Kontakt:

magda_girsztowt@wp.pl

niedziela, 20 sierpnia 2017

Słodki krem z ricotty

Tosty. Naleśniki. Grzanki. Chałka. Racuszki. Gofry. Owsiane ciastka. Herbatniki. Albo solo, z łyżeczką. Ten krem jest po prostu wspaniały. Słodki, waniliowy, z czekoladą i odrobiną miodu. Prostota w pełnej krasie. U mnie powstał dość przypadkiem. Akurat miałam opakowanie ricotty, które trzeba było dość szybko zużyć. Miałam też parę kawałków chałki, którą chciałam zamienić na francuskie tosty. I w ten oto sposób, łącząc parę rzeczy powstał słodki krem do ciepłych tostów. Zdecydowanie zdrowszy niż gotowe kremy ze słoiczka o smaku czekoladowym. A tak pyszne, że ciężko się powstrzymać by nie wyjeść całego po prostu łyżeczką. Koniecznie spróbujcie. Jestem pewna, że będzie Wam smakować i zagości na stałe na Waszych śniadaniowych stołach. Szczególnie polecam na te weekendowe śniadania. Bardzo leniwe. Ja, pierwszy raz od 3 tygodni spędzam weekend w domu. Nawet nie wiecie jak się stęskniłam za leniwym i spokojnym porankiem w towarzystwie domowego śniadania!



Składniki:
200 gramów Ricotty
4 kostki gorzkiej czekolady
1 łyżeczka miodu
Parę kropli ekstraktu waniliowego
Duża garść borówek

Ricottę rozcieram z miodem i wanilią. Chłodzę przez minimum kwadrans.
Na tarce ścieram czekoladę. Łączę z kremem, posypuję borówkami. Przed podaniem chłodzę.



Moje rady:
Do kremu możecie dodać ulubione drobne owoce, polecam maliny czy jeżyny
Wybierzcie ulubioną czekoladę, będzie pasowała i mleczna i biała. 

piątek, 18 sierpnia 2017

Drożdżówki pomarańczowe

Drożdżowe. Uwielbiam. Nie wyobrażam sobie by raz na jakiś czas, nie wypełnić domu zapachem świeżo upieczonego drożdżowego ciasta. Tym razem na tapetę poszły drożdżówki o pomarańczowym aromacie. Proste, rozkosznie wręcz pyszne, nieco uzależniające. Wyjątkowe. Zakręcone, idealne. W sam raz na wakacyjne i weekendowe wypady nad wodę, na łąkę, czy też na drugie śniadanie zjedzone na domowym pikniku przed telewizorem, kiedy pada. Robiłam je dwa razy i na pewno nie poprzestanę na tej ilości. Bo są zdecydowanie za dobre by nie robić je częściej. Musicie spróbować. Weekend, sobotni poranek, albo popołudnie, to wymarzona pora do zabawy z drożdżowym ciastem. Owszem, nie jest to ciasto, które za kwadrans będzie gotowe, ale dostarcza tyle radości, że warto się z nim pobawić i zaopiekować odpowiednio. Ogrzać, chuchać i dmuchać. Ale efekt końcowy zdecydowanie wynagradza wszystkie trudy przygotowań. Jeżeli macie ochotę na drożdżówki, ale te z jagodami i malinami Wam się znudziły, to polecam.
Kolejny weekend przed nami. Ten tydzień był wyjątkowy, bardzo krótki. Oczywiście chodzi mi o tydzień pracy. Chociaż ciałem grzecznie jestem w biurze, to moje myśli i mój duch, zdecydowanie wciąż jeszcze jest w Kazimierzu. I ciężko mu wrócić do domu!


Składniki:
1/2 paczki świeżych drożdży
450 gramów mąki pszennej plus łyżka
150 ml soku pomarańczowego ( świeżo wyciśniętego)
80 gramów masła
6 łyżek mleka plus łyżka
1 średnie jajko
1 czubata łyżka cukru
Ekstrakt waniliowy
Szczypta soli

Nadzienie:
4 łyżki brązowego cukru
50 gramów masła
Łyżka startej skórki pomarańczowej
Szczypta cynamonu

Lukier
3 łyżki cukru pudru
1 łyżka soku pomarańczowego


Szykuję zaczyn. Drożdże rozcieram z łyżką mąki, mleka i cukru. Zostawiam na kwadrans w ciepłym miejscu.
W międzyczasie podgrzewam mleko, sok z pomarańczy i masło. Studzę.
W dużej misce łączę mąkę, sól i zaczyn. Dolewam pomarańczową mieszankę, dodaję jajko. i wanilię, zagniatam gładkie ciasto. Proces ten trwa około 10 minut. Gdy ciasto nie klei się do dłoni, formuję kulę, przykrywam ściereczką i zostawiam w ciepłym miejscu do podwojenia objętości - trwa to około godziny.
Szykuję nadzienie. Ucieram masło, razem z cynamonem, skórką pomarańczową i cukrem.


Raz jeszcze zagniatam ciasto. Dzielę na dwie części. Po kolei każdą wałkuję na prostokąt. Na środku smaruję cienką warstwą nadzienie. Zwijam w roladę, kroję na średniej grubości plastry. Przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, i zostawiam na 10 minut.
Drożdżówki piekę 20-25 minut w 185 stopniach.
Po wystudzeniu smaruję je pomarańczowym lukrem.



środa, 16 sierpnia 2017

Domowy budyń z białą czekoladą

Po paru dniach poza domem bardzo, bardzo pragnęłam tradycyjnego i domowego deseru. Obiadu oczywiście też, ale będzie deserowo. Więc tak na deser, po tradycyjnym obiedzie - mielone, puree i mizeria, przygotowałam domowy budyń z białą czekoladą. Do tego owsiane ciasteczka i borówki. I w ten oto sposób powstał bardzo fajny i bardzo smaczny, typowo domowy deser. Taki budyń nie jest wcale trudny ani czasochłonny. Jego przygotowanie jest prawie tak samo proste jak przygotowanie budyniu z proszku. A smakuje milion razy lepiej. Polecam, bo pasuje na każdy dzień i zamieni każde popołudnie w królewski podwieczorek.
Ostatni weekend spędziłam poza domem. Były to intensywne dni i chwile, które na długo zostają w pamięci. Bardzo lubię takie wyjazdy, chwile z rodziną i nawet te nasze spory, o to kto zajmuje więcej niż mu przysługuje miejsca w samochodzie. W tym tkwi cały urok letnich, i rodzinnych wypraw. Tym razem los, a raczej auto, zaprowadziło nas na drugą stronę kraju, do uroczego Kazimierza. Byłam tam jako dziecko, pamiętam słynnego chlebowego kogutka, i spacer po rynku. Ale byłam tam  jedynie na dwie godziny. Wyjazd zostawił mnie spory niedosyt. I dopiero po tylu latach udało się go zaspokoić. Dopiero po tylu latach udało mi się wrócić, i przez 3 dni być w tym mieście, chłonąć niezwykłą atmosferę, podziwiać widoki i totalnie się zrelaksować. Kazimierz to przepięknie miejsce, porównywane do Toskanii.W Toskanii co prawda nie byłam, ale nie mam wątpliwości. To naprawdę magiczne miejsce na mapie. Już tęsknię!


Składniki:
500 ml mleka
3 żółtka
1 laska wanilii
1 łyżka masła
2 łyżki skrobi ziemniaczanej
Czubata łyżka cukru kokosowego
6 kostek białej czekolady
Kilka ciasteczek owsianych
4 garście borówek

W garnuszku gotuję 400 ml mleka z laską wanilii i cukrem kokosowym.
Resztę mleka połączyć z żółtkami i mąką - najlepiej zrobić to trzepaczką. Gdy mleko się zagotuję, dodaję jajeczną mieszankę i gotuję, ciągle mieszając do zgęstnienia. Na końcu dodaję posiekaną białą czekoladę. Mieszam aż się rozpuści.
Do zimnych pucharków kruszę ciasteczka, nakładam budyń, posypuję umytymi borówkami.
Można jeść zarówno na ciepło, jak i po przestudzeniu.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...