Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 31 lipca 2014

Babeczki cytrynowe z jagodowym kleksem

Tak mam, że uwielbiam wszystko to co ma w sobie jagody. A jeszcze jeżeli są to jagody to już w ogóle moja miłość rośnie w zadziwiającym tempie. Te babeczki zrobiłam z czystej ciekawości. Nigdy nie robiłam wedle takiej receptury. I to był jedyny powód. Zresztą czy musi musi być jakiś powód by stworzyć tak pyszne babeczki? Babeczki są bardziej kruche, pachną wprost zabójczo, a zapach wprawia sąsiadów w dziką zazdrość.Wiem, krem miał wyglądać inaczej. Miałam użyć mojej szprycy i sprawić by wyglądy jak te z ukochanej fabryki bab. Smakowały tak samo, wyglądały po domowemu. Upał był taki, że dopadło mnie lenistwo i użyłam zwykłej łyżki. Tak więc zamiast babeczek z kremem miałam babeczki z kleksem. Ale za to z najlepszym kleksem na świecie.
Składniki:
Masło-1/3 kostki
Cukier-1/3 szklanki
Cytryna-1 sztuka
Jajko
Mąka pszenna-szklanka
Proszek do pieczenia- łyżeczka
Krem:
Serek śmietankowy-opakowanie
Cukier-3 łyżki
Jagody


Zaczynamy od babeczek. Masło ucieram z cukrem, 2 łyżkami soku z cytryny i startą skórką z cytryny. Dodaję jajko i mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Mieszam całość. Nakładam ciasto do foremki na muffinki i piekę mniej więcej 12-15 minut aż będę złociste.
Czas na krem. Jagody rozgniatam widelcem-można też użyć blendera, ale ja byłam leniwa. Serek mieszam z jagodami, cukrem i łyżeczką soku z cytryny. Wkładam go do lodówki na co najmniej godzinę.
Całkowicie ostudzone babeczki smaruję kremem i dekoruję jagodami. 
Idealne połączenie cytrynowych babeczek i mocno jagodowego, świeżego kremu.




poniedziałek, 28 lipca 2014

Babcine bliny

Pamiętam jako dziecko wyprawy do rosyjskiej restauracji, Newska się nazywała. Pamiętam, że jedynym daniem jakie tam zamawiałam razem z siostrą był duży placek, wielki blin. Obok podawano miseczkę z prażonymi jabłkami. To zdecydowanie smak mojego dzieciństwa. Moja mama raz pokusiła się o przyrządzenie blin, wyszły dziwne. Po analizie tego co mogło pójść źle okazało się, że rodzicielka nie dodała jajek uznając je za zbędne. Jednak okazały się niezbędne. Po jakimś czasie, dość długim czasie podjęłam wyzwanie odtworzenia smaku dzieciństwa. Restaurację wszak zamknięto i bliny trzeba robić samemu. Znajdowałam mnóstwo przepisów, jeden nakazywał używać tylko mąki gryczanej, drugi w ogóle ją pomijał. Jeden kazał robić zaczyn, drugi nie. Jeden kazał dodać samo żółtko, drugi ubijać białka, a trzeci jajka w całości. Pogubiłam się. Chwyciłam za telefon do babci-Litwinki. Doszłam do wniosku, że jej bliny będę najbliższe oryginałowi. Wyszły pyszne. Delikatne, lekko chrupiące, bardzo aromatyczne. Tata uznał,że prababcia byłaby ze mnie dumna.
P.S. kawior miałam w lodówce, ale ja go nie znoszę, więc moje bliny zdobił łosoś. Ale niebawem zrobię wersję znaną mi z dzieciństwa, z prażonymi jabłkami.


Składniki:
Mąka gryczana- 200 gram
Mąka pszenna-100 gram
Mleko-około 350 mililitrów
Drożdże-20 gram
Cukier
Olej do smażenia
Dodatki na wierzch:
Łosoś wędzony
Serek śmietankowy
Koperek
Pieprz


Przygotowanie jest proste. W misce łączymy obie mąki. W garnuszku podgrzewam mleko, gdy będzie gorące wlewam je do mąki. Teraz trzeba mieszać bardzo dokładnie, a zaparzoną mąkę zostawiam do ostygnięcia. Ilość mleka tak naprawdę zależy od chłonności mąki, możliwe,że mleka trzeba będzie wlać więcej. Masa ma przypominać gęstą pastę.
Gdy już ostygnie mieszanka mąki z mlekiem dodaję pokruszone drożdże i cukier. Całość bardzo dokładnie rozcieram i zostawiam na jakieś 20 minut, tak by drożdże zaczęły pracować.
Po tym czasie do masy dodaję jajka, całość znów mieszam bardzo dokładnie i odkładam na kolejne 20 minut. Gdy masa podwoi swą objętość smażę bliny na małej ilości tłuszczu. Bliny smażą się dość szybko.

Podawać je należy koniecznie gorące-niestety osoba "smażąca" zje ostatnia. Ja nie lubię śmietany, więc moje bliny podałam z serkiem śmietankowy, wędzonym, łososiem, koperkiem i posypałam solą i pieprzem. Wyszły genialne.





sobota, 26 lipca 2014

Serowo-wiśniowo

Lubię te swoje szybkie ciasta, raz, dwa i gotowe. Ale czasem mam ochotę na to by po prostu posiedzieć w kuchni, nieźle się zmęczyć i wybrudzić wszystko dookoła i cieszyć pieczeniem. Tak właśnie było wczoraj. Chciałam wykorzystać wolny czas i spędzić go mieszając, ucierając i pozbawiając pestek wiśnie. Pracy było troszkę więcej niż zwykle, zmywania co niemiara bo po zabawie z wiśniami kuchnia wyglądała jak miejsce krwawej jatki, ale za to ile radości gdy z piekarnika zaczął się unosić się aromat tego przepysznego ciasta. Delikatne i bardzo wilgotne, do tego kwaskowate wiśnie i warstwa serowa pomiędzy ciastem. Połączenie idealne. W domu ciasto zostało nazwane "genialnym" i zniknęło błyskawicznie. Babcia zamówiła parę kawałków na wynos. Wieść o cieście niosła się po mieście.


 Składniki:
Mąka pszenna- 300 gram
Masło-120 gram
Cukier-pół szklanki
3 jajka
Twaróg mielony-350 gram
Budyń waniliowy-pół paczki
Esencja waniliowa
Aromat pomarańczowy
Wiśnie-szklanka
Cukier waniliowy
Proszek do pieczenia-1,5 łyżeczki
Odrobina kakao



Zaczynamy od pozbawienie wiśni pestek. Na szczęście przypomniałam sobie,że warto założyć fartuszek przy tej czynności. Po tym jak kuchnia zaczęła przypominać scenografię do serialu Dexter moje wiśnie były gotowe. Szkoda tylko, że nikt nie chciał pomóc mi w pozbyciu się dowodów zbrodni.
Teraz musimy przygotować warstwę serową. Mielony twaróg- ale nie taki w wiaderku do sernika, nie lubię ich, zawsze kupuję mielony w kostce przekładam do miseczki, mieszam z aromatem pomarańczowym, jajkiem, budyniem śmietankowym i cukrem-1/4 szklanki. Masę chowam do lodówki. 
Teraz ciasto. Ucieram masło z cukrem, dodaję żółtka, esencję waniliową (można dodać aromat), mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i całość mieszam. Białka ubijam na sztywno (można dodać sól) i dodaję do ciasta. Całość mieszam już bardzo delikatnie. 
Blaszkę do pieczenia smaruję masłem, wysypuję bułką tartą. Na dno nakładam połowę ciasta. Na nie połowa wiśni, a na nie nadzienie serowe.

Na nadzieniu nakładam trochę ciasta, na nie wiśnie, na to resztę ciasta. 

Na sam wierzch sypię łyżkę kakao, i mieszam całość tworząc kakao wiry. Tę część można śmiało pominąć. I ostatni punkt programu- 2 łyżki wody mieszam z cukrem waniliowym. Glazurą polewam ciasto i wkładam je na około 65 minut do pieca nagrzanego do 185 stopni.

Po upieczeniu posypuję cukrem pudrem.

I moje ciasto, delikatne i lekko kwaskowate gotowe.






czwartek, 24 lipca 2014

Smażony makaron z wołowiną

Nie będę zbyt oryginalna jeżeli powiem,że uwielbiam makaron. A jeszcze jak ten makaron jest smażony z pysznymi dodatkami... Nie sposób odpędzić mnie od podjadania. Stoję więc nad tym wokiem i co rusz chcę więcej i więcej. W sumie nie dziwię się samej sobie. To danie jest po prostu pyszne, proste i kolorowe. Makaron, kruche warzywa i delikatne kawałki wołowiny. Smakowało nawet tacie- wielkiemu przeciwnikowi makaronu.  Po takim obiedzie mam ochotę na więcej kulinarnych szaleństw.
Składniki:
Makaron Chow Mein - 250 gram
Wołowina- 400 gram ( można użyć wołowiny na gulasz)
2 duże marchewki
Papryka
2 ząbki czosnku
Kawałek imbiru
Szczypiorek
Sos sojowy- 3 łyżki
Olej (najlepiej sezamowy)
Po szczypcie chilli i pieprzu

Zaczynamy od przygotowania makaronu- zalewamy go wrzątkiem, zostawiamy na 3 minuty i odcedzamy.
Wołowinę kroimy w paski, tak samo jak marchewkę i paprykę.
W woku rozgrzewamy łyżkę oleju, dodajemy wołowinę i smażymy około 5 minut, a następnie zdejmujemy ją z woka.
Do pozostałego oleju dodajemy sos sojowy i jeszcze jedną łyżkę oleju, wrzucamy marchewkę a po dwóch minutach paprykę. Po kolejnych 3 minutach dodajemy ząbek czosnku pokrojony w plasterki i imbir. Na koniec dodajemy szczypiorek.

Pozwalamy warzywom chwilę się podsmażyć, a następnie dorzucamy mięso i smażymy kolejne 2-3 minuty. Doprawiamy pieprzem. Na końcu wsypujemy makaron i podsmażamy całość dosłownie 2 minuty.
I gotowe.





wtorek, 22 lipca 2014

Jagodowy koktajl

Nie byłam nigdy wielką fanką koktajli. A szczególnie nie lubiłam tych na bazie maślanki. Nie mogłam patrzeć na maślankę. Pamiętam jak raz podczas wakacji ciocia na siłę kazała nam ją pić do obiadu. Uciekłam z płaczem. Tak więc moje życie polegało na unikaniu maślanki. Aż w pewnej miłej kawiarni nad morzem zamówiłam koktajl. Oczarowana smakiem i wyglądem poprosiłam o przepis. Jakie było zdziwienie kiedy okazało się,że ten przysmak to maślanka i maliny. Maliny zastąpiły jagody, a koktajl na znienawidzonej maślance wyszedł przepyszny, obłędnie jagodowy i orzeźwiający. Idealny na letni podwieczorek.
Składniki na dwie porcje:
Maślanka- 0,5 litra
Jagody-szklanka
Cukier-wedle preferencji
Listki mięty

Jagody myjemy- ja jestem bardziej święta niż sanepid i płuczę je i płuczę, i płuczę aż do znudzenia. 
Maślankę wlewamy do wysokiego naczynia, dodajemy jagody i cukier- blendujemy. 
Dekorujemy miętą.
Aby koktajl był bardziej deserowy można na wierzch dodać bitej śmietany. 


niedziela, 20 lipca 2014

Naleśniki z kaszy manny i jabłka w karmelu

Już pisałam,że kocham naleśniki i jestem otwarta na wszelkie innowacje. Te naleśniki jednak wydawały mi się dość dziwne. Bo jak to, bez mąki, bez jajek? Spróbowałam jednak i muszę przyznać,że wyszły wprost boskie. Szalenie delikatne w smaku, bo na patelni smażyły się pięknie. Zwarte, kuszące aromatem jak z porannej kaszki manny. Idealne na powolne śniadanie, słodki obiad czy kolację. W zasadzie można je jeść kiedy tylko najdzie nas na nie ochota. Banalne w wykonaniu, bo na pewno nie w smaku. Ja podałam je z jabłkami w karmelu. Pyszne, urocze zielone jabłuszka otulone karmelowym smakiem. Jestem w naleśnikowym niebie.


Składniki na 4 naleśniki:
Kasza manna -pół szklanki
Mleko-szklanka
Olej-łyżka
Aromat śmietankowy
2 jabłka ( ja użyłam Granny Smith)
Łyżka masła
Łyżka cukru
Same naleśniki robi się bardzo prosto. Kaszę zalewamy mlekiem, dodajemy olej i aromat. Oczywiście można dodać swój ulubiony, albo zastąpić go wanilią, cynamonem, czy kakao. Masę zostawiamy na minimum pół godziny.Od czasu do czasu warto ją przemieszać.
W tym czasie może przygotować jabłka. Umyte owoce kroimy w ósemki. Na patelni rozgrzewamy masło z cukrem, gdy masa się połączy wrzucamy jabłka i smażymy aż staną się miękkie. Ja wolę jak są tylko delikatnie miękkie, i zostają lekko twardawe, ale jest to kwestia gustu.
Gotowe jabłka odstawiamy na bok. Mocno rozgrzewamy patelnię do smażenia naleśników,wylewamy ciasto i smażymy z dwóch stron. Przewracamy na drugą stronę gdy wierzchnia część zetnie się całkowicie. Podajemy ciepłe z jabłkami.

piątek, 18 lipca 2014

Porzeczkowe kruszonkowe

Czasem tak mam- za mną szalony dzień w pracy, masa obowiązków jeszcze przede mną i aby jakoś uprzyjemnić sobie taki dzień piekę ciasto. Oczywiście nic wymyślnego, raczej coś na szybko. Coś co szybko poprawi nastrój, zaspokoi apetyt na słodkości a swoim aromatem wypełni cały dom. Takie jest to ciasto - pyszne, błyskawiczne i proste. Idealne z różnymi owocami. Ja wybrałam wersję z porzeczkami, ale można użyć swoich ulubionych. Ciasto będzie pyszne zarówno z truskawkami, jagodami, malinami, brzoskwiniami.... Do wyboru do koloru. Samo ciasto jest idealnym połączeniem wilgotnego spodu, warstwy owoców, i maksymalnie chrupiąca kruszonka. Jest zbyt dobre by nazywać je ciastem codziennym. To mistrzostwo prostoty.
Składniki:
2 jajka
300 gram mąki pszennej
125 gram masła
1/3 szklanki cukru
budyń waniliowy-pół paczki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Szklanka porzeczek
2-3 łyżki mleka
cukier z prawdziwą wanilią-paczka


  Przygotowanie jest niemal banalne. Masło ucieramy z cukrem na puch. Dodajemy jajka. Dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia i budyń. Jeżeli ciasto jest za gęste dodajemy mleko. 
Porzeczki płuczemy na sicie, następnie wykładamy je na cieście. Owoce przykrywamy kruszonką-25 gram masła, 50 gram mąki i cukier waniliowy. Całość ma mieć piaskową strukturę. Kruszonką przykrywamy ciasto i pieczemy je około 40 minut w 185 stopniach. Po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem.





Ciasto warto zostawić po upieczeniu by całkowicie wystygło. Dzięki temu łatwo się kroi. Próbowałam z takim nie do końca wystudzonym. Jeżeli chcecie ciasto jeść łyżeczką w pucharku to polecam.
Ja dodaję mało cukru- fascynuje mnie kwaskowata nuta porzeczek nie ukrywam ją pod warstwą cukru. Ale oczywiście tym co wolą słodkości słodsze polecam zwiększyć ilość cukru w cukrze.





wtorek, 15 lipca 2014

Jagodzianki

Jaki wypiek jest kwintesencją lata? Dla mnie zdecydowanie są to jagodzianki. Pamiętam jak każdy letni spacer kończyłam tym pysznym ciastkiem. Moja mama nigdy ich jednak nie upiekła, bo za dużo pracy. Moja babcia do drożdżowego podchodziła jak diabeł do święconej wody. Cóż, pierwsze domowe jagodzianki upiekłam więc sobie sama. Moje zeszłoroczne jagodziankowe fantazje pojechały z mną na koncert Depeche Mode- świetnie się tam sprawdziły, zauroczyły nawet pewnego Włocha o imieniu Stefano. Tegoroczne wolą domowe klimaty, chociaż zaliczyły wypad na plażę. Ale niezmiennie pozostają pyszne, mocno jagodowe i smakowicie pachnące drożdżami.
Składniki:
Drożdże- 1/3 paczki
300 gram mąki pszennej
150 ml mleka
1/3 kostki masła
1 jajko
Cukier - 7 łyżek
szklanka jagód
Cukier waniliowy
Sok z cytryny
Przygotowanie jest proste, chociaż może wydawać się, że ciasto drożdżowe jest kapryśne i skomplikowane. Zaczynamy od rozczynu- drożdże rozgniatam, dodaję łyżkę mąki, cukru i mleka. Zostawiam na 15 minut w ciepłym miejscu.
W tym czasie myję dokładnie jagody, zasypuję je cukrem waniliowym i 2 łyżkami soku z cytryny. Dzięki temu są intensywniejsze i ciekawsze w smaku. Wstawiam je do lodówki.
Kiedy zaczyn podwoi swą objętość zaczynam szykowanie ciasta właściwego. W misce łączę mąkę z resztą cukru, mlekiem i jajkiem. Dodaję też stopione wcześniej masło, które ostudziłam. Ciasto wyrabiam aż zacznie odchodzić od ręki i gładko uformuje się w kulę. Im więcej energii w to się  włoży tym więcej bezkarnie można pochłonąć jagodzianek. Gotowe ciasto zostawiam na godzinę do podwojenia objętości w ciepłe miejsce.

Gdy ciasto pięknie wyrośnie odrywam z niego kawałki-nie bawię się w wałkowanie. Spłaszczam je i rozciągam, na środek kładę sporą łyżeczkę jagód. Dokładnie zlepiam brzegi. 


Gotowe jagodzianki znów zostawiam do wyrośnięcia na jakieś 15 - 20 minut. Po tym czasie, tuż przed włożeniem do nagrzanego do 190 stopni piekarnika smaruję je mlekiem i posypuję odrobiną cukru.


Jagodzianki piekę przez 20 minut, aż będę złociste. 

Gotowe można polukrować, co ja również uczyniłam. Prosty lukier-czyli cukier puder i sok z cytryny. 


Smacznego.



niedziela, 13 lipca 2014

Gofry jak z nadmorskiego deptaka

Coniedzielne spacery nad morzem od małego brzdąca kojarzyły mi się z goframi. Byłam i jestem oporna na wszelkie udziwnienia. Nie dla mnie bita śmietana, sosy, czekolada i owocowe kombinacje. Najlepsze gofry są po prostu świeżo usmażone, ciepłe, maksymalnie chrupiące posypana cukrem pudrem. Jako dziecko myślałam,że ta magiczna maszyna produkująca te pyszne wafle jest dostępna tylko dla wybranych. A tu niespodzianka, dziś gofrownicę może mieć każdy. I o każdej porze dnia czy nocy,a  także bez względu na porę roku można delektować się tym letnim, typowo wakacyjnym przysmakiem. Zmykam na gofra, a Wy?



Składniki:
2 jajka
100 ml mleka
200 gram mąki pszennej
4-5 łyżek oleju
1,5 paczki cukru waniliowego
parę kropel aromatu śmietankowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Cukier puder, dowolne owoce, czekolada, bita śmietana

 
Najpierw należy oddzielić żółtka od białek. Żółtka ukręcam razem z cukrem i aromatem na jasną masę. Białka ubijam na sztywno. Do żółtek dodaję mleko, olej i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.Dobrze mieszam. Na koniec dodaję pianę z białek, mieszam bardzo delikatnie, tak by nie zburzyć struktury piany. Rozgrzewam dobrze gofrownicę i smażę aż nabiorą złotego koloru. Podaję z ulubionymi dodatkami.
Oczywiście do ciasta można dodać więcej cukru, ja jednak wolę cukier dodać na wierzch w ilości jaka pasuje temu kto zajada.






czwartek, 10 lipca 2014

Naleśniki orzechowe z ricottą i truskawkami

Naleśniki to jedno z tych dań, które mogłabym zajadać dzień w dzień. Czy to w wersji na ostro czy słodko. Chociaż przyznam się szczerze-te na słodko są władcami mego serca.
Te naleśniki są troszkę inne. Postanowiłam zużyć mąkę orzechową, która zalega w szafce. Jej dodatek sprawił,że naleśniki miały ciekawy, delikatnie orzechowy smak. A nadzienie z ricotty jest delikatniejsze i bardziej kremowe niż to ze zwykłego twarogu. Mogliby ustawowo wprowadzić każdym piątek dniem naleśnika na słodko. Nie miałabym nic przeciwko.
Składniki:
Maślanka-pół szklani
Mleko-pół szklanki
Mąka pszenna-200 gram
Mąka orzechowa-100 gram
2 jajka
Cukier-łyżka
Masło-1 łyżka
szczypta cynamonu
Proszek do pieczenia-łyżeczka
Nadzienie:
Ricotta- najlepsza jest sernikowa już zmielona, 300 gram
2 żółtka
Rodzynki
Skórka pomarańczowa
Laska wanilii
Truskawki
Serek wiejski
Cukier-2 łyżki




Przygotowanie zaczynamy od ciasta. Wiem,że mój przepis nie jest tym najbardziej tradycyjnym,w  końcu mamy tu maślankę, masło,cynamon. Z tych składników wyjdą jednak pyszne naleśniki, idealnie pasujące do farszu. Maślankę łączę z mlekiem,jajkami i cynamonem, dodaję łyżkę cukru. Obie mąki łączę z proszkiem do pieczenia, delikatnie wsypuję do masy jajecznej. Na koniec czas na masło- wcześniej oczywiście stopione. Ciasto mieszam aż uzyska gładką konsystencję bez grudek, można użyć do tego miksera, ja wolę używać trzepaczki. Gotowe ciasto zostawiam na 15 minut, a następnie smażę cienkie naleśniki.
Nadzienie- ricottę mieszam z żółtkiem. Najlepiej tutaj użyć ricotty sernikowej, w wiaderku. Dodaję namoczone rodzynki, skórkę pomarańczową i ziarenka wanilii. Farszem smaruję gotowe naleśniki. Podpiekam je parę minut w piekarniku, aż delikatnie zbrązowieją. Podaję je z truskawkami, i serkiem wiejskim wymieszanym z cukrem. I wychodzi lekka fantazja na temat klasyki.



poniedziałek, 7 lipca 2014

Drożdżówka z truskawkami pod kruszonką

Ciasto drożdżowe uwielbiam, i gdyby na łożu śmierci ktoś mnie zapytał co chcę zjeść bez wahania odparłabym- drożdżówkę. Robienie tego ciasta ma dla mnie działanie terapeutyczne, uspokaja mi i zapewnia błogi spokój. Moja babcia zawsze widząc blachę pełną drożdżowych pyszności nazywała je drożdżówką. Mówię tak i ja- mojej drożdżówki nie da się zapakować do torebki na drugie śniadanie, ale za to gwarantuję,że zniknie błyskawicznie. Do delikatnego ciasta drożdżowego dodałam truskawki- najlepsze kaszubskie,kwintesencja lata. A na to kruszonka, maksymalnie krucha o mocno migdałowym smaku. Połączenie idealne. Teraz czas zabrać koc, kawał ciasta, dobrą książkę i można iść opalać się na balkonie.


Składniki:
Drożdże-pół paczki
Mąka pszenna-400 gram
3 jajka
Połowa kostki masła
1/3 szklanki cukru
1/2 szklanki mleka
aromat pomarańczowy
Truskawki
Kruszonka:
Płatki migdałowe-dwie garści zmielonych
40 gram masła
40 gram mąki
2 łyżki cukru

Pracę standardowo zaczynamy od przygotowania zaczynu. Drożdże rozcieram z łyżką mąki, mleka i cukru. Zostawiam na mniej więcej 15 minut.
Topię masło, studzę. Mąkę przesypuję do miski razem z cukrem,dodaję mleko, jajka, aromat, ostudzone masło a także zaczyn. Całość ugniatam bardzo dokładnie. Trwa to około 10-15 minut, ale tak naprawdę im dłużej to trwa, tym lepsze jest ciasto. Formuję kulę i zostawiam ciasto na minimum godzinę w ciepłym miejscu.
Truskawki myję, usuwam szypułki, kroję na grube plastry. Wyrośnięte ciasto przekładam na blachę, rozciągając je. Na wierzchu układam truskawki. Przygotowuję kruszonkę-zagniatam szybko wszystkie składniki aż osiągną konsystencję piasku-wysypuję na truskawki. Ciasto znów zostawiam na mniej więcej godzinę. 
Po tym czasie wkładam drożdżówkę do piekarnika, dobrze rozgrzanego na 190 stopni. Piekę ciasto około 45 minut aż kruszonka stanie się brązowa, a ciasto suche.


Tak wychodzi moje ulubione drożdżowe. Miękkie, delikatne i puszyste. Smak truskawkowego lata.




piątek, 4 lipca 2014

Tarta Carry

Uwielbiam tarty. W zasadzie bardziej od nadzienia kręci mnie kruche ciasto-idealnie kruche, chrupiące i rozpływające się w ustach. Dotychczas robiłam tarty tylko na słodko, ale postanowiłam zaszaleć z obiadową tartą z kaszą jęczmienną i kurczakiem curry. Pyszne i na ciepło i na zimno. Sycące o dość oryginalnym smaku, bo czegóż tu nie ma - zdrowa kasza, szczypta orientu i śródziemnomorskie oliwki. Po prostu pyszne .
Składniki:
Ciasto:
Szklanka mąki pszennej
100 gram mąki owsianej (można użyć więcej mąki pszennej)
120 gram masła
po szczypcie soli, tymianku i lubczyku
parę łyżek zimnej wody
Nadzienie:
Kasza jęczmienna-szklanka
Pierś z kurczaka - podwójna
1 cebula
3 ząbki czosnku
Pęczek pietruszki
Oliwki- kilkanaście sztuk
2 jajka
Jogurt naturalny- mały kubeczek
4 łyżki curry
Sól, pieprz, ostra papryka
Masło-dwie łyżki
Łyżka oleju
Ciasto robi się prosto-tradycyjnie. Siekamy masło z mąką, dodajemy zioła- tak naprawdę mogą to być dowolnie wybrane, te ulubione. Dodaję też trochę zimnej wody, i zagniatam kulę. Po mniej więcej godzinnym odpoczynku w lodówce wylepiam ciastem formę. Dzięki mące owsianej ciasto ma ciekawszy smak i jest zdrowsze, ale można ją pominąć, albo dodać inną-np orkiszową czy razową. 

Przygotowanie nadzienia zaczynam od kurczaka. Kroję go w kostkę, solę, pieprzę i posypuję połową curry, dodaję też olej. Całość dobrze mieszam i wstawiam do lodówki na minimum pół godziny.  Zabieram się za gotowanie kaszy. Używam dwa razy tyle wody ile użyłam kaszy, czyli trzy szklanki. Wodę oczywiście solę, dodaję też masło. Od momentu zagotowania gotuję na małym ogniu, aż kasza wchłonie płyn. Kaszę zostawiam w spokoju, teraz czas na resztę dodatków.

Kroję cebulę i czosnek. Tak samo postępuję z oliwkami i pietruszkami. Na patelni podsmażam kurczaka, przekładam go do kaszy. Na tej samej patelni podsmażam cebulkę i czosnek, one również lądują w kaszy.
Dodaję też oliwki i pietruszkę. Następnie szykuję bazę do nadzienia. Rozkłócam dwa jajka, dodaję je do jogurtu(można użyć śmietany, ale według mnie jest za ciężka), dodaję resztę curry, sól i pieprz. Łączę wszystko bardzo dokładnie.
Nadzienie wykładam na podpieczone ciasto. Musi się podpiec przez 15-20 minut w  190 stopniach, gdyż nadzienie jest wilgotne. Na wierzchu układam oliwki, piekę całość przez 30 minut, w temperaturze 190 stopni. Można również posypać je z wierzchu tartą mozzarellą, ale nie jest to konieczne.
Podajemy na ciepło, bądź po ostudzeniu.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...