Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 30 października 2014

Domowy placek z jabłkami dla gości

Moja babcia zbierała przez lata przepisy wycięte z gazet. Nigdy nie była wybitną kucharką, owszem piekła ciasta, ale wychodził jej jedynie pleśniak i ciasto makowe. I tyle. kiedy babcia zobaczyła, że jako tako radzę sobie w kuchni pokazała mi swoje zbiory licząc,że coś mnie zainteresuje i zrobię jej tę przyjemność i ugoszczę domowym ciastem. W gazecie z roku 1986 znalazłam przepis na ciasto z jabłkami. Oczywiście czegoś mi brakowało, zmieniałam przepis z biegiem czasu po swojemu i w ten sposób powstał mój domowy placek z jabłkami, który zachwycił moją babcię. Zawsze jak przychodzi wspomina ten smak. Ostatnio zrobiłam jej przyjemność i upiekłam go specjalnie dla niej. Ciasto robi się naprawdę szybko, więc jest idealne gdy szykuje się wizyta gości. A do tego ten smak... Z początku przepis mnie rozśmieszył, jak to drożdże i proszek do pieczenia? Ciasta nie trzeba zostawiać do wyrośnięcia? Czy coś z tego wyjdzie? Owszem, wychodzi genialne połączenie niezwykle smakowitego ciasta, aromatycznych jabłek i chrupiącej kruszonki. Szybkie i pyszne jesienne ciasto gościnne. Polecam, zrobi wrażenie na każdej babci i tych, którzy ponad wszystko przekładają typowo domowy smak.
                                                        


Składniki:
150 gram masła
 2,5 szklanki mąki pszenna 
4 łyżki oleju o neutralnym smaku
2 jajka
1/4 opakowania drożdży
Łyżka proszku do pieczenia
7 łyżek cukru
3 jabłka-najlepiej szara reneta
Cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
Pół szklanki mleka
Cynamon
Kardamon
Olejek migdałowy
Bułka tarta
Topię 100 gram masła, dodaję do niego olej i odstawiam na bok, aby trochę przestygło. 2 szklanki mąki przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję cukier-4 łyżki i pokruszone drożdże. Gdy masło będzie letnie dodaję do mąki, a następnie jajka, parę kropli olejku migdałowego i połowę porcji mleka. Teraz w ruch idą dłonie-zagniatam z ciasta kulę. Gdyby było zbyt gęste dodaję resztę mleka. Gdy ciasto jest gładkie, zajmuję się jabłkami.


Jabłka-ja uwielbiam we wszystkich wypiekach szare renety, które nazywałam szarą Renatką i jakoś tak mi zostało. Więc jabłka obieram, kroję w plastry-niezbyt cienkie. Teraz  ciasto dzielę na dwie nierówne części. Tą większą rozciągam na wielkość foremki i wykładam je na wysmarowaną masłem i obsypaną bułką tartą blaszkę. Na wierzchu wykładam jabłka, posypuję cukrem waniliowym, cynamonem i kardamonem. Przykrywam drugą warstwą ciasta. Oczywiście można je rozwałkować, ale moim zdaniem  ciasto jest tak elastyczne, że nie ma takiej potrzeby-wystarczy je rozciągnąć. 

Wierzch posypuję kruszonką, którą zagniotłam z reszty masła, połowy szklanki mąki i 3 łyżek cukru. Drobną kruszonką posypuję ciasto. Piekę je 40 minut w 185 stopniach.Po upieczeniu ciasto posypuję cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem.


                                                                http://www.mojewypieki.com/info/moje-ksiazki 



wtorek, 28 października 2014

Kuskusowa sałatka kurowa

Moją siostrę czekałam długa podróż pociągiem, chciała więc zjeść po drodze coś pysznego i domowego. Jako, że bywam siostrą idealną przygotowałam jej i sobie również sałatkę z kuskusem i delikatną piersią z kurczaka. Miodowo-musztardowa marynata okazała się strzałem w 10. Mięso wyszło soczyste, bardzo aromatyczne i delikatne. Na pewno robić w ten sposób kurczaka w oderwaniu od sałatki :) Za co lubię sałatki? Bo można wrzucić w nie wszystko to co pałęta się w lodówce i zawsze wyjdzie smacznie. Za co lubię sałatkę z kuskusem? Bo wspaniale nadaje się i na ciepły obiad i do zabrania do pracy. Sama nie mogę się zdecydować lepiej na ciepło czy na zimno?

Składniki:
Filet z kurczaka podwójny
Miód-duża łyżka
Sos sojowy-dwie łyżki
Olej ryżowy-dwie łyżki
Musztarda miodowa-łyżka
Kuskus-szklanka
Papryka
Czerwona cebula
Suszone pomidory-6 sztuk.
Oregano, estragon
Sól, pieprz

Zaczynam od zamarynowania kurczaka. Mięso myję, następnie przekładam do miseczki. Łączę z sobą miód, olej, musztardę, sos sojowy i pieprz, dokładanie nacieram mieszanką mięso i odkładam do lodówki. Oczywiście im dłużej mięso poleży w marynacie tym lepiej. 

Wrzątkiem zalewam kaszę i czekam aż napęcznieje. Ilość wody zależy od pożądanej sypkości kaszy. Gdy kasza dochodzi kroję paprykę, cebulę i suszone pomidorki, łączę z kaszą i doprawiam ziołami oraz solą i pieprzem. Warto dodać też trochę oliwy spod pomidorków, świetnie wzbogaca smak sałatki.

Zostawiam sałatkę na moment z boku i zajmuję się kurczakiem. Smażę go na dobrze rozgrzanej patelni,podczas smażenia polewam pozostałą marynatą. Kurczak w ciągu 8-10 minut powinien się pięknie usmażyć. Następnie kroję go w  paski i układam na sałatce z kaszy. Można jeść od razu, ale przyznam szczerze, że po nocy w lodówce, kiedy wszystkie smaki i aromaty się wymieszały sałatka smakowała obłędnie.







poniedziałek, 27 października 2014

Pełnoziarniste ruskie pierogi

Uwielbiam pierogi, jeść je mogłabym dzień dnia i na pewno by mi się nie znudziło. Uwielbiam te najbardziej tradycyjne, proste ruskie. Idealny mariaż ziemniaków, twarogu i boczku. Nie liczę kalorii, nie wiem ile taka porcja dostarcza złych tłuszczów-jedząc pierogi nie myślę o tym. Jedyne zdrowe ustępstwo to mąka pełnoziarnista z trzech zbóż-żyto, orkisz i pszenica. Pierogi dalej smakują wybornie, a są bogate w różne składniki mineralne. Ale nie oszukujmy się w pierogach i tak głównie chodzi o nadzienie-przynajmniej u mnie. Im go więcej, im bardziej jest aromatyczne i idealnie wyważone pomiędzy ilością twarogu i ziemniaków tym lepiej. Lubię swoje pierogi bo są krzywe, lubię je bo lepię je zawsze z moim bratem. Wtedy śpiewamy, żartujemy, on mi opowiada te wszystkie medyczne ciekawostki i co takiego ciekawego nieżywego zobaczył na zajęciach z anatomii. A ja wałkuję ciasto. I tak nasza współpraca trwa od lat.
Składniki:
Ciasto:
350 gram mąki pełnoziarnistej (ja użyłam mieszanki trzech zbóż)
100 gram mąki pszennej
Woda-około 1,5 szklanki
Sól
Farsz:
30 dg boczku
2 mniejsze cebule
450 gram twarogu mielonego w kostce
500 gram ugotowanych kartofli
sól, pieprz, dwie-trzy garści listków mięty

Zaczynam pracę nad pierogami od przygotowania farszu. Boczek kroję w kostkę, podsmażam go na patelni, gdy wytopi się tłuszcz dodaję cebulkę pokrojoną w kostkę. Smażę aż staną się złociste. Uwielbiam ten zapach-boczek i cebulka. Mogą mi zastąpić perfumy.

Ugotowane kartofle tłukę  na gładką masę, można przepuścić je również przez praskę czy maszynkę. Do kartofli dodaję 3/4 boczku z cebulką i twaróg. Dokładnie mieszam, doprawiam solą i pieprzem, a na koniec dodaję posiekane listki mięty-jak dla mnie obowiązkowy składnik ruskich pierogów. Z masy formuję kulki. 



Teraz czas na ciasto. Mąkę mieszam ze szczyptą soli, dolewam tyle letniej wody aby dało się zagnieść kulę. Następnie ciasto dzielę na mniejsze porcje i rozwałkowuję na cienki placek. 

Kiedy robiłam te pierogi nie miałam jeszcze cudownej litewskiej "maszynki" do  tworzenia pierożków. Stąd też tradycyjnie z ciasta szklanką wykrajałam porcje ciasta, na środek nakładam farsz i całość zlepiam. Ok, ja wałkowałam, lepił mój brat. Wyjątkowo krzywo, ale na tym przecież polega urok domowego jedzenia. 
Gotowe pierogi przykrywam ściereczką, i sukcesywnie tworzę następne porcje. W międzyczasie gotuję wodę, koniecznie porządnie osoloną. Pierogi gotuję około 3-4  minut od wypłynięcia na wierzch.

Gotowe pierogi polewam resztą boczku z cebulką. I jem nie licząc ani kalorii ani ilości pierogów.Rekord mojego brata to 35 sztuk. I wciąż miał siłę na deser.









piątek, 24 października 2014

Cynamonowe ciasteczka z białą czekoladą

Czasem tak mam, że budzę się o 6 rano i mam potrzebę upieczenia ciasteczek do pracy. Naprawdę lubię kiedy od samego rana w domu unosi się zapach pieczonych słodkości. Oczywiście nie myślcie, że z rana jestem jakąś wyjątkowo wyrafinowaną kucharką. Na śniadanie najczęściej jem jogurt z musli, to i moje poranne ciastka są proste. Aczkolwiek proste nie oznacza,że nie są wyjątkowe. , Pięknie pachną, są obłędnie kruche, samo ich przygotowywanie wywołuje uśmiech na twarzy. I kolejna dobra wiadomość, te ciasteczka nie tylko pieką się błyskawicznie, ale następnego dnia a nawet dwa dni później są nie tylko tak samo smaczne, co jeszcze lepsze. Od razu można zaszaleć, zrobić parę sztuk więcej, a potem w chwili słabości sięgać po pyszne cynamonowe ciasteczko z dużymi kawałkami białej czekolady. Zjadam 4 ciasteczko i nie mogą się nimi nacieszyć zastanawiam się jak to możliwe, że tak mi smakują, a niby nie lubię białej czekolady? Ot zagwostka. Może piąte ciasteczko przyniesie odpowiedź?
Składniki:
125 gram masła
300 gram mąki tortowej
80 gram cukru
2 jajka
1 budyń waniliowy
łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 tabliczki białej czekolady
Łyżeczka cynamonu
parę kropli esencji waniliowej


Masło ubijam z cukrem na gładki krem. Dodaję jajka, proszek po pieczenia, cynamon i esencję waniliową. Całość mieszam. Na końcu dodaję przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia oraz budyń w proszku. Siekam czekoladę-ja wolę większe kawałki, więc siekam niezbyt drobno. Mieszam je delikatnie  z ciastem. Łyżką do lodów formuję okrągłe ciasteczka, spłaszczam je  i piekę 12 minut-tyle ile trwa makijaż i umycie kuchni. Ciasteczka jeszcze ciepłe zdejmuję z blachy wyłożonej papierem do pieczenia.

Zabieram torbę, i ciasteczka. Dzień pracy witam słodko.




środa, 22 października 2014

Ser, sałata, jabłko, bez-śniadaniowy miszmasz.

Lubię mieć wolny poranek w środku tygodnia. Szkoda tylko, że ta "wolność" trwa dwie godziny, a potem czeka mnie dzień pełen chaosu i walki z dziwnymi klientami i taki panami inżynierami. Cóż, jestem historykiem, nie znam się na tym co sprzedaje mój pracodawca-a prywatnie pan tata, robię dobrą minę do złej gry. Aby dobrze nastroić się na dzień pełen wrażeń przygotowałam sobie sałatkę, w zasadzie taki miszmasz na dobry początek dnia. Jest i sałata, i ukochany camembert, i złociste grzanki. Jest i miejsce dla czerwonego jabłuszka i pysznego sosu na bazie dżemu z bzu, który idealnie pasuje do całości. Po takim śniadaniu sprzedam wszystko.


Składniki na 1 porcję:
Sałata lodowa-5-6 listków
Czerwone jabłko
Camembert-połówka opakowania
Bułka tarta
Mleko
Czerwona cebula-połówka małej sztuki
Chleb razowy-kromka
Dżem z czarnego bzu - 2 łyżki
Sok z cytryny-łyżka
Oliwa z oliwek-2 łyżki
Sól,pieprz
Zaczynam od przygotowania sosu-dżem łączę z łyżką oliwy, sokiem z cytryny, odrobiną soli i sporą dla odmiany dawką pieprzu.
Sałatę myję, rwę na kawałki, wykładam na talerz, Na sałacie układam cebulę pokrojoną w piórka i cząstki jabłka. Podstawę sałatki polewam połową porcji sosu,
Chleb kroję na paski, rumienię na suchej patelni albo w tosterze. Camemebert kroję w trójkąciki, namaczam chwilę w mleku i panieruję w bułce tartej-mocno dociskam, tak aby panierka dobrze przywarła. Kawałki sera wrzucam na lekko rozgrzaną oliwę i smażę aż staną się złociste.
Na sałatce układam grzanki i ser, polewam resztą sosu i sałatka śniadaniowa gotowa.











poniedziałek, 20 października 2014

Kolorowe marchewki pieczone z tymiankiem

Sobotni spacer-a raczej bieg w deszczu na rynek, okazał się owocny. Zobaczyłam panią sprzedającą kolorowe marchewki i od razu musiałam je mieć. Oczywiście kusiły mnie kolory, a także cena, duży pęczek za dwa złote - nie mogłam ich nie kupić. Następnego dnia marchewki stanowiły dodatek do obiadu, chociaż ciężko było przejść obojętnie obok tych zapachów i większość została po prostu zjedzona mimochodem. Cudownie pachnące i aromatyczne marchewki to nie tylko świetny dodatek do obiadu, ale i wspaniała przekąska, zdrowa, smaczna i bajecznie kolorowa.
Składniki:
Pęczek kolorowych marchewek ( można użyć zwykłych)
Miód-dwie łyżki
Sól morska
Tymianek
Pieprz
Oliwa

Wykonanie jest banalne. Marchewki obieram, kroję w dowolny kształt-u mnie paski i myję. Przygotowuję marynatę-oliwę mieszam z miodem i tymiankiem. Marchewki zanurzam w marynacie, odstawiam na 15 minut. Po tym czasie przekładam je na blachę, posypuję solą i pieprzem i piekę aż będą miękkie. I  obłędnie pachnące marchewki gotowe.










sobota, 18 października 2014

Piernkowy gofro-snadwich z wiśnią i czekoladą

Nie ma nic lepszego niż spokojny sobotni poranek po zabieganym tygodniu. Szkoda tylko, że za oknem rozgościła się jesień, i to nie ta złota, a deszczowa i ponura. W takie poranki potrzebuję szczególnego wsparcia-czekolady od rana  i porcji rozgrzewających korzennych przypraw. Takie śniadanie to niemal deser, ale kto zabroni raz na jakiś czas totalnie zaszaleć i zamiast tradycyjnych sandwiczy z serem i szynką podać je z dżemem i porcją słodkiej czekolady? Do tego kubek gorącej herbaty i ta jesień jakaś przyjemniejsza. 
Składniki:
1/4 kostki masła
150 ml mleka
250 gram mąki pszennej
Łyżka cukru
2 jajka
Łyżeczka proszku do pieczenia
Domowa przyprawa do piernika(albo gotowa)
Dżem wiśniowy
Czekolada karmelowa do roztapiania
Topię masło, chwilę studzę dodaję mleko i mieszam. Do masła dodaję dwa żółtka, cukier, i przyprawę piernikową. Ja robię ją z cynamonu,imbiru, pieprzu, kardamonu,kakao, gałki muszkatołowej, mielonych goździków i wanilii. Oczywiście można użyć wersji gotowej, ale ja lubię swoją, aromatyczną wersję. Dodajemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Białka ubijam na sztywną pianę, dodaję do masy i mieszam bardzo delikatnie. Odstawiam masę na pół godziny i na bardzo mocno rozgrzanej gofrownicy smażę gofry. W tym samym czasie roztapiam czekoladę-ja użyłam karmelową-specjalną do topienia, można oczywiście  użyć mlecznej bądź gorzkiej. ! gofr smaruję wiśniowym dżemem, przykrywam drugim, polewam czekoladę, kroję po skosie. I moje trójkątne gofro-sandwicze gotowe. 






czwartek, 16 października 2014

Śliwkowe muffiny

Do pomysłu zrobienia śliwkowych muffinek podchodziłam jak do jeża. Dwa razy już miałam je robić,ale rezygnowałam. Jakoś tak mało atrakcyjne mi się wydawały. W końcu z czystej nudy i braku pomysłu na słodką przekąskę wróciłam do pomysłu stworzenia śliwkowych muffinek. I okazało się, że był to okropny pomysł. Okropny, bo zaczęłam żałować, że nie zrobiłam ich wcześniej, w ten sposób zmarnowałam dwa miesiące pysznych śliwek nie znając smaku tych wyśmienitych babeczek. Na szczęście człowiek uczy się na błędach, więc teraz wykorzystam śliwkowe dni i zrobię je raz jeszcze, i kolejny i jeszcze kolejny. Muffiny są delikatne, mięciutkie, bardzo aromatyczne. Po prostu pyszne. Dorzućmy do tego łatwość przygotowania i mamy idealną przekąskę do jesiennej kawy.


Składniki:
100 gram masła
200 gram jogurtu naturalnego
2 jajka
250 gram mąki pszennej
5 łyżek cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
10-12 śliwek (najlepiej użyć węgierek)
łyżeczka cynamonu
ekstrakt z wanilii

Masło topię, chwilę studzę i łączę z jogurtem naturalnym. Dodaję jajka, ekstrakt z wanilii i mieszam całość. W drugiej misce przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodaję cukier i łączę składniki suche z mokrymi.

Śliwki myję i kroję na mniejsze kawałki. Dodaję do ciasta i delikatnie mieszam. Następnie ciastem wypełniam foremkę na muffiny, posypuję z wierzchu mieszanką cukru i cynamonu i piekę około 20 minut w 180 stopniach.







wtorek, 14 października 2014

Naleśniki z mięsem

Ponoć w domu najlepsze naleśniki robię ja. Odkryła to mama jakieś 15 lat temu, od tego czasu jestem dyżurnym twórcą naleśników. Nie powiem nie przeszkadza mi to zbytnio, uwielbiam smażyć naleśniki, składać a potem oczywiście jeść. Wersję mięsną najchętniej robię w poniedziałki, kiedy mam mięso z rosołu. Wystarczy je zmielić, usmażyć złociste placki i już, gotowe. No oczywiście aż tak magicznie to nie wygląda, trochę pracy jednak trzeba włożyć w przygotowanie obiadu, ale czy jest coś lepszego niż chrupiący naleśnik pełen mięsnego farszu? Zapraszam na prawdziwie domowe naleśniki. 

Składniki:
250 gram mąki pszennej
3 jajka
300 ml mleka
2 łyżki oleju
sól, woda 
Mięso gotowane z rosołu razem z marchewką i pietruszką
2 małe cebule
bułka tarta
1 jajko
olej
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, słodka papryka
Masło klarowane
Zaczynam od ciasta na naleśniki. Mąkę przesiewam. W drugiej misce roztrzepuje jajka razem z mlekiem i wodą. Dodaję tę mieszankę do mąki, dokładnie mieszam-można to zrobić trzepaczką albo mikserem, ja zawsze wyżywam się ręcznie. Następnie dolewam olej, ewentualnie solę i odstawiam ciasto na 15 minut. Bardzo dobrze rozgrzewam patelnię do smażenia naleśników i smażę placki bez tłuszczu. Mi z tej proporcji wyszło około 20 sztuk.

Teraz czas na farsz. Cebule drobno siekam, podsmażam na oleju aż będzie złocista. Mięso z rosołu-u mnie drobiowo-wołowe oddzielam od kości, dokładanie mielę razem z marchewką i pietruszką. Dodaję do masy mięsnej cebulkę, podsmażam całość na patelni, doprawiam solą, pieprzem, słodką papryką i gałką muszkatołową. Następnie-gdy masa trochę przestygnie, dodaję jajko, i trochę bułki tartej. Całość dokładnie mieszam.
Usmażone naleśniki nadziewam solidną porcją mięsa, składam w ulubiony sposób i podsmażam  na maśle klarowanym aż będą złociste i chrupiące.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...