Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 30 września 2016

Naleśnki cynamonowe nadziane ananasem i twarożkiem

Naleśniki to dla mnie zawsze dobra opcja na obiad. A jeżeli są to naleśniki na słodko,to już w ogóle jestem w niebie. Tym razem w wolnej od przeprowadzki chwili postanowiłam uprzyjemnić sobie życie pysznymi naleśnikami z ananasowo-twarożkowym nadzieniem.Smażenie naleśników przyniosło mi upragnioną chwilę spokoju, był to o dziwo swoisty relaks i oderwanie od żmudnej pracy w domu. Nie widzę wielkich postępów,niezbyt potrafię zebrać się by ostatecznie spakować wszystkie swoje rzeczy i przenieść na stare/nowe śmieci.Ciągle mam wrażenie,że mimo przeniesienia sporej ilości rzeczy nic ubywa,wręcz przeciwnie.Wczoraj kupiłam płaszcz,i buty i wazoniki.... Mam nadzieję,że ten weekend będzie przełomowy, dostanę nowej energii i porcję motywacji do ogarnięcia wszystkiego.Już zresztą czuję,że po takich naleśnikach wszystko jest prostsze,przyjemniejsze i w ogóle,po takim obiedzie w człowieku budzą się nowe siły. Same naleśniki robi się szybko,a są wyjątkowo smakowite. Ananas pasuje tutaj idealnie. Mam nadzieję,że niebawem powtórzę je w swojej kuchni, Już dziś zostanie w całości zamontowana. Jest dokładnie taka jaką zaprojektowałam. Jeszcze parę dni i będę tam mogła gotować.
A tymczasem ten przepis na szybki obiad dodaję do akcji Błyskawiczne piątki.





Składniki:
Ciasto:
3 jajka
200 ml mleka
250 ml wody gazowanej
2 łyżki oleju rzepakowego
200 gramów mąki pszennej
100 gramów mąki orkiszowej
Łyżeczka cynamonu

Nadzienie:
350 gramów twarożku śmietankowego
4 łyżki jogurtu naturalnego
2 plastry ananasa
2 łyżki płatków migdałowych
Łyżka soku ananasowego
Dodatkowo:
Klarowane masło
Płatki migdałowe


Jajka roztrzepuję z wodą i mlekiem.Dodaję olej. Partiami dosypuję obie mąki i cynamon, Dokładnie rozcieram ciasto by nie było żadnych grudek,odstawiam na kwadrans. 
W tym czasie szykuję nadzienie, Rozcieram twarożek z jogurtem i sokiem ananasowym. Dodaję płatki migdałowe i drobno posiekanego ananasa. Nadzienie wkładam do lodówki.
Z ciasta smażę dość cienkie naleśniki. Faszeruję nadzieniem, chwilę podsmażam na klarowanym maśle do zrumienienia. Posypuję płatkami migdałów.







środa, 28 września 2016

miks obiadowy

Ostatnie dni to jeden wielki brak czasu. Nie wiem w co mam ręce włożyć. Zdecydowanie skróciła mi się doba,przy zwiększeniu  ilości obowiązków. Znów układam,przekładam,czyszczę i dbam by wszystko wyglądało idealnie. Takie uroki pedantyzmu. Nie dociera do mnie,że nie warto myć podłogi skoro zaraz i tak przyjadą panowie z kanapą i wszystko zabrudzą. Polatam z mopem,raz i ten drugi. A na koniec trzeci. W każdym razie brakuje mi czasu na przygotowanie obiadu. Muszę korzystać z szybkich pomysłów. Takich,które wymagają minimum pracy.A przy okazji nie są kupną pizzą. Takim przypadkiem przygotowałam naprawdę smaczne danie obiadowe, jaśminowy ryż,kurczak,warzywa i sos.Pomidorowo-ananasowy. Zaskakująco pyszny.Lekko słodki,ale dzięki imbirowi i chilli,konkretny. Do tego jego przygotowanie zajmuje bardzo mało czasu. Warto spróbować w zabiegany dzień. Ja uciekam, sukienki się same nie powieszą.



Składniki:
0,5 kg piersi z kurczaka
Opakowanie mrożonej mieszanki warzyw(marchewka,brokuł,kalafior)
Kawałek imbiru-3 cm
Sok z ananasa-100 ml
Passata pomidorowa-100 ml
2 ząbki czosnku
1 szalotka
Duża szczypta chilli
Sól
Pieprz
Oliwa z oliwek
Do podania ryż jaśminowy.


Siekam drobno szalotkę i czosnek,podsmażam na rozgrzanej oliwie na złoto.
Mięso płuczę,kroję średnią kostkę,wrzucam na patelnię i obsmażam na rumiano,około 8 minut. Następnie dodaję warzywa i podsmażam przez dwie minuty,dodaję posiekany imbir,chilli,sól i pieprz. Następnie dodaję sok z ananasa i passatę,zmniejszam temperaturę i  duszę całość około 15 minut.
Podaję z ryżem jaśminowym.




poniedziałek, 26 września 2016

Korzenne brzoskwinie na jogurcie

Poranki są coraz ciemniejsze i coraz chłodniejsze. W ogóle w tym roku lato było kiepskie,a upały we wrześniu nie zgrały się z pobudką słońca o 4 nad ranem.Teraz gdy zaczynam swój dzień jest szaro i naprawdę chłodno. W taki przejściowy czas lubię łączyć ciepło z zimnym. Stąd połączenie gorących,korzennych brzoskwini z zimnym jogurtem. Smaki jesieni i delikatne letnie orzeźwienie.
 letnie orzeźwienie. Brzoskwinie to owoce,które naprawdę lubię i wczesną jesienią lubię zaczynać z nimi swój dzień. Ta miseczka z rana to porcja pozytywnej energii. Bardzo mi się ona przyda w tym tygodniu. Czeka mnie bowiem pakowanie,i ponowne układanie wszystkiego w domu.Nowym/starym.Wszystko wyszło idealnie,choć wciąż nie mam kuchennych mebli.Mam nadzieję,że nie będę na nie czekać dłużej niż do weekendu,inaczej będzie mi bardzo ciężko normalnie funkcjonować. Wiadomo,kuchnia to serce domu. Bez tego serca cały organizm nie bardzo może funkcjonować. Mam nadzieję,że panowie dotrzymają słowa i kuchnia przed 1 października pojawi się na swoim miejscu. A tymczasem pędzę myć szafy i układać ubrania. Czy tylko ja uwielbiam zapach farby? ;)



Składniki:
1 duża brzoskwinia
1 łyżka masła
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżeczka cynamonu
Szczypta kardamonu
Parę kropli ekstraktu z wanilii
Jogurt grecki-200 gram
Musli

Jogurt mieszam z wanilią.
 Brzoskwinię kroję w ćwiartki,a te na połówki.Rozgrzewam masło,wrzucam kawałki owoców.Dodaję cukier i przyprawy,podsmażam całość aż owoce delikatnie zmiękną-około 2 minut. 
Jogurt przekładam do miseczki,dodaję musli i brzoskwinie. 








piątek, 23 września 2016

Sernik z matchą na czekoladowym spodzie


Ciasto na weekend? Sernik. Ostatnio mam wielką ochotę na to ciasto. Wystarczy,że ktoś wspomni o serniku a ja już jestem gotowa do produkcji.  Tym razem stworzyłam sernik o smaku i zapachu zielonej herbaty. Zaczyna się przeprowadzka do naszego wyremontowanego mieszkania, z tego też powodu na nowo muszę uporządkować wszystkie kuchenne przybory i produkty. Znalazłam więc zapomnianą nieco saszetkę z Matchą,prezent wprost z Japonii od cudownej kuzynki Zosi. Jako, że ją znalazłam uznałam to za znak i bach, stworzyłam naprawdę wyjątkowy i przepyszny sernik. Wyszedł dwukolorowy, dół lekko zielony, górę zrobiłam zaś cytrynową. Ten sernik jest bardziej podobny do tradycyjnego z konsystencji,nie ze smaku oczywiście. Jest bardziej zbity,konkretny, ciężki i mokry. Naprawdę pyszny. Bardzo orzeźwiający, letni w smaku, delikatny, przywodzi na myśl mrożoną herbatę,szczególnie jeżeli zje się go zaraz po wyjęciu z lodówki. Powiem Wam w sekrecie,że nie mogę się doczekać powrotu do domu i spędzania czasu w mojej nowej kuchni. Co prawda wciąż brak w niej mebli,ale to co jest już mnie cieszy. Tak mnie cieszy, że szykując ten sernik odbiegłam myślami zbyt daleko. Spód sernika mi się przypiekł. Musiałam go szykować drugi raz. Nieważne, smak i aromat tego ciasta wynagradza wszystko. Idealnie pasuje do filiżanki herbaty,koniecznie zielonej.I cudownie poprawia nastrój, jesienny nastrój.



Składniki:
Sernik:
1 kg twarogu śmietankowego (nie sernikowego)
4 jajka
1,5 paczki budyniu waniliowego
1 duża cytryna
4 łyżki cukru
2 łyżki matchy
2 łyżki śmietany 18 %
Spód:
120 gramów  ciastek owsianych
2 łyżki kakao
80 gramów masła
2 łyżki masła
Dodatkowo:
Masło i kasza manna do formy
Cukier puder i matcha do posypania





Zaczynam od przygotowania spodu. Ciasteczka kruszę. Topię masło z mlekiem i  kakao i łączę z ciastkami. Tortownicę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Wykładam na nią ciasteczkowy spód,dociskam i podpiekam przez 8-10 minut w 180 stopniach.
Ser mielę,ja używam delikatnego śmietankowego,więc raz wystarczy. Jeżeli nie znajdziecie takiego trzeba twaróg zmielić 2-3 razy.


Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ucieram z cukrem,aż zmienią kolor na biały. Partiami dodaję twaróg, budyń i śmietanę. Ubijam białka na sztywną pianę, delikatnie łączę z masą serową. Ciasto dzielę na dwie części. Do jednej dodaję matchę, wylewam na ciasteczkowy spód i piekę przez 20 minut w 180 stopniach.
Do drugiej części dodaję skórkę startą z jednej cytryny oraz cytrynowy sok. Dokładnie mieszam i wylewam na podpieczoną herbacianą część sernika. Piekę ciasto 55 minut w 170 stopniach-na spodzie piekarnika kładę żaroodporne naczynie z wodą, co poprawia strukturę ciasta i zapewnia wilgotność. 
Sernik studzę w piekarniku, najlepszy jest po schłodzeniu,przez parę godzin.
Przed podaniem posypuję sernik cukrem pudrem wymieszanym z matchą.








środa, 21 września 2016

Jabłkowo-gruszkowy kisiel do chrupania

Nigdy nie lubiłam kisielu. Nie i nie. Moja babcia robiła ten deser niestety zbyt często.Najgorzej,że gotowała go na wodzie,dodawała nieco gęstego soku, nieco za dużo mąki i całość smakowała jak posłodzony krochmal. A fuj. Ale kiedy spróbowałam pysznego kisielu rozgrzewającego z pomarańczy naprawdę ten deser mi posmakował. Ostatnio oglądałam program kulinarny,prowadząca pytała się dzieci o ulubiony deser,one odparły kisiel. To ja nie tylko powiedziałam jak one-kisiel,ale i zaczęłam go robić. A robi się go wprost banalnie. Poradzi sobie z nim miłośnik naturalnej słodkości na każdym etapie kuchennego wtajemniczenia. Wystarczą owoce, dosłownie pół wolnej chwili i już,gotowe. Mnie skusiło połączenie jabłka i gruszki. Mój kisiel jest podwójnie owocowy. Zrobiłam go bowiem na świeżo wyciśniętym soku z jabłek i gruszek,oraz z drobno startych owoców. Dzięki czemu kisiel ma ciekawszą konsystencję i jest nie tylko zdrowszy,ale i jeszcze smaczniejszy.




Składniki:



700 ml świeżo wyciśniętego soku z jabłek i gruszek
1 jabłko
1 gruszka
Sok z połowy cytryny
Łyżka mąki ziemniaczanej
Szczypta cynamonu


Podgrzewam sok-zostawiam pół szklanki. Dodaję cynamon i sok z cytryny.
Obieram owoce i trę na tarce.W pozostałym soku rozpuszczam mąkę ziemniaczaną,dokładnie mieszam i wlewam do podgrzanego soku. Dodaję też owoce,i gotuję całość około 1,5 minuty. Przekładam kisiel do miseczek. Można jeść i na ciepło,i na zimno.




poniedziałek, 19 września 2016

Kowbojskie ciasteczka

Dawno nie piekłam ciasteczek. Postanowiłam więc wykorzystać wolny kwadrans na przygotowanie domowych słodkości. Ale zdrowych słodkości. Zmielone płatki owsiane, dużo migdałów,suszona żurawina i gorzka czekolada. Do tego ani grama białego cukru. Ciasteczka śmiało można zajadać na drugie śniadanie z jogurtem, bądź szklanką soku. Śmiało można zjeść je na pyszny i zdrowy deser. Sama nie wiem czemu nazywają się one kowbojskimi ciasteczkami? W jednym programie zobaczyłam dziewczynę z Teksasu szykującą te ciasteczka i nazywającą je właśnie kowbojskimi. Być może prawdziwi kowboje raczyli się tymi przysmakami i osiągali liczne sukcesy? Kto wie.Ja wiem,że ciasteczka robi się błyskawicznie,są pyszne, bardzo kruche,bardzo chrupiące,i wciągające. W stosunku do pierwotnego przepisu usunęłam cukier,uważam,że ciastka z łyżką naturalnego słodzidła=u mnie ksylitol,są zdrowsze,a tak samo pyszne. Ja nie mogłam przestać ich chrupać,spróbujcie i Wy. 

Składniki:
Szklanka płatków owsianych
2 łyżki mąki graham
1/3 szklanki płatków migdałowych
2 duże jajka
125 gramów masła
Trzy garście suszonej żurawiny
50 gramów gorzkiej czekolady
Łyżka ksylitolu
Ekstrakt waniliowy
Łyżeczka proszku do pieczenia
Namaczam żurawinę we wrzątku.
Masło ucieram z cukrem i wanilią. Dodaję jajka i ucieram na jasny krem.
Płatki owsiane mielę w młynku do kawy na proszek( w wersji ekspresowej możecie użyć mąki owsianej,ale ciasteczka będą bardziej zwarte,bez kawałków płatków).Dodaję mąkę i proszek do pieczenia,łączę z masą jajeczną. 


Siekam czekoladę,odcedzam żurawinę,dodaję z migdałami do masy ciasteczkowej,delikatnie mieszam. 
Z masy łyżką formuję ciasteczka, piekę na ja na blasze wyłożonej papierem przez 17-20 minut w 180 stopniach.


sobota, 17 września 2016

Jogurt z herbacianą galaretką

Do śniadania pijecie kawę czy herbatę? Ja każdy dzień zaczynam od kubka herbaty. Ukochany mocny Earl Grey z cytrynowym aromatem. Ale kto powiedział,że herbatę można jedynie popijać? Można ją również jeść, jako galaretkę. Taką herbacianą galaretkę połączyłam z jogurtowym kremem, porcją musli i kiwi. Ostatnio czuję dziwny wręcz pociąg do kiwi. Idąc koło warzywniaka nie mogę mu się oprzeć. Być może mój organizm daje mi do zrozumienia-słońce słońcem,zaraz jesień,katary,witamina Ci się przyda. Także do śniadania wykorzystałam wyjątkowo słodkie kiwi, pyszną domową galaretkę o wyjątkowym smaku herbaty,a do tego duża porcja jogurtu o kremowej konsystencji,dzięki dodatkowi serka.Taka kombinacja to naprawdę przyjemny sposób na miły początek weekendu. Dalej ciepłego,ale już mniej słonecznego. Nie ważne,najważniejsze,że mogę odpocząć i niewiele planować.


Składniki:
Dwie torebki herbaty Earl Grey
Łyżeczka żelatyny
300 gramów jogurtu naturalnego
2 łyżki serka homogenizowanego(naturalnego)
Dwie łyżki musli
Kiwi
Parę kropli esencji waniliowej

Galaretkę należy przygotować poprzedniego wieczoru.Zaparzam mocną herbatę w 150 ml wody. Odlewam około 3 łyżek naparu i łączę z żelatyną,dokładnie mieszam i odstawiam do zastygnięcia w płaskim naczyniu.
Jogurt mieszam z serkiem,dodaję wanilię.
Na dnie miseczki układam musli, przykrywam jogurtowym kremem. Galaretkę kroję w kostkę,podaję ją z jogurtem i kawałkami kiwi.






środa, 14 września 2016

Kruszonka na brzoskwini

Wszyscy mówią na ten deser albo owoce pod kruszonką,albo crumble. Z wrodzonej przekory,u mnie będzie więc kruszonka na brzoskwini. Uwielbiam po prostu ten deser. Soczyste owoce i dużo pysznej i bardzo chrupiącej kruszonki. Do tego migdały,nieco żurawiny. Mija 5 minut pracy i deser,albo kolacja na słodko wjeżdża do pieca. I ten zapach,cynamon,brązowy cukier,delikatne brzoskwinie , kombinacja idealna.Dotychczas robiłam kruszonkę ze śliwkami,jabłkami albo rabarbarem. A teraz wykorzystałam pyszne i dorodne brzoskwinie. Bardzo polecam to połączenie.Bardzo letni deser, idealnie pasuje do ciepła i słońca za oknem. No i najważniejsze przygotowanie tego deseru jest tak proste i szybkie,że bez problemu można go przygotować w środku tygodnia,nawet po pracowitym dniu w pracy. I jakoś tak mniej można się stresować stanem kuchni. 30 września mają być ponoć meble. Trzymam za słowo.


Składniki:
2 duże brzoskwinie
Dwie garście suszonej żurawiny
Łyżka płatków migdałowych
Łyżeczka cynamonu

Kruszonka:
1/4 kostki masła
2 łyżki brązowego cukru
150 gramów mąki owsianej
2 łyżki płatków migdałowych


Brzoskwinie myję,obieram,kroję w kostkę. Posypuję cynamonem,odstawiam na bok.
Z podanych składników zagniatam kruszonkę,dość luźną.
Brzoskwinie przekładam do naczynia do zapiekania, dodaję żurawinę i migdały. Posypuję kruszonką. Piekę deser przez 20-25 minut w 180 stopniach.




niedziela, 11 września 2016

Brioszki z miodem i kakao

6 tygodni remontu za mną. Przede mną pewnie jeszcze ze 3 tygodnie i będzie można wrócić do starego,wróć,w zasadzie nowego domu. Remont jest jednak bardzo wyczerpujący i psychicznie i fizycznie. W tym momencie najgorzej wygląda niestety kuchnia, posiada bowiem jedynie docelową podłogę. Meble się robią, czekamy na fronty. Panowie stolarze pocieszają mnie,że w najgorszym razie czeka się na nie jeszcze 5 tygodni. Mam szczerą nadzieję,że żartowali sobie ze mnie. W moim planie remontowym 1 października budziłam się w swoim łóżku, w nowym pokoju,maszerują do kuchni mego projektu i robię pyszną jajecznicę. Nie zniosę zmian w tym harmonogramie. Wszyscy więc trzymajmy kciuki za stolarzy i moje kuchenne meble.
Na kuchenne prace mam mało czasu. Za mało,zdecydowanie. W pracy miałam okropnie męczący czas, tak to jest,jedni pracują,by inni mogli doceniać uroki wrześniowej pełni lata. Do tego męczące dojazdy. Na co dzień idę do pracy 20 minut, albo jadę 1 przystanek autobusem, ot 3 minuty. Teraz zaś dojeżdżam w jedną stronę godzinę. Rano już budzę się spóźniona,a żaden ze mnie śpioch,a skowronek klasy pierwszej.  Nie mogę doczekać się końca tego chaosu. Ale by osłodzić sobie nieco ten chaos zrobiłam brioszki z pysznym nadzieniem-miód i kakao.Niezbyt oczywiste połączenie,ale jakie cudowne. Brioszki są mięciutkie,delikatne, i bardzo pyszne. Świetne na deser i na drugie śniadanie. Spróbujcie koniecznie.


Składniki:


350 gramów mąki pszennejplus 2 łyżki
150 gramów masła
150 ml mleka plus łyżka
2 jajka
1/3 paczki świeżych drożdży
2 łyżki cukru kokosowego plus łyżka
Łyżeczka esencji waniliowej
Odrobina soli
Nadzienie:
4 łyżki miodu ( nie może być płynny)
3 łyżki kakao

Dodatkowo:
2 łyżki mleka




Łyżka cukru kokosowegoZ 2 łyżek mąki, łyżki mleka,cukru i drożdży szykuję zaczyn. Odstawiam na kwadrans.
W misce mieszam mąkę z jajkami, mlekiem i zaczynem. Dodaję wanilię  i posiekane masło.Wyrabiam ciasto-około 10 minut. Odstawiam na godzinę do wyrośnięcia.


Łączę miód z kakao.
Z ciasta odrywam kawałki, spłaszczam je, na środku kładę łyżeczkę nadzienia,dokładnie zlepiam bułeczkę. Brioszki układam na blaszce do pieczenia blisko siebie, smaruję je mlekiem i cukrem. Piekę 20 minut w 175 stopniach.





środa, 7 września 2016

Knedle z brzoskwiniami

Jestem fanką knedli. W końcówce lata uwielbiam je szykować i zajadać z wielkim smakiem. Oczywiście wersję tradycyjną,ze śliwkami lubię,ale jednak zdecydowanie lubię robić coś nowego.Szykowałam niedawno knedle ze śliwkami i pomyślałam,że następnym razem zrobię coś innego. Została mi kostka twarogu,więc za dwa dni kiedy na obiedzie gościł barszcz ukraiński,zrobiłam dla siebie twarogowe knedle z brzoskwiniami. Robi się je naprawdę szybko i łatwo. W smaku są zaskakujące. Brzoskwinia wynosi knedle na zupełnie inny poziom. Niby takie banalne danie, a wystarczy zmienić rodzaj owocu i bach, dostajemy coś zupełnie nowego,bardzo ciekawego w smaku. Spróbujcie, na pewno Wam posmakują. Ja dziś znowu je sobie zrobię, może na kolację? Po tak ciężkim dniu w pracy, i przed kolejnym pracowitym dniem,słodka uczta dobrze mi zrobi.


Składniki:
450 gramów twarogu
4 łyżki kaszy manny
2 jajka
Łyżka masła
Parę kropli ekstraktu z wanilii
2 duże brzoskwinie
Szczypta cynamonu
Łyżeczka cukru kokosowego

Do podania masło stopione na patelni

Brzoskwinie obieram ze skórki,kroję w kostkę,raczej drobną. Posypuję cukrem i cynamonem. Odstawiam na bok.
Twaróg ucieram z masłem. Dodaję żółtka i kaszę mannę, białka ubijam na sztywną pianę. Do masy dodaję wanilię oraz pianę z białek,bardzo delikatnie całość mieszam i wstawiam na kwadrans do lodówki.

Odrywam kawałki ciasta,rozciągam je,nadziewam brzoskwiniami,formuję kulki i wkładam do wrzątku-dłonie najlepiej mieć posypane odrobiną mąki.
Knedle gotuję około 3-4 minuty. Polewam podsmażonym masłem,można posypać je dodatkowo cukrem.




poniedziałek, 5 września 2016

Limonkowy sernik z mango

Mój młodszy,ukochany oczywiście, brat miał urodziny. Zamiast materialnego prezentu zażyczył sobie ciasto. Nie byle jakie,miał być sernik. Ha, mój ukochany piekarnik zakończył żywot,nowy się zabudowuje, a ten tymczasowy jakoś mnie nie polubił. Z wzajemnością zresztą.Ale co tam,wyzwanie podjęte. Będzie sernik. Jako,że mój brat to fan mango postanowiłam zrobić sernik mango. A co tam, raz się żyje. Minęły czasy gdy moje serniki różniły jedynie odcienie rodzynek. Eksperymentuję i to z dużą chęcią. Ten sernik jest bardzo kremowy, delikatny, rozpływa się w ustach. Do masy serowej dodałam limonkę, która nadała mu nieco kwaskowaty i bardzo orzeźwiający smak. W środku znalazło się mango, po upieczeniu wspaniale połączyło się z sernikiem,oddając mu część swojej słodyczy. Ten sernik jest po prostu genialny. I nie piszę tego tylko dlatego,że ja go upiekłam i przygotowałam. Na potwierdzenie mojej tezy nie świadczy to,że zniknęło w kwadrans po podaniu. Każdy wziął po dwa,no dobrze po trzy kawałki. Taki sposób przygotowania sernika zapewnia mu idealną kremową konsystencję i wyjątkowy smak. No dobrze,nie jest to ciasto gotowe w dwie minuty,ale na pewno nie jest trudne.Za to ten smak. Po prostu musicie spróbować.


Składniki:
Sernik:
1,2 kg twarogu
250 gramów śmietany 18 %
4 jajka
1,5 paczki budyniu śmietankowego
1/3 szklanki cukru kokosowego
2 owoce mango
2 limonki

Spód:
120 gramów ciastek owsianych
100 gramów masła
Łyżeczka cynamonu

dodatkowo masło i bułka tarta do formy.


Topię masło.Dokładnie kruszę ciasteczka,łączę z masłem i cynamonem.  Tortownicę smaruję masłem,wysypuję bułką tartą, następnie przekładam ciasteczkową mieszankę i dokładnie dociskam.Podpiekam spód przez 10 minut w 165 stopniach.
Jajka ucieram z cukrem na jasną masę. Twaróg mielę dwukrotnie, dodaję do masy jajecznej i dokładnie mieszam całość. Śmietanę łączę z budyniem,dodaję do sernikowej masy i delikatnie łączę składniki.
Ścieram skórkę z jednej limonki i wyciskam z niej sok, dodaję do ciasta. Mango obieram i kroję w kostkę.

Na podpieczony spód wylewam połowę masy serowej, układam owoce,przykrywam drugą częścią sernika. Wstawiam do piekarnika.
Na spodzie piekarnika kładę naczynie żaroodporne wypełnione wodą,dzięki temu sernik będzie delikatny,wilgotny i nie popęka. Ciasto piekę około 70 minut w 170 stopniach.
Zostawiam sernik do wystudzenia w piekarniku. Gdy jest już letnie, dekoruję pokrojonym w kostkę mango i plasterkami limonki. To ciasto koniecznie przechowujemy w lodówce do czasu podania.
Najlepszy jest następnego dnia.






sobota, 3 września 2016

Kokosowa manna z migdałami

Na weekendowe śniadanie proponuję pyszny powrót do lat dziecięcych.Zajadać się będę kokosową kaszą manną z migdałami i nieco cierpką żurawiną dla kontrastu. Jako dziecko uwielbiam mannę z malinami. I ostatnio poczułam potrzebę by znów poczuć się jak dziecko. Kaszkę robi się błyskawicznie, smakuje nieco jak dobrze znane kokosowe kuleczki z migdałowym wnętrzem. Jest pysznie. Taka poranna manna to super śniadanie. Dziś znów czeka mnie latanie po sklepach w poszukiwaniu remontowych artykułów. Z dobrych wieści,kuchnia powstaje u stolarzy. Zła wiadomość, do końca remontu wciąż ponad 2 tygodnie. Życie na wsi,kiedy dojeżdżać trzeba do miasta przez remontowane ulice jest po prostu wyczerpujące. Na szczęście zapowiada się bardzo słoneczne sobota. Biorę swoją miseczkę z manną i lecę do ogródka. Trzeba się zresetować po tym ciężkim tygodniu. Czas nabrać sił na nowe wyzwania.


Składniki:
5 łyżek kaszy manny
100 ml mleka
Łyżka wiórków kokosowych
łyżka płatków migdałowych
Garść żurawin
Kilka migdałów w czekoladzie


Podgrzewam mleko z wiórkami kokosowymi i migdałami,dodaję kaszę mannę i gotuję na gęsto-około 4 minut. Dodaję żurawinę. Kaszę przekładam do miseczki,posypuję żurawiną i migdałami w czekoladzie. Ja dodałam też winogrona. Zajadam póki ciepłe.




czwartek, 1 września 2016

Obiad i deser w Nowym Targu.

Dziś wakacyjne wspomnienie. Kulinarne oczywiście. Odwiedzimy Nowy Targ, górskie okolice i zajrzymy do dwóch miejsc. Pierwsza rzecz jaka uderza zaraz po przyjeździe na miejsce,to nie tylko fakt,że miasteczko jest naprawdę urocze,ale i same włoskie knajpki. A jak człowiek wyrusza w góry to chciałby zjeść coś góralskiego,a nie tradycyjną-mniej lub bardziej pizzę,czy też makaron. Byłam zawiedziona. W końcu trafiliśmy na karczmę. Dacie wiarę,że w weekendy nie oferują oni obiadów?Nic,tylko piwo.Dużo piwa i jak się ładnie poprosi to może pani rozmrozi frytki. Trzeba było obejść ryneczek dwa razy by trafić do Restauracji Kuchnia Polska, na szczęście w środku można zjeść lokalnie i tradycyjnie. Ciekawostką jest fakt,że obsługujemy się sami,płacimy nie za danie z karty,a za ilość jedzenia jaką nałożymy na talerz. 100 gramów to 3,9. Możemy nałożyć dokładnie tyle ile chcemy i co chcemy. Ja wybrałam rosół, tradycyjnie,a co. Zupa węgierska wydała mi się zbyt konkretna jak na upał. Rosół był domowy, dobrze doprawiony,ciepły,naprawdę smaczny. No i miał w sobie dużo makaronu. Następnie nałożyłam sobie udko z kurczaka, bo kusiło przypieczoną skórką,porcję ryżu i duszoną mini marchewkę. Całość była smaczna,a kurczak miał wspaniale doprawioną skórkę.Tak jak lubię. Spróbowałam typowo góralskich placuszków ziemniaczanych, z gotowanych ziemniaków z dużą ilością boczku, były smaczne i sycące. Góralska zapiekanka z kiełbasą,kapustą i ziemniakami była moim zdaniem męska. Nieco za tłusta i ciężkawa. Ale panom smakowała. Bardzo smaczny był również schab po góralsku, oczywiście wersja z kiszoną kapustą. Klasyczny kotlet z piersi kurczaka też smakował jak powinien. Obiad dla całej rodziny w tej restauracji nie zrujnuje portfela. Ceny są przyjemne, a bierzemy dokładnie tyle na ile mamy ochotę,nie przepłacamy więc. Wystrój jest nieco góralski,dużo drewna,kolorowe obrazy. Miło się tu je obiad, chociaż jest to miejsce by zjeść i wyjść.Nie ma tutaj atmosfery,która sprawia,że ciężko wyjść. Ale jako miejsce na szybki obiad w oczekiwaniu na dalsze zwiedzanie sprawdza się po prostu idealnie.
Restauracja Polska Kuchnia, Rynek 39,Nowy Targ



A po obiedzie czas na deser.U mnie będą to lody. Nowotarskie lody tradycyjne u Żarneckich. O niezwykłości tych lodów słyszałam od dziecka. Mój tato mając lat 17 wybył z przyjacielem na autostopową wycieczkę po całej Polsce. W Nowym Targu spędzili parę dni podczas których jedli tylko te lody. Zostały nazwane genialnymi i żadne nie mogły się z nimi równać. Trzeba więc było sprawdzić czy tatowe zachwyty miały jakieś podstawy. Kolejka sugeruje,że lody są dobre.Ludzi tłum, po 20 minutach czekania można wejść do środka lodziarni,która jest bardzo tradycyjna w wystroju. W oczekiwaniu na złożenie zamówienia możemy poczytać o walorach lodowych przysmaków i zobaczyć dyplomy firmy.Do wyboru mamy kilka smaków,także ten kto liczy na te o smaku bazylii i trawy cytrynowej,oraz biszkoptu z czerwoną porzeczką będzie zawiedziony. Do wyboru była śmietanka,czekolada,jagoda,banan i jabłko. Teraz ciekawostka nie kupujemy tu lodów na gałki,a na wagę. Panie ładują lody do wafelków przy pomocy dziwnych narzędzi, następnie ważą nam wafelek i ewentualnie dokładają lody. Ciekawe prawda?Ja wybrałam małą porcję czekoladowych,które były naprawdę smaczne. Bardziej kakaowe,smakowały tak naprawdę jak kakao maminej roboty.Takie domowe,słodkie,mleczne,smak dzieciństwa.Jabłkowe były niesmaczne,jakieś takie sztuczne,nieco jak odświeżacz do toalety zielone jabłuszko. Za to bananowe mnie zaskoczyły. Smakowały jak banany,świeżutkie banany. Były pyszne. Smaczne były też jagodowe, intensywne w smaku,niezbyt słodkie. No i śmietanka, taka prawdziwa i bardzo naturalna. Lody można kupić od 1,5 zł za porcję odpowiadającą jednej małej gałce. Czy warto było tam zajrzeć? Tak. Czy zgodnie z taty obietnicą były to najlepsze lody świata?Gdybym nie spróbowała jabłkowych pewnie bym się zgodziła,ale sztuczne jabłko zmieniło moją opinię na minus. Będąc na miejscu warto je zjeść.Ale specjalnie jechać 650 kilometrów?Mam jabłkowe wątpliwości.
Żarneccy, Rynek 26, Nowy Targ


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...