Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 31 grudnia 2015

Sernik pomarańczowy

Kocham serniki, w sekrecie powiem,że one też kochają mnie. Poza tym pierwszym, który robiłam mając lat 11 każdy mi wyszedł. Ten pierwszy zrobiłam bez dodatku budyniu czy też mąki. Był dziwaczny, w ogóle nie wyrósł, strasznie się kruszył, był jakby niezlepiony, okropieństwo. Od tego nauczyłam się robić pyszne serniki-tak nie boję się tego słowa, serniki to zdecydowanie moje popisowe danie, deser, i w ogóle to coś co mogłabym jeść dzień dnia i nigdy by mi się nie znudziło. Ale może dlatego,że tak kocham serniki robię je na wyjątkowe okazje,rezerwując sobie tę przyjemność na określone wydarzenia sprawiam,że każdy sernik zostaje w mojej pamięci. Na Święta szykuję klasyczny model,sernik bez spodu, ciężki, wyjątkowo serowy, aksamitny, sernik idealny. Robiąc ten klasyczny sernik pozwalam sobie na drobne modyfikacje, w tym roku motywem przewodnim była pomarańcza. Sok dodany do ciasta nadał mu ciekawą, nieco orzeźwiającą nutę. Idealnym dodatkiem była też domowa,smażona skórka pomarańczowa. Niby bardzo klasycznie, ale nieco inaczej. Taki sernik to idealny sposób na pyszne wejście w Nowy Rok. A na ten Nowy Rok życzę Wam po prostu dużo zdrowia i smakowitych inspiracji każdego dnia.



Składniki:
1,5 kilograma twarogu ( nie z wiaderka)
10 jajek
1/3 kostki masła
3/4 szklanki cukru
4 łyżki soku z pomarańczy - świeżo wyciśniętego
2 garści smażonej skórki pomarańczowej
2 paczki budyniu śmietankowego
3 garści rodzynek
Szczypta soli

Masło i kasza manna do formy


Zaczynam od zmielenia twarogu-ja kupiłam tym razem twaróg śmietankowy ze Strzałkowa(zapomniałam zamówić wiejski ser)- jeżeli go znajdziecie bardzo polecam, mieli się go tylko raz,ma wspaniały smak a sernik wyjdzie cudowny.
Rodzynki zalewam wrzątkiem i namaczam około kwadransa, odcedzam.
Oddzielam białka od żółtek, żółtka ukręcam razem z cukrem na puch. Dodaję sok z pomarańczy i masło, dalej ucieram aż masa będzie gładka. Teraz czas na dodawanie partiami twarogu, delikatnie po łyżce. Gdy cały twaróg będzie już wykorzystany czas na dodanie skórki pomarańczowej i rodzynek, a następnie proszku budyniowego.
Ubijam białka ze szczypta soli na sztywną pianę. Bardzo delikatnie łączę z masą serową.
Tortownicę smaruję masłem, posypuję kaszą manną, wylewam ciasto. Sernik piekę około 70 w 180 stopniach. Po upieczeniu trzymam w piekarniku do całkowitego wystudzenia.








wtorek, 29 grudnia 2015

Śleżyki-wileński deser

Pisałam przed Świętami o kulinarnych wspomnieniach związanych ze Świętami. Pisałam też wtedy,że  w moim domu najwięcej tradycji kulinarnych pochodzi z litewskiego stołu. Mojej mamie te dania tak posmakowały,że porzuciła wszystkie mazowieckie przysmaki-no poza ciasteczkami z masą makową, na rzecz tych potraw,jakie znał tata. Jedną z ciekawostek jest makowe mleczko z drożdżowymi ciasteczkami. Jako dziecko byłam pewna,że jest to deser powszechnie znany. Byłam zdziwiona,że  w innych domach nikt nie piecze śleżyków, ani nie stawia na stole makowego mleczka. U mnie musi być miejsce na tę potrawę. Na Litwie jada się ją raz do roku podczas Wigilii, u mnie w domu robi się ją również jedynie raz w roku. Ale tradycja jest po by ją łamać, czemuż nie ugościć gości takim oryginalnym przysmakiem? Na pewno zrobi wrażenie. Napój jest bardzo orzeźwiający, delikatny w smaku, a ciasteczka po prostu idealnie pasują do całości.


Składniki:
Śleżyki:
1/3 paczki drożdży świeżych
2 łyżki cukru
Szklanka mleka
1,5 szklanki mąki
3 łyżki maku

Mleko makowe:
1,5 szklanka maku
3 szklanki wody plus do namaczania
2 garści rodzynek
2 łyżki miodu
2 łyżki płatków migdałowych
1 cytryna



Zaczynamy od przygotowania śleżyków-zła wiadomość, należy je przygotować mniej więcej tydzień przed-tolerancja dwa dni. Prawda jest taka im dłużej śleżyki leżakują są smaczniejsze. Więc do pracy.
W misce rozcieram drożdże z cukrem, zostawiam na kwadrans. Do rozczynu dodaję mleko,mąkę i mak. Zagniatam ciasto-powinno wyjść dość twarde, zostawiam je na pół godziny. Gdy ładnie wyrośnie biorę kawałek ciasta, formuję wałeczki i nożem odkrajam małe kawałeczki. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia wysypuję śleżyki, piekę je w mocno rozgrzanym piekarniku przez 10 minut. Gdy ostygnie przesypuję je do misek i bez przykrycia przechowuję je w ciepłym miejscu. Jeżeli chcecie ten proces przyśpieszyć to warto położyć je na kaloryferze.


Mak zalewam wrzątkiem, zostawiam na noc. Rano odcedzam, i mielę dwukrotnie w maszynce. Do maku dodaję rodzynki, miód i migdały. Zalewam wrzątkiem, dodaję sok z jednej cytryny. Chłodzę przez minimum godzinę przed podaniem.
Do miseczek wlewam mleczko, dodaję śleżyki, ja pałaszuję od razu, ale są tacy co lubią jak ciasteczka zmiękną,więc zostawiają deser na minimum kwadrans.

Mój śleżykowy piesek ;)

niedziela, 27 grudnia 2015

Poświąteczne pierniczki

Pod choinką znalazłam parę kuchennych gadżetów. Między innymi foremki do ciasteczek. Jako,że ciasteczka miały wyjść dość świąteczne w kształcie,uznałam,że nie warto czekać całego roku i zaraz zabrałam się za produkcję. Tym bardziej było to uzasadnione,że konsumpcja ciast przyjęła niespotykaną skalę, i była obawa,że zabraknie słodkości dla gości. Za rok zrobię niesmaczny sernik i niejadalny keks. Ale w tym roku z ochotą zajęłam się zagniataniem błyskawicznych pierniczków. Następnego dnia można było je dekorować i od razu zajadać ze smakiem. Wszyscy zgodnie orzekli,że dawno nie jedli tak smacznych kruchych pierniczków. Ciasto jest bardzo plastyczne, świetnie się wałkuje, nie trzeba podsypywać mąką. Nie są twarde,są za to bardzo aromatyczne i zobaczcie jakie proste! Cała moja rodzina uznała je najlepsze pierniczki na świecie.

Składniki:
150 gramów masła
5 łyżek brązowego cukru
2 jajka
250 gramów mąki
4 łyżki budyniu waniliowego
Łyżeczka sody
2 łyżki przyprawy do piernika ( bez kakao)

Do dekoracji roztopiona czekolada, lukier, cukrowe dekoracje


Masło siekam nożem z cukrem i jajkiem. Mąkę mieszam z sodą, budyniem i przyprawą do piernika, dodaję do masła. Na końcu dodaję jajka. Szybko zagniatam gładkie ciasto,odkładam je na kwadrans do lodówki.

Po tym czasie wałkuję ciasto, i wycinam foremkami dowolne wzory. Ciasteczka układam na blasze i piekę je przez 8-10 minut w 175 stopniach-uważajcie bo pieką się bardzo szybko.
Wystudzone można dowolnie dekorować.







Dobrze wypieczone święta

środa, 23 grudnia 2015

Świąteczne życzenia

Za moment, już za chwilę zaczną się piękne Święta. No dobrze brakuje mi śniegu, mrozu i lodu. Ale czas przyzwyczaić się do świąt w kolorze zieleni i mokrych do deszczu. W tym roku mimo braku wyżej wymienionych wyjątkowo czułam ducha Świąt. Nie mogłam doczekać się tych trzech magicznych, i proszę już niemal są. Ciasta się pieką, bigos nabiera smaku, barszcz pięknie pachnie. Wszystkie kąty wysprzątane na błysk, zostało jeszcze ubranie choinki, usmażenie uszek, i zapakowanie prezentów-naprawdę od trzech dni nie mogę się za to zabrać. Co roku obiecuję sobie,że po prostu kupię torebki na prezenty, a potem i tak ulegam magii chwili-kupuję papiery w pięknych kolorach, gałązki świerku, kokardki, gwiazdeczki i spędzę urocze chwile przy pakowaniu prezentów. A potem odwlekam to ile mogę, bo wiem,że będę narzekać, walczyć z taśmą klejącą i w końcu moje prezenty będą wyglądały jakby pakował je trzylatek. Jeszcze tyle do zrobienia, ale ta cała przedświąteczna krzątanina bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję,że Was również nie przyprawia świąteczna gorączka o zawrót głowy?
W tej zabieganej nieco chwili chciałabym Wam życzyć abyście  te piękne Święta spędzili  bez pośpiechu, z dala od wszystkich trosk i zmartwień. A magia wigilijnego wieczoru niech Wam towarzyszy cały rok.




                                                                   Wesołych Świąt


poniedziałek, 21 grudnia 2015

Pierniki Elizy

W moim domu ścierają się dwie opcje pierniczkowe. Jedna woli te kruche, ta druga ubóstwia te miękkie. Ta pierwsza jest w mniejszości. Albo raczej to moje podniebienie jest decydujące. A ja jestem zmienna. Jednego roku najchętniej jadam te kruche i bardzo aromatyczne. A drugiego szaleję za tymi mięciutkimi,pełnymi niespodzianek w środku,polanymi sporą ilością czekolady. To są jednak ukochane pierniki mojej mamy, więc staram się robić je regularnie. Największym plusem jest to,że są gotowe do jedzenia od razu po wyjęciu z piekarnika, nie muszą mięknąć, nabierać smaku. Ot, możecie je upiec w Wigilijny poranek, będą pyszne. Moje są wyjątkowo domowe. Nie mam talentów do tworzenia pięknych dekoracji, ale myślę,że nie wyglądają najgorzej. Są pyszne, miękkie, bardzo aromatyczne i pełne bakalii w środku. Na pewno osłodzą świąteczne chwile.



Składniki:
150 gramów masła
3 jajka
350 gramów mąki
3 łyżki cukru
3 łyżki przyprawy do piernika
2 łyżki kakao
Łyżka proszku do pieczenia
150 ml mleka
3 łyżki wiórków kokosowych
3 łyżki płatków migdałowych
2 łyżki mielonych orzechów włoskich
Dwie garści mieszanki keksowej

Polewy:

Tabliczka mlecznej czekolady
Łyżka mleka

5 łyżek cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny

Do dekoracji:
Wiórki kokosowe, płatki migdałowe, czekoladowe i cukrowe dekoracje


Masło ucieram z jajkami na puszysty krem. Dodaję cukier i przyprawę do piernika. Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia i kakao, dodaję do masy-mieszam całość. Teraz czas na mleko-ucieram ciasto. Na samym końcu dodaję wiórki, mielone orzechy, migdałowe płatki i kandyzowane owoce. Delikatnie łączę je z ciastem.
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formuję okrągłe pierniczki. Piekę je przez 15 minut w 180 stopniach.
Gdy pierniczki się studzą rozpuszczam czekoladę z mlekiem, ucieram cukier z sokiem z cytryny i polewam nimi ciastka. Póki polewy nie zastygną dekoruję wedle talentów:)











 Filmik

Dobrze wypieczone święta

piątek, 18 grudnia 2015

Przebudzenie szarlotki

Dzisiaj mamy polską premierę Gwiezdnych Wojen, wydarzenie to nie mogło przejść bez echa w moim domu. Bilety na pokaz czekają, czeka też ciasto. Ciasto, którym poczęstowałabym Dartha Vadera. No tak, gdyby wpadł do mnie na herbatkę, albo i na czarną kawę-pewnie do nie mu nieco bliżej,poczęstowałabym go szarlotką. Taką tradycyjną, domową, bardzo kruchą, z ciekawym akcentem w postaci kokosowej kruszonki, i porzeczkowej niespodzianki. Lord Vader na pewno zjadłby parę kawałków, miło pogawędził i zmiękczył swoje ciemn serduszko. Nie wiem czemu zawsze szczególną sympatią darzyłam właśnie tajemniczego i złego Vadera? W każdym razie goszczenie go na podwieczorku byłoby wyjątkowo miłym przeżyciem,niemal spełnieniem marzeń. Stąd też jeżeli znudziłby już się kolejnymi premierami, fanami, światłami i uśmiechami,zapraszam na porządny kawał ciacha. Niech moc szarlotki będzie z Wami.



Składniki:
200 gramów masła
350 gramów mąki krupczatki
2 jajka
Pół szklanki cukru plus dwie łyżki
Ekstrakt waniliowy
4 łyżki wiórków kokosowych
1 kg kwaskowatych jabłek
Szczypta cynamonu
Łyżka skórki z pomarańczy
4 łyżki konfitury porzeczkowej

Masło i kasza manna do formy



Siekam masło,dodaję do mąki i cukru. Zagniatam szybko kruche ciasto,dodaję ekstrakt waniliowy. Ciasto dzielę na dwie nierówne części. Większą częścią wylepiam formę,wcześniej wysmarowaną masłem i posypaną kaszą manną. Formę chłodzę przez pół godziny. Do drugiej części dodaję wiórki kokosowe i zagniatam raz jeszcze. Ciasto przekładam do woreczka i wkładam do zamrażarki.
Piekę spód przez 15 minut w 170 stopniach, chwilę studzę. W międzyczasie obieram jabłka i ścieram ja na tarce. Dodaję cynamon,cukier i skórkę pomarańczową. Na wystudzonym cieście rozsmarowuję konfiturę porzeczkową, na nią wykładam jabłka. Teraz czas na resztę ciasta, ścieram zamrożone ciasto na tarce. Placek piekę przez 25 minut w 175 stopniach.
Przed krojeniem najlepiej ciasto całkiem wystudzić.







środa, 16 grudnia 2015

Szybki gulasz drobiowy z papryką

Przedświąteczne obiady zawsze jem w biegu. Między generalnymi a tymi nieco mniejszymi porządkami. Nie mam czasu, ani głowy na przygotowywanie wymyślnych dań. Wtedy z pomocą przychodzi mi zestaw przepisów na dania do zrobienia w nieco więcej więcej niż w kwadrans, ale w mniej niż pół godziny. Ostatnie dni są chłodne, nawet lekko śnieżne, chociaż śniegu jak na lekarstwo,ale paru płatków można się doliczyć. W każdym razie na takie dni dobry jest gulasz, no ale wiadomo gulasz wymaga czasu i pewnej uwagi. Stąd też mój pomysł na szybki i pożywny drobiowy gulasz. Paprykowy sos, bardzo aromatyczny, mięso z indyka, bardzo zdrowe i szybki kuskus. Takie danie dodaje energii na dalsze porządkowanie biblioteczki, a nie marnuje cennego przedświątecznego czasu. Szybko, pysznie i aromatycznie. Takie dania wybieram na najbliższe dni, i na pewno pojawi się raz jeszcze taki gulasz. A może i dwa razy?



Składniki:
500 gramów filetu z indyka
2 czerwone papryki
Średnia cebula
2 ząbki czosnku
Oliwa z oliwek-około 2 łyżek
Kawałek papryczki chilli
Szczypta majeranki
Duża szczypta słodkiej papryki
Szczypta kminku
Świeżo mielony pieprz
Sól
300 ml bulionu warzywnego

Do podania:
kuskus

Siekam cebulę-dość drobno razem z czosnkiem, wrzucam na rozgrzaną oliwę i podsmażam około 2 minut. Kroję indyka w kostkę dodaję do cebulki i podsmażam około 8 minut.
Paprykę myję, kroję  w paski, dodaję do mięsa, siekam chilli i podsmażam wszystko razem przez 2 minuty. Teraz czas na resztę przypraw i dodanie bulionu. Duszę całość przez 10 minut.
W międzyczasie przygotowuję kuskus, podaję go razem z gulaszem.


poniedziałek, 14 grudnia 2015

Brownie z białą czekoladą

Jakoś tak mnie naszło ostatnio na klimaty czekoladowe. Bardzo lubię te wieczory z czekoladowym ciastem i dużym kubkiem herbaty. Albo gorącej czekolady, czekolada tu,czekolada tam, nigdy jej dość. Tak więc po ostatnim brownie, które to zachwyciło wszystkich domowników postanowiłam zrobić powtórkę. No nie do końca powtórkę, tym razem zamiast migdałowego wierzchu mamy niespodziankę w postaci kostek białej czekolady, które po upieczeniu całkiem zmieniają smak ciasta. Jest lekko karmelowo, jakie tam lekko,mocno karmelowo. Gorzka czekolada, i niezwykła słodycz karmelu. Mój weekend był dość intensywny, i ta wieczorna chwila z książką i obowiązkowym kawałkiem ciasta okazała się niezwykle przyjemna. Na pewno powtórzę to ciasto, brownie rządzi.


Składniki:
2 tabliczki gorzkiej czekolady 60 %
1 tabliczka białej czekolady
3 jajka
120 gramów masła
3 łyżki brązowego cukru
1 łyżka ekstraktu z wanilii
200 gramów mąki tortowej
Szczypta soli



W garnuszku roztapiam masło,dodaję gorzką czekoladę. Chwilę studzę masę.
Przesiewam mąkę, dodaję cukier, wanilię i szczyptę soli. Dolewam maślano-czekoladową masę i jajka-wcześniej roztrzepane  i delikatnie mieszam.
Formę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto. Na wierzchu w równych odstępach układam kostki białej czekolady, lekko wciskam w ciasto. Piekę brownie przez 25 minut w 170 stopniach.



piątek, 11 grudnia 2015

Gorący napój świąteczny

Od paru dni, ba, od ponad tygodnia codziennie raczę się tym napojem. Niby nic specjalnego, mleko,mleczna czekolada, i syrop cynamonowy. Ale uwierzcie mi to połączenie jest genialne. Chciałam zrobić sobie standardowe kakao, ale uznałam,że będzie to zbyt proste, stąd wymyśliłam w parę chwil taki oto prosty,rozgrzewający i maksymalnie pyszny napój. Już po jednym łyku przenosi w krainę dzieciństwa. W zasadzie powinnam go nazwać napojem magicznym. Idealny z rana, wspaniały po powrocie z pracy, a wprost wymarzony wieczorową porą. Ten napój to powód by przygotować syrop cynamonowy,jeszcze przed Świętami. Często najprostsze rozwiązania są najlepsze. Ciepłego i słodkiego początku weekendu.


Składniki:
400 ml mleka
6 kostek mlecznej czekolady
2 łyżki syropu cynamonowego


Mleko podgrzewam razem z syropem cynamonowym.  Siekam czekoladę. Na dnie kubków układam czekoladę, zalewam wrzącym mlekiem, chwilę mieszam i gotowe.


I jak zwykle przypomnienie o konkursie, do 27 grudnia coraz mniej czasu

konkurs świąteczny

środa, 9 grudnia 2015

Drożdżowe racuszki z jabłkiem

Sztormowa pogoda znów nawiedziła Trójmiasto. Nie jest zimno,ale wiatr skutecznie przebija się przez warstwy odzieży i chłodzi tak,że szpik kości błaga o wiosnę. Takie wietrzne dni najlepiej uprzyjemnić sobie  czymś pysznym. Czyli pysznym i słodkim obiadem. Co bym powiedziała na drożdżowe racuszki z jabłkami i żurawiną? Nie tylko powiedziałabym głośne i wyraźne TAK co i od razu przystąpiłabym do ich produkcji. Nie wiem czemu,ale takie racuszki wyjątkowo kojarzą mi się z latem. Może dlatego,że wtedy częściej bywałam u babci, a ona robiła je niemal na każdą kolację. Jak już pewnie wspominałam moja babcia ma raczej marne zdolności kulinarne,stąd jak opanowała coś dość dobrze męczyła tą rzeczą otoczenie całymi latami. Tak było z racuszkami. Smażyła je na potęgę. Teraz oczywiście nie jadam ich na każdą kolację, ale lubię wrócić do ich smaku i cudownego zapachu jaki tworzy się podczas smażenia. I cóż, uwielbiam je zajadać w szare popołudnie, od razu robi się przyjemniej.


Składniki:
1/3 paczki drożdży świeżych
350 gramów mąki pszennej
Szklanka mleka
Łyżka cukru z prawdziwą wanilią
2 jabłka
2 garście suszonej żurawiny
Klarowane masło do smażenia
Cukier puder do posypania





W miseczce łączę drożdże, z cukrem,łyżką mąki i mleka. Rozcieram na pastę i zostawiam na kwadrans. W tym czasie namaczam żurawinę w gorącej wodzie. Jabłka obieram, kroję w kostkę.
Do zaczynu dodaję resztę mąki,mleka i jajka. Na koniec dosypuję żurawinę, jabłka i cynamon. Zostawiam ciasto na 15-20 minut. Po tym czasie na klarowanym maśle smażę racuszki. Po usmażeniu przekładam na ręcznik papierowy by usunąć nadmiar tłuszczu, posypuję odrobiną cukru pudru.
Przypominam Wam też o konkursie z Prostymi Historiami. Święta coraz bliżej, i na pewno miło będzie przypomnieć sobie świąteczne wspomnienia i może wygrać coś przydatnego w kuchni?










poniedziałek, 7 grudnia 2015

Brownie z migdałową posypką/z czekoladą

Pamiętacie Gino i Julie? Pamiętacie jej wielką chęć na pyszne Brownie? Pamiętacie jak Julie miała fatalny nastrój i pragnęła czekolady? Gino zapamiętał. Zapamiętał i chęć na czekoladę wyrażoną łzami, na wieść o jej braku, a także te wielkie niebieskie oczy. Dlatego też postanowił przygotować Brownie i czekać na swoje zauroczenie o imieniu Julie. Tylko jakie ciasto upiec? Jakie wybrać dodatki, co mogłoby jej smakować, co pasuje do wietrznej i deszczowej pogody? Hmm, a może by tak upiec maksymalnie czekoladowe Brownie, ciągniące się w środku,a  chrupiące z wierzchu dzięki migdałowo-czekoladowej kruszonce? A jak dodamy do tego sporą szczyptę chilli i soli morskiej wyjdzie najlepsze ciasto czekoladowe, jakie można zjeść w grudniowy dzień. Ciasto się upiekło, ale Julie nie nadchodziła. Brat Gino, Massimo, a mało co nie sprzedał pewnej emerytce boskiego wypieku z migdałami. Dostał za to po łapach, chociaż nie wyglądał to jednak szybko się połapał,że Brownie z posypką jest przeznaczone dla specjalnego gościa.  Gino nieco się zmartwił,że jego matka Donatella dziś wieczorem będzie zasypywać go gradem pytań o nową sympatię. Ale jaką sympatię? Może Julie się Gino przyśniła? Może nie piekli razem tego jabłkowego ciasta i nieśmiało nie patrzyli sobie w oczy? Na chwilę przed zamknięciem,mocno rozczarowany Gino sięgnął po nóż -spokojnie,nie chciał wyciąć sobie złamanego serca, chciał jedynie pokroić ciasto na mniejsze kawałki i zabrać do domu, gdy drzwi się otworzyły i wpadła Julie. Spóźniona, spóźniona o cały dzień wpadła, i z tym uśmiechem poprosiła o całe ciasto. Jechała do przyjaciół, na filmowy wieczór. Gino znów się zasmucił,może liczył na coś więcej? A może... Julie została kwadrans,zjedli po kawałku brownie, i oboje obiecali sobie w swojej duszy,że to nie będzie ostatnie wspólnie zjedzone ciasto....
A jeżeli i Wy macie ochotę na niezwykle czekoladowe ciasto, które zamienia zwykły dzień w ten wyjątkowy to bierzcie po kawałku i poddajcie się magii chwili....


Składniki:
150 gramów gorzkiej czkolady 70 %
3 łyżki kakao
150 gramów masła
3 jajka
200 gramów mąki
3 łyżki brązowego cukru
Łyżeczka ekstraktu waniliowego
Łyżeczka cynamonu

Posypka:
1/2 szklanki płatków migdałowych
Pół szklanki posiekanej gorzkiej czekolady
2 szczypty soli morskiej
Szczypta chilli


W garnuszku podgrzewam masło, dodaję czekoladę. Chwilę studzę. Przesiewam mąkę, dodaję cynamon, brązowy cukier i kakao. Dolewam masę czekoladową, na końcu dodaję jajka. Całość mieszam, i przelewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
Szykuję posypkę. Płatki prażę na suchej patelni ze szczyptą soli, oraz solą. Siekam czekoladę, dodaję do ciepłych płatków migdałowych,mieszam całość. Posypką równomiernie posypuję ciasto. Piekę brownie przez 20 minut w 170 stopniach.









https://sklep.egmont.pl/ksiazki/literatura/p,moje-wypieki-wielki-powrot,11303.html


Moje wypieki. Wielki powrót

sobota, 5 grudnia 2015

Cynamonowy syrop

Dziś mam dla Was prezent mikołajkowy. Wy możecie ten prezent podać dalej. Tym prezentem będzie cudowny syrop cynamonowy. Czy wyobrażacie sobie te zimowe poranki z omletem i naleśnikami ociekającymi słodkim i aromatycznym syropem? Te wieczory z kubkiem herbaty o wyjątkowym aromacie. Te lody, tak wiem jest zima,ale czyż można się oprzeć lodom polanym cynamonowym syropem? Albo kawie, jeżeli podacie swoim gościom kawę z dodatkiem cynamonowego aromatu nikt nie będzie chciał od Was wyjść. A może podarować miłym sercu osobom buteleczkę takiego syropu? Czy może być coś piękniejszego niż ręcznie zrobiony prezent, który rozgrzeje ciało i duszę? Na te grudniowe poranki i chłodne wieczory taki syrop będzie idealny. Spróbujcie sami.


Składniki:
Szklanka cukru
Szklanka wody
Laska cynamonu
Laska wanilii
2 łyżeczki cynamonu


Cukier zagotowuję z wodą, dodaję przyprawy i gotuję aż cały cukier się rozpuści-około 15 minut. Po tym czasie odcedzam syrop i przelewam do butelki. W lodówce syrop może stać około 4-5 tygodni.






czwartek, 3 grudnia 2015

Warzywne placuszki

Ostatnio zauważyłam na rynku piękne cukinie, oczywiście od razu musiałam je wziąć, to znaczy kupić. Najpierw miałam w planie ciasto, zapragnęłam ciasta z cukinii, ale z braku pomysłu na obiad uznałam,że zrobię z niej placki. Nie doszłam jeszcze do tego etapu by zajadać się ciastem w obiadowej porze, o nie. Bardzo lubię czyste placki z cukinii, ale tym razem postanowiłam,że cukinia nie będzie solistką, a towarzyszyć jej będą kartofelki, marchewka i dużo zielonego. Jako kropkę nad i,wykorzystałam pyszny twarożek. I gotowe. Danie robi się szybko, więc świetnie pasuje na tak zabiegany dzień jak dziś. Zdjęcie też robione  w biegu, ale cóż, trzeba wyprasować czarną sukienkę na jutro,a  jako,że placuszki smakowały wybornie, muszę podzielić się przepisem.

Składniki:
2 cukinie
3 duże kartofle
2 marchewki
1 spora cebula
Natka szczypiorku
Dwie garści pietruszki
2 ząbki czosnku
2 jajka
około 5 łyżek mąki kukurydzianej
Duża szczyptu kminu rzymskiego
Szczypta chilli
Szczypta słodkiej papryki
Sól
Pieprz
Oliwa do smażenia

Twarożk
Około 2 łyżki jogurtu
Dwie garści szczypiorku
Szczypta słodkiej papryki
Sól
Pieprz


Trę warzywa-poza cukinią, zgniatam czosnek, dodaję przyprawy. Do masy dodaję jajka. Teraz czas na cukinię, trę ją i dodaję do ciasta. Dodaję mąkę, jej ilość będzie zależeć od tego jak bardzo wodnistą mamy cukinię.
Na rozgrzanej oliwie smażę placuszki, przekładam je ręcznik kuchenny by wchłonęły nadmiar tłuszczu.
W międzyczasie szykuję twarożek, mieszam go z jogurtem,dodaję posiekany szczypiorek i przyprawy. Podaję z placuszkami.




Przy okazji przypominam Wam o świątecznym konkursie organizowanym przez Proste Historie.
Do 20 grudnia możecie szykować swoje kulinarne wspomnienia.




wtorek, 1 grudnia 2015

Ciasto jesienny romans /z jabłkami

No tak, mamy grudzień, wszyscy,prawie wszyscy myślą o świętach, pierniczkach,korzennych aromatach i smakach, a ja tu wyskakuje z jabłkiem, a raczej z jabłkami. Ale jak tu nie zachęcić do spróbowania takiego ciasta? To ciasto kusi, swą słodyczą rozpala zmysły,a  zapach sprawia,że człowiek się z nim zakocha zaraz po wstawieniu do pieca. Ci bardziej kochliwi rozkochają się już podczas przygotowywania ciasta, żeby nie było, że nie ostrzegałam. Kiedy myślę o tym cieście widzę małą knajpkę, gdzieś w Nowym Yorku. Wpada ona, blondwłosa piękność o piegowatym licu. Miała fatalny  dzień w pracy, jej awanse odrzucił przystojny kolega z pracy o poważnym imieniu Fritz. Julie, tak ją nazwijmy postanowiła leczyć smutki z przyjaciółką, ale ta akurat szła na randkę życia. Trudno, Julie nie chciała siedzieć sama w domu więc w dresie, i bez makijażu wyszła do kawiarni na dole domu. Miała ochotę na czekoladową bombę, słodki ulepek, ciągnący się środek i masę czekoladowej polewy. To uleczy wszystkie troski młodej dziewczyny. W kawiarni od rana panował tłok, czyżby przez miasto przetoczyła się fala sercowych rozczarowań? Zabrakło brownie, zabrakło czekoladowych ciast. Młody kelner, cukiernik amator postanowił pocieszyć jednak naszą Julie, która na wieść o braku czekoladowych ciast wpadła w rozpacz i wybuchnęła rzewnym płaczem. Gino spojrzał na zapasy, jabłka, krówkowe cukierki, hmm, parę chwil i ciasto się piekło. Czekając na ciasto popijali kakao, a kiedy ciasto się upiekło.... Ten zapach uleczył wszystkie smutki Julie, dostrzegła też ten zniewalający uśmiech jakim natura obdarzyła Gino, postanowiła więc wpadać częściej do tej uroczej cukierni. Na ciasta,czy na uśmiech Gino, oto jest pytanie?
Jak widać nie powinnam zabierać się za pieczenie tak obłędnych ciast, bo niepostrzeżenie zaczynam być autorką tandetnych romantycznych historii, których nawet Danielle Steel by się powstydziła... No chyba,że zjadłaby kawałek tego ciasta, wtedy Jesienny romans z jabłkiem na pewno zostałby wydany drukiem....


Składniki:
180 gramów masła
300 gramów mąki pszennej
1/2 szklanki mleka
2 małe jajka
3 łyżki brązowego cukru
Łyżka przyprawy do piernika (najlepiej domowej)
Łyżka proszku do pieczenia
2 duże jabłka( u mnie kosztele)
około 15 krówek



Roztapiam masło razem z brązowym cukrem i przyprawą do piernika, chwilę studzę i dolewam mleko. Przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję jajko i masę maślaną-całość dokładnie mieszam. Dodaję jabłka pokrojone w drobną kostkę, oraz 10 rozkruszonych na drobne kawałki krówek. Delikatnie mieszam całość.
Ciasto wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę placek przez 30 minut w 180 stopniach. Na gorące ciasto rozkruszam resztę krówek,zostawiam do wystudzenia.







https://sklep.egmont.pl/ksiazki/literatura/p,moje-wypieki-wielki-powrot,11303.html

Moje wypieki. Wielki powrót
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...