Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 29 stycznia 2015

Fistaszkowe ciasteczka

Nie wiem czemu, ale większość pomysłów na słodkości wpada mi do głowy w drodze z/do pracy, Tak samo było z tymi ciasteczkami, idąc lekko poirytowana niezdecywaniem-deszcz to czy już śnieg, zobaczyłam kątem oka promocję na masło orzechowe w mijanym sklepie. Masło kupiłam, i nim doszłam do pracy miałam w głowie przepis na pyszne ciasteczka na bazie masła orzechowego. Rozkosznie chrupiące-vivat okruszki, posprzątam później. Do tego ten fistaszkowy zapach, i smak. Powiedziałabym, że było to 110 % masła orzechowego w ciasteczku. Słodka przekąska, która posmakuje każdemu fanowi masła orzechowego. Ja nie mogłam przestać podjadać.....
Składniki:
Masło - 120 gramów
Masło orzechowe-125 gramów
Cukier-50 gramów
Mąka pszenna-300 gramów
Jajko
Proszek do pieczenia-łyżeczka
Ekstrakt waniliowy(lub aromat)

Masło ucieram z cukrem na jasną masę, dodaję masło orzechowe i ucieram aż składniki się połączą. Dodaję jajko, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i parę kropli ekstraktu z wanilii. Całość dokładnie mieszam, masa będzie dość gęsta. Łyżką do lodów-tak będzie najwygodniej,ale można też użyć zwykłej łyżki, formuję ciasteczka i wykładam je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciasteczka piekę 15 minut w 180 stopniach. Są bardzo kruche, więc zanim przełoży się je z blachy warto zostawić je na 10 minut.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Niemiecka sałatka z mortadelą.

Bardzo lubię oglądać moją imienniczkę-Magdę Gessler podczas jej kuchennych rewolucji. Parę razy spotkałam się w tym programie z sałatką z mortadelą. Bardzo mnie  ona zaintrygowała- no bo jak to, słynna Magda G. proponuje mordatelę, której sława jest dość wątpliwa, a jak weźmie się pierwszą lepszą można się srogo zawieść na smaku. Z dzieciństwa pamiętam oszukane schabowe, które czasem serwowała nam mama, właśnie ich składnikiem była mortadela. Jako, że bardzo dawno nie jadłam tej wędliny postanowiłam spróbować tej sałatki. Długo szukałam idealnej mortadeli, jedną musiałam wyrzucić-jej smak budził moje wątpliwości, zaczęłam się zastanawiać czy dodano do jej produkcji choć mięsny aromat? Trudno, idę dalej. Szukałam ideału i znalazłam. Mając dobrą mortadelę i parę dodatkowych składników można zacząć pracę. Parę chwil i pyszna sałatka gotowa. Świetnie sprawdzi się na śniadanie, kolację, imprezę. Aż nie chce się wierzyć, że taki efekt zapewnia mortadela i parę warzyw. Kto nie jadł niech koniecznie spróbuje. Dwie Magdy G. nie mogą się mylić.
Składniki:
Mortadela -35 gramów
Pomidory-2 sztuki
Średnia cebulka
Pęczek szczypiorku
Pęczek pietruszki
Ząbek czosnku
Sos:
Musztarda-4 łyżki
Oliwa-2 łyżki
Sok z cytryny-2 łyżki
Sól,pieprz

Mortadelę-najlepiej kupić już pokrojoną w plastry, kroję wzdłóż na cienkie paski.  Drobno kroję pomidory,cebulkę i czosnek. Siekam pietruszkę i szczypiorek, wszystkie składniki łączę z sobą.
Teraz czas na sos- mieszam z sobą musztardę, oliwę, sok z cytryny, sól i pieprz, sosem polewam sałatkę i wkładam najlepiej na godzinę do lodówki by smaki się przegryzły. Podaję z pieczywem.



piątek, 23 stycznia 2015

Dwukolorowa babka z cynamonem

Ostatnio wracając z pracy zamarzyłam o zapachu domowego ciasta, o kawałku słodkości, filiżance dobrej herbaty i miłej chwili z książką. Kiedy myślę o szybkim codziennym cieście od razu mam skojarzenie z moją kuzynką. Skończyła technikum gastronomiczne, a potem ni stąd ni zowąd poszła na politechnikę. Gotowania nie lubi, co innego pieczenie. Ale i tak gustuje w przepisach prostych, szybkich i bezproblemowych. Tym ciastem ugościła mnie podczas ostatniej wizyty. Trochę byłam rozczarowana pierwszym wrażeniem. Jadę ponad 400 km i dostaję zwykłą babkę? Rozczarowanie zmieniło się w zachwyt po pierwszym kęsie. Rozkosznie miękka, wilgotna dzięki maślance, bardzo aromatyczna dzięki mieszance wanilii i cynamonu, niezbyt słodka, mistrzowska. Mając ją w pamięci postanowiłam upiec taką samą w pewien styczniowy dzień. Od siebie dodałam wanilię do białej części, a margarynę zamieniłam masłem i babka wydała mi się jeszcze bardziej delikatna. Teraz tylko pyszna herbata Clipper, na przykład zielona z echinaceą o bardzo delikatnym smaku, dobra książka i przepis na idealny mroźny wieczór gotowy.
Składniki:
Mąka pszenna -300 gramów
Masło-150 gramów
3 jajka
Maślanka-200 ml
Cukier - 85 gramów
Proszek do pieczenia - łyżka
Cynamon- łyżka
Laska wanilii
Kakao-2 łyżki
Cukier  puder
Do formy- masło i kasza manna
Wszystkie składniki to przygotowania babki powinny mieć temperaturę pokojową, więc na pół godziny przed pieczeniem wyjmuję je z lodówki. Masło ucieram z cukrem do białości, następnie dodaję jajka, po jednym i delikatnie całość ucieram. Teraz czas na dodanie maślanki.


Gdy masa jajeczno-maślana połączy się z maślanką dodaję mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Masę dzielę na dwie nierówne części, do jednej dodaję ziarenka z jednej wanilii, do drugiej kakao i cynamon. Formę na babkę smaruję masłem, wysypuję bułką. Najpierw wylewam masę waniliową, a na nią cynamonową. Ciasto piekę 40 minut w 180 stopniach. Przed podaniem posypuję cukrem pudrem.

środa, 21 stycznia 2015

Domowe leniwe

Kiedyś koleżanka zadała mi pytanie- z jakim zapachem kojarzy ci się dzieciństwo? Było to pytanie z tych, które pozwalały nam przetrwać trwający dwie godziny wykład z historii filozofii. Nie mam nic do filozofii, ale wykład o siódmej rano nigdy nie wzbudzał we mnie entuzjazmu. Na szczęście pojawiło się apetyczne pytanie i moja błyskawiczna odpowiedź - oczywiście,że z zapachem topionego masła. Kiedy je czułam, wiedziałam-będą leniwe, Moja koleżanka powiedziała- trochę dziwne, że nazywamy je leniwe, to tyle pracy... Tyle pracy? No, tak, obrać ziemniaki, ugotować, utłuc, wszystko zrolować, kroić, gotować. Hola, hola. Jak to ziemniaki? Leniwe to sam twaróg, jajko, trochę mąki. Koleżanka upierała się jednak, że leniwe to tylko z ziemniakami. Naszą filozoficzną dysputę zakończyłyśmy tym, że ja mam rację i prawdziwe leniwe nie zawierają ziemniaków. A jej wersję możemy nazwać ewentualnie kopytkami na słodko. W przyznaniu mi racji znacząco pomogła mi druga koleżanka, która sobie przypomniała, że tydzień temu jadła leniwe pierożki w barze mlecznym i nie pamięta dodatku ziemniaków. Leniwe jakie robi się w moim domu, są maksymalnie proste i maksymalnie pyszne. Idealne na słodki obiad pachnący dzieciństwem.

Składniki:
Twaróg mielony - 500 gramów
2 jajka
Mąka pszenna - 3 łyżki
Szczypta soli
Parę kropli ekstraktu z wanilii
Masło, cukier i cynamon do podania


 Odzielam żółtka od białek.Twaróg mielony-ja kupuję w kostce, ukręcam z żółtkami i waniliowym ekstraktem. Delikatnie dodaję mąkę. Ubijam sztywną pianę z białek ze szczyptą soli. Łączę bardzo delikatnie obie masy. Łyżeczką formuję leniwe pierożki i wrzucam je na wrzątek, gotuję dosłownie 2-3 minuty. Podaję z podsmażonym masłem, cukrem i cynamonem.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zimowe pszenne bliny

Nie jestem typem leniwca, szczególnie jeżeli chodzi o kulinarne lenistwo. Ale w natłoku porannych zajęć nieczęsto mam czas/ochotę /chęci  na tworzenie wymyślnych śniadań. Zazwyczaj starcza mi szybka owsianka, jogurt, czy nieśmiertelne kanapki. Ale kiedy już zbliża się weekend pozwalam sobie na późniejsze i bardziej skomplikowane śniadanie. Owszem, racuszki nie są zbyt skomplikowane, ale w porównaniu z jogurtem z musli to nie ma porównania. Dzisiaj proponuję wersję z makiem, migdałami i skórką pomarańczową. Czy tylko mi to połączenie przywodzi na myśl zimową porę ? Mam nadzieję,że moje śniadanie przywoła w końcu śnieg i mróz.  Chyba nigdy nie polubię wiosny zimą . Zimo wróć razem z zimowymi racuszkami na śniadanie.

Składniki na 4 porcje:
Mąka pszenna-250 gramów
Mleko-pół szklanki
Masło-2-3  łyżki
 2 Jajka
Drożdże-łyżka
Cukier- 3 łyżki
Mak-garść
Skórka pomarańczowa kandyzowana-łyżka
Płatki migdałowe-łyżka


Drożdże rozcieram z łyżką mleka, cukru i mąki. Zostawiam do wyrośnięcia na 10 minut. W międzyczasie topię masło i zostawiam je do ostudzenia. Oddzielam białka od żółtka, z białek ubijam pianę. Żółtko ucieram z resztą cukru, dodaję resztę mleka, mąki, stopione masło i zaczyn. Teraz czas na migdały, mak i skórkę pomarańczową. Na sam koniec do utartej masy dodaję pianę z białek, bardzo delikatnie mieszam całość. Bliny smażę na teflonewej patelni bez dodatku tłuszczu. Podaję z owocami-u mnie mandarynki. 

piątek, 16 stycznia 2015

Babeczki mocha

Nie ma tylu słów w całych światowych zasobach, które wyraziłyby moją miłość do czekolady. Mogę jeść ją rano, wieczorem i późną nocą-tak jak ostatnio, kiedy oglądałam rozdanie Złotych Globów. Tak, przyznaję się druga w nocy to nie jest najlepsza pora na wcinanie czekoladek, ale jednak ta czekoladowa noc, te piękne suknie znanych i mniej  znanych dam były inspiracją do stworzenia bardzo kobiecych babeczek. Czekolada, kawa, kokos. Nie wiem jaka to suknia spowodowała, że wpadłam na pomysł połączenia tych trzech składników, ale dziękuję owej tajemnej damie. A może to nie była dama tylko jakiś przystojniak w garniturze? Muszę to przemyśleć. Moje babeczki powędrowały ze mną na bardzo kobiecie spotkanie i sprawdziły się idealnie. Intensywne od kakao, niezbyt słodkie dzięki kawowej nucie , otulone kokosową pierzynką. Szczerze? Mogłabym je jeść od rana do wieczora.....

Składniki:
Masło- 150 gramów
Jajka-2 sztuki
Mąka pszenna- 250 gramów
Maślanka- 100 ml
Kakao - 4 łyżki
Czekolada gorzka- 80 gramów
Cukier - 80 gramów
Cukier puder- 6 łyżek
Kawa - filiżanka espresso
Proszek do pieczenia- 2 łyżeczki
Wiórki kokosowe - 3 łyżki
Ekstrakt wanilii
W rondelku roztapiam 50 gramów masła i zostawiam do ostudzenia. Maślankę ( jeżeli nie macie akurat maślanki-jak ja, do mleka dodajcie łyżkę octu, i zostawcie na 15 minut, maślanka gotowa), jajka, wanilię i masło łączę, delikatnie mieszając. W drugiej misce łączę mąkę,  2 łyżki kakao,proszek do pieczenia,  startą na tarace czekoladę, oraz cukier. Teraz czas połączyć obie masy, i dodać ostatni składnik- 5 łyżek wystudzonego espresso. Całość mieszam, ale niezbyt dokładnie. Gotową masę przekładam do foremek i piekę mniej więcej 20 minut w 180 stopniach.
Gdy babeczki stygną zajmuję się kremem. Resztę masła ucieram z cukrem pudrem, dodaję parę kropli wanilii i 2 łyżki kakao. Na sam koniec to utartej już masy dodaję napar kawowy. Delikatnie mieszam. Masę wstawiam na minimum pół godziny do lodówki. Wiórki kokosowe krótko prażę na suchej patelni- nie mogą zbytnio zbrązowieć. Kremem smaruję wierzch babeczek, posypuję kokosem i podaję.



smallpl

wtorek, 13 stycznia 2015

Karkówka w towarzystwie musztardy

W takie zimowe dni lubię po powrocie  z pracy zjeść coś solidniejszego niż lekką sałatkę na obiad. W taki zimowy czas świetnie sprawdzają się pieczone kotlety z karkówki zamarynowane z musztardowej marynacie. Dodają energii, rozgrzewają i pozwalają szybko wypełnić pozostałe domowe obowiązki bez marudzenia. Nie wiem co tak na mnie wpływa, czy to musztarda, mięso, aromatyczny sos ? A może wszystko na raz? W każdym razie uwielbiam takie zimowe kotlety. Taki obiad to solidna dawka pozytywnej energii. Do tego na plus zaliczmy to, że  śmiało można je zamarynować rano, a po pracy po prostu upiec. Nie znam lepszego pomysłu na szybki i pyszny obiad w zabiegany mroźny i jakże wietrzny dzień w środku tygodnia. Karkówka w musztardowej odsłonie. Komu widelec?

Składniki na 5 porcji:
Kotlety z karkówki- 5 sztuk
Cebula-3 sztuki
Musztarda miodowa- 3 duże łyżki
Czosnek- 2 ząbki
Olej- 1 łyżka
Sól
Świeżo mielony pieprz
Do podania puree,surówka z kapusty i marchewki

Zaczynam od przygotowania marynaty. Czosnek przeciskam przez praskę,dodaję musztardę, olej, sól i pieprz. Dokładnie mieszam.
Kotlety opłukuję, wycieram do sucha, lekko rozbijam. Smaruję je marynatą, układam w naczyniu do zapiekania, obkładam cebulą pokrojoną w piórka. Zostawiam na pół godziny po czym piekę 35-40 minut w 175 stopniach.  Podaję z ulubionymi dodatkami, u mnie puree, i surówką z kapusty oraz koniecznie z sosem jaki powstał podczas pieczenia.



niedziela, 11 stycznia 2015

Tradycyjny sernik

Jestem zdecydowanie sernikożercą, wcale nie skrytym sernikożercą. Nie wstydzę się,że mogę na zjeść i cały. Tak dziobię od kawałka do kawałka, ale szczerze? Czy ktoś potrafi mu się oprzeć? Ja nie. Nie mogłam też wczoraj oprzeć się myśli by zrobić sobie świąteczną powtórkę. W natłoku innych ciast sernik łatwo można przegapić, nie poświęcić mu tyle uwagi i czułości ile potrzebuje. Dlatego też sobotę zamieniłam na mój osobisty dzień sernika. Takie całodniowe święto polegające na ukręcaniu żółtek, pieczeniu, i pałaszowaniu tego królewskiego ciasta. Sernik nigdy mi się nie znudzi, nie ma takiej możliwości.
Dziś zapraszam na najbardziej tradycyjną wersję. Bez ciasta, bez zbędnych dodatków. Urok klasyki. Wilgotny, ciężki, maksymalnie pyszny sernik pełen rodzynek i pomarańczowej skórki. Sernikową niedzielę uważam za otwartą.

Składniki:
Twaróg- 1,2 kg
Jajka - 8 sztuk
Cukier- 150 gramów
Masło - 50 gramów
Budyń waniliowy - 2 opakowania
Rodzynki - pół szklanki
Skórka pomarańczowa- dwie garście
Laska wanilii
Masło i bułka tarta do formy


Zaczynam od twarogu- trzeba go zmielić trzykrotnie. Można kupić już gotowy mielony, ale dobrej jakości i nie w wiaderku. Jestem ich zdecydowaną przeciwniczką w sernikach pieczonych. 

Namaczam rodzynki we wrzątku. Oddzielam żółtka od białek. Żółtka ukręcam z cukrem do białości. Partiami dodaję twaróg i łączę z masą jajeczną. Teraz czas na roztopione i wystudzone masło, które dolewam do masy. Dosypuję budynie w proszku, namoczone wcześniej rodzynki, skórkę pomarańczową i ziarenka  z laski wanilii. Na samym końcu dodaję ubitą na sztywną pianę z białek. Masę mieszam bardzo delikatnie. 

Ciastem wypełniam wysmarowaną wcześniej masłem i wysypaną bułkę tortownicę. Wkładam do mocno nagrzanego piekarnika i piekę 60-70 minut w 175 stopniach. Gdy sernik się upiecze, zostawiam go w  piekarniku na pół godziny do wystudzenia. Wtedy nie opadnie. I gotowe, prawda,że proste? A jakie pyszne.










piątek, 9 stycznia 2015

Surówka z selera

W ostatnich dniach w ogóle nie mam czasu, ciągle gdzieś pędzę, ciągle coś załatwiam,a  i po pracy.... Zaraz, zaraz, jakie po pracy? Mam wrażenie, że przez coroczny spis powszechny nie wychodzę z pracy tylko liczę i liczę. Moja kulinarna aktywność w ostatnich dniach jakby przygasła. Wczoraj jednak odkryłam, że nie mam surówki do obiadu, i z radością postanowiłam postać nad tarką, zetrzeć seler, dodać parę składników i w parę chwil potem cieszyć się pyszną i zdrową surówką. Zimą nie ma nic lepszego niż solidna porcja zdrowej "jarzynki" do obiadu.
A potem rodacy aż chcą iść do pracy.


Składniki:
Seler- jeden duży
Jabłko-duże, albo dwa małe
Garść suszonej żurawiny
Jogurt naturalny - 3 łyżki
Majonez- 2 łyżki
Sól,pieprz

Żurawinę namaczam we wrzątku. Seler obieram, myję i ścieram na tarce razem z obranymi jabłkami. Dodaję żurawinę. W miseczce mieszam jogurt, majonez i przyprawy. Sosem polewam surówkę, dokładnie mieszam i zostawiam na pół godziny w lodówce. I gotowe.

wtorek, 6 stycznia 2015

Czekoladowe ciasteczka ze szczyptą morskiej soli

Są czasem takie dni kiedy wstając rano mam ogromną ochotę na coś bardzo czekoladowego. Wczoraj miałam taki dzień. Niestety spędziłam go nie tak jak chciałam, i moja potrzeba czekoladowej przyjemności nie tyle zeszła na dalszy plan co została niezaspokojona. Na szczęście dziś rano uświadomiłam sobie, że mam wolny dzień. Szkoda, że zapomniałam o tym wczoraj kiedy kupowałam, a raczej nie kupowałam odpowiedniej ilości pieczywa. W każdym razie zamiast kanapek na śniadanie zrobiłam sobie czekoladowe ciasteczką z solą. Do tego kubek ciepłego mleka, sok pomarańczowy i ten szary i wietrzny dzień wydał się całkiem sympatyczny. Prawda jest taka, że czekolada zawsze poprawia humor. Spróbujcie i Wy. Obłędnie czekoladowe ciastka, których zapach przywodzi na myśl same miłe myśli. Co z tego, że krzywe, nierówne i niekształtne. To są uroki pieczenia o 7 rano. Czekolada górą.

Składniki:
Czekolada gorzka 70 % kakao - 120 gramów
Jajka- 2 sztuki
Masło-100 gramów
Mąka pszenna-250 gramów
Cukier-80 gramów
Ekstrakt z wanilii- parę kropel
Proszek po pieczenia- łyżeczka
Sól morska-łyżka

W garnuszku roztapiam masło razem z czekoladą. Mieszam od czasu do czasu by masa się nie przypaliła. W misce mieszam mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodaję jajka,wanilię i lekko wystudzoną masę maślano-czekoladową. Całość mieszam-nie musi być zbyt dokładnie. Ciasto wstawiam na pół godziny do lodówki.

Przy pomocy łyżki do lodów formuję ciastka, posypuję je z wierzchu drobinkami soli, i lekko przyciskam je łyżeczką. Piekę ciasteczka 15 minut w 180 stopniach. 





niedziela, 4 stycznia 2015

Indyk. Żurawina. Kasztany. Ciasto francuskie.

Kolejny wolny dzień, a może przedłużony weekend? Kolejna okazja do odpoczynku, rodzinnych spotkań i pysznego jedzenia. Lubię zebrać całą rodzinę przy stole i podać coś pysznego. Na przykład indyka z żurawinowym nadzieniem, otulonym kasztanowym farszem pod francuskim płaszczykiem. Nie jest to danie, które robi się w parę minut, wymaga i czasu i pracy, ale chyba po to wymyślono wolne dni-by celebrować przyjemności. Chwilę przed świętami obejrzałam program o świętach według Jamiego Olivera. Zachwycał się i on-i ja podczas oglądania, pieczonym indykiem podanym w trochę inny sposób. Co prawda świąteczna gęś już zadomowiła się wtedy na balkonie, ale uznałam,że podczas noworocznego weekendu koniecznie przygotuję tą pieczeń. Nie byłabym sobą gdybym nie dokonała poprawek. Pieczarkowe nadzienie wydało mi się trochę za mało odświętne, więc w mojej wersji spotkać można kasztany. Zdaniem mojej rodziny to danie powinno wejść na stałe do kanonu dań na specjalne okazje, może i zagości na Waszych stołach?
Składniki:
Pierś z indyka- 2 kg
Tymianek, Sól, Pieprz
Oliwa- łyżka
Konfitura żurawinowa- słoiczek
Mąka ziemniaczana - łyżka
Ciasto francuskie- 2 opakowania
Farsz z kasztanami:
 Kasztany -12-15 sztuk
Żurawina suszona-2 garści
Cebula-1 duża
Bułka
Jajko
Rozmaryn, Sól,pieprz
Olej-łyżka
Do podania- surówka z buraczków,sos żurawinowy
Pierś z indyka wkładam do ciepłej wody, płuczę i dokładnie osuszam. Rozcinam ją -nie do końca, tak aby powstał spory prostokątny płat. Mięso nacieram oliwą,solą, pieprzem i tymiankiem z każdej strony. Zostawiam w chłodnym miejscu.
Żurawinową konfiturę podgrzewam,mąkę ziemniaczaną rozpuszczam w łyżce wody, dodaję do żurawiny, chwilę gotuję tak aby konfitura wyraźnie zgęstniała. Chwilę studzę i smaruję mięso po środku żurawinową masą. Zawijam, spinam wykałaczkami,przekładam do brytfanki i piekę około 45 minut w 175 stopniach aż mięso leciutko się przyrumieni, zostawiam do ostygnięcia.
Czas na nadzienie. Piekę kasztany. Najpierw je płuczę, nacinam z wierzchu na krzyw i wstawiam na 15 minut do rozgrzanego piekarnika na 170 stopni. Jeszcze ciepłe obieram z łupinek i rozdrabniam, Na rozgrzanym oleju smażę posiekaną w kostkę cebulkę. gdy się zeszkli dodaję kasztany, posiekaną żurawinę i pokrojoną na kawałeczki bułki. Doprawiam  farsz solą, pieprzem i rozmarynem. Gdy całość się podsmaży dodaję jajko, zdejmuję farsz z ognia i dokładnie mieszam. Gdyby masa była zbyt zbita dodaję tłuszcz z pieczenia indyka. Farsz zostawiam do całkowitego wystudzenia.
Kiedy mięso i farsz są zimne nagrzewam piekarnik, wyjmuję ciasto francuskie. Na blasze do pieczenia wykładam jeden płat ciast, rozsmarowuję na nim 1/3 nadzienia, układam indyka, z wierzchu układam resztę nadzienia. Indyka przykrywam drugim kawałkiem ciasta, dociskam brzegi, usuwam nadmiar ciasta. Nakłuwam z wierzchu widelcem, aby stworzyć ujście dla pary. Pieczeń wkładam do pieca na około 40 minut w 175 stopniach. Po upieczeniu zostawiam na 5-10 minut i dopiero wtedy kroję na grube plastry. Podaję z sosem żurawinowym i sałatką z buraczków.


piątek, 2 stycznia 2015

Noworoczny keks

Dawno z okazji świąt nie piekłam keksu. Ok, przyznaję się bez bicia, ostatni raz piekłam to ciasto z 10 lat temu. Jakoś z mamą musiałyśmy wybrać zły przepis bo zapamiętałam,że z keksu wyszło nam kruche ciasto. Nie dało się go normalnie pokroić, kruszył się strasznie. Powstało więc ciasto idealne do serwowania  w pucharku. w tym roku zrobiłam spontaniczne podejście numer dwa. Przepis ze starej książki kucharskiej zachęcał - Pyszny keks angielski. I jak tu się nie skusić? Wszystkie składniki akurat były pod ręką, w odróżnieniu od książkowej wersji zawierającej jedynie rodzynki i skórkę pomarańczową dodałam więcej bakalii. A zamiast w rumie owoce marynowałam w ginie. Keks wyszedł wprost nieziemski. tak bardzo obłędny, że zrobiłam powtórkę na Sylwestrowy wieczór w rodzinnym gronie. Keks zniknął błyskawicznie, ot tyle ile trwał pokaz fajerwerków. Takim keksem warto uczcić pierwszy weekend w Nowym Roku. Zdecydowanie warto.

Składniki:
Masło - 125 gramów
Jajka - 4 
Mąka pszenna - 300 gramów
Cukier -50 gramów
Proszek do pieczenia - łyżka
Bakalie- w sumie duży kubek- rodzynki, suszone morele, żurawina, skórka pomarańczowa, płatki migdałowe, skórka cytronowa
Gin- kieliszek
Masło do wysmarowania formy i bułka tarta
Lukier:
Cukier puder - 4 łyżki
Sok z cytryny - 2 łyżki
Bakalie kroję na mniejsze kawałki, zalewam ginem i odstawiam na jakiś czas. Im dłużej tym będą bardziej aromatyczne. 
Masło ucieram z cukrem na jasny krem. Dodaję po kolei jajka, i dalej bardzo dokładnie ukręcam masę. Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy maślano-jajecznej. Na koniec dosypuję bakalie. Całość mieszam delikatnie. Ciasto powinni być naprawdę gęste. Wylewam je na posmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą keksówkę i piekę 40 minut w 180 stopniach.

Gdy ciasto ostygnie smaruję je lukrem ukręconym z cukru pudru i soku z cytryny. Zostawiam do zastygnięcia lukru. Keks najlepszy jest następnego dnia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...