Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 6 maja 2016

Bary mleczne czyli wspomnienia z majówki

Dziś wrócę myślami - i nie tylko, do majówkowych wspomnień. Moje wyjazdy-dalsze i bliższe, dziwnie kończyły się wizytami w Mlecznych Barach. Było to zupełnie nieplanowane, natomiast myślę,że warto opowiedzieć co nie co, zachęcić do odwiedzin, a może wręcz przeciwnie?
Dwa zupełnie różne mleczne. Różni je wszystko, ale najważniejszą różnicą jest odległość. Pierwszy bar jest w Olsztynie, drugi w Gdańsku. Chronologicznie zaczynamy od Olsztyna.



Pierwszą majową niedzielę spędziłam w stolicy Warmii, czyli w Olsztynie, pogoda niezbyt dopisała, a ja uparłam się na sukienkę, stąd też solidnie zmarzłam. Mimo to wycieczkę uznaję za bardzo udaną. Starówka kusi wielością knajp i knajpek. Mnie najbardziej zauroczył bar mleczny, który z barem mlecznym -znanymi mi z Gdańska ma niewiele wspólnego. Mleczarnię Jerozolimską prowadzą młodzi i uśmiechnięci ludzie. Wystrój jest nowoczesny, a widok z okna na rzekę dodaje niezwykłego uroku. Zaskoczeniem jest menu, stałe są naleśniki i pierogi. Jest też codzienne do wyboru parę zestawów obiadowych. Ja próbowałam pierogów-te ze szpinakiem podbiły moje serce, ruskie również były przepyszne, domowe. Jako główne danie zamówiłam pałki z kurczaka po meksykańsku, puree, surówkę i kompot. Dawno nie jadłam tak prostego jedzenia na mieście, a jednocześnie tak pysznego, świeżego i domowego. Jak będziecie w Olsztynie koniecznie do nich zajrzyjcie.






Wtorek zaś to czas odwiedzin mojej rodzinnej Starówki, chociaż tak naprawdę ze Starym Miastem niewiele ma ona wspólnego-biorąc pod uwagę ilość zniszczeń. W każdym razie 3 maja spędziłam na Długim Targu. Tłumy turystów czego nie znoszę nie przeszkodziły mi w rozkoszowaniu się słońcem i spędzeniem czasu w kawiarnianych ogródkach. Po coś konkretnego zaszłam zaś do Neptuna, baru mlecznego,w chyba najbardziej reprezentacyjnym miejscu w kraju. Pamiętam ten bar z dzieciństwa, wyglądał jak z filmów. Biało, smutno i brzydko. Do tego wyszczerbione talerze i noże, które niczego nie kroiły. Ale te naleśniki z twarogiem-niebiańskie. Dziś Neptun kusi wyglądem, jest świeżo po remoncie i wygląda jak porządny lokal w reprezentacyjnej części miasta. Niestety ci co oczekują cen typowo "mlecznych" się rozczarują. Za obiad dla dwóch osób można zapłacić 50 złotych, prawie jak w lokalu o wyższej kategorii. Tym razem próbowałam kartaczy z mięsem i buraczkami, naleśników z twarogiem i wiśniami, oraz krokietów z mięsem. Kartacze okazały się pyzami, bardzo dobrymi, ale jednak pyzami, co mnie nieco poirytowało. Kartacze to kartacze, a pyzy to pyzy. I basta. Naleśniki były przepyszne, niezbyt słodkie, solidnie nadziane. Tak samo krokiety, bardzo chrupiące i pełne nadzienia. Jedzenie bardzo domowe, aczkolwiek trzeba przygotować się na duże braki w menu, i kolejki. Ale za to możecie zjeść z widokiem na Bazylikę Mariacką. Zapewniam, że każdy obiad z takim widokiem będzie smakować przepysznie.







29 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadałyśmy w barach mlecznych ale musiałybyśmy się prędzej do takiego baru wybrać żeby spróbować np. takiego kartacza, bo u nas się ich nie robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w barach jem od dziecka, bo nigdzie nie ma lepszych naleśników:)

      Usuń
  2. Kocham, kocham, kocham - absolutnie kocham bary mleczne. Także byłam do nich zabierana już jako mała dziewczynka i do dziś sentyment mi pozostał. Nawet mam jeden dosłownie 50m od swojego miejsca zamieszkania :) Najlepsze domowe jedzonko w takich barach można zjeść. Pozdrawiam serdecznie! Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać rodzice podobnie nas zabierali na kulinarne wycieczki do takich barów:)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam w barze mlecznym. Chyba, bo nie pamiętam.
    kwintesencja-smaku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam pewnie z setki razy:)

      Usuń
  4. Chyba jeszcze nigdy nie byłam w barze mlecznym, przynajmniej świadomie...
    Chciałabym kiedyś pozwiedzać Olsztyn - moja mama tam studiowała, dużo mi opowiadała na temat tego miasta i mam nadzieję, że kiedyś je zobaczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie się wybierz, ja miałam kiepskie wspomnienia z tym miastem i po 10 latach widzę jak się zmieniło na wielki plus:)

      Usuń
  5. Czasem stołowałam się w takich barach i niejednokrotnie jedzenie było smaczniejsze niż w restauracjach :) Pozdrawiam serdecznie i kończę, bo mam dużo do nadrobienia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nigdy w takim mlecznym barze nie byłam. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Bary mleczne to jest to! Jedzenie jest tam zawsze smaczne

    OdpowiedzUsuń
  8. Bary mleczne to jest to! Jedzenie jest tam zawsze smaczne

    OdpowiedzUsuń
  9. Też czasem zaglądam do barów mlecznych, szkoda, że u mnie ich tak mało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie na szczęście dużo ich w okolicy;)

      Usuń
  10. bary mleczne przeżywają teraz renesans.Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem z okolic Olsztyna, więc jak będę w rodzinnych stronach, to z chęcią zajrzę do tego baru :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo już dawno nie jadłam w takich barach, a to wspomnienie dzieciństwa! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nadrób koniecznie i wróć do dzieciństwa:)

      Usuń
  13. A ja blisko od domu mam bar mleczny i zawsze jest pełny :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja blisko od domu mam bar mleczny i zawsze jest pełny :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś do barów mlecznych nigdy mnie nie ciągnęło; to dla mnie taki typowy relikt przeszłości ;)
    Raz jadłam w Gdańsku w barze mlecznym; oj, nie było to zbyt dobre...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...