w miodzie


Kotlety lekko rozbijam, posypuję solą, pieprzem i słodką papryką z dwóch stron.
Roztrzepuję jajka z mlekiem i odrobiną pieprzu.
Na kawałki mięsa kładę plasterki sera, zwijam roladki. Panieruję je w jajku, a następnie w bułce tartej. Smażę roladki przez 2 minuty z każdej strony, następnie podpiekam je w piekarniku przez 20 minut w 190 stopniach.


Podaję z ziemniaki i ogórkami w miodzie.

środa, 29 maja 2019

Bistro Schab & Schab

Podczas łódzkiego weekendu, odwiedziłam kilka kulinarnych miejsc. O jednym z nich teraz opowiem. Spacerując po Piotrkowskiej mijałam dziesiątki, albo i setki lokali. I większość kusiła  i ciężko było coś wybrać! Najchętniej zjadłabym  co najmniej trzy obiady. Mieliśmy jednak ochotę na tradycyjną polską kuchnię. W końcu po solidnym spacerze, piękną, ale wyjątkowo długą Piotrkowską, należało uzupełnić kalorie. Wybór padł więc na bistro Schab & Schab. Wiadomo było, że tego dnia, rządzić będzie schabowy. Bez dwóch zdań!


Bistro ma dwie części, my byliśmy w tej piwnicznej. Ostał się jeden wolny stolik, wystrój nie powala, ale jest czysto. Przy barze/ladzie, przyjmuje zamówienia bardzo zabiegana pani, która chyba miała jeden z cięższych dni, bo nie zarażała gości dobrym humorem. Z menu wybraliśmy schabowy w wersji normalnej i tej XL. Do tego ruskie pierogi. Do schabowego przynależeć miał rosół,  jako niedzielny dodatek, niestety rosół się skończył ( a była dopiero 14), więc pani zaproponowała pomidorową z makaronem. Chwila czekania i można jeść.


Pomidorowa okazała się cienka i słaba, smakowała po prostu koncentratem na wodzie. Do tego  dano trochę makaronu. Nie była to udana zupa. I mówiąc szczerze, po takim początku, miałam obawy co dalszej części zamówienia.... Następne pojawiły się pierogi z mięsem. Co zaskakujące były domowe, miały cieniutkie ciasto i pełno twarogowego nadzienia. Świeże i smaczne, bardzo udane. Następne pojawiły się schabowe. Jeden z ziemniakami, drugi z pieczywem, oba z surówkami. Zacznę od surówek, była to marchewka, zwykła marchewka bez niczego, sucha i nijaka w smaku. Kotlety, czyli gwóźdź programu, były naprawdę duże, cieplutkie i świeżutkie. Smażone na smalcu, z cienką, ale chrupiącą panierką. Solidna porcja świeżego i pysznego mięsa, lekko doprawione, bez chemicznych dodatków. Duży plus. Kartofle były ciepłe, a chleb mocno czosnkowy. Całość podana była bardzo ładnie, szczególnie dziękuję za kiełki buraczków, dawno ich nie jadłam. Gdyby dopracować zupy i surówki byłoby świetnie. Schabowego  jednak  jak najbardziej polecam, faktycznie jest chlubą tego bistro.

Bistro Schab&Schab-Łódź, Piotrowska 106




poniedziałek, 27 maja 2019

Pasta i Pesto z migdałami i rukolą

Czyszczenie lodówki. Lubię to robić, bo zasadniczo lubię czystość. No i sprzątanie to mój sposób na relaks. Naprawdę, kiedy sprzątam uspokajam się, dystansuję do problemów, a skupienie się na prozaicznych czynnościach porządkowych bardzo szybko zdejmuje ze mnie codzienny stres. Oczywiście nie jestem fanką generalnych porządków co dwa dni, ale staram się sprzątać regularnie, tak by ta czynność mnie relaksowała, a nie przerażała i wpędzała w przygnębienie. Tym razem zabrałam się porządki kuchenne. W lodówce znalazłam kawałek parmezanu, opakowanie rukoli, która powinna szybko zostać mądrze zużyta, w kuchennych szafkach była resztka makaronu i migdałowe płatki. Na szybko zrobiłam więc z tych kilku składników obiad. Makaron z pysznym pesto z rukoli. Nie da się prościej, szybciej i pyszniej!


Składniki:
300 gramów makaronu spaghetti
1/2 szklanki płatków migdałowych
1 szklanka listków rukoki
3 garście parmezanu
Sól
Pieprz
2 łyżki oliwy z oliwek

Gotuję makaron al dente. 
W kielichu blendera miksuję płatki migdałowe, listki rukoli, oliwę, sól i pieprz. Na końcu dodaję Parmezan. Masa powinna być dość gęsta. 
Ciepły makaron łączę z sosem, podaję zaraz po przygotowaniu. 


czwartek, 23 maja 2019

Matcha cookies

Wybaczcie mi tę angielską nazwę, ale tytuł- Ciasteczka Matcha, nie brzmiał tak samo uroczo po polsku, jak po angielsku. A jako, że te ciasteczka są pysznie urocze, musiałam je tak nazwać. Matcha. Sproszkowana zielona herbata nie każdemu smakuje. Sama nie polubiłam się ze swoja pierwszą matchą. Była wyjątkowo wręcz gorzka, ale nie oszukujmy się, kupiłam ją w lokalnym sklepie ze zdrową żywnością. Kolejna przyleciała więc do mnie z Japonii, prosto od kuzynki. I to było to. Jako, że niedawno znów przyleciał do mnie japoński prezent, wiedziałam, że muszę przygotować jakiś deser z matchą. Padło na kruche ciasteczka z matchą i białą czekoladą. Największą fanką moich ciasteczek jest moja mama.Potrafi zjeść dosłownie każdą ilość. I nieważne czy gorące, udane czy też nie. Ważne, że są. Tę miłość do podjadania domowych ciasteczek mam pewnie po niej :)Pamiętam nasze pierwsze wspólnie upieczone ciasta, były nierówne, krzywe, ale wspaniałe. Do teraz lubimy razem kręcić się w kuchni.  |Kiedy więc dopada nas chęć na coś słodkiego, szykuję takie  ciasteczka. Poza leżakowaniem półgodzinnym w lodówce, są to ciastka ekspresowe. Ekspresowo się je przygotowuje, a do tego ekspresowo znikają z talerzyka. Od razu zróbcie z podwójnej porcji. Podobno to najlepsze kruche ciasteczka jakie upiekłam. Także tego, róbcie koniecznie.


Składniki:
200 gramów masła
1 duże jajko
2 czubate łyżki Matchy
Szklanka mąki pszennej
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
8 łyżek cukru pudru

Dodatkowo:
40 gramów białej czekolady
2 łyżki mleka
Dwie szczypty Matchy



Masło ucieram na puch z cukrami, dodaję jajko i dalej ucieram.
Przesiewam mąkę razem z matchą, dodaję do masy maślanej, ucieram gładkie ciasto. Przekładam je na pół godziny do lodówki. Po tym czasie odrywam dłonią kawałki ciasta i formuję płaskie, okrągłe ciasteczka. Piekę je 10 minut w 185 stopniach.






Przy okazji mam dla Was kod rabatowy 10 % na zakupy w e-sklepie na hasło: durszlak10.
Do wykorzystania w sklepie: www.manufaktura-wielkopolska.pl
Promocja trwa do 30 czerwca 2019 r.

Manufaktura Wielkopolska dla Mamy

poniedziałek, 20 maja 2019

Polędwiczka na miodowym maśle

Kolejny weekend, który sponsorował deszcz, grad i burze. W przerwie między opadami deszczu, udało mi się wyskoczyć na półgodzinną rowerową wycieczkę. Dla pewności jeździłam blisko domu, bo jazdy z parasolem nad głową, jeszcze nie opanowałam. I to by było na tyle. Znów było serialowo, domowo, książkowo, kosmetycznie. Ma to oczywiście swój urok, ale nie co tydzień! W takie szare i ponure dni, aż chce się zjeść coś dobrego, domowego i bardziej tradycyjnego. Takie comfort food, otulające i przywołujące miłe wspomnienia potrawy, poprawiają humor. Ziemniaczane puree, klasyczny coleslaw i pyszna miodowa polędwiczka. Ten zestaw zdecydowanie przywraca poczucie komfortu. Niezależnie od pogody za oknem! Ale mam nadzieję na nieco bardziej słoneczny tydzień.



Składniki:
1 polędwiczka wieprzowa ( u mnie 0,5 kg)
3 łyżki masła
3 łyżki miodu
1 łyżka mieszanki ostrej i słodkiej papryki
1 łyżeczka mielonego imbiru
Sól himalajska
Świeżo mielony pieprz

Do podania :
Czosnkowe puree ziemniaczane
Surówka coleslaw


Mięso przepłukuję i osuszam, kroję na 3 części. Nacieram solą, pieprzem, paprykami i imbirem.
Rozgrzewam masło z miodem w naczyniu żaroodpornym, smażę polędwiczkę po 2 minuty z każdej strony, aż lekko się przyrumieni. Następnie przekładam naczynie do piekarnika i piekę polędwiczki przez 20 minut  w 185 stopniach. Wyjmuję z piekarnika, odstawiam na kilka minut i kroję na plastry. Podaję z czosnkowym puree (ziemniaki ugotowałam z 3 ząbkami czosnku i ugniotłam je z mlekiem) oraz surówką, obficie polewam mięso sosem.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...