Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

piątek, 30 maja 2014

Kurczak na słodko i na ostro

Nic na to nie poradzę, ale naprawdę uwielbiam filet kurczaka- bo szybko się robi, bo można go przyrządzić na setki sposobów i jest wszędzie. Tym razem mój kurczak przybrał orientalny smak za sprawą słodko-ostrego sosu. Brakowało tylko pałeczek i ziaren sezamu. O mały włos zabrakło by również sosu sojowego, czy to naprawdę aż tak egzotyczny produkt? Po wizycie w trzecim sklepie znalazłam sos, sezamu dalej brak. Na szczęście godnie zastąpił go słonecznik.
Składniki:
Filet z kurczaka podwójny
Jeden brokuł
Brązowy ryż
1 białko
Mąka ziemniaczana-łyżka
Sól
Pieprz
Ząbek czosnku
Kawałek imbiru
Sos sojowy-2 łyżeczki
Miód-2 łyżeczki
Ostra papryka-szczypta
Ziarno słonecznika
Szczypiorek
Zacząć należy od sosu. Zmiażdżony ząbek czosnku łączymy z kawałkiem startego imbiru ( można użyć też imbiru mielonego), miodem, sosem sojowym i papryką. Całość mieszamy i odstawiamy aby smaki się przegryzły. 
Prażymy ziarna słonecznika na suchej patelni, drobno siekamy szczypiorek.
Brokuł po umyciu dzielimy na różyczki, wrzucamy na  osolony wrzątek i gotujemy 2-3 minuty. 

Mięso myjemy, kroimy w kostkę. Nacieramy solą i pieprzem. Lekko ubijamy białko dodając łyżkę mąki ziemniaczanej- całość mieszamy. Mięso zalewamy białkiem i mieszamy parę razy, oby dokładnie się pokryło pianą. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżką oleju, smażymy około 5 minut. Po tym czasie mięso powinno lekko zbrązowieć, dodajemy więc różyczki brokuła i sos. Całość krótko smażymy aż składniki się połączą. Gotowe danie podajemy z brązowym ryżem, posypujemy również słonecznikiem i szczypiorkiem.



wtorek, 27 maja 2014

Odwrócone upieczone

Tradycyjne wypieki -nawet te najlepsze, potrafią się znudzić. Stąd też chęć eksperymentowania, a gdzież można puścić wodze fantazji bardziej niż w kuchni? Tradycyjnie owoce wykładamy na ciasto, tym razem będzie odwrotnie-najpierw owoce,potem ciasto. Efekt? Bardzo wilgotne i soczyste ciasto. Niestety na efekt trzeba poczekać, nie jest to przysmak dla tych, co powrocie z pracy chcą szybko umilić sobie życie czymś pysznym. To ciasto najlepsze jest dzień po pieczeniu, kiedy to wszystkie soki wchłonie ciasto i łatwo da się kroić. Ja się śpieszyłam więc moje ciasto było lekko podzielone na owoce i ciasto. Ale następnego dnia smakowało i wyglądało rewelacyjnie- było szalenie wilgotne, delikatne i kremowe. W smaku przypominało pudding. Jeżeli jednak komuś bardziej się śpieszy ciasto można śmiało upiec tradycyjnie - masę owocową wykładając na wierzch.


                                                         Składniki:
Rabarbar -pół kilograma
Truskawki- ćwierć kilo
Sok pomarańczowy - 1 szklanka
2 jajka
Cukier- 3/4 szklanki
Olej-pół szklanki
Mleko- pół szklanki
Mąka-1,5 szklanki
Aromat waniliowy
Proszek do pieczenia - łyżeczka
Szczypta soli

Prace zaczynamy od obrania rabarbaru i opłukania truskawek. Następnie kroimy je na mniejsze kawałki, przekładamy do garnka z grubym dnem. Mieszankę zalewany sokiem pomarańczowym -połową szklanki, dodajemy cukier-1/3 szklanki. Całość dusimy aż sok odparuje a masa zgęstnieje. Owocową masę wykładamy na dno formy.
Teraz czas na ciasto. Jajka ubijam z resztą cukru, dodaję olej, mleko,sok pomarańczowy i aromat waniliowy. Na koniec dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia, całość mieszam. Na owoce wylewam ciasto. Piekę do suchego patyczka- około 50 minut w 180 stopniach. Po tym czasie ciasto zostawiam, najlepiej na całą noc, a minimum na dwie godziny, aby ciasto odpoczęło i nabrało odpowiedniej konsystencji.




sobota, 24 maja 2014

Babeczki Gordona

Lubię takie chwile kiedy nie muszę wstawać bardzo wcześnie rano. Ok, wstaję naprawdę wcześnie, ale lubię te poranki kiedy nie mam nic zaplanowanego i spokojnie mogę zająć się śniadaniem. Zazwyczaj jadam owsianki, różnego rodzaju kaszki czy zwykłe kanapki. Ale w wolne dni uwielbiam w piżamie wejść do swojego królestwa i pieczeniem zacząć dzień. Te babeczki śniadaniowe są pyszne, sycące, dodają energii i dobrego humoru od samego rana. Zapraszam więc na poranne muffiny z gruszką i granolą.
Składniki:

Część sucha:
Szklanka mąki
Ćwierć szklanki cukru
Łyżeczka proszku do pieczenia
Granola -najlepiej naturalna ilość wedle uznania
Po szczypcie soli, cynamonu i gałki muszkatołowej 
Część Mokra:
2 jajka
Ćwierć kostki stopionego masła
Pół szklanki mleka
2 gruszki pokrojone w kostkę
Kluczem do zrobienia dobrych muffinek jest po prostu połączenie obydwu części ciasta- połączenia niezbyt dokładnego, widzicie więc,że to bardzo leniwe ciasto. Wystarczy parę razy przemieszać od niechcenia i mamy gotowe ciasto.
Ciastem napełniany foremki na muffiny, z wierzchu jeszcze posypujemy granolą.  Ostatnio korzystam tylko z formy silikonowej, piekę bez papilotek, ale można to zrobić oczywiście w tradycyjny sposób. Babeczki pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach. Przetestowałam,że świetne są również na kolacje. Myślę też z jabłkiem, bananem czy jagodami będą tak samo pyszne.

Smacznego.


środa, 21 maja 2014

Polędwiczki spotkanie z cytryną

Oglądanie programów kulinarnych to moja wielka pasja i sposób na odstresowanie. Obok mojego ukochanego fotela mam swój zeszyt kulinarnych notatek i zestaw długopisów, tak uzbrojona zawsze jestem gotowa na kulinarny program. Ostatnio oglądałam program z gotujacą Marthą Stewart. Przyznam się szczerze, że często mnie pani Martha irytuje, ale kiedy zapowiedziała polędwiczki w cytrynowym sosie, otworzyłam zeszyt, zapisałam, a następnego dnia pognałam na zakupy. Efekt? Przepyszne polędwiczki w nowej, letniej odsłonie.

Składniki:
Polędwiczka wieprzowa ( ja na 5 osób miałam 1 kg)
2 cytryny
4 ząbki czosnku
1 pęczek szczypiorku
Mąka
Sól, pieprz
2 łyżki masła
2 łyżki oleju
Pół szklanki bulionu
Dodatki:
Ryż jaśminowy
Fasolka szparagowa
Zaczynamy od umycia mięsa i pokrojenia go w plasterki. Posypujemy je solą i pieprzem. Na talerzyku wysypujemy mąkę- ja użyłam owsianej, ale można użyć każdej. Do mąki ścieram skórkę z jednej cytryny. Mięso panieruję w mące, od razu wrzucam na patelnię, na której rozgrzałam olej z łyżką masła. Smażę po dwie minuty z każdej strony.
Następnie kroję cytrynę w plasterki, oraz czosnek. Wyciskam sok z jednej cytryny- najlepiej tez, której wcześniej pozbawiliśmy skórki. Na patelnię dokładam łyżkę masła i wrzucam czosnek, smażę około minuty, aż czosnek będzie chrupiący. Po tym czasie dolewam bulion ( najlepiej użyć domowego, od biedy może być z kostki, ja miałam domowy warzywny ), sok z cytryny i redukuję przez mniej więcej 2 minuty. Następnie ponownie wrzucam mięso, całość duszę przez 5 minut. Pod koniec tego procesu dodaję plastry cytryny i posiekany szczypiorek. Danie jest pyszne z jaśminowym ryżem i żółtą fasolką. Idealne danie na sobotni obiad. 



niedziela, 18 maja 2014

Rabarbarowa uczta na krucho

Dziś przypada Międzynarodowy Dzień Pieczenia. Przywdziewamy fartuszki, wałki w dłoń i świętujemy. Jako, że sezon na rabarbar w pełni warto wykorzystać fakt, że różowe łodyżki są tanie i łatwo dostępne. Tym razem miałam ochotę na kruchą tartę z rabarbarem. Nie będę oszukiwać, że jest to ciasto z gatunku tych- dodaj to do tego, zamieszaj od niechcenia, wyjmij z pieca i zajadaj. To wymaga troszkę więcej wysiłku, ale jeżeli będziemy skrupulatni to straconą energię będziemy mogli bezkarnie uzupełnić dodatkową porcją ciasta. Brzmi rozsądnie? To do dzieła.

Składniki:
Pół kostki masła
Szklanka mąki- najlepiej krupczatka
Ćwierć szklanki cukru do ciasta 
Szklanka cukru pudru
3/4 kg rabarbaru
1 laska wanilii
Szczypta imbiru
Trochę kaszy manny
2 łyżki zimnej wody
1 jajko
Cukier Gruby
Zaczynamy od przygotowania kruchego ciasta. Masło kroimy w kostkę, dodajemy mąkę, cukier i wodę. Całość siekamy nożem, a następnie zagniatamy szybko i energicznie ciasto. Dzielimy je na dwie nierówne części i wkładamy na mniej więcej pół godziny do lodówki.
W ten sposób dorobiliśmy się międzyczasu. Teraz możemy więc zająć się rabarbarową masą do ciasta. Rabarbar myjemy, usuwamy zdrewniałe końce i elementy, które nam się nie podobają. Następnie kroimy go w kostkę,przekładamy do garnka z grubym dnem i zasypujemy cukrem pudrem. Całość podgrzewamy z laską wanilii i szczyptą imbiru. Można oczywiście użyć cukru waniliowego czy aromatu. Dusimy aż rabarbar się rozpadnie i zgęstnieje.
Kiedy rabarbar ma odpowiednią konsystencję wracamy do ciasta. Trzeba będzie wziąć wałek i cóż, wałkować. Osobiście bardzo lubię tę czynność, ach jak to odpręża i pozwala pozbyć się negatywnych emocji. Z większej części tworzymy koło, które przenosimy na dno formy-oczywiście wcześniej natłuszczonej i wysypanej kaszą manną. Z drugiej części - już rozwałkowanej wycinamy paski na kratkę, a z reszty można pokusić się o stworzenie jakichś ozdób- u mnie były to pseudo listki. Na ciasto wykładamy dżem rabarbarowy, a na wierzchu układamy kratkę z pasków ciasta. Górę smarujemy roztrzepanym z wodą jajkiem i posypujemy grubym cukrem. Pieczemy mniej więcej 45 minut w 180 stopniach. I gotowe.







środa, 14 maja 2014

Szparagowa zapiekanka

Ostatnio zadzwoniła do mnie koleżanka - jestem w sklepie, widzę szparagi, chcę je  kupić, ale powiedz mi  jak one smakują ? Szczerze? Moja pierwsza myśl-łykowato. Moja mama zawsze była wielką fanką szparagów, problem w tym, że nigdy nie robiła ich jakoś smacznie. Ot, zwykłe gotowane łodyżki, serwowane jako dodatek do obiadu. W zasadzie nikt w domu za nimi nie przepadał, ale do czasu. Tym razem postanowiłam zrobić szparagi inaczej i sprawić by nabrały w  końcu atrakcyjnego smaku i wyglądu. Czy się udało? Tata, wielki przeciwnik tego warzywa uznał, że w tej formie mógłby jeść je codziennie. Mama z uznaniem kiwnęła głową- szparagi mam robić ja, bo jej jakoś nie wychodzą. Oto przepis na zapiekankę ze szparagami.

                                                            Składniki:
Pęczek zielonych szparagów
Makaron np. penne, świderki czy kokardki 400 gr.
Pierś z kurczaka 0,5 kg.
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
Mozzarella 1 kula
2 szklanki mleka
1/4 kostki masła
2 łyżki mąki
Sok z cytryny
Sól
Pieprz
Słodka Papryka
Gałka Muszkatołowa 
Trochę oleju

Zacząć należy od ugotowania szparagów- umyte wkładam do wysokiego i wąskiego garnka, w którym zagotowałam wodę z łyżką mleka. Szparagi gotuję około 2-3 minut, mają tylko delikatnie się podgotować. Przekładam je na dno naczynia do zapiekania.

Kolejnym punktem programu jest ugotowanie makaronu, od czasu podanego na opakowaniu odejmuję minutę- makaron ma być sprężysty i twardawy. Ugotowanym makaronem przykrywam szparagi.
Kolejnym punktem jest przygotowanie sosu beszamelowego, śmiało można pominąć ten etap pracy i użyć gotowego sosu czy to beszamelowego czy holenderskiego. Ja jednak wolę trochę się pobawić i go przygotować. W garnuszku topię masło, następnie dodaję do niego mąkę i tworzę jasną zasmażkę.Dodaję do niej mleko, przyprawy-sól,pieprz i gałkę,  mieszam do zgęstnienia. Sos swoje miejsce ma na makaronie, czyli polewam nim warstwę makaronu.

Następnie przygotowuję warstwę mięsną. Kroję w kostkę cebulę i czosnek, podsmażam na oleju. Gdy cebula stanie się złota dodaję pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka. Doprawiam solą, pieprzem i papryką. Smażę aż kurczak stanie się złocisty, po czym wykładam go na wierzch zapiekanki.

Ostatnim elementem układanki jest mozzarella, którą kruszę na wierzch. Zapiekanka trafia do piekarnika na mniej więcej 20-25 minut w 180 stopniach- warto przed pieczeniem podlać ją odrobiną wody bądź bulionu. Po tym czasie mamy pyszny obiad z jeszcze smaczniejszymi szparagami.

Dziś znów rzuciłam się na rabarbar. Tym razem mam ochotę na kruche ciasto. Zaraz zacznę przygotowania, a przepis już niebawem.


piątek, 9 maja 2014

Rabarbarowe przywitanie

Gotuję od zawsze chyba. Zawsze kręciłam się w kuchni z większą lub mniejszą radością mojej mamy. Ale kuchnia to miejsce gdzie czuję się najlepiej. Najbardziej lubię piec, codzienna dawka cukru to dla mnie paliwo do życia. Zapraszam więc do mojej kuchni.
Rabarbar, przeszukałam pół miasta by znaleźć te cudowne rośliny. Uwielbiam ich kolor, uwielbiam ich kwaśny smak, uwielbiam ich wiosenną świeżość. Kiedy znalazłam w końcu rabarbar, od razu wzięłam dwa kilo i od razu zabrałam się do pieczenia ciasta. Zupełnie nie wiedziałam jakie ciasto upiec? Kruchy placek z rabarbarem lekko mi się znudził, chciałam spróbować czegoś nowego, ale zarazem prostego-w  końcu mamy piątek i parę spraw do załatwienia. Wybór padł na szybkie, proste i pyszne norweskie ciasto rabarbarowe. Nie byłam nigdy w Norwegii, nie wiem czy zajadają się tam tym ciastem, ale wiem jednak- jest genialne.
Zaczynamy od podkładu muzycznego. U mnie zawsze w kuchni gra dobra muzyka, dziś ta płyta. W końcu dziś 9 maja, 52 urodziny Dave'a Gahana. Jako, że to ciasto nazywa się oryginalnie tortem rabarbarowym myślę,że śmiało mógłby sam Dave go skosztować i na pewno byłby zachwycony.
Mam już dobrą muzykę, czas na listę składników:
2 łodygi rabarbaru
2 jajka
szklanka mąki pszennej
pół szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
pół kostki masła
pół szklanki mleka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Troszkę bułki tartej
Najpierw topię masło-masło, nie margarynę, cały urok polega na aromacie masła. Masło należy stopić, a następnie przesmażyć na brązowo, pomóc też może orzechowy aromat, który ma się wytworzyć. Niestety mi nie udało się tego doświadczyć. To co poczułam orzechem nie było. W każdym razie aromat się poprawił gdy dodałam mleko. Całość odstawiamy na moment. W tym czasie ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy masę maślano-mleczną. Mieszamy. Dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Całość dokładnie mieszamy. Konsystencja powinna być kremowa,lekko bydyniowata.
Następnie zajmujemy się rabarbarem- myjemy i kroimy. Młodego rabarbaru nie musimy specjalnie obierać, usuwamy wyraźnie twarde elementy.
Blachę  smarujemy odrobiną masła, posypujemy bułką tartą, a następnie wylewamy ciasto. Na środek wykładamy rabarbar.
Pieczemy mniej więcej 50 minut w 180 stopniach.- tak to nie jest najszybszy proces, ale mimo moich usilnych próśb ciasto nie chciało szybciej się przybrązowić. W połowie pieczenia warto przykryć wierzch papierem do pieczenia. Po tym czasie mamy takie oto ciasto- fantastycznie maślane, lekko chrupiące a jednocześnie bardzo wilgotne o cudownie kwaskowatym smaku złamanym słodyczą. Nawet jak ktoś nie lubi rabarbaru takie ciasto mu posmakuje.
A następna sekwencja wydarzeń jest taka. Zwabieni zapachem domownicy zlatują się do kuchni, rozbierają ciasto na czynniki pierwsze i wyrażają swój zachwyt. 
Michał ( 19l. )- Najlepsze ciasto jakie w życiu jadłem, daję ci 9,5 na 10. Teraz słychać krzyk Aleksandry( 27 l) jakie 9,5, co najmniej 13! 13? Nie, 130. To mówi mama ( dam o wiek się nie pyta).Jak widać każdy ma swoją własną skalę. Po 30 minutach ciasto zniknęło. Na szczęście oni się nie boją, kolejne rabarbarowe łodygi czekają w kuchni.

Smacznego.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...