Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

niedziela, 30 sierpnia 2015

Malinowy krem na śniadanie

Dziś przychodzę z pomysłem na śniadanie, na weekendowe śniadanie. Na weekendowy deser, albo i codzienny. Wszystko zależy od chęci twórcy. Wystarczy parę składników, świeże owoce, odrobina pracy, troszkę więcej cierpliwości i przepyszny krem o obłędnym malinowym smaku gotowy. Zdrowy, smaczny i niesamowicie kremowy. No i pastelowy kolor. Spróbujcie sami.

Składniki:
Serek homogenizowany naturalny-250 gramów
Pół szklanki bardzo dojrzałych malin
Ekstrakt waniliowy
Pół łyżeczki żelatyny
Odrobina wrzątku

Rozgniatam maliny widelcem. Serek przekładam do większej miseczki, dodaję ekstrakt waniliowy i rozgniecione maliny. Całość bardzo dokładnie mieszam. Żelatynę rozprowadzam w wodzie, delikatnie łączę z masą serową. Krem chłodzę przez minimum 2 godziny. Podaję ze świeżymi owocami.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Placuszki z serka wiejskiego

Nie miałam ostatnio głowy do wymyślnego gotowania. Za dużo spraw na głowie, za mało czasu. Za to po dość męczącym dniu naszła mnie ochota na słodki obiad. Nic na to nie poradzę, czasem tak mam,że mój organizm domaga się chwili słodyczy obiadową porą. Pozwalam mu na to, w końcu są takie dni,że porcja czegoś słodkiego to idealne pocieszenie i zwieńczenie trudnego dnia. No tak, co by tu zrobić maksymalnie szybko i smacznie? Naleśniki wydały mi się zbyt skomplikowane-tak są takie dni;) Pomyślałam o placuszkach z serka homogenizowanego, bardzo je lubię, ale uznałam,że ten przepis zbyt często był przeze mnie wykorzystywany. Jakaś szybka nowość? Placuszki z serka wiejskiego. Są genialne, lekkie, delikatne, grudki serka cudownie się ciągną... Takie placuszki to istna rozpusta dla podniebienia, a robi się je dosłownie w 10 minut.
Składniki:
1 opakowanie wiejskiego serka
1 jajko
3 łyżki mąki orkiszowej(można użyć dowolnej)
Ekstrakt waniliowy
Suszona żurawina-garść
Olej rzepakowy
Truskawki


Żurawinę zalewam wrzątkiem.Serek wiejski przekładam do miseczki-lepiej wybrać gęstszy rodzaj, z małą ilością śmietanki. Do twarożku dodaję jajko i ekstrakt waniliowy, a następnie delikatnie dosypuję mąkę i dokładnie odsączoną żurawinę. Masa powinna wyjść dość gęsta. Rozgrzewam odrobinę oleju, smażę średniej wielkości placuszki z obu stron na rumiano. Podaję z truskawkami i  posypane cukrem.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Tarta z budyniem i morelami

Ta tarta ma dla mnie szczególne znaczenie. W ostatnich dniach, dość smutnych jej wspomnienie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Słodki krem budyniowy, kuszące morele, kruche ciasto, to wspomnienie pewnej bardzo bliskiej mi osoby, dla której przygotowałam to ciasto. Niestety nie ma jej już ze mną, ale  został uśmiech, które wywołała ta właśnie tarta. Od dziś będzie więc to tarta pięknych wspomnień, którą przygotuję na pewno niejeden raz. Słoneczna, letnia, delikatna, pełna rodzinnego ciepła. Tarta idealna.
Składniki:
kruche ciasto:
125 gramów masła
250 gramów mąki krupczatki
4 łyżki lodowatej wody
Aromat śmietankowy
Masło i bułka tarta do formy

Krem:
2 paczki budyniu śmietankowego
1,5 szklanki mleka
2 żółtka
3 łyżki cukru

6 -7 moreli
Cukier z prawdziwą wanilią

Zagniatam kruche ciasto, chłodzę je przez minimum godzinę, a następnie wylepiam nim tortownicę formując wyższy brzeg-wcześniej formę smaruję masłem i posypuję bułką tartą. Ciasto piekę przez 15 minut w 170 stopniach.

Żółtka ucieram z cukrem, proszkiem budyniowym i pół szklanki mleka. Resztę mleka zagotowuję, dodaję delikatnie masę żółtkową i cały czas mieszając gotuję masę aż będzie gęsta. Gorący budyń przekładam na podpieczoną tartę.
Umyte morele kroję na połówki, wciskam je w krem, posypuję całość cukrem z prawdziwą wanilią. Ciasto piekę około 15-20 minut w 170 stopniach.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Pudding chia wersja wegańska

Ostatni weekend spędziłam w upalnej Warszawie. W zasadzie nie miałam ochoty nic jeść, za to wodę piłam w ilościach niebotycznych. Kiedy uzupełniałam zapas płynów na dalszą część dnia w sklepie zauważyłam mleko ryżowo-migdałowe. Jakoś tak mnie zaciekawiło,że je kupiłam. Szkoda tylko,że  nie pomyślałam by kupić je w drodze powrotnej, tak przez całą wizytę w muzeum w torbie niosłam karton mleka. W połączeniu z upałem nie był to najrozsądniejszy wybór, nieźle mnie zmęczyło niańczenie kartoniku, ale szczęśliwie dojechaliśmy do domu. Postanowiłam przy jego pomocy przygotować pudding chia. Dzięki temu mleku sam pudding miał ciekawy smak, lekko orzechowy, bardzo delikatny. Świetnie pasowały do niego zatopione na dnie borówki i truskawki. Takie śniadanie naprawdę daje moc.
Składniki:
4-5 łyżek nasion chia
Pół szklanki mleka ryżowo-migdałowego
Truskawki
Borówki

Nasionka zalewam mlekiem, po kwadransie roztrzepuję je trzepaczką. W miseczce układam pokrojone owoce, zalewam mlekiem z nasiankami, wkładam pudding na noc do lodówki.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Kruche, krzywe i wiśniowe.

Za co lubię domowe ciasta? Za to,że są domowe. Nieidealne, czasem krzywe, czasem zbytnio spieczone, nierówno posypane cukrem pudrem.... Moja wiśniowa tarta taka właśnie jest. Nigdy nie miałam zdolności plastycznych, stąd moja krateczka na cieście, kratkę przypomina jedynie z nazwy. Za to jak smakuje. O tak, takie kruche ciasto, wypełnione wiśniowym nadzieniem to jedna z lepszych rzeczy jakimi można raczyć się w sierpniowy dzień. Klasyczne ciasto i słoneczne popołudnie. Chwila przyjemności w środku tygodnia. Może odjąć fakt,że znów po fakcie uświadomiłam sobie,że krwawe czynności-czytaj drylowanie wiśnie lepiej robić w rękawiczkach i w fartuszku.

Składniki:
Ciasto-
150 gramów masła
250 gramów mąki krupczatki
Jajko
4 łyżki cukru
Ekstrakt waniliowy
Masło i bułka tarta do formy

Nadzienie:
2 szklanki wydrylowanych wiśni
3 łyżki cukru
Szczypta kardamonu
Ekstrakt waniliowy
Łyżeczka mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:
2 łyżki mleka
2 łyżki cukru
Cukier puder
Przygotowuję ciasto, z podanych składników zagniatam szybko kruche ciasto, wylepiam nim formę do tarty -zostawiam trochę ciasta na kratkę, chłodzę przez minimum godzinę w lodówce. Po tym czasie podpiekam spód przez kwadrans w 160 stopniach.
Kiedy ciasto się pieczę zabieram się za wiśnie. Owoce dryluję, zasypuję cukrem i przyprawami, gotuję przez 5 minut. Następnie sok jaki puściły owoce łączę z mąką ziemniaczaną i delikatnie dodaję do owoców. Całość podgrzewam.,aż masa zrobi się gęsta-trwa to około 3 minut. 
Gorące nadzienie rozsmarowuję na cieście. Resztę kruchego ciasta wałkuję i na wierzchu układam kratkę. Ciasto smaruję mlekiem z cukrem, piekę około 25 minut w 175 stopniach. Po wystudzeniu posypuję cukrem pudrem. 

wtorek, 18 sierpnia 2015

Naleśniki pomarańczowo-truskawkowe

Parę dni temu zobaczyłam w warzywniaku piękne truskawki, musiałam je kupić. Okazały się tak słodkie i pyszne jak poziomki. Dużo lepsze niż te lipcowe, pozbawione słońca. Te sierpniowe są słodziutkie, delikatne i obłędnie truskawkowe. Kiedy je tak podjadałam przypomniałam sobie,że w tym roku nie robiłam naleśników z tymi owocami. Szybko postanowiłam więc te wielki błąd naprawić i przygotowałam porcję truskawkowej pyszności. Lekkie naleśniki z pomarańczową nutą,a w środku truskawkowy twarożek. Słodko i pysznie. Po takim obiedzie nie ma nic przyjemniejszego niż udanie się na długi,letni spacer. 


Ciasto
3 jajka
350 gramów mąki pszennej
100 ml mleka
100 ml wody mineralnej
Sok i skórka  z jednej pomarańczy
Szczypta soli
Nadzienie:
300 gramów twarogu półtłustego mielonego
1 jajko
Ekstrakt waniliowy
Szklanka truskawek 
Masło do smażenia
Mąkę mieszam ze skórką pomarańczową i solą. Jajka ubijam z mlekiem i wodą, dodaję sok pomarańczowy, łączę z mąką. Dokładnie mieszam przy pomocy trzepaczki tyle czasu, aż ciasto będzie gładkie. Odstawiam na kwadrans, następnie na patelni do naleśników smażę cienkie placki.
Twaróg łączę z jajkiem. Dodaję wanilię i pokrojone w kostkę truskawki 3/4 szklanki.
Naleśniki smaruję nadzieniem, podsmażam na maśle na rumiano. Podaję z resztą owoców. 




sobota, 15 sierpnia 2015

Cukinia i kartofle w plackach

Ciężko mi się gotuje w taki upał. W zasadzie mam ochotę najczęściej na coś słodkiego. Staram się jednak jakoś hamować, tak aby całodzienny jadłospis nie składał się z cukru doprawionego cukrem. Długo myślałam co by zrobić na obiad, i w zasadzie na pomysł wpadłam pod domem, przy warzywniaku. Promocja na cukinię spowodowała nie tylko jej zakup,ale i przeobrażenie tego warzywa w pyszne placuszki. Robiłam je  już wiele razy i na wiele sposobów, tym razem cukinię połączyłam z ziemniakami, dzięki czemu placuszki były maksymalnie chrupiące, ale dalej delikatne. Jako, że od jakiegoś czasu jestem uzależniona od kminu rzymskiego dodałam go i tutaj. Efekt? Niezwykle apetyczne i co ważne szybkie danie pełne zielonych dodatków i przypraw. A ja tymczasem wyruszam na weekend w poszukiwaniu nowych smaków.

Składniki:
3 cukinie średniej wielkości
3 spore ziemniaki
2 jajka
4-5 łyżek mąki pszennej
1 czerwona cebula
Pęczek szczypiorku
Pół pęczka natki pietruszki
3 ząbki czosnku
Pół łyżeczki kminu rzymskiego
Łyżeczka słodkiej papryki
Łyżeczka suszonego tymianku
2 szczypty ostrej papryki
Sól
Świeżo mielony pieprz
Oliwa do smażenia

Cukinię myję, obieram, trę na tarce na dużych oczkach, lekko solę, zostawiam na kwadrans, po tym czasie odlewam nadmiar wody. Ziemniaki obieram, również trę, tak samo postępuję z cebulą. Drobno siekam szczypiorek i pietruszkę, dodaję do warzyw. Wbijam jajka, dodaję mąkę i przyprawy, mieszam bardzo dokładnie. Rozgrzewam oliwę, smażę średniej wielkości placuszki do zarumienienia.



środa, 12 sierpnia 2015

Biszkoptowe z jagodami

Kocham jagody, a ciasta z jagodami w szczególności. Jagodzianki w tym roku jak zwykle były, cieplutkie błyskawicznie zniknęły  z talerza. Postanowiłam,że te drożdżowe bułeczki nie będą jedynym jagodowym wypiekiem. Postawiłam ba bardzo szybkie, bardzo proste i przepyszne ciasto z jagodami. Jako bazę wykorzystałam przepis na biszkopt, który był podstawą mojego urodzinowego tortu. Miękki,delikatny, niezwykle aromatyczny. Do tego jagodowa rzeka w środku, nie sposób przejść koło tego ciasta obojętnie, nie sposób się nie oblizać i poprosić o kawałek. Już szykuję powtórkę, póki są jagody. P.S. Ciasto najlepiej smakuje w plenerze, na rozgrzanej słońcem nadmorskiej plaży.....
Składniki:
4 jajka
100 gramów cukru
250 gramów mąki tortowej
50 gramów masła
Pół szklanki wrzątku
Ekstrakt  z wanilii
Łyżeczka proszku do pieczenia
1,5 szklanki jagód
2 łyżki soku z cytryny
Tarta skórka  z jednej cytryny
Masło i bułka tarta do formy
Cukier puder do posypania

Jagody dokładnie myję i łączę z sokiem i skórką z cytryny. Roztapiam masło. Jajka ucieram z cukrem i ekstraktem z wanilii. Dodaję wrzątek i bardzo dokładnie mieszam całość. Do masy jajecznej dodaję mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Całość bardzo dokładnie mieszam.
Formę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Wylewam na dno 1/3 ciasta, posypuję je jagodami, i zalewam resztą ciasto. Piekę je przez 35 minut w 180 stopniach. Po ostudzeniu posypuję cukrem pudrem.



poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Otrębowy omlet z owocami

Wakacyjne śniadania były długie i leniwe. Obowiązkowe zjadane na tarasie. Niestety były dość jednostajne, jogurt, bułka, szynka, ser, warzywa i sok. Wspólna kuchnia lekko mnie peszyła, nie lubię grzebać w czyichś rzeczach, nie lubię nie wiedzieć gdzie co leży. Sama nie lubię jak ktoś kręci mi się po kuchni, przekłada akcesoria, czujnie dogląda postępów. Jedyne czego mi brakowało na wakacjach to jajek na śniadanie, na codzienne i weekendowe śniadanie. Stąd też moja dzisiejsza propozycja, lekki i pożywny omlet z dużą ilością słodkich owoców. Świetny pomysł na rozpoczęcie nowego, słonecznego tygodnia.
Składniki:
2 jajka
Otręby owsiane-czubata łyżka
Mleko-łyżka
Cynamon-spora szczypta
Cukier z prawdziwą wanilią
Masło do smażenia
Morele-trzy sztuki
Truskawki-5 sztuk

Myję owoce i kroję je na mniejsze kawałki. Oddzielam białka od żółtek. Do żółtek dodaję otręby, mleko, cynamon i cukier z wanilią. Ubijam pianę z białek, łączę z masą żółtkową. Rozgrzewam masło, wylewam masę na patelnię, podsmażam omlet 30 sekund, na wierzch wykładam część owoców, składam omlet na pół i smażę go przez minutę. Przekładam na talerz, posypuję odrobiną cynamonu, i układam na nim resztę owoców. 


piątek, 7 sierpnia 2015

W gościnie: Lenkiewicz

Kocham lody, zjem każde poza amerykańskimi z automatu, to nie są lody i kropka. Przy moim uwielbieniu dla lodów ciężko jest mi mówić o ulubionej lodziarni. Uwierzcie mi są dni, że każda jest tą najbardziej ukochaną. W upalny weekend odwiedziłam toruńską lodziarnię Lenkiewicz, czy stała się tą najbardziej ukochaną?
Miejsce: Na Rynku łatwo zlokalizować lodziarnie-bo są dwie, wystarczy iść za tymi co niosą kubeczki i słodkie waflowe rożki z nadmiarem lodowego deseru. Jako,że oba punkty są w samym centrum nie da się do nich nie trafić. Latem polecam oczywiście ogródki, przy czym atrakcyjniejszy wydaje mi się ten schowany w podwórku kamienicy na Starym Rynku, ale akurat teraz odwiedziłam drugi lokal w okolicy Teatru Baj, który jest troszkę głośniejszy i mniej intymny, ale piękna lokalizacja niweluje niedogodności.


Wystrój: Przyznaję się bez bicia, tym razem byłam tylko w ogródku. Wcześniejsze moje wizyty każą mi jednak powiedzieć,że w kawiarniach Lenkiewicz jest przyjemnie, nowocześnie, a jednak klimatycznie. Wnętrze na pewno zachęca do zostania chwilę dłużej niż trzeba.
ObsługaObsługa jest życzliwa i sympatyczna. Chociaż miałaby powody by witać gości kwaśną miną. Winą są kolejki, ogromne kolejki, tłok, czasami nerwowość klientów. Byłam na lodach kilkanaście razy i ani razu nie widziałam pustej, czy też prawie pustej kawiarni-nawet zimą. Standardem jest oczekiwanie minimum 15 minutowe po swoją porcję słodkości. Cierpliwość pilnie potrzebna. 

Jedzenie: Do wyboru mamy różne ciasta i deser w połączeniu z pyszną kawą i herbatą. Jest jednak lato, więc skupię się na lodach. Przyznaję się bez bicia kiedy jestem w okolicy tej lodziarni mówię sobie tym razem spróbuję czegoś nowego i co się dzieje? Kolejny raz zamawiam porcję lodów piernikowych. Cudowne, lekko pikantne, mocno korzenne z kawałkami chrupiących pierniczków. Zawsze jednak podkradam lody z kubeczków rodziny, więc znam i inne smaki. I tak jagodowe smakują jak świeże owoce wprost z lasu. Bananowe kuszą słodyczą świeżych owoców. Orzech włoski jest wyrazisty i zdecydowany, podobnie jak kawa po irlandzku. Rafaello jest słodkie i mocno migdałowe, kiwi orzeźwiające, a mango... Mango jest istną poezją. Porcja kosztuje co prawda 4 złote, ale więcej niż dwóch gałek zjeść się nie da. Ja nie mogę na raz zjeść więcej niż jedną, cóż, tutejsza gałka to dwie i pół tej standardowej.

Ogólne wrażenie: Jeżeli ktoś by mnie zapytał jakie lody mogłabym jeść bez przerwy i stać po nie w długich kolejkach zdecydowanie wskazałabym lody od Lenkiewicza. Dzięki autostradzie mam do nich zdecydowanie bliżej, i na pewno jeszcze niejeden raz odwiedzę tę magiczną lodziarnię by cieszyć się smakiem piernikowych lodów....
Lenkiewicz, Cafe Rynek, Rynek Staromiejski 33/34 Toruń

środa, 5 sierpnia 2015

Wiśniowa konfitura z kardamonem i cynamonem

Chciałabym zachować smak lata i wakacji w słoiczku. Chciałabym zachować te piękne długie i leniwe poranki o słodkim smaku letnich owoców. Jest tak pięknie, ale myślę naprzód, już widzę więc pochmurny zimowy, weźmy lutowy poranek. Stopniał śnieg, jest plucha, mi się nie chce iść do pracy, na twarzy brak humoru, wyciągam więc słoiczek letniej konfitury. Do tego chrupiąca żytnia bułeczka i plaster twarogu. Od razu przypomina mi się ten wakacyjny dzień, i czuję się jak w niebie. Tak, zdecydowanie warto poświęcić parę minut na przygotowanie zapasów wiśniowej konfitury w przyprawami. I już dziś poćwiczyć poranny zachwyt z kanapką na słodko. Tegoroczne wakacje właśnie miały smak jeszcze ciepłego wiśniowego dżemu, który przygotowała nasza gospodyni. W domu od razu przygotowałam swój zapas lata. 



Składniki:
Wiśnie-1,5 kilograma
Cukier-pół szklanki
Cukier żelujący-paczka
Laska cynamonu
Laska wanilii
Mielony kardamon-pół łyżeczki
Owoce myję, usuwam pestki, wkładam do garnka z grubym dnem zasypuję cukrem, dodaję przyprawy i smażę do zagotowania. Następnie dodaję cukier żelujący i smażę aż znów masa zacznie wrzeć. Wyjmuję przyprawy, przekładam gorąca konfiturę do wyparzonych słoików i pasteryzuję je w piekarniku. I gotowe, całość zajmuje nie więcej niż 40 minut. A wspomnienia lata zostają na cały rok.



poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Mięsne spaghetti

Wszędzie dobrze, ale w swojej kuchni najlepiej. Po dwóch tygodniach odpoczynku z pewną radością zabrałam się za szykowanie obiadu. Ilość nierozpakowanych walizek znacząco jednak wpłynęła na to co przygotowałam. Nie mogło to być nic czasochłonnego. Chodziło też o to, że obiad powinien dodać dużo siły by sprawnie opróżnić walizki i uporządkować dom. Mój wybór padł więc na niezawodny makaron. Do tego wołowina, pomidorki, czosnek, zioła i pyszny obiad gotowy. I nawet milej się myśli o czekającej pracy, o której przypomina radośnie wystająca z korytarza walizka.
Składniki:
Makaron spaghetti
Mięso mielone wołowe-400 gramów
Pomidory-4 sztuki
Cebulka
Czosnek-3 ząbki
Bazylia-kilkanaście listków
Oregano-spora szczypta
Ostra papryka-pół łyżeczki
Sól, pieprz
Oliwa z oliwek-dwie łyżki
Gotuję makron według przepisu na opakowaniu.
Rozgrzewam oliwę. Siekam cebulę, wrzucam ją na patelnię, dodaję drobno posiekane ząbki czosnku. Gdy warzywa się podsmażą dodaję mieloną wołowinę i podsmażam całość przez 8 minut. Pomidory sparzam wrzątkiem, kroję w ósemki, dodaję do mięsa. Czas dodać zioła-bazylię rwę na mniejsze kawałki, doprawiam solą, pieprzem i papryką. Duszę całość aż pomidory puszczą sok.
Na talerzu układam makaron, polewam sosem, dekoruję świeżymi listkami bazylii. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...