Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 30 lipca 2018

Ciasteczka orzechowe. Najprostsze.

Dziś będzie o wakacjach. Wróciłam z wakacji i było naprawdę przyjemnie. Marzył mi się totalny relaks. Przyroda, cisza, spokój, dużo, dużo książek, dużo dobrej muzyki. Dużo spacerów, drożdżówek z jagodami z małej cukierni, i niepatrzenia na zegarek. Przesiadywania na tarasie z mrożoną herbatą, chrupania gorących gofrów i kąpieli w czekoladzie. Naprawdę udało mi się odpocząć. Szkoda było wracać. I znów poddać się rutynie. Najtrudniej jest wrócić do pracy. Wstać rano, przypomnieć sobie drogę do biura, usiąść przy biurku i z uśmiechem zacząć wypełniać swoje obowiązki. No cóż, po wakacjach powinny się należeć kolejne wakacje!  Aby nieco osłodzić sobie ten jakże bolesny powrót, przygotowałam proste ciasteczka z masła orzechowego. Są one nie tylko wyjątkowo pyszne, ale i po prostu, wyjątkowo proste. Niezwykle wręcz proste. Bez problemu można przygotować je przed pracą, jestem tego przykładem. Ciasteczka przed pieczeniem wymagają około 3 minut na przygotowanie, a potem całe 10 minut w piecu. I już, gotowe. Do tego wielkim plusem jest to, że w zasadzie nie wymagają zakupów. Wszystkie składniki powinniście bez problemu znaleźć w kuchennej szafce. Ciasteczka są bez białego cukru i mąki.  To co, pieczemy?


Składniki:
250 gramów masła orzechowego ( ja użyłam z kawałkami orzeszków)
1 duże jajko
100 gramów posiekanej gorzkiej czekolady albo kropelek czekoladowych
Po 3 garście  migdałów i orzechów arachidowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki miodu
Ekstrakt waniliowy



Masło orzechowe ucieram z miodem i wanilią. Wbijam jajko, dodaję proszek do pieczenia, dosypuję czekoladę i orzechy. Mieszam masę.
Blachę do pieczenia wykładam papierem, łyżką do lodów nabieram ciasto i formuję ciastka. Piekę je około 10 minut w 185 stopniach.

sobota, 21 lipca 2018

Hibiskusowe muffinki z truskawkami

Truskawki. Chyba ostatnie. Mój ulubiony dostawca niestety więcej mieć nie będzie. Smutno mi. Mam wrażenie, że ten truskawkowy sezon jest coraz krótszy. Albo ja mam za duże truskawkowe potrzeby? W każdym razie na sam koniec truskawkowego szaleństwa, przygotowałam muffinki. Czemu muffinki? Bo są idealne na podróż. A mnie czekała 3,5 godzinna podróż pociągiem. Czyli wakacje czas zacząć. Cały tydzień lenistwa. Słodkiego lenistwa. A to słodkie lenistwo zaczęło się od muffinek. No i teraz dobrze myślicie, hibiskusowe muffinki? Przecież ona nie znosi hibiskusa, a hibiskusową herbatką pluje na kilometr. Ale cóż, gusta się zmieniają. Nie, nieprawda. Po prostu zapomniałam, że nie znoszę hibiskusu, i przygotowałam te muffinki. I wiecie co? Zjadłam je z ogromną przyjemnością. Hibiskus nadał ciastu przyjemny, słodki aromat, przywodzący na myśl owoce leśne. Dzięki temu można oszczędzić parę łyżek cukru. To są naprawdę pyszne i niezwykle wręcz aromatyczne muffinki. Z masą kruszonki i kawałkami truskawek. Wspaniałe. Dla mnie idealne.


Składniki:
250 ml mleka
3 torebki herbatki z suszonego hibiskusu
2 jajka
1/3 szklanki oleju
300 gramów mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
6 łyżek cukru trzcinowego
20 truskawek

Kruszonka:
50 gramów masła
80 gramów mąki
4 łyżki cukru trzcinowego
1 łyżka cynamonu
Pół łyżeczki gałki muszkatołowej


W garnuszku z grubym dnem podgrzewam mleko razem z saszetkami herbaty. Mleko powinno zabarwić się na różowo i przejść owocowym aromatem. Odstawiam do przestudzenia.
Ubijam lekko jajka, dodaję olej i cukier. Do masy jajecznej wlewam zimne mleko, dodaję mąkę i proszek do pieczenia. Mieszam składniki ciasta.
Truskawki myję, kroję w plastry, dodaję do ciasta.
Z podanych składników zagniata, kruszonkę.
Foremki do muffinek wypełniam w 3/4 ciastem. Posypuję wierzchy obficie krusoznką. Muffinki piekę przez 25-30 minut w 190 stopniach.









czwartek, 19 lipca 2018

Chałwowa manna

Są pewne smaki, które od zawsze kojarzyć mi się będą z pewnymi wydarzeniami. Nigdy nie zapomnę smaku herbaty na moim pierwszym koncercie Depeche Mode. Plastikowa, zwykła, parząca w gardło. Ale przepyszna. Nigdy nie zapomnę smaku rosołu z mojej studniówki. Nie był może wybitny, ale jakiś taki dorosły. Nie zapomnę smaku tortu weselnego mojej przyjaciółki. Był taki słodki, nijaki, ale nasączony jej szczęściem i moją dumą, że postarałam się być najlepszą świadkową na świecie. A ta chałwowa manna będzie mi się kojarzyć z najpiękniejszym filmem, jaki miałam okazję obejrzeć. Chodzi oczywiście o Zimną wojnę. Zamurowało mnie, w ogóle nie chciałam wstać z fotela. Zresztą podobnie zachowała się reszta publiczności. Dosłownie nikt nie potrafił wstać i wrócić do normalnego życia. Jak już wróciłam do domu, to z wielką przyjemnością przygotowałam sobie ten kremowy deser. Chałwowa manna. Niezwykły smak, i piękne wspomnienia.


Składniki:
5 łyżek kaszy manny
250 ml mleka
Duża garść pokruszonej chałwy waniliowej
2 łyżki mleka w proszku
Ekstrakt waniliowy
Bakalie do dekoracji

W garnuszku podgrzewam mleko z wanilią, dodaję kaszę mannę i gotuję około 8 minut. Gdy kaszka jest gotowa, dodaję mleko w proszku i chałwę, dokładnie mieszam i odstawiam na 5 minut. Przed podaniem posypuję bakaliami

wtorek, 17 lipca 2018

Zupa kalafiorowa z lanymi kluskami

Tak jak już mówiłam, nie jestem z tych, co bez zupy nie mogą przeżyć. Ale, ale... Jeżeli chodzi o zupę kalafiorową z lanymi kluseczkami, to już taka pewna bym nie była, jakości tego  żywota. Moje życie byłoby jakieś takie mizerne, gdybym nie mogła raz na jakiś czas, a w sezonie letnim, mogłabym co drugi dzień, zajadać się taką oto zupą. Zdecydowanie ta zupa smakuje jak dzieciństwo. Kojarzy mi się z wakacjami, wolnymi dniami, które spędzałam na podwórku i w ogóle nie chciałam wracać do domu. Ale wystarczyło wtedy by mama powiedziała,że na stole czeka koperkowa i kluseczki, i już byłam w jadalni. Jedna dokładka, potem druga i więcej do szczęścia mi nie było potrzebna.  No oczywiście, po uzupełnieniu energii, do szczęścia potrzebne mi były  kolejne godziny spędzone na świeżym powietrzu. Ze smutkiem obserwuję, że dzisiejsze dzieciaki wakacje spędzają głównie przed komputerem. Cieszę się, że moje dzieciństwo upłynęło pod znakiem trzepaka, rowerowych pościgów i budowania szałasów z gałęzi. Spróbujcie tej zupy i ruszajcie na długi, długi spacer!



Składniki:
1 kalafior
3 ziemniaki
2 marchewki
1 korzeń pietruszki
1 cebula
Kawałek selera
2 skrzydełka z kurczaka
Natka pietruszki, koperek
2 ziela angielskie
2 liście laurowe
Sól
Pieprz

Kluseczki:
2 jajka
100 gramów mąki
Sól

Skrzydełka zalewam 2 litrami wody, dodaję cebulę w całości, solę, gotuję około 20 minut, zbieram z wierzchu szumowiny.
W międzyczasie myję i obieram warzywa. Kalafiora dzielę na różyczki, resztę warzyw kroję w kostkę lub plasterki.
Zupę doprawiam liściem laurowym i zielem angielskim, dodaję warzywa oprócz kalafiora, gotuję zupę około 10 minut, po czym dodaję kalafiora i gotuję kolejne 10 minut.
Szykuję lane kluski, jajka ubijam ( ja to robię widelcem), dodaję mąkę i sól. Masa powinna być niemal płynna, wlewam ciasto do zupy cienką stróżką, często mieszając. Gotuję zupę około 2 minut, by kluseczki się ścięły.
Siekam koperek i pietruszkę, dodaję do zupy.


niedziela, 15 lipca 2018

Dutch baby z owocami lata

Czy jest coś piękniejszego niż leniwy niedzielny poranek? Niż leniwe i słodkie niedzielne śniadanie? Ten moment, gdy w całym domu panuje cisza, spokój i można na spokojnie, bez pośpiechu celebrować daną chwilę? Chyba nie mam nic piękniejszego. Na ten piękny i spokojny poranek, przygotowałam sobie pieczony naleśnik, czyli Dutch baby. Wyszedł idealny,pięknie wyrośnięty, maślany, delikatny w smaku. W sam raz na sycące śniadanie, a podczas tego śniadania można planować, co się będzie dalej działo. Domowe pielesze, książka, film i totalny relaks? A może długi spacer brzegiem morza? A może krótszy miejski spacer i wizyta w przytulnej kawiarni? Tyle możliwości. Ale wiem jedno, to będzie dobry dzień. Naprawdę dobry dzień.


Składniki:
2 jajka
100 ml mleka
100 gramów mąki
Ekstrakt waniliowy
2 łyżki masła
Szczypta proszku do pieczenia
Czereśnie, wiśnie, truskawki



Na patelni, którą można zapiekać w piekarniku roztapiam masło.
Jajka ubijam z mlekiem. Powoli dodaję mąkę, wanilię i proszek do pieczenia, masa ma być jak ciasto naleśnikowe. Wylewam masę na patelnię, wkładam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piekę 25 minut.
Podaję z owocami i posypuję cukrem pudrem.

piątek, 13 lipca 2018

Śniadaniowe roladki z szynki

Dziś będzie o roladkach z szynki i jajka. Czyli o czymś co umili śniadanie, ale może też pojawić się w porze kolacji. Pełna dowolność. Kto co lubi i kto co woli. Najważniejsze, że roladki robią się praktycznie same, i na pewno każdego poranka można nimi urozmaicić sobie śniadanie. Ja ostatnio poczułam ochotę na coś innego niż poranny jogurt z owocami. Potrzebowałam odmiany i tą pyszną odmianą były te roladki. Wysokiej jakości wędlina i jajeczny farsz w środku. Takie proste, a dostarcza tyle radości.
I już, kolejny piątek. Jak fajnie. Zeszły tydzień był cudowny. Ten też nie był taki zły. Największym jego plusem było to, że tak szybko minął. I zaraz znowu mamy weekend. No prawie weekend. Jeszcze parę godzin i będzie można zapomnieć na dwa dni o pracy. Mam bardzo kulturalne plany, i fajnie byłoby gdyby sprawdziły się choć w połowie. Nawet w 1/3, nie będę obrażona. Nie, po takim śniadaniu.


Składniki:
2 duże plastry gotowanej szynki
1 duże jajko
Szczypiorek
Natka pietruszki
Słodka papryka
Łyżka jogurtu greckiego
2-3 rzodkiewki
Sól
Pieprz




Jajko gotuję na pół twardo, obieram ze skorupki i rozgniatam widelcem.
Siekam rzodkiewki, szczypiorek i pietruszkę, dodaję do jajka. Jogurt łącze z przyprawami, dodaję do jajek. Dokładnie mieszam farsz, smaruję nim plasterki szynki i zawijam je w ruloniki. Podaję z pieczywem.

środa, 11 lipca 2018

Babka wiśniowa z czekoladą.

Czy jest coś piękniejszego niż wolne lipcowe popołudnie? Taka chwila tylko dla siebie? No dobrze, to popołudnie wyszło wolne, bo akurat zaczął padać lekki deszcz. Ale nie narzekajmy, w końcu deszczowa pogoda to doskonała okazja do tego, by w zaciszu własnej kuchni zająć się pieczeniem. Tym razem zapraszam na typowo letni wypiek, pyszną babkę z wiśniami i czekoladą. Miękką, ale i o chrupiącej skórce. Słodkiej, ale jednocześnie z przyjemną kontrastową nutą, dzięki wiśniom i gorzkiej czekoladzie. Taką babkę zrobicie w kwadrans, a potem tylko trzeba nieco poczekać, aż się upiecze. Zaparzyć dużą porcję herbaty bądź kawy i oddać słodkiej przyjemności.
A kiedy tak będzie się kosztowało i próbowało, można oddać się nieco innej przyjemności. Polecana przeze mnie przyjemność to przeglądanie zdjęć. Nie wiem, jak Wy, ale ja po prostu to uwielbiam, Uwielbiam wracać do przeszłości, przywoływać piękne wspomnienia i zabawne historie. Na moim przyjęciu urodzinowym, moja przyjaciółka przypomniała mi naszą sesję zdjęciową z 3 klasy. Jako, że dwa razy nie trzeba nas było namawiać, od razu zabrałyśmy się za pozowanie. Wyszła z tego nie tylko świetna zabawa, ale i piękna fotoksiążka, która może być świetnym prezentem dla przyjaciółki.  




Składniki:
3 jajka
2 szklanki mąki pszennej
100 gramów masła
100 gramów cukru
Ekstrakt waniliowy
1 łyżka proszku do pieczenia
Niepełna szklanka wiśni
50 gramów posiekanej gorzkiej czekolady
Szczypta soli

Dodatkowo:
Bułka tarta i masło do formy, cukier puder


Roztapiam masło, zostawiam do przestudzenia. 
Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę razem z solą, następnie dodaję żółtka i cukier, delikatnie mieszam masę. Dosypuję mąkę i proszek do pieczenia, dodaję wanilię i przestudzone masło. Dokładnie łączę wszystkie składniki. 
Wiśnie dryluję, razem z czekoladą dodaję na sam koniec do masy, mieszam jeden raz. 
Formę na babkę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą. Wylewam ciasto, piekę je przez 45 minut w 190 stopniach. Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.



poniedziałek, 9 lipca 2018

Naleśniki Straciatella

Czasem człowieka dopada ogromne lenistwo. Dopadło i mnie. No bywa, jakoś tak nie chciało mi się szykować obiadu. Zdarzyć się może każdemu. Zdarzyło się i mi. Kiedy nie chce mi się gotować, sięgam po słodkie obiady. Bo szybko, bo smacznie, bo nie trzeba za wiele myśleć nad posiłkiem. Oczywiście nie mówię, by codziennie serwować sobie słodkie dania główne, ale od czasu do czasu? Nie widzę przeciwwskazań. Szczególnie jeżeli ma się ochotę, a czekolada po prostu nam się śni. I wszędzie widzi się czekoladową przyjemność. Wtedy nie ma wyjścia, trzeba zrobić takie naleśniki i nie żałować czekolady. Im więcej tym lepiej. Ta wersja naleśników jest lekka, delikatna i bardzo puszysta. Odrobinę omletowa, albo i biszkoptowa? Jedzenie tych naleśników to sama przyjemność. 
Na marginesie, czy i ja mam wrażenie, że ostatni weekend się nie zdarzył? Minął zdecydowanie za szybko. Albo i ja miałam po prostu za dużo planów i zajęć. 


Składniki:
2 jajka
100 ml mleka
100 ml wody mineralnej
200 gramów mąki pszennej
4 łyżki posiekanej gorzkiej czekolady
Ekstrakt waniliowy
3 łyżki roztopionego masła
W wysokim naczyniu ubijam białka na sztywno. Dodaję żółtka, mleko i wodę mineralną. Dosypuję delikatnie mąkę i czekoladę, dodaję masło i parę kropel ekstraktu z wanilii. Delikatnie łączę składniki. Ciasto odstawiam na parę minut. Smażę naleśniki średniej grubości, można podawać solo, albo  z dodatkiem owoców, miodu, czy dodatkowej porcji czekolady,

sobota, 7 lipca 2018

Budyń kokosowy

Domowy budyń. Mistrzostwo świata. A co powiecie, na domowy budyń kokosowy? Jeszcze większe mistrzostwo świata. Nie wiem co takiego jest w tym deserze, ale dla mnie smakuje jak dzieciństwo. Zawsze kiedy mam gorszy dzień, szykuję sobie porcję tego przysmaku. I może nie niweluje on wszystkich trosk, ale sprawia, że dużo lżej przychodzi konfrontacja z rzeczywistością. A ta konfrontacja bywa trudna. Szczególnie jeżeli pewien etap się kończy i zostaje ci pustka. Przez ostatni rok ciągle byłam w trasie. Koncertowej. Ciągle czekałam na koncert, ciągle odliczałam miesiące, dni i tygodnie. Teraz to koniec. Koniec na 3, 4, 5 lat. A może już na zawsze? Wiem, wiem, mam idiotyczne rozterki i idiotyczne zmartwienia. Ale nimi zasłaniam sobie te wszystkie trudne sprawy, na które teraz nie mam ochoty. Chciałabym mieć tylko takie troski! W każdym razie mój 4 koncert Depeche Mode stał się faktem. Na pierwszym byłam bardziej zdenerwowana niż przed maturą. Na drugim bardzo zrelaksowana, ale z zapaleniem oskrzeli. Na trzecim byłam maksymalnie szczęśliwa. Na czwartym było dobrze. Muzycznie super, ale otoczenie nie przypadło mi do gustu. To nie był mój pierwszy Open'er, ale przez te 10 lat mocno się zmienił.Albo przez ten czas wyrosła nam inna młodzież? Albo to może ja jestem już stetryczałą babcią? W każdym razie, przeżywanie koncertu w różowym stroju jednorożca, albo przespanie go na trawie, z  powodu nadmiaru procentów nie leży w moim guście. A już najgorzej jak stanie się obok grupy nastolatek, które robią relację na Instagrama - Jestem na koncercie, nie wiem kogo, ale mam na sobie spódniczkę firmy Y, a żeby być w formie przed wyjściem z hotelu zjadłam batonik marki X i posmarowałam się krem Z. Dla mnie liczy się muzyka i energia jaką dostaję od zespołu. Tutaj nie dostałam tyle ile chciałam., ale bądźmy szczerzy. Ja jestem już na takim stopniu uwielbienia, że oni mogliby biernie stać , a i tak piszczałabym z zachwytu. W skrócie, to była wspaniała czwartkowa noc! Mimo wszystko. Tylko powiedzcie mi, kiedy ja to wszystko odeśpię?


Składniki:
500 ml mleka
2 pełne łyżki masła
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki brązowego cukru
4 łyżki wiórków kokosowych

Dowolne owoce plus wiórki kokosowe

W garnuszku podgrzewam mleko (zostawiam 2 łyżki) z masłem i cukrem.
W kubeczku łączę pozostałe mleko z  mąką ziemniaczaną. Powoli dolewam do ciepłego mleka, gotuję budyń około 3-4 minut, aż zgęstnieje. Podaję z ulubionymi owocami

czwartek, 5 lipca 2018

Ciasto orkiszowe z jabłkami i kruszonką

Dziś będzie ciasto. I co zaskakujące,  nie będzie to ciasto z wiśniami, owocami lasu, albo morelami. Będzie to proste ciasto z jabłkami. Ciasta z jabłkami są bardziej popularne w zimowe i jesienne dni, ale nie trzeba z nich rezygnować i latem. Tym bardziej, że ten przepis jest niezwykle wręcz prosty i przyjazny, nawet amatorom. W kwestii amatorstwa, koncertową Depeszową amatorką już nie jestem. Także nic dziwnego, że kiedy znów grają niedaleko mojego domu, muszę się tam pojawić. Koncert już dziś. Emocje buzują we mnie już od tygodnia. Ten koncert będzie wyjątkowy. Wyjątkowy, bo z moim "depeszowym" tatuażem. Także jak widzicie, będę fanką na 200 %. 4 z kolei koncertowa koszulka wyprasowana, w bezpiecznym miejscu czeka na wieczór. A raczej na noc. Piękną i rozśpiewaną letnią noc. Jeszcze tylko parę godzin w pracy. Kilkanaście faktur, parę zamówień, parę telefonów i pewnie jakiś męczący klient. Potem 25 minut jazdy, szukanie miejsca na parkingu, trochę spaceru i idziemy pod scenę. A potem będę śpiewać. Zedrę gardło. Stracę głos i czucie w palcach od klaskania. I przez dwa tygodnie nie będę chodzić. Będę unosić się nad ziemią. A jak wrócę nocą do domu, to zjem kawałek tego ciasta. I będę w moim własnym 7 niebie. 


Składniki:
3 jajka
150 gramów roztopionego masła
350 gramów mąki orkiszowej
100 ml mleka
3 małe jabłka
5  łyżek brązowego cukru
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
Łyżeczka cynamonu
Łyżeczka proszku do pieczenia

Kruszonka:
50 gramów masła
3/4 szklanki  mąki orkiszowej
3 łyżki brązowego cukru
Obieram jabłka i kroję je w kostkę. 
Jajka ucieram z cukrami, dodaję przestudzone masło z mlekiem.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia i cynamonem, dodaję do mokrych składników, łączę wszystko w gładką masę. Na koniec dosypuję jabłka. 
Z podanych składników zagniatam kruszonkę. 
Blaszkę  wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Placek posypuję kruszonką, wkładam do piekarnika i piekę 45 minut w 190 stopniach. 






środa, 4 lipca 2018

Pasta jajeczna z curry

To był zdecydowanie za krótki weekend. Za krótki. Marzą mi się wakacje. Tydzień spokoju i totalnego relaksu. Niestety, nie było mi dane nawet pochorować w spokoju. Musiałam pracować i zajmować tysiącem spraw. Jeżeli musisz ogarnąć co godzinę kryzysową sytuację, a nie możesz normalnie oddychać, to masz ochotę skoczyć z okna. I kiedy szykujesz się do skoku, uświadamiasz sobie, że jest na parterze. A do tego masz kraty w oknach. Rezygnujesz ze skoku. Zamiast tego wracasz do pracy. Co dwie godziny przerywasz ją jednak, bo musisz poddać się szybkiej inhalacji. Co prawda niewiele daje, ale skoro lekarz kazał, to grzecznie się do tego stosujesz. I wracasz do ratowania świata. A potem wracasz do domu kompletnie wykończony. A jako, że twoim nosem rządzi katar, to szukasz intensywniejszych smaków. Takich jak ta pasta jajeczna z curry. Chociaż słowo pasta, w tym przypadku nie jest precyzyjne. Jak widać na zdjęciach pasta nie ma nadmiernie kremowej konsystencji, raczej jest z tych do schrupania. Dla tych co lubią pogryźć to co jedzą. W środku mamy więc ogórki, jajka i dużo aromatycznych przypraw. W sam raz do porannej, bądź wieczornej kanapki.

Składniki:
2 jajka
1/2 ogórka
1 łyżka greckiego jogurtu
1 łyżka majonezu
Dwie garście ulubionych kiełków
1 czubata łyżka curry
Sól
Pieprz

Jajka gotuję na twardo, obieram i rozgniatam widelcem.
Ogórka kroję na plasterki,a  te na połówki. Kiełki siekam, dodaję do jajek. W miseczce łączę jogurt, majonez i curry. Doprawiam sos solą i pieprzem, do sosu dodaję pozostałe składniki, dokładnie łączę. Pastę najlepiej jest schłodzić przez kwadrans w lodówce.


poniedziałek, 2 lipca 2018

Ryż jak czarny las

Znacie tort Czarny las? Z pewnością tak. Bita śmietana, wiśnie i gorzka czekolada. Pewnie nie ma osoby, której by takie połączenie smaków, nie posmakowało. Ja też robię się wyjątkowo głodna gdy pomyślę o czymś z wiśniami i czekoladą. Niestety tego dnia, kiedy naszła mnie ochota na coś pysznego, nie mogłam upiec ciasta. Żałuję, ale dopadł mnie brak czasu. I lenistwo. Ogrom lenistwa. Nie było jednak to aż takie lenistwo,by nie pozwolić sobie na niezrobienie niczego pysznego. Przygotowałam więc sobie deser. Ryż na mleku  z dodatkiem kremówki, pyszny wiśniowy sos i dużo czekolady. Uzbrojona w taką słodka broń, mogłam zacząć się relaksować. A relaks był mi wyjątkowo potrzebny. Jak wiadomo, po chorobie , należy o siebie zadbać i porozpieszczać. Również kulinarnie. Jeżeli ktoś ma ochotę na odrobinę kulinarnej przytulności, to zapraszam do kuchni, robimy pyszny deser.

Składniki:
150 gramów ryżu jaśminowego
250 ml mleka
100 ml śmietanki kremówki 30 %
6 kostek gorzkiej czekolady startych na tarce
Kilkanaście wiśni
1 łyżka brązowego cukru
Szczypta imbiru
Szczypta kardamonu
Szczypta soli

Ryż zalewam mlekiem, lekko solę. Gotuję około 15 minut, aż ryż wchłonie płyn. Gdy jest prawie gotowy, dodaję śmietankę, zdejmuję ryż z ognia i odstawiam na 5 minut, by napęczniał i wchłonął śmietankę.
Dryluję wiśnie, przekładam je do rondelka, zasypuję cukrem i przyprawami, dodaję 2 łyżki wody. Gotuję owoce około 5-6 minut, aż woda odparuje, a sos zgęstnieje.
Ryż przekładam do miseczek, na wierzchu kładę sos wiśniowy, posypuję tartą czekoladą.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...