Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 30 lipca 2015

Płynna energia

 Doczekałam się upragnionych wakacji i wyjazdu. Niby z góry wiedziałam jak będzie, w końcu w to samo miejsce jeżdżę od 23 lat, ale za każdym razem jest inaczej. Tym razem zmieniłam pierwszy raz od 15 lat centrum wakacyjnego dowodzenia. Tak jak ja zmieniłam miejsce, tak i pogoda zmieniła się od poprzednich wakacji. Zawsze kiedy przyjeżdżałam było jednostajnie-upalnie. Teraz zaś rano jest typowo letnio, popołudniami zaś przybywa zmiana aury, witam się z chmurami, deszczem, często burzami. Taka pogodowa huśtawka kiepsko na mnie wpływa. Jestem zmęczona, brak mi energii i cóż, bywa,że i radości. Ale cóż zrobić kiedy nie przepada się za kawą? Można wspomóc się takim pysznym napojem. W mig dodaje masę energii, uwalnia od znużenia i naprawdę poprawia nastrój. Polecam, nie tylko podczas wakacji.
Składniki:
kawałek imbiru-2 cm
kurkuma-pół łyżeczki
szczypta kardamonu
miód-łyżeczka
ekstrakt waniliowy-parę kropli
Ciepła woda-200 ml


Imbir bardzo drobno siekam, zalewam go ciepłą wodą, dodaję kardamon i kurkumę. Gdy woda lekko ostygnie dodaję miód i dwie kropelki esencji waniliowej. Schładzam napój i popijam.

piątek, 24 lipca 2015

Jagodowy kisiel

Nigdy nie lubiłam kisieli. Nigdy? Nie, chyba nie. Jadłam, ale wielką fanką nie byłam. W ogóle mam problem z takimi deserami do jedzenia łyżeczką-poza lodami. Wydają mi się mało konkretne i zawsze wybieram ciasto. Ale tym razem naszło mnie na kisiel. No dobrze, może nie naszło. Kupiłam trochę za dużo jagód, zdecydowanie za dużo jagód,mimo szczerych chęci część została. Miałam dwa wyjścia albo pozwolić im zacząć eksplorować lodówkę od środka, albo jakoś je przerobić. Pierwsza możliwość wiązałaby się pewnie ze sprzątaniem i to dość intensywnym. Wybrałam więc opcję numer dwa, a że czasu miałam mało zdecydowałam się na kisiel. Chyba nie ma prostszego przepisu na letni, szybki deser. Świetnie smakuje jedzony popołudniem jako podwieczorek. Balkon,ja, urlop  i kisiel...
Składniki :
Jagody 100 gramów
Mąka ziemniaczana - 2 łyżeczki
Cukier -łyżka
Jogody dokładnie umyć pod bieżącą wodą, usunąć listki. Przełożyć  do garnuszka, zalać pół szklanki wody,dodać cukier. Gdy owoce puszczą sok odlać około 3 łyżek,   do kubeczka dodać mąkę, ostrożnie wymieszać, dodać do owoców.  Chwilę razem gotować, schłodzić.



poniedziałek, 20 lipca 2015

W gościnie: La Picolla Italia

Dzisiaj zapraszam w kulinarną podróż do prawdziwie włoskiej knajpki, gdzie gotuje prawdziwy Włoch. Czy moje swojskie podniebienie poczuło się usatysfakcjonowane?
Miejsce: Fakt, żeby tutaj trafić trzeba albo wybrać się specjalnie na z góry zaplanowany obiad. Albo też wracać z nad morza, a dokładnie z okolic Łeby. Moim skromnym zdaniem warto przyjechać w to miejsce specjalnie, po drodze zachwycić się leśnym krajobrazem i bliskością morza. A po sytym obiedzie udać na plażę, albo wdrapać na latarnię morską  Stilo. Możliwości jest więc całkiem sporo. Samo otoczenie jest typowo leśne, ciche, spokojne, idealne dla szukających wytchnienia. Obok restauracji jest również mini zoo -dzieci powinny być bardzo zadowolone.
Wystrój: Mała Italia mieści się w dawnej przetwórni ryb, stąd też specyficzny klimat. Dużo betonu i szarości, bardzo wysokie pomieszczenia i wrażenie sterylności na pierwszy rzut oka. Zadbano jednak o ocieplacze wnętrz, drobne bibeloty, które wprowadzają bardziej domowy nastrój. Na ścianie zaś znaleźć można fotografie z rodzinnego miasta kucharza. Spoglądanie na nie zbyt długo grozi jednak chęcią wyjazdu i to natychmiastową, więc skupmy się na czym innym, na przykład na obsłudze. 

Obsługa: Lokal jest nowy, obsługa wymaga jeszcze zgrania i nabrania pewności siebie. Nie jest źle, ale widać sporą tremę i pewne drobne niedociągnięcia. Jak na początek można je wybaczyć, tym bardziej,że wszystko odbywa się z dużym uśmiechem. Ale proszę o większą energię, ot kelnerki i kelnerzy mogliby wziąć przykład z właścicieli,w  tym włoskiego szefa, który kipi humorem i pozytywną energią.
Jedzenie: Najważniejsza część recenzji. Jak było? Karta jest malutka, parę dań z karty, i codziennie propozycja szefa kuchni spoza karty. Mały wybór wcale nie ułatwia szybkiego podjęcia decyzji. Wręcz przeciwnie, wszystko brzmi tak pysznie, że chciałaby się spróbować dosłownie wszystkiego. Miałam możliwość spróbowania paru dań, więc zacznę je opisywać. Na początek wołowy antrykot podany na rukoli z pomidorkami i parmezanem. Do tego makaron, przepyszne, lekkie i bardzo aromatyczne danie. Jest makaron przejdźmy do spaghetti z leciutkim sosem na bazie oliwy,wina, czosnku i pomidorków z muszelkami. Wybaczcie, ich włoskiej nazwy za nic nie mogę zapamiętać. Nie jestem fanką morskich robaczków, ale przyznaję,że ta wersja makaronowej uczty bardzo przypadła mi do gustu. Następnie kurczak, dokładnie kawałki piersi w białym winie, do tego puree ziemniaczane z parmezanem i lekki suflet cukiniowy z parmezanem. Nie można też zapomnieć o cebulce podsmażonej a'la frytki. To danie zjadłam w całości, i odpłynęłam. Było bardziej niż przepysznie, było obłędne. Następnie nadszedł czas na pizze. Nie lubię, nawet we włoskiej knajpce nie mogłam przemóc się bardziej niż na spróbowanie kawałka wielkości kciuka. Wiem, moje nielubienie pizzy jest swoistym dziwactwem, ale cóż poradzić. W każdym razie na stole pojawiły się dwie pizze, jedna ostra, druga margeritha z pieczarkami. Obie były naprawdę smaczne, co nawet ja muszę przyznać. Bardzo cienkie i chrupiące ciasto, przy brzegach lekko grubsze , pyszny świeży sos , trochę bardzo wysokiej jakości dodatków i starczy, to cechuje idealną pizzę-tak mówi mój brat. Ja tam pizzy dalej nie lubię,złe wspomnienia są zbyt silne, ale doceniam fakt, że ta pizza nie pachniała "polską" pizzą, czyli tanim serem, keczupem i szynką wątpliwej jakości. Tu wszystko było idealne. Jeżeli mam się do czego przyczepić to do herbaty, była przepyszna, oryginalna irlandzka, niestety podana w tak małej filiżance, że w zasadzie po dwóch łykach się skończyła. Sugeruję zakup kubków :)


Ogólne wrażenie: Miejsce jest bardzo przyjemne, kuchnia wspaniała, na pewno warto je odwiedzić. Szkoda jedynie,że nie znajduje się bliżej dużego miasta, bez samochodu ani rusz. Ale mamy wakacje, więc na pewno warto wybrać się na małą kulinarną wycieczką po prawdziwie włoskie smaki.





La Picolla Italia, Ciekocino 23, woj. Pomorskie

piątek, 17 lipca 2015

Kruche z truskawkami, rabarbarem i małą bezą.

Moja ukochana ciocia znalazła się w szpitalu, jako,że jest moim kulinarnym, a raczej cukierniczym guru postanowiłam odwiedzić ją w szpitalu i osłodzić jej życie kawałkiem domowego ciasta. Nie bardzo wiedziałam na co może mieć ochotę, ale kiedy zobaczyłam piękny rabarbar nie miałam wątpliwości-na pewno się na niego skusi. Rabarbar, słodkie truskawki, lekka beza i przepyszne kruche ciasto. Pokochałam ten przepis, placek wyszedł wyjątkowo smaczny. Kruchy, ale i rozpływający się w ustach. Delikatny, ale dzięki rabarbarowi wyraźny w smaku. Ciężko przestać jeść...

Składniki:
Ciasto:
5 żółtek
200 gramów mąki krupczatki
125 gramów masła
4 łyżki cukru
ekstrakt waniliowy
2 łyżki lodowatej wody

Nadzienie:
2 laski rabarbaru
szklanka truskawek
1/3 szklanki cukru
laska wanilii
laska cynamonu
szczypta kardamonu
2 łyżki wody

Beza:
5 białek
4 łyżki cukru
szczypta soli

Siekam masło z mąką, dodaję cukier, żółtka i wanilię. Zagniatam kruszonkę, dodaję wodę i szybko formuję gładką kulę. Chłodzę ciasto przez minimum godzinę. Następnie wałkuję ciasto, przekładam je na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i piekę przez 15 minut w 170 stopniach.

Truskawki myję, usuwam szypułki, kroję na połówki, wkładam do garnka, zalewam wodą. Dodaję pokrojony w kostkę rabarbar,cukier i przyprawy. Owoce gotuję około 10 minut. Gorące nadzienie wykładam na podpieczone ciasto.  Piekę ciasto przez 5 minut.
W międzyczasie ubijam na sztywno pianę z białek z solą, dodaję cukier. Wykładam na wierzch ciasta i piekę około 10 minut w 180 stopniach. Ciasto przed pokrojeniem musi całkowicie wystygnąć. Chyba,że lubicie ciasto z półpłynnym nadzieniem ;)



środa, 15 lipca 2015

Knedle z truskawkami

Szczerze się przeraziłam. Wracając z pracy zaszłam do ukochanego warzywniaka i co zastałam? Jedną jedyną łubiankę z truskawkami. Miła pani mówi mi,że tych uroczych owoców coraz mniej. W tym momencie z mojego wnętrza wydobył się niemy krzyk-o nie. Szybko wzięłam truskawki, i pognałam w stronę domu. Miałam plan-w tym sezonie nie robiłam jeszcze knedli z truskawkami-a specjalnie na tę okazję zachowałam trochę "starych" kartofli. Te rażące niedopatrzenie postanowiłam szybciutko nadrobić. No może nie aż tak szybciutko, nie ma co się oszukiwać knedle to nie jest posiłek w 5 minut. Ale za to daje maksymalną radość przy jedzeniu. Lepienie, zabawy z ciastem bardzo mnie relaksują. Zaś jedzenie tych pyszności przenosi w błogi stan zachwytu....
Składniki:
około 1,5 kilograma kartofli
1 duże jajko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
4 łyżki kaszy manny
ekstrakt  z wanilii
500 gramów truskawek
Masło-2 łyżki
Cukier
Sól

Obieram kartofle, gotuję je w lekko osolonej wodzie i zostawiam do całkowitego wystudzenia.
Truskawki obieram, kroję na połówki,skrapiam wanilią i odstawiam do lodówki.
Gdy kartofle są zimne przeciskam je przez praskę. Dodaję jajko, mąkę ziemniaczaną, kaszę mannę i łyżkę cukru. Zagniatam aż ciasto przestanie się kleić do rąk-w razie potrzeby dodaję więcej kaszy manny.
Z ciasta odrywam małe kawałeczki, formuję z nich kółka, do środka wkładam po połówce truskawki, formuję kule i od razu chowam gotowe knedle pod ściereczką.
Knedle wkładam do wrzącej wody-lekko osolonej, gotuję je przez 2-3 minuty od wypłynięcia. Przed podaniem polewam je roztopionym masłem i posypuję cukrem.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Spaghetti z suszoną papryczką chilli i czosnkiem

Brak czasu spowodował,że musiałam wrócić do dań błyskawicznych. Takich co robi się jakoś mimochodem, w parę chwil. Kiedy mam przyrządzić ekspresowy obiad najczęściej sięgam po makaron. Tym razem nie chciało mi się nawet iść na zakupy popołudniowe. Kupując rano wodę w ilości hurtowej do pracy, wzięłam też makaron i papryczkę chilli, suszoną. Zamarzyło mi się bowiem najprostsze połączenie-makaron, oliwa, czosnek i papryczka. Proste, ale jakie pyszne. a tymczasem, lecę do pracy. Świat okuć wzywa.
Składniki:
Makaron spaghetti
Sól
Sos:
3 ząbki czosnku
2 suszone papryczki chilli
Oliwa z oliwek-3 łyżki
Pieprz
Parmezan

W osolonej wodzie gotuję makaron spaghetti al dente.
Obieram i siekam czosnek. Rozgrzewam oliwę i podsmażam na niej czosnek. Siekam papryczkę chilli, dodaję do czosnku,pieprzę -chwilę smażę. Do sosu dodaję makaron i podgrzewam przez moment. Wierzch posypuję odrobiną parmezanu.

piątek, 10 lipca 2015

Camembert i truskawki

Nie mogę wyjść z truskawkowej obsesji. Czekam aż te czerwone owoce mi się znudzą, ale jak na złość nie chcą. Wręcz przeciwnie. Sama myśl o końcu sezonu na te owoce powoduje,że jem ich więcej i więcej... Tym razem truskawkami raczyłam się od rana. Chrupiąca bagietka, aksamitny camembert i wisienka na torcie, a raczej truskawka na kanapce. Miodowo-pieprzna truskawka. Szalenie proste danie, idealne na śniadanie czy kolację. Lekkie, świeże, oryginalne w smaku. Słodko-pikantne. Absolutnie idealne śniadanie. Albo i kolacja? Co kto  woli.

Składniki:
Bagietka - ćwierć
Camembert-pół krążka
Truskawki-kilka sztuk
Miód malinowy-duża łyżka
Zielony pieprz-kilka ziaren
Ocet balsamiczny-pół łyżeczki


Bagietkę kroję na pół i podgrzewam w piekarniku. Miód łączę z octem balsamicznym, dodaję zmiażdżone ziarna pieprzu. Truskawki kroję na mniejsze kawałki, polewam je sosem. Ser kroję w plastry, układam je na ciepłej bagietce, a na wierzchu wykładam truskawki.



środa, 8 lipca 2015

Jogurtowo-truskawkowy deser ze wspomnieniem

Po jednym deszczowym i bardzo wietrznym dniu przybył z powrotem upał. Kiedy wracałam z pracy już po przejściu  50 metrów ogłosiłam sobie postrój. Poszłam do sklepu po chłodną wodę i zobaczyłam coś czego nie widziałam parę lat, a nie jadłam kilkanaście. Tym czymś co wywołało wielki uśmiech na mojej twarzy były flipsy. Kukurydziane flipsy w różnych smakach, truskawka, czekolada, toffie,orzech.... Pamiętam jak uwielbiam je zajadać bawiąc się na podwórku, albo rozkruszone zalewać mlekiem i raczyć się nimi od samego rana. Wzięłam czekoladowe z zamiarem spałaszowania już po drodze. Ale dzielnie się powstrzymałam, chciałam ich bowiem użyć do czegoś konkretniejszego. Po drodze, gdzieś tak w połowie wiaduktu wymyśliłam deser, prosty, lekki i z lodówki. Jogurt, truskawki, galaretka, i flipsiki. Prościej i smaczniej być nie mogło. Idealne zakończenie upalnego i męczącego dnia w pracy.
Składniki:
250 gramów jogurtu naturalnego gęstego
pół opakowania galaretki truskawkowej
3 garście czekoladowych chrupek kukurydzianych
około 8-10 truskawek
Miód lipowy
Ekstrakt z wanilii

Galaretkę przyrządzam zgodnie z przepisem na opakowaniu, wylewam ją do płaskiego naczynia, by można było pokroić ją w kostkę gdy już stężeje.
Jogurt mieszam z miodem i wanilią, odstawiam do lodówki.
Truskawki myję i usuwam szypułki, kroję na mniejsze kawałki.
Na dnie naczynia, w którym będzie podawany deser wykładam pokruszone chrupki, następnie układam truskawki, potem warstwa jogurtu, a na sam koniec pokrojona w kostkę galaretka. Deser można wstawić do lodówki, albo jeść od razu. Jadłam obie wersje, i ta przetrzymana w lodówce była moim zdaniem lepsza:)



poniedziałek, 6 lipca 2015

Kruchy placek z kakao, truskawkami i kokosem

Weekend był piękny, upalny, maksymalnie słoneczny i szalony. Szalony w ilości spotkań i planów, również koncertowych. W sobotę zrobiłam sobie wolne od gotowania, byłam bowiem na rocznicy ślubu, która była obchodzona jak powtórne, lepsze wesele. Jedzenia było obłędnie dużo, a szpinakowe de volaille okazały się wprost przepyszne. W niedzielę zaś wybrałam się na plenerowy koncert. Świetna muzyka, trawa, słońce... Pomyślałam,że warto wziąć coś z sobą, konkretnie ciasto. Kupiłam więc na kaszubskiej wsi przepyszne truskawki i upiekłam ciasto. Proste, smakowite, łączące truskawkową słodycz i kokosową.egzotyczną nutkę. Niezbyt słodkie, delikatne, i zawsze pyszne.
Składniki:
Ciasto:
150 gramów masła
4 łyżki cukru
250 gramów mąki krupczatki
jajko
2-3 łyżki kakao
ekstrakt waniliowy
masło i bułka tarta do formy

Pół szklanki pokrojonych truskawek
łyżka cukru z prawdziwą wanilią

Kruszonka:
50 gramów masła
70 gramów mąki
3 łyżki cukru
5 łyżek wiórków kokosowych

Masło siekam z mąką, dodaję cukier, kakao, wanilię i jajko. Szybko zagniatam kruche ciasto, chłodzę je przez godzinę w lodówce. Po tym czasie ciasto lekko wałkuję i wykładam na blachę, wysmarowaną wcześniej masłem i wysypaną bułką tartą. Piekę ciasto przez 15 minut w 165 stopniach.
Truskawki polewam wanilią, lekko mieszam. W międzyczasie szykuję kruszonkę. Siekam masło razem z mąką. Dodaję cukier i wiórki. Lekko zagniatam, aż kruszonka będzie miała konsystencję mokrego piasku na plaży-wybaczcie, musiałam odnieść się do morskiego akcentu.
Na cieście wykładam truskawki, posypuję kruszonką. Ciasto piekę przez 15 minut w 170 stopniach.



sobota, 4 lipca 2015

Pomidorowe grzanki

Dzień zapowiadał się upalnie. A do tego do pracy miałam przyjść całe półtorej godziny później. Z porannego spaceru na ryneczek przyniosłam przepiękne pomidory, tak piękne,że postanowiłam zrobić z nich coś ciekawszego, niż po prostu pokroić je do kanapki. Padło na bardzo aromatyczne grzanki. Jako,że wolny poranek miał swoje granice, posiłek musiał być szybki,ale i smakowity, taki dodający sił, ale i poprawiający nastrój. Tak aromatyczne pomidorowe grzanki idealnie spełniły wszystkie wymagania, stając się aktualnie moim ulubionym śniadaniem. I co z tego,że jest upalnie, i większość zajada się posiłkami wprost z lodówki. Ja tam lubię śniadania na ciepło, nawet gdy na dworze panują afrykańskie upały. Miłych weekendowych śniadań.
Składniki:
Dobre pieczywo
2 pomidory
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
suszona bazylia
suszone oregano
suszony tymianek
pieprz

Rozgrzewam oliwę, dodaję posiekany czosnek i rumienię go na patelni. Pomidory parzę gorącą wodą, obieram ze skórki, kroję w kostkę, dodaję do czosnku, podsmażam dodając zioła i pieprz-około 3 minut. Chleb kroję w kromki. Odsuwam na bok patelni pomidorową mieszankę, na środek wykładam kromki chleba i podgrzewam je do zrumienia. Grzanki wykładam na talerz, układam obok nich podsmażone, aromatyczne pomidory.






czwartek, 2 lipca 2015

Letnie spaghetti

Sama nie wiem co się ze mną dzieje. To już coś więcej niż niepohamowane łakomstwo. To obsesja. Truskawkowa obsesja. Na szczęście taka letnia obsesja nikomu nie szkodzi, a wręcz przeciwnie, dodaje mnóstwa radości. Bo kto się nie uśmiechnie kiedy na obiad dostanie słodkie, różowe, truskawkowe spaghetti? Ja nie mogłam się oprzeć. W sezonie zapominam o rozsądku i dodaję truskawki do wszystkiego. Nie przepadam jedynie za pierogami, nie są niby złe, ale jeżeli mam do wyboru świeży sos z makaronem, czy też gotowane pierogi zawsze wybiorę wersję na świeżo. Taki truskawkowy makaron to wybawienie po ciężkim dniu pracy. Nie tylko robi się w parę chwil,to jeszcze przynosi mnóstwo radości podczas jedzenia. Czy tylko mnie przenosi w świat dzieciństwa?
Składniki:
Sos:
1,5 szklanki truskawek
400 ml greckiego jogurtu
skórka z połówki cytryny
2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią

Makaron kokardki
Parę listków mięty
sól

W osolonej wodzie gotuję makaron, zostawiam do przestudzenia.
Połowę truskawek miksuję blenderem, resztę kroję na połówki. Dodaję zmiksowane owoce do jogurtu. Dodaję skórkę startą z połówki cytryny i cukier z wanilią-mieszam. Odstawiam do lodówki.
Makaron polewam sosem, dodaję parę listków mięty na wierzch i kawałki truskawek.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...