Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 23 lutego 2018

Omlet czekoladowy z granatem

Jak dobrze zacząć piątek? Trzeba go zacząć dobrym śniadaniem. W końcu zaraz weekend, czas odpoczynku i relaksu. Albo wręcz przeciwnie, co kto woli. Właśnie sobie uświadomiłam, że mój każdy lutowy weekend był bardzo intensywny i po brzegi wypełniony różnymi aktywnościami, tak bardzo, że zabrakło mi trochę czasu na zwykłe lenistwo, chwile z książką na kanapie i oglądanie seriali. I na nudzenie się też zabrakło mi czasu. Dlatego postanowiłam to zmienić, i ten weekend spędzam całkiem bez planu. Jak mi się już to lenistwo znudzi, to chętnie wyjdę z domu. A może mi się w ogóle nie znudzi? I z przyjemnością będę pielęgnować nic nierobienie? Sama nie wiem. Wiem , że piątek zaczęłam do smakowitego śniadania, czekoladowego omletu z granatem. Ostatnio pałam dużą sympatią do tego owocu, te chrupiące kuleczki o orzeźwiającym smaku dosłownie skradły mi serce. Używam go nie tylko do ciast, ale i na co dzień, taki omlet dodaje energii na cały dzień. Kakao i granat, ten duet smakuje świetnie. Spróbujcie koniecznie. 


Składniki:
2 jajka
Pół granatu
2 łyżki mąki
5 łyżek mleka sojowego
1 łyżka kakao
Ekstrakt waniliowy
Masło klarowane
Z granatu wyciągam pestki. 
Jajka ubijam razem z mlekiem i paroma kroplami ekstraktu z wanilii. Następnie delikatnie dodaję przesianą mąkę  razem z  kakao, dokładnie mieszam by nie było grudek, dodaję połowę pestek granatu. 
Rozgrzewam masło, na patelnię wylewam masę jajeczną, smażę omlet około 2 minut z każdej strony. Posypuję pestkami granatu. Podaję na gorąco.

środa, 21 lutego 2018

Sernik z palonym masłem

Co jak co, ale serniki nigdy mi się nie znudzą. Mogłabym jeść ten deser dzień dnia, i pewnie wciąż byłoby mi mało. Najbardziej lubię te klasyczne i typowo domowe. Owszem, od czasu do czasu robię mały sernikowy eksperyment i próbuję nowości, ale ostatnio dla gościa z Portugalii przygotowałam bardzo tradycyjną i rodzinną wersję tego ciasta. Czyli sam ser, bez spodu. Sernik jest taki jak ma być, konkretny, ale bardzo kremowy, treściwy w konsystencji, ale delikatny w smaku. Całą robotę robi tutaj palone masło. Czyli masło o smaku lekko orzechowym, i ten lekko orzechowy aromat dodaje sernikowi niezwykłego smaku. Niby mała zmiana, ot, wystarczy rozpuścić masło, ale naprawdę ma to znaczenie. Sernik smakuje po prostu wybornie, koniecznie musicie spróbować. Minimum składników, maksimum przyjemności. 


Składniki:
1,2 kg twarogu śmietankowego 3 krotnie mielonego
100 gramów masła
6 jajek
150 gramów cukru
2 paczki budyniu śmietankowego
1/3 szklanki rodzynek
Bułka tarta i masło do formy

Masło rozpuszczam w garnuszku, powinno wyraźnie zbrązowieć i nabrać orzechowego aromatu, trwa to około 8-10 minut. Studzę.
Rodzynki zalewam wrzątkiem, odstawiam na kwadrans, odcedzam. 
Oddzielam białka od żółtek, żółtka ucieram z cukrem na jasny krem. Partiami dodaję twaróg,masło i łączę z masą jajeczną. Następnie dodaję proszek budyniowy, oraz pianę z białek, delikatnie łyżką mieszam pianę z  ciastem. Na końcu dodaję rodzynki, ostatni raz mieszam sernik. 
Tortownicę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą, wylewam sernik. Wkładam ciasto do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni ( na dnie warto postawić żaroodporne naczynie z wodą), piekę sernik w 200 stopniach przez 10 minut. Następnie obniżam temperaturę do 165 stopni i piekę ciasto 65-70 minut. Studzę w piekarniku, przy otwartych drzwiczkach. Najlepszy jest po nocy spędzonej w lodówce. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

Krówkowy deser twarożkowy z czekoladą

Nowy tydzień proponuję zacząć na słodko. Bo niby czemu nie? Będzie więc twarożkowy krem czekoladowy z sosem krówkowym. Pysznie do kwadratu! W końcu nie ma co sobie oszczędzać przyjemności zimową porą. Co prawda w końcu poranki są coraz jaśniejsze, i moje wyprawy po chleb o 6.45 nie odbywają się już w kompletnych ciemnościach, a ciemność zapada już  o 17, a nie o 15, to jednak ciągle brakuje mi słońca i pozytywnej energii, jaką dają słoneczne  i ciepłe dni. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ciągle jest tak szaro  i słońce od października na urlopie, więc pocieszam się takimi deserami. Trochę czekolady, słodki sos, herbatki, serek  i już mi lepiej! Polecam ten deser wszystkim łakomczuchom, którzy złapali lenia i nie chcą piec ciast. Ten deser zrobicie w parę minut. W sam raz na pyszny deser po intensywnym weekendzie!


Składniki:
400 gramów naturalnego serka homogenizowanego
40 gramów mlecznej czekolady
1czubata łyżka kakao
6-7 kakaowych herbatników
2 łyżki mleka

W garnuszku rozpuszczam czekoladę razem z mlekiem, dodaję do serka razem z kakao, dokładnie łączę składniki.
Na dnie pucharków układam pokruszone herbatniki, wykładam na nie czekolady krem, polewam sosem krówkowym. Warto chwilę schłodzić przed podaniem.

sobota, 17 lutego 2018

Halibut na warzywach

Jakby ktoś mnie zapytał, o moją ukochaną rybę, to teraz z pewnością bym powiedziała, że jest nią halibut. Bo jest bardzo delikatny, smaczny i nie ma ości. A jako, że ości się boję jak ryba wędki, to mój rybny repertuar nie jest zbyt wyszukany. Łosoś, tuńczyk, polędwiczka z dorsza, a ostatnio polubiłam się z panem halibutem. Nie mogę zaprzeczyć, ostatnie 3 razy po prostu go smażyłam i bach, na talerz. Dla odmiany przygotowałam jednak wersję pieczoną z warzywami. Obiad od razu jest gotowy, w jednym naczyniu, w parę chwil. Nie trzeba zbyt wiele szykować i gotować, i brudzić za wiele naczyń. Ja wykorzystałam tutaj ziemniaki z poprzedniego dnia, dzięki czemu danie powstało jeszcze szybciej i sprawniej. Wiadomo, ryby są zdrowe, warto je jeść, a myślę, że ten sprawi, że co niektórzy przekonają się do smaku ryb.
Uff, czy tylko mnie wyjątkowo cieszy ten weekend? Przez cały tydzień żyłam w totalnym niedoczasie, tak się cieszę z braku planów na sobotę, mam w planach lenistwo i dużo, dużo snu. Muszę się w końcu wyspać, wyciszyć i nieco odciąć do ludzi. Ten tydzień był tak intensywny i bogaty we wrażenia, że chwila samotności dobrze mi zrobi. To ja idę na spacer, a Wam zostawiam pyszną rybę.


Składniki:

1 duży płat halibuta
2-3 ugotowane kartofle
Pół czerwonej papryki
Pół cukini
1 marchewka
Pół czerwonej cebuli
Skórka i sok z  połowy cytryny
Mięta suszona
Koperek suszony
Czosnek granulowany
Słodka papryka
Odrobina kminu rzymskiego
Sól
Pieprz
Oliwa
Masło

Rybę przepłukuję, posypuję solą, pieprzem, skórką z cytryny, polewam sokiem z cytryny i odstawiam na 5 minut.
Cukinię i ziemniaki kroję w plasterki. Marchewkę trę na tartę, siekam cebulę, paprykę kroję w małą kostkę. Do warzyw dodaję oliwę, miętę, koperek, czosnek, kmin rzymski i paprykę, przesmażam  parę minut w naczyniu do zapiekania. Na warzywach układam rybę, na niej kładę kawałeczki masła. Zapiekam potrawę przez 20 minut w 185 stopniach.

czwartek, 15 lutego 2018

Migdałowe blondie. Bez glutenu.

O ile pierwszego dnia po koncercie, byłam nieżywa, to następnego miałam aż nadmiar energii i ten nadmiar postanowiłam wykorzystać w kuchni, w okolicy piekarnika. Tam też ( przy odpowiedniej muzyce, czyli Depeche Mode non stop) powstało migdałowe blondie. Po prostu rewelacyjne. Przygotowałam je na mące migdałowej, dodałam kawałki migdałów i do tego karmelowa czekolada. Smak? coś jak migdałowa krówka. Po prostu coś wspaniałego. Ciasto z mąki migdałowej jest bardziej kruche, kawałki czekolady zapewniają przyjemną kremową konsystencję, ale nie ma co oczekiwać klasycznego brownie. To jest po prostu bardzo przyjemne i apetyczne ciasto, które robi się błyskawicznie i tak samo błyskawicznie znika ze stołu. W sam raz na miłe popołudnie w środku tygodnia, albo na słodką sobotę. Datę wybierzcie sobie dowolnie. Ja będę je robić częściej i częściej. Szalenie mi pasuje ten smak, konsystencja i dużo migdałów! 


Składniki:
100 gramów masła
2 duże jajka
1,5  tabliczki karmelowej czekolady
250 gramów mąki migdałowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki prażonych migdałów
Szczypta soli
Cukier puder do posypania
W garnuszku topię karmelową czekoladę - 1 tabliczkę,  razem z masłem, chwilę studzę. Wbijam jajka i dokładnie mieszam. Dodaję mąkę migdałową, sól i proszek do pieczenia, łączę składniki.
Siekam pozostałą czekoladę i migdały, dodaję je do ciasta, delikatnie mieszam. 
Formę do pieczenia wykładam papierem, przelewam ciasto, placek piekę 30 minut w 185 stopniach. 
Po przestudzeniu posypuję blondie cukrem pudrem. 

Moje rady:
Moim zdaniem karmelowa czekolada daje odpowiedni poziom słodkości, ale jeżeli lubicie naprawdę słodkie desery, to możecie dodać 3-4 łyżki brązowego cukru. 

wtorek, 13 lutego 2018

Kurczak w orzechowej panierce z ryżem

Dziś będzie obiad w stylu azjatyckim. Kurczak w orzechowej panierce, ryż, brokuły i delikatny sos orzechowy. Kolejny przepis, który bardzo mi pasuje. Bo bardzo prosty, bardzo smaczny i zupełnie bezproblemowy. Taki obiad przygotowałam wczoraj, kiedy to byłam kompletnie nieprzytomna przez cały dzień,a  powodem był wieczorny koncert Depeche Mode, na który miałam okazję pójść. Pójść? Bardziej pasuje słowo przeżywać. Tak, miałam  okazję go przeżywać. I było to kolejne niezapomniane uczucie, i kolejne przepiękne wspomnienia do kolekcji. Nic dziwnego, że następnego dnia unosiłam się nad ziemią i nie miałam ochoty na tak prozaiczne czynności jak gotowanie,sprzątanie, i pracowanie. Tak, to było najgorsze! Kiedy człowiek duszą jest w innym, magicznym, muzycznym świecie, a głowa siedzi w pracy i próbuje ogarnąć co mówi do niego klient! A klienci jak to przy poniedziałku, bywają namolni, zmęczeni, niewyspani i irytujący. Większość z nich nie miała jednak tej przyjemności jak mnie dosięgnęła i nie śpiewali noc wstecz, razem z tłumem i wokalistą wielu, wielu refrenów. To był przepiękny wieczór, będę do niego często wracać. Na przykład jedząc obiad.


Składniki:
1 pierś z kurczaka
1 mały brokuł
Makaron ( polecam tagliatelle)
3 łyżki mąki orzechowej ( mogą być zmielone fistaszki)
Mały kubeczek jogurtu
1 duży ząbek czosnku
Łyżeczka słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Oliwa do smażenia

Sos:
Masło orzechowe - 4 łyżki
Sok z połowy cytryny
1 łyżeczka cukru
2 łyżki sosu sojowego
Szczypta chilli

Dodatkowo:
Makaron i brokuły


Mięso przepłukuję, suszę i kroję w kostkę. Do miski przekładam jogurt, łączę z wyciśniętym ząbkiem czosnku, solą, pieprzem i papryką. Chłodzę minimum kwadrans ( można też mięso przygotować rano i trzymać w marynacie do przygotowania obiadu).
Kurczaka wyjmuję z marynaty, obtaczam w mące orzechowej i smażę na rozgrzanej oliwie do zarumienienia - około 7 minut.
Szykuję sos, masło orzechowe podgrzewam z pozostałymi składnikami, polewam sosem makaron, na wierzchu układam kurczaka i brokuły.

sobota, 10 lutego 2018

Karmelizowane leniwe

Też tak czasem macie, że nie macie ochoty na nic konkretnego na obiad? Jak mnie dopada ten stan, to wiadomo, czas na leniwe! Żeby nie było jednak tak nudno, tym razem moje leniwe po ugotowaniu odsmażyłam na patelni pełnej masła i cukru. Takie karmelizowane pierożki leniwe są po prostu bajeczne w smaku. I wyjątkowo proste do przygotowania, bez problemu można je przygotować z najbardziej zabiegany dzień. Albo w aktywny weekend, kiedy planów ma się po czubki palców, a czasu na stanie w kuchni, nie aż tak wiele. Albo może po prostu chce się odpocząć od długiego gotowania? Nieważne, ważne by w krótkim czasie zjeść pyszny obiad. Albo i kolację. I chyba nawet śniadanie? Co kto lubi.


Składniki:
600 gramów twarogu śmietankowego,mielonego
2 jajka
4 czubate łyżki kaszy manny
Ekstrakt waniliowy
2 łyżki cukru kokosowego
Czubata łyżka klarowanego masła
Pół łyżeczki cynamonu
Szczypta soli

Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ucieram z wanilią, dodaję partiami twaróg, dokładnie łączę składniki. Dodaję kaszę mannę. Ubijam białka na sztywną pianę ze szczyptą soli, delikatnie łączę z masą serową.
Łyżką formuję podłużne kluseczki, wkładam je na wrzątek i gotuję około 2 minut, odcedzam.
Na patelni rozgrzewam masło, dodaję cukier, chwilę smażę. Wrzucam kluseczki, posypuję cynamonem, podsmażam około 2 minut. Podaję na gorąco.

czwartek, 8 lutego 2018

Tort z kokosową śmietaną i granatem.

No cóż, fanką tortów nie jestem i chyba nią nie zostanę. Jak widzę te ciężkie maślane kremy to mam dreszcze. Albo torty z masą bitej śmietany i bez konkretnego smaku. Wolę inne wypieki, torty robię bardzo, bardzo rzadko. Ale czasem robię, bo muszę. Albo nie tyle muszę co chcę. I tak było ostatnio, organizowałam baby shower dla przyjaciółki i cóż, potrzebny był tort. Mogłam go co prawda zamówić w cukierni, ale nie mam do kremowych ciast z cukierni zaufania. Nigdy nie wiem z czego został zrobiony, kiedy został zrobiony i ile już stoi za ladą. Dlatego postanowiłam zrobić tort samodzielnie. Wiadomo, że tort na baby shower musi być trochę inny niż na imieniny u babci, bardziej pomysłowy, w końcu jest gwoździem programu. W moim zamyśle biszkopt miał być niebieski, a krem biały. Na wierzchu planowałam postawić błękitną hortensję. Niestety w moim mieście, całym mieście, zabrakło niebieskiego barwnika. Zostały tylko żółte, chyba nadmiar po Wielkanocy? W każdym razie w dniu pieczenia musiałam całkowicie zmienić koncepcję. Mój biszkopt zrobił się biały. a tort udekorowała armia Smerfów, która swoim błękitem nie dała wątpliwości - będzie chłopak. Jako, że nie jestem fanką tradycyjnej śmietany, mój tort ozdobił krem z ubitej śmietanki kokosowej, o bardzo delikatnym i neutralnym smaku. Zakochałam się w nim.
Idealnie wręcz pasował do pestek granatu, które znalazły się na 1 piętrze tortu. Granat dodał całości charakteru. Owszem, nie będę mistrzynią tortów, nie mam za grosz talentów plastycznych, ale za to smakowo tort zrobił furorę. Polecam go więc z całego serca. Niekoniecznie z błękitną dekoracją ;) Sprawdzi się na pożegnanie karnawału. W sam raz po Tłustym Czwartku, jako odmiana od pączków.


Składniki:
Biszkopt
6 jajek
150 gramów cukru pudru
350 gramów mąki
100 gramów roztopionego masła
1 łyżka proszku do pieczenia
6 łyżek gorącej wody
Ekstrakt waniliowy

Krem:
2 puszki mleka kokosowego ( w sumie 800 gramów ), chłodzone przez minimum dwa dni
4  łyżki cukru pudru
1 opakowanie usztywniacza do śmietany
Ekstrakt waniliowy
1 mały granat

Dodatkowo :
Sok z połowy cytryny do nasączenia biszkoptu

Rozgrzewam piekarnik do 185 stopni.
Jajka ucieram razem z cukrem i wanilią na puszysty krem, kiedy masa jest jasna i jednolita, dodaję letnie masło, dokładnie łączę składniki. Następnie - ciągle mieszając, dodaję gorącą wodę. Dokładnie mieszam, by nie zrobiła się jajecznica.
Mąkę przesiewam, łączę z proszkiem do pieczenia  i dodaję do masy jajecznej. Delikatnie łączę składniki ciasta. Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Biszkopt piekę około 35- 40 minut w 185 stopniach. Po wyjęciu z piekarnika zrzucam blaszkę z 30 cm na podłogę, dzięki temu nie opadnie.

Gdy ciasto się studzi szykuję krem. Puszki z mlekiem otwieram (najprościej to zrobić do góry nogami, oddzielam śmietankę, od płynnej części), śmietankę przekładam do wysokiego naczynia. Dodaję cukier i wanilię, ubijam na krem. Na koniec dodaję usztywniacz do śmietany. Masa powinna być puszysta i gęsta, ale nie będzie tak sztywna jak tradycyjna śmietana.

Biszkopt kroję na dwie części. Dolną ponczuję wodą wymieszaną z sokiem z cytryny. Smaruję połową porcji kremu, posypuję pestkami granatu. Przykrywam drugą częścią biszkoptu, wykładam na wierzch resztę kremu. Boki również delikatnie smaruję kremem. Dekoruję według uznania i okazji. Mogą to być dowolne owoce, wiórki kokosa, cze gorzka czekolada. U mnie Smerfowe pianki. Tort musi się porządnie schłodzić, najlepiej zostawić na parę godzin przed podaniem w lodówce.


Moje rady:
Mleko w puszce musi być bardzo dobrze schłodzone. Warto też przed przygotowaniem kremu wstawić puszki na kwadrans do zamrażarki.
Możecie użyć dowolnych owoców, ale polecam te o wyraźnym smaku, które przełamią smak kokosa, raczej nie polecam mango, bananów i brzoskwiń.

wtorek, 6 lutego 2018

Migdałowe placki z kaszy manny

I sama nie wiem kiedy minął weekend i znów mamy nowy tydzień. Męczący czas w pracy, ale za to okraszony przyjemnością w postaci powrotu zimy. Aż miło wraca się spacerem do domu, kiedy mróz szczypie, a odrobina śniegu cieszy oczy! A w domu można sobie przygotować coś pysznego na podwieczorek. Bo obiad zamienia się w kolację, i aby dotrwać trzeba przygotować sobie coś smacznego. Tym razem wybrałam proste i smakowite placki z kaszy manny i migdałów. Bardzo aromatyczne i pyszne. Do tego są uniwersalne, sprawdzą się i rankiem jako śniadanie, i jako deser i jako obiad. I oczywiście kolacja. Jeżeli rano ugotowaliście za dużo kaszy manny, śmiało przygotujcie takie placki na kolację. Są leciutkie, delikatne, rozpływają się w ustach. Ja dodałam do nich mąkę migdałową i polałam sokiem z aronii. Wyszły naprawdę idealne, nie za słodkie, aksamitne w smaku, rewelacyjne. Polecam je każdemu, i małemu i dużemu amatorowi kaszki manny.


Składniki:
6 łyżek kaszy manny
1 jajko
2 łyżki mąki migdałowej ( mogą być zmielone płatki migdałowe)
Olejek migdałowy
1 łyżeczka cukru kokosowego
200 ml mleka
Masło klarowane
Płatki migdałowe
Sok z aronii


Gotuję mleko, wsypuję kaszę manną, dodaję olejek migdałowy i cukier kokosowy, często mieszając gotuję kaszę na gęsto. Chwilę studzę.
Do kaszki dodaję jajko i mąkę migdałową. Dokładnie mieszam. Rozgrzewam masło, smażę średniej wielkości placki na rumiano - około 3 minut z każdej strony. Przed podaniem placuszki posypuję prażonymi płatkami migdałów i polewam sokiem z aronii.

niedziela, 4 lutego 2018

Grecka pekinka

Wczorajszy dzień obfitował  w masę wydarzeń. Dla równowagi samych pozytywnych. Chociaż musiałam nieźle się natrudzić by wszystko idealnie zorganizować, to ostatecznie zapomniałam o całym zamieszaniu i kłopotach. Wczorajsze baby shower udało się idealnie. Świetnie się bawiłyśmy. 3 pokolenia, same baby, było smacznie, kameralnie, śmiesznie i bardzo niebiesko. Jestem dumna, że udało mi się utrzymać wszystko w tajemnicy. A musicie wiedzieć, że nie jestem najbardziej tajemniczą i cierpliwą osobą  świata i istniało ryzyko, że przyszła mama o wszystkim dowie się po drodze. Tym bardziej, że w imprezę zaangażowani byli wszyscy jej bliscy.  Ale się udało, mam nadzieję,że to spotkanie osłodziło trudy ciąży mojej przyjaciółki i będzie je miło wspominała. Po wczorajszym popołudniu, bardzo słodkim, miałam ochotę na lekką i zdrową kolację, przygotowałam więc sałatkę a' la grecką. A'la, bo wykorzystałam do niej kapustę pekińską, którą  bardzo lubię, i którą akurat miałam w lodówce. Dzisiejszy dzień poświęcę w pełni na regenerację bo tym wczorajszym szaleństwie. Należy mi się :)


Składniki:
Kilka liści kapusty pekińskiej
Pół ogórka
Pół pomidora
2 plastry Fety
Olej rydzowy
Sól
Pieprz
Granulowany czosnek
Sok z cytryny
Płatki suszonego czosnku


Kapustę myję, siekam. Ogórka i pomidora obieram, kroję w małą kostkę, układam na pekince. W kostkę kroję też fetę, dodaję do sałatki.
W miseczce łączę wszystkie składniki sosu, polewam nim sałatkę, posypuję płatkami czosnku


piątek, 2 lutego 2018

Cytrynowe ciasteczka z dżemem porzeczkowym

Niedawno przeczytałam w mądrej książce, że ludzie odsuwają od siebie radość. Bo dużo prościej jest odsunąć od siebie to co dobre i zostawić to na później, niż skupić się na tym co kiepskie i złe. Nieważne oczywiście czy to już realnie się dzieje, czy dziać możemy. My musimy działać. Dlatego łatwiej nam odmówić sobie wieczoru w kinie i spaceru w blasku księżyca, niż w obawie przed porażką w pracy przeczytania 25 raz świetnego raportu, w poszukiwaniu ewentualnych błędów. Ostatnio miałam wyjątkowo ciężki czas, w zasadzie to ten rok jeszcze nie nabrał rozpędu, a ja już mam ochotę by się skończył. By był nowy początek. Jako, że za mało odwiedzałam lekarzy w ostatnich tygodniach, los postanowił, bym kolejny poranek spędziła w przychodni, i spóźniła się trzy godziny do pracy. Tym razem powodem były skutki uboczne leków i masywny krwotok z nosa. Tak to sobie poleżałam w zabiegowym i pozytywnie zaczęłam dzień. W każdym razie, pomyślałam sobie, że tego dnia koniecznie muszę zrobić dla siebie coś miłego. Nie chciałam czekać do niedzielnego pieczenia ciasta, ciasteczka zrobiłam już tego popołudnia. Wiedziałam,że nie warto odwlekać miłej chwili, a sprawić sobie przyjemność od razu. Wybrałam proste i bardzo smaczne cytrynowe ciasteczka z dżemem porzeczkowym. Bardzo kruche, niezbyt słodkie, uroczo wykrzywione. Bardzo domowe, wspaniałe do popołudniowej herbatki. Z takich przyjemności nie warto rezygnować!
Nieśmiało przypominam o konkursie - SMS 7355, w treści PPG. 150 


Składniki:
1 duże jajko
300 gramów mąki krupczatki
100 gramów masła
Sok z 1 cytryny
Skórka z 1 cytryny
6 łyżek cukru pudru
Pół słoiczka dżemu z czarnych porzeczek
Lukier:
Sok z cytryny
Cukier puder
Siekam masło, dodaję do mąki, wbijam jajko, dodaję cukier, sok i skórkę z cytryny, siekam ciasto i szybko zagniatam. Jeżeli ciasto jest za suche, dodaję zimnej wody, jeżeli za luźne, podsypuję mąką. Ciasto zagniatam w kulę, i chłodzę godzinę w lodówce. 


Po tym czasie wałkuję, wycinam foremkami dowolne wzory ( można też użyć kieliszka), ciasteczka przekładam na blaszkę do pieczenia, wyłożoną papierem i piekę je 12 minut w 185 stopniach
Połowę ciastek smaruję dżemem, drugą część dociskam. 
Szykuję dość gęsty lukier, smaruję wierzch ciastek. Przechowuję w suchym miejscu. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...