Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Cytrynowe placki z ricotty

Kolejne placuszkowe śniadanie. Placki z ricotty bardzo mi smakują. Są lekkie, ale bardzo sycące. Dodają energii i zaspokajają głód na długi czas. Do tego robi się je szybko i co najważniejsze są na ciepło. A zimą nie ma to jak ciepłe śniadanie. Kiedyś bardzo tego nie lubiłam, nawet herbatę z rana musiałam pić letnią. Ale z wiekiem człowiek nie tylko się starzeje, ale i nabiera mądrości. I wie, że zimą, w ciemny poranek, ciepłe placki to super pomysł na śniadanie.  Szczególnie jeśli mamy poniedziałek, mroźny, ciemny i ponury. Taki, który nie nastraja pozytywnie. Bo znów weekend był za krótki, a najbliższe dni zapowiadają się bardzo, bardzo pracowicie. Ale uzbrojeni w plackową moc i cytrynową świeżość, stawiamy czoło każdemu wyzwaniu. 


Składniki:
200 gramów ricotty
1 jajko
1 łyżka miodu
3 łyżki mąki owsianej
Skórka starta z połowy cytryny
Łyżeczka soku z cytryny
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Masło klarowane
Jajko ucieram z miodem, dodaję sok i skórkę z cytryny. Delikatnie dodaję ricottę i dokładnie mieszam. Dosypuję mąkę razem z proszkiem do pieczenia i łączę składniki. 
Rozgrzewam na patelni odrobinę masła, smażę średniej wielkości placki na rumiano. Można posypać je cukrem pudrem, podać z ulubioną konfiturą, albo miodem. 

sobota, 13 stycznia 2018

Porzeczkowe rozgrzanie

Nie ma chyba większej herbaciary niż ja. W kuchni mam całą szafkę tylko na herbaty. Nie tam jakąś lichą półeczkę, ja mam całą szafkę pełną herbacianych pyszności. Ale mimo tego nadmiaru, czasem nie mogę nic wybrać. Dosłownie nic mi nie pasuje! I wtedy włączam tryb kombinowania. Tym razem przygotowałam sobie bardzo rozgrzewającą herbatę o pysznym porzeczkowym smaku, czyli taki trochę powrót do letnich i słonecznych chwil. Są porzeczki, jest cytryna, znalazł się i imbir i trochę goździków. Pysznie, bardzo prosto i wyjątkowo rozgrzewająco. 
Co najlepiej pasuje do takiej herbaty? Oczywiście miły koc i jakaś dobra muzyka. I książka. I mróz za oknem. I przepis na miły wieczór gotowy. 




Składniki:


2 torebki dobrej czarnej herbaty
2 łyżki konfitury porzeczkowej ( najlepiej domowej)
2 plastry cytryny
5 cm kawałek imbiru
2 goździki

Imbir drobno siekam, razem z herbatą i goździkami wkładam do garnuszka, zalewam wodą i gotuję. Dodaję porzeczki i plasterki cytryny, chwilę podgrzewam. Wyjmuję z napoju goździki i imbir, a resztę przelewam do szklanek. 

czwartek, 11 stycznia 2018

Szybki makaron z ricottą i migdałami w pomidorach.

O tym, że uwielbiam makarony i mogłabym je jeść codziennie, dobrze wiecie. Nie powinien więc dziwić kolejny przepis z wykorzystaniem właśnie makaronu. Będzie to bardzo szybki przepis. Pomieszanie z poplątaniem, tak bym go nazwała. Mamy tu pyszny sos na bazie pomidorów z migdałami i ricottą. Połączenie niesamowicie pyszne. Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać nieco dziwne, nawet bardzo dziwne, po prostu trzeba spróbować. Szczególnie w te bardzo zabiegane dni, kiedy na przygotowanie obiadu mamy dosłownie kwadrans. Myślę, że taki makaron śmiało mogłaby przygotować Corie Bratter, bohaterka filmu Boso przez park. Młoda żona, nieco zwariowana, bardzo spontaniczna i z pewnością nie planująca by cały dzień spędzić w kuchni. Owszem, to dość stary film, ale kiedy go wczoraj oglądałam, to roztapiałam się jak ser na ciepłym makaronie, kiedy pojawiała się scena z boskim, po prostu boskim Robertem Redfordem. Co z tego, że kochała się w nim potajemnie moja babcia! Ach, gdyby telewizor mógłby mnie pożreć, to z pewnością nie miałabym nic naprzeciw, by stało się to akurat wtedy kiedy jem makaron i oglądam ten film. Jeżeli mam gorszy dzień, to taka lekka, ale inteligentna komedia od razu poprawi mi humor. I Wam  polecam to połączenie. Makaron i boski Robert.




Składniki:
Dowolny makaron (polecam spaghetti albo tagliatelle)
1/3 szklanki suszonej żurawiny
200 gramów ricotty
1/3 szklanki płatków migdałowych
2 małe pomidory
Kawałek papryczki chilli
1 ząbek czosnku
Sól
Pieprz
1 łyżka oliwy


Gotuję makaron ( ja użyłam ryżowego, więc tylko zalałam go wrzątkiem i odcedziłam).
Na oliwie podsmażam posiekany czosnek i papryczkę chilli. Pomidory parzę wrzątkiem, obieram ze skórki, kroję w kostkę i dodaję na patelnię, smażę około 5 minut-mają zacząć się rozpadać. Dodaję 2 łyżki ricotty, oraz połowę porcji żurawiny i migdałów,solę. Smażę jeszcze parę minut, aż woda  z pomidorów odparuje.
Do miseczek wkładam makaron, polewam go sosem, posypuję żurawiną i płatkami migdałów. Z wierzchu układam pozostałą ricottę. Posypuję pieprzem.

wtorek, 9 stycznia 2018

Czosnkowe tosty z awokado

Jestem wielką fanką awokado. I jajek na twardo. I czosnku. I sama nie wiem w jakiej kolejności powinnam to podawać?  W każdym razie jeżeli chodzi o poranne kanapki, to polecam Wam te proste tosty. Wystarczy dobra bagietka, awokado, jajko i parę przypraw. I już jest, gotowe. W sam na zabiegany, albo wręcz przeciwnie na bardzo leniwe chwile. To już do wyboru. Takie proste grzanki są po prostu pyszne i warto je sobie zrobić. A ja pędzę, znów do lekarza. Ten rok zaczął się jakoś tak nijako. Ale mam nadzieję, że szybko ogarnę temat i zdrowie nie będzie głównym tematem w 2018 roku. Wystarczył tydzień, a ja zdecydowanie mam dość wizyt w gabinecie i pobierania krwi. Mści się na mnie to, że jako dziecko uwielbiam jak pani pielęgniarka pobiera mi krew. I marzyłam by robić to co tydzień. A teraz uważam, że dwa razy w tygodniu, to stanowczo za dużo. Ale nie narzekam, trzeba iść jeść drugie śniadanie.


Składniki :
Połowa bagietki
Pół sporego, dojrzałego awokado
2 jajka
2 spore ząbki czosnku
Olej rydzowy
Płatki chilli
Sól
Pieprz

Gotuję jajka na półmiękko.
Bagietkę kroję na pół i jeszcze na raz na pół.
Miażdżę czosnek, smaruję nim kromki bagietki, podgrzewam je na suchej patelni teflonowej przez około 2-3 minuty. Smaruję olejem. Awokado obieram, kroję w  plastry, układam na bagietce, na to plasterki jajka, całość posypuję chilli.

sobota, 6 stycznia 2018

Tiramisu. Sernik na zimno.

Kto nie lubi Tiramisu? Ja niespecjalnie przepadałam za tym smakiem. Nie był to ten smak, za który dałabym się pokroić. Dodatkowo zawsze przerażały mnie surowe jajka w składzie. Dlatego też oszukiwałam i szykowałam coś a'la tiramisu. Tym razem zrobiłam dokładnie tak samo, przygotowałam sernik na zimno jak słynny deser. Uwaga, ten smak uzależnia! Co ciekawe, uzależnił i mnie. Chociaż marna ze mnie fanka tiramisu i w ogóle nie przepadam za sernikami na zimno. Ale ten po prostu skradł moje serce. Ma wspaniałą konsystencję. Warstwa kawowa jest cięższa, konkretniejsza, bardziej kremowa. Warstwa migdałowa zaś lekka jak chmurka, niczym pianka, rozpływa się w ustach. Do tego chrupiący, ciasteczkowy spód i migdały na wierzchu. Jak dla mnie ten sernik mógłby nigdy się nie kończyć. Zdecydowanie dostarcza aż za wiele przyjemności! Mogłabym tylko usprawnić jedną rzecz, pomyśleć, żeby wyjąć blender. O tym, że śmietankę mogłabym ubić w minutę przy pomocy blendera, przypomniałam sobie po 10 minutach ręcznego ubijania śmietany. No cóż, od głupoty czasem bolą palce. Ale efekt końcowy zdecydowanie niweluje wszystkie niedogodności.


Składniki:
Spód:
200 gramów pełnoziarnistych herbatników
80 gramów masła
2 łyżki kakao

Masa kawowa:
200 ml śmietanki 36 %
500 gramów twarogu mielonego
5 łyżek cukru kokosowego
100 ml espresso
100 gramów gorzkiej czekolady
2 łyżki żelatyny
2 łyżeczki kakao

Masa migdałowo-śmietankowa
300 ml śmietany 36 %
500 gramów twarogu na sernik
3 łyżki cukru pudru
2 łyżki mielonych migdałów
Olejek migdałowy

Dodatkowo:
2 łyżki tartej gorzkiej czekolady
3 łyżki płatków migdałowych

W garnuszku roztapiam masło, ciasteczka kruszę-ja używam tłuczka do ziemniaków, łączę z masłem. Masą wylepiam dno tortownicy, posypuję kakao i chłodzę pół godziny.
W garnuszku podgrzewam śmietankę, dodaję czekoladę, podzieloną na kostki, mieszam do rozpuszczenia się czekolady. Odstawiam do przestudzenia. Żelatynę rozpuszczam w gorącym espresso, studzę. Zimna kawą dolewam do czekoladowej śmietanki, następnie dodaję cukier i twaróg. Mieszam całość bardzo dokładnie, wylewam na masę ciasteczkową, posypuję kakao i chłodzę minimum 90 minut w lodówce.
Czas na drugą warstwę. Ubijam na sztywno śmietankę razem z cukrem pudrem,dodaję twaróg, mielone migdały i olejek migdałowy. Delikatnie łączę masę. Wykładam ją na masę kawowo-czekoladową. Chłodzę minimum godzinę.
Na suchej patelni prażę migdały. Ciasto dekoruję tartą czekoladą i płatkami migdałów. Do podania trzymam w lodówce.

Moje rady:
Jeżeli ciasta nie będę jeść dzieci, dodajcie likier Amaretto,zamiast aromatu.
Do masy kawowej możecie dodać mleczną czekoladę, wtedy pomińcie cukier.

czwartek, 4 stycznia 2018

Żytnie placki z jabłkiem

Bardzo dawno nie jadłam śniadaniowych placków, postanowiłam niedopatrzenie to nadrobić przy pomocy żytnich placuszków  z jabłkiem. Przygotowałam je sobie na spokojne śniadanie, specjalnie przygotowałam więcej, by potem odgrzać je na kolację. Po świętach czuję mięsno- sałatkowy przesyt, więc z prawdziwą przyjemnością zajadam się takimi prostymi i smacznymi daniami. Właśnie jak te błyskawiczne placuszki. Wyraźnie cynamonowe, pysznie jabłkowe i bardzo zdrowe. Mają w sobie mąkę żytnią, dużą ilość żurawiny i kwaskowate jabłka. Ostatnio te placki są moimi ulubionymi, mogłabym je jeść cały dzień i z pewnością długi czas by mi się nie znudziły. 

Składniki :
2 twarde jabłka ( polecam Ligol)
1 duże jajko
150 gramów mąki żytniej
Szczypta proszku do pieczenia
2 garście suszonej żurawiny
2 łyżki serka homogenizowanego
1 czubata łyżka cynamonu
Szczypta imbiru
Jabłko trę na tarce. 
Jajka ucieram z cynamonem i imbirem, dodaję twarożek, jabłka i mąkę z proszkiem do pieczenia. Całość dokładnie mieszam. Smażę średniej wielkości placki na patelni bez tłuszczu. Podaję z plastrami jabłka, można dodatkowo je posypać cukrem pudrem. 

wtorek, 2 stycznia 2018

Napar z lipy i żurawiny

Uff, na szczęście za nami najdłuższa noc w roku. Za nami coraz krótsze dni, co prawda jeszcze ciężko mi w to uwierzyć, ale dnia przybywa. Przybywa też kichających i kaszlących dookoła. Takie prawa nieprzyjemnej zimy. Nieprzyjemnej, bo zamiast mrozu i śniegu, mamy takie nie wiadomo co. I wysyp infekcji. Dookoła znów kaszą, kichają, albo zaraz będą kichać i kasłać. W takim przypadku trzeba się wzmocnić, i wzmocnić. Do picia na relaksująco-uodparniający wieczór, polecam mieszankę lipy, żurawiny, imbiru i cytryny. Do tego odrobina miodu i od razu robi się cieplej i zdrowiej. Taka herbatka sprawdzi się również kiedy już dopadną nas pierwsze objawy przeziębienia. Pomoże  w gorączce i przy bólu gardła. Lipową herbatkę bardzo lubię, dlatego też polecam Wam taki zdrowy i naturalny napar.


Składniki:
2 torebki lipowej herbatki
2 garście suszonej żurawiny
3 plasterki cytryny
4 cm kawałek imbiru
Duża łyżka miodu

Imbir obieram, kroję w plastry.
W garnuszku podgrzewam wodę razem z lipą, dodaję żurawinę i imbir, gotuję około 10 minut. Zdejmuję z ognia, dodaję plastry cytryny,a  jak napar trochę ostygnie miód. Polecam w chorobie pić ten napar dwa razy dziennie. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...