Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

środa, 29 listopada 2017

Ciasto Amaretti z truskawkową konfiturą

Za co uwielbiam jesienne weekendy? Za to, że mam wtedy dużo, naprawdę dużo czasu na gotowanie i pieczenie. Co prawda senna pogoda, troszkę mi to utrudnia, ale nie ma przecież nic przyjemniejszego, od popołudniowego zatopienia się pod kocem z filiżanką pysznej herbaty i kawałkiem domowego ciasta. Brakowało mi tylko kominka i psa u stóp. Ale od czego jest moja bujna wyobraźnia! To ciasto upiekłam w weekend i dzielę się przepisem.
Proponowane ciasto będzie zwykłe, a jednak zdecydowanie niezwykłe. Jest bardzo proste, ale swoim smakiem i wyglądem robi wrażenie. A ten zapach! W całym domu będzie pachniało migdałami i czekoladą. Wyjątkowym dodatkiem do tego ciasta jest truskawkowa konfitura. Obecny sezon na cytrusy i jabłka, nie pasował mi specjalnie do tego deseru. Pomyślałam więc, że idealnie będzie pasowała truskawkowa konfitura. Słodkie truskawki, i lekko gorzkie ciasteczka Amaretti. Coś przepysznego! Proste ucierane ciasto, z dodatkiem pokruszonych ciasteczek to po prostu bajka. A jeżeli dodamy do tego czekoladę, to uzyskamy deser idealny. Bez dwóch zdań. Takie słodkie popołudnia są przyjemnym przerywnikiem dla codziennej rutyny. Szczególnie tej jesiennej. Na przekór szarości proponuję smak letnich truskawek, ukryty w cieście z dodatkiem Amaretti. Jeżeli szukacie ciasta na leniwe,rodzinne chwile, babskie plotki, albo po prostu dla samego siebie, to już wiecie jakie ciasto warto przygotować.

 #lowicz #dzem #konfitura #truskawki



Składniki:
100 gramów ciasteczek Amaretti
125 gramów masła
300 gramów mąki orkiszowej tortowej
3 spore jajka
3 łyżki cukru
2-3 łyżki mleka
Olejek migdałowy
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
7 łyżeczek Konfitury Truskawkowej Łowicz

Polewa :
50 gramów mlecznej czekolady
1 łyżeczka masła
Dwie garści ciasteczek Amaretti


Masło ubijam razem z cukrem i olejkiem migdałowym na jasny krem. Powoli wbijam jajka i dalej ubijam.  Dodaję mąkę przesianą razem z proszkiem do pieczenia, mieszam ciasto, dodaję mleko.
Ciasteczka Amaretti rozkruszam w dłoniach, albo gniotę je przy pomocy tłuczka do ziemniaków. Dodaję do ciasta, mieszam delikatnie.


Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam 3/4 ciasta. Z konfitury robię kleksy na wierzchu ciasta, i przykrywam je resztą masy. Placek piekę 40-45 minut w 185 stopniach (polecam piec z termoobiegiem).

Gdy ciasto się studzi szykuję polewę, rozpuszczam czekoladę razem z masłem i polewam wierzch ciasta. Posypuję pokruszonymi ciasteczkami.

Moje rady:
Jeżeli ciasta nie będę jadły dzieci, dodajcie likier Amaretto zamiast olejku migdałowego.
Do ciasta w sezonie można dodać świeże owoce, albo inny kwaskowaty dżem.
Z MIŁOOOŚCI DO TRUSKAWEK

poniedziałek, 27 listopada 2017

Omlet ze schabem i awokado

Sama się dziwię, że ostatnio taką sympatią zapałałam do wytrawnych omletów. Kiedyś akceptowałam tylko te na słodko, a teraz? Teraz z dużą przyjemnością zajadam się tymi, które nie mają słodkich dodatków. Lubię je na śniadanie, albo na kolację. A i potrafię przyrządzić sobie omlet na bardzo leniwy obiad. Taki jak ostatnio. Do nadzienia użyłam kawałki pieczonego schabu z obiadu i moje ulubione ostatnio ( na powrót) awokado. Są takie momenty, kiedy upieram się na jakiś składnik diety i jem do znudzenia. Ostatnio dzień dnia w moim menu pojawia się awokado. A dzień bez zakupu tej zielonej pyszności, to zdecydowanie dzień stracony.
Nowy tydzień zaczął się bardzo pracowicie, więc wracam do pracy, choć najchętniej dzisiejszy dzień spędziłabym na długim spacerze nad morzem. Ale cóż, pomarzyć można.


Składniki :
2 jajka
2 plastry pieczonego schabu
Pół dojrzałego awokado
Łyżka mleka
Łyżeczka mąki
Sól
Pieprz, świeżo mielony z młynka
Łyżeczka klarowanego masła

Awokado obieram ze skórki i kroję na kawałki. Szynkę kroję na małe kawałeczki.
Jajka ubijam z mlekiem, solą i pieprzem. Bardzo delikatnie dodaję mąkę i mieszam całość.
Rozgrzewam masło, wylewam masę jajeczną i smażę omlet. Gdy zetnie się z jednej strony przewracam go na drugą stronę. Układam kawałki awokado i szynki, składam na pół i smażę około minuty.

sobota, 25 listopada 2017

Manna jak Tiramisu

Jak pewnie wiecie, sympatia, szczera sympatia do kaszy manny, nie przeszła mi razem z pójściem do 4 klasy szkoły podstawowej. Ja ją lubię, bardzo lubię, do dziś. Wszystko co z kaszki manny, zjem chętnie, a  jeszcze chętniej przygotuję. Tym razem przygotowałam sobie kolacyjną kaszę manną o smaku Tiramisu. Miałam bowiem ochotę na ten klasyczny włoski deser, ale jak wiadomo, czasu brak, a ochoty nie przełożę na za parę dni. Trzeba było szybko coś wymyślić i w ten oto sposób powstała ta manna. Robi się bardzo prosto, nie rezygnujcie z dodawania mascarpone, dzięki temu deser ma niezwykle kremową i delikatną konsystencję. I smakuje prawie jak klasyk. Sprawdzi się nawet na śniadanie. Zacząć dzień od tiramisu? Chyba lepiej być nie może. 
Bardzo czekałam na ten weekend. I wiecie co? Nawet deszczowa pogoda, nie zepsuje mu humoru!



Składniki:
300 ml mleka migdałowego
5-6 łyżek kaszy manny
2 łyżki serka Mascarpone
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżka kakao
Herbatniki lub biszkopty

Podgrzewam mleko razem z kawą, dodaję kaszę mannę i gotuję do zgęstnienia. Gdy kasza lekko przestygnie dodaję mascarpone i dokładnie mieszam.
Na dnie miseczki kruszę biszkopty, wykładam krem z kaszy manny, posypuję kakao i podaję z herbatnikami. 







czwartek, 23 listopada 2017

Pieczony naleśnik z jabłkiem i żurawiną

Wygląda jak ciasto. Jak biszkopt z jabłkiem. I nawet dość podobnie smakuje. Chociaż tak naprawdę szykuje się go na śniadanie. Solidne śniadanie, pełna smaku jesiennych sadów. Jabłka, cynamon, żurawina. Zdecydowanie mój ulubiony omlet, ostatnich tygodni. Pożywny, zjedzony rano spokojnie zapewnia poczucie sytości do obiadu. Świetny na weekendowe śniadanie, ale i sprawdzi się w ciągu tygodnia. Plusem jest to, że nie trzeba stać nad patelnią, sprawdzać czy już można przewracać, czy aby coś się nie przypaliło. Nie, wsadzamy patelnię z naleśnikowa masą do piekarnika, zajmujemy sobą i po kwadransie raczymy się pysznym śniadaniem. Jeżeli szukacie sposobu na urozmaicenie swoich śniadań, albo po prostu lubicie eksperymentować i codziennie jeść co innego, ten przepis na pewno przypadnie Wam do gustu.




Składniki:
2 jajka
100 gramów mąki
150 ml mleka
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy
1 duże jabłko
Dwie garście suszonej żurawiny
Łyżeczka cynamonu
Czubata łyżka klarowanego masła
Czubata łyżka brązowego cukru

Jabłko obieram, kroję w małą kostkę, żurawinę opłukuję pod ciepłą wodą.
Rozgrzewam masło na patelni (takiej, którą można używać w piekarniku), dodaję cukier, jabłka, cynamon i żurawinę. Smażę owoce z cynamonem i cukrem przez 3-4 minuty.
Jajka ubijam z mlekiem i wanilią,  dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelewam na patelnię, tak by przykryło owoce.
Naleśnik zapiekam około 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni.
Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem, albo polać miodem.








wtorek, 21 listopada 2017

Butter Chicken

Dziś proponuję pyszne i bardzo aromatyczne danie. W sam raz na jesienne chwile. Pewnie większość zna to danie, większość już go próbowała, ale jeżeli ktoś jeszcze nie próbował, albo nie przygotowywał samodzielnie, to polecam moją wersję. Bardzo aromatycznie, kremowo, i tak smakowicie, że sąsiedzi będą się wpraszać na porcję tego dania. To co zaskakuje, to łatwość przygotowania. To jedno z szybszych dań obiadowych, nie trzeba mu poświęcać za dużo czasu, świetnie się sprawdzi w zabiegany dzień, albo po prostu wtedy kiedy nie macie ochoty godzinami stać w kuchni, za to macie ochotę na pyszny obiad. Także jak ustaliśmy na początku, kto nie próbował tego w domu, koniecznie musi spróbować.


Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
3-4 pomidory
150 ml śmietanki 36 %
Po łyżce  imbiru, kolendry, kardamonu, mielonego czosnku, chilli, kminu rzymskiego, kurkumy i Garam Masali
Sól
Pieprz
2 łyżki klarowanego masła
Łyżka oliwy

Mięso myję, suszę, kroję w kostkę. Oliwę łączę z połową porcji przypraw,  mięso polewam aromatyczną marynatą.
Czosnek i cebulkę siekam, podsmażam na maśle. Dodaję mięso - razem  z marynatą, smażę około 6-7 minut. Siekam w kostkę pomidory i przekładam na patelnię,dodaję resztę przypraw, duszę około 10 minut. Na koniec dodaję śmietankę kremówkę. Podgrzewam około 5 - 7 minut.
Danie podaję z ryżem Basmati.


niedziela, 19 listopada 2017

Pluszki z sezamem i czekoladą

Tak, wiem, ta nazwa wydaje się dość dziwna. Czym są bowiem pluszki? Co to takiego i z czym to się je? Śpieszę więc wyjaśnić, że pluszki to po prostu drożdżówki. Dokładnie rosyjskie, specyficznie zawijane, w bardzo ciekawy kształt. Ale o ich niezwykłości świadczy nie tylko kształt, ale i sposób produkcji. Nie dodaje się bowiem do ciasta jajek, zamiast tego dokładamy... majonez. Tak, ja też z początku byłam przerażona, czy to się uda? Czy ktoś to w ogóle zje? Obawy okazały się płonne, pluszki w moim domu zniknęły w dwa kwadranse, a ja w ciągu miesiąca przygotowałam je już 3 razy. Są idealne. Bardzo lekkie, delikatne, mięciutkie. Po upieczeniu oczywiście w ogóle nie czuć dodatku majonezu, zaś czuć niezwykłą delikatność. Wyrabianie ciasta na pluszki to czysta przyjemność, nie jest to wcale skomplikowane. Sam sposób składania tak samo, nie jest specjalnie trudny. Zaręczam, że wyjdzie Wam już pierwszy. Przejdźmy do nadzienia. Nadziewać można wszystkim. Makiem, twarogiem, konfiturą, orzechami czy czekoladowymi kremami. Świetnie będzie też pasować tradycyjne nadzienie z cynamonowym masłem, albo przesmażone jabłka. Ja wybrałam nadzienie z pasty sezamowej, do której dodałam  gorzką czekoladę. Akurat miałam otwarty słoik sezamowej pyszności i postanowiłam wykorzystać ją do przygotowania nadzienia. To był strzał w dziesiątkę. Takie nadzienie jest oryginalne i przepyszne. Niezbyt słodkie, ciekawe, czekoladowe...
Do jesiennej chwili z książką i kubkiem herbaty. Spróbujcie.
A pieczenie z pewnością ułatwią Wam akcesoria cukiernicze. 


Składniki:
500 gramów mąki pszennej
1 paczka suszonych drożdży
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
2 pełne łyżki majonezu
50 gramów masła
Szklanka mleka

Nadzienie:
5 łyżek pasty sezamowej
30 dg gorzkiej czekolady

Lukier:
Sok z cytryny (łyżka)
Cukier puder ( 3 łyżki)


Roztapiam masło, dodaję mleko. Chwilę studzę.
Mąkę przesiewam do dużej miski, dodaję suszone drożdże, mieszam. Dodaję cukier i majonez, dolewam mleczno-maślaną mieszankę. Szybko zagniatam ciasto, odstawiam je na około 45 minut w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto rośnie, szykuję nadzienie. Roztapiam czekoladę w kąpieli wodnej, łączę z pastą sezamową.






Z wyrośniętego ciasta odrywam 16 kulek, każdą rozciągam i lekko wałkuję w kształt  szerokiego prostokąta. Po środku smaruję pluszki nadzieniem. Składam brzegi do środka, wałkuję, by równomiernie rozłożyło się nadzienie. Pluszkę nacinam przez środek, zostawiając całe brzegi, wywijam je przez środek do góry. Drożdżówki zostawiam na kwadrans. Wkładam je do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piekę przez 20-25 minut.

Gdy lekko przestygną smaruję je lukrem.



piątek, 17 listopada 2017

Piernikowy budyń jaglany

Nie da się ukryć, coraz bliżej Święta. Wracając  z pracy, zauważam coraz więcej świątecznych dekoracji. I jakoś tak zapragnęłam piernikowych klimatów. Co prawda pierniczki miłością darzę cały rok, a nie tylko w okolicach grudniowych Świąt, to jednak przyznaję, o tej porze roku smakują po prostu wyjątkowo. Jedynie w swoim rodzaju. Przygotowanie takiego jaglanego budyniu to żadna wielka filozofia, czas pracy można sobie jeszcze bardziej skrócić i uprościć, gotując płatki jaglane, te wymagają bowiem jedynie 5 minut podgrzewania. Osobiście bardzo lubię kaszę jaglaną,  a jej połączenie z piernikiem, jest moim zdaniem idealne na jesienne poranki albo i wieczory.



Składniki:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
200 mleka
Laska wanilii
Łyżeczka cynamonu
Łyżeczka mielonego imbiru
Łyżeczka mielonego kardamonu
Łyżeczka miodu
Skórka starta z pomarańczy
3-4 pierniczki (najlepiej bez czekolady)

Kaszę jaglaną przelewam wrzątkiem, prażę w czystym garnku - około 2 minuty, zalewam połową szklanki wody, dodaję mleko i wszystkie przyprawy. Gotuję aż kasza wchłonie płyn - około 15-20 minut. Po tym czasie do masy dodaję pokruszone pierniczki oraz miód, przy użyciu blendera miksuję masę na krem.
Przed podaniem można udekorować pierniczkami.


środa, 15 listopada 2017

Czekoladowy ryż

Czekolada. To obowiązkowa pozycja mojego jesiennego rozkładu dnia. Albo standardowo pod postacią kostki wprost ze sreberka, ale w innej, ale równie smacznej formie. Ostatnio na kolację przygotowałam sobie czekolady ryż na mleku kokosowym. Wyszedł wspaniały i sycący posiłek, który natychmiast poprawia humor i rozgrzewa. Nie ukrywam, że do listopada nie żywię najbardziej życzliwych uczuć. Wiele zrobił bym go nie lubiła. Na przykład to w listopadzie dwa razy nie zdałam na prawo jazdy. Co prawda dwa razy nie zdałam też w lipcu, ale do niego nie mam żadnych pretensji. Co innego do listopada. Obecnie mija 4 rocznica smutnego wydarzenia w naszej rodzinie. Co prawda wszystko skończyło się dobrze, ale do dziś świetnie pamiętam tę noc, gdy nie było wiadomo co i jak, i czy w ogóle jakaś przyszłość będzie... Nie chciałabym  kolejny raz odwiedzać szpitala i oddziału intensywnej terapii. I chociaż listopad przyniósł też wtedy dobre wieści, to w pamięci mam te trzy najgorsze dni mojego życia i zdecydowanie nie potrafię wybaczyć listopadowi, że mi dostarczył takich emocji. Dlatego też każdego dnia staram się oszukiwać czas i udawać, że nie ma listopada. To oszukiwanie przy takim czekoladowym ryżu wychodzi całkiem sprawnie. Polecam każdemu :)


Składniki :
100 gramów ryżu jaśminowego
200 ml mleka (zwykłe bądź roślinne)
100 ml mleka kokosowego
8 kostek gorzkiej czekolady
1 czubata łyżka gorzkiego kakao
Szczypta soli
Ekstrakt waniliowy

W garnuszku podgrzewam 200 ml mleka ze szczyptą soli i wanilią, dodaję ryż i gotuję około 10 minut. Następnie dodaję mleko kokosowe i posiekaną czekoladę, oraz kakao. Gotuję aż ryż wchłonie płyn. Pyszny zarówno na ciepło, jak i na zimno. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Hinduska jajecznica

Czy w temacie jajecznicy można wymyślić coś nowego? Zaskoczyć czymś nie tylko bliskich, ale i samego siebie? Ano można. Dziś zapraszam na podróż. Nasza, tradycyjna jajecznica, odwiedzi Indie. Pomidory, jajka i klarowane masło. Klasyk. Ale co się stanie gdy do tego zestawu dodacie masę przypraw? Będzie po prostu pysznie. Wiem, że dla niektórych dodanie kurkumy, imbiru czy kminu do jajecznicy będzie profanacją tej prostej i swojskiej potrawy, ale warto spróbować. Taka poranna odmiana, sprawia, że miło zaczniecie dzień. I smakowicie. Bo nie da się ukryć, ta jajecznica jest po prostu przepyszna. Niezwykle aromatyczna, co jest szczególnie ważne jesienią. Zapewnia dodatkową porcją rozgrzania. Lekko ostra, trochę pikantna, polecam w mroźne poranki. Sprawdzi się jak mało co!


Składniki :
2 jajka
Pół pomidora
Ząbek czosnku
Duża szczypta mielonego imbiru
Szczypta kurkumy
Szczypta kminu rzymskiego
Szczypta chilli
Sól
Pieprz
Natka pietruszki
Masło klarowane

Rozgrzewam masło. Miażdżę czosnek i łączę go ze wszystkimi przyprawami, wrzucam na masło i chwilę smażę.
Pomidor myję, obieram ze skórki, kroję w kostkę, dodaję do przypraw i smażę aż zacznie puszczać sok. Wbijam jajka, smażę jajecznicę do ulubionej konsystencji.
Podaję z pietruszką. i pieczywem

sobota, 11 listopada 2017

Michałkowy budyń

Kto nie kojarzy smaku słynnych cukierków Michałków? Czekolada, orzechy, trochę chrupiąco, mocno kremowo. Od zawsze bardzo lubiłam te cukierki. Pewnie dlatego, że bardzo lubiła je moja babcia i zawsze miała w barku spory zapasik. A ja z tego chętnie korzystałam. I podbierałam babci słodkości.Babcia oczywiście orientowała się w procederze, i co rusz uzupełniała zapasik. Aż w końcu miała dość i słodką zawartość barku, przeniosła do łóżka. A raczej do szuflady na pościel. Sama chciała zajadać się Michałkami,a  nie dzielić z wnuczką każdym cukierkiem. Trochę ją rozumiem. Sama nie lubię jak ktoś z mojej sekretnej skrytki coś mi podwędzi. Ale wróćmy do przepisu. Robiłam budyń krówkowy i był pyszny. W zasadzie to chciałam zrobić powtórkę, ale nie miałam krówek (albo raczej nie mogłam ich znaleźć), miałam za to Michałki. Dodałam je więc w zastępstwie i wyszedł przepyszny deser o orzechowo- czekoladowym aromacie. Jak dla mnie budyniowy ideał na jesienne dni. Takie jak ten dzisiejszy. Deszczowy, wietrzny, szary i zimny.


Składniki:
2 żółtka
400 ml mleka
Czubata łyżka mąki ziemniaczanej
6- 7 cukierków Michałków
Laska waniliowa

W garnuszku podgrzewam 300 ml mleka z laską wanilii.
Żółtka ukręcam z mąką ziemniaczaną. Siekam cukierki, dodaję do mleka,mieszam chwilę, delikatnie wlewam mieszankę żółtkową, gotuję około 2 minut - do zgęstnienia.
Budyń podaję na ciepło. Ale jest tak samo smaczny na zimno.



czwartek, 9 listopada 2017

Kurczak w maślance i kukurydzy

Każdy ma takie danie, które niekoniecznie bywa najzdrowszym daniem świata, ale za to szaleje się za nim i zajada z wielką przyjemnością. U mnie takim daniem jest filet z kurczaka w  chrupiącej panierce. No nic na to nie poradzę, bardzo, ale to bardzo go lubię. I od czasu do czasu pozwalam sobie na totalną rozpustę i szykuję takiego kotleta. I nie myślę o tłuszczu, zbędnych kaloriach i innych, niezbyt miłych rzeczach. Mój kurczak poleżał najpierw trochę czasu w maślance, następnie trafił na dział doprawiania, panierowania w płatkach kukurydzianych, potem został podsmażony, podpieczony, a na końcu wylądował na talerzu razem z puree. I warzywami na parze, tak by zachować pozory. Ale nie oszukuję się, nie chodziło tutaj o warzywa, a o solidny kawałek delikatnego mięsa, bardzo soczystego, dobrze doprawionego, z bardzo chrupiącą skórką. Po prostu kotlet idealny.



Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
2/3 szklanki maślanki
2/3 szklanki płatków kukurydzianych
1 duże jajko
2 łyżki mleka
2 ząbki czosnku
Łyżka słodkiej papryki
Duża szczypta chilli
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy

Mięso płuczę, osuszam, kroję na kotlety. Kurczaka zalewam maślanką, dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek i chilli. Odstawiam ( najlepiej na noc) minimum na godzinę.
Jajko roztrzepuję, dodaję paprykę i mleko. Płatki kukurydziane kruszę przy pomocy tłuczka do kartofli.
Mięso wyjmuję z marynaty, posypuję solą i pieprzem. Panieruję w jajku,a  następnie w płatkach - mocno je dociskam. Smażę kotlety na rozgrzanym oleju przez 2 minuty z każdej strony. Następnie dopiekam je kwadrans w piekarniku. Podaję z puree i warzywami na parze.

wtorek, 7 listopada 2017

Drożdżowe babeczki z żurawiną. Idealne na śniadanie.

Nic bardziej nie kojarzy mi się z domem, jak zapach ddrożdżowego ciasta. Latem z rabarbarem i truskawkami, jesienią ze śliwkami i oczywiście makiem. Zapach świeżo upieczonej drożdżówki poprawi nastrój w nawet najbrzydszy poranek. Po prostu go kocham. Nieskromnie powiem, że drożdżowe ciasta zawsze mi wychodzą. I w rodzinie stałam się specjalistką, od tego typu wypieków. Nawet nie sądziłam, że mam w sobie tyle pokładów cierpliwości dla drożdżowego ciasta? Jak dla mnie jest ono wyjątkowo proste, i wdzięczne do produkcji. Ale wiem, że nie każdy uważa tak jak ja. I nie każdy swoją przygodę z samodzielnym pieczeniem, zaczyna  od upieczenia świątecznej babki, w zastępstwie za chorą mamę. Jako, że tamta babka wyszła mi znakomicie, i rodzina chwaliła mnie pod sam szczyt gwiazdki na choince, nie mogłam nie wracać do drożdżowych wypieków. Dziś proponuję coś dla tych zabieganych, jak i dla tych, co dopiero zaczynają przygodę z drożdżowym ciastem. Coś dla tych, którzy uważają, że to trudne ciasto, i drożdżowe im nie wychodzi. Gwarantuje, że te babeczki udadzą się nawet dziecku. A ich nieskomplikowanie sprawi, że chętnie będziecie sięgać po ten przepis, również w ciągu tygodnia. Czy jest coś milszego, niż jesienny poranek, ciepły koc, kubek kakao i taka babeczka?  Zaskoczcie swoich bliskich takimi babeczkami. Gwarantuję, że są one receptą na udany dzień.


Składniki:
70 gramów masła
1 duże jajko
200 ml mleka
350 gramów mąki p
1/3 opakowania świeżych drożdży
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
1/2 szklanki suszonej żurawiny


W garnuszku roztapiam masło, dodaję mleko, chwilę studzę.
Żurawinę zalewam wrzątkiem, namaczam, odcedzam.
W dużej misce łączę mąkę i  cukier waniliowy, wkruszam drożdże. Dodaję jedno jajko, żurawinę i mieszankę mleczną. Wyrabiam ciasto - trwa to około 3 minut. Ciasto przykrywam ściereczką, zostawiam na pół godziny w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

Po tym czasie z ciasta odrywam kulki, przekładam je do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Zostawiam na kwadrans.
Babeczki wkładam do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika, piekę je 20 minut.

Moje rady:

1. Babeczki możecie podawać jak bułeczki, z dodatkiem konfitury, miodu czy czekoladowego kremu.
2. Możecie też potraktować je jak deser, posypać cukrem pudrem, polukrować, albo oblać czekoladą.
3. Żeby babeczki pozostały miękkie i delikatne, przechowujcie je koniecznie szczelnie zakryte - w pojemniku, albo pod czystą ściereczką.


niedziela, 5 listopada 2017

Poranny burger z jajkiem sadzonym

Ależ u mnie śniadaniowo ostatnio! Ale to wynik tej okropnej pogody. Potrzebuję rano solidnego posiłku. Takiego, który mnie rozbudzi i doda chęci do życia. I oczywiście będzie smaczny. Jogurt i garstka płatków? O nie, w takie deszczowe i ponure poranki potrzebuję solidnej porcji energii. Awokado, jajko, bułka z małej piekarni, jest pysznie. Po prostu wspaniale. W sam raz by zacząć pełen zajęć dzień. I to z  porcją uśmiechu. Ją dostajemy gratis do burgera. Polecam, nie tylko na te śniadania w ciągu tygodnia, świetnie się również sprawdzi podczas weekendów. Umówmy się, leniwe chwile, też wymagają odpowiedniej porcji energii. I smakowitej oprawy. A ja lecę korzystać z leniwej niedzieli. I takiej samej niedzieli Wam życzę. Spokojnej, przede wszystkim.


Składniki:
1 duże jajko
3 plastry dojrzałego awokado
2 plastry pomidora
Olej lniany
Sól
Pieprz
Szczypiorek
Natka pietruszki
Słodka papryka
Ulubiona bułka

Na teflonowej patelni smażę jajko sadzone bez tłuszczu - posypuję solą i pieprzem.
Bułkę smaruję olejem lnianym, układam plastry awokado - posypuję słodką papryką, na to plasterki pomidora, drobno posiekane zioła. Na wierzchu kładę jajko sadzone, przykrywam wierzchem bułki.

piątek, 3 listopada 2017

Ryżowy budyń z masłem orzechowym i bananem

Banan i masło orzechowe. Ten duet od zawsze dodaje energii. I nie oszukujmy się, ten duet po prostu świetnie smakuje razem. Na śniadanie przygotowałam sobie taki właśnie budyń. Gęsty, kremowy, o pysznym, mocno orzechowym smaku. Wspaniale smakuje na ciepło, ale również na zimno zrobi wrażenie. Lekki, ale i bardzo sycący. W sam raz na aktywny dzień.  Na ten dzień poza domem przygotowałam sobie właśnie solidną porcję takiego budyniu. Po pracy czekała mnie wizyta u dentysty. A po niej relaks z koleżanką. Wróciłam do domu bardzo późno i nie zauważyłam nawet, że zaczął się już listopad. Czyli ten miesiąc, którego bardzo, bardzo nie lubię. Mam nadzieję,że minie szybko. I w miarę bezboleśnie. Tego i Wam życzę. Trzeba sobie osładzać te ponure dni, właśnie takimi pysznymi śniadaniami.


Składniki:
250 ml mleka
150 gramów ryżu - najlepiej jaśminowego
1 banan
2 łyżki masła orzechowego (kremowego)
Szczypta cynamonu

Dwukrotnie płuczę ryż, zalewam 100 ml wody, dodaję cynamon i sól. Gdy ryż wchłonie wodę, zalewam go mlekiem, dodaję czubatą łyżkę masła orzechowego i gotuję aż ryż wchłonie całe mleko i będzie bardzo kremowy. Dodaję połówkę banana, pokrojonego w plasterki. Miksuję na gładki krem.
Budyń podaję z bananem i resztą masła orzechowego.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...