Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Karmelowo-korzenna kawa

Kawiarnia. Powolne picie pysznej kawy. Chwila dla siebie. Albo wręcz przeciwnie, czas spędzony z bliską osobą, albo i całą grupą. Nieważne, najważniejsze jest to, że taka kawa to taki czas tylko dla nas. Mamy wrażenie, że czas się zatrzymuje, że prawie nie płynie. Możemy spokojnie przemyśleć parę spraw, oddać się marzeniom, albo i zacząć planować. W okresie przedświątecznym nie ma jednak zbyt wiele tego czasu,przeznaczonego na przyjemności. Trzeba porządkować, piec, gotować i pędzić z zakupami przez miasto. Mam jednak przepis na krótką chwilę wytchnienia, w domowym zaciszu, z pyszną kawą. Taką jak w kawiarni. A może i lepszą? Kawa zbożowa, masa krówkowa, korzenne przyprawy, odrobina mleka. Jest pysznie!


2 torebki kawy zbożowej
100 ml mleka
2 łyżki masy krówkowej
2 cm imbiru
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu

Saszetki z kawą zbożową wkładam do kubka, dodaję przyprawy, ścieram imbir na tarce, zalewam 200 ml wrzątku, parzę około 3 minut. Następnie kawę przecedzam, dodaję masę krówkową i mleko. Dokładnie mieszam. Podaję na ciepło.

sobota, 9 grudnia 2017

Imbirowe ciasteczka. Mięciutkie ciągutki.

Nie wiedziałam jak je nazwać. Chodziło za mną słowo " żujne". Ale nie brzmi ono zbyt apetycznie, musicie to przyznać. Żujne ciasteczka. I kto by się na nie skusił? Pewnie nikt. Te ciasteczka są jednak inne niż wszystkie. Z wierzchu są leciutko chrupiące, a w środku mięciutkie. Takie ciągnące się, żujne po prostu. Czuć w nich zdecydowanie ducha nadchodzących świąt. Imbirowe, korzenne, wspaniale pachną. I zobaczcie jak pięknie się błyszczą, niczym otulone płatkami śniegu. Po prostu idealne. Będą wspaniałe na prezent. Również dla samego siebie. Ja je upiekłam jako prezent dla samej siebie. Bo zasłużyłam. Czym? Sama nie wiem. Chyba po prostu szukałam wymówki, by zrobić sobie pomikołajkowy prezent. W końcu duże dziecko ze mnie, i mam prawo samą siebie porozpieszczać. Jeżeli nie przepadacie za imbirem, nie martwcie się, nie dominuje w smaku, dodaje ciasteczkom po prostu charakteru i korzennej, bądź też świątecznej nuty.


Składniki:
100 gramów masła
200 gramów mąki pszennej
2 jajka
2 czubate łyżki  cukru
2 łyżki płynnego miodu
2 niepełne łyżki  mielonego imbiru
1 łyżeczka mielonego cynamonu
Szczypta sody

Ucieram masło z miodem, gdy powstanie gładki krem, dodaję jajka. Dalej ucieram, dodaję mąkę i przyprawy, oraz sodę. Zagniatam kulę i odstawiam na pół godziny do lodówki. Po tym czasie z ciasta odrywam kulki, spłaszczam je i obtaczam w cukrze. Układam na blaszce, zachowując odstęp między ciasteczkami, bo rozlewają się na boki. Ciasteczka piekę 8 minut w 185 stopniach -polecam termoobieg. Po wystudzeniu zdejmuję z blaszki i przechowuję w  puszce.



czwartek, 7 grudnia 2017

Placuszki z ricotty z masłem orzechowym

Zimno, brzydko i nijako. Takie poranki aż się proszą o ciepłe, syte i rozgrzewające śniadanie. Bez takiego nie tylko nie wyjdę z domu, co w ogóle nie chce mi się nic robić, poza leżeniem w pościeli i podziwianiem sufitu. Jako, że tego ranka znalazłam w lodówce opakowanie ricotty, która za dwa dni miała stracić ważność, postanowiłam zrobić z niej proste, ale wspaniałe śniadaniowe placuszki. Z masłem orzechowym, które nie tylko świetnie smakuje, ale i dodaje energii  i dobrze wpływa na zaspany mózg. Takie placuszki robi się bardzo szybko, i muszę przyznać,. że tak samo szybko znikają z talerza.


Składniki:
150 gramów Ricotty
1 małe jajko
3 pełne łyżki mąki orkiszowej
2 łyżki masła orzechowego
Ekstrakt waniliowy
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Masło klarowane do smażenia

Ricottę łączę z jajkiem, mieszam aż składniki się połączą, dodaję masło orzechowe i wanilię. Delikatnie łączę z mąką i proszkiem do pieczenia.
Z masy formuję średniej wielkości placuszki i smażę je na rozgrzanym maśle.
Można posypać cukrem pudrem, ale najbardziej smakują mi z bananem.





wtorek, 5 grudnia 2017

Manna z duszonymi jabłkami

Zawsze kiedy dopada mnie mały, bądź większy smutek, przemęczenie i poczucie bezsensu, funduję sobie seans z kaszą manną. Już samo jej przygotowanie ma dla mnie działanie terapeutyczne. W końcu to smak znany z dzieciństwa. Porcja tej kaszki zdecydowanie przywołuje miłe wspomnienia. Moja mama, choć sama jej znosi do dziś, to w dzieciństwie szykowała ją nam bardzo ciężko. Szczególnie w chorobie. Do tego wielka łyżka domowej malinowej konfitury, albo kiedy było już naprawdę bardzo źle, łycha Nutelli. I świat od razu był taki piękny! I gardło przestawało boleć, deszcz mnie zacinał, a energia do życia wracała natychmiast. Teraz znów potrzebowałam takiego wsparcia od kaszki manny. Dlatego też przygotowałam sobie solidną porcję manny i do tego duszone jabłka w korzennych przyprawach z żurawiną. Jesienne smaki i aromaty. Razem smakowały bajecznie



Składniki:
5- 6 łyżek kaszy manny
300 ml mleka
Ekstrakt waniliowy
1 duże, kwaskowate jabłko
2 garście suszonej żurawiny
Cynamon, imbir i kardamon - po szczypcie
Czubata łyżka miodu

.
W garnuszku podgrzewamy mleko z wanilią, wsypujemy kaszę mannę i gotujemy około 7-8 minut, aż kasza zgęstnieje.
Jabłko obieram, kroję na kawałki. Żurawinę przelewam wrzątkiem.
W drugim garnuszku duszę jabłka, dodaję żurawinę i przyprawy. Duszę około 5 minut, jabłka mają zmięknąć, ale zachować kształt. Na koniec dodaję miód.
Na kaszę manną wykładam owoce. Można jeść na ciepło, bądź po ostudzeniu.


niedziela, 3 grudnia 2017

Kokosowy kurczak

Uwielbiam wręcz połączenie kurczaka i kokosu. Najczęściej robię go w ten sposób, że do mięsa dodaję mleczko kokosowe, trochę przypraw i gotowe. Ekspresowo i smacznie. Teraz zrobiłam kurczaka podwójnie kokosowego, wykorzystałam bowiem śmietankę kokosową, oraz wiórki kokosowe. Do tego pomidory, czosnek, i papryka. Wyszło naprawdę pyszne danie, które do tego robi się błyskawicznie i ekspresowo. Połączenie kurczaka, przypraw, pomidorów i kokosa jest po prostu wspaniałe. Chociaż nie przepadam za słodkimi nutami w połączeniu z mięsem, to muszę przyznać, że to danie skradło moje serce. Robię je często i z pewnością będę powtarzać. To moja propozycja na jutrzejszy obiad. A dziś? A dziś ruszam swoje zastane kości i lecę w świat. W końcu nie pada deszcz, choć przybył mróz. Jeszcze tylko trochę śniegu i będzie pełnia szczęścia.



Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1 średnia cebulka
2 ząbki czosnku
200 ml śmietanki kokosowej
2 łyżki wiórków kokosowych
2 spore pomidory
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy do smażenia
 Do podania :
Kuskus

Mięso opłukuję i kroję w  kostkę.
Siekam drobno czosnek i cebulkę, podsmażam na oleju 2-3 minuty. Dodaję kurczaka i podsmażam około 8 minut. Następnie czas na dodanie posiekanych pomidorów, doprawiam całość solą, pieprzem i paprykami. Smażę 3-4 minuty, aż pomidory zmiękną. Potrawę zalewam śmietanką, dodaję wiórki kokosowe i duszę 8-10 minut.
Danie podaję z kuskusem, posypuję wiórkami kokosowymi.

piątek, 1 grudnia 2017

Kokosowa galaretka i truskawkowy sos

Kolejne wspomnienie lata. Jako, że pogoda jest jaka jest, trzeba sięgać wspomnieniami do tych przyjemniejszych dni. Co prawda tegoroczne lato nad morzem, było zdecydowanie średnie, to było parę ładnych dni. Ten rok będzie jednak zapamiętany jako szary, deszczowy i wietrzny. No, ale było tych parę dni... Takich typowo letnich dni, kiedy człowiek mógł z czystym sumieniem narzekać na upały,a  ochłody szukać w pobliskim markecie,w  dziale z mrożonkami. Spacer w takiej okolicy niósł bowiem ukojenie i zapobiegał przegrzaniu. W takie letnie dni, najbardziej smakują mi truskawki. Od rana  do wieczora. I w pewien nieciekawy listopadowy dzień, przygotowałam sobie deser o smaku i zapachu wakacji. Bardzo prosta kokosowa galaretka i pyszny, ciepły, korzenny sos z truskawkowym dżemem. Po prostu czysta poezja. Jeżeli macie dość pogody za oknem, i pragniecie przenieść się na jakąś rajską wyspę, to polecam zacząć od tego deseru. Gwarantuję Wam, że będziecie nim zachwyceni.


Składniki :
500 ml mleka kokosowego
1 łyżka żelatyny
1 łyżka cukru
4 łyżki dżemu Łowicz
Kawałek imbiru
Szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu

Mleko przelewam do garnuszka i podgrzewam z cukrem. Żelatynę łączę z 2 łyżkami wody, mieszam i dolewam do mleka kokosowego. Gotuję całość 3 minuty,ciągle mieszając. Odstawiam na parę minut. Masę przelewam do miseczki, wkładam do lodówki na minimum dwie godziny.
Dżem podgrzewam z łyżką wody, dodaję starty imbir, cynamon i kardamon, podgrzewam przez parę minut.
Galaretkę przekładam na talerz, polewam sosem.

#lowicz #dzem #konfitura #truskawki





Z MIŁOOOŚCI DO TRUSKAWEK

środa, 29 listopada 2017

Ciasto Amaretti z truskawkową konfiturą

Za co uwielbiam jesienne weekendy? Za to, że mam wtedy dużo, naprawdę dużo czasu na gotowanie i pieczenie. Co prawda senna pogoda, troszkę mi to utrudnia, ale nie ma przecież nic przyjemniejszego, od popołudniowego zatopienia się pod kocem z filiżanką pysznej herbaty i kawałkiem domowego ciasta. Brakowało mi tylko kominka i psa u stóp. Ale od czego jest moja bujna wyobraźnia! To ciasto upiekłam w weekend i dzielę się przepisem.
Proponowane ciasto będzie zwykłe, a jednak zdecydowanie niezwykłe. Jest bardzo proste, ale swoim smakiem i wyglądem robi wrażenie. A ten zapach! W całym domu będzie pachniało migdałami i czekoladą. Wyjątkowym dodatkiem do tego ciasta jest truskawkowa konfitura. Obecny sezon na cytrusy i jabłka, nie pasował mi specjalnie do tego deseru. Pomyślałam więc, że idealnie będzie pasowała truskawkowa konfitura. Słodkie truskawki, i lekko gorzkie ciasteczka Amaretti. Coś przepysznego! Proste ucierane ciasto, z dodatkiem pokruszonych ciasteczek to po prostu bajka. A jeżeli dodamy do tego czekoladę, to uzyskamy deser idealny. Bez dwóch zdań. Takie słodkie popołudnia są przyjemnym przerywnikiem dla codziennej rutyny. Szczególnie tej jesiennej. Na przekór szarości proponuję smak letnich truskawek, ukryty w cieście z dodatkiem Amaretti. Jeżeli szukacie ciasta na leniwe,rodzinne chwile, babskie plotki, albo po prostu dla samego siebie, to już wiecie jakie ciasto warto przygotować.

 #lowicz #dzem #konfitura #truskawki



Składniki:
100 gramów ciasteczek Amaretti
125 gramów masła
300 gramów mąki orkiszowej tortowej
3 spore jajka
3 łyżki cukru
2-3 łyżki mleka
Olejek migdałowy
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
7 łyżeczek Konfitury Truskawkowej Łowicz

Polewa :
50 gramów mlecznej czekolady
1 łyżeczka masła
Dwie garści ciasteczek Amaretti


Masło ubijam razem z cukrem i olejkiem migdałowym na jasny krem. Powoli wbijam jajka i dalej ubijam.  Dodaję mąkę przesianą razem z proszkiem do pieczenia, mieszam ciasto, dodaję mleko.
Ciasteczka Amaretti rozkruszam w dłoniach, albo gniotę je przy pomocy tłuczka do ziemniaków. Dodaję do ciasta, mieszam delikatnie.


Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wylewam 3/4 ciasta. Z konfitury robię kleksy na wierzchu ciasta, i przykrywam je resztą masy. Placek piekę 40-45 minut w 185 stopniach (polecam piec z termoobiegiem).

Gdy ciasto się studzi szykuję polewę, rozpuszczam czekoladę razem z masłem i polewam wierzch ciasta. Posypuję pokruszonymi ciasteczkami.

Moje rady:
Jeżeli ciasta nie będę jadły dzieci, dodajcie likier Amaretto zamiast olejku migdałowego.
Do ciasta w sezonie można dodać świeże owoce, albo inny kwaskowaty dżem.
Z MIŁOOOŚCI DO TRUSKAWEK

poniedziałek, 27 listopada 2017

Omlet ze schabem i awokado

Sama się dziwię, że ostatnio taką sympatią zapałałam do wytrawnych omletów. Kiedyś akceptowałam tylko te na słodko, a teraz? Teraz z dużą przyjemnością zajadam się tymi, które nie mają słodkich dodatków. Lubię je na śniadanie, albo na kolację. A i potrafię przyrządzić sobie omlet na bardzo leniwy obiad. Taki jak ostatnio. Do nadzienia użyłam kawałki pieczonego schabu z obiadu i moje ulubione ostatnio ( na powrót) awokado. Są takie momenty, kiedy upieram się na jakiś składnik diety i jem do znudzenia. Ostatnio dzień dnia w moim menu pojawia się awokado. A dzień bez zakupu tej zielonej pyszności, to zdecydowanie dzień stracony.
Nowy tydzień zaczął się bardzo pracowicie, więc wracam do pracy, choć najchętniej dzisiejszy dzień spędziłabym na długim spacerze nad morzem. Ale cóż, pomarzyć można.


Składniki :
2 jajka
2 plastry pieczonego schabu
Pół dojrzałego awokado
Łyżka mleka
Łyżeczka mąki
Sól
Pieprz
Łyżeczka klarowanego masła

Awokado obieram ze skórki i kroję na kawałki. Szynkę kroję na małe kawałeczki.
Jajka ubijam z mlekiem, solą i pieprzem. Bardzo delikatnie dodaję mąkę i mieszam całość.
Rozgrzewam masło, wylewam masę jajeczną i smażę omlet. Gdy zetnie się z jednej strony przewracam go na drugą stronę. Układam kawałki awokado i szynki, składam na pół i smażę około minuty.

sobota, 25 listopada 2017

Manna jak Tiramisu

Jak pewnie wiecie, sympatia, szczera sympatia do kaszy manny, nie przeszła mi razem z pójściem do 4 klasy szkoły podstawowej. Ja ją lubię, bardzo lubię, do dziś. Wszystko co z kaszki manny, zjem chętnie, a  jeszcze chętniej przygotuję. Tym razem przygotowałam sobie kolacyjną kaszę manną o smaku Tiramisu. Miałam bowiem ochotę na ten klasyczny włoski deser, ale jak wiadomo, czasu brak, a ochoty nie przełożę na za parę dni. Trzeba było szybko coś wymyślić i w ten oto sposób powstała ta manna. Robi się bardzo prosto, nie rezygnujcie z dodawania mascarpone, dzięki temu deser ma niezwykle kremową i delikatną konsystencję. I smakuje prawie jak klasyk. Sprawdzi się nawet na śniadanie. Zacząć dzień od tiramisu? Chyba lepiej być nie może. 
Bardzo czekałam na ten weekend. I wiecie co? Nawet deszczowa pogoda, nie zepsuje mu humoru!



Składniki:
300 ml mleka migdałowego
5-6 łyżek kaszy manny
2 łyżki serka Mascarpone
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżka kakao
Herbatniki lub biszkopty

Podgrzewam mleko razem z kawą, dodaję kaszę mannę i gotuję do zgęstnienia. Gdy kasza lekko przestygnie dodaję mascarpone i dokładnie mieszam.
Na dnie miseczki kruszę biszkopty, wykładam krem z kaszy manny, posypuję kakao i podaję z herbatnikami. 







czwartek, 23 listopada 2017

Pieczony naleśnik z jabłkiem i żurawiną

Wygląda jak ciasto. Jak biszkopt z jabłkiem. I nawet dość podobnie smakuje. Chociaż tak naprawdę szykuje się go na śniadanie. Solidne śniadanie, pełna smaku jesiennych sadów. Jabłka, cynamon, żurawina. Zdecydowanie mój ulubiony omlet, ostatnich tygodni. Pożywny, zjedzony rano spokojnie zapewnia poczucie sytości do obiadu. Świetny na weekendowe śniadanie, ale i sprawdzi się w ciągu tygodnia. Plusem jest to, że nie trzeba stać nad patelnią, sprawdzać czy już można przewracać, czy aby coś się nie przypaliło. Nie, wsadzamy patelnię z naleśnikowa masą do piekarnika, zajmujemy sobą i po kwadransie raczymy się pysznym śniadaniem. Jeżeli szukacie sposobu na urozmaicenie swoich śniadań, albo po prostu lubicie eksperymentować i codziennie jeść co innego, ten przepis na pewno przypadnie Wam do gustu.




Składniki:
2 jajka
100 gramów mąki
150 ml mleka
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy
1 duże jabłko
Dwie garście suszonej żurawiny
Łyżeczka cynamonu
Czubata łyżka klarowanego masła
Czubata łyżka brązowego cukru

Jabłko obieram, kroję w małą kostkę, żurawinę opłukuję pod ciepłą wodą.
Rozgrzewam masło na patelni (takiej, którą można używać w piekarniku), dodaję cukier, jabłka, cynamon i żurawinę. Smażę owoce z cynamonem i cukrem przez 3-4 minuty.
Jajka ubijam z mlekiem i wanilią,  dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelewam na patelnię, tak by przykryło owoce.
Naleśnik zapiekam około 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni.
Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem, albo polać miodem.








wtorek, 21 listopada 2017

Butter Chicken

Dziś proponuję pyszne i bardzo aromatyczne danie. W sam raz na jesienne chwile. Pewnie większość zna to danie, większość już go próbowała, ale jeżeli ktoś jeszcze nie próbował, albo nie przygotowywał samodzielnie, to polecam moją wersję. Bardzo aromatycznie, kremowo, i tak smakowicie, że sąsiedzi będą się wpraszać na porcję tego dania. To co zaskakuje, to łatwość przygotowania. To jedno z szybszych dań obiadowych, nie trzeba mu poświęcać za dużo czasu, świetnie się sprawdzi w zabiegany dzień, albo po prostu wtedy kiedy nie macie ochoty godzinami stać w kuchni, za to macie ochotę na pyszny obiad. Także jak ustaliśmy na początku, kto nie próbował tego w domu, koniecznie musi spróbować.


Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
3-4 pomidory
150 ml śmietanki 36 %
Po łyżce  imbiru, kolendry, kardamonu, mielonego czosnku, chilli, kminu rzymskiego, kurkumy i Garam Masali
Sól
Pieprz
2 łyżki klarowanego masła
Łyżka oliwy

Mięso myję, suszę, kroję w kostkę. Oliwę łączę z połową porcji przypraw,  mięso polewam aromatyczną marynatą.
Czosnek i cebulkę siekam, podsmażam na maśle. Dodaję mięso - razem  z marynatą, smażę około 6-7 minut. Siekam w kostkę pomidory i przekładam na patelnię,dodaję resztę przypraw, duszę około 10 minut. Na koniec dodaję śmietankę kremówkę. Podgrzewam około 5 - 7 minut.
Danie podaję z ryżem Basmati.


niedziela, 19 listopada 2017

Pluszki z sezamem i czekoladą

Tak, wiem, ta nazwa wydaje się dość dziwna. Czym są bowiem pluszki? Co to takiego i z czym to się je? Śpieszę więc wyjaśnić, że pluszki to po prostu drożdżówki. Dokładnie rosyjskie, specyficznie zawijane, w bardzo ciekawy kształt. Ale o ich niezwykłości świadczy nie tylko kształt, ale i sposób produkcji. Nie dodaje się bowiem do ciasta jajek, zamiast tego dokładamy... majonez. Tak, ja też z początku byłam przerażona, czy to się uda? Czy ktoś to w ogóle zje? Obawy okazały się płonne, pluszki w moim domu zniknęły w dwa kwadranse, a ja w ciągu miesiąca przygotowałam je już 3 razy. Są idealne. Bardzo lekkie, delikatne, mięciutkie. Po upieczeniu oczywiście w ogóle nie czuć dodatku majonezu, zaś czuć niezwykłą delikatność. Wyrabianie ciasta na pluszki to czysta przyjemność, nie jest to wcale skomplikowane. Sam sposób składania tak samo, nie jest specjalnie trudny. Zaręczam, że wyjdzie Wam już pierwszy. Przejdźmy do nadzienia. Nadziewać można wszystkim. Makiem, twarogiem, konfiturą, orzechami czy czekoladowymi kremami. Świetnie będzie też pasować tradycyjne nadzienie z cynamonowym masłem, albo przesmażone jabłka. Ja wybrałam nadzienie z pasty sezamowej, do której dodałam  gorzką czekoladę. Akurat miałam otwarty słoik sezamowej pyszności i postanowiłam wykorzystać ją do przygotowania nadzienia. To był strzał w dziesiątkę. Takie nadzienie jest oryginalne i przepyszne. Niezbyt słodkie, ciekawe, czekoladowe...
Do jesiennej chwili z książką i kubkiem herbaty. Spróbujcie.

Składniki:
500 gramów mąki pszennej
1 paczka suszonych drożdży
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
2 pełne łyżki majonezu
50 gramów masła
Szklanka mleka

Nadzienie:
5 łyżek pasty sezamowej
30 dg gorzkiej czekolady

Lukier:
Sok z cytryny (łyżka)
Cukier puder ( 3 łyżki)


Roztapiam masło, dodaję mleko. Chwilę studzę.
Mąkę przesiewam do dużej miski, dodaję suszone drożdże, mieszam. Dodaję cukier i majonez, dolewam mleczno-maślaną mieszankę. Szybko zagniatam ciasto, odstawiam je na około 45 minut w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto rośnie, szykuję nadzienie. Roztapiam czekoladę w kąpieli wodnej, łączę z pastą sezamową.






Z wyrośniętego ciasta odrywam 16 kulek, każdą rozciągam i lekko wałkuję w kształt  szerokiego prostokąta. Po środku smaruję pluszki nadzieniem. Składam brzegi do środka, wałkuję, by równomiernie rozłożyło się nadzienie. Pluszkę nacinam przez środek, zostawiając całe brzegi, wywijam je przez środek do góry. Drożdżówki zostawiam na kwadrans. Wkładam je do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piekę przez 20-25 minut.

Gdy lekko przestygną smaruję je lukrem.



piątek, 17 listopada 2017

Piernikowy budyń jaglany

Nie da się ukryć, coraz bliżej Święta. Wracając  z pracy, zauważam coraz więcej świątecznych dekoracji. I jakoś tak zapragnęłam piernikowych klimatów. Co prawda pierniczki miłością darzę cały rok, a nie tylko w okolicach grudniowych Świąt, to jednak przyznaję, o tej porze roku smakują po prostu wyjątkowo. Jedynie w swoim rodzaju. Przygotowanie takiego jaglanego budyniu to żadna wielka filozofia, czas pracy można sobie jeszcze bardziej skrócić i uprościć, gotując płatki jaglane, te wymagają bowiem jedynie 5 minut podgrzewania. Osobiście bardzo lubię kaszę jaglaną,  a jej połączenie z piernikiem, jest moim zdaniem idealne na jesienne poranki albo i wieczory.



Składniki:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
200 mleka
Laska wanilii
Łyżeczka cynamonu
Łyżeczka mielonego imbiru
Łyżeczka mielonego kardamonu
Łyżeczka miodu
Skórka starta z pomarańczy
3-4 pierniczki (najlepiej bez czekolady)

Kaszę jaglaną przelewam wrzątkiem, prażę w czystym garnku - około 2 minuty, zalewam połową szklanki wody, dodaję mleko i wszystkie przyprawy. Gotuję aż kasza wchłonie płyn - około 15-20 minut. Po tym czasie do masy dodaję pokruszone pierniczki oraz miód, przy użyciu blendera miksuję masę na krem.
Przed podaniem można udekorować pierniczkami.


środa, 15 listopada 2017

Czekoladowy ryż

Czekolada. To obowiązkowa pozycja mojego jesiennego rozkładu dnia. Albo standardowo pod postacią kostki wprost ze sreberka, ale w innej, ale równie smacznej formie. Ostatnio na kolację przygotowałam sobie czekolady ryż na mleku kokosowym. Wyszedł wspaniały i sycący posiłek, który natychmiast poprawia humor i rozgrzewa. Nie ukrywam, że do listopada nie żywię najbardziej życzliwych uczuć. Wiele zrobił bym go nie lubiła. Na przykład to w listopadzie dwa razy nie zdałam na prawo jazdy. Co prawda dwa razy nie zdałam też w lipcu, ale do niego nie mam żadnych pretensji. Co innego do listopada. Obecnie mija 4 rocznica smutnego wydarzenia w naszej rodzinie. Co prawda wszystko skończyło się dobrze, ale do dziś świetnie pamiętam tę noc, gdy nie było wiadomo co i jak, i czy w ogóle jakaś przyszłość będzie... Nie chciałabym  kolejny raz odwiedzać szpitala i oddziału intensywnej terapii. I chociaż listopad przyniósł też wtedy dobre wieści, to w pamięci mam te trzy najgorsze dni mojego życia i zdecydowanie nie potrafię wybaczyć listopadowi, że mi dostarczył takich emocji. Dlatego też każdego dnia staram się oszukiwać czas i udawać, że nie ma listopada. To oszukiwanie przy takim czekoladowym ryżu wychodzi całkiem sprawnie. Polecam każdemu :)


Składniki :
100 gramów ryżu jaśminowego
200 ml mleka (zwykłe bądź roślinne)
100 ml mleka kokosowego
8 kostek gorzkiej czekolady
1 czubata łyżka gorzkiego kakao
Szczypta soli
Ekstrakt waniliowy

W garnuszku podgrzewam 200 ml mleka ze szczyptą soli i wanilią, dodaję ryż i gotuję około 10 minut. Następnie dodaję mleko kokosowe i posiekaną czekoladę, oraz kakao. Gotuję aż ryż wchłonie płyn. Pyszny zarówno na ciepło, jak i na zimno. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Hinduska jajecznica

Czy w temacie jajecznicy można wymyślić coś nowego? Zaskoczyć czymś nie tylko bliskich, ale i samego siebie? Ano można. Dziś zapraszam na podróż. Nasza, tradycyjna jajecznica, odwiedzi Indie. Pomidory, jajka i klarowane masło. Klasyk. Ale co się stanie gdy do tego zestawu dodacie masę przypraw? Będzie po prostu pysznie. Wiem, że dla niektórych dodanie kurkumy, imbiru czy kminu do jajecznicy będzie profanacją tej prostej i swojskiej potrawy, ale warto spróbować. Taka poranna odmiana, sprawia, że miło zaczniecie dzień. I smakowicie. Bo nie da się ukryć, ta jajecznica jest po prostu przepyszna. Niezwykle aromatyczna, co jest szczególnie ważne jesienią. Zapewnia dodatkową porcją rozgrzania. Lekko ostra, trochę pikantna, polecam w mroźne poranki. Sprawdzi się jak mało co!


Składniki :
2 jajka
Pół pomidora
Ząbek czosnku
Duża szczypta mielonego imbiru
Szczypta kurkumy
Szczypta kminu rzymskiego
Szczypta chilli
Sól
Pieprz
Natka pietruszki
Masło klarowane

Rozgrzewam masło. Miażdżę czosnek i łączę go ze wszystkimi przyprawami, wrzucam na masło i chwilę smażę.
Pomidor myję, obieram ze skórki, kroję w kostkę, dodaję do przypraw i smażę aż zacznie puszczać sok. Wbijam jajka, smażę jajecznicę do ulubionej konsystencji.
Podaję z pietruszką. i pieczywem

sobota, 11 listopada 2017

Michałkowy budyń

Kto nie kojarzy smaku słynnych cukierków Michałków? Czekolada, orzechy, trochę chrupiąco, mocno kremowo. Od zawsze bardzo lubiłam te cukierki. Pewnie dlatego, że bardzo lubiła je moja babcia i zawsze miała w barku spory zapasik. A ja z tego chętnie korzystałam. I podbierałam babci słodkości.Babcia oczywiście orientowała się w procederze, i co rusz uzupełniała zapasik. Aż w końcu miała dość i słodką zawartość barku, przeniosła do łóżka. A raczej do szuflady na pościel. Sama chciała zajadać się Michałkami,a  nie dzielić z wnuczką każdym cukierkiem. Trochę ją rozumiem. Sama nie lubię jak ktoś z mojej sekretnej skrytki coś mi podwędzi. Ale wróćmy do przepisu. Robiłam budyń krówkowy i był pyszny. W zasadzie to chciałam zrobić powtórkę, ale nie miałam krówek (albo raczej nie mogłam ich znaleźć), miałam za to Michałki. Dodałam je więc w zastępstwie i wyszedł przepyszny deser o orzechowo- czekoladowym aromacie. Jak dla mnie budyniowy ideał na jesienne dni. Takie jak ten dzisiejszy. Deszczowy, wietrzny, szary i zimny.


Składniki:
2 żółtka
400 ml mleka
Czubata łyżka mąki ziemniaczanej
6- 7 cukierków Michałków
Laska waniliowa

W garnuszku podgrzewam 300 ml mleka z laską wanilii.
Żółtka ukręcam z mąką ziemniaczaną. Siekam cukierki, dodaję do mleka,mieszam chwilę, delikatnie wlewam mieszankę żółtkową, gotuję około 2 minut - do zgęstnienia.
Budyń podaję na ciepło. Ale jest tak samo smaczny na zimno.



czwartek, 9 listopada 2017

Kurczak w maślance i kukurydzy

Każdy ma takie danie, które niekoniecznie bywa najzdrowszym daniem świata, ale za to szaleje się za nim i zajada z wielką przyjemnością. U mnie takim daniem jest filet z kurczaka w  chrupiącej panierce. No nic na to nie poradzę, bardzo, ale to bardzo go lubię. I od czasu do czasu pozwalam sobie na totalną rozpustę i szykuję takiego kotleta. I nie myślę o tłuszczu, zbędnych kaloriach i innych, niezbyt miłych rzeczach. Mój kurczak poleżał najpierw trochę czasu w maślance, następnie trafił na dział doprawiania, panierowania w płatkach kukurydzianych, potem został podsmażony, podpieczony, a na końcu wylądował na talerzu razem z puree. I warzywami na parze, tak by zachować pozory. Ale nie oszukuję się, nie chodziło tutaj o warzywa, a o solidny kawałek delikatnego mięsa, bardzo soczystego, dobrze doprawionego, z bardzo chrupiącą skórką. Po prostu kotlet idealny.



Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
2/3 szklanki maślanki
2/3 szklanki płatków kukurydzianych
1 duże jajko
2 łyżki mleka
2 ząbki czosnku
Łyżka słodkiej papryki
Duża szczypta chilli
Sól
Pieprz
Olej rzepakowy

Mięso płuczę, osuszam, kroję na kotlety. Kurczaka zalewam maślanką, dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek i chilli. Odstawiam ( najlepiej na noc) minimum na godzinę.
Jajko roztrzepuję, dodaję paprykę i mleko. Płatki kukurydziane kruszę przy pomocy tłuczka do kartofli.
Mięso wyjmuję z marynaty, posypuję solą i pieprzem. Panieruję w jajku,a  następnie w płatkach - mocno je dociskam. Smażę kotlety na rozgrzanym oleju przez 2 minuty z każdej strony. Następnie dopiekam je kwadrans w piekarniku. Podaję z puree i warzywami na parze.

wtorek, 7 listopada 2017

Drożdżowe babeczki z żurawiną. Idealne na śniadanie.

Nic bardziej nie kojarzy mi się z domem, jak zapach ddrożdżowego ciasta. Latem z rabarbarem i truskawkami, jesienią ze śliwkami i oczywiście makiem. Zapach świeżo upieczonej drożdżówki poprawi nastrój w nawet najbrzydszy poranek. Po prostu go kocham. Nieskromnie powiem, że drożdżowe ciasta zawsze mi wychodzą. I w rodzinie stałam się specjalistką, od tego typu wypieków. Nawet nie sądziłam, że mam w sobie tyle pokładów cierpliwości dla drożdżowego ciasta? Jak dla mnie jest ono wyjątkowo proste, i wdzięczne do produkcji. Ale wiem, że nie każdy uważa tak jak ja. I nie każdy swoją przygodę z samodzielnym pieczeniem, zaczyna  od upieczenia świątecznej babki, w zastępstwie za chorą mamę. Jako, że tamta babka wyszła mi znakomicie, i rodzina chwaliła mnie pod sam szczyt gwiazdki na choince, nie mogłam nie wracać do drożdżowych wypieków. Dziś proponuję coś dla tych zabieganych, jak i dla tych, co dopiero zaczynają przygodę z drożdżowym ciastem. Coś dla tych, którzy uważają, że to trudne ciasto, i drożdżowe im nie wychodzi. Gwarantuje, że te babeczki udadzą się nawet dziecku. A ich nieskomplikowanie sprawi, że chętnie będziecie sięgać po ten przepis, również w ciągu tygodnia. Czy jest coś milszego, niż jesienny poranek, ciepły koc, kubek kakao i taka babeczka?  Zaskoczcie swoich bliskich takimi babeczkami. Gwarantuję, że są one receptą na udany dzień.


Składniki:
70 gramów masła
1 duże jajko
200 ml mleka
350 gramów mąki p
1/3 opakowania świeżych drożdży
2 paczki cukru z prawdziwą wanilią
1/2 szklanki suszonej żurawiny


W garnuszku roztapiam masło, dodaję mleko, chwilę studzę.
Żurawinę zalewam wrzątkiem, namaczam, odcedzam.
W dużej misce łączę mąkę i  cukier waniliowy, wkruszam drożdże. Dodaję jedno jajko, żurawinę i mieszankę mleczną. Wyrabiam ciasto - trwa to około 3 minut. Ciasto przykrywam ściereczką, zostawiam na pół godziny w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

Po tym czasie z ciasta odrywam kulki, przekładam je do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Zostawiam na kwadrans.
Babeczki wkładam do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika, piekę je 20 minut.

Moje rady:

1. Babeczki możecie podawać jak bułeczki, z dodatkiem konfitury, miodu czy czekoladowego kremu.
2. Możecie też potraktować je jak deser, posypać cukrem pudrem, polukrować, albo oblać czekoladą.
3. Żeby babeczki pozostały miękkie i delikatne, przechowujcie je koniecznie szczelnie zakryte - w pojemniku, albo pod czystą ściereczką.


niedziela, 5 listopada 2017

Poranny burger z jajkiem sadzonym

Ależ u mnie śniadaniowo ostatnio! Ale to wynik tej okropnej pogody. Potrzebuję rano solidnego posiłku. Takiego, który mnie rozbudzi i doda chęci do życia. I oczywiście będzie smaczny. Jogurt i garstka płatków? O nie, w takie deszczowe i ponure poranki potrzebuję solidnej porcji energii. Awokado, jajko, bułka z małej piekarni, jest pysznie. Po prostu wspaniale. W sam raz by zacząć pełen zajęć dzień. I to z  porcją uśmiechu. Ją dostajemy gratis do burgera. Polecam, nie tylko na te śniadania w ciągu tygodnia, świetnie się również sprawdzi podczas weekendów. Umówmy się, leniwe chwile, też wymagają odpowiedniej porcji energii. I smakowitej oprawy. A ja lecę korzystać z leniwej niedzieli. I takiej samej niedzieli Wam życzę. Spokojnej, przede wszystkim.


Składniki:
1 duże jajko
3 plastry dojrzałego awokado
2 plastry pomidora
Olej lniany
Sól
Pieprz
Szczypiorek
Natka pietruszki
Słodka papryka
Ulubiona bułka

Na teflonowej patelni smażę jajko sadzone bez tłuszczu - posypuję solą i pieprzem.
Bułkę smaruję olejem lnianym, układam plastry awokado - posypuję słodką papryką, na to plasterki pomidora, drobno posiekane zioła. Na wierzchu kładę jajko sadzone, przykrywam wierzchem bułki.

piątek, 3 listopada 2017

Ryżowy budyń z masłem orzechowym i bananem

Banan i masło orzechowe. Ten duet od zawsze dodaje energii. I nie oszukujmy się, ten duet po prostu świetnie smakuje razem. Na śniadanie przygotowałam sobie taki właśnie budyń. Gęsty, kremowy, o pysznym, mocno orzechowym smaku. Wspaniale smakuje na ciepło, ale również na zimno zrobi wrażenie. Lekki, ale i bardzo sycący. W sam raz na aktywny dzień.  Na ten dzień poza domem przygotowałam sobie właśnie solidną porcję takiego budyniu. Po pracy czekała mnie wizyta u dentysty. A po niej relaks z koleżanką. Wróciłam do domu bardzo późno i nie zauważyłam nawet, że zaczął się już listopad. Czyli ten miesiąc, którego bardzo, bardzo nie lubię. Mam nadzieję,że minie szybko. I w miarę bezboleśnie. Tego i Wam życzę. Trzeba sobie osładzać te ponure dni, właśnie takimi pysznymi śniadaniami.


Składniki:
250 ml mleka
150 gramów ryżu - najlepiej jaśminowego
1 banan
2 łyżki masła orzechowego (kremowego)
Szczypta cynamonu

Dwukrotnie płuczę ryż, zalewam 100 ml wody, dodaję cynamon i sól. Gdy ryż wchłonie wodę, zalewam go mlekiem, dodaję czubatą łyżkę masła orzechowego i gotuję aż ryż wchłonie całe mleko i będzie bardzo kremowy. Dodaję połówkę banana, pokrojonego w plasterki. Miksuję na gładki krem.
Budyń podaję z bananem i resztą masła orzechowego.


wtorek, 31 października 2017

Podwójnie czekoladowe Brownie z kawą

W jesienne dni potrzeba mi sporej dawki czekolady. I jeszcze większej ilości czekolady. A jakby tak czekoladę posypać czekoladą? Ach, byłoby pysznie. Dziś będę kusić bardzo czekoladowym Brownie. Z podwójną dawką czekolady. Mamy tutaj nie tylko kakao, gorzką czekoladę, ale i białą czekoladę. Która co prawda nieco ginie w czarnej masie, ale za to dodaje ciastu ciekawy, mleczno-karmelowy posmak. No i kawa. To pomieszanie smaków, jest naprawdę świetne. Takie proste, a jak pyszne. Brownie ma to do siebie, że jest tym ciastem, które wyjdzie każdemu. Nie trzeba specjalnie się nim przejmować. Im większy zakalec tym lepiej. Ja tym bardziej przypiekłam swoje ciasto bardziej, bo takie było zamówienie rodziny. Ale Wy śmiało możecie trzymać wypiek parę minut krócej w piecu. Czekolada, kawa, więcej czekolady. Kto się skusi?


Składniki:
1 tabliczka gorzkiej czekolady min 70 % kakao
Pół tabliczki białej czekolady
3 jajka
70 gramów masła
300 gramów mąki
2 czubate łyżki kakao
1 czubata łyżka kawy rozpuszczalnej
4 łyżki cukru
Szczypta soli
Cukier puder


W garnuszku topię masło razem z  gorzką czekoladą, dodaję kawę i mieszam. Studzę mieszankę.
Siekam białą czekoladę. Do masy czekoladowej dodaję jajka, sól, mąkę przesianą razem z kakao i cukier. Dokładnie mieszam, a na końcu wsypuję białą czekoladę.
Formę wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Piekę Brownie przez 22-25 minut w 185 stopniach.
Posypuję cukrem pudrem.




niedziela, 29 października 2017

Kremowy omlet ze szczypiorkiem

Nie wiem jak u Was, ale jak mi coś posmakuje to dręczę temat niczym pełnokrwisty dręczyciel. Ostatnio u mnie na tapecie są weekendowe omlety.  Być może to wpływ pogody, albo chęć na niedzielne lenistwo ? W każdym razem od paru tygodni co niedziela, to wiadomo, że będzie omlet. Tym razem przygotowałam omlet bez mąki. Tylko jajko i dużo, dużo szczypiorku. Podsmażyłam go tylko z jednej strony, dzięki temu wierzch wyszedł maksymalnie kremowy i delikatny, a spód wysmażony i bardzo omletowy. Taki mi bardzo, bardzo smakuje. Dwa w jednym. Jedna część smakuje trochę jak jajecznica, druga to klasyczny omlet. Bardzo fajnie smakuje podany z kremowym twarożkiem. Jeszcze więcej kremowości,a  tej nigdy dość. Udanej niedzieli Wam życzę. Na przekór fatalnej pogodzie. Przynajmniej u mnie leje i wieje. Ale to ostatnio standard. Listopad w tym roku przyszedł o dwa tygodnie za wcześnie. W zasadzie to z roku, na rok, przychodzi coraz szybciej.



Składniki :

2 średnie jajka
2 łyżki mleka
Sól
Pieprz
Duża garść szczypiorku
Masło klarowane

W miseczce ubijam jajka z mlekiem solą i pieprzem. Siekam szczypiorek i dodaję do masy omletowej.
Rozgrzewam masło, wylewam jajeczną masę i smażę, delikatnie podważając omlet, tak aby nieścięta masa z wierzchu wpływała pod spód. Składam omlet na pół i smażę dodatkowo minutę.
Podaję z ulubionymi warzywami.



piątek, 27 października 2017

Golden Latte

Przyznaję szczerze, ten magiczny napój próbowałam dopiero pierwszy raz podczas infekcji. Oczywiście słyszałam o nim wiele, wiele razy. Ale jakoś nie przygotowywałam go sobie w obliczu choroby. Dopiero teraz, przy okazji zapalenia gardła, z dużą chęcią piłam go dzień dnia. I piję do dziś, na wzmocnienie. Nie tylko smakuje bowiem idealnie, ale i działa. Naprawdę, ten napój ma magiczne właściwości. Przyjemnie rozgrzewa, szczególnie polecam go popijać zimą zamiast kakao, albo kawy. Ale i przed snem się sprawdza, ułatwia zasypianie i wprowadza w błogi nastrój. Możecie użyć oczywiście ulubionego mleka. Ja użyłam pół na pół to tradycyjne, i migdałowe, bo siostra kazała mi zużyć resztki. Myślę,że mleko migdałowe sprawdza się tutaj po prostu idealnie. Daje przyjemny, orzechowy, lekko słodki aromat, który wprowadza w dobry nastrój. Taki rozgrzewający napój, jesienno -zimową porą to pozycja obowiązkowa.


Składniki:
100 ml mleka
100 ml mleka migdałowego
Łyżeczka kurkumy
Duża szczypta suszonego imbiru
Duża szczypta cynamonu
Opcjonalnie odrobina łagodnego miodu


W garnuszku podgrzewam oba rodzaje mleka z przyprawami, mleko nie powinno się zagotować. Zostawiam na parę minut i dodaję miód. Wypijam póki jest ciepłe.


czwartek, 26 października 2017

Krem jaglany a'la Bounty

Deser, podwieczorek, albo słodka kolacja. Nawet na śniadanie. To pierwsze i to drugie. Tak naprawdę ten krem może trafić do naszych rąk o każdej porze dnia. I zawsze się sprawdzi. Smakuje jak słynny batonik kokosowy z czekoladą. Jako małe dziecko byłam w nim po prostu zakochana. Niemal do szaleństwa. Mogłabym jeść i jeść. Potem mi przeszło. Ale ostatnio chciałam przypomnieć sobie ten smak, ale w zdrowszej, dużo zdrowszej wersji. Kasza jaglana, kokos, gorzka czekolada. I nic więcej. Zero dodanego cukru i innych składników, które niekoniecznie lubimy. Nawet ci, którzy niezbyt przepadają za smakiem kaszy jaglanej, z chęcią spróbują tego kremu. Szczególnie warto podawać go dzieciom w okresie jesienno-zimowym, bo pomaga zapobiegać przeziębieniom i je leczy. Jako, że ja często się przeziębiam, więc kaszę jaglaną będę jeść parę razy w tygodniu. Jeżeli chcecie ten krem podać jako deser, śmiało dajcie więcej czekolady. Ja zrobiłam go na śniadanie, więc nieco ograniczyłam ilość cukru z rana.


Składniki:
5  łyżek kaszy jaglanej
100 ml mleka kokosowego
200 ml mleka
2 łyżki wiórków kokosowych
4 kostki gorzkiej czekolady

|Siekam czekoladę. Płuczę kaszę pod wrzątkiem. Kaszę zalewam mlekiem i gotuję aż wchłonie cały płyn. Dodaję wiórki kokosowe i blenduję. Połowę kremu przekładam do miseczki, posypuję połową porcji czekolady, wykładam kolejną porcję kremu, posypuję czekoladą i odrobiną wiórków kokosowych. Najlepiej smakuje po schłodzeniu chwilę w lodówce.

poniedziałek, 23 października 2017

Babka czekoladowo-śmietanowa

I jak tam po weekendzie? Gotowi na rozpoczęcie nowego tygodnia? Jak zwykle weekend był za krótki. Dopiero co spakowałam torbę i wyszłam z biura, a tu proszę. Budzik znów dzwoni i ogłasza poniedziałek. Trochę to już nudne. Zdecydowanie postuluję o 4 dniowe weekendy. Z opcją 5 dniowych co trzeci tydzień. Może wtedy byłabym w pełni wypoczęta. Nie wiem tylko kto zechciałby wprowadzić moje postulaty w życie?
Ale nie myślmy przez chwilę o poniedziałku. Myślami jestem bowiem przy weekendzie i weekendowym cieście. Tym razem inspiracją była dla mnie książka. Nie, przepisu nie znalazłam w książce. Inspiracją była treść książki. Babcia i wnuczka. Ich odnalezienie, próby nawiązywania relacji, nadrobienia straconego czasu i poznania się wzajemnie. Pomyślałam sobie, że Alice i Kate mogłyby siedzieć na tarasie i zajadać właśnie to ciasto. Takie babcine. Proste, a jednak wspaniałe. Bardzo czekoladowe. Delikatne dzięki śmietanie. Ta babka wyjdzie każdemu. Jest prosta i przepyszna. Koniecznie musicie jej spróbować!


Składniki:
100 gramów gorzkiej czekolady
80 gramów masła
150 ml mleka
2 duże jajka
250 ml śmietany 18 %
2 szklanki mąki pszennej
5 łyżek cukru
Olejek śmietankowy
Łyżka proszku do pieczenia
Odrobina soli
Masło i bułka tarta do formy


W garnuszku topię czekoladę razem z połową szklanki mleka. Studzę.
Masło ucieram z cukrem. Dodaję śmietanę,mleko i mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Dzielę ciasto na dwie nierówne części. Do większej dodaję czekoladę i szczyptę soli. Do mniejszej, olejek śmietankowy. Obie dokładnie mieszam.
Formę na babkę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Na dnie układam połowę masy czekoladowej, na to wylewam śmietankową masę, i przykrywam częścią czekoladową. Babkę piekę przez 40 minut w 180 stopniach.
Można posypać cukrem pudrem.




sobota, 21 października 2017

Włoski omlet

Czemu włoski? Bo z parmezanem. Niby mała rzecz, a całkowicie zmienia smak porannego omletu. Garść tego sera sprawia, że omlet zyskuje zupełnie nowy wymiar. Przyznaję, kiedyś nie byłam fanką tego sera. Do tego stopnia, że parę lat temu w pewnej włoskiej knajpce zdejmowałam z wielką pasją drobinki sera z makaronu. Ile ja się wtedy napracowałam! Ale po prostu nie pasował mi wyrazisty smak parmezanu. Widocznie zmienił mi się gust, być może dojrzałam? W każdym razie dziś parmezan mam na stałym wyposażeniu lodówki i nie wyobrażam sobie by go tam nie było. Bo jeżeli najdzie mnie ochota na drobną zmianę w śniadaniowym menu, wystarczy trochę sera, i gotowe. Parmezanowy omlet po 5 minutach ląduje na talerzu. I kusi pysznym smakiem i apetycznym zapachem. Takim omletem bardzo miło jest przywitać weekend. Co z tego, że jesienny. W końcu wolne chwile :)


Składniki:
2 średnie jajka
Duża garść startego Parmezanu
2 łyżki mleka
Szczypta soli
1 suszony pomidor
Bazylia
Masło klarowane

Rozgrzewam patelnię z masłem.
Jajka ubijam z solą, dodaję mleko i ser. Na koniec bardzo drobno posiekany suszony pomidor. Wszystko delikatnie mieszam. Masę omletową wylewam na patelnię, smażę aż na wierzchu zacznie się ścinać - około 2 minut. Przewracam na drugą stronę i dosmażam minutę.
Podaję z bazylią.

czwartek, 19 października 2017

Jesienne ciasto z gruszką i kakao

Jesienne wypieki zdecydowanie kojarzą mi się z kakao i owocami, którymi raczy nas jesień. Czyli z gruszkami i jabłkami. Do tego korzenne przyprawy i ciasto gotowe. Dziś przychodzę z przepisem na bardzo proste jesienne ciasto, które można upiec w środku tygodnia. Jest bezproblemowe, banalnie proste, cały proces szykowania to jedna miska, jedna łyżka i mieszanie. I oczywiście pokrojenie gruszki na kawałki. Moim zdaniem to jest właśnie domowego ciasta. Czyli takiego, które można przygotować z tego co akurat znajdzie się w kuchennych szafkach. Co w 10 minut ląduje w piecu, a jedzenie tego przysmaku nie wymaga talerzyka, łyżeczek i sztywnego siedzenia przy stole, bo kremy, bo warstwy, bo coś się pobrudzi. Moim zdaniem nie ma nic przyjemniejszego niż uprzyjemnienie sobie jesiennego dnia zapachem cynamonu i kakao. Kawałkiem ciasta, upieczonego bez zbędnego wysiłku, ale z dużą porcją miłości.



Składniki:
2 małe gruszki ( bardzo słodkie)
350 gramów mąki orkiszowej
3 łyżki cukru trzcinowego
2 łyżki kakao
3 jajka
1/2 szklanki neutralnego oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
Cukier puder



Gruszki myję, obieram, kroję w małą kostkę.
Jajka ucieram z cukrem na jasny krem. Dodaję powoli olej i dalej ucieram aż składniki się połączą.
Przesiewam mąkę z kakao, proszkiem do pieczenia i cynamonem, dodaję do masy jajecznej. Na koniec wsypuję gruszki, mieszam delikatnie.


Blaszkę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia. Piekę placek 40 minut w 190 stopniach - do suchego patyczka. Po wystygnięciu posypuję cukrem pudrem.


Moje rady: Do ciasta możecie dodać również jabłka, albo połączyć oba rodzaje owoców

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...