Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

sobota, 30 grudnia 2017

Błyskawiczne ciasteczka sylwestrowe

Nie jestem fanką Sylwestra, ale nie będę ukrywać, nie przesypiam tej nocy. Zazwyczaj robię sobie z bratem maraton filmowy. Czytam książki, słucham  radia, a o północy wychodzę przed dom obejrzeć pokaz fajerwerków. Potem staram się zrobić wszystko by doczekać do 1 w nocy. Bo bardzo lubię oglądać pokaz fajerwerków z Londynu. A potem grzecznie idę sobie spać. I tak co roku. Gdyby ktoś zachęcał mnie do imprezowania, nieważne, w klubie czy na domówce, szukałabym milionów wymówek. Bo po pierwsze żadne ze mnie nocne zwierzę, z trudem, z wielkim trudem,a  czasem i z pomocą drzemki czekam na tę mityczną 24. A po drugie każdy Nowy Rok witam z masą obaw. Czy będzie lepszy, gorszy? Co przyniesie, co mnie czeka? Takie oczekiwanie warto sobie osłodzić. Ja proponuję dziś przepyszne ciasteczka. Będą idealne na powitanie Nowego Roku, kipiące od słodyczy, pyszne i tak banalne proste, że zdążycie je zrobić dosłownie za pięć,dwunasta. Świetnie nadadzą się na prezent, albo po prostu miło będzie je podjadać podczas kolejnego nieco dłuższego weekendu.
Dużo spokoju i zdrowia na Nowy Rok Wam życzę. By każdy dzień był miłym prezentem od losu. Słodkim, jak te ciasteczka.


Składniki:
Płat ciasta francuskiego
Pół szklanki orzechów ziemnych
Czubata łyżka cynamonu
Mała puszka masy krówkowej


Orzechy drobno siekam ( można też zmielić w blenderze), posypuję cynamonem.
Ciasto francuskie rozwijam, lekko wałkuję, smaruję masą krówkową. Posypuję orzechami, zwijam w roladę, ostrym nożem kroję na małe kawałki. Ciasteczka piekę przez 13-15 minut w 185 stopniach.




piątek, 29 grudnia 2017

Miodowy grapefruit

Zawsze lubiłam grapefruity. Nie miałam nic do ich kwasowości, wręcz przeciwnie, im bardziej kwaśny i konkretny, tym lepszy :) Moja jedna ciotka, prawie umierała, kiedy gardziłam cukrem. Ona uważała, że nie da się zjeść tego owocu, nie posypawszy go uprzednio solidną łychą cukru. Dla mnie posypanie go cukrem było prawdziwą zbrodnią! Zdecydowanie wolałam go na surowo, z naturalną goryczą. Ale dziś proponuję niezwykle prosty przepis na błyskawiczny deser, zdrową przekąskę, albo na śniadanie. Wystarczy dodać bowiem jogurt i twarożek, i gotowe. Czym będę kusić? Pieczonym grapefruitem z miodem i szczyptą cynamonu. Tak proste, że każdy musi spróbować.


Składniki:
1 duży grapefruit
2 łyżeczki miodu ( polecam lawendowy)
Duża szczypta cynamonu

Blaszkę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia. Owoce dokładnie myję, parzę wrzątkiem, kroję na połówki. Lekko osuszam wierzchy po przekrojeniu - przykładam papierowy ręcznik.
Miód łączę z cynamonem i polewam wierzch owocu. Grapefruity piekę 5-7 minut w piekarniku z włączoną funkcją grillowania.



środa, 27 grudnia 2017

Kminkowy twarożek

I jak minęły Wasze Święta? Przejedzeni? Nacieszeni prezentami? Dogrzani rodzinnym ciepłem na cały rok? Ja z roku na rok odczuwam coraz większą sympatię do Świąt. Był taki czas, kiedy Święta straciły dla mnie magię, teraz wróciłam do dziecięcej ekscytacji. Szukanie prezentów dla rodziny, pakowanie, i ukrywanie ich przez miesiąc, to wielka zabawa i czysta przyjemność. A odpakowywanie swoich podarków, dostarcza mi ogrom radości. W tym roku nie mogłam narzekać. Niespodzianki sprawiły mi masę przyjemności i pewnie jeszcze wiele tygodni, będę pod wrażeniem tegorocznych podarków. Ale  Święta mają to do siebie, że lubią się za szybko kończyć. W porównaniu do przygotowań, mijają po prostu błyskawicznie. Po tych wszystkich świątecznych szaleństwach, mam dla Was prosty przepis, na kminkowy twarożek. W sam raz na poświąteczne śniadanie przed pracą, albo do pracy. Jeżeli macie dość pieczonych mięs i sałatek, to ta pasta o wyraźnym smaku kminku będzie idealna.


Składniki:
200 gramów twarogu
2 łyżki mleka
1 ząbek czosnku
Mielony kminek- pół łyżeczki
Ziarna kmniku
Sól
Pieprz

Twarożek rozcieram razem z mlekiem. Dodaję kminek, sól, pieprz i zmiażdżony ząbek czosnku. Dokładnie mieszam, posypuję ziarnami kminku, chłodzę 10 minut przed podaniem. 

sobota, 23 grudnia 2017

Świąteczne życzenia

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam by ten wyjątkowy czas, upłynął wśród najbliższych osób. By był to czas pełen miłości i wzajemnego zrozumienia. By czas spędzony przy wigilijnym stole na długo został w Waszej pamięci,a  atmosfera z tego wyjątkowego wieczoru, towarzyszyła Wam cały Nowy Rok.

                                                                WESOŁYCH ŚWIĄT

czwartek, 21 grudnia 2017

Szybkie pierniczki last minute

Jeżeli przegapiliście przedświąteczne pieczenie pierniczków, mam przepis dla Was. A jeżeli nie lubicie wałkować i godzinami stać w kuchni piekąc blacha, za blachą, to też mam przepis dla Was. Bardzo szybkie pierniczki, które nie wymagają ani nabierania miękkości przez parę dni. Nie wymagają dojrzewania, wałkowania i żmudnego dekorowania. To prawdziwe pierniczki last minute. Mają miękki środek, są smakowite, bardzo korzenne, idealnie smakują z lukrem i czekoladą. Po prostu są stworzone do tego by raczyć się nimi w towarzystwie świątecznej kawy i herbaty. Same w sobie nie są zbyt słodkie, lukier i czekolada wspaniale się komponują. Takie pierniczki warto przygotować też wtedy, jeżeli nigdy ich nie piekliście, bo baliście się porażki. Wychodzą za każdym razem. Jeżeli lubicie mocno korzenne smaki, to musicie ich spróbować. A ja właśnie dziś zaczynam mój świąteczny urlop. Chociaż najbliższe 3 dni z urlopem nie będą miały nic wspólnego, to jak dziecko cieszę się na te wszystkie przygotowania. Choć wieczorami będę padać z wyczerpania, to ubóstwiam ten świąteczny rozgardiasz i zamieszanie.


Składniki:
400 gramów mąki
4 łyżki miodu
2 jajka
3 łyżki cukru
100 gramów masła
3 łyżki domowej mieszanki przypraw do piernika (cynamon, mielone goździki, imbir, kardamon, pieprz, szczypta chilli)
Łyżka sody

Dodatkowo:
Cukier, sok z cytryny, gorzka czekolada, cukrowe perełki



Do garnuszka wsypuję cukier, podgrzewam go parę minut, aż zacznie zamieniać się  w karmel, dodaję 100 ml wody i zdejmuję z ognia. Następnie dodaję miód i 100 gramów mąki, dokładnie łączę całość. Odstawiam na parę minut. Do masy dodaję posiekane masło, jajka, resztę mąki z sodą i przyprawami. Szybko zagniatam   gładkie ciasto.
Z ciasta odrywam kulki, układam je na blasze do pieczenia, wyłożonej papierem. Pierniczki piekę około 15 minut w 180 stopniach.
Po wystudzeniu część lukruję cytrynowym lukrem, a resztę polewam roztopioną gorzką czekoladą i dowolnie dekoruję.

Moje rady:
Do ciasta możecie dodać skórkę pomarańczową, albo dowolne bakalie.
A na koniec trochę świątecznego klimatu :)





wtorek, 19 grudnia 2017

Makowy keks z żurawiną i białą czekoladą

Keks to ciasto, które powinno znaleźć się na świątecznym stole. Wypełniony bakaliami, ma symbolizować dostatek i pomyślność, więc lepiej by go nie zabrakło. Nie zamierzam dyskutować z tradycją i przesądami, więc z pewnością przygotuję ten rodzaj ciasta na Wigilię. Tymczasem zapraszam na makowy keks z suszoną żurawiną i polewą z białej czekolady. Taki mniej tradycyjny, ale za to tak samo pyszny. To moje tegoroczne odkrycie. Keks jest idealny, ani nazbyt słodki, ani nijaki. Biała czekolada i kwaskowata żurawina. Do tego bardzo świąteczny akcent w postaci maku. Ciasto jest bezproblemowe, praktycznie wymaga wolnych 10 minut. I już jest w piecu. Na pewno będzie smakować wszystkim, a łatwość przygotowania sprawi, że z chęcią go wypróbujecie. Nie tylko na święta. 

Składniki:
2 szklanki mąki orkiszowej tortowej
125 gramów masła
Pół szklanki mleka
3 małe jajka
4 łyżki brązowego cukru
0,5 szklanki maku
4 garście suszonej żurawiny
Aromat rumowy
Łyżka proszku do pieczenia
Polewa:
Tabliczka białej czekolady
2 łyżki mleka
Dodatkowo:
Masło i kasza manna do formy


Żurawinę zalewam wrzątkiem, zostawiam na 5 minut, odcedzam. 
Masło roztapiam, dodaję mleko, studzę. 
Do ostudzonej masy dodaję jajka, aromat i cukier, miksuję na gładki krem. 
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy razem z makiem, mieszam całość.  Na koniec dodaję żurawinę, mieszam delikatnie. Keksówkę smaruję masłem, wysypuję kaszą manną, przelewam ciasto. Keks piekę około 45-50 minut w 185 stopniach ( termoobieg). 
Rozpuszczam białą czekoladę na parze, razem z mlekiem. Polewam nią ciasto. Można dowolnie udekorować, na przykład suszoną żurawiną, albo cukrowymi perełkami. 

niedziela, 17 grudnia 2017

Sałatka z jajka i tuńczyka

Nie jest to świąteczna sałatka. Jest taka codzienna. W sam raz na zabiegany czas przed świętami. W te dni, kiedy zapominamy by zjeść solidną kolację, czy nawet obiad. Nie wiem jak u Was, ale w moim domu, bo całym dniu przedświątecznego gotowania, mało kto ma ochotę na długie przygotowanie innych posiłków. Ratują mnie wtedy takie dania, proste, błyskawiczne, i pyszne. Taką sałatkę można zabrać do pracy, zjeść na obiad z kawałkiem ciepłej bagietki, albo przygotować ją na szybką i sytą i kolację. W okresie przedświątecznym warto sobie ułatwiać życie. Ja tak zamierzam robić, tak by do świąt nie paść z wyczerpania. A dziś robię sobie całkowicie wolny dzień. Czysty relaks. No, dobrze, relaksować się będę jak upiekę śleżyki :)


Składniki:
2 jajka
Puszka tuńczyka w sosie własnym
Pół awokado
1 łyżka jogurtu greckiego
1 łyżka majonezu
Szczypta słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Natka pietruszki

Jajka gotuję na twardo, obieram i kroję w kostkę.
Tuńczyka osączam, dodaję do jajek, awokado myję i kroję w kostkę. Jogurt i majonez łączę w miseczce, doprawiam solą,papryką i pieprzem, dodaję do reszty składników, dokładnie mieszam. Przed podaniem posypuję posiekaną pietruszką.

piątek, 15 grudnia 2017

Świąteczna Stefanka

Przybywam dziś z pomysłem na naprawdę błyskawiczne ciasto, o smaku świąt. Do jego przygotowania będziecie potrzebować paru składników i wolnych 10 minut. Moja propozycja to udawany makowiec. Bez pieczenia, bez nadmiaru pracy. 10 minut i trochę czasu w lodówce. I już, gotowe. Można serwować i zbierać pochwały. I słuchać zachwytów padających z każdej strony. Bo chociaż to ciasto jest tak bajecznie proste, to jest jeszcze przepyszne!  Do tego nikt nie mógł zgadnąć z czego je przygotowałam. Naprawdę, nikt nie poznał smaku kaszy manny. A to przecież główny składnik tego deseru. Ale tutaj smakuje jak najlepszy krem o smaku makowca. Jeżeli chcecie poczuć smak świąt, to koniecznie przygotujcie tę zimową Stefankę o smaku świąt. Nie będziecie zawiedzeni nic a nic. Czy ja dobrze kojarzę? Już dziś jest piątek? Uff, marzę o 5 minutach dla siebie.



Składniki:
1 duża paczka kakaowych herbatników
300 gramów kaszy manny
550 ml mleka ( roślinne lub zwykłe)
4 czubate łyżki maku
2 łyżki miodu
Łyżeczka olejku migdałowego
3 garście suszonej żurawiny
1 czubata łyżka masła
Polewa:
50 gramów gorzkiej czekolady
2 łyżki mleka
3 garście orzechów w karmelu



Blaszkę do pieczenia ( polecam taką z wyjmowanym dnem) wykładam folią do żywności. Układam warstwę herbatników.
W garnku podgrzewam mleko z olejkiem migdałowym, makiem i żurawiną. Gdy zacznie się gotować, powoli wsypuję kaszę mannę i mieszając gotuję na gęsty krem - trwa to około 10 minut. Dodaję masło i miód, dokładnie mieszam.
Ciepłą masę rozprowadzam na warstwie ciastek, przykrywam kolejną warstwą ciastek.


Czekoladę roztapiam w kąpieli wodnej razem z mlekiem. Gęstą polewą smaruję ciasto, posypuję orzechami. Deser chłodzę minimum dwie godziny przed podaniem. Najlepsze jest jednak następnego dnia po przygotowaniu.

środa, 13 grudnia 2017

Owsianka z mango

Trochę wyłamię się z tego przedświątecznego szaleństwa. Wyłamię się przepisem, na egzotyczne śniadanie. I bardzo pogodny poranek. Bo kiedy od rana je się mango, to wiadomo, że to będzie dobry dzień. Szczególnie kiedy dopada nas świąteczna gorączka i zaczynamy się gubić. Bo tutaj trzeba posprzątać, ogarnąć, dokupić, zaplanować. A i jeszcze wypadałoby iść do pracy. Doba wydaje się za krótka, i to nie tylko dlatego, że dzień wstaje tak późno, a słońce zachodzi tak wcześnie! Po prostu obecnie przedświąteczna krzątanina, połączyła się z nadmiarem pracy w pracy. Z jednej strony jest to szalenie pożądany stan, ale z drugiej wolałabym już nieco wyhamować, skupić porządnie na jednym zadaniu, a nie myślami być całą dobę w pracy. Zdecydowanie brakuje mi ostatnio zwykłej nudy. I świętego spokoju. Dlatego też celebruję sobie takie poranki. 5 minut tylko dla mnie. I słonecznego mango. 


Składniki:
5 łyżek płatków owsianych
200 ml mleka ( u mnie sojowe waniliowe)
Połówka mango
2 łyżki płatków kokosa
Łyżka miodu


Płatki zalewam mlekiem, odstawiam na kwadrans, po tym czasie podgrzewam je, około 5-6 minut, aż lekko zgęstnieją.
Mango obieram, kroję w kostkę, dodaję miód i płatki kokosa. Mieszankę z mango wykładam na płatki, podaję od razu po przygotowaniu. 

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Karmelowo-korzenna kawa

Kawiarnia. Powolne picie pysznej kawy. Chwila dla siebie. Albo wręcz przeciwnie, czas spędzony z bliską osobą, albo i całą grupą. Nieważne, najważniejsze jest to, że taka kawa to taki czas tylko dla nas. Mamy wrażenie, że czas się zatrzymuje, że prawie nie płynie. Możemy spokojnie przemyśleć parę spraw, oddać się marzeniom, albo i zacząć planować. W okresie przedświątecznym nie ma jednak zbyt wiele tego czasu,przeznaczonego na przyjemności. Trzeba porządkować, piec, gotować i pędzić z zakupami przez miasto. Mam jednak przepis na krótką chwilę wytchnienia, w domowym zaciszu, z pyszną kawą. Taką jak w kawiarni. A może i lepszą? Kawa zbożowa, masa krówkowa, korzenne przyprawy, odrobina mleka. Jest pysznie!


2 torebki kawy zbożowej
100 ml mleka
2 łyżki masy krówkowej
2 cm imbiru
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu

Saszetki z kawą zbożową wkładam do kubka, dodaję przyprawy, ścieram imbir na tarce, zalewam 200 ml wrzątku, parzę około 3 minut. Następnie kawę przecedzam, dodaję masę krówkową i mleko. Dokładnie mieszam. Podaję na ciepło.

sobota, 9 grudnia 2017

Imbirowe ciasteczka. Mięciutkie ciągutki.

Nie wiedziałam jak je nazwać. Chodziło za mną słowo " żujne". Ale nie brzmi ono zbyt apetycznie, musicie to przyznać. Żujne ciasteczka. I kto by się na nie skusił? Pewnie nikt. Te ciasteczka są jednak inne niż wszystkie. Z wierzchu są leciutko chrupiące, a w środku mięciutkie. Takie ciągnące się, żujne po prostu. Czuć w nich zdecydowanie ducha nadchodzących świąt. Imbirowe, korzenne, wspaniale pachną. I zobaczcie jak pięknie się błyszczą, niczym otulone płatkami śniegu. Po prostu idealne. Będą wspaniałe na prezent. Również dla samego siebie. Ja je upiekłam jako prezent dla samej siebie. Bo zasłużyłam. Czym? Sama nie wiem. Chyba po prostu szukałam wymówki, by zrobić sobie pomikołajkowy prezent. W końcu duże dziecko ze mnie, i mam prawo samą siebie porozpieszczać. Jeżeli nie przepadacie za imbirem, nie martwcie się, nie dominuje w smaku, dodaje ciasteczkom po prostu charakteru i korzennej, bądź też świątecznej nuty.


Składniki:
100 gramów masła
200 gramów mąki pszennej
2 jajka
2 czubate łyżki  cukru
2 łyżki płynnego miodu
2 niepełne łyżki  mielonego imbiru
1 łyżeczka mielonego cynamonu
Szczypta sody

Ucieram masło z miodem, gdy powstanie gładki krem, dodaję jajka. Dalej ucieram, dodaję mąkę i przyprawy, oraz sodę. Zagniatam kulę i odstawiam na pół godziny do lodówki. Po tym czasie z ciasta odrywam kulki, spłaszczam je i obtaczam w cukrze. Układam na blaszce, zachowując odstęp między ciasteczkami, bo rozlewają się na boki. Ciasteczka piekę 8 minut w 185 stopniach -polecam termoobieg. Po wystudzeniu zdejmuję z blaszki i przechowuję w  puszce.



czwartek, 7 grudnia 2017

Placuszki z ricotty z masłem orzechowym

Zimno, brzydko i nijako. Takie poranki aż się proszą o ciepłe, syte i rozgrzewające śniadanie. Bez takiego nie tylko nie wyjdę z domu, co w ogóle nie chce mi się nic robić, poza leżeniem w pościeli i podziwianiem sufitu. Jako, że tego ranka znalazłam w lodówce opakowanie ricotty, która za dwa dni miała stracić ważność, postanowiłam zrobić z niej proste, ale wspaniałe śniadaniowe placuszki. Z masłem orzechowym, które nie tylko świetnie smakuje, ale i dodaje energii  i dobrze wpływa na zaspany mózg. Takie placuszki robi się bardzo szybko, i muszę przyznać,. że tak samo szybko znikają z talerza.


Składniki:
150 gramów Ricotty
1 małe jajko
3 pełne łyżki mąki orkiszowej
2 łyżki masła orzechowego
Ekstrakt waniliowy
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Masło klarowane do smażenia

Ricottę łączę z jajkiem, mieszam aż składniki się połączą, dodaję masło orzechowe i wanilię. Delikatnie łączę z mąką i proszkiem do pieczenia.
Z masy formuję średniej wielkości placuszki i smażę je na rozgrzanym maśle.
Można posypać cukrem pudrem, ale najbardziej smakują mi z bananem.





wtorek, 5 grudnia 2017

Manna z duszonymi jabłkami

Zawsze kiedy dopada mnie mały, bądź większy smutek, przemęczenie i poczucie bezsensu, funduję sobie seans z kaszą manną. Już samo jej przygotowanie ma dla mnie działanie terapeutyczne. W końcu to smak znany z dzieciństwa. Porcja tej kaszki zdecydowanie przywołuje miłe wspomnienia. Moja mama, choć sama jej znosi do dziś, to w dzieciństwie szykowała ją nam bardzo ciężko. Szczególnie w chorobie. Do tego wielka łyżka domowej malinowej konfitury, albo kiedy było już naprawdę bardzo źle, łycha Nutelli. I świat od razu był taki piękny! I gardło przestawało boleć, deszcz mnie zacinał, a energia do życia wracała natychmiast. Teraz znów potrzebowałam takiego wsparcia od kaszki manny. Dlatego też przygotowałam sobie solidną porcję manny i do tego duszone jabłka w korzennych przyprawach z żurawiną. Jesienne smaki i aromaty. Razem smakowały bajecznie



Składniki:
5- 6 łyżek kaszy manny
300 ml mleka
Ekstrakt waniliowy
1 duże, kwaskowate jabłko
2 garście suszonej żurawiny
Cynamon, imbir i kardamon - po szczypcie
Czubata łyżka miodu

.
W garnuszku podgrzewamy mleko z wanilią, wsypujemy kaszę mannę i gotujemy około 7-8 minut, aż kasza zgęstnieje.
Jabłko obieram, kroję na kawałki. Żurawinę przelewam wrzątkiem.
W drugim garnuszku duszę jabłka, dodaję żurawinę i przyprawy. Duszę około 5 minut, jabłka mają zmięknąć, ale zachować kształt. Na koniec dodaję miód.
Na kaszę manną wykładam owoce. Można jeść na ciepło, bądź po ostudzeniu.


niedziela, 3 grudnia 2017

Kokosowy kurczak

Uwielbiam wręcz połączenie kurczaka i kokosu. Najczęściej robię go w ten sposób, że do mięsa dodaję mleczko kokosowe, trochę przypraw i gotowe. Ekspresowo i smacznie. Teraz zrobiłam kurczaka podwójnie kokosowego, wykorzystałam bowiem śmietankę kokosową, oraz wiórki kokosowe. Do tego pomidory, czosnek, i papryka. Wyszło naprawdę pyszne danie, które do tego robi się błyskawicznie i ekspresowo. Połączenie kurczaka, przypraw, pomidorów i kokosa jest po prostu wspaniałe. Chociaż nie przepadam za słodkimi nutami w połączeniu z mięsem, to muszę przyznać, że to danie skradło moje serce. Robię je często i z pewnością będę powtarzać. To moja propozycja na jutrzejszy obiad. A dziś? A dziś ruszam swoje zastane kości i lecę w świat. W końcu nie pada deszcz, choć przybył mróz. Jeszcze tylko trochę śniegu i będzie pełnia szczęścia.



Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1 średnia cebulka
2 ząbki czosnku
200 ml śmietanki kokosowej
2 łyżki wiórków kokosowych
2 spore pomidory
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy do smażenia
 Do podania :
Kuskus

Mięso opłukuję i kroję w  kostkę.
Siekam drobno czosnek i cebulkę, podsmażam na oleju 2-3 minuty. Dodaję kurczaka i podsmażam około 8 minut. Następnie czas na dodanie posiekanych pomidorów, doprawiam całość solą, pieprzem i paprykami. Smażę 3-4 minuty, aż pomidory zmiękną. Potrawę zalewam śmietanką, dodaję wiórki kokosowe i duszę 8-10 minut.
Danie podaję z kuskusem, posypuję wiórkami kokosowymi.

piątek, 1 grudnia 2017

Kokosowa galaretka i truskawkowy sos

Kolejne wspomnienie lata. Jako, że pogoda jest jaka jest, trzeba sięgać wspomnieniami do tych przyjemniejszych dni. Co prawda tegoroczne lato nad morzem, było zdecydowanie średnie, to było parę ładnych dni. Ten rok będzie jednak zapamiętany jako szary, deszczowy i wietrzny. No, ale było tych parę dni... Takich typowo letnich dni, kiedy człowiek mógł z czystym sumieniem narzekać na upały,a  ochłody szukać w pobliskim markecie,w  dziale z mrożonkami. Spacer w takiej okolicy niósł bowiem ukojenie i zapobiegał przegrzaniu. W takie letnie dni, najbardziej smakują mi truskawki. Od rana  do wieczora. I w pewien nieciekawy listopadowy dzień, przygotowałam sobie deser o smaku i zapachu wakacji. Bardzo prosta kokosowa galaretka i pyszny, ciepły, korzenny sos z truskawkowym dżemem. Po prostu czysta poezja. Jeżeli macie dość pogody za oknem, i pragniecie przenieść się na jakąś rajską wyspę, to polecam zacząć od tego deseru. Gwarantuję Wam, że będziecie nim zachwyceni.


Składniki :
500 ml mleka kokosowego
1 łyżka żelatyny
1 łyżka cukru
4 łyżki dżemu Łowicz
Kawałek imbiru
Szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu

Mleko przelewam do garnuszka i podgrzewam z cukrem. Żelatynę łączę z 2 łyżkami wody, mieszam i dolewam do mleka kokosowego. Gotuję całość 3 minuty,ciągle mieszając. Odstawiam na parę minut. Masę przelewam do miseczki, wkładam do lodówki na minimum dwie godziny.
Dżem podgrzewam z łyżką wody, dodaję starty imbir, cynamon i kardamon, podgrzewam przez parę minut.
Galaretkę przekładam na talerz, polewam sosem.

#lowicz #dzem #konfitura #truskawki





Z MIŁOOOŚCI DO TRUSKAWEK

środa, 29 listopada 2017

Ciasto Amaretti z truskawkową konfiturą

Za co uwielbiam jesienne weekendy? Za to, że mam wtedy dużo, naprawdę dużo czasu na gotowanie i pieczenie. Co prawda senna pogoda, troszkę mi to utrudnia, ale nie ma przecież nic przyjemniejszego, od popołudniowego zatopienia się pod kocem z filiżanką pysznej herbaty i kawałkiem domowego ciasta. Brakowało mi tylko kominka i psa u stóp. Ale od czego jest moja bujna wyobraźnia! To ciasto upiekłam w weekend i dzielę się przepisem.
Proponowane ciasto będzie zwykłe, a jednak zdecydowanie niezwykłe. Jest bardzo proste, ale swoim smakiem i wyglądem robi wrażenie. A ten zapach! W całym domu będzie pachniało migdałami i czekoladą. Wyjątkowym dodatkiem do tego ciasta jest truskawkowa konfitura. Obecny sezon na cytrusy i jabłka, nie pasował mi specjalnie do tego deseru. Pomyślałam więc, że idealnie będzie pasowała truskawkowa konfitura. Słodkie truskawki, i lekko gorzkie ciasteczka Amaretti. Coś przepysznego! Proste ucierane ciasto, z dodatkiem pokruszonych ciasteczek to po prostu bajka. A jeżeli dodamy do tego czekoladę, to uzyskamy deser idealny. Bez dwóch zdań. Takie słodkie popołudnia są przyjemnym przerywnikiem dla codziennej rutyny. Szczególnie tej jesiennej. Na przekór szarości proponuję smak letnich truskawek, ukryty w cieście z dodatkiem Amaretti. Jeżeli szukacie ciasta na leniwe,rodzinne chwile, babskie plotki, albo po prostu dla samego siebie, to już wiecie jakie ciasto warto przygotować.

 #lowicz #dzem #konfitura #truskawki



Składniki:
100 gramów ciasteczek Amaretti
125 gramów masła
300 gramów mąki orkiszowej tortowej
3 spore jajka
3 łyżki cukru
2-3 łyżki mleka
Olejek migdałowy
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
7 łyżeczek Konfitury Truskawkowej Łowicz

Polewa :
50 gramów mlecznej czekolady
1 łyżeczka masła
Dwie garści ciasteczek Amaretti


Masło ubijam razem z cukrem i olejkiem migdałowym na jasny krem. Powoli wbijam jajka i dalej ubijam.  Dodaję mąkę przesianą razem z proszkiem do pieczenia, mieszam ciasto, dodaję mleko.
Ciasteczka Amaretti rozkruszam w dłoniach, albo gniotę je przy pomocy tłuczka do ziemniaków. Dodaję do ciasta, mieszam delikatnie.


Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam 3/4 ciasta. Z konfitury robię kleksy na wierzchu ciasta, i przykrywam je resztą masy. Placek piekę 40-45 minut w 185 stopniach (polecam piec z termoobiegiem).

Gdy ciasto się studzi szykuję polewę, rozpuszczam czekoladę razem z masłem i polewam wierzch ciasta. Posypuję pokruszonymi ciasteczkami.

Moje rady:
Jeżeli ciasta nie będę jadły dzieci, dodajcie likier Amaretto zamiast olejku migdałowego.
Do ciasta w sezonie można dodać świeże owoce, albo inny kwaskowaty dżem.
Z MIŁOOOŚCI DO TRUSKAWEK

poniedziałek, 27 listopada 2017

Omlet ze schabem i awokado

Sama się dziwię, że ostatnio taką sympatią zapałałam do wytrawnych omletów. Kiedyś akceptowałam tylko te na słodko, a teraz? Teraz z dużą przyjemnością zajadam się tymi, które nie mają słodkich dodatków. Lubię je na śniadanie, albo na kolację. A i potrafię przyrządzić sobie omlet na bardzo leniwy obiad. Taki jak ostatnio. Do nadzienia użyłam kawałki pieczonego schabu z obiadu i moje ulubione ostatnio ( na powrót) awokado. Są takie momenty, kiedy upieram się na jakiś składnik diety i jem do znudzenia. Ostatnio dzień dnia w moim menu pojawia się awokado. A dzień bez zakupu tej zielonej pyszności, to zdecydowanie dzień stracony.
Nowy tydzień zaczął się bardzo pracowicie, więc wracam do pracy, choć najchętniej dzisiejszy dzień spędziłabym na długim spacerze nad morzem. Ale cóż, pomarzyć można.


Składniki :
2 jajka
2 plastry pieczonego schabu
Pół dojrzałego awokado
Łyżka mleka
Łyżeczka mąki
Sól
Pieprz, świeżo mielony z młynka
Łyżeczka klarowanego masła

Awokado obieram ze skórki i kroję na kawałki. Szynkę kroję na małe kawałeczki.
Jajka ubijam z mlekiem, solą i pieprzem. Bardzo delikatnie dodaję mąkę i mieszam całość.
Rozgrzewam masło, wylewam masę jajeczną i smażę omlet. Gdy zetnie się z jednej strony przewracam go na drugą stronę. Układam kawałki awokado i szynki, składam na pół i smażę około minuty.

sobota, 25 listopada 2017

Manna jak Tiramisu

Jak pewnie wiecie, sympatia, szczera sympatia do kaszy manny, nie przeszła mi razem z pójściem do 4 klasy szkoły podstawowej. Ja ją lubię, bardzo lubię, do dziś. Wszystko co z kaszki manny, zjem chętnie, a  jeszcze chętniej przygotuję. Tym razem przygotowałam sobie kolacyjną kaszę manną o smaku Tiramisu. Miałam bowiem ochotę na ten klasyczny włoski deser, ale jak wiadomo, czasu brak, a ochoty nie przełożę na za parę dni. Trzeba było szybko coś wymyślić i w ten oto sposób powstała ta manna. Robi się bardzo prosto, nie rezygnujcie z dodawania mascarpone, dzięki temu deser ma niezwykle kremową i delikatną konsystencję. I smakuje prawie jak klasyk. Sprawdzi się nawet na śniadanie. Zacząć dzień od tiramisu? Chyba lepiej być nie może. 
Bardzo czekałam na ten weekend. I wiecie co? Nawet deszczowa pogoda, nie zepsuje mu humoru!



Składniki:
300 ml mleka migdałowego
5-6 łyżek kaszy manny
2 łyżki serka Mascarpone
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżka kakao
Herbatniki lub biszkopty

Podgrzewam mleko razem z kawą, dodaję kaszę mannę i gotuję do zgęstnienia. Gdy kasza lekko przestygnie dodaję mascarpone i dokładnie mieszam.
Na dnie miseczki kruszę biszkopty, wykładam krem z kaszy manny, posypuję kakao i podaję z herbatnikami. 







czwartek, 23 listopada 2017

Pieczony naleśnik z jabłkiem i żurawiną

Wygląda jak ciasto. Jak biszkopt z jabłkiem. I nawet dość podobnie smakuje. Chociaż tak naprawdę szykuje się go na śniadanie. Solidne śniadanie, pełna smaku jesiennych sadów. Jabłka, cynamon, żurawina. Zdecydowanie mój ulubiony omlet, ostatnich tygodni. Pożywny, zjedzony rano spokojnie zapewnia poczucie sytości do obiadu. Świetny na weekendowe śniadanie, ale i sprawdzi się w ciągu tygodnia. Plusem jest to, że nie trzeba stać nad patelnią, sprawdzać czy już można przewracać, czy aby coś się nie przypaliło. Nie, wsadzamy patelnię z naleśnikowa masą do piekarnika, zajmujemy sobą i po kwadransie raczymy się pysznym śniadaniem. Jeżeli szukacie sposobu na urozmaicenie swoich śniadań, albo po prostu lubicie eksperymentować i codziennie jeść co innego, ten przepis na pewno przypadnie Wam do gustu.




Składniki:
2 jajka
100 gramów mąki
150 ml mleka
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy
1 duże jabłko
Dwie garście suszonej żurawiny
Łyżeczka cynamonu
Czubata łyżka klarowanego masła
Czubata łyżka brązowego cukru

Jabłko obieram, kroję w małą kostkę, żurawinę opłukuję pod ciepłą wodą.
Rozgrzewam masło na patelni (takiej, którą można używać w piekarniku), dodaję cukier, jabłka, cynamon i żurawinę. Smażę owoce z cynamonem i cukrem przez 3-4 minuty.
Jajka ubijam z mlekiem i wanilią,  dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelewam na patelnię, tak by przykryło owoce.
Naleśnik zapiekam około 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni.
Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem, albo polać miodem.








wtorek, 21 listopada 2017

Butter Chicken

Dziś proponuję pyszne i bardzo aromatyczne danie. W sam raz na jesienne chwile. Pewnie większość zna to danie, większość już go próbowała, ale jeżeli ktoś jeszcze nie próbował, albo nie przygotowywał samodzielnie, to polecam moją wersję. Bardzo aromatycznie, kremowo, i tak smakowicie, że sąsiedzi będą się wpraszać na porcję tego dania. To co zaskakuje, to łatwość przygotowania. To jedno z szybszych dań obiadowych, nie trzeba mu poświęcać za dużo czasu, świetnie się sprawdzi w zabiegany dzień, albo po prostu wtedy kiedy nie macie ochoty godzinami stać w kuchni, za to macie ochotę na pyszny obiad. Także jak ustaliśmy na początku, kto nie próbował tego w domu, koniecznie musi spróbować.


Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
3-4 pomidory
150 ml śmietanki 36 %
Po łyżce  imbiru, kolendry, kardamonu, mielonego czosnku, chilli, kminu rzymskiego, kurkumy i Garam Masali
Sól
Pieprz
2 łyżki klarowanego masła
Łyżka oliwy

Mięso myję, suszę, kroję w kostkę. Oliwę łączę z połową porcji przypraw,  mięso polewam aromatyczną marynatą.
Czosnek i cebulkę siekam, podsmażam na maśle. Dodaję mięso - razem  z marynatą, smażę około 6-7 minut. Siekam w kostkę pomidory i przekładam na patelnię,dodaję resztę przypraw, duszę około 10 minut. Na koniec dodaję śmietankę kremówkę. Podgrzewam około 5 - 7 minut.
Danie podaję z ryżem Basmati.


niedziela, 19 listopada 2017

Pluszki z sezamem i czekoladą

Tak, wiem, ta nazwa wydaje się dość dziwna. Czym są bowiem pluszki? Co to takiego i z czym to się je? Śpieszę więc wyjaśnić, że pluszki to po prostu drożdżówki. Dokładnie rosyjskie, specyficznie zawijane, w bardzo ciekawy kształt. Ale o ich niezwykłości świadczy nie tylko kształt, ale i sposób produkcji. Nie dodaje się bowiem do ciasta jajek, zamiast tego dokładamy... majonez. Tak, ja też z początku byłam przerażona, czy to się uda? Czy ktoś to w ogóle zje? Obawy okazały się płonne, pluszki w moim domu zniknęły w dwa kwadranse, a ja w ciągu miesiąca przygotowałam je już 3 razy. Są idealne. Bardzo lekkie, delikatne, mięciutkie. Po upieczeniu oczywiście w ogóle nie czuć dodatku majonezu, zaś czuć niezwykłą delikatność. Wyrabianie ciasta na pluszki to czysta przyjemność, nie jest to wcale skomplikowane. Sam sposób składania tak samo, nie jest specjalnie trudny. Zaręczam, że wyjdzie Wam już pierwszy. Przejdźmy do nadzienia. Nadziewać można wszystkim. Makiem, twarogiem, konfiturą, orzechami czy czekoladowymi kremami. Świetnie będzie też pasować tradycyjne nadzienie z cynamonowym masłem, albo przesmażone jabłka. Ja wybrałam nadzienie z pasty sezamowej, do której dodałam  gorzką czekoladę. Akurat miałam otwarty słoik sezamowej pyszności i postanowiłam wykorzystać ją do przygotowania nadzienia. To był strzał w dziesiątkę. Takie nadzienie jest oryginalne i przepyszne. Niezbyt słodkie, ciekawe, czekoladowe...
Do jesiennej chwili z książką i kubkiem herbaty. Spróbujcie.
A pieczenie z pewnością ułatwią Wam akcesoria cukiernicze. 


Składniki:
500 gramów mąki pszennej
1 paczka suszonych drożdży
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
2 pełne łyżki majonezu
50 gramów masła
Szklanka mleka

Nadzienie:
5 łyżek pasty sezamowej
30 dg gorzkiej czekolady

Lukier:
Sok z cytryny (łyżka)
Cukier puder ( 3 łyżki)


Roztapiam masło, dodaję mleko. Chwilę studzę.
Mąkę przesiewam do dużej miski, dodaję suszone drożdże, mieszam. Dodaję cukier i majonez, dolewam mleczno-maślaną mieszankę. Szybko zagniatam ciasto, odstawiam je na około 45 minut w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto rośnie, szykuję nadzienie. Roztapiam czekoladę w kąpieli wodnej, łączę z pastą sezamową.






Z wyrośniętego ciasta odrywam 16 kulek, każdą rozciągam i lekko wałkuję w kształt  szerokiego prostokąta. Po środku smaruję pluszki nadzieniem. Składam brzegi do środka, wałkuję, by równomiernie rozłożyło się nadzienie. Pluszkę nacinam przez środek, zostawiając całe brzegi, wywijam je przez środek do góry. Drożdżówki zostawiam na kwadrans. Wkładam je do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piekę przez 20-25 minut.

Gdy lekko przestygną smaruję je lukrem.



piątek, 17 listopada 2017

Piernikowy budyń jaglany

Nie da się ukryć, coraz bliżej Święta. Wracając  z pracy, zauważam coraz więcej świątecznych dekoracji. I jakoś tak zapragnęłam piernikowych klimatów. Co prawda pierniczki miłością darzę cały rok, a nie tylko w okolicach grudniowych Świąt, to jednak przyznaję, o tej porze roku smakują po prostu wyjątkowo. Jedynie w swoim rodzaju. Przygotowanie takiego jaglanego budyniu to żadna wielka filozofia, czas pracy można sobie jeszcze bardziej skrócić i uprościć, gotując płatki jaglane, te wymagają bowiem jedynie 5 minut podgrzewania. Osobiście bardzo lubię kaszę jaglaną,  a jej połączenie z piernikiem, jest moim zdaniem idealne na jesienne poranki albo i wieczory.



Składniki:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
200 mleka
Laska wanilii
Łyżeczka cynamonu
Łyżeczka mielonego imbiru
Łyżeczka mielonego kardamonu
Łyżeczka miodu
Skórka starta z pomarańczy
3-4 pierniczki (najlepiej bez czekolady)

Kaszę jaglaną przelewam wrzątkiem, prażę w czystym garnku - około 2 minuty, zalewam połową szklanki wody, dodaję mleko i wszystkie przyprawy. Gotuję aż kasza wchłonie płyn - około 15-20 minut. Po tym czasie do masy dodaję pokruszone pierniczki oraz miód, przy użyciu blendera miksuję masę na krem.
Przed podaniem można udekorować pierniczkami.


środa, 15 listopada 2017

Czekoladowy ryż

Czekolada. To obowiązkowa pozycja mojego jesiennego rozkładu dnia. Albo standardowo pod postacią kostki wprost ze sreberka, ale w innej, ale równie smacznej formie. Ostatnio na kolację przygotowałam sobie czekolady ryż na mleku kokosowym. Wyszedł wspaniały i sycący posiłek, który natychmiast poprawia humor i rozgrzewa. Nie ukrywam, że do listopada nie żywię najbardziej życzliwych uczuć. Wiele zrobił bym go nie lubiła. Na przykład to w listopadzie dwa razy nie zdałam na prawo jazdy. Co prawda dwa razy nie zdałam też w lipcu, ale do niego nie mam żadnych pretensji. Co innego do listopada. Obecnie mija 4 rocznica smutnego wydarzenia w naszej rodzinie. Co prawda wszystko skończyło się dobrze, ale do dziś świetnie pamiętam tę noc, gdy nie było wiadomo co i jak, i czy w ogóle jakaś przyszłość będzie... Nie chciałabym  kolejny raz odwiedzać szpitala i oddziału intensywnej terapii. I chociaż listopad przyniósł też wtedy dobre wieści, to w pamięci mam te trzy najgorsze dni mojego życia i zdecydowanie nie potrafię wybaczyć listopadowi, że mi dostarczył takich emocji. Dlatego też każdego dnia staram się oszukiwać czas i udawać, że nie ma listopada. To oszukiwanie przy takim czekoladowym ryżu wychodzi całkiem sprawnie. Polecam każdemu :)


Składniki :
100 gramów ryżu jaśminowego
200 ml mleka (zwykłe bądź roślinne)
100 ml mleka kokosowego
8 kostek gorzkiej czekolady
1 czubata łyżka gorzkiego kakao
Szczypta soli
Ekstrakt waniliowy

W garnuszku podgrzewam 200 ml mleka ze szczyptą soli i wanilią, dodaję ryż i gotuję około 10 minut. Następnie dodaję mleko kokosowe i posiekaną czekoladę, oraz kakao. Gotuję aż ryż wchłonie płyn. Pyszny zarówno na ciepło, jak i na zimno. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Hinduska jajecznica

Czy w temacie jajecznicy można wymyślić coś nowego? Zaskoczyć czymś nie tylko bliskich, ale i samego siebie? Ano można. Dziś zapraszam na podróż. Nasza, tradycyjna jajecznica, odwiedzi Indie. Pomidory, jajka i klarowane masło. Klasyk. Ale co się stanie gdy do tego zestawu dodacie masę przypraw? Będzie po prostu pysznie. Wiem, że dla niektórych dodanie kurkumy, imbiru czy kminu do jajecznicy będzie profanacją tej prostej i swojskiej potrawy, ale warto spróbować. Taka poranna odmiana, sprawia, że miło zaczniecie dzień. I smakowicie. Bo nie da się ukryć, ta jajecznica jest po prostu przepyszna. Niezwykle aromatyczna, co jest szczególnie ważne jesienią. Zapewnia dodatkową porcją rozgrzania. Lekko ostra, trochę pikantna, polecam w mroźne poranki. Sprawdzi się jak mało co!


Składniki :
2 jajka
Pół pomidora
Ząbek czosnku
Duża szczypta mielonego imbiru
Szczypta kurkumy
Szczypta kminu rzymskiego
Szczypta chilli
Sól
Pieprz
Natka pietruszki
Masło klarowane

Rozgrzewam masło. Miażdżę czosnek i łączę go ze wszystkimi przyprawami, wrzucam na masło i chwilę smażę.
Pomidor myję, obieram ze skórki, kroję w kostkę, dodaję do przypraw i smażę aż zacznie puszczać sok. Wbijam jajka, smażę jajecznicę do ulubionej konsystencji.
Podaję z pietruszką. i pieczywem

sobota, 11 listopada 2017

Michałkowy budyń

Kto nie kojarzy smaku słynnych cukierków Michałków? Czekolada, orzechy, trochę chrupiąco, mocno kremowo. Od zawsze bardzo lubiłam te cukierki. Pewnie dlatego, że bardzo lubiła je moja babcia i zawsze miała w barku spory zapasik. A ja z tego chętnie korzystałam. I podbierałam babci słodkości.Babcia oczywiście orientowała się w procederze, i co rusz uzupełniała zapasik. Aż w końcu miała dość i słodką zawartość barku, przeniosła do łóżka. A raczej do szuflady na pościel. Sama chciała zajadać się Michałkami,a  nie dzielić z wnuczką każdym cukierkiem. Trochę ją rozumiem. Sama nie lubię jak ktoś z mojej sekretnej skrytki coś mi podwędzi. Ale wróćmy do przepisu. Robiłam budyń krówkowy i był pyszny. W zasadzie to chciałam zrobić powtórkę, ale nie miałam krówek (albo raczej nie mogłam ich znaleźć), miałam za to Michałki. Dodałam je więc w zastępstwie i wyszedł przepyszny deser o orzechowo- czekoladowym aromacie. Jak dla mnie budyniowy ideał na jesienne dni. Takie jak ten dzisiejszy. Deszczowy, wietrzny, szary i zimny.


Składniki:
2 żółtka
400 ml mleka
Czubata łyżka mąki ziemniaczanej
6- 7 cukierków Michałków
Laska waniliowa

W garnuszku podgrzewam 300 ml mleka z laską wanilii.
Żółtka ukręcam z mąką ziemniaczaną. Siekam cukierki, dodaję do mleka,mieszam chwilę, delikatnie wlewam mieszankę żółtkową, gotuję około 2 minut - do zgęstnienia.
Budyń podaję na ciepło. Ale jest tak samo smaczny na zimno.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...