Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 29 października 2015

Śniadaniowe pankejki

Lubię mieć w tygodniu wolny dzień, spokojny poranek na długie śniadanie, a nie szybkie złapanie jogurtu w biegu. Szczególnie jesienią, kiedy poranki są zimne i ponure odkładam moment wyjścia spod ciepłej kołderki do maksimum, Dlatego też ucieszyłam się na samą myśl o wolnym dniu i zaczęłam planować śniadanie już poprzedniego wieczoru.  Wymyśliłam sobie śniadanie książkowe, nie nie, nie jadłam książek, a raczej jadłam w towarzystwie książek. Co? Pankejki, tradycyjne delikatne placuszki, ni to naleśniczki, ni racuszki. Pyszne,rumiane, rozpływające się w ustach z dodatkiem domowej konfitury wiśniowo-jabłkowej z wanilią. Pychota.


Składniki:
2 łyżki masła
Jajko
150 gramów mąki pszennej
100 ml maślanki
Łyżeczka proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy

Do podania-ulubiona konfitura

Topię masło. Do jajka dodaję maślankę,mąkę i proszek do pieczenia. Dodaję masło i ekstrakt waniliowy,dokładnie mieszam. Smażę małe placuszki na teflonowej patelni,bez tłuszczu. Podaje z ulubioną konfiturą.




wtorek, 27 października 2015

Jak śliwka w budyń

Podczas ostatniej wizyty na ryneczku zauważyłam brak śliwek. Pojawiły się już tylko na 3 stoiskach z kilkudziesięciu. Co prawda nie powiem o sobie-największa miłośniczka śliwek na świecie, ale jesień kojarzy mi się z kawałkiem placka,właśnie ze śliwkami. Kupiłam więc dwa kilogramy węgierek i zabrałam się za przygotowanie ciasta. Ale jakie by tu zrobić? Myślałam,myślałam i wymyśliłam,że dawno nie było u mnie w piekarniku kruchego ciasta. Tak, kruchy placek, śliwki i coś jeszcze? A może budyń? Tak, o tym właśnie marzyłam,a kawałku ciasta z budyniową warstwą. Kruche, kremowe, delikatne i bardzo jesienne. Pachnące cynamonem i śliwkami. Kawałek ciasta na dobry początek nowego tygodnia, kto się częstuje?


Składniki na średnią blaszkę:
400 gramów mąki krupczatki
200 gramów masła
1 jajko
6 łyżek cukru
Ekstrakt waniliowy
łyżka zimnej wody
Masło i kasza manna do formy

15 śliwek
Pół łyżeczki cynamonu
2 łyżki brązowego cukru

2 opakowania budyniu śmietankowego
700 ml mleka
2 łyżki cukru

Masło siekam z mąką, dodaję jajko, cukier, ekstrakt waniliowy i wodę. Szybko zagniatam kruche ciasto i chłodzę je przez godzinę w lodówce. Po tym czasie odkładam 1/3 części ciasta do zamrażarki, a resztą wylepiam blaszkę, wysmarowaną masłem i wysypaną kaszą manną.
Śliwki myję, kroję na połówki, usuwam pestki,posypuję cukrem i cynamonem. Układam owoce na cieście, skórką do dołu.
Szykuję budyń, zagotowuję pół litra mleka z cukrem, do pozostałego mleka dodaję proszek budyniowy, wlewam na gorące mleko.i gotuję do zgęstnienia. Budyń wylewam na ciasto.
Na budyń ścieram resztę ciasta. Piekę ciasto przez 40 minut w 175 stopniach.

sobota, 24 października 2015

Wstążki,szpinak,ricotta i pomidor

Ostatnio wpadłam do domu maksymalnie zmęczona i głodna. Cóż by tu zrobić by się najeść, a się nie narobić? Szybki rzut oka na lodówkę, uff, bieda. Trzeba iść do sklepu. Zamiast jest wyjść z domu, poszłam do łazienki umyć włosy. Kiedy zadowolona spojrzałam w lustro przypomniałam sobie,że teraz do sklepu nie wyjdę przez godzinę, a głód w postaci brzucha burczenia był coraz większy. Coraz bardziej obiadu domagał się również chory brat. No cóż, czas raz jeszcze przejrzeć zapasy i zobaczyć co można wyczarować na obiad. Jest makaron, bardzo duży wybór, wybieram wstążki, a czemu nie? Są pomidory. Jest pudełeczko ricotty, o i jest reszta szpinaku. Nie jest tak źle, jak dodam to do tego, wymieszam, dosmaczę, powinno coś wyjść. Więc wstawiam wodę na makaron, podsmażam pomidory, dodaję nieco przypraw, czas na ricottę, a na koniec parę garści szpinaku. O, i gotowe. Pyszny kremowy sos, delikatny, ale i z mocą chilli. Wyjątkowo smakowite danie, do zrobienia w mniej niż pół godziny. Czy można chcieć więcej?


Składniki:
250 gramów makaronu (ulubiony, ja wybrałam wstążki)
4 pomidory
4 łyżki ricotty
3 garście  świeżych liści szpinaku
Mała cebula
2 ząbki czosnku
Połowa papryczki chilli
Pół szklanki bulionu
 Łyżka oliwy z oliwek
Szczypta suszonego oregano
Sól

Gotuję makaron al dente. Siekam cebulę i czosnek. Rozgrzewam oliwę, podsmażam cebulę z czosnkiem. Kroję pomidory w kostkę, dodaję do cebulki, duszę aż zaczną się rozpadać, dodaję bulion i podduszam z przyprawami-posiekanym chilli, oregano,solą i pieprzem. Dodaję ricottę, a na koniec listki szpinaku. Duszę całość 2 minuty. Do sosu dodaję makaron, mieszam na patelni i wykładam na talerze.


środa, 21 października 2015

Tartaletki z kremem waniliowym i owocami

Patrzę za okno i widzę szarość. Nie lubię szarej jesieni, więc mam nadzieję,że to tylko chwilowe. Mam nadzieję,że katar choć na chwilę odejdzie i pozwoli czerpać przyjemność z codzienności-na marginesie czemu zawsze zamiast 7 dni mnie musi męczyć 77?. Na razie tęsknię do lata, owoców, smaków, zapachów,słońca i zdrowia. Gdzie te dni wypełnione spacerowaniem, mrożoną herbatą i lodami? Zostały ziołowe syropy na odporność, czosnek i ciepły koc. No dobrze jesienne wieczory mają też trochę zalet. Książki, seriale, błogie nic nie robienie.... A jak już to się znudzi to zajmowanie się samą sobą można zająć się kuchnią. Kiedy wracałam z pracy zobaczyłam,że w warzywniaku leżą truskawki i borówki, i jakoś tak moja potrzeba letnich smaków kazała mi je kupić. Ot, taki chwilowy kaprys. Przecież wiem,że te zagraniczne owoce nie mają tego smaku kaszubskich truskawek. Ale cóż, czasem trzeba spełnić swoje zachcianki, a mi zachciało się typowo letniej słodkości i wspomnienia lata na talerzu. Kruche tartaletki, domowy krem budyniowy z białą czekoladą, i owoce. Lato jesienią? Czemu nie.

Składniki:

180 gramów mąki krupczatki
50 gramów masła
4 łyżki cukru
Ekstrakt waniliowy
2 łyżki lodowatej wody

Krem:
1 żółtko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka mąki pszennej
1,5 szklanki mleka
Łyżka masła
6 -8 kostek białej czekolady

Borówki i truskawki

Z podanych składników zagniatam kruche ciasto, wylepiam nim foremki do tartaletek, chłodzę przez minimum kwadrans  w lodówce. Rozgrzewam piekarnik i piekę spody przez 15 minut w 170 stopniach. Studzę.
Zagotowuję mleko z masłem-zostawiam około 2-3 łyżek mleka. Resztę mleka łączę z żółtkiem i mąkami, dodaję do mleka, i bardzo dokładnie całość mieszam do zgęstnienia. Następnie dodaję posiekaną białą czekoladę, mieszam raz jeszcze i zostawiam na chwilę do ostudzenia.
Zimne babeczki napełniam kremem, dekoruję owocami. 


poniedziałek, 19 października 2015

Wariacja o de volaille

Nowy tydzień zacznijmy od solidnego i smakowitego obiadu. Nie wiem czemu poniedziałkowy obiad jest dla mnie ta ważny? Po rozpustnym weekendowym gotowaniu poniedziałkowy obiad nie może być zbyt prosty, ale z drugiej strony nie ma się tyle czasu by po pracy spędzić połowę wolnego czasu na szukaniu wymyślnych składników i gotowaniu czasochłonnych dań. Dlatego też lubię w ten dzień rozwiązania proste, ale zaskakująco smaczne i oryginalne. Tym razem padło na fantazję na temat słynnego de volaille. Jako dziecko nie grymasiłam jedynie przy wątróbce, szpinaku i podczas niedzielnego obiadu w restauracji. Zamawiałam wtedy z dumą barszcz z pasztecikiem i de volaille'a. Ach, wspomnienia. W poniedziałek jednak nie zawsze ma się czas na szykowanie tradycyjnego kotleta. Ale skoro moje myśli krążyły wokół takiej wersji piersi z kurczaka postanowiłam zrobić szybszą wersję, do tego zdrowszą, bo pieczoną. W środku mamy suszone pomidorki i masło, które zapewnia soczystość,a z wierzchu otrębową panierkę-jest pysznie.


Składniki:
Podwójna pierś z kurczaka
4 duże suszone pomidorki
Łyżka masła
Czosnek w płatkach
Słodka papryka
Ostra papryka
Suszony tymianek
Sól
Pieprz
1 duże jajko
3 łyżki otrębów owsianych
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
Łyżka oleju rzepakowego

Do podania puree, pieczone warzywa

Mięso myję, dokładnie suszę, kroję na 4 kotlety i rozklepuję. Nacieram solą, pieprzem, paprykami i tymiankiem. Na środku układam suszone pomidorki, płatki czosnku i kawałek masła. Mięso zwijam w roladki, spinam wykałaczkami.
Jajko roztrzepuję, mąkę mieszam z otrębami, dodaję szczyptę pieprzu. Mięso panieruję w mące, potem w jajku i znów w mące. Obsmażam przez minutę z każdej strony na rozgrzanym oleju. Następnie podpiekam przez 25-30 minut w 175 stopniach.




piątek, 16 października 2015

Jesienny keksik

Ten jesienny keksik, upiekłam przed  pracą. To naprawdę błyskawiczne ciasto. Wyłączając poranny bieg do sklepu po migdały-przed pieczeniem lepiej sprawdźcie czy je macie. W każdym razie jest to ciasto całkiem bezproblemowe, parę chwil i ląduje w piecu. A potem uwodzą nas zapachy. Korzenne, słodkie,orzechowe. Mija 30 minut i już,można wyjmować. Ostrożnie,parzy. Spokojnie można zrobić makijaż i dopiero wtedy kroić. A jak się pokroi można zjeść na śniadanie. W końcu to ciasto jest mało słodkie, za to pełne zdrowych bakalii. Taki kawałek keksu plus gorąca herbata-cóż za śniadanie. Już po śniadaniu? Nie szkodzi,można zabrać na drugie śniadanie. Ze szklanką soku taki zestaw doda energii, odgoni senność, a faktury same zaczną się pisać. A po obiedzie... No właśnie, nie z Was skowronki i piekliście po południu? Spokojnie, z czapą naturalnego jogurtu posłodzonego miodem ten keksik zmieni się w wyjątkowy deser. Jedno ciasto, wiele możliwości. To co przekonani? Niech Was przekona moc żurawiny w środku, migdały, orzechy, słodkie jabłko i przyprawy korzenne na dokładkę. To co po kawałeczku?


Składniki na małą keksówkę:
250 gramów mąki pszennej
150 ml mleka
1 duże jajko
1/3 szklanki oleju
3 łyżki brązowego cukru
2 małe jabłka
2 garści żurawiny
Garść migdałów
Garść orzechów nerkowca
Duża łyżka zmieszanych z sobą cynamonu, gałki musztkatołowej, kardamonu i mielonych goździków
Łyżeczka proszku do pieczenia
Ekstrakt waniliowy
Masło i  kasza manna do formy


Zaczynam od namoczenia orzechów i żurawiny we wrzątku.
Jajko łączę z mlekiem, olejem i ekstraktem waniliowym. Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję cukier i przyprawy. Łączę delikatnie obie masy. Na koniec dodaję bakalie, odsączone z wody i pokrojone w kostkę jabłko.
Ciastem napełniam keksówkę, wcześniej wysmarowaną masłem i wysypaną kaszą manną. Ciasto piekę przez 30-35 minut w 180 stopniach.









Jesienne słodkości!

środa, 14 października 2015

Omletowa roladka

Dziś będzie coś na szybko. Na szybkie śniadanie, na szybką kolację, czy na drugie śniadanie. Wtedy kiedy ma się ochotę na coś więcej niż zwykłą kanapkę,ale nie chce się spędzać mnóstwa czasu na przygotowywaniu jedzenia. Ja tak miałam i wczoraj i dzisiaj. Jesienna szaruga zdecydowanie mi nie służy. Złota jesieni wracaj szybciutko. A jak nie, to ja poproszę o solidną porcję śniegu. Jakoś nie mogę się przekonać do tego okresu pomiędzy. Dobrze,że chociaż mam roladki. Pyszne, delikatne i rozpływające się  w ustach. Grafomańsko mogłabym zachęcić-porzuć kanapkę, sięgaj po roladkę. Ale już kończę swą twórczość. Czas jeść, a z pełnymi ustami nie wypada mówić i pisać.


Składniki:
2 jajka
2 łyżki mleka
Szczypta soli
Klarowane masło

Serek wiejski (zwarty z małą ilością śmietanki)
Dwie garście szczypiorku posiekanego
Dwie garście pietruszki posiekanej'
Ząbek czosnku
Szczypta kminu rzymskiego
Świeżo mielony pieprz

Zaczynam od przygotowania nadzienia. Serek mieszam z ziołami i przyprawami.
Jajka rozbijam, oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam z solą na pianę. Do żółtek dodaję mleko, mieszam. Do masy dodaję pianę, bardzo delikatnie mieszam całość. Na rozgrzane masło klarowane wylewam masę jajeczną, smażę omlet. Kiedy od spodu jest całkiem ścięte, smaruję omlet nadzieniem. Zwijam roladę, kroję na mniejsze kawałki.


niedziela, 11 października 2015

Drożdżówka ze śliwkami na leniwy weekend

Czymże byłby październikowy weekend bez zapachu drożdżowego placka ze śliwkami? Chyba najbardziej październikowe ciasto jakie znam. Owszem, nie jest to ciasto do zrobienia w 5 minut, raczej się nie nada w roli ekspresowego ciasta dla nieproszonych gości, albo w roli ciasta, które natychmiast ma zaspokoić apetyt na słodkości. Im więcej czasu damy drożdżówce, tym będzie smaczniejsza. Jeżeli jednak tak jak ja, mamy katar i weekend spędzamy w domu to śmiało możemy pokusić o przygotowanie drożdżowego placka. Taki kawałek po obiadowym rosole ma magiczne moce. Co prawda przeziębienie nie znika jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, ale nie oszukujmy się, kiedy zje się solidny kawałek ciasta a na dodatek popije wszystko kakao od razu choruje się milej. Więc zabieramy się do zagniatania, ciasto na niedzielę czas szykować.


Składniki:
50 gramów drożdży
150 gramów masła
Szklanka mleka
500 gramów mąki
2 jajka
Pół szklanki cukru 
Skórka starta z jednej cytryny
Ekstrakt waniliowy
Około 15-18 śliwek
Cynamon-łyżeczka
Masło i bułka tarta do blachy

Kruszonka:
50 gramów masła
80 gramów mąki
1/3 szklanki cukru
2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią


Szykuję zaczyn-do 4 łyżek letniego mleka dodaję pokruszone drożdże, 2 łyżki cukru i tyle samo mąki. Ucieram i zostawiam na kwadrans w ciepłym miejscu.
Roztapiam masło, dodaję do niego mleko. Do zaczynu dodaję resztę mąki, jajka, skórkę z cytryny, ekstrakt z wanilii i masę maślaną. Zagniatam ciasto,wyrabiam je aż będzie gładkie i elastyczne. Zostawiam je na minimum 45 minut w ciepłym miejscu. Gdy ciasto podwoi objętość wykładam je na blachę do pieczenia wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą.

Śliwki myję, kroję na połówki. Układam owoce na cieście, skórką do dołu, posypuję cynamonem. Zagniatam luźną kruszonkę i posypuję nią ciasto. Zostawiam drożdżówkę na pół godziny. Dobrze rozgrzewam piekarnik, piekę placek przez 35-40 minut w 175 stopniach.






Jesienne słodkości!

piątek, 9 października 2015

Schab duszony w delikatnym sosie i maślane jabłuszka

Dawno temu czytałam książkę Joanny Chmielewskiej i eureka, pojawił się tam przepis na schabowe kotleciki z jabłkami o wspaniałym aromacie majeranku. Spokojnie, nie znajdował się on w rozdziale 100 sposobów na smaczne zabicie niewiernego męża czy też jak pożegnać wścibską sąsiadkę. Danie jadłam nie tylko jeden co wiele razy. Stąd też nie zawiera w sobie nic co miałoby by śmiertelne skutki. No chyba,że mniej wrażliwe jednostki na wyjątkowo pyszny obiad mogłyby chwilowo zatracić się w tym smaku i wydawać się lekko otumanione. Moja mama twierdzi,że taki schab jadło się u niej w domu. Mogę więc powiedzieć,że to takie moje rodzinne danie. Na jesienne, chłodne dni wprost idealne. Rozgrzewa i syci na długo.

Składniki:
6 kotletów schabowych bez kości
2 małe cebule
Niepełna szklanka bulionu domowego
Sos sojowy-duża łyżka
Sól
Pieprz
Łyżka oleju rzepakowego
Masło klarowane-dwie łyżki

Jabłka w majeranku
2 jabłka-koniecznie twarde i kwaskowate
Łyżka klarowanego masła
Łyżka majeranku
Pieprz

Do podania kopytka i kalafior

Mięso myję, osuszam, posypuję solą i pieprzem z dwóch stron, dodaję sos sojowy i olej. Rozgrzewam klarowane masło, kroje cebulę w piórka, wrzucam na patelnię, dodaję schab i smażę całość do lekkiego zarumienienia-około 10 minut. Następnie dolewam bulion i duszę mięso do miękkości-około 40 minut.

Jabłka myję i kroję w ósemki. Rozgrzewam masło, wrzucam jabłka, dodaję pieprz i majeranek. Smażę jabłka aż będę miękkie, ale zachowają swój kształt.
Na talerzu wykładam schab, jabłka, kopytka i kalafior. Solidnie polewam danie sosem.




wtorek, 6 października 2015

Filety z kurczaka w cieście otrębowym

Zawsze kiedy nie wiem co ma być na obiad, co zrobić tym razem, a mam ochotę na coś mięsnego wybieram filet z kurczaka. Bo tak uniwersalne mięso, że można przygotować z niego setki, jak nie tysiące smakowitych dań. Teraz co prawda nie miałam zbyt dużo ochoty na wielkie eksperymenty-czytaj poprzeziębieniowe osłabienie, ale zawsze staram się wprowadzić jakąś odmianę, nawet w standardowych kotletach. Więc dziś proponuję kotlety w naleśnikowym cieście z otrębów. Pysznie, bardziej zdrowo i chrupiąco. Czyli jak lubię. Jako,że nie miałam ochoty na obieranie kartfoli-a zdarza się to rzadko, gotowe kotlety podałam z kuskusem i pomidorami. Szybko i smakowicie. Idealny obiad  w ciągu tygodnia.

Składniki:
Podwójna pierś z kurczaka
2 ząbki czosnku
Oliwa bazyliowa
Sól
Pieprz
Jajko
Pół szklanki mleka
4 łyżki otrębów owsianych
Olej rzepakowy
Do podania kuskus i pomidory

Filety myję, kroję na 4 kotlety. Miażdżę czosnek, łączę  z solą, pieprzem i oliwą. Mięso marynuję przez minimum pół godziny.
Jajko roztrzepuję, dodaję mleko, i otręby-dokładnie całość mieszam. Kotlety panieruję w cieście, smażę na rumiano na rozgrzanym oleju.







poniedziałek, 5 października 2015

Spaghetti z sosem sezamowo-sojowym

Weekend przeminął błyskawicznie, tak szybko,że katar nie zdążył zniknąć. Ale cóż, zaczynamy nowy tydzień i poniedziałkowy obiad trzeba było przygotować.  Oczywiście chęci na gotowanie są dziś mierne, za to te do jedzenia miały się wyjątkowo dobrze. W takich sytuacjach jak zwykle sprawdzi się makaron. Ok, w szafce jest go nadmiar, ale z czym go podać? Tutaj sprawa była dużo gorsza, w lodówce prawie pusto, zaziębienie zdecydowanie mówi-nie chce mi się iść po zakupy,a  na złość głód coraz większy. Szybko więc przeglądam szafki przyprawowe, mija 10 minut i mam. Nie, nie mam koncepcji, ja po 10 minutach delektuję się pysznym obiadem. Oczywiście moja propozycja jest tą wersją podstawową. Jako,że miałam ugotowane brokuły z dnia poprzedniego zjadłam makaron z porcją zielonego, a także z kawałkami pieczonego kurczaka, w zasadzie z resztkami resztek. W ten oto sposób dysponując paroma minutami i dosłownie garstką składników można stworzyć pyszny obiad.

Składniki:
Makaron-dowolny,najlepszy będzie spaghetti
Sos sojowy-3 łyżki
Olej sezamowy-2 łyżki
Olej rzepakowy-łyżka
2 ząbki czosnku
Ocet ryżowy-łyżka
Chilli-spora szczypta
Cukier-łyżka
Szczypiorek-dwie garści
3 łyżki ciepłej wody
Sól

Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie, zabieram się za sos. Łączę sos sojowy  z olejami, dodaję cukier. Drobno siekam czosnek,dodaję do sosu. Dolewam ostrożnie ocet ryżowy, dodaję chilli. Dokładnie mieszam całość, dodaję wodę.
Ugotowany makaron łączę z sosem,danie posypuję sporą ilością posiekanego szczypiorku.






sobota, 3 października 2015

Odwrócone knedle ze śliwkowym sosem

Zmienna pogoda, zimne kaloryfery i katar gotowy. Swój wolny dzień postanowiłam wykorzystać nie tylko na wylegiwanie się pod kocem, rozgrzewanie imbirową herbatką i maraton z Żoną Idealną. Poczłapałam do kuchni i wymyśliłam sobie knedle. Miałam śliwki, sięgnęłam więc po kartofle i zonk. Kartofle miały dojechać dopiero wieczorem, czyli po obiadowej porze. Ochota na knedle nie przechodziła, więc cóż robić, albo kupić gotowe, albo zrobić je inaczej. W lodówce leżały drożdże, zrobiłam więc knedle drożdżowe ze śliwkowym sosem o lekko korzennym smaku. Nie wiem co mnie pokusiło by zrobić drożdżowe knedle, był to skok na głęboką wodę. Bardzo głęboką biorąc pod uwagę,że trzy poprzednie próby były średnio udane. Pierwsze były niesmaczne i nieładne. Drugie smaczniejsze, ale bardzo brzydkie. Kolejne ładne,ale wyjątkowo twardawe. A te widoczne uznały,że należy mi się w zaziębieniu odrobina litości i po prostu wyszły. Każdy prosił o dokładkę, więc bardzo je polecam.

Składniki:
Knedle

Mąka pszenna-500 gramów
2 jajka
Mleko-1,5 szklanki
Drożdże-1/3 opakowania
Cukier z prawdziwą wanilią-duża łyżka
Sól - szczypta

Sos
Ćwierć kilograma śliwek
80 gramów cukru
Po dużej szczypcie cynamonu i kardamonu
Kawałek startego imbiru
Ekstrakt wanilii
2 goździki
2 łyżki wody

Podgrzewam mleko-pól szklanki przez około minutę, dodaję do niego drożdże, cukier i 2 łyżki mąki. Zostawiam na kwadrans by drożdże zaczęły pracować. Do reszty mąki dodaję jajka, odrobinę mąki, wlewam zaczyn. Zagniatam gładkie ciasto, zostawiam je na 45 minut w ciepłym miejscu. Po tym czasie formuję okrągłe knedle, ważne-ciasto powinno być idealnie wyrobione, tak by nie podsypywać go mąką podczas wyrabiania, bo knedle będą twarde i suche. Gotowe knedle przykrywam ściereczkę i zostawiam na kwadrans. Po tym czasie kroję knedle na połowę.
Gdy knedle odpoczywają robię sos. Śliwki myję, kroję na połówki, przekładam do garnka. Zasypuję cukrem i przyprawami, Dodaję 2 łyżki wody, duszę śliwki aż będą miękkie.
W garnku gotuję wodę z solą, wkładam do wrzącej wody  i gotuję knedle około 10 minut.
Podaję je z sosem.





Czas na śliwki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...