Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

środa, 29 kwietnia 2015

Siekane guacamole

Od jakiegoś czasu nie mogę wyjść na zakupy i nie wrócić z co najmniej jednym awokado. Nie wiem skąd taka nagła miłość do niego? Miłość beznadziejna, ale za to jaka smaczna. No i stało się, doszłam do staniu posiadania 3 sztuk awokado i w obliczu wyjazdu uznałam,że muszę coś z nimi zrobić, bo kiedy wrócę mogą uschnąć z miłości. Nie miałam czasu-ach to pakowanie, czy tylko ja najpierw dokładnie obmyślam co wezmę ,a  potem i tak ładuję co mam pod ręką? Ale wróćmy do sedna. Nie miałam czasu,zbyt wiele czasu. Postanowiłam więc zrobić z awokado najprostszą rzecz-quacamole. Wyobrażałam sobie kanapeczki na drogę z tą pastą. Ale cóż, moje awokado okazało się za twardym zawodnikiem, z braku czasu posiekałam je, dodałam suszone pomidorki  i solidną porcję chilli. Siekane quacamole wyjątkowo przypadło mi do gustu. Jest cudownym dodatkiem do razowego chleba. Ostre, wyraziste i nieco inne od dobrze znanej wersji.
Łapię za kanapkę i w drogę. Wracam za 6 dni. Mam nadzieję z nowymi inspiracjami.
Składniki:
Awokado
Suszone pomidory plus zalewa z oliwy-4 sztuki
Kolendra-dwie garście
2 ząbki czosnku
Chilli-kawałek strąka
Harissa-szczytpa
Sok z limonki
Sól, pieprz
Awokado obieram ze skóry, kroję w drobną kostkę razem z pomidorkami. Rozgniatam czosnek, siekam kolendrę i chilli. Mieszam wszystkie składniki, dodaję harissę, sól i pieprz, skrapiam sokiem z limonki.Odstawiam  na minimum kwadrans do lodówki.



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kurczak słodko-ostry

Po dwóch bardzo przyjaznych pogodowo dniach nastąpił kolejny zwrot akcji. Mamy wciąż kwiecień, więc dziwić to nie powinno. Ale nie ukrywam-pogodowa huśtawka zaczyna coraz bardziej mnie irytować. W każdym razie wczorajszego dnia potrzebowałam czegoś z pikantną nutą na lekkie rozgrzanie. W lodówce znalazłam jak zwykłe kurczaka-wydaje mi się,że założyliśmy farmę kurzych piersi w naszej piwnicy, stąd te stałe dostawy. W każdym razie nie miałam ochoty na tradycyjne kotlety, stąd też pomysł na kurczaka w orientalnym sosie. Miód, sos sojowy, czosnek,chilli i tabasco. Parę prostych dodatków zamienia dobrze znanego kuraka na coś o ciekawym smaku. Kolejnym plusem jest fakt, że robi się to danie w parę chwil. Do tego porcja aromatycznego ryżu Basmati i obiad gotowy. Pałeczki w dłoń, słodko ostry kurczak nadchodzi.
Składniki:
Sos:
Sos sojowy-4 łyżki
Tabasco-2 łyżeczki
Chilli-dwie szczypty
Miód-duża łyżka
Cukier-łyżka
Czosnek-3 ząbki
Skrobia kukurydziana-łyżeczka
Woda-3/4 szklanki
 Reszta składników:
Pierś z kury podwójna
Oliwa-łyżka
Skrobia kukurydziana-Łyżka
Sól, pieprz

 Miażdżę czosnek. Do garnuszka wlewam wodę, dodaję wszystkie składniki sosu-poza skrobią gotuję całość przez przez około 5 minut, dodaję skrobię, gotuję przez minutę.. Zdejmuję z ognia.
Pierś z kury myję, osuszam, kroję w kostkę, delikatnie solę i posypuję świeżo mielonym pieprzem, przekładam do foliowego woreczka, wsypuję skrobię i porządnie potrząsam. Na rozgrzanej oliwie smażę kurczaka przez 8  minut, dodaję sos i podsmażam przez 4-5 minut.
Podaję z ryżem basmati.


sobota, 25 kwietnia 2015

Ciasto z jabłkami w stylu wolnym

Uwielbiam oglądać programy kulinarne, bardzo mnie relaksują,wprawiają w dobry nastrój i oczywiście inspirują. Mam parę ulubionych, jednym z nich jest na pewno program pewnej uroczej blondynki z Nowej Zelandii, która promuje Kuchnię w stylu wolnym. Pani nie tylko przyrządza same smakołyki, ale i zabiera nas na małe wycieczki ku pięknej przyrodzie. A ta potrafi zaprzeć dech w piersiach. Tematem jednego z odcinków były jabłka, proste, swojskie jabłka. Oczywiście nie mogło wtedy zabraknąć jabłkowego ciasta. To pokazane w programie bardzo przypomina mi wypiek, który w moich okolicach nazywa się leniwiec, bo w zasadzie wiele pracy nie wymaga. Można szybko przygotować ciasto, wstawić do pieca, i w oczekiwaniu poddać słodkiemu lenistwu. Troszkę zamieniłam przepis, nie dodałam jabłek do całości, potraktowałam je jako nadzienie. Nie dodałam też cynamonu do całości ciasta, wolałam aby cynamonowa nutka znalazła się jedynie w jabłkach, zaś ciastu nadałam waniliowy smak. Przyznaję szczerze, to ciasto jest boskie. Delikatne, mięciutkie, aromatyczne. Jedyny minus-nie znika tak leniwie jak powstaje. Po kolejne dokładki domownicy pędzą sprintem.
Składniki:
4 duże jabłka-najlepiej użyć Szarej Renety
4  duże jajka
Mąka pszenna-1,5 szklanki
Olej roślinny-3/4 szklanki
Cukier-1/3 szklanki
Proszek do pieczenia-1,5 łyżeczki
Ekstrakt z wanilii-łyżeczka
Cynamon-1,5 łyżeczki
Skórka pomarańczowa-łyżka
Bułka tarta i olej do formy
Cukier puder do posypania
Jajka ubijam z cukrem na jasny krem. Dodaję olej i ekstrakt z wanilii.Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, łączę z masą jajeczną.
Jajka obieram i kroję w kostkę. Posypuję cynamonem, dodaję skórkę pomarańczową.
 Rozgrzewam piekarnik. Blachę do pieczenia polewam odrobiną oleju, wysypuję bułką tartą, wylewam 2/3 ciasta, wykładam jabłka i zakrywam resztą ciasta. Piekę ciasto przez 40 minut w 175 stopniach, po ostudzeniu posypuję cukrem pudrem.


czwartek, 23 kwietnia 2015

Nowalijki w nowej odsłonie

Po zimie jestem łakoma świeżych i kruchych warzyw. O nowalijkach wiele mówi się niedobrego, i zasadniczo przekaz brzmiał -unikać i czekać na warzywa wprost z gruntu. Jako, że mam obok siebie doktora chemii postanowiłam zasięgnąć opinii i cóż, wyszło na to, że jedzone z umiarem nie zaszkodzą. Witaminy i minerały w warzywach jedzonych w pierwsze wiosenne dni, znajdują się w bardzo podobnej ilości w stosunku do ich późniejszych kolegów. Aby jednak uniknąć zjadania niepotrzebnych nam związków raczej nie jedzmy do każdej kanapki pęczku rzodkiewki i dwóch szklarniowych ogórków. Umiar się przyda. A i nam na pewno będzie łatwiej przetrwać ten stan oczekiwania na świeże, pełne naturalnego słońca warzywa, jeżeli schrupiemy jakieś kolorowe warzywo. Dziś proponuję prostą surówkę, czy też sałatkę, którą można zjeść solo-polecam z razowymi grzankami, albo potraktować ją jako obiadowy dodatek. Zasadniczo nic nowego nie dodam jeżeli powiem,że warzywa smakują jak warzywa. Za to różnicę robi tutaj sos. Przepis znalazłam w książce Na widelcu, tak mi się spodobał, że musiałam spróbować i cóż, teraz nie wyobrażam sobie,żeby nie podać warzyw właśnie  w jego towarzystwie. Koniecznie spróbujcie, bo połączenie kruchych warzyw i delikatnie słodko-kwaśnego sosu jest genialne. Proste, szybkie i co najważniejsze pyszne. Warzywa nie muszą być nudne.
Składniki:
Ogórek
Marchewka
Pęczek rzodkiewki
Pęczek szczypiorku
Garść natki pietruszki
Płatki suszonego czosnku
Sos:
Olej ryżowy-2 łyżki
Sos sojowy-2 łyżki
Sok z  połowy limonki
Cukier-szczypta
Świeżo mielony pieprz

Ogórek dokładnie myję, obieram ze skórki i obieraczką do warzyw "kroję" w cienkie plastry. Tak samo postępuję z marchewką. Rzodkiewki cieniutko kroję w plasterki, warzywa wkładam do lodowatej wody na parę minut.
Szczypiorek i pietruszkę drobno siekam.
Przygotowuję sos-mieszam olej ryżowy, sos sojowy, sok z limonki i cukier. Doprawiam odrobiną pieprzu.
Warzywa układam na talerzu, polewam sosem, posypuję płatkami czosnku.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Jabłko, kokos i rum

Pogoda znów kazała mi wybrać się w kulinarną podróż w poszukiwaniu słońca, ciepła i ogólnej błogości. Wiadomo, na wszelkie smutki-duże i mniejsze, najlepsze są po prostu słodkości. Tym razem miałam ochotę na słodką kolację. Standardowo nie mogłam się na nic zdecydować, czekolada? Może coś z nabiałem? I wtedy mój wzrok padł na jabłka, wiem, wiem, mało w nich egzotyki, ale szybko dodałam do nich w głowie wiórki kokosowe i rum. No tak, dodając te składniki wyjdzie mi coś egzotycznego. Już w myślach widziałam siebie na bezludnej wyspie, otoczoną palmami i słońcem. Wiatr zaś przynosił ukojenie w upale, a nie kazał zakładać czapkę, jak to dzieje się w moich okolicach. I oczywiście na tę wyspę przypłynąłby Johnny Deep w tym swoim pirackim kapeluszu. Zaręczam,że owe wizje pojawiły się jeszcze przed wzięciem do ręki rumu. Sama myśl o takich pysznych jabłkach w egzotycznym cieście przenosi nasze myśli w zupełnie inny świat. Macie ochotę na chwile słodkiego lenistwa na rajskiej plaży? Fartuchy na biodra i obieramy jabłka.
Składniki:
Jogurt naturalny 250 gramów
2 jajka
Mąka pszenna-pół szklanki
Jabłka-2 sztuki
Wiórki kokosowe-3 łyżki
Rum-2 łyżki
Proszek do pieczenia-łyżeczka
Cynamon
Cytryna
Klarowane masło
Cukier puder

Jabłka-najlepiej wybrać twarde, obieram ze skórki, wykrajam gniazdko nasienne i kroję w dość grube plastry. Posypuję je odrobiną cynamonu i skrapiam sokiem z cytryny. Wiórki kokosowe zalewam rumem. Ubijam lekko jajka,dodaję jogurt. Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy jajeczno-jogurtowej. Na koniec dodaję wiórki. Ciasto powinno być gęste.Jabłka moczę w cieście, smażę na rozgrzanym sklarowanym maśle do nabrania złotego koloru. Przed podaniem posypuję cukrem pudrem.





niedziela, 19 kwietnia 2015

Wiosenna kanapka z jajkiem, awokado i musztardowym sosem

Ostatnio niezwykle ucieszył mnie wolniejszy dzień. Dwie godziny luzu z rana i od razu mój poziom energii i samopoczucia osiągnął stany wysokie. Żeby było jeszcze milej postanowiłam zrobić coś dobrego na śniadanie. Jako, że wszystko miało być leniwie, postanowiłam wykorzystać to co mam w lodówce by nie musieć wychodzić na deszcz. Co prawda staram się łapać szczęśliwe chwile w ciągu dnia, ale do radości ze spacerów w deszcze jeszcze nie dorosłam. Albo raczej z nich wyrosłam, bo jako dziecko kochałam te dni, kiedy mogłam się wybrudzić i solidnie zmoczyć. Teraz raczej unikam takich atrakcji. Od razu widzę siebie, paczkę chusteczek i syrop na kaszel. W każdym razie postanowiłam przygotować sobie smakowite i na przekór wichurze za oknem, wiosenne śniadanie. Awokado, jajko na twardo, rzodkiewki, aromatyczny sos musztardowy. Kanapka nie musi być nudna.

Składniki:
Dobrej jakości pieczywo, 2 kromki-u mnie chleb na żytnim zakwasie
Awokado
Jajko 
2 rzodkiewki
Kolendra
Musztarda francuska-2 łyżeczki
Olej ryżowy-łyżka
Wędzona papryka-szczypta
Pieprz, sól

Awokado obieram ze skórki, kroję w paski, dodaję wędzoną paprykę i pieprz-mieszam i zostawiam na parę chwil.Siekam kolendrę, rzodkiewki kroję w cienkie plasterki. Gotuję jajko na pół twardo. Szykuję sos, musztardę mieszam z olejem ryżowym i świeżo mielonym pieprzem. Kromki chleba podgrzewam przez minutę w piekarniku, na ciepłym pieczywie układam awokado, plasterki jajka i rzodkiewki. Skrapiam sosem i posypuję kolendrą. Od razu podaję.

Niedocenione Jajko

piątek, 17 kwietnia 2015

Pałki i ziemniaczki

Kolejne intensywne dni w pracy i brak czasu. Cóż wiosna to idealny czas na prace budowlane. Kraj się buduje, my ciężko pracujemy i rośnie nam apetyt. Niestety czas nie jest z gumy, i po całym dniu wypisywania faktur rzadko mam więcej niż pół godziny na nakarmienie rodziny. Musiałam przejąć obowiązki głównego kucharza, gdyż mama przez trzy miesiące musi być na ścisłej diecie przez pewne schorzenie. Mama uznała,że gotowanie smakowitości, podczas gdy ona jedynie je ryż, ziemniaki, sucharki i chudy rosołek jest zbyt męczące, więc pałeczkę przejęłam ja. I dziś będzie o pałeczce, a raczej o pałeczkach. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię mięso z udek, jest pełniejsze w smaku niż piersi, a jak dodamy do tego dobrą marynatę to już bajka. Marynatę przygotowałam z tego co miałam pod ręką, wyszedł pyszny miks smaków-sos teryaiki, czosnek, skórka cytrynowa, słodka papryka-różne smaki, a razem tworzą smakowitą całość. Żeby było szybciej mięso upiekłam od razu z kartofelkami i warzywami, ot, jednogarnkowe danie pełne smaku i aromatów, które skusi całą rodzinę.
Składniki:
Marynata:
Sos Teryaiki-4 łyżki
Czosnek-2 ząbki
Cytryna
Słodka papryka-łyżeczka
Świeżo mielony pieprz
Sól
Oliwa-łyżka
10 pałek z kurczaka
10 małych kartofli 
2 marchewki
Cebula
Mieszanka mrożonych warzyw
Oliwa -łyżka

Szykuję marynatę-ścieram skórkę z cytryny i wyciskam sok, miażdżę czosnek. Łączę te składniki z sosem, łyżką oliwy, papryką, solą i pieprzem. Myję pałki, osuszam,zalewam marynatą i odstawiam w chłodne miejsce.
Obieram ziemniaki i kroję w ćwiartki(można je wcześniej podgotować, albo użyć wczorajszych), obrane marchewki kroję w plasterki, cebulę kroję w duże piórka.
Na dnie naczynia do zapiekania układam warzywa, dodaję mrożoną mieszankę, polewam oliwą. Następnie układam pałki z kurczaka, zalewam je marynatą i wkładam do piekarnika na 40 minut w 180 stopniach-warto w połowie pieczenia odwrócić mięso na drugą stronę. I gotowe.



wtorek, 14 kwietnia 2015

Sernik z ricottą

Niedawno w moim sklepiku z ekologicznym  i domowym nabiałem, trafiłam na sernikową ricottę. Nie mogłam się oprzeć, kupić musiałam, tym bardziej,że miła sprzedawczyni zachwalała sernik zrobiony z ricotty. Dwa razy namawiać mnie nie trzeba było, kupiłam i od razu zabrałam się za pieczenie sernika. W końcu od świąt minął tydzień, smak sernika lekko się zatarł, to i czas go sobie przypomnieć. Czym się różni sernik z ricotty od tego tradycyjnego? Jest delikatniejszy, bardziej kremowy, aksamitny, lżejszy w smaku. Delikatnie słodszy, świetnie pasuje do niego pomarańczowy dodatek w postaci skórki i odrobina tej cytrynowej. Uwielbiam wszystkie serniki, ale muszę przyznać, że ten na długo zostanie w mojej pamięci. Klasyczny bez spodu, dużo bakalii, taki wiosenny i lekki,a  do tego banalnie prosty. Chyba nawet wyszedł smaczniejszy niż ten wielkanocny, ale o tym cicho sza.
Składniki:
Ser ricotta sernikowy- 1,5 kilograma
6 jajek
Cukier-1/3 szklanki
Budyń śmietankowy-1,5 paczki
Skórka pomarańczowa-1/3 szklanki
Rodzynki-pół szklanki
Skórka z cytryny-2 łyżki
Sok z cytryny-2 łyżki
Sok z pomarańczy-pół  szklanki
Rodzynki namaczam w soku pomarańczowym. Jajka ucieram na jasny krem razem z cukrem. Dodaję partiami ricottę. Jeżeli nie dostaniecie ricotty sernikowej możecie użyć zwykłej. Wtedy po wyjęciu z opakowania wylejcie wodę, i dokładnie odciśnijcie ser na sitku. Do masy sernikowej dodaję budyń i bakalie,delikatnie mieszam i wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę około 40 minut w 165 stopniach. Sernik zostawiam w wyłączonym piekarniku do wystudzenia.


sobota, 11 kwietnia 2015

Makarona feta dla nerwusów

Od samego rana, ba od nocy już, marzył mi się makaron. We śnie jadłam go w jakiejś małej włoskiej knajpce-może nawet były to Włochy? Niestety nie przyjrzałam się za dobrze temu co za oknem. W każdym razie w dzień weszłam z myślą-na obiad musi być makaron. Oczywiście najlepiej przepyszny. Dzień jednak był nerwowy i męczący. Niezbyt chciało mi się gotować, tak naprawdę to w ogóle nie chciało mi się już niczego przygotowywać. Jedyne co mi się chciało to wyciągnąć zmęczone kości, otulić w ciepły koc, poczytać książkę, i wypić kubek melisy. Melisa. No właśnie, a może zamiast wypić melisę zjeść ją w towarzystwie makaronu? Ta wizja od razu dodała ma masę sił i energii, tak więc poleciałam niczym petarda do kuchni by szykować niezwykle relaksujący posiłek z sosem na bazie melisy. Przyznaję miałam trochę obaw, czy wszystko będzie do siebie pasować? Czy końcowy efekt nie zwiększy tylko mojego podenerwowania, zamiast dodania mi błogości i ukojenia nerwów? Sos gotowy, próbuję i ... I odpływam. Jest przepyszny,a  do tego jaki prosty. W parę chwil mam talerz przepysznego makaronu, który koi zmysły, kusi smakiem i zapachem. I od razu świat wygląda i smakuje inaczej.
Składniki:
Liście melisy-2 garście świeżych liści
Czosnek-2 ząbki
Chilli-kawałek papryczki
Suszone pomidory-4-5 sztuk
Oliwa-2 łyżki
Świeżo mielony pieprz
Makaron kokardki
Feta
Sól
Makaron przygotowuję według przepisu na opakowaniu, gotuję jednak minutę krócej, by na pewno był al dente.
Czas na sos. Opłukuję listki melisy, rwę na maleńkie kawałki. Miażdżę czosnek, dość drobno siekam suszone pomidory i chilli-łączę wszystkie składniki sosu, dodaję oliwę i pieprz. Sos można również zmiksować, ja jednak wolę większe kawałki dodatków. Dodaję pokrojoną w kostkę fetę.
Odcedzony makaron łączę z sosem, chwilę podgrzewam razem i od razu podaję.



czwartek, 9 kwietnia 2015

Kurczak w limonkowo-ziołowej marynacie z Tabasco

Jako dziecko na Wielkanoc dostawałam słodkości, czekolady, jajka z niespodzianką czy marcepanowe jajeczka. W tym roku zajączek przykicał tuż przed Wielkanocą i dostarczył mi zestaw różnych sosów. W zasadzie prezent zrobiłam sobie sama i wygrałam taki zestaw, ale jestem dużym dzieckiem, więc wersja z zajączkiem wydaje się milsza sercu dużego dziecka. Prezent bardzo mnie ucieszył, od razu chciałam wypróbować jakiś sos czy marynatę.To danie zrobiłam zaraz po świętach,kiedy to ochota na długie pichcenie jakoś uleciała Mięso wystarczy zamarynować-najlepiej wieczorem, a w porze obiadowej wystarczy nastawić wodę na ryż i podsmażyć mięso. Nieskomplikowany acz pyszny obiad. Kurczak w oryginalnej marynacie zaskakuje smakiem. Mamy tutaj świeżość limonki, delikatny smak ziół i ogień, którą zapewnia Tabasco. Szalenie mnie zaciekawiło połączenie majeranku z limonką, to dość nieoczywista para, ale jak udana. Danie podałam z brązowym ryżem i sałatą. Obiad gotowy w parę chwil, który smakuje jak z dobrej restauracji.
Składniki:
 Podwójna pierś z kurczaka
Limonka
Cebula-średnia
Czosnek-3 ząbki
Tabasco
Majeranek, rozmaryn-po sporej szczypcie
Oliwa z oliwek-3 łyżki
Bulion(najlepiej domowy) 1/3 szklanki
Do podania:
Brązowy ryż i miks sałat
 Przygotowuję marynatę- rozmaryn i majeranek łączę z 2 łyżkami oliwy. Dodaję parę kropli sosu Tabasco, sok i skórkę z jednej limonki. Piersi myję, osuszam i kroję w kostkę. Zalewam mięso marynatą i odstawiam w chłodne miejsce. 
Na oliwie podsmażam pokrojoną w piórka cebulkę i posiekane ząbki czosnku, gdy się zeszklą, dodaję kurczaka razem z marynatą i smażę około 8 minut. Po tym czasie dolewam bulion i gotuję całość przez 2 minuty. Gotowe danie podaję z ryżem i sałatą.


wtorek, 7 kwietnia 2015

Spóźniony obrót mazura ze śliwką i pomarańczą .

Nie miałam w planie w mazurka na przeszłe już Święta. Ale najpierw tatko przez dwa dni-niby od niechcenia wspominałam o smaku mazurka jego prababci. Oczywiście nic nie sugerował, po prostu wspominał. No a  potem doszło do "zawału" kuchennego robota. Po ledwie 3 latach dość wiernej służby odszedł na emeryturę, zdecydowanie jednak przedwczesną. Z racji niskich świadczeń i braku podstaw do opieki socjalnej został wyeksmitowany nawet z piwnicy. Cóż, jego wybór. Nowy robot intrygował tatkę, znów zaczął na głos czytać instrukcję, parokrotnie powtarzając - ukręci idealne kruche ciasto, cóż za czasy. Uległam w niedzielny poranek, zaraz po Rezurekcji zabrałam się za ciasto zwane mazurkiem. Rzeczywiście nowa "maszyna" poradziła sobie z zagnieceniem kruchego ciasta niemal koncertowo. No dobrze, ciasto się chłodzi, cóż wyłożyć na wierzch? Tego nie ma, tego nie zdążę zrobić, a inne połączenie w ogóle mi nie w smak. Hmm, zrobię więc po swojemu. Z szafki wyjęłam obłędne domowe powidła, trochę bakalii, i pomarańczę. I parę chwil później mój mazurek był gotów. Obłędnie kruche i delikatne ciasto, lekka słodycz powideł i świeżość pomarańczy. To ciasto jest tak pyszne, że nie zasługuje by pojawić się na stole jedynie raz do roku. Ja zaraz zabieram się za powtórkę, tak zażyczyła sobie rodzina. A ja nie narzekam, bo mazurek tanecznym krokiem wszedł na stałe do naszego menu, w którym rządziły baba z sernikiem.
Składniki:
Mąka krupczatka-250 gramów
Masło-100 gramów
Jajko
Cukier wanilinowy Delecta
Proszek do pieczenia Delecta-szczypta
2-3 łyżki lodowatej wody
Powidła śliwkowe
Płatki migdałów, rodzynki, figi, żurawina, orzechy włoskie
Pomarańcza
Ewentualnie kandyzowane wisienki
Mąkę łączę z proszkiem do pieczenia i cukrem wanilinowym. Dodaję posiekane masło i jajko. Szybko zagniatam składniki i dodaję wodę. Ciasto chłodzę przez pół godziny w lodówce. Formuję z niego wałeczki, kroję na plasterki, które przekładam na blachę, rozpłaszczam i tak przygotowany spód do mazurka podpiekam przez 12 minut w 165 stopniach.
Namaczam rodzynki i żurawinę, kroję orzechy i figi. Bakaliową mieszankę łączę z 2 łyżkami powideł, dodaję migdały. Na środek mazurka wykładam bakaliowo-powidłową masę.Resztę ciasta smaruję samymi powidłami. Na powidłach układam plastry pomarańczy-ja dodałam jeszcze kandyzowane wisienki, zapiekam całość przez 10 minut w 165 stopniach. Studzę i podaję.


Wielkanocne wypieki z Delectą

sobota, 4 kwietnia 2015

Cytrynowy puszek na Wielkanoc

To ciasto idealne dla tych, którzy nie chcą zbyt wiele czasu poświęcić na pieczenie przed Wielkanocą. To dobre ciasto dla tych, którzy chcą ciasto zrobić w parę chwil. Idealne dla tych, którzy lubią nowości na świątecznym stole a nie lubią się przepracowywać. Lekkie jak puszek cytrynowe ciasto, bardzo wiosenne o pięknym żółciutkim kolorze. Ciasto szykuje się ledwie 5 minut, zaskakuje lekkością, kwaskowatym smakiem i delikatnością. Rozpływa się w ustach. Taki puszek, chmurka, aksamitna przyjemność. Najbardziej w tym cieście podoba mi się chrupiąca skórka, i kremowy, delikatny środek. Ciężko się od niego oderwać. Ale  w końcu podczas Świąt chodzi o to by sprawiać sobie drobne przyjemnością. Jedną z nich na pewno może być to ciasto i leniwe chwile przy delektowaniu się tym smakiem. Dobra wiadomość dla dbających o linię-nie znajdziemy w tym cieście tłuszczu,można jeść bez wyrzutów sumienia. Smacznego, i Wesołych Świąt.
Składniki:
2 jajka
Maślanka-szklanka
Mąka pszenna-1/3 szklanki
Proszek do pieczenia Delecta-pół łyżeczki
Cytryna
Cukier-4 łyżki
Cukier wanilinowy Delecta
Cukier puder do posypania
Odrobina masła do foremki

Oddzielam białka od żółtek. Żółtka ucieram z cukrem. Z cytryny ścieram skórkę, wyciskam sok i delikatnie dodaję do masy jajecznej, dokładnie mieszam trzepaczką. Dodaję maślankę. Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, łączę z ciastem. Na koniec ubijam białka na sztywno, dodaję bardzo delikatnie do masy. Foremkę smaruję masłem, i delikatnie posypuję cukrem wanilinowy, wylewam ciasto. Do dużej foremki nalewam wrzącą wodę-do połowy wysokości, wkładam do niej ostrożnie foremkę z ciastem i całość piekę 40 minut w 165 stopniach. Gotowe ciasto posypuję cukrem pudrem.



Wielkanocne wypieki z Delectą Wielkanocne Smaki - edycja V

czwartek, 2 kwietnia 2015

Marmurkowy sernik czekoladowy

Prawda jest taka-jak są święta to jest sernik. Obok wielkanocnej babki koniecznie na stole musi znaleźć się sernik. Dotychczas uważałam,że na świecie istnieje tylko jedyna słuszna wersja tego ciasta. Klasyczny sernik z dużą ilością rodzynek i skórki pomarańczowej, zero ciasta, maksimum sera. Przyznaję się szczerze, taki sernik planowałam zrobić również na najbliższą Wielkanoc. Ale zanim zacznie się pieczenie, najpierw trzeba zająć się sprzątaniem. I właśnie podczas przedświątecznych porządków znalazłam książeczkę średniej wielkości. Książeczka ta to całe 40 stron poświęcone przepisom na serniki, od tych prostych i klasycznych po coraz bardziej wymyślne. Nie muszę chyba mówić,że porządki musiały poczekać. Pierwszeństwo miała sernikowa "powieść". Przeglądając tę uroczą książeczkę, którą nawiasem znalazłam w pudełku z instrukcją obsługi lodówki, której już w domu dawno nie ma, urzekł mnie wyjątkowo marmurkowy sernik czekoladowy. Tak bardzo, że natychmiast pobiegłam do sklepu, kupiłam twaróg, gorzką czekoladę, i zabrałam się do roboty. Sernik jest cudownie delikatny i kremowy dzięki dodatkowi jogurtu. Rozkosznie czekoladowy, a także orzeźwiający dzięki dodatkowi pomarańczy. Oczywiście nie miał prawa doczekać świąt, ale rodzina uznała, że koniecznie musi pojawić się na świątecznym stole. Maliniakowa już robi miejsce dla pani Sernikowej z domu, po mężu Czekoladowskiej.
Składniki:
Ciasto:
Mąka krupczatka-szklanka
Kakao-2 łyżki
Masło-70 gramów
Cukier-3 łyżki
Masa sernikowa:
Twaróg mielony-70 dg
Jogurt grecki-400 gramów
3 jajka
Cukier-3/4 szklanki
Gorzka czekolada min 50 % kakao-tabliczka
Mąka pszenna-2 łyżki
Mąka ziemniaczana-łyżka
Pomarańcza
Aromat waniliowy 
Masło i kasza manna do formy
Cukier puder do posypania
Zaczynam pracę od przygotowania ciasta. Łączę mąkę, kakao i cukier, dodaję pokrojone w kostkę masło. Całość siekam nożem, a potem szybko wyrabiam. Wysmarowaną masłem i wysypaną kaszą formę wylepiam ciastem, i wkładam je na kwadrans do lodówki. Po tym czasie podpiekam je przez 10 minut w 180 stopniach.
Gdy piecze się ciasto czas zająć się masą serową. Na parze roztapiam czekoladę. Ser-kupiłam już mielony w kostce, ucieram z jajkami i cukrem, tyle czasu aby cukier przestał być wyczuwalny. Dodaję aromat waniliowy i 3/4 opakowania jogurtu greckiego. Do reszty dodaję obie mąki i mieszam by pozbyć się grudek, dodaję resztę do ciasta. Dokładanie mieszam całość.
Dzielę masę na dwie  nierówne części. Do tej większej dodaję sok i skórkę startą z jednej pomarańczy, drugą łączę z roztopioną czekoladą. Jasną masę wylewam na podpieczony spód, na wierzchu nierównomiernie wykładam masę czekoladową i końcówką noża tworzę marmurkowy wzór. Sernik piekę około 40 minut w 170 stopniach. Po ostudzeniu posypuję cukrem pudrem.



Wielkanocne Smaki - edycja V Wielkanocne Wypieki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...