Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 29 marca 2018

Wielkanocne Brownie

Nie wiem jak u Was, ale w moim domu Wielkanocne i Bożonarodzeniowe menu jest stałe. W te dni nie eksperymentujemy, stawiamy na klasykę. Tradycję i domowe przepisy. Są więc u nas jajka na twardo i obowiązkowy konkurs w biciu jajek. Są szpekuchy, jest żurek, lekki bigos i pieczona cielęcina. Jest oczywiście drożdżowa baba i cygański mazurek. Wszystko jak sprzed lat. Bardzo to lubię, i nie silę się na przygotowanie tysiąca nowych przepisów, bo w Świętach lubię właśnie tę stałość i tradycję. Stąd też nie mam za wiele przepisów na świąteczne nowości. Ale dziś proponuję wypiek dla tych wszystkich, którzy robią święta last minute. Dla tych, którzy nie przywiązują wagi do tradycji i lubią mieć coś innego na stole. Wielkanocne Brownie. Jest nie tylko pyszne, ale i urocze. Mój brat powiedział, że wygląda tak jakby ma to ciasto przewrócił się koszyk z pisankami. Do pieczenia i dekorowania można zaprosić dzieci, to będzie świetna zabawa. No i najważniejsze, to ciasto praktycznie robi się samo. I jak to Brownie, zawsze się udaje. W końcu w tym wszystkim najważniejszy jest zakalcowaty środek. Ta wilgotna, kremowa i  wyjątkowo czekoladowa masa, ukryta pod idealnie upieczonym wierzchem. Mój przepis to naprawdę czekoladowe brownie, i słodki wierzch złożony z czekoladowych jajeczek. Kombinacja idealna. Jeżeli nie jesteście fanami pieczenia, to spróbujcie przygotować to Brownie. Może robić za mało pracochłonny mazurek, na pewno dostarczy Wam wiele radości. I pieczenie i jedzenie.


Chciałam Wam życzyć Rodzinnych i Zdrowych Świąt.


Składniki:
1,5 tabliczki czekolady 85 % kakao
3 jajka
80 gramów masła
2 łyżki kakao
200 gramów mąki pszennej
Szczypta soli
Łyżka cukru kokosowego
Esencja waniliowa
6-7 sztuk większych jajeczek czekoladowych -ja użyłam jajeczek Oreo
Kilkanaście jajeczek czekoladowych w kolorowych skorupkach- polecam  te od Milki


W garnku podgrzewam masło razem z pokruszoną czekoladą, dodaję szczyptę soli, gdy wszystkie składniki się rozpuszczą i połączą, zestawiam z kuchenki i studzę.
W misce ucieram jajka z cukrem i wanilią, delikatnie dolewam masę czekoladową, a na końcu przesiewam mąkę.
Blaszkę do pieczenia wykładam papierem, przelewam brownie i piekę je 20 minut w 175 stopniach -polecam termoobieg.
W międzyczasie kroję jajeczka na połówki, część zostawiam w całości. Brownie wyjmuję  z piekarnika i połowę skłodkości układam na wierzchu, lekko je wciskam w ciasto. Piekę ciasto jeszcze przez 5-7 minut.
Gdy Brownie ostygnie dekoruję je resztą wielkanocnych jajeczek.





wtorek, 27 marca 2018

Czekoladowo-daktylowa owsianka

Szalony przedświąteczny czas.... Gotowanie, sprzątanie, ganianie z zakupami. Któż tego nie zna? No dobra, ja znalazłam sposób na wyrwanie się z tego szaleństwa. Wystarczyło złapać jakiegoś wirusa i położyć się do łóżka z zapaleniem gardła, oskrzeli, krtani, nie wiem, nie panuję nad tym. O ile całą zimę udało mi się przejść bez ani jednej infekcji, to wiosna przywitała mnie choróbskiem. No cóż, bywa. W każdym razie chorując mam czas na celebrowanie śniadań. W końcu nie muszę nigdzie biec i walczyć z czasem (jedynie z kaszlem i katarem). Mogę na spokojnie poświęcić więcej czasu na poranne przyjemności. Tym razem przygotowałam sobie owsiankę. Bardzo czekoladową i naturalnie słodką, dzięki duże dawce suszonych daktyli. Prawdziwa poranna bomba energetyczna. I ta czekolada, nawet w chorobie od razu poprawia humor.


Składniki:
4 łyżki płatków owsianych
250 ml mleka
5 kostek gorzkiej czekolady
1 łyżka kakao
4 suszone daktyle
Odrobina esencji waniliowej
Odrobina soli

Daktyle zalewam wrzątkiem, zostawiam na 5 minut, odsączam z wody i kroję drobne kawałki.
W garnuszku podgrzewam mleko z  kakao, solą, wanilią i daktylami. Po 2-3 minutach, dodaję płatki owsiane oraz czekoladę, gotuję całość mniej więcej 5 minut, aż płatki wchłoną większość płynu. Można jeść na ciepło, albo po przestudzeniu.

Moje rady : Do owsianki warto dodać orzechy, albo świeże kwaskowate owoce, gruszkę bądź kiwi. 

poniedziałek, 26 marca 2018

Kluchy z bułki tartej

Okres przedświąteczny to ciężki czas dla domowych kucharzy.  Praca wre i czas zajmuje mieszanie, siekanie i wyrabianie. A codzienne obiady trzeba robić. I tu jest ten problem, bo co przygotować w przedświątecznej gonitwie? Musi być nie tylko szybko i smacznie, ale i tanio. Bo przecież zaraz Święta i nie warto się jakoś specjalnie wykosztowywać na przedświąteczne obiady. Na takie chwile polecam szybkie, sycące i naprawdę smaczne kluchy z .... bułki tartej. Tak, zdaję sobie sprawę, że brzmi to co najmniej oryginalnie. Ale to jest naprawdę smaczne. I takie  proste do przygotowania. Te kluchy świetnie smakują z podsmażoną cebulką. Będą też idealnie pasować do bardziej konkretnych obiadów, podajcie je z sosem kurkowym, albo pieczarkowym. No i z gulaszem, stworzą pyszny duet. Ale w wersji solo, z podsmażoną cebulką i boczkiem są po prostu genialne. 


Składniki:
10 czubatych łyżek bułki tartej
1 duże jajko
2 łyżki masła w temperaturze pokojowej
Po garści natki pietruszki i koperku
Sól
Pieprz
Cebulka, czosnek i masło do okrasy

Ucieram masło z jajkiem na puszystą masę. Siekam zioła. Dodaję do masy razem z bułką tartą. Doprawiam solą i pieprzem, dłońmi mieszam masę i formuję okrągłe kluski. Wkładam je do osolonego wrzątku i gotuję na małym ogniu około 5-6 minut. 
Podałam je z podsmażoną na maśle cebulką. 

sobota, 24 marca 2018

Babka chałwowo-orzechowa

Zbliżają się Święta, czas więc pomyśleć o świątecznej babce. Postanowiłam polecić Wam wyjątkowo prosty wypiek, ale o wspaniałym smaku. Chałwa i orzechy... Ten duet jest po prostu niezwykły. Sama się sobie dziwię, że jeszcze nigdy nie połączyłam tych dwóch składników! Bo pasują do siebie idealnie. Ta babka zaskakuje. Jest bardzo orzechowa, intensywna w smaku. A podpieczona chałwa jest po prostu genialna, lekko roztopiona, kremowa, nadaje ciastu cudowną delikatność i wyjątkowy aromat. Najlepsze jest to, że taką babkę można upiec w kwadrans, robi wielkie wrażenie, a pracy przy niej niewiele. Samo ciasto również zasługuje na uwagę, jest mięciutkie, ładnie rośnie i nie ma zakalca. Nie trzeba się specjalnie przygotowywać i męczyć. Ta babka zrobi wrażenie i nie zabierze za  wiele cennego czasu. Od święta, i tak po prostu, dla samego siebie. Zauważyłam, że bardzo lubi towarzystwo książek i dobrej herbaty. Aż za bardzo! Ale to dopiero wieczorem, świąteczne porządki część druga. To plan na cały weekend.
Przepis z bloga Moje Wypieki





Składniki:

3 jajka
150 gramów masła
5 łyżek cukru kokosowego
300 gramów mąki pszennej
1 duża łyżka proszku do pieczenia
3 łyżki śmietany 18 %
3/4 szklanki orzechów włoskich
150 gramów chałwy
1 łyżka cynamonu
Ekstrakt waniliowy
Bułka tarta i masło do formy



Siekam orzechy. Chałwę kroję w kostkę.
W rondelku z grubym dnem roztapiam 50 gramów masła, ma przybrać mocno brązowy kolor, dodaję orzechy i cynamon. Smażę około 5 minut, odstawiam na bok.
Masło ucieram z wanilią i 4 łyżkami cukru. Następnie dodaję jajka i  śmietanę, dalej ucieram. Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia i łączę z masą. Dokładnie mieszam.


Keksówkę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą, wylewam połowę masy do formy. Na wierzchu wykładam połowę porcji orzechów, i posypuję całość kosteczkami chałwy. Przykrywam resztą masy. Do pozostałych orzechów dodaję łyżkę cukru i posypuję wierzch maślanymi orzechami.
Babkę piekę 40-45 minut w 185 stopniach ( ja używałam teromobiegu). Ciasto wyjmuję z formy i kroję, dopiero po pełnym wystudzeniu.


środa, 21 marca 2018

Szybki gulasz z indyka i warzyw

Pomysł na szybki i pożywny obiad? Gulasz. Wystarczy pokroić mięso, dodać warzywa, zadbać o pyszny sos i obiad sam się robi. Takie obiady potrawy potrafią uratować życie. Na przykład wtedy kiedy po pracy nie wracacie od razu do domu. Co prawda po drodze mieliście odwiedzić tylko jeden sklep, ale jakoś tak samo wyszło. Nogi same kierowały to tu, to tam i zamiast 20 minut opóźnienie, wróciliście 90 minut później. Za to bogatsi o dwie siatki skarbów. Niekoniecznie planowanych oczywiście. W zasadzie to zupełnie nieplanowanych :) Ale wróćmy do obiadu. Kiedy nie ma się za dużo czasu taki gulasz potrafi uratować życie, wystarczy bowiem 10 minut i gulasz się gotuje. Potem tylko czekamy aż ugotuje nam się ryż, a gulasz przejdzie pełnią smaków i aromatów i możemy zasiąść do stołu. Jeżeli i Wy macie ochotę na bardzo szybki i pyszny obiad, to koniecznie wypróbujcie ten gulasz.

Składniki :
1 pierś z indyka
Pół brokułu
1 duża marchewka
Pół papryki
Pół średniej cebuli
2 ząbki czosnku
200 ml bulionu warzywnego
2 łyżki koncentratu pomidorowego
Olej rzepakowy
Zioła prowansalskie
Sól
Pieprz
Koperek
Ryż do podania

Mięso myję, suszę, kroję w kostkę. Siekam cebulę i czosnek, podsmażam 2 minuty na patelni, dodaję mięso, doprawiam solą i pieprzem, smażę mniej więcej 5 minut.
Brokuła myję, dzielę na małe różyczki, marchewkę obieram, kroję w plastry, dodaję na patelnię i smażę 5 minut, na końcu dodaję pokrojoną w kawałki paprykę. Wszystko doprawiam ziołami, dodaję bulion i koncentrat, duszę gulasz 15 minut. W międzyczasie gotuję ryż, potrawkę podaję z ryżem i posypuję koperkiem.


poniedziałek, 19 marca 2018

Jabłka w cieście migdałowym

Jabłka w cieście to taki deser, albo pomysł na kolację, który ma zawsze u mnie wysokie notowania. Bo prosty, bo szybki i zawsze wychodzi. No, ale nie ma co się oszukiwać, najważniejszy jest tutaj smak. Soczyste jabłka, delikatne ciasto, ale koniecznie z chrupiącymi brzegami. Zdecydowanie jabłka w cieście, to jedno z moich ulubionych smaków dzieciństwa. Tym razem przygotowałam jabłka w migdałowym cieście. Niby mała odmiana, ale naprawdę zmienia prosty przepis, w coś  zupełnie nowego i jeszcze smaczniejszego. Póki nie ma moich ukochanych truskawek i malin, zajadam się jabłkami. Te surowe niekoniecznie mi smakują, ale takie na ciepło, są idealne. Szczególnie miło się je zajada na gorąco, prosto  z patelni, z dużą ilością domowego dżemu. Koniecznie spróbujcie na dobry początek nowego tygodnia.


Składniki:
2 twarde jabłka
1 duże jajko
6 łyżek mleka
4 łyżki mielonych migdałów
3/4 szklanki mąki pszennej
Łyżeczka proszku do pieczenia
Masło klarowane
Ulubiony dżem, cukier puder

Jabłka myję, wycinam gniazda nasienne, kroję w plastry.
Jajko rotrzepuję razem z mlekiem. Delikatnie dodaję mąkę, mielone migdały i proszek do pieczenia.
Rozgrzewam masło na patelni, jabłka zanurzam w cieście, przekładam je na patelnię i smażę z każdej strony na rumiano. Podaję na ciepło z dżemem, można dodatkowo posypać cukrem pudrem.




sobota, 17 marca 2018

Makaron z tuńczykiem

Dziś będzie makaron, bo już dawno nie było makaronu. Takie wielkie niedopatrzenie  z mojej strony. Nadrabiam więc ten błąd i zapraszam na makaron z tuńczykiem. Takie danie jest zupełnie bezproblemowe. Kolejne do kolekcji obiadów w kwadrans.  Wystarczy puszka tuńczyka, parę pomidorów, czosnek i zioła. No i makaron. U mnie kukurydziany, który kusi intensywnym kolorem, a i smakowo wypada bardzo dobrze. To taki pomysł na szybki sobotni obiad. Coraz bliżej Święta i coraz więcej porządków. Coraz mniej wolnego czasu. Ale bardzo to lubię. Ta cała krzątanina działa na mnie prawdziwie odnawiająco. I chociaż sceneria Świąt ma być bardziej zimowa niż wiosenna, to też mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza. Ważne by była cała rodzina w komplecie. Tymi szybkimi przemyśleniami kończę, ja będę sprzątać, a Wy możecie przygotować taki makaron. Smacznej soboty. 


Składniki na 2 porcje:
Makaron spaghetti kukurydziany
2 małe pomidory
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
2 ząbki czosnku
1 mała cebula cukrowa
Zielona pietrszuka
Sól 
Pieprz
Słodka papryka
Oliwa  oliwek
Gotuję makaron al dente. 
Osączam tuńczyka z wody. 
Siekam czosnek i cebulkę bardzo drobno, na patelni rozgrzewam oliwę. Wrzucam warzywa na oliwę i podsmażam je aż zmiękną. Kroję w kostkę pomidory i dodaję na patelnię razem z przyprawami, podsmażam minutę. Następnie dodaję tuńczyka z puszki, podduszam całość około 3 minut. 
Sos mieszam z makaronem, posypuję zieloną pietruszką. 

czwartek, 15 marca 2018

Mój krem sułtański


Ostatnio czytałam taką książkę, gdzie mama głównej bohaterki zabierała ją w dzieciństwie do kawiarni na krem sułtański. Dziewczynka go nie lubiła. Ba, nie znosiła tego mdląco słodkiego smaku, ale bała się powiedzieć to mamie i co tydzień zajadała cały pucharek. Ku uciesze mamy, która uważała, że krem to najlepszy sposób na szczęśliwe dzieciństwo. W dzieciństwie nigdy nie jadłam kremu sułtańskiego, ba do tej pory go nie próbowałam! Ale kiedy spędziłam kilka dni z tą książką, wiedziałam, że muszę przygotować ten krem. Co prawda wersja oryginalna nie przemówiła do mnie, nie lubię klasycznej bitej śmietany, ale od czego jest odrobina wyobraźni? Zamiast więc tradycyjnej śmietany, użyłam tej kokosowej. Do tego kakao i moje ulubione ostatnio suszone wiśnie, namoczone w mocnej,lekko korzennej herbacie. Taki krem skradł moje serce. Wystarczy parę chwil i pyszny deser gotowy. Potrzeba jedynie trzech składników i paru ruchów mikserem i już, nasz krem może wjechać na stół.


Składniki na 3 porcje:
Puszka śmietanki kokosowej
2 łyżki kakao
Dwie garście suszonych wiśni
Korzenna herbata

Zaparzam herbatę, wiśnie zalewam wrzątkiem i odstawiam na 10 minut, odsączam.
Ubijam śmietankę, powinna 2 krotnie zwiększyć objętość, dodaję kakao i jeszcze raz mieszam.
Do pucharków przekładam krem, posypuję wiśniami. Można jeść od razu, ale jest smaczniejszy po kwadransie w lodówce.


wtorek, 13 marca 2018

Jabłkowe knedle z migdałami

Knedle to takie danie, które kojarzy się  z masą pracy i bałaganem. Najpierw trzeba obrać kartofle, potem je gotować, przeciskać przez praskę, zagniatać ciasto, lepić knedle. A po drodze walczyć z ziemniaczaną masą, która lubi lepić się do rąk. Faktycznie, knedle nie są najlepszym pomysłem na błyskawiczny obiad w środku tygodnia. Ale, ale, od czego jest wyobraźnia i odrobina kreatywności? Wymyśliłam więc jabłkowe knedle. Zamiast ziemniaków miks mąk, ziemniaczanej i owsianej. Do tego jabłka. A na wierzchu chrupiąca mieszanka migdałów i cynamonu. Po prostu rewelacyjny miks smaków. Z pewnością takie knedle nieraz pojawią się jeszcze w mojej kuchni. Mam ochotę na kolejne eksperymenty i nadzianie jabłkowych knedli owocami. Albo orzechami? A może i czekolada? Z pewnością będę próbować różnych wariantów tych pysznych jabłkowych knedli.



Składniki:
2 jabłka
1 duże jajko
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki mąki owsianej
Szczypta cynamonu
1/3 szklanki płatków migdałowych
Czubata łyżka masła
1 łyżka bułki tartej
Odrobina cukru kokosowego
Sól

Jabłka obieram ze skórki, trę na tarce na dużych oczkach.
Roztrzepuję jajka z cynamonem, dodaję jabłka i powoli dosypuję obie mąki, zagniatam ciasto, tyle czasu aż da się z niego formować knedle- trwa to około 10 minut. Starajcie się nie dodawać po drodze za dużo mąki, bo knedle będą twarde i suche.
Knedle wkładam do wrzącej,osolonej wody, gotuję je na małym ogniu przez 2 minuty, następnie zdejmuję z kuchenki i trzymam w ciepłej wodzie około 8-10 minut.
W międzyczasie rozgrzewam masło na patelni, dodaję bułkę tartą, migdały i cukier. Całość przesmażam około 3-4 minut, do wyraźnego zbrązowienia.
Knedle wyjmuję z wody, posypuję migdałową kruszonką.

niedziela, 11 marca 2018

Czosnkowa pasta jajeczna

Parę dni temu w radiu usłyszałam reportaż o kanapkach z pastą jajeczną. Nie był to jednak reportaż mówiący o tym z czym lubimy jeść kanapki, nie. Był to reportaż o firmie Trześniewski, która od 116 lat sprzedaje w Wiedniu pieczywo z pastą jajeczną w wielu smakach. Oczywiście dziś właścicielem firmy nie jest rodzina założyciela marki, ale została nazwa i receptura i smaki. I jakoś tak po tym reportażu zapragnęłam kanapki z pastą jajeczną. Szybki wypad do Wiednia na śniadanie, niestety nie wchodził w grę, więc swoją pastę musiałam przygotować sama. To, że musi być pasta jajeczna, to wiedziałam, ale jaka? Tym razem skusiłam się na wersję z pieczonym czosnkiem. Pieczony czosnek smakuje genialnie, jest słodki, kremowy i bardzo delikatny. Szczególnie polecam go wszystkim tym co nie przepadają za aromatem czosnku. Taka pasta podana na śniadanie sprawi, że zwykłe kanapki będą niezwykłe. Po prostu musicie spróbować.



Składniki:
2 duże jajka
5 ząbków czosnku
Pół ogórka
3 spore rzodkiewki
2 garści kiełków
1 łyżka jogurtu greckiego
Łyżka oliwy
Sól
Pieprz
Słodka papryla

Czosnek przekładam do naczynia do zapiekania, polewam oliwą i piekę 25 minut w 185 stopniach. . Po tym czasie rozgniatam go  widelcem.
Gotuję jajka, ja polecam na półtwardo, około 4 minut od zagotowania się wody. Jajka obieram i rozgniatam widelcem, łączę z czosnkiem.
Kroję drobno warzywa, dodaję je do pasty, łączę z jogurtem, doprawiam. Na koniec posypuję pastę kiełkami. Podaję z ulubionym pieczywem. 

piątek, 9 marca 2018

Chałwowo-kokosowe Tiramisu

Parę dni temu moja mama pokazała mi przepis na chałwowe Tiramisu. Nie pokazała bez przyczyny, zażyczyła sobie bowiem tego przysmaku na deser na Dzień kobiet. Że proste, że bez pieczenia, że tylko chwila i będzie pysznie. No ok, ale ja klasycznego Tiramisu nie lubię. Odpadała więc u mnie masa z jajek i mascarpone. Ale wyzwanie podjęłam i przygotowałam swoją wersję tego deseru. Moja kreatywność podpowiedziała mi by wykorzystać śmietankę kokosową, która w połączeniu z serkiem mascarpone będzie bazą kremu. Do tego oczywiście chałwa. Wyszło ciasto, którego smaku sama byłam ciekawa! Śmietana kokosowa to moje ostatnie odkrycie, po prostu zakochałam się w tym smaku. Jest lekki, delikatny, leciutko kokosowy, ma cudowną konsystencję. Zawsze w lodówce mam już puszki mleka i śmietankę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy mnie najdzie chęć na kremową pyszność. Trochę się bałam, że dodatek chałwy sprawi, że całość będzie mdła i mocno słodka, ale obawy okazały się płonne, ciasto jest zaskakująco delikatne w smaku i na pewno nie jest mdłe i zbyt słodkie. Przygotowanie zajmuje dosłownie kwadrans, to duży plus. Minus? Czas oczekiwania. Niestety, moje Tiramisu swoje w lodówce musi odstać. No chyba. że nie macie ani grama silnej woli, wtedy możecie jeść od razu, ale mam dla Was trik. Przygotujcie ciasto wieczorem, już po myciu zębów. Na przykład w piątek, albo w sobotę. Rankiem będziecie mieli pyszny deser. Nie mówię oczywiście, żeby go zajadać zamiast śniadania. To już Wasz wybór. Ważna uwaga, mimo leżakowania w lodówce Tiramisu ma bardzo kremową konsystencję. Jeżeli planujecie podać ten deser przy ważnej okazji, polecam od razu przygotować go w osobnych pucharkach. Jeżeli będziecie jeść rodzinnie, to spokojnie, nakładajcie go łyżką z dużej blachy i cieszcie pysznym deserem.


Składniki:
2 puszki śmietanki kokosowej
1 opakowanie serka Mascarpone
200 gramów chałwy
1,5 paczki podłużnych biszkoptów
2 łyżki tartej gorzkiej czekolady
Ekstrakt waniliowy

Ze śmietanki kokosowej odlewam wodę, przekładam ją do dużej miski i ubijam mikserem około 5 minut - ma stać się puszysta. Następnie dodaję mascarpone i pokruszoną chałwę , ubijam masę przez minutę. Odstawiam do lodówki.
Ciepłą wodę łączę z ekstraktem waniliowym, biszkopty zanurzam w wodzie i układam na blaszce do pieczenia, którą wyłożyłam papierem. Na warstwę biszkoptów wykładam połowę porcji kremu, na to znów biszkopty i resztę kremu. Wierzch posypuję czekoladą. Deser chłodzę, najlepiej smakuje po nocy spędzonej w lodówce.

środa, 7 marca 2018

Osetia w Toruniu

W Toruniu zakochałam się w pewnej pierogarni. I mogłabym do niej wracać i wracać. Ale znajoma ostatnio polecała mi tę knajpę, mówiła, że wyjdę zachwycona i jak tylko będę w Toruniu, koniecznie mam ją odwiedzić. W Toruniu byłam, poszłam więc odwiedzić Osetię, i odbyć małą kulinarną podróż.

Restauracja znajduje się na rynku, w bardzo przyjemnym miejscu, wnętrze jest urządzone prosto, ale dość przytulnie. Obrazy i dekoracje przenoszą gości do Osetii. Stolików jest dość sporo, więc nawet jak jest dużo gości, to można czuć się kameralnie. Od razu podchodzi do nas kelnerka, prowadzi do stolika, podaje karty i chętnie opowiada o poszczególnych daniach, zgodnie z jej rekomendacją zamawiamy krem z białych warzyw z kurczkiem, osetyński gulasz wołowy, chaczapuri z jajkiem i serem, oraz pierogi osetyńskie z mięsem i nadzieniem ziemniacznym z twarogiem. Oraz gruzińską herbatkę . W karcie znajdziemy dania typowo osetyjskie, szczególnie polecane są właśnie pierogi osetyjskie, które są zupełnie inne od naszych pierogów. Pierwotnie wybrany przeze mnie kurczak z plackiem lawasz, niestety już się skończył, skorzystałam więc z podpowiedzi i wybrałam pierogi.
Jako pierwsza przychodzi herbatka, bardzo ziołowa, wyraźnie majerankowa z tymiankiem. Jako, że kiedyś namiętnie piłam przy przeziębieniu herbatkę z tymianku, rozmarynu i majeranku, to ta mi bardzo smakowała. Ale smakowała tylko mnie. W sumie wypiłam więc 3 dzbanuszku herbatki, reszta towarzystwa skapitulowała. Nie wiedzą co tracą. Aczkolwiek faktycznie, była to prawdziwie ziołowa herbata. Zupa, zupa była pyszna, bardzo kremowa, lekka, z dużą ilością mięsa. Do tego idealnie doprawiona czubricą, która nadała zupie ciekawego smaku. Muszę zrobić taką w domu. I mamy dania główne. Najpierw gulasz, dość rzadki, w zasadzie to podobny do zupy gulaszowej, ale smaczny, dobrze i mocno doprawiony, mięso delikatne i było go naprawdę dużo. Można się najeść. Co dalej? Pierogi osetyjskie. Jak widać na zdjęciu, pieróg był jeden, do tego pieczony. Bardzo smaczne ciasto, drożdżowo-kruche, do tego dobrze nadziane. Mi bardziej smakowała wersja mięsna. Mój pieróg miał w farszu jedynie ziemniaki, twarogu nie odnotowałam. Zaś mięso było świetnie doprawione i było go naprawdę dużo. Do tego prawdziwie domowy sos czosnkowy i smaczna surówka. I czas na chaczapuri, powiem szczerze, kiedy go spróbowałam, żałowałam, że nie wzięłam właśnie tego przysmaku! Bardzo chrupiące drożdżowe ciasto, idealnie kremowe ciasto i gruziński ser, który w smaku jest podobny do fety, ale nie jest tak słony i dodatkowo zaskakuje kremową konsystencją. Słowem, rewelacja.


Ceny są w porządku, biorąc pod uwagę położenie i oryginalne składniki, oraz miłą i pomocną obsługę daję Osetii solidną piątkę. I z pewnością wrócę na chaczapuri!
Osetia, Rynek Staromiejski 19, Toruń




poniedziałek, 5 marca 2018

Mielone wołowe. Jak steki.

Niedzielny obiad. Bardzo, ale to bardzo przyjemny moment w ciągu całego tygodnia. Czas dla rodziny. Ten moment kiedy nikt się nie śpieszy i kiedy wszyscy siedzimy przy stole i spokojnie zajadamy się pysznościami, a w tle leci dobra komedia z lat 70. Zimą najczęściej jest rosół, drugie danie i obowiązkowy deser. Na drugie danie pełna dowolność. Tym razem padło na wołowe steki mielone. Minimum pracy, a maksimum efektu. Nie potrzeba jajek, bułki tartej, ba nie trzeba nawet nadmiaru przypraw. Starczy musztarda, pieprz i odrobina soli. Pomysł na takie steki podpatrzyłam u Jamiego Olivera. Co prawda on podał je w bułce, a ja w towarzystwie puree i surówki, ale moim zdaniem tak przygotowane mięso jest bardzo uniwersalne. Ja dodałam jeszcze cebulę, która podduszona dodała stekom smaku, i stworzyła smakowity sos do puree. Takie mięso mogłabym jeść i jeść. Myślę, że długo mi się nie znudzi. I Wam polecam. A ja tymczasem zmykam dzielnie pracować, witaj nowy tygodniu.



Składniki na 5 steków:
1 kg mielonej wołowiny
2 łyżki musztardy rosyjskiej
1 cebula
Sól
Pieprz
Klarowane masło - 3 łyżki
Dodatkowo:
puree, surówka

Mięso łączę z musztardą. Lekko wyrabiam - tylko do połączenia składników. Formuję kotlety, smażę je na rozgrzanym maśle ( 2 łyżki) po 3 minuty z każdej strony.
Cebulę kroję w piórka, dodaję na patelnię razem z masłem. Posypuję wszystko solą i pieprzem i podduszam około 3-4 minut. Podaję z puree i ulubioną surówką.






sobota, 3 marca 2018

Deser z musem z pomarańczy


Ten weekend postanowiłam powitać prostym i lekkim deserem o intensywnym smaku pomarańczy. Był niedawno deser na ciepło, to teraz zmiana klimatu i mamy coś prosto z lodówki. No nie do końca, to taka zabawa w ciepło -zimno. Ale zdecydowanie o  zimowej nucie, pomarańcza, odrobina cynamonu i mamy coś co skusi każdego. Serek mascarpone i grecki jogurt, na dole mus, jeszcze ciepły, przyjemny i delikatny w smaku. Z takim  deserem można zacząć planować weekend i spędzić bardzo relaksujące popołudnie. Już marcowe. Żałuję, że luty minął tak szybko. Chyba pierwszy raz odczuwam smutek za tym miesiącem! Ale marzec witam smakowicie i mam nadzieję, że za nim też będę tęsknić i miło wspominać. Zapraszam na mały deser i weekendowe lenistwo. 


Składniki:
1 duża pomarańcza
400 gramów greckiego jogurtu
4 łyżki serka mascarpone
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
Łyżeczka cynamonu
1 łyżka miodu
Łyżeczka soku z cytryny
W miseczce łączę jogurt z mascarpone i cukrem waniliowym. Wkładam krem do lodówki i chwilę chłodzę. 
Pomarańczę dokładnie myję, obieram ze skórki i kroję w drobną kostkę. Do garnuszka wkładam owoce, zalewam je 2 łyżkami wody, dodaję cynamon i sok z cytryny. Gotuję owoce około 5 minut, dodaję miód, przy pomocy blendera miksuję ciepłą masę na mus. 
Na dnie pucharków układam mus, na wierzchu kładę krem. Podaję natychmiast po przygotowaniu. 


czwartek, 1 marca 2018

Sałatka z fetą i marchewką na ciepło.

Zimą dość rzadko jadam sałatki. Bo takie lekkie i delikatne dania kojarzą mi się zdecydowanie bardziej z latem i wiosną niż z siarczystym mrozem. Ale moja wyobraźnia mnie nie zawiodła i przygotowałam sobie sałatkę na ciepło. Gorąca marchewka, suszone wiśnie, do tego feta i solidny kawałek bagietki. Świetny pomysł na drugie śniadanie, albo na smaczną kolację. Suszone wiśnie pasują tutaj idealnie, oczywiście można dodać rodzynki, albo żurawinę, ale kwaskowaty smak wiśni najlepiej będzie pasować. U mnie ta sałatka najlepiej sprawdza się w roli kolacji. W tym tygodniu przygotowywałam ją już 2 razy i coś czuję, że na tym się nie skończy. Zresztą kiedy jej spróbujecie, to zrozumiecie dlaczego tak ciężko jest jej nie polubić. Na mroźne wieczory, polecam. Jak dla mnie te ostatnie dni, pełne śniegu i mrozu, były po prostu wspaniałe. Owszem, noszenie dwóch szalików do najwygodniejszych nie należy. Owszem, spóźniający się poranny busik nie cieszy, wręcz przeciwnie. Ale nie sposób nie docenić zimy. Takiej jaką pamiętam z dzieciństwa. Mroźnej, śnieżnej i magicznej.


Składniki:
1 mała marchewka
1/3 opakowania Fety
2 garście suszonych wiśni
1 łyżka klarowanego masła
1 ząbek czosnku
Natka pietruszki do dekoracji
Pieprz


Marchewkę myję, obieram, kroję w cienkie plasterki. Rozgrzewam masło, wrzucam na nie posiekany ząbek czosnku, dodaję marchewkę, smażę około 5-6 minut. Następnie wrzucam suszone wiśnie, doprawiam. Smażę jeszcze 2-3 minuty. Na talerzu układam ciepłą sałatkę, posypuję pokruszoną fetą.Polewam masłem z patelni, i posypuję serem, oraz doprawiam świeżo mielonym pieprzem.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...