Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 30 grudnia 2016

Sernik z białą czekoladą i bakaliami

Sernik. Ciasto idealne. Ciasto, które po prostu kocham miłością bezgraniczną. I chyba odwzajemnioną,bo nieskromnie mówiąc z każdym kolejnym sernikiem zbieram coraz więcej komplementów. Proponuję Wam byście Nowy Rok powitali z tym właśnie ciastem. W wersji z białą czekoladą i bakaliami. Jeżeli takim ciastem zaczyna się rok,to wiadomo,że będzie on wyjątkowo po prostu udany. Od paru lat na ten wyjątkowy dzień szykuję właśnie sernik. Samego Sylwestra nie obchodzę jakoś szczególnie. Jeżeli nie śpię to oglądam filmy, a po północy wychodzę na balkon obejrzeć pokaz fajerwerków. Jeżeli zaś śpię,to nie czuję żalu. Dużo większą uwagę przykładam do dnia następnego. 1 stycznia od wielu, wielu lat,spędzam z nosem przy radiu i słucham wyjątkowego Topu Wszech Czasów. Chociaż mogę sobie włączyć te piosenki dowolnego dnia, o dowolnej porze, to właśnie tego dnia czuję się jak dziecko, które dostało niezwykły prezent-możliwość posłuchania ukochanych piosenek i typowania która zajmie miejsca jak najbliżej podium. Do tego ten sernik. Sernik idealny. Przepyszny, kremowy, bardzo aksamitny, z wyraźnym smakiem białej czekolady. I do tego spora ilość bakalii. Sernik jest naprawdę prosty w przygotowaniu, warto tylko pamiętać by użyć dobrego twarogu i piec ciasto z naczyniem z wodą na spodzie piekarnika. Dzięki temu sernik wyjdzie na pewno wspaniały.
Przepis dodaję do akcji Błyskawiczny Piątek,edycja sylwestrowa, bo sam sernik robi się naprawdę błyskawicznie.

                                         Życzę Wam Udanego i Pogodnego Nowego Roku. 



Składniki:
1,2 kg twarogu 3 krotnie zmielonego( u mnie wiejski twaróg)
6 dużych jajek
2 tabliczki białej czekolady
2 opakowania budyniu waniliowego
Mały kubeczek śmietany 12 %-250 gramów
Pół szklanki mieszanki keksowej
1 łyżka masła
1 łyżka mleka
1 łyżka cukru kokosowego

Dodatkowo bułka tarta i masło do formy
Czekoladowe ozdoby

W garnuszku topię białą czekoladę razem z masłem i mlekiem. Zostawiam do  przestudzenia.
Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ucieram z cukrem kokosowym na jasny krem. Gdy masa jest odpowiednio ukręcona dodaję partiami twaróg i dokładnie łączę go z masą jajeczną.


Do roztopionej czekolady dodaję proszek budyniowy, dokładnie mieszam,by nie było grudek,dodaję do sernika. Dolewam śmietanę, dodaję bakalie, delikatnie łączę składniki.
Ubijam na sztywno pianę z białek,dodaję do ciasta,mieszam masę.
Tortownicę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą. Na dnie piekarnika umieszczam żaroodporne naczynie z wodą. Nagrzewam piekarnik do 185 stopni. Sernik piekę 60 minut , następnie studzę i do całkowitego wystudzenia nie wyjmuję z piekarnika. Jak każdy sernik, najlepszy smak i konsystencję  zdobywa po nocy w lodówce.





czwartek, 29 grudnia 2016

Gryczane śniadanie z chałwą i czekoladą

Po tych świątecznych śniadaniach złożonych z wędlin, sałatek i ryb po grecku z przyjemnością zaserwowałam sobie coś zupełnie odmiennego. Płatki gryczane z chałwą i czekoladą. Wszystko zmiksowane, stworzyło coś na kształt pysznego puddingu. Przyznaję,że chociaż fanką kaszy gryczanej jestem od zawsze, to gryczankę na słodko zjadłam po raz pierwszy. I coś czuję,że na pewno nie będzie to ostatni raz. Słodko,ale z charakterem. Delikatnie,ale z wyraźną nutą gryki. Po prostu pysznie. Myślę,że taka wersja kaszki gryczanej przekona każdego. Nawet tych, którzy na co dzień nie przepadają za jej smakiem.
Mam wrażenie,że przed Świętami i podczas samych Świat czas pędził niczym pociąg TGV. A teraz, w pracy wlecze się jak podmiejska kolejka. Już mi tęskno do weekendu, do niedzieli. Do chwili spokoju.


Składniki:
5 łyżek płatków gryczanych
150 ml mleka
4 kostki gorzkiej czekolady
Chałwa-ilość według uznania
Parę kropli esencji waniliowej

W garnuszku podgrzewam mleko z wanilią i czekoladą, dodaję płatki gryczane i gotuję około 3 minut. Kruszę chałwę, dodaję do płatków, miksuję całość blenderem. Podaję na ciepło lub zimno . Mi bardziej smakuje wersja na ciepło,  gdy chałwa, którą posypałam wierzch zaczęła się lekko roztapiać.

wtorek, 27 grudnia 2016

Zimowe kakao

Moje świąteczne kakao. Drugiego Dnia Świąt, między kawałkiem sernika, a obiadem, w tak zwanej przerwie,szykuję sobie kakao. Duży kubek tego pysznego napoju towarzyszy mi podczas przerwy. Czasu wolnego. Mamy trzy kwadranse czasu, który każdy spędza jak chce. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Kto chce ten spaceruje, kto chce drzemie, kto chce czyta, kto inny ogląda beznadziejne komedie. Ja akurat podczas mojej przerwy kolorowałam. Sama nie wiem  dlaczego tyle przyjemności sprawiają mi te zabawy z kredkami? W dzieciństwie nie znosiłam plastyki. Po prostu kompletnie brakowało mi talentu. Aż dziw mnie bierze kiedy wspominam przeszłe lata i 4 wygrane konkursy plastyczne " kredą po asfalcie". Ja naprawdę nie potrafię narysować prosto koła i kwadratu. Moje kwiaty wyglądały jak przerażające twory natury, a osoby przypominały roboty. Mimo to dziwnym trafem ktoś w komisji miejskich konkursów lansował mój wyjątkowo abstrakcyjny styl i co roku zdobywałam główną nagrodę.
W kwestii prezentów to w tym roku nie mogłam narzekać na Świętego Mikołaja. Upominki od rodziny sprawiły mi wiele radości, tak jak i całe Święta. Było smacznie, rodzinnie i cieplutko-choć tylko na sercu, bo za oknem lał deszcz i wiał paskudny wiatr.


Składniki:
400 ml mleka
3 łyżki kakao
4 kostki białej czekolady-posiekanej
Pół laski wanilii
Szczypta cynamonu

Podgrzewam mleko z wanilią i cynamonem,w  połowie gotowania dodaję białą czekoladą. Na dno dwóch szklanek wsypuję kakao, zalewam odrobiną mleka i dokładnie mieszam. Dopełniam resztą mleka. I piję póki gorące.







piątek, 23 grudnia 2016

Życzenia na Piękne Święta



Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok.
Ten szczególny czas spędzamy z naszymi najbliższymi, ciesząc się blaskiem choinkowych światełek i uśmiechem na twarzach bliskich nam osób.
Choć nie wszystkie marzenia się spełniają, a życie dostarcza wielu wyzwań i problemów, to te chwile spędzone przy wigilijnym  stole wszystko wynagradzają. 
Życzę Wam aby ta świąteczna atmosfera opromieniła Wasze dni aż do następnego Bożego Narodzenia.

Wesołych Świąt.

środa, 21 grudnia 2016

Pomarańczowa krajanka piernikowa

U mnie nie ma lekko. Jesteśmy pierniczkowo podzieleni. Jest frakcja miłośników miękkich pierniczków, jest frakcja tych dadzą się pokroić za kruche ciastka. Jest też mama, która najbardziej na świecie uwielbia piernikową krajanką. Jako,że wiadomo kto wybiera prezenty wybór mógł być tylko jeden. W tym roku robię ukochane mamine pierniczki. Czas na krajankę. Moja mama taką krajankę kupuje w pewnej cukierni,wręcz kilogramami w okresie Świąt. Bo nie jest słodka, bo fajnie się przegryza te małe piernikowe kąski. Nieważne czy mama ogląda telewizję, czy prasuje, krajanka nastraja ją wyjątkowo wręcz świątecznie. Postanowiłam zrobić domową wersję krajanki, jako prezent dla mamy. Część oczywiście została zjedzona od razu. Część ocaliłam i w szklanym słoju czeka na Święta. Ta krajanka jest cudowna. Z wierzchu lekko krucha, w środku pulchna i miękka. Niesłodka, delikatnie pomarańczowa. Bardzo korzenna, pachnie wspaniale. Kwintesencja Świąt w małym kawałeczku. Dużym plusem tych pierniczków jest to,że od wyjęcia składników z lodówki do pieczenia nie minie kwadrans. Krajanka do jedzenia jest gotowa od razu. Te pierniczki możecie więc zrobić zdecydowanie last minute. Gwarantuję,że podbiją Wasze serca.


Składniki:
1/2 szklanka miodu płynnego
1/2 kostki masła
400 gramów mąki pszennej 750
2 duże jajka
2 łyżki przyprawy do piernika (najlepiej domowej)
1 czubata łyżka kakao
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki smażonej skórki pomarańczowej
Łyżeczka sody
Mleko

Lukier
4 łyżki cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny

Dodatkowo
Decorada Delecta-mini piegi, maczek tutti frutii,płatki czekoladowe


W garnuszku podgrzewam masło z miodem, chwilę studzę.
W dużej misce łączę przesianą mąkę z sodą, przyprawą do piernika i kakao. Dodaję jajka, masę miodowo-maślaną i wszystko dokładnie łączę. Gdyby masa była zbyt gęsta dodaję mleko. Na koniec dodaję skórkę pomarańczową, mieszam do połączenia się składników.
Dłonie oprószam mąką, urywam kawałki ciasta i formuję wałeczki-jak na biscotti. Ciasto jest bardzo plastyczne, powinno być miękkie i delikatne, nawet odrobinę lepić się do rąk.
Wałeczki przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, piekę je 15 -18 minut w 185 stopniach.
Z soku z cytryny i cukru kręcę lukier, polewam nim wystudzone piernikowe wałki. Następnie kroję je nieco ukośnie. Nim likier zastygnie dekoruję przy pomocy słodkich dekoracji Decorady Delecty.
Pierniczki można jeść od razu, albo przechowywać w zamkniętym pojemniku w niezbyt ciepłym miejscu.








Przepis na wypiek… ot tak… prosto z serca!

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Drożdżowa strucla ze świeżą żurawiną

Święta bez drożdżowego wypieku w postaci strucli się nie liczą. Zdecydowanie się nie liczą. Na święta zakręcone drożdżowe musi być i basta. Zawsze  z makiem. Ale może by tak spróbować wersji z żurawiną? Lekko kwaśne nadzienie, delikatne ciasto, i słodka polewa z białej czekolady i czekoladowych, kolorowych cukierków. Nieskromnie powiem,że to połączenie jest genialne. I naprawdę proste. Wystarczy jedno wolne popołudnie i dobre chęci. Taka rolada każdego zachwyca swoim smakiem. W mojej rodzinie zrobiła prawdziwą furorę. Już wiemy,że jedną struclę zrobimy z makiem, drugą z żurawiną. Delikatne, brioszkowe ciasto, pyszne nadzienie, słodka polewa. Już widzę oczyma wyobraźni spokojne, świąteczne popołudnie. Granie z rodzeństwem w gry i zajadanie się pysznym ciastem. Takie leniwe i świąteczne chwile lubię najbardziej. Prawie tak samo jako przygotowywanie świątecznych ciast. Drożdżowe, nasz rodzinny punkt obowiązkowy na świątecznym stole. Przy kawałku takiego ciasta zawsze spędzamy świąteczne popołudnie. I Wam polecam.


Składniki:
1/3 paczki świeżych drożdży
180 gramów masła
2 jajka
200 ml  mleka
400 gramów mąki pszennej
80 gramów cukru kokosowego
2 łyżki cukru
Ekstrakt waniliowy

Nadzienie:
150 gramów świeżej żurawiny (można użyć mrożonej)
Łyżka cukru kokosowego
2 łyżki wody

Polewa:
80 gramów białej czekolady
2 łyżki mleka

Dodatkowo
Decorada Delekta-Mini piegi


Szykuję zaczyn. Drożdże rozcieram z 2 łyżkami cukru, łyżką mąki i 2 łyżkami mleka. Zostawiam na kwadrans.
Po tym czasie w dużej misce łączę mąkę z cukrem, dodaję jajka i zaczyn. Wlewam mleko-wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Zagniatam ciasto. Czas na masło-siekam je i łączę z ciastem. Ciasto zagniatam tyle czasu, aż masło idealnie połączy się z ciastem. Formuję kulę, przykrywam ściereczkę i odstawiam w ciepłe miejsce na 45 minut.
Kiedy ciasto rośnie zajmuję się nadzieniem. Jeżeli używacie mrożonej żurawiny,to należy ją rozmrozić. Owoce przekładam do garnuszka, dodaję cukier i wodę, podgrzewam około 5 minut. Zostawiam do ostudzenia.
Ciasto drożdżowe przekładam na stolnicę i wałkuję w prostokąt. Na środku układa żurawinowe nadzienie i zawijam roladę.
Przekładam na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Zostawiam na kwadrans. Nagrzewam piekarnik do 185 stopni i piekę ciasto przez 45 minut.
Ostudzoną roladę oblewam polewą, którą szykuję z roztopionej białej czekolady i mleka. Dekoruję kolorowymi mini piegami Decorady Delecty.






Przepis na wypiek… ot tak… prosto z serca!

niedziela, 18 grudnia 2016

Błyskawiczna sałatka śledziowa

Nie będę udawać, nie jestem największą fanką śledzia w kraju. Ba, to pewnie dziwne, w końcu mieszkam nad Bałtykiem. A mimo to wolę inne ryby. Ostatnio jednak tata poprosił mnie bym przygotowała mu sałatkę śledziową. Wiadomo, tacie się nie odmawia. Nawet jeżeli nie przepada się za śledziem. Sałatka jest bajecznie prosta, a smakuje naprawdę dobrze. Tak, mówię to ja, ta która nie lubi śledzi. U mnie zniknęła w jeden wieczór. Mogę więc ją szczerze polecić wszystkim fanon śledzi.
A u mnie dziś w kuchni pachnie podwójnie drożdżowo. Piecze się ciasto, o którym więcej będzie jutro. Pieką się również śleżyki. Najwyższy czas,  w zasadzie ostatni dzwonek. Do Wigilii muszą nabrać idealnej kruchości. W połączeniu z makowym mleczkiem jak zwykle będą naszym deserem wigilijnym.


Składniki:
3 filety śledziowe w oleju
1 duża cebula
Kawałek pora (jasna część)
1 jabłko
Puszka czerwonej fasolki Jamar
Sól
Pieprz
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka majonezu
Sól
Pieprz

Śledzie odsączam z nadmiaru oleju, kroję w drobną kostkę. Fasolkę osączyć i przepłukać.
Por i cebulkę drobno pokroić. Jabłko obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Połączyć składniki sałatki.
Czas na sos, łączę majonez z jogurtem, dodaję przyprawy. Sosem polewam sałatkę i dokładnie mieszam. Chłodzę minimum godzinę.

piątek, 16 grudnia 2016

Inka z masłem orzechowym i białą czekoladą


O tym jaką przyjemnością jest kawa zbożowa na nowo dowiedziałam się całkiem niedawno. Ta bowiem, którą piłam w dzieciństwie-po prostu zalewana wodą, była dla małego dziecka niezbyt atrakcyjna, i nie ukrywajmy,nie grzeszyła nadmiarem smaku. To się zmieniło. Teraz kawę zbożową naprawdę lubię. Długi czas piłam ją w bardzo prostej wersji,  z mlekiem i odrobiną cynamonu. Pobawiłam się jednak kawą i stworzyłam wyjątkowo pyszny napój. Masło orzechowe, biała czekolada-cóż za wyjątkowa para. Umila każdy wieczór. Idealnie pozwala odciąć się od świata. Ten smak po prostu wciąga. Jeżeli nie próbowaliście takiej wersji kawy zbożowej to spróbujcie koniecznie. Dla mnie taki ciepły napój to wymarzony początek przedświątecznego weekendu. Zaraz zacznie się wyjątkowo magiczny czas. Chyba mój  najbardziej ulubiony w całym roku.


Składniki:
400 ml mleka 3,2 %
2 czubate łyżki masła orzechowe (crunchy) 
4 kostki białej czekolady
Dwie szczypty cynamonu
W garnuszku podgrzewam mleko razem z kawą zbożową-bardzo delikatnie. Gdy kawa się zaparzy, wyjmuję torebki, dodaję białą czekoladę i energicznie mieszam. 
Na dno szklanek kładę po łyżce masła orzechowego, zalewam gorącym napojem, mieszam. Posypuję całość cynamonem.

Łączy przyjemne z naturalnym

środa, 14 grudnia 2016

Piernikowe ciasto z orzechami

Uwielbiam ten przedświąteczny czas. Ten czas kiedy w kuchni królują znajome aromaty, kiedy piecze się, dekoruje i testuje nowe przepisy. Wiadomo, klasyka rządzi, ale zawsze staram się wprowadzić małą zmianę. Bo to daje mi ogrom przyjemności. Do kuchni zapraszam rodzeństwo, i rodziców. Lubię jak w ten grudniowy czas krząta się tam sporo osób, jak wszyscy chłoniemy smaki i zapachy, tworzymy atmosferę. A potem z wielką przyjemnością zajadamy pyszności. I dzielimy wrażeniami. Tym razem zaprosiłam moją rodzinę na ciasto piernikowe. Mocno orzechowe. Ale i bardzo delikatne dzięki dodatkowi tartych jabłek. Z pyszną kruszonką, pełną orzechów i cynamonu. Z odrobiną mlecznego lukru i czekoladowymi płatkami z wierzchu. Słodkie, ale dzięki przyprawom z dużą porcją charakteru. Nie wyobrażam sobie Świąt bez ciasta  z orzechami, cynamonem, imbirem i kardamonem. Te zapachy zawsze kojarzyć mi się będę z grudniowym czasem. Bez piernika nie ma Świąt. W moim domu piernik cieszy się olbrzymią popularnością, zawsze musi być na stole. Moja mama wyniosła z domu przekonanie, że piernik na stole przynosi bogactwo. Zapobiegawczo szykujemy więc blachę. Oczywiście poddajemy go różnym wariacjom, tak jak ten. Bo mamy wtedy najwięcej zabawy. Lubię gdy słyszę, a może dodaj to, albo tamto?, spróbujmy z tym? Najlepszy w tym jest mój brat, dzięki niemu zupełnym przypadkiem powstało wiele świątecznych przepisów.Tym razem zaproponował by do piernika dodać jabłka i orzechy. Z tego naszego kombinowania wyszło naprawdę niezłe piernikowe ciasto. Idealne na świąteczny stół.



Składniki:
Ciasto:
150 gramów masła
300 gramów mąki orkiszowej tortowej
1/3 szklanki miodu wielokwiatowego
2 duże jajka
2 duże jabłka
150 gramów śmietany 12 %
50 gramów orzechów laskowych
1,5 łyżki ciemnego kakao
Łyżka cynamonu
Łyżeczka mielonego imbiru
Pół łyżeczki kardamonu
Łyżeczka proszku do pieczenia
Esencja waniliowa

Kruszonka
80 gramów masła
150 gramów mąki krupczatki
2 łyżki brązowego cukru
Łyżeczka cynamonu
50 gramów orzechów laskowych

Lukier:
6 łyżek cukru pudru
2 łyżki mleka

Dodatkowo:
Płatki czekoladowe Decorada Delecta


Masło ucieram z miodem. Dodaję jajka i ucieram na jasną masę.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia , korzennymi przyprawami oraz kakao. Dodaję do masy jajecznej.
Trę jabłka, mielę orzechy, dodaję razem ze śmietaną do ciasta. Całość dokładnie mieszam i wylewam do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy.


Siekam orzechy. Krupczatkę łączę z masłem,cukrem oraz cynamonem. Zagniatam kruszonkę, dodaję orzechy. Kruszonką posypuję ciasto, piekę je przez 45-50 minut w 185 stopniach.
Kiedy całkiem ostygnie polewam je lukrem przygotowanym z cukru i mleka, i posypuję posypką czekoladową Delecta.






Przepis na wypiek… ot tak… prosto z serca!

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Imbirowa herbata z pomarańczami

Zeszły tydzień był wyjątkowo męczący. Wyjątkowo się więc cieszę,że się po prostu skończył Marzyłam o spokojnym weekendzie, potrzebowałam chwil relaksu, takich tylko dla mnie. Musiałam odciąć się od zgiełku i nieco od świata. Niezbyt mi się to udało. Ale, ale, skradłam sobie malutkie, miłe chwile. Sama z sobą. Ja i moja herbata. Mój kubek, który mieści ponad pół litra pysznej herbaty daje mi chwile spokoju i wytchnienia. Do tego książka. Aktualnie ta kucharska, szukam świątecznym inspiracji. Pasztety, sałatki, ciastka, a może nowy sposób na śledzia? Takie chwile wiele mi dają. Szczególnie kiedy za oknem wita mnie paskudna pogoda. Taka pogoda,że nosa nie chce mi się wychylić za drzwi. Mam nadzieję,że deszczową jesień niebawem zastąpi najprawdziwsza zima. Co prawda dziś pada śnieg,ale potrzeba większego mrozu by się ostał. Trzymam za to kciuki. Mocno trzymam.



Składniki:
Połowa pomarańczy
Połowa cytryny
2 torebki dobrej jakości czarnej herbaty
2 cm kawałek imbiru
2 ziarenka kardamonu
Miód lipowy


W garnuszku zalewam wodą dwie torebki herbaty,dodaję pokrojony na mniejsze kawałeczki imbir i kardamon, gotuję około 5 minut.
Z pomarańczy wyciskam sok, dodaję do herbaty, tak samo wyciskam sok z cytryny. Chwilę studzę herbatę, dodaję miód.
Taki napój wspaniale rozgrzewa, i z rana dodaje energii.
A tutaj nieco świętecznego Gdańska. Zbieram w sobie odwagę i za tydzień.... Pojadę tym cudem :)

piątek, 9 grudnia 2016

Świąteczne ciasteczka z orzechami i czekoladą

Czujecie już świąteczny nastrój? Parę lat temu nie lubiłam kiedy cały grudzień i pół listopada były przepełnione " magią " Świąt. Miałam wrażenie,że cała magia ulatuje, a ja do prawdziwych Świąt zdążyłam się znużyć Mikołajami, aniołkami i reniferami. Przeszło mi. Ba, uwielbiam migające światełka, świąteczne dekoracje-nawet te nieco kiczowate. Czuję dziecięcą radość z okazji zbliżających się Świąt. I z każdym dniem moja ekscytacja rośnie.  Zabieram się  za podkręcanie świątecznej atmosfery w moim domu. Lampki na oknie wiszą. W pokoju mam już gwiazdę betlejemską i pana Mikołaja. Do kompletu przygotowałam wspaniałe ciasteczka. Bardzo chrupiące, bardzo aromatyczne. Pełne orzechów w karmelu, z czekoladowym akcentem. Przypadły wszystkim do gustu. Chyba najbardziej mojej babci, która wpadła niezapowiedziana. Nie mogła się od nich po prostu oderwać. Zresztą nie tylko ona. Te ciasteczka uzależniają. Do tego fajnie wyglądają, można nimi dekorować stół, a nawet powiesić je na choince. Są przepyszne. Chrupiące, orzechowe, wciągające. Spróbujcie koniecznie.
Przepis dodaję do akcji Błyskawiczne piątki edycja świąteczna

Składniki:
1 średnie jajko
350 gramów mąki krupczatki
150 gramów masła
1 łyżka oleju kokosowego
3 łyżki cukru pudru
Łyżeczka esencji waniliowej

3/4 szklanki miodu Jamar
100 gramów masła
100 gramów posiekanych orzechów laskowych
100 gramów posiekanych orzechów włoskich
Duża łyżka cynamonu

50 gramów gorzkiej czekolady 70 %
2 łyżki mleka


Szykuję kruche ciasto. Masło siekam z mąką, jajkiem i cukrem. Na końcu dodaję wanilię i olej kokosowy, zagniatam szybko ciasto. Chłodzę je 30 minut w lodówce.
Kiedy ciasto się chłodzi szykuję orzechową masę. W garnuszku podgrzewam masło i miód, dodaję cynamon i orzechy. Smażę całość około 10 minut, często mieszając.
Ciastem wylepiam blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Nie trzeba go wałkować, ważne by wylepić równo blaszkę. Na ciasto wykładam równomiernie masę orzechową, uwaga, w zetknięciu z zimnym ciastem bardzo szybko zastyga, więc robię to partiami. Blaszkę wstawiam do pieca i piekę około 25 minut w 185 stopniach. Studzę.
Wystudzone ciasto kroję na 5 pasków, każdy pasek dzielę na 4 kwadraty, je zaś kroję po skosie na połowie-powinny wyjść trójkąty.


W garnuszku rozpuszczam czekoladę razem z mlekiem. Ciepłą polewą dekoruję rogi ciastek. Zostawiam je na kwadrans by czekolada zastygła.
Ciasteczka pierwszego dnia są bardzo chrupiące, potem robią się bardziej miękkie. Można je przechowywać przez tydzień w suchym i ciemnym miejscu.





środa, 7 grudnia 2016

Owsianka z orzechami, miodem i bananem

Śniadaniowo się zrobiło. Dziś owsianka. Pyszna, bardzo kremowa, tak kremowa,że łyżka stoi. Nie wiem jak Wasze preferencje, ale ja osobiście szaleję za bardzo kremowymi i gęstymi płatkami z rana. Ten przepis jest banalnie prosty. Wieczorem zalewam płatki wodą, dodaję przyprawy, a rano dodaję tylko ciepłe mleko i dodatki. I gotowe. Błyskawicznie, pysznie i oczywiście bardzo zdrowo. A do tego wyjątkowo sycąca. Po takim śniadaniu przed długi czas nie będzie odczuwać chęci by coś przegryźć. A dzięki mieszance miodu, banana i orzechów zyskacie dobry humor na cały dzień.
Ten dobry nastrój będzie mi dziś wyjątkowo potrzebny. Przede mną sporo wyzwań i obowiązków. Najchętniej nie wychodziłabym spod ciepłej kołdry. Ale nie narzekam więcej, świat wzywa.



Składniki:
5 czubatych łyżek płatków owsianych
125 ml mleka
1 średni banan
Duża garść orzechów laskowych
Łyżka miodu plus do polania wierzchu
Szczypta cynamonu
Parę kropli esencji waniliowej


Płatki owsiane łączę z cynamonem,miodem i wanilią. Zalewam wodą, nieco ponad ich wysokość. Wstawiam na noc do lodówki.
Rano podgrzewam mleko, zalewam nią owsiankę. Kroję banana w plasterki, układam na wierzchu, posypuję orzechami i polewam miodem.




poniedziałek, 5 grudnia 2016

Pikantna pasta kanapkowa z pieczoną papryką

Niedzielny poranek. Wszyscy śpią. Jest spokojnie. Chciałabym powiedzieć,że bardzo cicho,ale nie byłoby to prawdą. Pan za oknem dość intensywnie szurał łopatą. Śnieg w końcu sam się nie odgarnie. Więc w taki spokojny,choć nieco za głośny niedzielny poranek mam ochotę na pyszne śniadanie. Nieco inne niż to codzienne, takie jadam w zabieganym tygodniu. W niedzielę i sobotę jestem w stanie szykować mój pierwszy posiłek naprawdę długo. Tak długo ile trwa upieczenie papryki jako dodatku do pasty kanapkowej. Pikantnej,wyrazistej i banalnie prostej.
Dziś cofam się do wczorajsze poranka i dzielę przepisem na śniadaniową pastę, którą przygotujcie z łatwością i zjecie z prawdziwą przyjemnością.
Jak zwykle stwierdzam,że weekend był za krótki o jakieś trzy dni. W sobotę czekały na mnie porządki, wielkie zakupy, masa domowych czynności, które w żaden sposób mnie nie zrelaksowały. Owszem,niedziela była całkiem przyjemna,ale to za mało. Pocieszam się,że jeszcze dwa tygodnie pracy i świąteczna przerwa.


Składniki:
1 duża czerwona papryka
Łyżka oleju
2 szalotki
300 gramów twarogu
2 duże ząbki czosnku z
Sól
Pieprz
Szczypta chilli
1-2 łyżki jogurtu naturalnego
Natka pietruszki
Olej sezamowy

Paprykę i czosnek ( łupince) nacieram olejem i piekę około 30 minut w 180 stopniach. Po tym czasie ściągam z papryki skórkę, a czosnek wyciskam. Blenduję.
Twaróg ucieram z jogurtem. Dodaję bardzo posiekane szalotki, dodaję pastę z czosnku i papryki, doprawiam chilli,solą i pieprzem. Podaję z natką pietruszki, wierz polewam odrobiną oleju sezamowego.



piątek, 2 grudnia 2016

Kakaowa babka z matchą

Co byście powiedzieli by weekend rozpocząć razem z kawałkiem pysznego ciasta? Jeżeli myślicie podobnie, i do wieczornego relaksu chętnie byście zjedli coś pysznego to polecam wyjątkową babkę. Intensywnie kakaową, ale i bardzo orzeźwiającą, wszystko dzięki połączeniu kakao i matchy. Moja rodzina uznała,że to jedno z lepszych ciast jakie miała okazję jeść, a sami zobaczcie,że ten efekt można osiągnąć naprawdę niewielkim nakładem pracy. Ciasto robi się bardzo szybko, składniki są proste. No może poza Matchą, jej nie kupicie w małym osiedlowym sklepiku,ale warto ją mieć w kuchennej szafce, bo jej dodatek naprawdę odmienia smak wielu deserów. I zwykłej kakaowej babki. Wystarczy dodać dwie łyżki i już możecie zachwycać swoich gości. Nikt nie zgadnie,że ta wilgotna i smakowita babka powstaje w 10 minut. Moim skromnym zdaniem jest idealnym ciastem na ten weekend. Łączy bowiem wszystko to co uwielbiam w piątkowe wieczory, kubek herbaty i dawkę kakao.  Ten tydzień bardzo mnie wymęczył. Bardzo lubię swoją pracę, ale po tak ciężkim tygodniu z wielką przyjemnością witam piątek i zapowiedź dwóch wolnych dniu. Przy takim cieście miło się planuje wolny czas.....
Przepis dodaję do akcji Błyskawiczne Piątki



Składniki:
150 gramów masła
6 łyżek cukru
3 duże jajka
150 ml mleka
350 gramów mąki pszennej 750
Łyżka proszku do pieczenia
3 łyżki kakao
2 łyżki herbaty Matcha
Parę kropli esencji waniliowej
Polewa:
25 gramów masła
2 łyżki mleka
4 łyżki kakao
Łyżka brązowego cukru
Dodatkowo masło i kasza manna do formy


Masło ucieram z cukrem na puch, dodaję jajka-pojedynczo.
Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy jajecznej. Następnie dodaję mleko i esencję waniliową. Dokładnie mieszam.
Masę dzielę na dwie równe części. Do jednej dodaję kakao, do drugiej Matchę.
Keksówkę smaruję masłem i wysypuję kaszą manną, na przemian wylewam masę zieloną i kakaową. Ciasto piekę 45 minut w 185 stopniach-do suchego patyczka.
W rondelku podgrzewam masło z mlekiem i cukrem, dodaję kakao i energicznie mieszam. Polewą dekoruję ciasto.






czwartek, 1 grudnia 2016

Jogurtowe racuszki z borówkami

Sama nie wiem co jest lepsze-wichura i śnieżyca, czy deszcz i 3 stopnie na plusie? Ta pogoda powoli zaczyna mnie wykańczać. Dwa dni zimy, potem znów jesień. Kupiłam kozaki by stawić czoło mrozom, a tu bach, niespodzianka. Nie ma mrozów, mamy deszcz, parę stopni na plusie i wielką szarugę. Uff,. zaczynam mocno tęsknić za latem. Za bogactwem kolorów, aromatów i słońcem. Kiedy więc wracając z pracy zobaczyłam w moim warzywniaku nie wahałam się ani chwili. Kupiłam opakowanie tych letnich owoców i przygotowałam z nich letnią kolację. Wspomnienie słonecznych dni. Wierzcie, bądź nie,ale takie jogurtowe placuszki poprawiły mi humor momentalnie. Delikatne, aromatyczne,leciutkie i pełne borówkowej przyjemności. Po prostu spróbujcie, w te deszczowe i paskudne dni poprawią Wam humor.


Składniki:
250 gramów jogurtu naturalnego
100 gramów mąki orkiszowej tortowej
2 małe jajka
Łyżka proszku do pieczenia
30 gramów roztopionego masła
150 gramów borówek
Parę kropli esencji waniliowej
Cukier puder do posypania

Jogurt roztrzepuję z jajkiem i esencją waniliową. Dodaję roztopione i lekko przestudzone masło. 
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy jogurtowej. Mieszam całość, a na koniec dodaję borówki-mieszam delikatnie. 
Rozgrzewam teflonową patelnię i smażę średniej wielkości placuszki. 
Posypuję cukrem pudrem.






wtorek, 29 listopada 2016

Komosanka z bananem


Dziś poranna, śniadaniowa inspiracja. Zamiast owsianki proponuję płatki komosy ryżowej na mleku z dodatkiem banana, czekolady i rozgrzewających przypraw. Pachnie cudownie. Smakuje jeszcze lepiej. Płatki z komosy ryżowej mają delikatny, lekko orzechowy smak, który wspaniałe łączy się z delikatnym bananem. Taka miseczka na śniadanie to potężna porcja biała, a także dawka magnezu,wapnia i żelaza. Do tego komosa ryżowa nie podnosi gwałtownie poziomu cukru we krwi, stąd po takim śniadaniu długo nie będziecie sięgać po przekąski. Warto urozmaicać swoje śniadania, i skusić się na takie pożywne i pyszne śniadanie. Ja byłam nim zachwycona i na pewno w zimowe poranki będę zajadała się nim częściej. Zimowe, bo na Pomorzu zrobiło się biało i zimno. Uwielbiam zimę, nie znoszę listopadowej szarości. Byłoby cudownie gdyby nie sztormowy wiatr. On zdecydowanie nie pozwala mi cieszyć się zimą za oknem. 





Składniki:
3 łyżki płatków z komosy ryżowej
1 szklanka mleka
1 banan
3 kostki mlecznej czekolady
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu
Parę kropli ekstraktu z wanilii


W garnuszku podgrzewam mleko z przyprawami, dodaję płatki z komosy i gotuję około 3 minut. Kroję banana na plasterki, połowę wrzucam do płatków i gotuję około 5 minut na gęsto. 
Komosankę przekładam do miseczki,podaję z resztą banana i posiekaną czekoladą. 







niedziela, 27 listopada 2016

Aksamitny sernik cytrynowy

Nie wyobrażam sobie już chyba miesiąca bez sernika. To ciasto zawsze będzie w mojej trójce najlepszych ciast pod słońcem. Kiedyś robiłam tylko jeden rodzaj, i tylko dwa razy do roku. Jak łatwo zgadnąć, na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Robiłam wtedy sernik bez spodu, bardzo solidny w swojej sernikowości, dostojny i przepyszny. Ale postanowiłam częściej zapraszać sernik na swój stół. I zaczęłam eksperymentować. Robiłam sernik z mango, z zieloną herbatą, sernik kawowy, albo genialny sernik z przyprawami i ganache. Teraz przyszedł czas na niezwykle kremowy i delikatny sernik cytrynowy. Co tu dużo mówić, po prostu jest wspaniały. Wyraźnie cytrynowy, idealnie kremowy. Słodki, ale dzięki cytrynie orzeźwiający i zaskakująco lekki w smaku. Do tego jest naprawdę prosty w przygotowaniu, wystarczy odrobina chęci i składniki najwyższej jakości. Niezmiennie uważam,że wiejski twaróg jest najlepszy do sernika. Warto kupić dobry ser, by cieszyć się sernikiem idealnym. Ten taki jest.
Sernikowej niedzieli Wam życzę.



Składniki:
Spód:
150 gramów ciasteczek w polewie czekoladowej
60 gramów masła

Sernik:
kilogram twarogu
6 łyżek cukru
2 cytryny
2 duże jajka
250 gramów śmietany 18%
1,5 paczki budyniu śmietankowego




Ciasteczka kruszę na pył. Topię masło i dodaję do ciasteczek. Masą wylepiam spód tortownicy i podpiekam go przez 10 minut w 175 stopniach.
Twaróg mielę 3 krotnie. Ucieram jajka z cukrem, dodaję twaróg i dokładanie mieszam całość.
Z cytryn ścieram skórkę, wyciskam sok, dodaję do masy sernikowej. Budyń rozprowadzam w śmietanie, delikatnie dodaję do reszty składników.


Sernik wylewam na podpieczony spód, wkładam do piekarnika rozgrzanego do 185 stopni i piekę sernik przez 50 minut. Na dolnej półce piekarnika kładę żaroodporne naczynie, które wypełniam wodą. Parująca woda sprawi,że sernik będzie idealnie kremowy i nie popęka. Po upieczeniu zostawiam sernik do całkowitego wystudzenia w piekarniku.






piątek, 25 listopada 2016

Czosnkowe mielone

Tradycyjne kotlety mielone,szybkie, tanie, sycące i bardzo domowe. Taki obiad pewnie wielu kojarzy z dzieciństwem. Przyznaję, bardzo lubię kotlety mielone. I cieszę się kiedy je szykuję. Mielone to fajne danie kiedy nie wiemy co przygotować na obiad, zawsze będą smakować. A,że robi się je szybko są wspaniałe w te dni kiedy nie chce się nam zbyt długo szykować obiadu.Moje kotleciki są mocno czosnkowe, idealne na jesień.
 Dziś zdecydowanie miałam taki dzień. Przesadziłam z porannym spacerem do pracy, nie planowałam go. Po prostu wsiadłam do złego autobusu. W pracy ledwo zdążyłam przygotować wszystkie oferty. A po pracy byłam bardziej zakręcona niż przed. Jak nigdy potrzebuję spokojnego wieczoru. Na szczęście jutro sobota. Mam nadzieję,że się odkręcę i znajdę równowagę.
Przepis dodaję do akcji Błyskawiczny piątek


Składniki:
600 dg mięsa z łopatki 
1 cebulka
4 duże ząbki czosnku
1 jajko
Czubata łyżka bułki tartej plus łyżka
Sól
Pieprz
Duża szczypta majeranku
Olej do smażenia- łyżka
Masło-łyżka



Mięso myję i mielę. Można użyć gotowego mielonego,ale najlepiej by mięso było zmielone w sklepie bezpośrednio przed zakupem.
Czosnek i cebulkę siekam, lekko podsmażam na maśle, dodaję majeranek. Mięso łączę z jajkiem, cebulką, bułką tartą i przyprawami. Wyrabiam dokładnie. 
Formuję wilgotnymi dłońmi kotlety, obtaczam delikatnie w bułce tartej.
Rozgrzewam niewielką ilość oleju, kotlety smażę na małym ogniu na rumiano z dwóch stron-około 10-12 minut. 
Podaję z ziemniakami z wody i ulubionymi surówkami.






czwartek, 24 listopada 2016

Ryż na mleku z jabłkiem

Od dziecka bardzo,bardzo lubiłam ryż na mleku. To zdecydowanie jedno z moich comfort food. Kiedy je robię czuję się lepiej, milej, przyjemniej,spokojniej. Ostatnio odwiedziła mnie przyjaciółka z małą córeczką. Jako,że mała słodycze jada tylko w weekendy nie chciałam podać jej typowego ciasta,czy też ciastka. Przygotowałam ryż na mleku z jabłkiem. Naturalnie słodki,chociaż bez grama cukru. Do tego deser idealny dla małych dziewczynek. No dla tych dużych też. Zniknął błyskawicznie, do ostatniego ziarenka ryżu. Polecam, nie tylko dla dzieci.
A ja tymczasem wracam do ciężkiej pracy. Nie wiem czy dzień wolny w środku tygodnia to dobry pomysł? Bardzo ciężko potem wraca się do normalnych obowiązków....
\


Składniki:
200 gramów ryżu jaśminowego
400 ml mleka
3 jabłka
2 garście żurawiny
Duża szczypta cynamonu
Łyżeczka masła
Pół laski wanilii

W garnuszku podgrzewam mleko z masłem i wanilią. Dodaję ryż, gotuję na najmniejszym ogniu przez 10 minut.
Obieram jabłka i kroję w  średnią kostkę. Namaczam żurawinę, odcedzam. Do ryżu dodaję owoce, żurawinę i cynamon. Gotuję całość przez około 15 minut, często mieszając,aby ryż nie przywarł do garnka. Kiedy ryż wchłonie całe mleko, przekładam deser do miseczek i podaję na ciepło.





środa, 23 listopada 2016

Omlet z suszonymi pomidorami i szczypiorkiem

Nie wiem czemu omlety jadam głównie na słodko? Najprościej z cukrem pudrem, konfiturą, albo miodem. No i oczywiście z kremem czekoladowym. Zdarzają się wersje bardziej wymyślne, ale rzadziej. Bardzo rzadko zdarzały mi się omlety wytrawne, ale kiedy zaczęłam szykować omlet dostrzegłam słoiczek z pomidorkami, w środku pływały ostatnie 4 pomidorki. Szkoda mi ich się zrobiło i zmieniłam plany.  Do pomidorków dodałam szczypiorkiem, sporą ilość pieprzu i gotowe. Bardzo smaczny omlet gotowy. Robi się go bardzo szybko,smakuje przepysznie i coś czuję,że z panem wytrawnym omletem zaprzyjaźnię się na nieco dłużej. I Wam polecam go spróbować. Na pewno się polubicie i powtórzycie niejeden raz.



Składniki:
2 duże jajka
3 łyżki mleka
Czubata łyżka mąki
4 suszone pomidorki
2 garście posiekanego szczypiorku
Sól
Pieprz
Klarowane masło-łyżka

Siekam pomidorki w drobną kostkę. Roztrzepuję jajka z solą i pieprzem. Delikatnie dodaję mleko i mąkę, mieszam masę,ale delikatnie. Dodaję szczypiorek i pomidorki.
Rozgrzewam masło, wlewam masę omletową, smażę placek z jednej strony aż wierzch zacznie się ścinać. Delikatnie przewracam na drugą stronę, i dosmażam minutę. Podaję na gorąco.




niedziela, 20 listopada 2016

Jesienne ciasto z jabłkami i orzechami

Weekend bez ciasta to zdecydowanie weekend stracony. A jako,że mamy jesień, piękną,czy też nie,rzecz dyskusyjna, postanowiłam przygotować bardzo jesienne ciasto. Jabłka, orzechy, żurawina, cynamon, gałka muszkatołowa, szczypta kakao... Smaki jesieni. Ciasto jest wilgotne, bogate w smaku,ale bardzo proste do przygotowania. Idealnie pasuje do niedzielnego popołudnia. Ja swoją aktywną część weekendu już zakończyłam. Teraz czeka mnie lenistwo pod kocem w towarzystwie książki. A potem mam ochotę na mały maraton z Żoną Idealną. Moim zdaniem Alicia Florrick przy pomocy tego ciasta wygrałaby niejedną sądową sprawę. Bo któż by się nie skusił?


Składniki:
3 średnie jabłka (twarde i kwaskowate)
4 jajka
5 łyżek cukru z  prawdziwą wanilią
1/2 szklanki oleju
200 ml mleka
350 gramów mąki pszennej
4 łyżki płatki owsianych
2 garście suszonej żurawiny
2 garście posiekanych orzechów włoskich
Łyżka kakao
Łyżeczka proszku do pieczenia
Łyżeczka cynamonu
Szczypta gałki muszkatołowej
Polewa:
2 łyżki masła
Łyżka kokosowego cukru
4 łyżki kakao
Łyżka mleka




Obieram jabłka i kroję je w kostkę. Namaczam żurawinę we wrzątku.
Jajka ucieram z cukrem na jasny krem, dodaję olej ,mleko i dalej mieszam.


Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i przyprawami, dodaję do masy jajecznej i delikatnie mieszam całość. Teraz czas na dodanie jabłek, żurawiny,płatków owsianych i orzechów. Łączę wszystkie składniki razem. Formę na babkę smaruję masłem, wysypuję kaszą manną, wylewam ciasto. Piekę babkę 45 minut w 190 stopniach. Lekko studzę.
Szykuję polewę, zagotowuję masło z mlekiem i cukrem, dodaję kakao i dokładnie roztrzepuję. Polewę rozsmarowuję nieregularnie na cieście.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...