Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

środa, 31 października 2018

Zapiekany pudding ryżowy

Ryż na słodko. Jak ja to lubię. Zdecydowanie kojarzy mi się z dzieciństwem. Albo ja to sobie wymyślam, by w chwilach smutku i zniechęcenia, pocieszać się tym właśnie daniem? W każdym razie ryż o waniliowym smaku, ma moc terapeutyczną. Szczególnie po trudnym i męczącym dniu. Wtedy działa najlepiej. U mnie idealnie sprawdza się w porze późnego obiadu, tak już porze wczesnej kolacji. Nie wiem czemu, ale taki ryż ma na mnie usypiająco-kojące działanie. Jak ciepły koc w ponury wieczór... Zapach wanilii to zdecydowanie mój zapach dzieciństwa. Chyba w ogóle zapach domu. Słodki, ciepły i taki pocieszny. Pamiętam, że zawsze kiedy wracałam do domu ze szkoły i marudziłam, że spotkało mnie jakieś przyjacielskie nieporozumienie, mama szykowała mi ulubiony deser. Budyń, kaszę mannę, albo ryż na mleku. Oczywiście o cudownym zapachu wanilii. Ale wróćmy do przepisu. Cudowny, delikatny, bardzo kremowy ryż. I ta apetyczna skorupka na wierzchu. I dużo rodzynek. I jeszcze więcej aromatu wanilii! Ten ryż skusi każdego.






Składniki:
200 gramów ryżu jaśminowego
300 ml mleka
2 małe jajka
1 laska wanilii
3 garście rodzynek
1 łyżka cukru
Szczypta soli

Gotuję ryż w lekko osolonej wodzie. Odstawiam na 10 minut.
W drugim garnuszku podgrzewam mleko razem z laską wanilii, nie może się zagotować. Odstawiam do pełnego wystudzenia.
Ubijam jajka z cukrem, dodaję do mleka, dokładnie łączę. Ryż łączę z przepłukanymi rodzynkami, zalewam mleczną masą. Pudding piekę 30-35 minut w 185 stopniach.





poniedziałek, 29 października 2018

Orzechowo-bananowe tosty poranne

Jedni wolą śniadania na słodko. Inni wręcz przeciwnie. Muszą mieć coś konkretnego i nie zadowolą się jogurtem, bądź owsianką z owocami. Ja jestem chyba gdzieś w połowie. Tak samo jak jajecznicę i twarożki, lubię słodkie omlety i budynie z różnych kasz. Tym razem miałam ochotę na coś ze słodkiego porannego repertuaru, ale coś do pochrupania, a nie zajadania łyżeczką. I koniecznie coś ciepłego. Padło na słodkie tosty. Słodkie, ale bez cukru, czyli zdrowo. Myślę, że takie poranne kanapki skuszą i małego i dużego. Sycą i dodają energii. No i do tego pysznie smakują. I nie nadwyrężają za bardzo porannej porcji energii. A im bardziej szaro za oknem, tym trudniej o mobilizację kuchenną o świcie. Na szczęście są takie tosty. Z rana poprawiają mi humor. Generalnie jesienią wystarczy mi poranny rzut oka za okno, i już mi smutno. Tęsknię za słońcem o poranku i świergocie ptaków. Zaczynam tęsknić do białej i mroźnej zimy. Jakoś niespecjalnie lubię ten stan pomiędzy. Ten okres kiedy znika definitywnie babie lato, na zimę trzeba czekać, a za rogiem czai się nieprzyjemny listopad. Na szczęście mój śniadaniowy plan działa, dobre śniadanie potrafi zmienić nastawienie na cały dzień.


Składniki:
 2 kromki pszennego pieczywa
2 łyżki masła orzechowego kremowego
2 łyżki serka śmietankowego
Połówka dużego banana
Szczypta cynamonu
Pół łyżeczki miodu
Duża garść mieszanki ziaren

Na suchej patelni, albo w tosterze opiekam pieczywo na rumiano.
Masło orzechowe ucieram z cynamonem. Serek śmietankowy słodzę miodem i rozcieram.
Tosty smaruję masłem orzechowym, nakładam na wierzch serek, układam plasterki banana i posypuję ziarnami.


piątek, 26 października 2018

Babka z kakao na kefirze

To miał być zwykły dzień i całkiem zwykłe popołudnie. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie okazało się, że goście są prawie u bram. A w domu do kawy nie było dosłownie niczego. I wtedy wyciągam taki przepis, i nim goście rozsiądą się w fotelu, babka już na stole. W zasadzie większość składników ma się w lodówce, może poza kefirem, ale śmiało można zastąpić go maślanką, a jak nie macie maślanki, wystarczy do mleka dodać łyżeczkę octu, odstawić na kwadrans, i gotowe. Czyli nie ma wymówek, ciasto trzeba piec. Co prawda w planie miałam przygotowanie z tej babki czegoś na kształt zebry, ale jako, że mamy jesień, a jesienią zajadam się czekoladowymi pysznościami, w ilościach wskazujących na poważne uzależnienie, więc zrobiłam babkę kakaową w otulince waniliowego ciasta. Zabrzmiało dość wykwintnie, a to takie proste, prawdziwie domowe ciasto. W sam raz do kawy,  herbaty czy kakao. Dobre zarówno na co dzień, jak i na spokojne weekendowe popołudnie.Dzięki dodatkowi kefiru ciasto jest mięciutkie, i bardzo kakaowe. Smakuje rewelacyjnie również na drugi dzień.  No i nie oszukujmy się, czasem wystarczy kawałek czegoś o smaku czekolady, by przez resztę dnia dopisywał nam cudowny nastrój.....


Składniki:
400 ml gęstego kefiru
2 jajka
5 łyżek oleju rzepakowego
2 szklanki mąki
2/3 szklanki cukru
4 łyżki gorzkiego kakao
1 łyżka proszku do pieczenia
Łyżka ekstraktu waniliowego
Szczypta soli
Masło i kasza manna do formy
Cukier puder


Ucieram jajka  z cukrem i wanilią. Gdy masa jest jasna i puszysta dodaję olej, a na końcu kefir, dokładnie łączę składniki. Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję do mokrych składników i dokładnie ucieram. Dzielę masę na dwie nierówne części, do większej dodaję kakao i łączę z jasnym ciastem.
Keksówkę smaruję masłem, wysypuję kaszą manną, wlewam połowę jasnego ciasta, na to warstwę kakaową, i jasne ciasto i piekę je przez 40 minut w 190 stopniach -polecam termoobieg.
Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.





środa, 24 października 2018

Krem z dyni i marchewki

Dobrze pamiętam jak pierwszy raz zrobiłam zupę z dyni. Zjadłam ja i moja siostra. Inni wydziwiali, że to takie niemowlęce danie. Że jak dynia to musi być nijako i mdło. I dość nijako. A ja tak się starałam. Zupa wyszła wtedy pyszna. Ale trudno, nie chcieli jeść, ich prawo. Za jakiś czas siostra przyniosła ogromną dynię. Z części zrobiłam ciasto. Z kolejnej części frytki. Na następną ćwiartkę zabrakło mi pomysłu, więc znów przygotowałam zupę. Tym razem rodzina spróbowała. I się zakochała. I od tamtej pory od września w kółko słyszę - kiedy zupa dyniowa?  Uwielbiam ją. Jedyne czego nie lubię, to "obrabiania " dyni. Zawsze się skaleczę, i zawsze dam się nabrać na słowa pana z ryneczku - skórka taka miękka, że sama odchodzi. Tak,  z pewnością. Zawsze kończę z plastrem na jakimś palcu. Ale dla tego smaku, idealnej kremowości, aromatom przypraw i dla tego pięknego koloru, poświecę nie tylko jeden, a nawet komplet palców. Tym razem do zupy dodałam dodatkowo marchewkę, która podkręciła słodycz dyni i dodatkowo wzmocniła piękny kolor. Kto nie próbował domowej zupy dyniowej musi koniecznie wypróbować ten przepis.


Składniki:
1 kg dyni ( najlepsza jest piżmowa albo hakkaido)
2 duże ziemniaki
2 spore marchewki
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
2 litry  bulionu ( ja ugotowałam bulion na 2 skrzydełkach, 1 cebuli, zielu angielskim i listku laurowym)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżka curry w proszku
Duża szczypta gałki muszkatołowej
Pół łyżeczki słodkiej papryki
Duża szczypta chilli
Łyżeczka kurkumy
Sól
Pieprz
Do podania:
grzanki, miks ziaren

Dynię należy obrać,miąższ pokroić w kostkę i umyć. Obieram marchewki i kroję w plasterki.
Ziemniaki obieram, kroję w małą kostkę. W garnku z dużym dnem rozgrzewam oliwę. Siekam czosnek i cebulę, wrzucam na oliwę i smażę około 3 minut. Następnie dodaję dynię,marchewkę  i ziemniaki. Dodaję wszystkie przyprawy i smażę całość 10 minut. Zalewam warzywa bulionem, gotuję zupę około 40 minut, po tym czasie miksuję całość na jednolity krem.
Zupę podaję z grzankami i ziarnami.

poniedziałek, 22 października 2018

Różane mleko

Nie będę udawać, nie lubię róż. To takie banalne kwiaty. Do tego po 2-3 dniach, zawsze mi usychają. Zdecydowanie wolę inne kwiaty. Ale, ale, mogę nie lubić róż, ale uwielbiam zapach róż. Uwielbiam też różany smak w mojej kuchni. Nic nie smakuje lepiej jak domowe pączki z różaną konfiturą z płatków kwiatów, które własnoręcznie się zbierało. Jest z tym wiele zachodu, ale naprawdę warto. Różane aromaty bardzo mnie relaksują i przypominają lato. Szczególnie w chłodne i deszczowe wieczory potrafią przenieść mnie wspomnienia parę miesięcy wstecz, do momentu, gdy kwiaty eksplodują tysiącami kolorów i zapachów. I znów jest pięknie, i nie pada deszcz, i nie noszę w torbie czapki... Ten magiczny napój natychmiast poprawia nastrój i odpręża. A jako, że robi się go w kilka minut, działa błyskawicznie. Potrzebne są dokładnie 3 składniki. I znów jest idealnie....


Składniki:
300 ml mleka ( najlepiej tradycyjne, albo migdałowe)
2 łyżki suszonych płatków róży ( albo różanej herbaty w torebkach)
Łyżka miodu

W garnuszku podgrzewam mleko razem z płatkami róży, po około 8 minutach odcedzam napój, dodaję miód i piję póki ciepły.

piątek, 19 października 2018

Szarlotka cioci Zosi

Są takie miejsca, i takie osoby, które kojarzą się z konkretnym posiłkiem. Ciocia Ola na zawsze będzie mi się kojarzyła z zupą pomidorową, najlepszą na świecie. Słodką, intensywną, niepowtarzalną. Ciocia Ewa to mistrzyni sernika na zimno. Babcia i jej porzeczkowa galaretka. Tata i niedzielna jajecznica ze szczypiorkiem. Moja siostra i tosty francuskie. Kuzyn Jacek i grillowane skrzydełka. Agnieszka i sałatka z makaronem i suszonymi pomidorami. No i ciocia Zosia. Ciocia Zosia ma bogaty kulinarny repertuar i kojarzy mi się z tyloma daniami, że ciężko wybrać jedną, konkretną rzecz. Ale pamiętam, że zawsze jak odwiedzam moje ukochane Kozienice, to na stole jest szarlotka. Taka prosta, zwyczajna, wysoka, krucha, pełna jabłek, z solidną porcją cukru pudru. Szarlotka jest zawsze. Jemy ją w ogrodzie, zawsze po śniadaniu do dużego kubka herbaty. Snujemy plany na dany dzień, wspominamy, oglądamy zdjęcia, dużo się śmiejemy. I smakujemy to pyszne ciasto. Zwykłe, ale niezwykłe. I ostatnio szukałam pomysłu na weekendowy deser, i szukałam, i szukałam. I uznałam, że nic nie sprawi mi takiej kulinarnej radości, jak szarlotka. Taka jak u cioci Zosi. Wysoka, krucha, pełna jabłek. Idealna na początek jesieni. Koniecznie spróbujcie, jest przepyszna.

Składniki:
20 gramów masła
350 gramów mąki pszennej
1 jajko
2 ugotowane żółtka
5 łyżek cukru pudru
Ekstrakt waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Nadzienie:
6 średnich jabłek
Łyżka brązowego cukru
Dwie duże garście rodzynek
Sok i skórka z 1 cytryny
1 łyżka cynamonu
Szczypta gałki muszkatołowej
2 łyżki kaszy manny

Dodatkowo
Masło i kasza manna do formy
Cukier puder

Siekam masło z jajkami i cukrem, dodaję mąkę z proszkiem do pieczenia oraz wanilią. Szybko zagniatam kulę i chłodzę minimum pół godziny w lodówce.
W międzyczasie szykuję nadzienie. Obieram jabłka i kroję je w średniej wielkości kostkę, przekładam do rondelka. Dodaję cukier, sok i skórkę z cytryny oraz przyprawy. Zalewam całość 3 łyżkami wody i duszę około 6-7 minut, owoce powinny zostać w całości, ale wyraźnie zmięknąć. Odstawiam do wystudzenia, a następnie dodaję kaszę manną i mieszam dokładnie.
Ciasto dzielę na dwie równe części.


Ciastem wylepiam tortownicę, posmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą. Spód gęsto nakłuwam widelcem, wykładam nadzienie. Z pozostałego ciasta odrywam kawałki i układam na wierzchu.

Szarlotkę piekę przez 40 minut w 185 stopniach.
Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.




środa, 17 października 2018

Portugalski ryż

Ryż ma tę zaletę nad kartoflami, że kiedy wracam padnięta z pracy, to w zasadzie robi się sam. I ma tę zaletę, że może być zarówno dodatkiem do dania, jak i daniem samym w sobie, wystarczy tylko dobrać odpowiednie dodatki. Jako, że nie miałam żadnego, ale to naprawdę żadnego pomysłu na obiad, postanowiłam przygotować ryż. Tym razem padło na ryż po portugalsku. Jakiś czas temu, nawet spory czas temu, szykowałam ryż po hiszpańsku. Portugalska wersja wydaje się podobna, a jednak jest zupełnie inna. Czym się różni? Tutaj ryż od początku gotuje się w pomidorowym bulionie, przez co jest bardzo ciekawy w smaku. I moim zdaniem świetnie komponuje się z kiełbaskami, ja wybrałam białe kiełbaski, które krótko przesmażyłam na patelni, podałam je z tym aromatycznym ryżem i obiad był gotowy. W sam raz na bardzo, ale to bardzo zabiegany dzień. I pomyśleć, że narzekałam kiedy w pracy mało się działo! Teraz przerzucając papiery walczę z czasem i projektantami, którzy co chwilę zmieniają swoje koncepcje. A mówią, że to kobiety są niezdecydowane....

Składniki:
200 gramów ryżu do risotto
3 pomidory
1 średnia czerwona cebula
300 ml bulionu
100 ml białego wina
2 ząbki czosnku
Łyżka oliwy z oliwek
Łyżeczka kminu rzymskiego
Sól
Pieprz

Siekam cebulę w kostkę. Czosnek kroję w drobne paseczki.
W garnku z grubym dnem rozgrzewam oliwę. Wrzucam czosnek i cebulkę, smażę około 5 minut.
Pomidory parzę wrzątkiem, obieram ze skórki, kroję w drobną kostkę i wrzucam na patelnię, smażę kolejne 5 minut, pomidory powinny się rozpaść. Dodaję ryż, zalewam połową porcji bulionu, gotuję aż ryż wchłonie cały płyn, dodaję wtedy bulion, wino i przyprawy. Gotuję około 10 minut.
Podaję do dań mięsnych, albo jako samodzielne danie.

poniedziałek, 15 października 2018

Grzanki z ricottą i marynowanymi warzywami

Nie lubię śniadaniowej nudy. Ale nie oszukujmy się, nasze poranki wyglądają jak wyglądają. Poszaleć w temacie śniadania mogę głównie w weekendy. W ciągu tygodnia walczę z czasem i samą sobą. Szczególnie jesienią ciężko mi wstać z łóżka. Nie oszukujmy się, przerażająca szarość poranna to nie jest coś co pozytywnie nastraja.  Zdecydowanie tęsknię do lata. Jestem dzieckiem czerwca, do życia potrzebne mi słońce od samego ranka. I kolorowe kwiaty, soczysta zieleń za oknem i lekkie sukienki. Aczkolwiek wczorajszy spacer w prawdziwie letniej scenerii i w letniej sukience, był wyjątkowo przyjemny. W ciemne  październikowe poranki bardzo ciężko mi się zebrać w sobie. Dlatego wymyśliłam akcję dla samej siebie. Akcję urozmaicania swoich śniadań, by nie było nudno w tygodniu, a ciekawie jedynie w weekendy. Mam nadzieję,że to mnie solidnie zmobilizuje do przeciwstawienia się śniadaniowej nudzie. Na pierwszy ogień idą grzanki z ricottą i marynowanymi warzywami. Rzecz bardzo prosta, warzywa szykujemy wieczorem, a rano tylko grzanki i składamy w całość. Niby bardzo proste, a jednak odmienne od zwykłej kanapki z twarożkiem. Co ważne w chłodne poranki, jest to śniadanie na ciepło. Poza tym sycące i zdrowe. U mnie znajdziecie chleb orkiszowy i pyszne warzywa. Z takim śniadaniem miło zacząć każdy dzień!


Składniki:
2 kromki orkiszowego pieczywa
3 łyżki ricotty
2 łyżki oliwy oliwy z oliwek
Pół pomidora
Pół małego ogórka gruntowego
1 łyżka octu jabłkowego
Sok z połowy cytryny
Duża garść ziaren sezamu



Dzień wcześniej kroję warzywa na małe kawałki, łączę łyżkę oliwy, octu i soku z cytryny, polewam ta mieszanką pomidory i ogórki, odstawiam do lodówki. Warzywa powinny się marynować minimum godzinę.
Chleb smaruję łyżką oliwy, rumienię kromki pieczywa na patelni, smaruję ricottą, podaję z warzywami, posypuję sezamem.












piątek, 12 października 2018

Drożdżowe rogaliki z konfiturą porzeczkową

Pierwszy raz robiłam rogale. Pierwszy. Z racji wrodzonego braku zdolności artystycznych tylko część przypominała rogaliki. Ale cóż, praktyka czyni mistrza, pewnie za 30 razem większość będzie rogalopodobna. Ale w domowych wypiekach nie chodzi o to, by słodkości były tak piękne jak w cukierni. Takie proste, domowe pyszności, moim zdaniem im bardziej niedoskonałe, tym bardziej urocze. Tym bardziej jeżeli zajada się je w rodzinnym gronie w jesienne popołudnie. Potrzebowałam drożdżowego ciasta, takiego typowo jesiennego wypieku. Co prawda drożdżowe robię też latem, nie ma w końcu nic lepszego, niż drożdżówka z truskawkami i rabarbarem, ale jednak jesienią zapach drożdżowego ciasta najbardziej mnie uspokaja i pozytywnie nastraja. No i też jesienią, kakao nie smakuje tak dobrze z kawałkiem ciasta, jak o innej porze roku. Tak więc włączamy film, zajadamy się rogalikami, każdy ma w rękach słodki, kakaowy napój. Trochę plotkujemy, trochę sobie przeszkadzamy, ktoś nawet narzeka, że znów oglądamy komedię, że deszcz pada, że w poniedziałek do pracy. Ale to jest urocze. Uwielbiam takie weekendy. Oczywiście rogaliki z porzeczkami, oblane odrobiną czekolady, smakują też w środku tygodnia. Jako, że są to kruche rogaliki, nie wymagają wyrastania, robią się więc naprawdę bardzo, ale to bardzo szybko. A ile przy tym jest zabawy! Koniecznie musicie ich spróbować i sami sprawdzić, jaką mają kojącą moc....


Składniki:
2 jajka
400 gramów mąki pszennej
150 gramów masła
150 gramów śmietany 12 %
1/3 opakowania świeżych drożdży
6 łyżek cukru
Ekstrakt waniliowy
Około 10 łyżek konfitury z czarnych porzeczek

Dodatkowo:
8 kostek mlecznej czekolady
1 łyżka mleka
3 łyżki cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny


Na stolnicy siekam masło z mąką i wanilią. W miseczce łączę śmietanę z drożdżami i cukrem, dokładnie ucieram, tak aby nie było żadnych grudek, dodaję do mąki. Wbijam jajko, dodaję wanilię i zagniatam gładkie ciasto-trwa to około 10 minut.


Dzielę ciasto na dwie części, każdą wałkuję w kształt koła, dzielę na 8 trójkątów, od dłuższego końca smaruję je połową łyżki konfitury. Zwijam rogaliki. Gotowe ciastka wkładam do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni. Piekę rogaliki przez 20-25 minut.
Kiedy rogaliki się studzą, szykuję polewę. Rozpuszczam czekoladę z mlekiem. W drugiej miseczce ucieram cukier i sok z cytryny. Rogaliki polewam czekoladą i lukrem.







środa, 10 października 2018

Pierogarnia Stary Młyn

W Starym Młynie już byłam. Byłam w tej toruńskiej. I byłam zachwycona, smakowało mi wszystko i marzyła mi się dokładka. Nie będę oszukiwać, moje szpinakowe, pieczone pierogi, śniły się w nocy. Kiedy więc okazało się, że Stary Młyn otworzyła się w Gdańsku, wiadomo było, że szybko do niej zajrzę.
Lokalizacja jest idealna, parę kroków od Bazyliki Mariackiej, przy urokliwej uliczce Świętego Ducha, którą można dojść w parę chwil nad Motławę. W nowym budynku, który od frontu udaje stary, a z tyłu kusi nowoczesnością ( polecam zajrzeć na podwórze), mieście się  Pierogarnia Stary Młyn. Jak w Toruniu, w weekendy przed wejściem trzeba poczekać. Zostawiliśmy numer telefonu i poszliśmy na spacer. Miła pani już po 8 minutach zadzwoniła i oznajmiła, że stolik gotowy. Wystrój jest typowy dla tych lokali, jest wiejsko, swojsko, bardzo przyjemnie. Dużo jasnego drewna, worków i naturalnych dekoracji. Stolików jest bardzo dużo, stąd też w lokalu panuje hałas,  podczas obiadowej pory, w weekendy nie liczcie na kameralną i intymną atmosferę. Jest raczej tak jak u cioci Krysi na obiedzie, cała rodzina i każdy ma coś do powiedzenia.


Szybko podchodzi kelner, i sprawnie przyjmuje zamówienie. W menu znalazły się gdańskie specjały, na przykład pierogi z rybą czy z pieczonym mięsem i śliwką z miodem. My zamówiliśmy jednak barszcz z pierożkiem, placki ziemniaczane, pierogi z grzybami-wersja pieczona, pierogi z oscypkiem-też pieczone, ruskie pieczone oraz z udkiem z kurczaka i pieczarkami. Do tego lemoniada z mango, i lokalne truskawkowe wino.
Czas oczekiwania? Napoje i barszcz pojawiły się po 15 minutach, dania głównie po 30. W Toruniu oczekiwanie umilało pyszne pieczywo, smalczyk i twarożek. W Gdańsku nie mamy czekadełka, lepiej więc nie przychodzić ekstremalnie głodnym.


Barszcz z pewnością nie był torebkowy, pierożek mały,albo nawet bardzo mały, ale smakowity. Ogólne wrażenie bardzo dobre. Nadszedł czas na dania główne. Zacznę od placków, były idealne. Chrupiące z zewnątrz i delikatne w środku. Niezbyt tłuste, tradycyjnie z cukrem. Takie są najlepsze. Grzybowe pierogi były pełne aromatycznego nadzienia, wielki plus za to, że nadzienie nie było z banalnych pieczarek, a prawdziwych leśnych grzybów. Wersja oscypkowa była specyficzna, bardzo intensywna, jak dla mnie za bardzo. Zdecydowanie danie dla amatorów wędzonego sera. Ja nie lubię pieczonego sera, więc tych pierogów nawet nie spróbowałam. Ruskie -klasyka, pyszna klasyka. Pełne konkretnego i dobrze doprawionego nadzienia. Podane z kwaśną śmietaną, wielki plus. Wersja z pieczonym mięsem z udek, pieczarkami i serem, bardzo mnie zaskoczyła. Na duży plus. Mięso nie było zmielone, a posiekane, przez co bardzo wyczuwalne, odpowiednia ilość sera i pieczarek, świetnie dopełniała całość. Sos czosnkowy dodatkowo podbijał smak.
Powiem szczerze, pieczone pierogi w Starej Pierogarni nie mają sobie równych. Ciasto jest idealne, ani za cienkie, ani za grube. Nadzienia jest naprawdę sporo, wszystko jest świeże i dobrej jakości. Obsługa jest przyjemna, konkretna i zawsze chętna do pomocy. Będę wracać z pewnością.







Pierogarnia Stary Młyn, Gdańsk, ul. Św. Ducha 64



poniedziałek, 8 października 2018

Kurczak w sosie paprykowo-pomidorowym

Danie z kategorii tych, które można przygotować w parę minut.  Szczególnie sprawdzi się w te leniwe dni, kiedy nie chce się gotować. Ja tak miałam właśnie teraz. Szybka decyzja, jest weekend, zgodnie z planem ma być ładna pogoda, więc mała wycieczka i ruszamy z domu na południe kraju. To był dość szalony wyjazd, ale po męczącym psychicznie i fizycznie wrześniu bardzo mi potrzebny. Szansa na reset i oderwanie się od codzienności. Chociaż z początku nie byłam wielką entuzjastką tej podróży, to ostatecznie cieszę się, że dałam się namówić. Jedyne moje zastrzeżenie? Jak co tydzień takie samo, dopiero co był piątkowy wieczór, nie zdążyłam się odwrócić,a znów witam się z nowym tygodniem. Zupełnie nie mam pojęcia jak to zleciało. Mam nieprzyjemne wrażenie, że każdy kolejny weekend, jest coraz krótszy, a ja coraz bardziej zmęczona. Chyba dopadło mnie jesienne przesilenie....


Składniki:
60 dg piersi z kurczaka
2 czerwone papryki
1 duży pomidory
3 łyżki koncentratu pomidorowego rozmieszanego z 100 ml wody
1 mała czerwona cebulka
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
Sól
Pieprz
Słodka papryka
Szczypta ostrej papryki
Natka pietruszki


Mięso opłukuję, kroję w średniej wielkości paski
Czosnek i cebulkę siekam. Rozgrzewam olej, wrzucam czosnek i cebulę, przesmażam 2 minuty, dodaję mięso, posypuję solą, pieprzem i obiema paprykami. Smażę około 7 minut.
Pomidora kroję w kostkę, paprykę w paski, dodaję na patelnię, smażę razem 5 minut. Całość zalewam koncentratem pomidorowym, duszę 10 minut.
Danie podaję z ryżem i posypuję natką pietruszki.







piątek, 5 października 2018

Maślany placek ze śliwkami i cynamonową kruszonką

Placek ze śliwkami to dla mnie kwintesencja jesieni. Kiedy gości w moim domu to już wiem, że nadeszła jesień. Same śliwki są mi obojętne. Obojętne na surowo. Nie jadam ich po prostu. Co innego śliwkowe powidła, te uwielbiam, szczególnie w towarzystwie twarożku i maślanej bułeczki. Uwielbiam też wszystkie śliwkowe wypieki. Uwielbiam ten zapach pieczonych śliwek w połączeniu z cynamonem. I właśnie tęsknota za tymi aromatami spowodowała, że upiekłam to ciasto. Jak się mogliście przekonać, najbardziej lubię proste wypieki. Nie jestem wielką fanką bardzo pracochłonnych ciast. Owszem, od czasu do czasu, mam na nie ochotę, ale z reguły wybieram proste i szybkie przepisy. Ten placek oczywiście taki jest. Robi się go szybko, zawsze wychodzi i świetnie smakuje. Bardzo maślany, śliwkowy, z wyraźnie cynamonową kruszonką, której jak widać nie żałowałam, w końcu jak już ma być kruszonka, powinno być jej naprawdę sporo. Nie powinna być dekoracją, a integralną częścią wypieku. W tym przepisie bardzo ważne jest dobre masło. Żadna margaryna do pieczenia, ani żaden miks. To musi być tradycyjne masło, tylko ono da cudownie orzechowy aromat i ten wyraźny i intensywny kolor. Tej wersji śliwkowego placka po prostu musicie spróbować.

Składniki:
150 gramów masła
1,5 szklanki mąki pszennej
5 łyżek cukru
1 paczka cukru z prawdziwą wanilią
2 duże jajka ( albo 3 małe)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli
Ekstrakt waniliowy
10-12 śliwek

Kruszonka:
50 gramów masła
5 łyżek mąki pszennej
4 łyżki brązowego cukru
1 łyżka cynamonu
Ekstrakt waniliowy



Śliwki myję, kroję na połówki, usuwam pestki.
W garnuszku roztapiam masło, smażę je do momentu aż zmieni kolor na brązowy i zacznie orzechowo pachnieć - trwa to około 10 minut. Smażę masło na małym ogniu, dbając by się nie przypaliło.
W misce ucieram jajka z cukrem, wanilią i solą. Dodaję lekko przestudzone masło, dokładnie łączę składniki. Powoli dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia. Jeżeli masa wydaje się za gęsta można dodać trochę mleka, jeżeli za rzadka dodaję mąki. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego budyniu.
Z podanych składników zagniatam kruszonkę.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia.Wylewam ciasto, układam śliwki, skórką do dołu. Posypuję kruszonką, placek piekę 50-55 minut w 190 stopniach.







czwartek, 4 października 2018

Szybka sałatka obiadowa

Bez zielonego dodatku nie ma obiadu. U mnie w domu tak właśnie jest. Nie będę udawać, czasem idę na łatwiznę i kupię sprawdzoną surówkę w pudełeczku. Ale jako, że ich producentami są moi wujowie, to mam zaufanie. Ale nie oszukujmy się, taniej i zdrowiej jest przygotować surówkę w domu. Dziś będzie więc bardzo prosty przepis. Warzywa i pyszny sos. Bardzo jesienny sos z kurkumą, papryką, i czosnkiem. Do tego miód i obowiązkowo sok z cytryny. Coś co robi się błyskawicznie,a  dostarcza jesiennej porcji zdrowia. Ta sałatka bardzo smakowała domowym chorowitkom, którzy początek jesieni postanowili spędzić w kataralnej atmosferze. Mam nadzieję, że tym razem nie złapię niczego od nich. Będę wzmacniać się sałatką i dzielnie walczyć z wirusami. To mój plan na najbliższe dni. Nie złapać kataru. Tyle mi starczy do szczęścia.



Składniki:
3 pomidory malinowe
1,5 ogórka
Pęczek rzodkiewek
Duża garść szczypiorku

Sos:
2 łyżki oleju lnianego
Łyżeczka kurkumy
1  zgnieciony ząbek czosnku
Łyżeczka miodu
Sok z połowy cytryny
Łyżeczka słodkiej papryki
Szczypta ostrej papryki
Sól
Pieprz

Wszystkie warzywa myję i kroję w mniejsze kawałki, przekładam do miski.
Składniki sosu dokładnie z sobą mieszam, polewam sałatkę i odstawiam na 10 minut.

wtorek, 2 października 2018

Rozgrzewająca owsianka

I przyszły te zimne poranki. Te poranki kiedy od rana marzy się coś ciepłego i konkretnego. W zapomnienie odchodzi zimny jogurt z lodówki, truskawki i porcja musli. Teraz musi być na ciepło. Owsianki, ryżanki, jaglanki, kasza manna. Tosty z miodem albo dżemem, jajecznica, omlet, naleśniki. Byleby było ciepło i do syta. Tym razem miałam ochotę na dawno niejedzoną owsiankę. Taką bardzo rozgrzewającą, bo deszczowy poranek nie nastrajał pozytywnie i potrzebowałam żaru tropików od środka. Imbir, cynamon i kardamon. Do tego porcja kakao, mleko migdałowe i suszone owoce. Wyszło do syta i bardzo rozgrzewająco. Nieco korzennie, nawet odrobinie pikantnie. Pysznie. Po takim poranku żaden szary i deszczowy dzień nie jest mi straszny. Jestem odporna na wszystkie stresujące sytuacje w pracy i z uśmiechem zaczynam dzień. Wystarczyło zebrać się w sobie, pokonać lenistwo i zniechęcenie, zanurzyć w korzennych zapachach, a potem rozkoszować taką owsianką.



Składniki:
4 łyżki płatków owsianych
3/4 szklanki mleka migdałowego
2 cm kawałek imbiru
2 kostki gorzkiej czekolady
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu
Ekstrakt waniliowy
Suszone owoce

W garnuszku podgrzewam mleko razem ze startym imbirem, dodaję płatki owsiane, cynamon, kardamon i wanilię. Podgrzewam mieszankę przez około 5 minut, dodaję czekoladę,mieszam i odstawiam na 2 minut. Owsiankę podaję z ulubionymi suszonymi owocami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...