Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 29 maja 2015

Pikantne ciasteczka z siemieniem

Te ciasteczka robiłam już trzy razy w ciągu miesiąca, i za każdym razem nie mogę się nadziwić temu jak smaczne są. Delikatne, ale i wyraziste w smaku. Mocno chrupiące, prościutkie w wykonaniu. Do tego bardzo zdrowe. Świetne na przekąskę i drugie śniadanie w pracy. Właśnie, wracam do pracy-ona dziś się nie kończy, ale najpierw zjem jeszcze jedno ciasteczko.
A teraz kolejna porcja pytań i odpowiedzi, tym razem od Ani:
1. Ulubiony posiłek na wynos?
Zdecydowanie sałatki, jak mam wolny wieczór szykuję sałatki z kaszą do pracy.
2. Jedzenie w towarzystwie czy samotności?
Są takie rzeczy, które wolę jeść w samotności, by mi nikt nie patrzył z tęsknotą w talerz,licząc,że się podzielę.
3.Weekendowe śniadania,co najchętniej jem?
W weekendy najczęściej smażę racuszki, naleśniki, placuszki na tysiące sposobów.
4.Ulubiony owoc i warzywo.
Kocham szpinak i jeżyny.
5.Ulubiony superfoods?
Olej lniany,koniecznie z apteki.
6.Czekolada mleczna, biała czy gorzka?
Największą miłością darzę gorzką, maksymalnie gorzką.
7.Najdziwniejsze połączenie produktów spożywczych jakie jadłam?
Ogórki smaruję miodem i zjadam jako przekąskę.
8.Wypoczynek aktywny czy nie?
Zależy od wielu czynników, najbardziej lubię chyba połączyć totalny relaks z aktywną formą spędzania czasu. Wczasy tylko na plaży by mnie zanudziły na śmierć, tak jak codzienne marsze po górach.
9. O, której wstaję w wolne dni?
Mój organizm nie uznaje wolnych dni, wstaję jak zwykle, koło 5 rano.
10. Stosunek do soi?
Nie mam nic przeciwko.
11.Ulubiona firma kosmetyczna?
Zależy od kosmetyków, ale wygrywa L'Oreal w ilości kosmetyków w mojej szafie.
Składniki:
Mąka owsiana-szklanka
Mielony len-4 łyżki
Koncentrat pomidorowy-2 łyżeczki
Ziarna słonecznika-2 łyżki
Sezam-2 łyżki
Suszony czosnek
Chilli-szczypta
Oregano-szczypta
Bazylia-szczypta
Sół-pół łyżeczki
Cukier-łyżka
Wrzątek-3/4 szklanki
 Wykonanie jest bajecznie proste, wszystkie składniki łączę w jednym naczyniu. Dodaję wrzątek, dokładnie mieszam bardzo dokładnie tak by nie powstały niepotrzebne grudki. Odstawiam na pół godziny. Następnie masę rozsmarowuję na papierze do pieczenia, piekę ją 15 minut  w 175 stopniach. Po tym czasie kroję masę na kwadraciki,  i piekę 10 minut w 160 stopniach. Następnie przewracam ciasteczka na drugą stronę i znów piekę 10 minut.


środa, 27 maja 2015

Kurze kąski w sezamie

Dziś propozycja na szybki obiad dla całej rodziny. Jak zwykle będzie prosto, szybko i maksymalnie smakowicie. Kurza pierś,do tego chrupiąca sezamowa panierka, która nadaje mięsu niezwykłego smaku, i chroni przed wysuszeniem. A,żeby było jeszcze lepiej, kąski są pieczone, nie smażone, co znacząco wpływa na zdrowotne walory obiadu. Poza przepisem pozwolę sobie odpowiedzieć na parę pytań od Łychy Smaków i  uroczych Pand
1. Dlaczego bloguję?
Bo lubię, lubię pisać, lubię gotować, to mój sposób na relaks.
2.Lubię odwiedzać inne bloki?
Oczywiście, to sama przyjemność.
3.Czy blogowanie sprawia mi przyjemność.
Wciąż sprawia mi wielką radość i mam nadzieję,że tak zostanie.
4.Co chcę zmienić w swoim życiu?
Znaleźć więcej czasu tylko dla mnie.
5.Czy jestem szczęśliwą osobą?
Czasem bardziej, czasem mniej,ale tak, jestem.
6. Co daje mi największą radość?
Realizacja moich hobby-chodzenie na koncerty, czytanie książek, przypadkowe spacery i oczywiście gotowanie.
7.Jak spędzam wolny czas?
Zależy od dnia, pory roku, układu gwiazd. Czasem kocham zakopać się pod kocem, czasem nosi mnie by wyjść z domu i maszerować przed siebie i cieszyć oczy przyrodą. Zawsze jednak towarzyszy mi muzyka.
8. Książka, która będę zawsze pamiętać?
Gra w klasy. Nie wiem czemu,ale uwielbiam.
9.Czy potrafię wybaczać?
Innym tak,sobie nigdy.
10. Czy przyjaciele są dla mnie ważni?
Są, czasem niestety w drugą stronę to nie działa.
1.Jak długo bloguję?
Tutaj rok, ogólnie ponad 5 lat.
2.Najdroższe jedzenie jakie jadłam?
Najdroższa była herbata na Stadionie Narodowym podczas koncertu DM,wciąż mam paragon. Kubeczek wyrzuciłam po tygodniu z żalem;)
3.Danie, którego zawsze chciałam spróbować?
Tiramisu klasyczne, z jajkami. Wciąż się boję.
4.Najohydniejsze danie jakie jadłam?
Cynamonowa jajecznica z pomidorami i szynką mojej siostry.
5.Czego nie potrafię upiec?
Beza, 3 nieudane razy pokazały mi kto tu rządzi.
6.Popisowe danie?
Zdecydowanie tarta cytrynowa.
7. Ulubiona marka czekolad?
Ta z Krakowskiego kredensu.
8.Ulubione danie z dzieciństwa?
Szpinak z czosnkiem.
9.Co najczęściej jem na śniadanie?
Jogurt grecki z musli i duży kubek herbaty.
10.Ulubiony program kulinarny?
Wszystkie programy Jimie'go Olivera.

Składniki:
Podwójna pierś z kury
Marynata:
Oliwa z oliwek-2 łyżki
Czosnek-2 ząbki
Słodka papryka-duża szczypta
Świeżo mielony pieprz
Sól
Panierka:
2 jajka
Sezam-4 czubate łyżki
Curry-3/4 łyżeczki
Pierś myję, osuszam, kroję w paski. Miażdżę czosnek, łączę go z oliwą, papryką, solą i pieprzem. Marynatą polewam kurczaka, i odkładam go na 10 minut.
Lekko ubijam jajko z curry. Kawałki kurczaka maczam w jajku, następnie obtaczam w sezamie. Gotowe kąski wykładam na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i piekę je przez 20 minut. W połowie pieczenia odwracam na drugą stronę. Świetnie będą smakować z czosnkowym dipem.

poniedziałek, 25 maja 2015

Obłędnie czekoladowe ciasto z brzoskwiniami

Nie będę ukrywać,że w nowy tydzień lubię wejść na słodko. A jeszcze lepiej jeżeli nowy tydzień ma smak czekolady. Pomysł na to ciasto przyszedł mi do głowy podczas zakupów. czekolada, jeszcze więcej czekolady i kolejna porcja czekoladowej przyjemności. Dla przełamania brzoskwiniowy dżem. Kupiłam szybko co mi było potrzebne i zabrałam się za pieczenie. Aromat czekolady, jeszcze więcej czekolady... Ostrzegam, to ciasto jest tak czekoladowe, że łatwo można stracić zmysły. Może się też okazać, że o porcję ciasta, czy też torciku-nazewnictwo dowolne, będą toczyć się u boje. W moim domu niemal doszło do rękoczynów. Skończyło się na tym, że cała blacha spoczęła na kolanach głowy rodziny, która zjadała kawałek po kawałku, ku rozpaczy swoich krewnych. Myślę,że upieczenie tego ciasta i pójście na piknik, względnie ukrycie się w piwnicy przy złej pogodzie, to najlepsze rozwiązanie.Można też przygotować je specjalnie dla mamy na jej jutrzejsze święto.

Składniki:
Ciasto:
4 jajka
Mąka pszenna tortowa-szklanka
Cukier-80 gramów
Kakao-3 łyżki
Tarta gorzka czekolada Goplana 60 % kakao-3 łyżki
Proszek do pieczenia-1,2 łyżeczki
Ekstrakt z wanilii-parę kropel
Przełożenie:
Dżem brzoskwiniowy-słoiczek
Polewa:
Mleczna czekolada-tabliczka
Gorzka czekolada Goplana 60% kakao-50 gramów
Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do posmarowania formy
Ewentualnie truskawki i błyszczący cukier do dekoracji

Jajka ubijam z cukrem na jasną pianę. dodaję wanilię. Mąkę przesiewam z kakao i proszkiem do pieczenia, delikatnie łączę z  masą jajeczną. Dodaję tartą czekoladę i delikatnie mieszam całość. Ciasto przekładam do tortownicy, wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Piekę ciasto 20 minut w 180 stopniach.
Kiedy ciasta wystygnie przekrajam je na dwie części, jedną smaruję dżemem brzoskwiniowym-ja użyłam domowego dżemu brzoskwniowego z wanilią, przykrywam drugim kawałkiem ciasta.
W kąpieli wodnej roztapiam mleczną czekoladę, dodaję odrobinę mleka i smaruję nią ciasto. Tak samo postępuje z gorzką czekoladą i nierówno polewam nią mleczną czekoladową warstwę, tworząc esy-floresy.
Ciasto można dodatkowo ozdobić truskawkami i błyszczącym cukrem.



Z czekoladową nutą

sobota, 23 maja 2015

Zmiksowany szparag

Szparagi. W moim domu to hasło nie wywołuje nadmiaru emocji. Nikt nie skacze z radości pod sam sufit gdy szparagowy pęczek znajdzie w kuchennych czeluściach. Poza mną i trochę mamą nikt nie przepada za tym uroczym i smacznym warzywem. Zupełnie nie wiem czemu? Kiedy kolejny raz nie mogłam się oprzeć ich urokowi, pomyślałam,że spróbuję ukryć szparagi w zupie. Tak, świetny pomysł. Zupę robi się dość szybko, oczywiście najszybciej byłoby użyć kostki bulionowej, zamykam oczy, każdy robi jak chce. Ja miałam więcej czasu, więc przygotowałam smakowity wywar, do tego warzywa, trochę przypraw i gotowe. Podałam zupę nie precyzując składu, ot jakiś tam krem z warzyw. Nikt nie zgadł, czy też raczej nie krzyczał po spróbowaniu-fe szparagi, sukces. Sukces tym większy,że najwięksi szparagowi wojownicy ustawili się po dokładkę. Po czym uznali,że takie szparagi można jeść, i robić niemal codziennie. Korzystając z krótkiego szparagowego sezonu zapraszam na pyszną, delikatną, ale jednak aromatyczną zupę.
Składniki:
Bulion:
2 porcje rosołowe-w sumie 0,5 kg
Cebula
Marchewka
Kawałek pora
Korzeń pietruszki

Białe Szparagi-2 pęczki
Mała cebula
3 kartofle
3 ząbki czosnku
2 łyżki masła klarowanego
Zielona pietruszka-2 garści
Galka muszkatołowa-duża szczypta
Lubczyk-duża szczypta
Chilli suszone w płatkach
Świeżo mielony pieprz
Sól
Grzanki:
Razowy chleb z ziarnami
Oliwa
Chilli w płatkach

Zaczynam od bulionu. Oczywiście zupę można przygotować na rosole czy  wywarze warzywnym. Ja przygotowałam prostą bazę. Porcje rosołowe zalałam litrem wody, dodałam cebulę i gotowałam przez 20 minut, następnie dodałam obraną marchew i pietruszkę, a także por. Całość należy gotować do miękkości warzyw.
Szparagi myję, wycinam zdrewniałe kawałki, główki odcinam i odkładam na bok. Kartofle obieram, kroję w kostkę. Cebulkę i czosnek drobno siekam, podsmażam , gdy się zeszklą dodaję szparagi i ziemniaki, całość doprawiam gałką, lubczykiem, chilli,solą i pieprzem. Podsmażam warzywa przez 15 minut.
Z wywaru wyjmuję mięso, dodaję warzywa i zieloną pietruszkę, gotuję całość przez mniej więcej 20 minut. Zupę miksuję i znów chwilę gotuję, dodaję też główki szparagów.
W międzyczasie  szykuję grzanki, chleb kroję na kromki,a  je na trójkąty. Skrapiam je oliwą, posypuję chilli, wkładam pieczywo na 3 minuty do piekarnika.
Zupę podaję z grzankami, świetnie smakuje też z pleśniowym serem-słowa siostry.

czwartek, 21 maja 2015

Drożdżowy placek maślany

Przegapiłam pierwsze urodziny mojego bloga. Nie, żeby była to jakaś wyjątkowa okazja, ale powiem szczerze nie sądziłam,że przez rok cały będzie mi się chciało pisać. W końcu zajęć mam sporo, zainteresowań też, więc dlaczego miałabym wyróżnić akurat gotowanie,a nie na przykład śpiewanie? Może powinnam zapisać się na kurs  śpiewu i przestać mordować ludzi moim "słodkim" głosikiem? Albo zabrać się w końcu na poważnie za mądre pisanie? W końcu kiedy wydrukowano w gazecie moje dwie recenzję mogłabym się rozwijać i zostać wymarzonym krytykiem muzycznym. Ale pasja do pałaszowania wygrała i wygrywać będzie. Kiedy tylko mam przerwę w pracy zapisuję wszystkie swoje przepisy na komputerowym dysku, udaję,że ciężko pracuję a tak naprawdę sprawdzam co pysznego ugotowałyście i szukam nowym inspiracji. Wiem,że daleko mi do najlepszych. Nie zawsze mam tyle czasu by gotować wszystko co mi przyjdzie do głowy. Nie zawsze udaje mi się zrobić idealne, albo co najmniej poprawne zdjęcie. Nie zawsze udaje mi się w ciekawy sposób opisać swoje kulinarne poczynania i zachęcić do przywdziania fartuszka i gotowania. Dlatego cieszę się,że tutaj zaglądacie i dziękuję za każde miłe słowo.
Jako,że w chwili decydowania o nazwie bloga trwał sezon na rabarbar, moje pierwsze kulinarne dzieło było ciastem rabarbarowym-stąd też nazwa mego kącika. I dziś wracam do korzeni, maksymalnie maślane i delikatne drożdżowe ciasto, w połączeniu z rabarbarem i kruszonką-kombinacja wprost bajkowa. Zapraszam, dla każdego starczy po kawałku.
Składniki:
Ciasto:
Świeże drożdże-1/3 paczki
Mleko-szklanka
Mąka pszenna-350 gramów
2 jajka
Masło-100 gramów
Cukier z prawdziwą wanilią
Cukier-łyżka
Szczypta soli

Topione masło:
Masło-100 gramów
Brązowy cukier-3/4 szklanki
Woda-2-3 łyżki

Rabarbar-dwie laski

Kruszonka cynamonowa:
Masło-100 gramów
Cukier-50 gramów
Mąka pszenna-65 gramów
Cynamon-1,5 łyżeczki

Masło i kasza manna do formy

Drożdże rozcieram z łyżką cukru, 2 łyżkami letniego mleka i duża łyżką mąki. Odstawiam zaczyn na 15 minut.
Topię masło, dolewam mleko i potrząsam rondelkiem by się połączyły. Jajka lekko ubijam z solą. Mąkę przesiewam, robię w niej w dołek, wlewam jajka, i masę maślaną, a na koniec rozczyn. Dodaję cukier waniliowy i zagniatam całość. Ciasto ugniatam aż zacznie odchodzić od dłoni. Przykrywam je lnianą ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na pół godziny.
Po tym czasie wykładam ciasto na blaszkę wysmarowaną masłem i wysypaną kaszą manną. Rabarbar obieram z twardych elementów, kroję w drobną kostkę, wykładam na ciasto. Wkładam je na 15 minut do lodówki.
Kiedy ciasto się chłodzi roztapiam masło z cukrem.Masa powinna być gęsta, proces gotowania powinien trwać około 15 minut. Po tym czasie dolewam wodę, i polewam ciasto maślaną masą. Ciasto odstawiam na 30 minut w ciepłe miejsce.
Zagniatam kruszonkę z podanych składników, wysypuję ją równomiernie na cieście i piekę placek przez 35 minut w 170 stopniach.

Rabarbarowa rewolucja

poniedziałek, 18 maja 2015

Roladki z pomidorkiem i melisą

Kiedyś szalałam za miętą. Babcia jej nie znosiła, bo panoszyła się w ogródku jakby była właścicielką. Na szczęście mimo usilnych prób pokonania pani mięty ta się nie dawała. Fascynacja miętą była, potem delikatnie przygasła. Dziś zdecydowanie wolę melisę, z jej delikatniejszym,lekko cytrusowym smakiem i aromatem. Lubię wieczorami wypić niespiesznie kubek świeżo zaparzonej melisy i zrelaksować. Uznałam jednak, że to dość monotonny sposób wykorzystania tej zielonej roślinki. Zrobiłam już makaron z melisowym sosem, poszłam więc tym tropem-melisa na obiad. Melisa i mięsne roladki? Czemu nie. Mięso zyskało lżejszy i delikatniejszy smak. W połączeniu ziarnami gorczycy i czosnkiem całość nabrała intensywnego i ciekawego smaku. Co najważniejsze-roladki robi się naprawdę szybko, a smak zaskakuje. Na pewno letnią porą będę robić je częściej.

Składniki:
Pierś z indyka
Suszone pomidory-po 1 na roladkę
Melisa-kilkanaście listków
Oliwa z oliwek-3 łyżki
Ziarna gorczycy
2 ząbki czosnku
Chilli-duża szczypta
Słodka papryka-szczypta
Świeżo mielony pieprz
Sól
Do podania puree i surówka  z selera
Filety z indyka myję, osuszam papierowym ręcznikiem, kroję wzdłuż na cienkie plastry, lekko rozbijam tłuczkiem.
Przygotowuję przyprawę-rozgniatam ząbki czosnku, dodaję 2 łyżki oliwy, ziarna gorczycy, obie papryki, pieprz i sól. Filety obtaczam w przyprawie. Na środku układam pomidorki i opłukane listki melisy, zwijam roladki i spinam je wykałaczkami.
Rozgrzewam oliwę, podsmażam roladki przez 2 minuty z każdej strony, następnie wstawiam je do piekarnika i podgrzewam je przez 10 minut w 165 stopniach. Ciepłe roladki podaję z puree i surówką.

sobota, 16 maja 2015

Ciasto marchewkowe? Nie to placuszki.

Cały dzień chodził za mną obiad. Nie byle jaki.... Obiad na słodko. Czasem potrzebuję najeść się solidną porcją mięsa, a czasem mam ochotę na coś słodkiego, aromatycznego i przepysznego. To nie było tak, że wracając do domu w słoneczny dzień otaczały mnie skaczące marchewki, ale było blisko tego stanu. Potrzebowałam czegoś co zawiera w sobie marchewkę, a dodatkowo jest słodkie. Ciasto marchewkowe jakie przyszło mi do głowy nie za bardzo nadaje się jednak na danie obiadowe. A może jednak? Może to nie jest taki głupi pomysł? Przyśpieszyłam krok, dziarsko wtargnęłam do kuchni, parę chwil i gotowe. Przepyszne, lekkie, delikatnie słodkie i szalenie aromatyczne placuszki gotowe. Świetne na obiad, śniadanie i zdrowy deser. Koniecznie podajcie go z kremem, jest boski i podkreśla cudowny smak placuszków. Zresztą dość gadania, do roboty.
Składniki:
2 marchewki
2 jajka
Mąka pszenna-4 łyżki
Mąka orkiszowa-6 łyżek
Jogurt naturalny-100 gramów
Po  dużej szczypcie imbiru, cynamonu i gałki muszkatołowej
Proszek do pieczenia-łyżeczka
Olej rzepakowy-łyżka
Krem:
Serek śmietankowy
Sok z pomarańczy-3 łyżki
Cynamon-łyżeczka
Wanilia-parę kropel
Trę marchewkę. Ubijam jajka, dodaję jogurt i olej. Oba rodzaje mąki mieszam z przyprawami i proszkiem do pieczenia, łączę masy, dodaję marchewkę.
Szykuję krem. Serek rozrzedzam sokiem, dodaję cynamon i ekstrakt z wanilii, dokładnie mieszam.
Na mocno rozgrzanej teflonowej patelni smażę cienkie placuszki do zrumienienia. Podaję z serkiem.

środa, 13 maja 2015

Kurczę się zmieszało

Bez bicia przyznaję-czasem mrożonki ratują moje kulinarne życie. Ostatnio wracałam wymęczona z pracy-nigdy nie pomyślałabym, że branża okuciowa to tyle niespodzianek i zwrotów akcji, obiad jakoś nie chciał sam się zrobić i trzeba było zakasać rękawy. Resztkami sił doszłam do kuchni i zaczęłam przyglądać się zapasom. Jak zwykle znalazłam pierś z kurczaka, ale z czym ją podać? Może udamy się dziś w kulinarną podróż i pobawimy w orientalne smaki? Aromat przypraw od razu dodaje energii i pozytywnie nastraja. Sam smak zaś to poezja. Jak mówiłam uwielbiam te dania, które małym nakładem sił gwarantują świetny efekt. Tak jest z tym kurczakiem po chińsku. Wystarczy dodać nieco inny zestaw przypraw i można zaskoczyć rodzinę-i samego siebie też, oryginalnym obiadem. I mało kto pamięta, że tak naprawdę to zwykły kurczak z mieszanką chińską i ryżem. Prosto i smaczne, czyli tak jak lubimy najbardziej.
Składniki:
Pierś z kurczaka
Mieszanka chińska mrożona
Sos sojowy-3 łyżki
Chilli-około 2 cm kawałek
Curry- duża łyżka
Słodka papryka-łyżeczka
Imbir- pół łyżeczki
Kminek-pół łyżeczki
Olej ryżowy
Sól
Świeżo mielony pieprz
Sezam
Ryż jaśminowy do podania
Kurczaka myję, osuszam i kroję w kostkę. Rozgrzewam olej ryżowy i wrzucam kurczaka, podsmażam go przez 2-3 minuty, solę, dodaję pieprz i curry. Smażę całość 5 minut. W miseczce mieszam sos sojowy, posiekane chilli, słodką paprykę, imbir i kminek. Do mięsa dodaję mieszankę warzyw i zalewam sosem. Duszę całość około 12-15 minut. Podaję razem z ryżem, posypuję prażonym sezamem.




poniedziałek, 11 maja 2015

Żytnie ciasteczka z dynią

Zawsze lubiłam ciastka z dynią jakie kupowałam w piekarni. Postanowiłam jednak, że zamiast kupować, zacznę je piec. Nie wiem czemu, ale za pieczenie zabrałam się akurat w dniu majówkowego wyjazdu. Uznałam,że porcja domowych ciasteczek, będzie idealnym towarzyszem podróży. Pierwszą partię spaliłam, niestety moja wielozadaniowość nie zdała egzaminu i jednoczesne pieczenie oraz prasowanie i czytanie gazety nie przyniosło dobrych skutków. Druga partia wyszła zaś bezbłędnie. Idealnie kruche, delikatne w smaku, pełne pestek dyni. Zjedzone zostały błyskawicznie, słyszałam tylko-czemu tak mało, chcemy więcej? Głupio było mi przyznać,że część wylądowała w śmietniku-uff, na szczęście nikt nie widział. Przyjęłam więc taktykę-no jakoś tak, zabrakło mi pestek, tak, brakło mi pestek. Koniecznie muszę zrobić powtórkę i tym razem siedzieć w kuchni i dzielnie towarzyszyć ciasteczkom w pieczeniu.
Składniki:
 Szklanka mąki żytniej 2000
5 łyżek pestek z dyni
4 łyżki płynnego miodu
75 g masła
1 duże jajko lub dwa małe
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
Suche składniki mieszam z sobą. Masło ucieram z miodem, dodaję jajko.  Łączę dwie masy i wyrabiam ciasto. Wałkuję masę przez papier do pieczenia-może się kleić, wałkuję niezbyt cienko. Wykrajam dowolne kształty- u mnie były to kwadraty. Ciasteczka wykładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, piekę około 15 minut. 

sobota, 9 maja 2015

Cytryna, pieprz i indyk

Nie jestem za dobra w powrotach do domu. Przez parę dni chodziłam rozkojarzona,z w głową w chmurach. Moja majówka była tak intensywna, że potrzebowałam kolejnego tygodnia na regenerację.  Jednak kilometry spacerów to za dużo jak na moją biurową kondycję. Nie miałam za dużo sił na wymyślne gotowanie, ot po prostu mi się nie chciało wysilać. Kiedy kupowałam piękny filet z indyka, nie miałam pomysłu cóż by z niego zrobić. Nie miałam też ochoty na dalsze zakupy, postanowiłam przyrządzić mięso z tym co mam w lodówce. W oko wpadła mi cytryna, za oknem świeciło piękne słońce i wymyśliłam sobie słonecznego indyka. Lekka i aromatyczna marynata nadała mięsu bardzo wiosennego smaku. Chrupiąca kukurydziana panierka, była świetnym dodatkiem do delikatnego mięsa. Co by za bardzo się nie przemęczać obiad podałam z frytkami. Do tego domowa surówka i w parę chwil przepyszny obiad gotowy. 
Składniki:
Filet z indyka
Cytryna
Oliwa-2 łyżki
Świeżo mielony pieprz
Sól morska
Mąka kukurydziana-4 łyżki
Jajko
Mleko-łyżka
Pieprz cytrynowy
Masło klarowane- 2 łyżki

Filet myję, osuszam, kroję na kotlety. Cytrynę parzę wrzątkiem, ścieram z niej skórkę i wyciskam sok, łączę je z oliwą,świeżo mielonym pieprzem i solą morską. Marynata nacieram mięso, zostawiam w chłodnym miejscu na 15-20 minut.
Jajko ubijam z mlekiem, dodaję pół łyżeczki cytrynowego pieprzu. Kotlety panieruję w jajku,a  następnie w mące kukurydzianej. Podsmażam je na złoto na maśle klarowanym, po 2 minuty z każdej strony,a  następnie podpiekam przez 5-7 minut w piekarniku.
Ja podałam cytrynowe kotlety z frytkami i surówką z selera. 


czwartek, 7 maja 2015

Litewski smak

Dziś chciałabym opowiedzieć co nieco o litewskiej kuchni, której przez ostatnie dni miałam okazję próbować, podpatrywać rodzinę w kuchni i zbierać przepisy. Asystowałam przy produkcji najprawdziwszych zeppelinów, i w końcu wiem, co mój tata robił źle, albo raczej czego nie wiedział. Zeppeliny cioci Tekli to majstersztyk.
 Trochę żałuję,że nie mogłam korzystać z bogatej oferty knajpek i kawiarni. Niestety-albo i stety, moja rodzina postanowiła przygotować każdego dnia po 3 uczty, także w drodze powrotnej było nas pewnie o 10 kg więcej.
Czym różni się litewska kuchnia od naszej? Bazuje na bardziej naturalnych składnikach. Dla mojej cioci-mieszkanki miasta i bloku, nie istnieją sklepy mięsne czy delikatesy. Sama wędzi wędliny, robi kiełbasy, a jeden pokój ma zamieniony w spiżarnię pełną prawdziwych miodów, grzybów z własnej działki i dżemów. Bardzo zaskoczyły mnie niektóre przetwory, ot na przykład keczup z arbuza i cukinii. Miałam pewne obawy, ale okazało się,że połączenie arbuza, papryki i pomidorów jest obłędne, a jak pasuje w połączeniu z kiełbaską na ciepło.
Naleśniki o zaskakującym połączeniu smaków
Nabiał-wart jest wspomnienia. Obłędne wprost pieczone sery twarogowe z ziołami. Bardzo ciekawą rzeczą okazały się naleśniki wypełnione pikantnym ziołowym serkiem, polane galaretką z jeżyn. Połączenie okazało się naprawdę fascynujące. Nie lubię śmietany, ale ta litewska jest tak słodka, tak delikatna, że mogłabym przywieść sobie całą cysternę delikatnej śmietanki.
Grill. Mieliśmy okazje trzy razy być goszczeni, pogoda dopisała, warunki do grillowania idealne. Cóż jedliśmy? Zasadniczo mięso nie różni się niczym od tego marynowanego w Polsce. Natomiast sam sposób podania już tak. U niespokrewnionych krewnych podano nam mięso w taki sam sposób, więc jest to chyba tamtejszy zwyczaj. Do grillowanego mięsa podaje się ryż, marynowane cebulki,a  całość polewa się solidną porcją ostrego sosu pomidorowego. Nie powiem, kombinacja bardzo przypadła mi do gustu.
Szpetuchy, niby zwykłe bułeczki drożdżowe z nadzieniem w postaci skwarków, ale kosztowanie ich to była kulinarna rozkosz. Delikatne, mięciutkie, w ogóle nie tłuste. Przepyszne.
Szpetucha towarzyszyła mi w podróży do Wilna.
Wileński tort miodowy
Sok z pigwy-był w każdym domu, na każdym stole. Coś pysznego, idealnie gasi pragnienie, jest  idealnie wyważony między słodyczą a goryczą. Niestety, pigwa którą kupiłam na jesieni ma zupełny smak. Dobrze,że dostałam parę litrów tego pysznego soku.
Którą słodkość wybrać?
Tak zgrabnie przechodzimy do deserów. Przepyszny wileński tort miodowy. Nie mogłam przestać jeść-co zresztą widać na zdjęciu-ciasto w zderzeniu ze mną po paru minutach zostało okaleczone. Kruche placki na miodzie gryczanym, przełożone lekkim kremem z wiejskiej śmietanki i polane czekoladową pomadą. Nie znoszę tortów, ale przyznaję szczerze wileński tort miodowy to majstersztyk. Wybitny był też tort mojej cioci z kremem z kaszy manny. Czekoladowy biszkopt, krem z kaszy z malinami i do tego solidna porcja czekolady na wierzchu. Ciasto było lekkie jak chmurka, wprost rozpływało się w ustach. Do tego obowiązkowo sękacze w tysiącu odmianach i mrowisko-cudowny deser. Maksymalnie słodki, mający chyba z 6 milionów kalorii, ale smakujący rozkosznie.
Takiemu mrowisku mówimy Tak.
Udało mi się udać na zakupy i uzupełnić zapasy przepysznych cukierków. Nie wiem czemu, ale na Litwie cukierki- w większości, pakuje się w papierki pokazujące zabytki. Słodycze kształcą. Wróciłam z bagażnikiem pełnym miodu, konfitur, wiejskich wędlin, pysznego chleba....
Wszystkie przepisy zamierzam niebawem wypróbować. Oj, będzie pysznie.
Sękaczowy zawrót głowy.

Kuchenne korepetycje u cioci Teci.
Więcej litewskich wspomnień tutaj.

poniedziałek, 4 maja 2015

Czekolada, banan i powidła w służbie studentowi

Powroty zawsze są bolesne. Nie lubię rozpakowywania, ba nie znoszę. 10 godzinna podróż potrafi wymęczyć, powiem szczerze dziś mój obiad sponsorować będzie garmaż i gotowe pierogi. Nie ma to jak 3 godziny po powrocie udać się do pracy. Ale koniec marudzenia, przejdźmy do jedzenia. Dziś nie gotuję, ale jeszcze przed wyjazdem, w zasadzie moment przed, piekłam brownie. Takie trochę inne brownie. Bez jajek za to z bananami, z mąką owsianą, masą kakao i powidłami na wierzchu. To brownie miało specjalną misję- wspomóc szykującego się całą noc do egzaminu brata. Spełniło swoje zadanie, dodało sił i energii do nauki. Egzamin zaliczony. Maturzystom też pomoże. A tym, którzy do egzaminów już podchodzić nie muszą, po prostu bardzo smakowało. Bardzo wilgotne, mocno czekoladowe, świetnie współgrało z powidłami. Pyszne, słodkie i ożywiające mózg. Oj, przydałby mi się kawałek dzisiaj...


Składniki:
4 dojrzałe banany
100 gramów gorzkiej czekolady min 70 % kakao
100 gramów masła
Szklanka mąki owsianej
4 łyżki mąki pszennej
2 łyżki kakao
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
Powidła śliwkowe
Bułka tarta i masło do formy
  Roztapiam  masło razem z czekoladą. Rozgniatam banany, dolewam masę czekoladową.  Obie mąki, cukier i kakao mieszam i łączę z bananową masą. Ciasto przelewam do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tortownicy. Piekę około 30 minut w 170 stopniach. Po upieczeniu smaruję ciasto powidłami śliwkowymi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...