Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 26 maja 2017

Sernik wiedeński. Dla mamy.

Moja mama jest naprawdę fajną mamą. Owszem, to typ mamy kwoki, zawsze taka była. Dla swoich dzieci- a posiada ich trójkę, zostawiła pracę i zawodową karierę w teatrze. Uważała, że jej obowiązkiem jest troska o rodzinę. Oczywiście po urodzeniu się mojej siostry nie planowała, że resztę życia spędzi na etacie mamy i żony. Chciała wrócić do zawodu, do teatru, ale bardzo szybko pojawiłam się ja i powrót do pracy z dwójką malutkich dzieci był po prostu niemożliwy. Niestety moje babcie nie mogły pomóc. Jedna zmarła długo przed naszym urodzeniem, druga wciąż pracowała. Mama zajmowała się więc dwiema córkami, które dzielił równy rok. 3 piętro bez windy, pojedynczy wózek, kartki na żywność, oj było jej ciężko. Kiedy w końcu wydawało się, że dzieci podrosły,poszły do szkoły i można wrócić do życia poza domem, urodził się mój młodszy brat. I w ten oto sposób moja mama została mamą na pełen etat. Wykształcona, pewna siebie i przebojowa kobieta odnalazła największą radość w pokazywaniu dzieciom świata. Mojej mamy chyba nic nie przerażało, nie była typem mamy co zabiera dzieci na plac zabaw, sama plotkuje zaś z innymi mamami albo czyta gazetę. Moja mama miała żyłkę przygody. Ciągle organizowała nam wycieczki, ciągle nas gdzieś zabierała. Nie pamiętam weekendu, kiedy byliśmy zdrowi, który spędzilibyśmy tylko w  domu bawiąc się albo leniąc. Myśmy ciągle coś robili, poznawali świat. Mama tyle chciała nam pokazać, tyle nas nauczyć. Uważała, że bycie mamą nie musi jej ograniczać do kuchni i pralki. Szczerze? Chwilami z przyjemnością słuchałam opowieści koleżanek, że one po prostu siedzą w niedzielę w domu i oglądają bajki. U nas w domu to było nie pomyślenia. Mamie zależało byśmy byli ciekawi świata, zadawali pytania, od maleńkości chodziliśmy do teatru, opery,kina czy na mecze. Doskonale pamiętam coniedzielne wyprawy do rosyjskiej restauracji i długie spacery. Moja mama dbała byśmy wiedziały jak zachować się w towarzystwie, uczyła nas prawidłowego jedzenia, grzecznego zachowania się przy stole i ciekawości innych smaków. Z nią wprost nie można było się nudzić. Mama od małego nie zabraniała nam czytać poważnych gazet i oglądać Wiadomości. Jak miałyśmy jakieś pytania zawsze potrafiła znaleźć odpowiedź. Owszem bywała nadwrażliwa i zbyt opiekuńcza - taka zresztą jest do dziś. Choć ma się już swoje zacne lata, ciągle przypomina o szaliku i czapce zimą. Denerwuje się jak któreś z nas spóźnia się choćby o 5 minut. Czasami, albo raczej często wyolbrzymia pewne sprawy, ale w tym swoim panikowaniu bywa urocza. Bo wiem, że bardzo nas kocha. I ja chociaż bywa,że mam dość maminego nadmiaru uwagi kocham ją bardzo. I cieszę się,że jest. Że zawsze wysłucha, i chociaż nie zawsze się zgadzamy i inaczej widzimy świat, to wiem, że bez niej nie byłabym tym kim jestem. Uwielbiam plotkować z moją mamą, oczywiście w kuchni. Oglądać bajki dla dzieci i łazić po sklepach. No kocham ją po prostu.
 I to dla niej jest ten sernik. Jej ulubiony, klasyczny, wiedeński. Najlepszy. Po prostu idealny. I bardzo, bardzo prosty.
Przepis dodaję do akcji Błyskawiczny Piątek


Składniki:
1,2 kg twarogu śmietankowego ( nie w wiaderku)
8 jajek
2 paczki budyniu śmietankowego
5 łyżek cukru
2 łyżki skórki pomarańczowej smażonej
2 duże garście rodzynków
Cukier puder

Dodatkowo kasza manna i masło do formy


Twaróg mielę, minimum dwa razy. Rodzynki zalewam wrzątkiem, zostawiam na kwadrans, osączam.
Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ukręcam  z cukrem na jasny krem. Następnie partiami dodaję twaróg. Delikatnie dodaję proszek budyniowy i bakalie.
Ubijam na sztywno pianę z białek. Bardzo delikatnie łączę z ciastem serowym. Masy nie wolno miksować ani zbyt mocno ucierać.
Na dnie piekarnika układam naczynie z wrzątkiem, nagrzewam piekarnik do 190 stopni.


Tortownicę smaruję masłem i wysypuję kaszą manną, wylewam ciasto i wyrównuję wierzch. Sernik piekę około 70 minut w 180 stopniach. Studzę przy otwartych drzwiach piekarnika.
Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem.



36 komentarzy:

  1. Wspaniała opowieść o mamie!
    Wspaniały sernik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna opowieść :) Masz super Mamę :)
    Sernik rewelacyjny i na pewno smakuje obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię serniki. Twój wygląda wyśmienicie i pysznie -:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki serniczek zawsze chętnie podjem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mama też by się z takiego sernika ucieszyła, ale zrobiłam dla niej drożdżówki - te lubi najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja kocha sernik, najbardziej na świecie ;)

      Usuń
  6. Wow! Ależ pyszności, wspaniałości :)
    Dla Mamy. Od serca. W to niezwykłe święto.
    No, no - naprawdę super pomysł :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma nic lepszego od sernika :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda mama to Superbohaterka - cudowna i wspaniała Kobieta... Twoja Mama również :)

    A sernik z pewnością przepyszny, tylko rodzinki w serniku "to zło" :D :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny opis:) Taka Mama to Skarb:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że więcej twarogu niż sama daję, pewnie wychodzi wyższy. Muszę raz spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie jest w sam raz-jeżeli chodzi o wysokość, prawie całą wysokość tortownicy zajmuje po upieczeniu :)

      Usuń
  11. Z przyjemnością przeczytałam Twój post o mamie :) Cudowny sernik dla cudownej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mmmmm.... narobiłaś mi smaka na sernik....

    OdpowiedzUsuń
  13. Wpis z sercem, przepis z sercem. Jednym słowem - pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny, ciepły post :-)Moja mama robi taki sam sernik i jest mistrzynią w rozwiązywaniu krzyżówek :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie się udał, jest idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasza mama musiała zrezygnować z pracy pielęgniarki na rzecz wychowania najpierw brata, potem nas bliźniaczki aby po roku przywitać na świat kolejnego małego szkraba. W ten sposób 4 dzieci zamknęła ją w domu na wsi, gdzie tato rolnik ledwo wiązał koniec z końcem. Nasi rodzice do dzisiaj wspominają te czasy z wielkim smutkiem, bo nie mogli nam nigdy kupić fajnych zabawek, rzeczy do szkoły a nawet wyprawić wielkich urodzin dla kolegów z klasy. Kiedy przypominają im się Wigilie tamtego czasu i jedna miska klusek z makiem, a obok druga miska śledzi to aż łzy im kręcą w oku i nas za to przepraszają. Tylko wiesz co? My te czasu wspominamy zupełnie inaczej! Co prawda pudełko po lodach zamiast extra wypasionego chlebaka, uszyty przez mamę woreczek z zamkiem zamiast najnowszego piórnika z Teletubisiami itd. pamiętamy bardzo dobrze. Jednak kiedy wspólnie rozmawiamy o tamtych czasach to my najbardziej lubimy wspominać wypady z tatą ciągnikiem na pole gdzie robiłyśmy sobie piknik xD Wspólne pieczenie z mamą co niedzielę drożdżowego placka z owocami :D Malowanie bombek po nocach, kiedy mama znalazła dorywczą pracę w bombkarni i jej pomagałyśmy sypać brokat :) Takie chwile wspominamy najcieplej i ich nigdy nie zapomnimy :D
    Ale się rozpisałyśmy xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Idealny.:)
    https://jaglusia.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...