Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 15 października 2018

Grzanki z ricottą i marynowanymi warzywami

Nie lubię śniadaniowej nudy. Ale nie oszukujmy się, nasze poranki wyglądają jak wyglądają. Poszaleć w temacie śniadania mogę głównie w weekendy. W ciągu tygodnia walczę z czasem i samą sobą. Szczególnie jesienią ciężko mi wstać z łóżka. Nie oszukujmy się, przerażająca szarość poranna to nie jest coś co pozytywnie nastraja.  Zdecydowanie tęsknię do lata. Jestem dzieckiem czerwca, do życia potrzebne mi słońce od samego ranka. I kolorowe kwiaty, soczysta zieleń za oknem i lekkie sukienki. Aczkolwiek wczorajszy spacer w prawdziwie letniej scenerii i w letniej sukience, był wyjątkowo przyjemny. W ciemne  październikowe poranki bardzo ciężko mi się zebrać w sobie. Dlatego wymyśliłam akcję dla samej siebie. Akcję urozmaicania swoich śniadań, by nie było nudno w tygodniu, a ciekawie jedynie w weekendy. Mam nadzieję,że to mnie solidnie zmobilizuje do przeciwstawienia się śniadaniowej nudzie. Na pierwszy ogień idą grzanki z ricottą i marynowanymi warzywami. Rzecz bardzo prosta, warzywa szykujemy wieczorem, a rano tylko grzanki i składamy w całość. Niby bardzo proste, a jednak odmienne od zwykłej kanapki z twarożkiem. Co ważne w chłodne poranki, jest to śniadanie na ciepło. Poza tym sycące i zdrowe. U mnie znajdziecie chleb orkiszowy i pyszne warzywa. Z takim śniadaniem miło zacząć każdy dzień!


Składniki:
2 kromki orkiszowego pieczywa
3 łyżki ricotty
2 łyżki oliwy oliwy z oliwek
Pół pomidora
Pół małego ogórka gruntowego
1 łyżka octu jabłkowego
Sok z połowy cytryny
Duża garść ziaren sezamu



Dzień wcześniej kroję warzywa na małe kawałki, łączę łyżkę oliwy, octu i soku z cytryny, polewam ta mieszanką pomidory i ogórki, odstawiam do lodówki. Warzywa powinny się marynować minimum godzinę.
Chleb smaruję łyżką oliwy, rumienię kromki pieczywa na patelni, smaruję ricottą, podaję z warzywami, posypuję sezamem.












piątek, 12 października 2018

Drożdżowe rogaliki z konfiturą porzeczkową

Pierwszy raz robiłam rogale. Pierwszy. Z racji wrodzonego braku zdolności artystycznych tylko część przypominała rogaliki. Ale cóż, praktyka czyni mistrza, pewnie za 30 razem większość będzie rogalopodobna. Ale w domowych wypiekach nie chodzi o to, by słodkości były tak piękne jak w cukierni. Takie proste, domowe pyszności, moim zdaniem im bardziej niedoskonałe, tym bardziej urocze. Tym bardziej jeżeli zajada się je w rodzinnym gronie w jesienne popołudnie. Potrzebowałam drożdżowego ciasta, takiego typowo jesiennego wypieku. Co prawda drożdżowe robię też latem, nie ma w końcu nic lepszego, niż drożdżówka z truskawkami i rabarbarem, ale jednak jesienią zapach drożdżowego ciasta najbardziej mnie uspokaja i pozytywnie nastraja. No i też jesienią, kakao nie smakuje tak dobrze z kawałkiem ciasta, jak o innej porze roku. Tak więc włączamy film, zajadamy się rogalikami, każdy ma w rękach słodki, kakaowy napój. Trochę plotkujemy, trochę sobie przeszkadzamy, ktoś nawet narzeka, że znów oglądamy komedię, że deszcz pada, że w poniedziałek do pracy. Ale to jest urocze. Uwielbiam takie weekendy. Oczywiście rogaliki z porzeczkami, oblane odrobiną czekolady, smakują też w środku tygodnia. Jako, że są to kruche rogaliki, nie wymagają wyrastania, robią się więc naprawdę bardzo, ale to bardzo szybko. A ile przy tym jest zabawy! Koniecznie musicie ich spróbować i sami sprawdzić, jaką mają kojącą moc....


Składniki:
2 jajka
400 gramów mąki pszennej
150 gramów masła
150 gramów śmietany 12 %
1/3 opakowania świeżych drożdży
6 łyżek cukru
Ekstrakt waniliowy
Około 10 łyżek konfitury z czarnych porzeczek

Dodatkowo:
8 kostek mlecznej czekolady
1 łyżka mleka
3 łyżki cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny


Na stolnicy siekam masło z mąką i wanilią. W miseczce łączę śmietanę z drożdżami i cukrem, dokładnie ucieram, tak aby nie było żadnych grudek, dodaję do mąki. Wbijam jajko, dodaję wanilię i zagniatam gładkie ciasto-trwa to około 10 minut.


Dzielę ciasto na dwie części, każdą wałkuję w kształt koła, dzielę na 8 trójkątów, od dłuższego końca smaruję je połową łyżki konfitury. Zwijam rogaliki. Gotowe ciastka wkładam do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni. Piekę rogaliki przez 20-25 minut.
Kiedy rogaliki się studzą, szykuję polewę. Rozpuszczam czekoladę z mlekiem. W drugiej miseczce ucieram cukier i sok z cytryny. Rogaliki polewam czekoladą i lukrem.







środa, 10 października 2018

Pierogarnia Stary Młyn

W Starym Młynie już byłam. Byłam w tej toruńskiej. I byłam zachwycona, smakowało mi wszystko i marzyła mi się dokładka. Nie będę oszukiwać, moje szpinakowe, pieczone pierogi, śniły się w nocy. Kiedy więc okazało się, że Stary Młyn otworzyła się w Gdańsku, wiadomo było, że szybko do niej zajrzę.
Lokalizacja jest idealna, parę kroków od Bazyliki Mariackiej, przy urokliwej uliczce Świętego Ducha, którą można dojść w parę chwil nad Motławę. W nowym budynku, który od frontu udaje stary, a z tyłu kusi nowoczesnością ( polecam zajrzeć na podwórze), mieście się  Pierogarnia Stary Młyn. Jak w Toruniu, w weekendy przed wejściem trzeba poczekać. Zostawiliśmy numer telefonu i poszliśmy na spacer. Miła pani już po 8 minutach zadzwoniła i oznajmiła, że stolik gotowy. Wystrój jest typowy dla tych lokali, jest wiejsko, swojsko, bardzo przyjemnie. Dużo jasnego drewna, worków i naturalnych dekoracji. Stolików jest bardzo dużo, stąd też w lokalu panuje hałas,  podczas obiadowej pory, w weekendy nie liczcie na kameralną i intymną atmosferę. Jest raczej tak jak u cioci Krysi na obiedzie, cała rodzina i każdy ma coś do powiedzenia.


Szybko podchodzi kelner, i sprawnie przyjmuje zamówienie. W menu znalazły się gdańskie specjały, na przykład pierogi z rybą czy z pieczonym mięsem i śliwką z miodem. My zamówiliśmy jednak barszcz z pierożkiem, placki ziemniaczane, pierogi z grzybami-wersja pieczona, pierogi z oscypkiem-też pieczone, ruskie pieczone oraz z udkiem z kurczaka i pieczarkami. Do tego lemoniada z mango, i lokalne truskawkowe wino.
Czas oczekiwania? Napoje i barszcz pojawiły się po 15 minutach, dania głównie po 30. W Toruniu oczekiwanie umilało pyszne pieczywo, smalczyk i twarożek. W Gdańsku nie mamy czekadełka, lepiej więc nie przychodzić ekstremalnie głodnym.


Barszcz z pewnością nie był torebkowy, pierożek mały,albo nawet bardzo mały, ale smakowity. Ogólne wrażenie bardzo dobre. Nadszedł czas na dania główne. Zacznę od placków, były idealne. Chrupiące z zewnątrz i delikatne w środku. Niezbyt tłuste, tradycyjnie z cukrem. Takie są najlepsze. Grzybowe pierogi były pełne aromatycznego nadzienia, wielki plus za to, że nadzienie nie było z banalnych pieczarek, a prawdziwych leśnych grzybów. Wersja oscypkowa była specyficzna, bardzo intensywna, jak dla mnie za bardzo. Zdecydowanie danie dla amatorów wędzonego sera. Ja nie lubię pieczonego sera, więc tych pierogów nawet nie spróbowałam. Ruskie -klasyka, pyszna klasyka. Pełne konkretnego i dobrze doprawionego nadzienia. Podane z kwaśną śmietaną, wielki plus. Wersja z pieczonym mięsem z udek, pieczarkami i serem, bardzo mnie zaskoczyła. Na duży plus. Mięso nie było zmielone, a posiekane, przez co bardzo wyczuwalne, odpowiednia ilość sera i pieczarek, świetnie dopełniała całość. Sos czosnkowy dodatkowo podbijał smak.
Powiem szczerze, pieczone pierogi w Starej Pierogarni nie mają sobie równych. Ciasto jest idealne, ani za cienkie, ani za grube. Nadzienia jest naprawdę sporo, wszystko jest świeże i dobrej jakości. Obsługa jest przyjemna, konkretna i zawsze chętna do pomocy. Będę wracać z pewnością.







Pierogarnia Stary Młyn, Gdańsk, ul. Św. Ducha 64



poniedziałek, 8 października 2018

Kurczak w sosie paprykowo-pomidorowym

Danie z kategorii tych, które można przygotować w parę minut.  Szczególnie sprawdzi się w te leniwe dni, kiedy nie chce się gotować. Ja tak miałam właśnie teraz. Szybka decyzja, jest weekend, zgodnie z planem ma być ładna pogoda, więc mała wycieczka i ruszamy z domu na południe kraju. To był dość szalony wyjazd, ale po męczącym psychicznie i fizycznie wrześniu bardzo mi potrzebny. Szansa na reset i oderwanie się od codzienności. Chociaż z początku nie byłam wielką entuzjastką tej podróży, to ostatecznie cieszę się, że dałam się namówić. Jedyne moje zastrzeżenie? Jak co tydzień takie samo, dopiero co był piątkowy wieczór, nie zdążyłam się odwrócić,a znów witam się z nowym tygodniem. Zupełnie nie mam pojęcia jak to zleciało. Mam nieprzyjemne wrażenie, że każdy kolejny weekend, jest coraz krótszy, a ja coraz bardziej zmęczona. Chyba dopadło mnie jesienne przesilenie....


Składniki:
60 dg piersi z kurczaka
2 czerwone papryki
1 duży pomidory
3 łyżki koncentratu pomidorowego rozmieszanego z 100 ml wody
1 mała czerwona cebulka
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
Sól
Pieprz
Słodka papryka
Szczypta ostrej papryki
Natka pietruszki


Mięso opłukuję, kroję w średniej wielkości paski
Czosnek i cebulkę siekam. Rozgrzewam olej, wrzucam czosnek i cebulę, przesmażam 2 minuty, dodaję mięso, posypuję solą, pieprzem i obiema paprykami. Smażę około 7 minut.
Pomidora kroję w kostkę, paprykę w paski, dodaję na patelnię, smażę razem 5 minut. Całość zalewam koncentratem pomidorowym, duszę 10 minut.
Danie podaję z ryżem i posypuję natką pietruszki.







piątek, 5 października 2018

Maślany placek ze śliwkami i cynamonową kruszonką

Placek ze śliwkami to dla mnie kwintesencja jesieni. Kiedy gości w moim domu to już wiem, że nadeszła jesień. Same śliwki są mi obojętne. Obojętne na surowo. Nie jadam ich po prostu. Co innego śliwkowe powidła, te uwielbiam, szczególnie w towarzystwie twarożku i maślanej bułeczki. Uwielbiam też wszystkie śliwkowe wypieki. Uwielbiam ten zapach pieczonych śliwek w połączeniu z cynamonem. I właśnie tęsknota za tymi aromatami spowodowała, że upiekłam to ciasto. Jak się mogliście przekonać, najbardziej lubię proste wypieki. Nie jestem wielką fanką bardzo pracochłonnych ciast. Owszem, od czasu do czasu, mam na nie ochotę, ale z reguły wybieram proste i szybkie przepisy. Ten placek oczywiście taki jest. Robi się go szybko, zawsze wychodzi i świetnie smakuje. Bardzo maślany, śliwkowy, z wyraźnie cynamonową kruszonką, której jak widać nie żałowałam, w końcu jak już ma być kruszonka, powinno być jej naprawdę sporo. Nie powinna być dekoracją, a integralną częścią wypieku. W tym przepisie bardzo ważne jest dobre masło. Żadna margaryna do pieczenia, ani żaden miks. To musi być tradycyjne masło, tylko ono da cudownie orzechowy aromat i ten wyraźny i intensywny kolor. Tej wersji śliwkowego placka po prostu musicie spróbować.

Składniki:
150 gramów masła
1,5 szklanki mąki pszennej
5 łyżek cukru
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
2 duże jajka ( albo 3 małe)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli
Ekstrakt waniliowy
10-12 śliwek

Kruszonka:
50 gramów masła
5 łyżek mąki pszennej
4 łyżki brązowego cukru
1 łyżka cynamonu
Ekstrakt waniliowy



Śliwki myję, kroję na połówki, usuwam pestki.
W garnuszku roztapiam masło, smażę je do momentu aż zmieni kolor na brązowy i zacznie orzechowo pachnieć - trwa to około 10 minut. Smażę masło na małym ogniu, dbając by się nie przypaliło.
W misce ucieram jajka z cukrem, wanilią i solą. Dodaję lekko przestudzone masło, dokładnie łączę składniki. Powoli dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia. Jeżeli masa wydaje się za gęsta można dodać trochę mleka, jeżeli za rzadka dodaję mąki. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego budyniu.
Z podanych składników zagniatam kruszonkę.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia.Wylewam ciasto, układam śliwki, skórką do dołu. Posypuję kruszonką, placek piekę 50-55 minut w 190 stopniach.







czwartek, 4 października 2018

Szybka sałatka obiadowa

Bez zielonego dodatku nie ma obiadu. U mnie w domu tak właśnie jest. Nie będę udawać, czasem idę na łatwiznę i kupię sprawdzoną surówkę w pudełeczku. Ale jako, że ich producentami są moi wujowie, to mam zaufanie. Ale nie oszukujmy się, taniej i zdrowiej jest przygotować surówkę w domu. Dziś będzie więc bardzo prosty przepis. Warzywa i pyszny sos. Bardzo jesienny sos z kurkumą, papryką, i czosnkiem. Do tego miód i obowiązkowo sok z cytryny. Coś co robi się błyskawicznie,a  dostarcza jesiennej porcji zdrowia. Ta sałatka bardzo smakowała domowym chorowitkom, którzy początek jesieni postanowili spędzić w kataralnej atmosferze. Mam nadzieję, że tym razem nie złapię niczego od nich. Będę wzmacniać się sałatką i dzielnie walczyć z wirusami. To mój plan na najbliższe dni. Nie złapać kataru. Tyle mi starczy do szczęścia.



Składniki:
3 pomidory malinowe
1,5 ogórka
Pęczek rzodkiewek
Duża garść szczypiorku

Sos:
2 łyżki oleju lnianego
Łyżeczka kurkumy
1  zgnieciony ząbek czosnku
Łyżeczka miodu
Sok z połowy cytryny
Łyżeczka słodkiej papryki
Szczypta ostrej papryki
Sól
Pieprz

Wszystkie warzywa myję i kroję w mniejsze kawałki, przekładam do miski.
Składniki sosu dokładnie z sobą mieszam, polewam sałatkę i odstawiam na 10 minut.

wtorek, 2 października 2018

Rozgrzewająca owsianka

I przyszły te zimne poranki. Te poranki kiedy od rana marzy się coś ciepłego i konkretnego. W zapomnienie odchodzi zimny jogurt z lodówki, truskawki i porcja musli. Teraz musi być na ciepło. Owsianki, ryżanki, jaglanki, kasza manna. Tosty z miodem albo dżemem, jajecznica, omlet, naleśniki. Byleby było ciepło i do syta. Tym razem miałam ochotę na dawno niejedzoną owsiankę. Taką bardzo rozgrzewającą, bo deszczowy poranek nie nastrajał pozytywnie i potrzebowałam żaru tropików od środka. Imbir, cynamon i kardamon. Do tego porcja kakao, mleko migdałowe i suszone owoce. Wyszło do syta i bardzo rozgrzewająco. Nieco korzennie, nawet odrobinie pikantnie. Pysznie. Po takim poranku żaden szary i deszczowy dzień nie jest mi straszny. Jestem odporna na wszystkie stresujące sytuacje w pracy i z uśmiechem zaczynam dzień. Wystarczyło zebrać się w sobie, pokonać lenistwo i zniechęcenie, zanurzyć w korzennych zapachach, a potem rozkoszować taką owsianką.



Składniki:
4 łyżki płatków owsianych
3/4 szklanki mleka migdałowego
2 cm kawałek imbiru
2 kostki gorzkiej czekolady
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu
Ekstrakt waniliowy
Suszone owoce

W garnuszku podgrzewam mleko razem ze startym imbirem, dodaję płatki owsiane, cynamon, kardamon i wanilię. Podgrzewam mieszankę przez około 5 minut, dodaję czekoladę,mieszam i odstawiam na 2 minut. Owsiankę podaję z ulubionymi suszonymi owocami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...