Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

czwartek, 21 czerwca 2018

Cukinia, mozzarella, kuskus

Pamiętam jak z 6-7 lat temu miałam zapalenie oskrzeli. Rodzina wyjechała na długi weekend, a ja zostałam sama z zapasem cukinii w lodówce. Oglądałam wtedy program kulinarny, mówiąc szczerze prawie cały dzień spędziłam przed telewizorem. Był to maj, była to sesja, ja jeszcze byłam studentką i powinnam była się uczyć. Ale dajcie studentowi antybiotyk i chorobę i na pewno z przyjemnością będzie pilnie studiował akademickie podręczniki. Tak więc zaległam w szlafroku na kanapie, przeskakiwałam z kanału i kanał i w końcu trafiłam na włoski program kulinarny. Miły kucharz szykowałam tam kotleciki z cukinii. Były bardzo, ale to bardzo proste. Miałam wszystkie składniki  i w niecały kwadrans miałam gotowy obiad. Przepyszny obiad dodajmy. Ten przepis zapamiętałam i parę razy powtórzyłam. Ostatnio znów miałam nadmiar cukinii, i zapragnęłam przygotować sobie cukiniowe kotleciki. Pominęłam jednak panierkę, która na ten ciepły dzień, wydawała mi się zbędna. Dlatego przepis już nie należy do włoskiego kucharza, to moja wariacja na temat włoskich, cukiniowych kotlecików. Sprawdzą się na szybki obiad i na kolację. Przepis jest uniwersalny, banalnie prosty, i oczywiście bardzo prosty.


Składniki:
1 średnia cukinia
1 opakowanie sera Mozzarella
Po dużej szczypcie słodkiej i ostrej papryki
Sól
Pieprz
Oliwa z oliwek
Kuskus zalany domowym bulionem
Koperek

Cukinię myję, młodej nie trzeba obierać, ja obieram, bo nie przepadam za skórką. Cukinię kroję w średniej grubości plastry, posypuję solą, i odstawiam na moment. Następnie przepłukuję i osuszam papierowym ręcznikiem.
Rozgrzewam oliwę na patelnię, wrzucam cukiniowe krążki, posypuję papryką i pieprzem, smażę po 2 minuty z każdej strony. Mozzarellę kroję w cienkie plastry, układam je na cukinii, posypuję przyprawami i podsmażam 2 minuty, by ser zaczął się topić.
Kuskus łączę z posiekanym koperkiem, na wierzchu układam cukiniowe kotleciki. Podaję na gorąco.

wtorek, 19 czerwca 2018

Ciasto pomarańczowo-kokosowe

Dziś będzie ciasto przedurodzinowe. Jeżeli twoje 30 -ste urodziny wypadają w środku tygodnia, nie licz na tort. To znaczy na tort liczę, ale w sobotę. Piec nie będę, nie, nie. Tego dnia będę świętować z moimi przyjaciółmi. Ja tylko sobie ten tort wymyśliłam. Krok po kroku. Ku rozpaczy szefa kuchni mojej ukochanej kawiarni. No cóż, mam nadzieję,że efekt przejdzie moje najśmielsze oczekiwania. I gości oczywiście. W oczekiwaniu na mój tort, przygotowałam sobie proste, ale wspaniałe ciasto. Kokos i pomarańcze. Tak, wiem, teraz wszyscy robią ciasta z truskawkami i rabarbarem. Ale mi zapragnęła się odmiana. Poza tym kokos i pomarańcza, to sami musicie przyznać, bardzo wakacyjny smak. Dlatego też to ciasto uważam za idealne na wakacyjne chwile. Do tego jego forma idealnie sprawdza się by zabrać je z sobą i pałaszować poza domem. Na przykład na ukochanej plaży. Plus mieszkania nad wodą, swoje urodziny możesz spędzić na plaży. Ot tak po prostu, po pracy. Bierzesz ciasto, bliskich, i za 10 minut robisz szybki piknik. Urodzinowy piknik. Jak to jest mieć 30 lat? Jeszcze nie mogę za wiele powiedzieć na ten temat. No dobra, fajnie. Po prostu fajnie :)


Składniki:
3 duże jajka
150 gramów masła
100 gramów cukru trzcinowego
4 łyżki mleka
2 szklanki mąki pszennej
2 pomarańcze
4 łyżki wiórków kokosowych
1 łyżka proszku do pieczenia
Dodatkowo:
Masło i bułka tarta do formy


Ucieram jajka z cukrem, dodaję masło i ucieram całość na jednolity krem. 
Z 1 pomarańczy ścieram skórkę i wyciskam sok, dodaję do ciasta, razem z mlekiem. 
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dosypuję do ciasta i mieszam dokładnie wszystkie składniki. 

Tortownicę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą, wylewam ciasto. Na wierzchu układam cząstki z pozostałej pomarańczy, wierzch posypuję wiórkami kokosowymi. Ciasto piekę przez 40-45 minut w 185 stopniach. 


niedziela, 17 czerwca 2018

Pierś z kurczaka w Parmezanie

Uff, przyszedł już kolejny weekend. Ten tydzień był dość ciężki. Nie, teraz to przesadziłam. Był bardzo ciężki. Do tego bardzo intensywny. Już koło środy, miałam wrażenie, że już piątek. W czwartkowy poranek doszłam do wniosku, że popsuł się czas. Tak, musiał się popsuć, bo przecież czwartek był co najmniej trzy dni temu. Czemu więc znów każą mi wstawać i maszerować do pracy? W pracy miałam lekki kryzys. Taki kryzys egzystencjalny. To był tydzień testowania mojej cierpliwości. A, że matka natura nie obdarzyła mnie jakimś niezwykłym zapasem tej cnoty to bywało różnie. Nawet spacery po pracy mnie tak nie cieszyło, bo padało, albo wiało. A do tego wszyscy dookoła uparli się,że nadszedł czas by kosić trawę. Moje alergiczne alter ego było zachwycone. Mogło sobie kasłać ile wlezie. I kichać i płakać. Non stop płakać. Ale na szczęście tydzień się kończy. Weekendowy obiad to zaś czas by przy pysznym posiłku dokonać wewnętrznego resetu. Do tego resetowania się, polecam kurczaka w parmezanowej panierce. Kotlety robi się wyjątkowo szybko i są wyjątkowo smaczne. Czyli musicie je zrobić.

Składniki :
1 podwójna pierś z kurczaka
1 jajko
4 łyżki Parmezanu
2 łyżki bułki tartej
Ząbek czosnek
Słodka papryka- pół łyżeczki
Ostra papryka-szczypta
Świeżo mielony pieprz
Sól
Masło klarowane



Mięso myję, osuszam, wykrajam 4 kotlety, lekko rozbijam. Oprószam  słodką papryką, solą i pieprzem .
Ubijam jajko z rozgniecionym ząbkiem czosnku, parmezanem, solą, pieprzem i ostrą papryką. Dodaję do masy bułkę tartą. Kotlety obtaczam w panierce. Smażę mięso na rozgrzanym maśle klarowanym po 4 minuty z każdej strony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...